22 czerwca 2010

Kłopoty kryminalnych cz.82

Cześć Kochani!
Dawno mnie tu nie było w tej roli,mam trochę tremę, no ale postaram się napisać coś ciekawego.Troszkę zatęskniłam do pisania, więc z radością przejmuje od alice_b bloga na następną część „Kłopotów”. Nim przejdę do notki jeszcze napisze coś osobistego. Ostatnio po dosyć długich i mozolnych poszukiwaniach dostałam pracę z czego mimo totalnego zaskoczenia i szoku emocjonalnego(powoli dochodzę do siebie ) bardzo ale to bardzo się cieszę.Mam tylko nadzieję,że moja radość. nie jest przedwczesna, a współpraca w nowej firmie będzie się dobrze układała.Pozdrawiam i zapraszam do czytania i komentowania.

Kłopoty Kryminalnych cz.82/1

Rano na komendzie

Adam, Basia i Paweł siedzieli przy swoich biurkach w ponurych nastrojach.
-Chcecie kawy ? zapytała Basia
Koledzy spojrzeli na nią i pokrecili przecząco głowami.
-Witajcie!-do pomieszczenia wszedł Dumicz-Macie jakieś nowe wieści o Marku?
-Nie. Stan bez zmian.- nadkomisarz spoglądając na prokuratora
-Szkoda.Miałem zajrzeć wczoraj do Marka, ale się nie wyrobiłem, papierkowa robota.Dzwoniłem wczoraj do Grodzkiego po informacje.-Dumicz
-Masz coś dla nas?- zapytał Paweł
-Nie, narazie nie.-Dumicz weschnął-Patrząc, tak na was najchętniej dałbym wam wolne, ale niestety nie mogę.Wiem,że to już tysiąc razy słyszeliscie, ale nie zaszkodzi powtórzyć: Będzie dobrze! Musimy mieć nadzieję,że Marek wyjdzie z tego.Prokurator wyszedł
-Nadzieja nam tylko pozostała.- szepnął Nowacki i włączył komputer
Adam spojrzał na Pawła i zapytał
-Wyspałeś się?Ostatnio dużo pracujesz.
-Spałem,ale nie powiem,żebym się wyspał.
-To normalne w tej sytuacji.-Basia-Obawiam się,że u nas w domu tylko Łukasz się wyspał.Spał razem z nami w łóżku w trójkę i mimo to się wyspał.Ja mimo tabletek nie mogłam usnąć.
-Chyba musimy kupić większe łóżko, jeśli Łukasz zamierza spać z nami.- zażartował Paweł
-Słuchajcie, a może pojedziemy do szpitala, skoro nie mamy tu nic do roboty?- zaproponowała Basia
-Po co?-Adam-Iza z Kasią są przy nim od rana.Jak coś się zmieni to zadzwonią.Nie ma sensu byśmy tam teraz wszyscy siedzeli przy Marku.
-Cześć!co z nim?-wszedł aspirant Żałoda- Kurka co z wami wyglądacie jakby już było po wszystkim. Co jest?
-Żyje, ale stan jest bardzo ciężki, stracił dużo krwi.Podczas operacji podobno ledwo co go odratowali, mogło dojść do dużego niedotlenienia mózgu.Cały czas jest nieprzytomny. Nie rozmawiałeś z Zuzią?-Basia
-Gadałem z nią, ale kurka myślałem,że może coś już więcej wiadomo.- Szczepan
- Macie sprawę!.- w progu stanął ponownie prokurator-Z Wisły wyłowiono przed chwilą zwłoki młodej kobiety. Przynajmniej zajmiecie się czymś i przestaniecie się zamartwiać.

Adam wstał szybko zza biurka i wziął kurtkę z wieszaka.
-Paweł, Basia chodźcie!
-Szefie, a może my pojedziemy sami.- zaproponowała Basia
-Dlaczego?- zdziwił się Zawada
-To proste przecież sam mówiłeś,że nie długo zastąpisz Grodzkiego, może czas się zacząć przyzwyczajać do nowej roli.
-Basia ma chyba racje.-powiedział krótko Jacek i znikł w korytarzu
-Jadę z wami!-stanowczo Adam-Może w ten sposób uda mi się zagłuszyć wyrzuty sumienia.
-Zaraz wezmę megafon i jak krzyknę to ci je zagłuszę!.-Paweł – O co Ci znowu chodzi Adam?
-Chodźmy, szkoda czasu na takie gadki.-Adam wychodząc z kanciapy
Na miejscu zbrodni
-Jak zginęła?-Adam klękając przy zwłokach
Została wepchnięta do wody. Te slady na szyje wskazują,że ktoś siła przytrzymywał jej głowę w wodzie.Szarpała się, ale była za słaba.
-Miała przy sobie jakieś dokumenty Basia?
-Znaleźliśmy tylko pustą torebkę-technik podał Adamowi małą damską torebkę, zapakowaną w foliowy worek.
-Nic tam nie było?
-Nic.Szukamy nadal w okolicznych krzakach, ale narazie nic więcej nie mamy.
-Kto ją znalazł?-Adam wstając i rozglądajac się wokoło.
-Wędkarz.-technik wskazał stojącego nie opodal starszego mężczyznę
-Paweł zajmiesz się tym?
-Oczywiście.-Nowacki ruszył w kierunku świadka, a Adam znów przykucnął przy zwłokach.Basia przukucnęła obok niego.
-Pewnie morderca zabrał ofierze dokumenty by nam utrudnić sprawę.
-możliwe.- szepnął nadkomisarz a potem wstał i odszedł parę kroków
W pewnej chwili uwagę Basi przykuł srebny łańcuszek leżący w trawie.
-Adam, mam coś!- zawołała wkładając rekawiczki.
Technik podał Basi woreczek by komisarz zabezpieczyła znalezisko.
- Pewnie należał do niej.-Basia oglądając wisiorek.
-Ładny słonik, może przyniesie nam szczęście.-podszedł Paweł
-Jej nie przyniósł szczęścia.- stwierdziła chowając wisiorek do worka.
-Co się dowiedziałeś?-Adam spogladając na Pawła
-Ten wędkarz znał tą dziewczynę z widzenia.Podobno często tu biegała, a czasami przychodziła z dzieckiem.
-Z jakim dzieckiem?-nadkomisarz
Nowacki wzruszył ramionami
-.Z małym, zawsze było w wózku.Facet nigdy się mu dokładnie nie przyglądał.Po za tym zawsze była sam.Ten facet nigdy nie widział tej kobiety z żadnym mężczyzną
-Musimy czym prędzej jechać do niej do domu, jeśli to jej dziecko, to może jest teraz samo.Wiemy gdzie mieszkała?-Basia
-Facet pokazał mi,że mieszkała w jakimś z tych bloków, ale ja nie sądzę,żeby zostawiła tak małe dziecko same w domu-Paweł
-A ty Adam jak sądzisz?-Basia spojrzała w kierunku Adama-Adam!-zawołała szturchając go
-A co mam sądzić?Sądzę,że nie powinieniem był się zgadzać by Marek jechał z nami. Nie powinieniem ciebie słuchać.
-Adam ja nie o tym.-Basia-Zastanawiam się czy kobieta idąc biegać mogła zostawić w domu dziecko.
-Nie wiem.
Pytając ludzi policjaci ustalili miejsce zamieszkania ofiary.Pojechali windą na trzecie piętro pod drzwi mieszkania.Zadzwonili i stali dłuższą chwilę, ale nikt nim nie otwierał.
Schodami akurat wchodzł młody mężczyzna z wiadrem w rece.
-Zna pan kobietę która tu mieszka?- zagadnęła go Basia pokazując odznakę.
-Tak to nasza sąsiadka, a o co chodzi?
-Może wejdziemy na chwilę do Pana do mieszkania, porozmawiamy- zaproponowała Nowacka
-Oczywiście.-mężczyzna chwycił za klamkę i wszedł do swojego mieszkania.-Żona jest w środku, własnie karmi dziecko
Chwilę po słowach męzczyzny w korytarzu pojawiła się młoda kobieta z dzieckiem przy piersi.
-Pańśtwo są z policji , szukają Agaty- wyjaśnił mężczyzna
-Jestem Alina Motyl, przepraszam za mój strój- powiedziała kobieta zawiązując szlafrok- karmiłam dziecko
-W porządku rozumiemy-Basia-Czy zna pani dobrze państwa sąsiadkę Agatę Fistaszek?
-Tak znamy się.Agata pewnie poszła biegać i dlatego nie ma jej w domu.Mogą państwo poczekać u nas.Agata napewno zaraz przyjdzie tutaj.
-Ona opiekuje się naszym dzieckiem kiedy wychodzimy do pracy.Żona nie dawno wróciła do pracy na pół etatu.- mężczyna popatrzył na zegarek- jestem już spóźniony muszę iść do pracy
-Może pan chwilkę zaczekać?To ważne.-Paweł-Czy pani Agata mieszkała sama?Jak długo państwo się znali?
-Chwileczkę jak to znali? o co chodzi? Czemu mówi pan w czasie przeszłym?- mężczyzna
-Przykro mi, pani Agata nie żyje.
-O matko?Kiedy to się stało?Wczoraj wieczorem z nią rozmawiałam.To nie możliwe!!!!- krzykneła kobieta a w jej oczach pojawiły się łzy
-Jesteście pewni,że chodzi o tę kobietę?-mężczyzna wskazał zdjęcie stojące w pokoju na komodzie.
Basia podeszła bliżej komody by się przyjrzeć.
-Przykro mi, ale jesteśmy pewni.Dobrze państwo ja znali?- komisarz spogladajac na zdjęcie.
-Agata to moja przyjaciółka z dzieciństwa.Znamy sie od paskownicy, potem chodzilismy razem do przedszkola i do podstawówki -Alina Motyl
-Ja poznałem Agatę kilka lat temu przy okazji klasowego zjazdu.Odwoziłem wtedy żonę na ta imprezę.Jakiś miesiąc po zjeździe dowiedzieliśmy się,że Agata będzie naszą sąsiadką.Ona dostała to mieszkanie po kimś prawda kochanie?- pan Motyl
-Tak. Ona dostała mieszkanie cioci, która zmarła wcześniej na zawał. To była starsza kobieta, mieszkała sama.Agata jej nie odwiedzała , bo była wtedy za granicą.My nawet nie wiedzieliśmy ,że pani Antonia była ciotką Agaty
-Czy wczoraj jak rozmawiała pani z sąsiadką coś zwróciło pani szczególną uwagę?Może była zdenerwowana, albo mówiła pani,żę ma się dzisiaj z kimś spotkać?
-Nie nic takiego nie miało miejsca. Agata była taka jak zawsze spokojna.Została u nas wczoraj na obiedzie. Po pracy upiekłam kurczaka, a Agata wczęsniej zrobiła zupę.Ona nic szczęgólnego nie mówiła. Umówilismy sie tylko,że przyjdzie dzisiaj koło 11tej, bo do pracy miała iśc dziś na 16stą.
-Gdzie pracowała?
-W gabinecie dentystycznym tu na roku jako pomoc dentystyczna.-kobieta
-Przepraszam, ale czy ja moge już iść?
-Oczywiście. Bardzo Panu dziekujemy za pomoc, w razie czego będziemy w kontakcie.-komisarz Nowacka
Po wyjsciu mężczyzny pani Motyl zadzwoniła do pracy,że dziś nie przyjdzie, bo musi zająć się dzieckiem.
-Czy pani przyjaciółka z kimś się spotykała?-Paweł
-Jeśli chodzi panu o mężczyzn, to nie.Agata była sama.Jeszcze będąc w Anglii rozstała się ze swoim narzeczonym.George mieszkał w Szkocji.Oni sie poznali jak Agata była w liceum na obozie językowym.George był lektorem na tym obozie.Agata się zakochała na zabój, dla niego chciała nawet rzucić szkołę.Gdy wyjechała na ten obóz była po trzeciej klasie., przed maturą.Nie chciała wracać we wrześniu do szkoły.Napisała rodzicom,że przyjedzie do Polski ale tylko po swoje rzeczy i wraca do Angli.Rodzice jednak nie pozwolili jej po powrocie ponownie wyjechać.Postawili warunek,że musi skończyć liceum.
Rozmowę przerwał płacz dziecka,
-Przepraszam, musze iść do małej, a poza tym juz chyba wszystko powiedziałam. Naprawdę nie mam pojęcia kto mógł zabić Agatę.

Policjanci pożegnali się i wyszli.
-Adam co jest?Jesteś z nami ale jakby cię nie było?-Paweł wsiadając do auta.
-Wspaniale sobie sami radzicie, więc jestem niepotrzebny.-Adam
-Zadzwonię do Kasi.-Basia- Może coś się zmieniło
Po kilkuminutowej rozmowie z Brodecką Nowacka ze smutną miną schowała komórkę do kieszeni
-I co? bez zmian?-Paweł
Basia pokiwała potakujaco głową i cała trójka odjechała w kierunku komendy.

Na komendzie

W kanciapie czekali aspiranci
-Macie coś?-spytał Adam nachylając się nad Zuzią
-Nie nic nie znalazłam o tej ofierze
-Ja się nie dziwię,że nic nie masz.-Adam-Mówiłem Ci przez telefon Fistaszek a nie Ptaszek. Agata Fistaszek
-No widzisz Zuzia, Fistaszek a nie żaden Ptaszek. Taki kurka zwykły orzeszek.-Szczepan
Wszyscy włącznie z Adamem wybuchnęli śmiechem
-Kurka Szczepek, ty jesteś zabójczy z tym swoim poczuciem humoru-Basia
-No właśnie zabójczy.-Paweł- Chyba powinienem zacząć się bać o moja pozycję na komendzie.
-A co Paweł myslisz,że masz monopol na poczucie humoru.-Basia- Jesli tak to kup sobie koncesje.

Znów wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Co wam tak wesoło? Rozwiązaliście sprawę?-Dumicz
- nie ssszefie- Paweł ledwo co zdołał to wymówić ksztucząc sie od śmiechu
-Może powiedz Paweł z czego się śmiejecie to chętnie dołączę, bo humor nam się przyda
-Tego sie nie da opowiedzieć to trzeba przeżyć.- komisarz Nowacki
-Przyszła właśnie analiza odcisków z miejsca zbrodni i wstępny raport z sekcji.Pomylili się i wysłali na mojego faksa więc przekazuję.- prokurator podał Pawłowi dokumenty.
-Dzieki Jacek!Paweł i jak, ciekawa lektura?-Adam
-Masz czytaj, chyba nic szczególnego.-Paweł podał Adamowi raport i analizę odcisków
-Sprawdźcie tylko te odciski w bazie i możecie jechać do szpitala-Jacek
-A co ze sprawą?Pracując w takim tempie to jej szybko nie rozwiążemy.-Adam-Powinniśmy się wziąść w garść i działać.Siedząc przy Marku i tak mu nie pomożemy, a tu możemy zapomnieć koncentrujac się na pracy.
-Prokurator spojrzał poważnie na nadkomisarza poczym się uśmiechnął.
-I Ty to mówisz?Od rana widzę co się z Tobą dzieje.Myślami jesteś przy Marku.Gdyby skoncetrowanie się na pracy w tej sytuacji było takie proste ty pierwszy byś nam to zaprezentował.Sprawa nie zając nie ucieknie, jedźcie, nic tu po was.
-Dobra Jacek pojedziemy, ale jak ty pojedziesz z nami.-Adam Nie próbuj sie wykręcać papierkową robotą.
-Dobrze zgoda.-prokurator-Ja idę do siebie, a wy sprawdźcie te odciski, a potem jedziemy.
Po wyjściu prokuratora Paweł zajął się szukaniem odcisków w bazie..Po jakiś dziesięciu minutach zawołał:
-Mam! Jedne odciski należą do Darka Kulasa ksywa Kulawy.Był karany za kradzieże i paserstwo.Niedawno wyszedł na wolność.
-Chyba nie za długo się nią nacieszy.-Zawada uśmiechnął się-A te drugie odciski?
-Nie ma w bazie.
-Dobra, trudno. -Adam-To teraz pojedziemy do szpitala a później odwiedzimy Kulawego.Paweł idź po Jacka

W szpitalu

Przed salą na OIOMIE za szybą stała Iza.Kasia była w środku.Siedziała w środku obok łóżka nieprzytomnego męża i cały czas trzymała go za rękę.

-Cześć!-przywitał się cicho Adam całując Izę w policzek.Paweł, Basia i Dumicz jedynie się uśmiechęli i skinęli głowami.
-Cześć kochani! Ciągle bez zmian, martwię się o Kasię, strasznie to przeżywa.-Iza
Adam popatrzył przez szybę.Kasia siedziała na krzesle , półeżąc na nieprzytomnym Marku.
-Trzeba ją stąd zabrać.-Adam- Iza weź ją i jedźcie do domu. My tu chwilę zostaniemy
Iza wzruszyła ramionami
-Jakby to było takie proste dawno bym już to zrobiła. Kasia nie chce stąd ruszać nawet na krok.
-Może ja z nią pogadam?- zaproponowała Basia
-Możesz spróbować, ale chyba nic Ci z tego nie wyjdzie.-Iza- Kasia jest uparta.
-Z Markiem , nie wygląda to dobrze.-Dumicz-To już chyba druga doba po operacji?
-Tak,to już druga doba.Powinien się już obudzić.-Adam -Lekarze mówią,że zrobili już wszystko co mogli.Teraz można jedynie czekać.

Basia weszła do sali i podeszła do przyjaciółki.Kasia miała zamknięte oczy. Basia klepnęła ją lekko po plecach.
-Marek…- wyszeptała zaspana Brodecka otwierając oczy.-Coś się stało?
-Kasiu, musimy iść.Chodź zawiozę cię do domu.
-Nie, ja zostaje.Wszystko jest w porządku,.Marek mnie teraz potrzebuje.
-Kochana, Marek teraz potrzebuje spokoju i wsparcia.Jesteś wykończona musisz się przespać.W takim stanie nie dasz mu wsparcia, musisz być silna.Silna dla niego i dla dzieci.
-Basiu ja i tak nie zasnę.Pozwólcie mi tu przy nim zostać.
-Pozwól mi się odwieźć do domu, proszę. Musisz się przebrać i coś zjeść.
Brodecka popatrzyła na przyjaciółkę zmęczonymi oczami.
-Dobrze, wygrałaś.-wyszeptała poczym popatrzyła na Marka ,dotchnęła ręką jego policzka i wyszeptała – Niedługo wrócę. Marek trzymaj się.

Adam dał Basi kluczyki do swojego auta, bo Basia swoje zostawiła po komendą.
-Dzięki !Odwiozę ją i zaraz wrócę!-szepnęła Basia patrząc na Brodecką opierającą się o ścianę

ciąg dalszy nastąpi!!!

19 czerwca 2010

7/81


Ratownicy w pośpiechu zamykali drzwi karetki gdy w ostatniej chwili do środka wskoczyła Kasia. Pojazd na sygnale ruszył do szpitala a pozostali chwilę stali nieruchomo odprowadzając go wzrokiem .

- zawiadomię rodziców Marka – pierwszy odezwał się Adam i rozejrzał się wokół

- pojadę do szpitala – Basia – Adam a jeżeli …

- wyjdzie z tego – przerwał jej Zawada

- na pewno – dodał Paweł obejmując mocno żonę – jedzcie , poczekam na patrol , lekarza sądowego i odstawię Ciszewskiego na dołek .

- jedź do domu – Zawada spojrzał na policjanta

- nie – stanowczo odpowiedział Paweł

- dobra, zobaczymy się w szpitalu – westchnął Zawada i razem z Basią wsiedli w samochód i odjechali zostawiając Nowackiego na miejscu. Komisarz sprawdził czy Ciszewski nie spróubuje ucieczki i czując nasilające się zmęczenie usiadł na pudle pod ścianą pensjonatu z daleka widząc odjeżdzający samochód Adama. Z kieszeni wyjął telefon i zadzwonił do Radka.





Szpital. Trwała operacja Brodeckiego . Kasia nerwowo spacerowała po korytarzu przed salą operacyjną.

- hej, jak się trzymasz ? Przyjechałam tak szybko jak się dało – zawołała Iza

- nie wpuścili mnie ! – poskarżyła się Brodecka – chciałam być przy Nim ale nie pozwolili mi !

- będzie dobrze , zobaczysz – próbowała pocieszyć ją dziennikarka

- bardzo mocno krwawił , kula trafiła w płuco , blisko serca – mówiła Kasia próbując zabić ciszę – boję się , że … Iza ja go kocham !

- musisz wierzyć że będzie dobrze . Jest pod dobrą opieką , wyzdrowieje i będziecie żyć jak w bajce, długo i szczęśliwie – przemawiała Iza

- Marek… On mnie … zasłonił – Kasia – ja muszę tam wejść !!

- Kasia, Kasieńka uspokój się ! Nie pomożesz mu w takim stanie ! – Iza złapała przyjaciółkę za ramiona – Marek wyjdzie z tego . Słyszysz ? Tak samo jak Adam i Paweł – dziennikarka objęła mocno Brodecką i odetchnęła z ulgą widząc z daleka Adama, Basię , Zuzię oraz mamę Marka.

- i co ? – nerwowo zapytała Ostrowska

- nic nie wiadomo, operacja trwa – odpowiedziała Iza



Komenda

Nowacki podpisał ostatni raport , włożył do segregatora i odłożył go na półkę. Do biura wszedł Dumicz i usiadł przy biurku Basi . Przez chwilę siedzieli w milczeniu

- Wąsik nie zabił Urbaniaka ani profesora. Student kupował dragi od niejakiego Karpińskiego ksywa Karp i wisiał mu kasę.Inni studenci się przyznali a chłopaki z patrolu szybciutko go znaleźli . Przyznał się – odezwał się Dumicz – co z Markiem ?

- stan ciężki – krótko wyjaśnił Paweł – jedziesz ?

- muszę jeszcze dokończyć parę spraw ale później zajrzę do szpitala – odpowiedział prokurator

- to na razie - Paweł pożegnał się , wyszedł i na korytarzu spotkał Grodzkiego. Bez zbędnych słów obydwaj wsiedli do samochodu Nowackiego i pojechali do szpitala. Na miejsce dotarli w chwili gdy Marka przewożono na odddział a Kasia dopytywała się lekarza o stan rannego.

- operacja się udała , zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy aby go uratować . Teraz wszystko zależy od organizmu chorego – tlumaczył lekarz

- cholera jasna ! Proszę mnie nie zbywać ! To mój mąż ! A ja jestem lekarzem ! – krzyknęła Brodecka

- pani Kasiu , mogę jedynie powtórzyć to co przed chwilą powiedziałem – spokojnie odezwał się chirurg - stan pacjenta jest ciężki , najbliższe godziny będą najważniejsze . Powinna to pani wiedzieć .

- mogę do Niego wejść ? – zapytała z nadzieją Brodecka

- na chwilkę i nie wszyscy na raz – Lekarz ogarnął wzrokiem zebranych na korytarzu Policjantów i odszedł .

Brodecka weszła na salę i przysiadła przy łóżku . Wzięła Marka za rękę i delikatnie ją gładząc starała się mówić spokojnie chociaż głos łamał się jej od łez

- Marku walcz, słyszysz mnie ? Proszę Cię walcz – szeptała a łzy spływały jej po policzkach- kocham Cię i potrzebujemy Cię . Ja , Ania i Monika .

Iza z Adamem stali przy szybie odgradzającej salę od korytarza , Zuzia siedziała koło Grodzkiego , Basia z Pawłem siedzieli blisko siebie na krzesłach trzymając się za ręce. Po kilku minutach na korytarz wyszła Kasia i spojrzała bezradnie na przyjaciół

- będzie dobrze – odezwał się Paweł i podszedł do Brodeckiej przytulając ją

- dziękuję Wam że tu jesteście ale jedźcie do domu – szepnęła Kasia z wdzięcznością

- ja zostanę – Iza – Adaś, odwieziesz inspektora ?

- tak, Paweł zmiataj do domu bo jeszcze trochę i będą Cię tu zbierać – Adam – będziemy w kontakcie .

- ok – pokiwał glową Nowacki i podniósł się z krzesła – dzwońcie. Basia idziesz ?

- nie, zostanę jeszcze chwilę – odpowiedziała Nowacka – jedź do domu bo zaraz padniesz.

Iza usiadła na twardym krześle obok Kasi a tym razem Basia weszła do Marka .

- ostatnio zachowałeś się jak świnia ale dzisiaj masz wszystkie winy odpuszczone . Nie spieprz tego , słyszysz ? Walcz bo masz dla kogo żyć – powiedziała cicho do nieprzytomnego Marka



Paweł wyszedł z windy i wyciągnął z kieszeni klucze od mieszkania. Otworzył ostatni zamek gdy na korytarz wyszedł Radek

- ktoś na Ciebie czeka – powiedział Michalski

Z mieszkania wypadł ubrany w piżamę i zaspany Łukasz i z płaczem zawołał do Pawła

- przepraszam, już będę grzeczny ! Kocham Cię ! I Ciocię też ! - chłopczyk mocno objał Nowackiego- mogę mówić do Ciebie Tato ?

- ja Ciebie bardziej – szepnął wzruszony Paweł .





KONIEC cz.81 .

Bloga oddaję w ręce Biedroneczki !!

11 czerwca 2010

6/81


Mieszkanie Kasi kilka godzin wcześniej.



- Mamo dziekuję . Odbiorę dzieciaki pojutrze przed wyjazdem – Brodecka wyściskała Matkę – będe mogła spokojnie się spakować .

- Kochanie przecież wiesz że możesz zawsze na mnie liczyć – uśmiechnęła się p. Grabowska

- to lecę , pa Mamusiu ! – Kasia zajrzała jeszcze do pokoju i pożegnała się z Anią , ucałowała Monikę i pośpiesznie wyszła z mieszkania.Nie zauważyła szarego Opla , który ruszył za Nią i jechał aż pod dom. Gdy weszła do domu usiadła na kanapie i rozpłakała się . Na co dzień przed wszystkimi zgrywała twardzielkę, udawała że Marek jest jej obojętny . W rzeczywistości było jej ciężko , wciąż myślała o Brodeckim a patrząc na Monikę widziała podobieństwo do męża. Zadzwoniła komórka , wzięła ją do ręki i odłożyła na powrót na stolik widząc że dzwoni Paweł . Nie mogła z Nim porozmawiać bo była pewna że Nowacki wyczuwa wszystkie jej ruchy i decyzje. Rok temu postąpił dokładnie tak samo jak Ona teraz tylko tragiczne wydarzenia sprawiły że nie wyjechał i że nadal z Basią tworzą rodzinę .Spojrzała na zegarek . Urządzenie pokazywało 21:20 wiec westchnęła ciężko , otarła łzy i zaczęła pakować walizki . Po około 40 minutach od pracy oderwał ją dzwonek do drzwi. Zdziwiła się trochę myśląc kto to może być o tej porze ale poszła otworzyć czego natychmiast pożałowała rozpoznając w intruzie Ciszewskiego. Z całej siły naparła na drzwi i prawie udało się je zamknąć ale silne pchnięcie mężczyzny otwarło drzwi a Kasia uderzyła o ścianę.

- gdzie moja kasa dziwko ? – warknął złowrogo trzymając ją za gardło

- nie mam – wyszeptała Brodecka

- nie masz ? To odpracujesz ją z odsetkami ! – zagroził Ciszewski . Kasia niespodziewanie kopnęła go w krocze, mężczyzna zawył z bólu a Brodecka zamknęła się w łazience. Prowizoryczne schronienie szybko przestało być bezpieczne bo Ciszewskiemu kopniakami udało się je otworzyć .

- Mała nie wkurzaj mnie ! Idziemy ! – złapał ją za włosy i pociągnął do wyjścia. Brodecka wyrwała mu się podrapała w twarz a gdy to nie poskutkowało uderzyła go dłonią w nos i krzycząc głośno ratunku uciekła do przedpokoju. Nie spodziewała się drugiej osoby , stanęła zaskoczona i zrozumiała że nie ma szans. . Ciszewski wyszedł z łazienki ocierając krew z twarzy uśmiechnął się cynicznie .

- idziemy Mała – powiedział drugi mężczyzna. – tylko bez żadnych numerów, jasne ?



Komisarze po zabezpieczeniu śladów w mieszkaniu Brodeckiej wrócili na Komendę .

- zadzwonię do laboratorium – odezwał się Zawada i wybrał numer – Zawada . Niedawno dotarły do Ciebie próbki do analizy . Tak wiem że potrzebujesz czasu ale sprawa jest pilna. Chodzi o żonę Marka . Mhmm rozumiem i czekam na wiadomośći – nadkomisarz wyłączył telefon i spojrzał na towarzyszy- postara się zrobić badania jak najszybciej.

- to co ? Będziemy bezczynnie czekać ? – zawołał Marek

- Marek uspokój się i uwierz Nam że zrobimy wszystko żeby znależć Kasię całą i zdrową – Adam próbował ułagodzić Brodeckiego

- słuchajcie , przesłuchałam sąsiadów – wpadła Basia – koło 22:50 w mieszkaniu Kasi słychać było krzyk . Ciekawska sąsiadka wyjrzała na klatkę schodową i zobaczyła faceta.Przyjrzała mu się dość dobrze

- Ciszewskiego ? – Adam

-nie rozpoznała Ciszewskiego na zdjęciu ale podała dokładny rysopis bo facet spojrzał na nią morderczym wzrokiem – Basia – właśnie przegląda nasze bazy . A parę minut później wyszedł Ciszewski, ten drugi i Kasia. Gdzie Paweł ?

- u Informatyka. Zauważył brak telefonu i próbują go namierzyć – Adam- o , o wilku mowa .

- masz coś ? – zapytał Marek

- tak, są na terenie Warszawy – odpowiedział Nowacki – a przynajmniej telefon tu jest. Nie jestem pewny ale może dobrze by było zawiadomić straże graniczne .

- Jacek już to zrobił – odpowiedział Adam – Paweł jedź do domu , od wczoraj rana jesteś na nogach.

- nie ma mowy – odparł Nowacki stanowczo

- Sąsiadka rozpoznała tego mężczyznę – do biura wszedł Dumicz -gość również znany , nazywa się Antoni Siarecki ksywa Siara . To on zorganizował na konwój więzienny.

- Siara to był w ” Kilerze ” . Brakuje jeszcze Wąskiego do kolekcji i komisarza Ryby – stwierdziła Basia

- co ze sprawą Urbaniaka ? – zmienił temat Paweł popijając kawę

- no właśnie, Wąskiego też mamy ale w innej sprawie. Niejaki Szymon Wąs nazywany Wąskim zajmuje się pisaniem prac dyplomowych na zamówienie – zaczął Jacek – dobrze że uparłeś się poszukać tego laptopa . Okazało się że Wąski napisał Urbaniakowi pracę ale Ten nie chciał zapłacić mu reszty stawki więc wziął sobie laptopa. Do morderstwa się nie przyznaje ale przycisnę go .

- Zawada – odebrał telefon Adam – tak, mhmm, dzięki. Cześć. Krew w łazience należała do Ciszewskiego czyli Kasia dała mu trochę popalić.

- Baśka ! Panie komisarzuu ! – wołał Szczepan z korytarza

- no co jest ? – zapytał Adam widząc że aspirant ma coś ważnego do powiedzenia

- namierzyli Ciszewskiego i tego drugiego ! – wysapał Żałoda – Patrol z Magdalenki zauważył kobietę podobną do Kasi wchodzocą do pensjonatu w towarzystwie jakiegoś goscia . Poobserwowali teren i mają ich !

- jedziemy ! – wydał rozkazł Zawada – Marek Ty zostajesz !

- Adam ja muszę tam być ! – krzyknął Brodecki patrzatrząc z oburzeniem na Zawadę

- w chwili obecnej jesteś cywilem a nie oficerem policji – nadkomisarz patrzył poważnie na przyjaciela ,który spuścił głowę

- ale Adam , noo ! – wtrąciła się Basia – przecież może zostać w samochodzie !

- no dobrze – ustąpił Adam i w pośpiechu opuścili Komendę . Mimo korków dość szybko udało im się dojechać na miejsce i zatrzymali się tuż przy pensjonacie.

- sciągnąć AT ? – zapytała Basia

- nie . Idzcie zamówić sobie pokój – odpowiedział Adam a na pytające spojrzenie Pawła wyjaśnilł swój plan działania - będzie wyglądalo bardziej naturalnie niż gdybyśmy weszli tam w trójkę . Czasami się przydajecie jako para .

- racja , chodź – kiwnęła głową Nowacka i obydwoje weszli do budynku .

- Marek, musisz zostać w samochodzie – Zawada zwrócił do do Marka ,który z ponurą miną siedział na tylnym siedzeniu.

W pensjonacie

- Dzień dobry Państwu – uśmiechnęłą się recepcjonistka – w czym mogę pomóc ?

-Dzień dobry. Chcialibyśmy pokój na jeden dzień – powiedziała głośno Basia a ciszej dodała - jesteśmy z Policji . Proszę się zachowywac naturalnie i wykonywać zwykłe czynności przy wynajmowaniu pokoju – uśmiechnęła się Basia

- rozumiem . Pokój dwuosobowy czy apartament ? – Recepcjonistka mimo zdumienia zachowała spokój

- apartament – odezwał się Paweł nieznacznie rozlglądając się wokół – podejrzewamy że dwóch przestępców przetrzymuje tu naszą koleżankę . Przyjechali wczoraj późno w nocy .

- apartament dla nowożeńców jest zajęty ale mogę polecić równie wygodny pokój z wyjściem na ogród na parterze obok sali kominkowej gdzie można przyjemnie spędzić czas – mówiła Recepcjonistka a na kartce wypisała numer pokoju w którym zatrzymali się podejrzani- poradzą sobie państwo sami czy wezwać pomoc ?

- dziękujemy – uśmiechnęła się Basia i dodała – proszę zachować spokój

” Jestem w ogrodzie ” - Nowaccy usłyszeli głos Adama w słuchawce ” dobra robota ”

Gdy tylko Adam wysiadł z samochodu Brodecki zaczął niespokojnie kręcić się na siedzeniu.W końcu nie wytrzymał i wyszedł na zewnątrz. Niepokój o żonę zwyciężył nad zdrowym rozsądkiem i poleceniem przyjaciela i Marek podszedł bliżej ogrodu. Natychmiast zauważył go Zawada , który spiorunował Brodeckiego wzrokiem

- miałeś zostać w samochodzie – warknął nadkomisarz

-musiałem – wytłumaczył krótko Marek – gdzie są ?

- w tamtym pokoju – wskazał Adam pokój z wyjściem do ogrodu – Nowaccy zaraz zaczną działać .

Basia i Paweł podeszli do drzwi pokoju i wyciągnęli broń. Paweł energicznie zapukał a na pytanie ” KTO TAM „ do siebie odpowiedział ” HIPOPOTAM „a głośno zawołał

- POLICJA ! Otwierać !

Za drzwiami dały się słyszeć nerwowe ruchy , przekleństwa i dźwięki otwieranych okien. Paweł strzelił w zamek i drzwi stanęły przed Nimi otworem ale powitała ich również seria wystrzałów.

- teraz ! – zawołała Basia i wbiegła do środka – w pokoju czysto !

-POLICJA ! Stój ! – krzyczał Adam na zewnątrz więc obydwoje wybiegli do ogrodu.

- puść ją ! – krzyknął Paweł mierząc do Ciszewskiego

- rozwalę jej łeb ! – warknął Ciszewski zasłaniając się Kasią a Adam biegł za drugim podejrzanym !

- stój bo strzelam ! – zawołał i ostrzegawczo strzelił w powietrze ale stracił Siareckiego z oczu. Nadkomisarz zaklął siarczyście i wrócił do reszty zespołu.

- nie masz szans, jesteś otoczony ! – zawołała Basia – puść ją i poddaj się !

- zabiję ją ! Ruszysz się psie to Ona dostanie kulkę ! – krzyknął Ciszewski i desperacko cofał się w stronę ogrodzenia wciąż zasłaniając się przerażoną Kasią . W krzakach zamajaczyła postać Marka ,który z grubym konarem w dłoni zamierzył się na Ciszewskiego i ogłuszył go. Przestępca wydał cichy jęk i osunął się na trawę a Kasia wpadła w ramiona Marka zanosząc się płaczem .Basia szybko skuła przestępcę

- już dobrze , już po wszystkim – Marek uspokajał żonę . Kasia wyrwała się z jego objęć i chciała uciec ale dosłownie znikąc pojawił się Siarecki i strzelił

-uważaj ! – krzyknął Adam

- Kasia/ Basia ! – zawołali równocześnie Marek i Paweł zasłaniając swoje kobiety a Adam prawie równocześnie strzelił do Siary. Niestety wystrzelona przez przestępcę kula trafiła Marka w pierś .

- Marek ! – krzyczała Kasia klęcząc przy rannym – Adam! Zrób coś ! Marek ! Nie umieraj !

Paweł i Basia powoli podnieśli się z trawy . Basia od razu znalazła się przy Marku , Adam dzwonił po pogotowie

- przytrzymaj mu głowę – zawołała Kasia do Pawła

- Marek trzymaj się ! – mówił Nowacki do nieprzytomnego Brodeckiego.



ciąg dalszy nastapi !!

3 czerwca 2010

5/81


Adam i Basia równocześnie podjechali na parking Komendy.

- cześć – przywitał się Zawada

- no hej. Marek do mnie dzwonił wieczorem – odpowiedziała Nowacka – możesz już nie szukać nowej osoby do pracy.

- i nie mam zamiaru. W trójkę poradzicie sobie doskonale , a ja od czasu do czasu Wam pomogę – Zawada - jak Łukasz ?

- przyzwyczaja się – Basia zdjęła okulary przeciwsłoneczne wchodząc do komendy – jakoś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie za biurkiem .

- ja też nie ale przecież nie odmówię Grodzkiemu – stwierdził Adam – oo Paweł . Tak się spieszysz do piwnicy ?

- co ? Aa , jasne ! Patolog przysłał raport z sekcji Urbaniaka i jego Promotora . Zaciekawi was coś – Nowacki

- wiesz co? Ty chyba powinieneś w nocy pracować. Wtedy najlepiej Ci idzie – zakpił Adam i powiesił marynarkę na oparciu krzesła

- mamy raport z toksykologii , z którego wynika że zawał Promotora został wywołany lekami . Substancja była w wodzie , którą pił – czytał Paweł – na butelce są odciski palców dwóch osób. Jedne należą do denata a drugich szukam.

- a Urbaniak ? – zapytała Basia zalewając kubki gorącą wodą

- najpierw został odurzony lekami nasennymi a potem zadano mu cios nożem . Szczepan pojechał na wydział popytać o tego laptopa i czy przypadkiem nie kręcił się ktoś obcy – meldował Paweł

- podejrzewam że Urbaniaka i Promotora zamordowała ta sama osoba – wywnioskował Zawada

- też tak myślę – pokiwał głową komisarz – dobra, to ja spadam do domu. Wpadnę jeszcze do Kaśki . Na raziee !

- pukaj bo dzwonek się zepsuł ! – zawołała jeszcze Basia i spojrzała na monitor komputera

- ok !! – usłyszeli okrzyk Pawła z korytarza

Brodecki siedział na schodach przy drzwiach mieszkania Kasi . Na schodach pojawił się Paweł

- cześć . Nikogo nie ma w domu ? – zaytał komisarz

- cześć - przywitał się Marek – czekam na Kasię , pewnie zaraz wróci ze sklepu albo z przedszkola.

- a dzwoniłeś czy pukałeś ? Podobno dzwonek jest popsuty – Paweł podszedł do drzwi i nacisnął przycisk- o nie działa ! – Nowacki energicznie zapukał do drzwi , które lekko uchyliły się

- otwarte – stwierdził Marek i chciał wejść do środka ale Paweł powstrzymał go , wyjął broń i wszedł do środka

- czysto – oznajmił po paru minutach Nowacki i Marek wszedł do mieszkania

- może już wyjechała ? – z żalem powiedział Brodecki

- i zostawiła bagaże ? – Paweł pokazał do połowy zapakowaną torbę podróżną – dzwoniłeś do Niej ?

- ma wyłączony telefon . Cholera , gdzie Ona jest ? – zdenerwował się Marek i nagle do głowy przyszła mu jeszcze jedna myśl – i gdzie są dzieci ?

- zadzwoń do Jej Mamy – poradził Paweł , który zaglądał do pozostałych pomieszczeń – o cholera ! Marek !

- co jest ? – Brodecki wszedł do łazienki od razu zauważając slady krwi na kafelkach i wannie- co tu się stało ?

- Ciszewski zwiał – Paweł nie miał wątpliwości kto jest sprawcą – dzwoń do Mamy i pytaj o dzieciaki , ja dzwonię po ekipę !

- to dlaczego nie daliście jej ochrony ? – krzyknął Marek

- nie chciała . Miała wyjechać – Nowacki starał się zachować spokój – Adam ? Kaśka zniknęła . W łazience są ślady krwi . Tak, Marek też tu jest . Wiem .

- dziewczynki są u Mamy – zameldował Marek – Kasia przyprowadziła je wczoraj koło 18:15 . Mówiła że odbierze je jutro przed odlotem .

- znajdziemy ją – uspokajająco powiedział Paweł

- to wszystko przeze mnie ! – zawołał Marek z rozpaczą w głosie – jeżeli coś jej się stanie …

- nic jej się nie stanie bo ją znajdziemy ! – przerwał mu Paweł – rozejrzyj się , może zostawiła jakiś ślad albo informację.

Kilkanaście minut później w mieszkaniu kręciła się ekipa policyjnych techników . Pobrali próbkę krwi z kafelek i wanny , pobrali odciski palców ze szklanki w kuchni oraz zabrali szczoteczkę do zębów Kasi do badań genetycznych.

- zrobimy najszybciej jak się da – obiecał jeden z policjantów i wyszedł mijając się z Adamem i Basią .

- jak to wygląda ? – zapytał Adam

- wczoraj po 18-stej zawiozła dzieci do Mamy , miała je odebrać jutro przed odlotem. Jak dzwoniłem po 20:00 to nie odbierała telefonu – przekazał Paweł

- jej samochód stoi na parkingu czyli wróciła do domu – dodała Basia i spojrzała na Marka – jak On się trzyma ?

- kiepsko – stwierdził Paweł – jak przyszedłem to czekał na schodach. Dobrze że powiedziałaś o dzwonku . Jak zapukałem to drzwi same się otwarły i zastaliśmy to .

- sprawdzę samochód . Podaj patrolom rysopis Kasi i Ciszewskiego ! – zawołał Adam zbiegając ze schodów

- już to zrobiłem – odpowiedział Nowacki

Zawada wyłączył alarm , otworzył samochód i usiadł na miejscu kierowcy. Na tylnych siedzeniach stał fotelik dla małego dziecka , kilka drobiazgów leżało na podłodze. Adam otworzył schowek ale oprócz butelki wody , notesu i małej kosmetyczki nic nie znalazł .Wysiadł i odsunął siedzenie od strony kierowcy a następnie od strony pasażera . Chwilę podumał , w końcu otworzył bagażnik i wyciągnął z niego zakrwawiony nóź . Z ciężkim sercem wrócił na górę z dowodem w ręce.

- do laboratorium – wydał polecenie mundurowemu i podszedł do Marka , który siedział zamyślony na kanapie – znajdziemy ją .



- wiesz co On mógł jej zrobić przez ten czas ? – wybuchnał Marek – przecież mógł ją wywieżć z kraju, zranić i zostawić ją gdzieś !

- nie możesz myśleć w ten sposób , musisz wierzyć że Kasia jest cała i zdrowa – odezwał się Paweł

- Marek opanuj się – Adam złapał przyjaciela za ramiona i potrząsnął nim lekko ale Brodecki wyrwał się i usiadł znów na kanapie ukrywając twarz w dłoniach.



ciąg dalszy nastąpi !!

29 maja 2010

4/81


Adam siedział przy stoliku u Tereski i popijał kawę. Przez szybe obserwował ulice Warszawy gdy najpierw poczuł a potem dopiero usłyszał dzwoniący telefon. Spojrzał na wyświetlacz ” Marek dzwoni ” więc odebrał rozmowę

- Zawada – powiedział do słuchawki

„cześć , tu Marek – po drugiej stronie zapadła długa cisza i dopiero po kilku sekundach Marek odezwał się ponownie – masz chwilę ?

- mogę mieć . Co się dzieje ? – zapytał nadkomisarz

Adam … ja … chciałem pogadać , poradzić się . Nie wiem od czego mam zacząć – mówił chaotycznie Brodecki

- może od słowa ” przepraszam ” Spotkamy się wieczorem tam gdzie zawsze. Cześć- rozłączył się Adam widząc wchodzących Nowackich do baru

- Marek dzwonił ? – domyśliła się Basia widząc minę Adama

- tak – Zawada schował telefon do kieszeni

- uu to na jutro trzeba kupić zapas wody mineralnej – zażartowała Basia – uciekliśmy przed burzą ale patrzcie na te chmury !

- jak głowa ?

- na swoim miejscu ale jeszcze trochę boli – odpowiedział Nowacki - Łukasza zostawiliśmy u Michalskich. Przypomnij mi jak wróce rano żeby z piwnicy przynieść mój stary laptop. Będzie dla Młodego jak znalazł.

- a masz nockę ?- zaciekawiła się Tereska

- mam a czemu pytasz ? – Paweł spojrzał pytająco na kobietę i po chwili zrozumiał – aa !!kurcze to już rok . Coś kombinujecie ?

- no właśnie – uśmiechnął się Adam a Basia zrobiła tajemniczą minę- ja też miałem jubileusz więc się nie wykręcisz . I zamawiaj wolne miejsca w Wiśle u Cioci !

- strach się bać – pokręcił głową Nowacki – bez zamiawania możemy jechać w każdej chwili. A co ze sprawą ?

- może najpierw coś zjemy , jestem głodna jak wilk – Basia sięgnęła po kartę dań – poproszę bigos , albo nie ! Sałatkę z pora i spaghetti !

- z pora ? Od kiedy lubisz pory ? – zdzwiwił się Paweł – ja wezmę ten bigos !

- nie wiesz że smaki się zmieniają co 7 lat ? – zawołała Tereska z zaplecza

- pierwsze słyszę - Adam jak zwykle zamówił swoje firmowe danie

Gdy talerze były już puste zamówili jeszcze kawę i rozsiedli się wygodnie .

- Kasia chce wyjechać – pierwsza odezwała się Basia i spojrzała na Pawła – może z Nią porozmawiasz ?

- spróbuję ale wątpie czy to coś da – odpowiedział Nowacki – wracając do naszej sprawy , Basia pytałaś ludzi z jego grupy o laptopa ? Widziałem myszkę , zasilacz ale laptopa nie zauważyłem.

- tak. Jeden ze studentów czekaj , jak On się nazywał ? – Basia wyciągnęła z kieszeni spodni notes i przerzuciła kartki – mam ! Konrad Strzelecki . Zauważyl brak komputera a komórka leżała w łazience .

- operator na jurto będzie miał biling rozmów denata – dodał Paweł – spróbuję wyciągnąć jeszcze od informatyka adres IP laptopa

- a czegoś o samym chłopaku udało Ci się dowiedzieć ? – zapytał Adam upijając łyk kawy

- student 5 roku farmacji , za 3 miesiące miał bronić magistra i pisał pracę - mówiła Basia – chodzą plotki że ktoś pisał to za niego albo że Urbaniak kupił gotową pracę i na jej podstawie pisał swoją. Umówiłam się z jego Promotorem.

- czyli byłby motyw – zastanowił się Adam- jak znajdziemy osobę od której kupił pracę magisterską to będziemy mieli podejrzanego.

- a narkotyki ? – Paweł – może poobserwować akademik ? Pewnie jacyś dilerzy się tam kręcą.

- dobry pomysł – odpowiedział Adam- zadzwonię do Zuzi , niech poobserwuje teren.. Basia na którą jesteś umowiona z Promotorem ?

- na 15:30 – odpowiedziała Basia – porozmawiasz z Markiem ?

- już mu obiecałem -odparł Zawada

- kolega Brodecki zaczyna myśleć ? – zakpił Paweł

- lepiej późno niż wcale , nie sądzisz ? – Adam – Baśka spóźnisz się na spotkanie. A my kolego Nowacki wracamy na Komendę. Mam do przejrzenia parę teczek kandydatów do pracy a ty parę raportów do napisania.

- coś jakoś nudno ostatnio – stwierdził Paweł wsiadając do samochodu

- nie wywołuj wilka z lasu – ostrzegł Adam- mało Ci było atrakcji rok temu albo kilka tygodni temu ?

- masz rację – przyznał Paweł i w samochodzie zapadła cisza. Spokojnie dojechali na Komendę i zabrali się za raporty i akta. Kilka minut po 17-stej do biura wróciła również Basia.

- no i czego się dowiedziałaś ? – zapytał Adam

- niczego bo Promotor już nie żył jak tam dojechałam – ponuro powiedziała komisarz- rozległy zawał . Nie miał szans.

- no to dupa – stwierdził Adam- spadajcie do domu .

- ja mam nockę – rzucił Paweł

- aha faktycznie – Adam- nie zapomnij jutro o zejściu do piwnicy .

- dobra, tylko najpierw wezwijcie karetkę a potem mnie mordujcie – zaśmiał się Paweł

Zawada siedział w niewielkiej zadymionej knajpce i niecierpliwie spoglądał na zegarek czekając na Marka. Zirytował się w końcu i już miał wychodzić gdy zauważył znajomą postać na drugim końcu lokalu.

- cześć, przepraszam za spóźnienie ale szef mnie zatrzymał – usprawiedliwił się Marek siadając przy stoliku

- mogłeś zadzwonić – odezwał się z pretensją Zawada i przyjrzał się badawczo Brodeckiemu. Chłopak unikał jak mógł wzroku Adama i uparcie milczał .

- w porządku, nie chcesz to nie mów tylko nie rozumiem po co mnie tu ściągałeś – nie wytrzymał w końcu Adam i wstał .

- czekaj ! – zawołał Marek za odchodzącym- przepraszam Cię !

- mnie ? A za co ?

- nnno … mówiłeś że mam Cię przeprosić

- Marek posłuchaj . Obraziłeś Kasię , stwierdziłeś że Monika to nie twoje dziecko, wyzwałeś Kasię od najgorszych , pobiłeś Pawła i nawrzeszczałeś na Baśkę .Ich przepraszaj a nie mnie - mówił Adam stanowczym tonem - zachowałeś się jak kompletny dupek ! Kasia nie jest winna śmierci Krzysia i nie okłamała Cię . Nie robiła tego dla przyjemności tylko z przymusu. Myślisz że było jej łatwo ?

- masz rację – przyznał Brodecki patrząc w stół – tylko wtedy coś we mnie wstąpiło i … tak jakoś samo poszło

- tak jakoś – powtórzył Adam – to teraz tak jakoś przeproś wszystkich i na kolanach błagaj Kaśkę o przebaczenie dopóki nie wyjechała

- tak zrobię – Brodecki w końcu spojrzał na Adama – mogę wrócić ?

- a chcesz pracować z oszustami ? – zakpił Zawada i poważnie dodał – wracaj kiedy chcesz .Przydasz się bo Grodzki odchodzi na emeryturę .

- żartujesz ? – Marek zrobił wielkie oczy . Przyjaciele zamówili po piwie i zaczęli opowiadać wydarzenia ostatnich tygodni.

Nowacki kolejny raz wykręcił numer Brodeckiej ale znów po paru sygnałach odezwała się poczta głosowa. Na korytarzu usłyszał kroki i do biura wszedł trochę zakłopotany Marek. Nowacki odłożył telefon, przysiadł na brzegu biurka i obydwaj patrzyli na siebie w milczeniu. Pierwszy podszedł Marek z wyciągniętą dłonią

- przepraszam – powiedział Brodecki – opowiesz mi sprawę Ciszewskiego i Kasi ?

- dobra , sprawa przedawniona – uścinął dłoń Marka – pogrzeb sobie w archiwum a najlepiej to pogadaj z Kasią . Tylko nie wiem czy już nie wyjechała bo nie odbiera.

- wpadnę do Niej rano – odpowiedział Marek

- to kiedy wracasz ? – zapytał Paweł

- za kilka dni . Muszę znaleść jakiegoś nowego na moje miejsce – odpowiedział Marek

- to super . Znowu w starym składzie – powiedział Paweł a Marek skinął głową i wyszedł .



ciąg dalszy nastąpi !!

22 maja 2010

3/81

Basia dzwoniła już kilka razy do mieszkania Brodeckiej jednak ze środka nie dochodził żaden dźwięk. Nowacka poważnie się zaniepokoiła więc jeszcze raz zadzwoniła i dopiero teraz drzwi otwarły

- Kaśka nareszcie – odetchnęła z ulgą Basia

- dzwonek się psuje, wchodź - Brodecka wcisnęła przycisk , który nie wydał żadnego dźwięku – coś się stało ?

- tak, Ciszewski jest na wolności . Jeżeli chcesz zapewnimy Ci ochronę – Basia

- nie trzeba. Na kilka tygodni wyjeżdzam do Stanów. Wrócę na drugą rozprawę – wyjaśniła Brodecka . Basia dopiero teraz zauważyła pootwierane szafy , powyciągane ubrania i częściowo spakowane torby.

- a potem znowu wyjedziesz i nie wrócisz, tak ?

- Baśka nic mnie tu nie trzyma ! Wczoraj dowiedziałam się że nie mam szans na etat w szpitalu więc po co mam tu siedzieć ? Rozmawiałam już z Beatą , tam jestem potrzebna – wyrzuciła z siebie Kasia

- szkoda- Basia przygryzła wargę i otworzyła drzwi – trzymaj się .

Adam i Paweł wyszli z Zakładu Medycyny Sądowej

- a ty co taki przygaszony ? – zapytał Adam wsiadając do samochodu

- żarówka mi się przepaliła – zakpił Nowacki

- a poważnie ?

- aaa głowa mnie boli – odpowiedział komisarz

- myślałem że coś gorszego się przyplątało – Adam- o zaczyna padać

- nie, na szczęście wszystkie badania są w porządku . Co myślisz o sprawie ? – zagadnął Paweł

- na razie niewiele mamy . Zobaczymy co zebrali Zuzia i Szczepan- Adam – jedziemy do tego akademika ?

- nooo .

- znam dobry sposób na ból głowy

- jaki ?

- walnąć się młotkiem w palec u nogi

- yyyy, co ??

- jak Cię będzie bolał palec to zapomnisz o głowie – wytłumaczył Zawada

- dzięki ale nie skorzystam . Możesz zatrzymać się koło apteki ?

Brodecki z parasolem w dłoni czekał aż jego szef wysiądzie z samochu . Znudzony rozglądał się wokół.Zauważył parę metrów dalej zaparkowy samochód Zawady i Pawła wychodzącego z apteki.Oni prowadzą sledztwo a Ja pilnuję żeby ani jedna kropelka deszczu nie spadła na drogi garnitur szefa – pomyślał Brodecki



- Marek, co jest z Tobą ? – do rzeczywistości przywrócił go głos szefa- idziemy !

- tak , już – westchnął Marek i powlókł się do Banku

Akademiki

- dzień dobry jesteśmy z Policji – Zawada pokazał swoją odznakę a Paweł oparł sie o ścianę

- a w jakiej sprawie ? – fuknęła kobieta siedząca w recepcji

- z wydziału zabójstw . W sprawie Tomasza Urbaniaka – wytłumaczył Adam – możemy zobaczyć jego pokój ?

- aa jego . Pokój 40 na 3 piętrze – odpowiedziała niechętnie kobieta

- a klucze ? – zapytał Adam już lekko poirytowany

- aa otwarte . Już się jacyś wprowadzili – machnęła ręką kobieta

- jak to się wprowadzili ? Przecieź pokój miał być udostępniony policji ! – zdenerwował się Zawada

- ja tam nic nie wiem – wzruszyła ramionami dozorczyni- panowie idą to się sami przekonają .

Nadkomisarz zaklął pod nosem i razem z Pawłem ruszyli na piętro.

- przechodzi Ci ?

- nie, boli jeszcze bardziej – odpowiedział Nowacki mrużąc oczy – przejdzie za chwilę. To ten pokój ?

- tak – Adam nacisnął klamkę i weszli do niewielkiego pokoju ukazując pootwierane szuflady, porozrzucane po całym pomieszczeniu książki, notatki i kartki – ktoś nas uprzedził ?

- i czegoś szukał – dodał Paweł przeglądając szufladę biurka - nie no za chwilę przejdzie. Pewnie burza przyjdzie – odpowiedział Paweł – mam zasilacz a nie ma laptopa . Dziwne.

- nie wiedziałem że taki barometr jesteś- zakpił Zawada – ale coś w tym jest bo mnie też w kolanie łupie.

- od zeszłego roku tak mam – blado uśmiechnął się Paweł – nie mów Baśce.

- o czym ? – Basia wyszła z sąsiedniego pokoju z telefonem w woreczku- znalazłam to w łazience i pogadałam z ludźmi z jego grupy . Wziąłeś tabletkę ?

- taak – westchnął komisarz

- wracamy na Komendę – zdecydował Zawada

- to weź jeszcze jedną. Szybciej zacznie działać . Chodź mój biedaku – Basia objęła męża w pasie i wyszli z akademika

- jedźcie do operatora z tym telefonem a ja się jeszcze tu rozejrzę – powiedział Adam wsiadając do swojego auta – Paweł !

- noo ?

- mam jeszcze jeden sposób na bolącą głowę !

- jaki ? – Paweł odwrócił się w stronę Zawady



- uciąć ją !

- cha cha , bardzo śmieszne . Odbierzemy Łukasza z przedszkola i spotkamy się u Tereski , co ? – zaproponowała Basia i zwróciła się do męża – wskakuj, wyglądasz jak siedem nieszczęść.

- dobrze że tylko siedem – Paweł z ulgą usiadł i oparł głowę o zagłówek.



ciąg dalszy nastąpi !!

9 maja 2010

2/81

Iza zauważyła podjeżdżający samochód Adama i zdziwiona wyszła na zewnątrz.

- co się sta … – nie wypowiedziała do końca słowa czując okropny zapach dochodzący od męża
- zwłoki na śmietniku – krótko wyjaśnił Adam – zostawiam otwarty samochód żeby się wywietrzył
- ok, będę miała go na oku – zawołała Iza – Adam wrzuć te ubrania do worka na śmieci !
- doobrze ! – odkrzyknął Adam z łazienki ściągając z siebie cuchnące ubrania. Zapakował je do worka i odkręcił ciepłą wodę . Stojąc pod gorącym strumieniem wody poczuł delikatny dotyk Izy.
- Tata pilnuje auta – szybko powiedziała dziennikarka wywołując szeroki uśmiech na twarzy Adama.
Po wspólnej kąpieli Iza zrobiła szybko parę kanapek, zaparzyła kawę i razem zjedli drugie śniadanie.
- chyba powinienem częściej znajdować zwłoki na śmietnikach – stwierdził Adam odgarniając mokre kosmyki z twarzy Izy
- albo częściej urywać się z pracy – Iza – nie mogę się doczekać aż Grodzki przejdzie na emeryturę. Może wtedy nie będziesz takim rzadkim gościem w domu .
- wiem o tym - Adam- też chciałbym spędzać więcej czasu z Wami ale chwilowo to niemożliwe. Szukamy kogoś nowego do pracy ale to nie jest łatwe .
- a Marek ?
- Marek? . Nie dzwoni , nie odzywa się więc nie mam zamiaru go prosić żeby wrócił -wzruszył ramionami Adam
- każdy zasługuje na drugą szansę – cicho powiedziała Iza
- owszem ale do tanga trzeba dwojga a widocznie Markowi odpowiada obecna sytuacja – Adam- dość tego dobrego. Pa pa .
Brodecki siedział zamyślony przy swoim starym biurku . Pogrążony w myślach nie usłyszał kroków i wejścia Adama oraz Nowackich do biura
- Marek ? Coś się stało ? – zapytał Zawada widząc Brodeckiego przy biurku
- nic to znaczy byłem dziś w sądzie na pierwszej rozprawie rozwodowej – wyrzucił z siebie Brodecki
- i Kasia wygarnęła ci co ? – zapytała Basia
- skąd wiesz ?
- dzwoniła do mnie – wyjaśniła Nowacka włączając czajnik – chcesz kawy ?
- piłem w domu – odpowiedział Adam
- a ja chętnie – Paweł usiadł na krawędzi biurka obserwując Marka
- zachowałem się jak idiota ? – zapytał Marek patrząc na Adama
- sam sobie odpowiedź na to pytanie – Zawada nie zamierzał ułatwiać Markowi sytuacji
- próbowałem już parę razy ale nie potrafię – Marek
- no to próbuj do skutku – Paweł wzruszył ramionami , wziął kubek z kawą i włączył komputer – tylko pospiesz się bo potem może być już za późno .
- na co ? – zapytał Marek a Nowacki spojrzał na Niego z politowaniem
Brodecki westchnął i zaczął zbierać się do wyjścia gdy zawołała go Basia
- Marek !
- tak ? – Marek odwrócił się i spojrzał na koleżankę
-zaczekaj ! Chłopaki może pójdziecie na piwo i pogadać ? Adam , noo ! – Basia wymownie spojrzała na Zawadę .
- dzisiaj nie mogę , muszę zmienić kolegę – odpowiedział Marek – jutro ?
- to do zobaczenia jutro – odpowiedział Adam i usiadł przy swoim biurku
- dlaczego go tak potraktowałeś ? – zapytała Basia po wyjściu Marka
- jak ?
- noo, ostro i zupełnie nie jak przyjaciela ! – zawołała Nowacka
- bo nie zasłużył – wyjaśnił krótko Zawada – mamy sprawę , nie ?
- mhmm – mruknęła niezadowolna Basia a do biura wszedł Grodzki
- witam – przywitał się inspektor – Adasiu chodź do gabinetu .
- już idę – odezwał się Zawada i rzucił do komisarzy – zacznijcie coś w sprawie tego chłopaka.
- w bazie nic o Nim nie ma – odezwał się Paweł gdy po kilku minutach Zawada wrócił niosąc kilka teczek – trzeba pojechać na wydział i do akademika .
- co masz ? – zaciekawiła się Basia i wyciągnęła jedną teczkę z rąk nadkomisarza
- kandydaci do pracy – odpowiedział Adam siadając przy biurku
- no nie , ich chyba nie przyjmiesz ? – Nowacka pokazała teczki znajomych komisarzy z CBŚ-iu- a Grodzki nie może zdecydować ?
- a dlaczego nie? Mają duże doświadczenie w tej robocie – Zawada spojrzał na Basię – Grodzki niedługo odchodzi więc mam sam zdecydować . Moje stanowisko przejmie któreś z Was .
- odczep się ode mnie – mruknął Paweł
- myślałem o Basi – uśmiechnął się Adam – ale nie wiem czy chcesz żonę jako szefową
- mam to opanowane – odpowiedział Paweł
- o tyy .. niedobry ! – udała oburzenie Nowacka i wzięła kolejną teczkę do ręki – oo , a co powiesz o tej policjantce ?
- hmm, nie w moim typie – odpowiedział nadkomisarz patrząc na zdjęcie – zresztą całkowicie zielona
- a jak Marek będzie chciał wrócić ? – poważnie zapytała Basia
- dość tego ! – zniecierpliwił się Adam – jedziemy do Patologa .
Na korytarzu zatrzymał ich Dumicz
- właśnie dostałem informację. Nie wiem czy Was to dotyczy ale lepiej żebyście wiedzieli – zaczął prokurator
- co jest ? – Adam
- Rex nie żyje a Ciszewski zwiał z transportu – wyjaśnił Jacek- ktoś zorganizował całą akcję. Na pustej autostradzie konwój złapał gumę , gdy zmieniali koło pojawiło się kilku facetów, postrzelili jednego z wartowników, pozostałych zabili , Ciszewski wysiadł pierwszy i zabił Rexa. Strażnik jest po operacji , właśnie wracam ze szpitala.
- myślisz że Kasi może coś grozić ? – zapytała Basia
- nie wiem – szczerze odpowiedział Jacek – powiadomicie ją ? Niech uważa na siebie .
- jasne – pokiwała głową Nowacka i spojrzała na Adama
- jedź – krótko powiedział Adam i razem z Pawłem pojechali do Zakładu Medycyny Sądowej
Na miejscu
- mam coś dla Was – oznajmił Patolog
- no to słucham Cię – policjanci podeszli do stołu , na którym leżały zwłoki chłopaka
- przyczyną zgonu była rana od noża. Ostrze przebiło płuco i uszkodziło serce . Zmarł w kilka minut – - oznajmił Patolog
- jaki to był nóż ? – zapytał Adam
- ostrze o długości 15 cm, szerokości 5 mm, podejrzewam że sprężynowy
- jak ja to lubię – mruknął Paweł
- a co? Znasz to skądś ? – uśmiechnął się Adam
- nie marudź – uśmiechnął się Patolog – w ograniźmie znałazłem również ślady po narkotykach i alkoholu. Amfetamina, ulubiony dopalacz studentów.
- jakaś imprezka w akademiku ? – zastanowił się chwilę nadkomisarz – dzięki, jak będziesz miał coś jeszcze to daj znać .
- ok. To cześć .

ciąg dalszy nastąpi .
Przepraszam że takie krótkie ale jakoś wypadłam z rytmu pisania . Myślami jestem na drodze i prowadzę samochód. Tak kochani , już zaczęłam jazdy ! Wczoraj po godzinie jazdy czułam się jak dętka i miałam ochotę zrezygnować ale dziś niecierpliwie czekam na kolejną jazdę. Byle do czwartku ! Pozdrawiam !

8 maja 2010

Kłopoty kryminalnych cz.81

Kasię obudził płacz dziecka . Spojrzała na zegar . Cyferki bezlitośnie wskazywały 3:15 . Brodecka westchnęła , wygrzebała się niechętnie z ciepłej pościeli i udała się do pokoju skąd dochodził płacz Moniki

- kochanie co się stało – Kasia wzięła małą na ręce – śniło Ci się coś , tak ? O i pieluszka mokra. Zaraz zmienimy dziewczynce pieluchę .
- po co wstawałaś ? Przecież bym się nią zajęła – Matka weszła do pokoju – połóż się , jutro masz ciężki dzień
- to już dzisiaj – westchnęła Kasia wskazując zegar
- nie licz że od razu uzyskasz rozwód - ściszonym głosem mówiła Matka – pierwsza rozprawa w przypadku małżeństw z dziećmi jest porozumiewawczą.
- tak wiem, czytałam o tym – odpowiedziała Kasia – ale Marek wyparł się Moniki więc nie przewiduję problemów oprócz wyciągania brudów z mojej przeszłości . Zresztą jest mi wszystko jedno, chcę mieć to za sobą..
- rozumiem Cię ale należą Ci się alimenty na dziecko
- nie chcę jego pieniędzy , może się nimi wypchać , poradzę sobie bez Niego !- oburzyła się Kasia
- ale to nie są pieniądze dla Ciebie tylko dla Małej – odpowiedziała Matka – idź już spać .
Komenda
Zawada popijał poranną kawę czytając poranną prasę . Co chwila zerkał w stronę korytarza wypatrując Nowackich.
- cześć Adam – wpadł Paweł – Baśka trochę się spóźni bo odwozi Łukasza do przedszkola.
- no cześć – odpowiedział nadkomisarz – jakieś problemy ?
- nawet nie pytaj – pokręcił głową Paweł – aktualnie Łukasz się na mnie obraził bo wczoraj najpierw go zgubiliśmy w sklepie a potem dostał dwa razy klapa w tyłek.
- aż tak ?
- gorzej niż myślisz. Ja nie wiem co w tego dzieciaka wstąpiło – Paweł – w przedszkolu zabiera dzieciom zabawki, jak powiedziałem żeby posprzątał pokój to odpowiedział że nie jestem jego Ojcem i nie mogę mu rozkazywać , albo pakuje się i mamy go odwieźć do Domu Dziecka bo tam mu było lepiej. Wczoraj o mało nie dostałem zawału jak mi uciekł na ulicę i dostał pierwszego klapa.A drugiego w domu po kolejnym oświadczeniu że wraca do Domu Dziecka.
- Łukasz sprawdza na co może sobie pozwolić – stwierdził Adam a Nowacki pokiwał głową
- już jestem , cześć ! – Basia – mamy coś ?
- na razie nic – Paweł – jak Ci poszło ?
- w porządku .Pogadałam z Nim trochę – Basia – ale pomysły i niektóre zachowania to ma po Tatusiu .
- cześć wszystkim – do biura wszedł Dumicz – macie nową sprawę .
- gdzie ? – rzeczowo zapytała Basia
- w miasteczku akademickim – Dumicz podał adres i poszedł do swojego gabinetu
Sąd
Brodeccy wyszli z sali rozpraw na korytarz . Kasia z trudem panowała nad sobą więc gdy tylko zamknęły się za Nimi drzwi wybuchnęła
- jesteś z siebie dumny co ? Chciałeś mnie upokorzyć i Ci się to udało ! – krzyknęła
- powiedziałem prawdę ! – bronił się Marek – przez Ciebie zginął Krzyś !
- to nie ja siedziałam za kierownicą tego samochodu i to nie ja go potrąciłam do cholery jasnej ! Zrozum to wreszcie że kochałam tego dzieciaka tak samo mocno jak Ty ! Jak mogłeś powiedzieć że jestem złą matką ? – krzyczała Kasia
- dramatyzujesz ! – wzruszył ramionami Brodecki
- co takiego ? Marek co się z Tobą stało ?
- brzydzę się kłamstem !
- ach zapomniałam że Ty święty jesteś i nigdy nie popełniłeś błędu ! Dla Ciebie wszystko jest albo czarne albo białe , nie ma niczego pośrodku . Chcesz wojny to ją będziesz miał! Nie chciałam pieniędzy ale zdecydowałam się na wysokie alimenty na Monikę ! Możesz sobie mówić co chcesz ale to jest Twoje dziecko! I wiesz co? Nie dziwię się już dlaczego Patrycja odeszła od Ciebie . Z tobą nie da się normalnie żyć ! Jesteś żałosnym dupkiem! – powiedziała chłodno Kasia patrząc w oczy Markowi następnie odwróciła się na pięcie i wyszła z budynku.

Brodecki zdziwiony słowami żony stał jeszcze dłuższą chwilę na sądowym korytarzu a potem długi spacerował ulicami Warszawy rozmyślając. W końcu sam przed sobą przyznał że Kasia miała rację. Dopiero teraz dotarło do Niego jak bardzo ją zranił. Jego Mama ciągle mówiła że źle zrobił odchodząc od Kasi. Ale przecież go okłamała a tego nie potrafił wybaczyć . A może powinien spróbować ? Brakowało mu dobrych rad Adama i coraz częściej zastanawiał się nad powrotem na Komendę. Sam nie wiedział jak i kiedy stanął przed budynkiem Stołecznej , nogi same niosły go w kierunku wydziału kryminalnego , który okazał się pusty.

Miejscem zbrodni okazał się śmietnik na osiedlu gdzie mieszkali studenci.
- jezu ale smród ! – jęknęła Basia trzymając chusteczkę tuż przy nosie.
- noo, fiołkami to tu nie pachnie – odpowiedział Nowacki wyłaniając się ze śmietnika zaczerpnąć świeżego powietrza – fuuj, wdepnąłem w coś !
- sioo ! – Basia przeganiała ogromną muchę , która ciągle koło niej latała – spadaj !!
- wiemy kto to jest ? – Adam również odczuwał nieprzyjemny zapach
- tak, to Tomasz Urbaniak lat 24 – Zuzia – na stałe zameldowany w Szczecinie , studiował prawo .
- co możesz powiedzieć ? – Zawada podszedł do lekarza policyjnego
- przyczyną zgonu była rana na plecach zadana nożem – wyjaśnił Lekarz – wykrwawił się , zgon mogę określić na 24:30 a 1:00 w nocy .Ale ciało zostało tutaj przeniesione . Reszta po sekcji jak zwykle .
- dzięki . Zbieramy się stąd – zarządził Zawada - proponuję odświerzyć się i wrócić później . Zuzia ze Szczepanem przesłuchacie jego kolegów z roku . Na razie to wszystko !
- święte słowa – Paweł

ciąg dalszy nastąpi !!

25 kwietnia 2010

5/80

Komenda

W biurze panowała cisza przerywana jedynie szumem przewracania kartek i stukiem klawiatury.

- zrobić kawy ? – zapytała Basia odrywając się od raportu

- jeszcze jedna i zacznę skakać pod sufit – odpowiedział Paweł

- nie możemy do tego dopuścić ale ja się chętnie napiję – odpowiedział z uśmiechem Adam- macie już coś ?

- odciski na siedzeniu – mruknął Paweł

- a oprócz tego ? – Basia zalała 2 kubki wrzątkiem i po małym pomieszczeniu rozniósł sie aromat kawy.

- oprócz tego to mam wykaz klientów Stępniaka – denata ale tu nie widzę nic co by mogło nas zainterosować . Natomiast nie podoba mi się wykaz telefonów młodszego. Kilkakrotnie w ciągu ostatnich 3 tygodni dzwonił na zastrzeżone numery a kierunkowe wskazują na Hiszpanię a tam nie mają żadnych klientów za to z Hiszpanii pochodzi jeden z płatnych zabójców – udzielił odpowiedzi Nowacki

- który ? – zaciekawił się Zawada

- yyyyy, połamię sobie język na jego nazwisku – roześmiał się Paweł i wyświetlił zzdjęcie na monitorze – ten . Roboczo mogę nazwać go Franio .

- może być i Franio – zgodził się Zawada – specjalista od ładunków wybuchowych.

- dokładnie – Basia – słuchajcie do Polski przyjechało trzech zabójców tak ?

- nno tak – Paweł

- trzeci prezes jest w niebezpieczeństwie ! – wyrzuciła z siebie Basia – no co tak patrzycie ? Dwóch prezesów już nie żyje i każdy zginął w inny sposób tak ? A trzeci prezes za 15 minut wyjdzie z Banku !

- jasna cholera ! – zaklął Adam, szybko wybrał numer do Szczepana i wydał polecenie aby zatrzymał prezesa na miejscu a sami pobiegli na parking do samochodu z piskiem opon wyruszyli w drogę do Banku .

- Franio to specjalista od ładunków wybuchowych , snajper to Dimitri z Rosji a ten trzeci to August zwany też Chemikiem - Basia czytała wydruk komputerowy – często podaje swoim ofiarom zatrute drinki, kawy, dania .

Bank

- co to ma znaczyć ?? – krzyczał oburzony prezes Piotrowski – jestem umówiony na waźne spotkanie na mieście !!

- proszę się uspokoić i posłuchać uważnie – zaczął Zawada

- bo nie będe powtarzał – szepnął Paweł do ucha Basi

- cicho – syknęła Nowacka

- dwóch prezesów zginęło dziś tragicznych okolicznościach. Podejrzewamy że również Pan jest na tej liście – tłumaczył Zawada- czy wiem Pan w jakim celu młody Stępniak pojechał na Karaiby ?

- chciał tam otworzyć filię naszego banku . Zarząd się nie zgadzał na to – Piotrowski -ciągle kłócił się o to z Ojcem .

- kto przejąłby firmę po śmierci lub rezygnacji zarządu ? – zapytała Basia

- Stępniak i byłby potrzebny konkurs na dwóch nowych członków zarządu – wyjaśnił Piotrowski siadając w fotelu – przepraszam, zamówię tylko kawę i możemy dalej rozmawiać.

- oczywiście – Adam usiadł na przeciwko prezesa

- mogę zajrzeć do biura Stępniaka juniora ? – zapytał Nowacki

- proszę – zgodził się Piotrowski a Paweł przeszedł korytarzem do biura mijając po drodze mężczyznę z tacą w rękach. Otworzył drzwi biura i z niedowierzaniem przyglądał się pustym szafkom i segregatorom. Odwrócił się na pięcie i prawie biegiem wpadł do biura Piotrowskiego w chwili kiedy zbliżał filiżankę z kawą do ust .

- niech Pan tego nie pije !! – krzyknął Paweł a mężczyzna ,który przed chwilą podał kawę zaczął uciekać – Adam ! To ON !

Cała trójka wybiegła na korytarz wyciągając broń

- Szczepan zostajesz !Nie spuszczaj go z oczu - zawołał jeszcze Adam rozglądając się wokoło – tam !

- Policja ! Stój ! – krzyknęła Basia

- uważaj On ma broń ! – ostrzegł ł Paweł – ucieka na górę !

- na dachu jest miejsce dla helikopterów ! – powiedział wstrząsnięty Piotrowski i sięgnął po butelkę wody mineralnej

- niee ! – krzyknęli wszyscy równocześnie a prezes z wrażenia wylał wodę na ziemię.

- Basia zostań tutaj i unieruchom windy – krzyknął Zawada – niech wszyscy zostaną na swoich miejscach ! Paweł idziemy !

Komisarze ostrożnie wyszli do holu i trzymając broń przed sobą gotowi do strzału ruszyli po schodach na górę .

- widzę go ! – szepnął Nowacki do Adama pokazując postać dwa piętra wyżej

- to na pewno On ? – upewnił się Zawada a w odpowiedzi z góry padło kilka strzałów – w porządku ?

- tak, upewniłeś się ? – Paweł wychylił się zza balustrady i szybko przebiegł parę stopni w górę- Adam tu są drzwi awaryjne. Możemy go zaskoczyć z dwóch stron

- dobra, tylko ostrożnie – zgodził się Zawada i komisarze rodzielili się. Adam wchodził ostrożnie schodami głównymi ale nie widział ani nie słyszał kroków zabójcy. Przyspieszył więc kroku i wbiegł na korytarz widząc że drzwi prowadzące do jednego z gabinetów są otwarte ale w środku było tylko otwarte okno więc zawrócił .

Basia niecierpliwie stała przy windach czekając na rozwój wydarzeń. W końcu nie wytrzymała i zawołała do Żałody

- Szczepan , ide tam !

- ale szef powiedział że mamy zostać !

- no to zostań ! – zawołała Nowacka , weszła do windy i wjechała na ostatnie piętro budynku. Ostrożnie wyszła z windy i sprawdziła wszystkie biura wzdłuż korytarza.

Nowacki schodami przeciwpożarowymi również dotarł na ostatnie piętro , zauważył otwarte drzwi wyjściowe na dach. Wspiął się po schodkach, wyszedł na dach i uklęknął przy kominie wentylacyjnym zastanawiając się co ma robić dalej gdy niespodziewanie poczuł na szyi zaciskającą się pętle odruchowo wciągnął powietrze i usiłował przerwać pętlę. Zabójca jednak zaciskał coraz mocniej i komisarz mógł tylko bezradnie szarpać powietrze. Po kilku sekundach zaczął opadać z sił , przed oczami pokazywały mu się czarne plamy , w piersiach czuł ból powoli tracił przytomność osuwając się na ziemię . Nagle ciszę przerwały dwa wystrzały z broni i zabójca klnąc puścił sznur a Paweł kaszląc spazmatycznie łapał powietrze

- oddychaj , spokojnie – Zawada ukląkł obok Nowackiego a Basia szybko skuła klnącego mężczyznę i również podbiegła do męża

- Paweł nic Ci nie jest ? – dopytywała się gorączkowo

- nic mu nie będzie – uspokoił ich Zawada – stracil tylko kilka tysięcy szarych komórek , których zresztą i tak nie używał

- bardzo śmieszne – wychrypiał Nowacki , który powoli dochodził do siebie.

Pojechali do szpitala gdzie Chemik został opatrzony a Paweł mimo protestów przebadany wrócili na Komendę .

- kto Cię wynajął ? – Adam przesłuchiwał zabójcę

- nie znam nazwiska . Macie moją komórkę to sprawdzcie – wzruszył ramionami mężczyzna

- nazwisko Stępniak coś Ci mówi ? – Adam krążył po pokoju

- nic a powinno ?

- tutaj ja zadaję pytania – Adam oparł się o blat stołu – jak Stępniak skontaktował się z Tobą i zlecił zabójstwo ?

- a tego to nie wiem. Mój szef dzwoni gdy szykuje się robota , mówi kto i gdzie , ustalamy cene i tyle – odpowiedział Chemik

- nazwisko i adres

Nowaccy zza szyby obserwowali przesłuchanie Chemika razem z Grodzkim

- wychodzi na to że Stępniak junior chciał przejąć firmę Ojca i to On zlecił zabójstwo zarządu – Basia zwróciła się do Grodzkiego – podaliśmy już jego list gończy i nakaz ekstradycji .

- wyczyścił prywatne konta Ojca i swoje i prysnął – dokończył Nowacki a Adam wyszedł z pokoju przesłuchań

- dobra robota – pochwalił Inspektor – macie dziś wolne.

Adam , Zuzia , Szczepan oraz Nowaccy szli korytarzem komendy

- to co robimy ? – Zuzia

- idziemy na piwo . Ja stawiam – odpowiedział Adam i odebrał telefon od Izy




koniec cz.80 . Pozdrawiam !!

10 kwietnia 2010

4/80


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Witam !

10 kwiecień zapisze się w historii Polski tragicznie. W ciągu kilku sekund zginęło 96 osób , tak ważnych dla Polski. Cóż można powiedzieć ? Nic! Nie ma takich słów które by oddały ból i smutek rodzin zmarłych . Bądźmy z Nimi myślami [*][*][*]

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Brodecki obudził się kilka minut przed budzikiem , spojrzał w okno i westchnął zniechęcony widząc ciężkie chmury i padający deszcz. Podłożył ręce pod głowę i wrócił pamięcią do czasów kiedy dzieci wskakiwały do ich łóżka budząc ich . Wszystko się skończyło w chwili śmierci Krzysia, może potrafiłby z tym żyć gdyby nie świadomość , że Kasia była winna tej śmierci. Oszukała go tak samo jak Patrycja. Jego najbliższy przyjaciel nie zrozumiał go dlatego odszedł z Komendy i nigdy tam już nie wróci nawet gdyby okazało że nie ma racji . Obecna praca nie przynosiła mu takiej satysfakcji jak w Policji ale za to jego konto urosło w ciągu kilku tygodni. W końcu zadzwonił budzik i Marek chcąc nie chcąc wstał i poszedł do łazienki , potem zjadł śniadanie i zaczął normalny dzień pracy. W samochodzie włączył radio i słuchał informacji na temat zabójstwa prezesów banku odruchowo zastanawiając się kim jest morderca.



Adam wypił ostatni łyk kawy i spojrzał na zegarek .

- Iza już prawie 8 ! Spóźnię się ! – zawołał Zawada

- już idę , nie umiałam znaleść dyskietki z artykułem – Iza zbiegła z piętra domu – Tato , jedzenie dla Ali jest w lodóce !

- przecież wiem – odpowiedział Jan zza gazety- przecież nie zostajemy pierwszy raz sami .

- no tak – zreflektowała się Iza – no to paa !

- pa – mruknął Adam i wyszli z domu

Komenda

- cześć, przepraszam za spóźnienie . Odwiozłem Izę do redakcji – wytłumaczył się Adam

- Basia , trzeba to zapisać w kalendarzu – odpowiedział Paweł – na dachu wieżowca znaleziono łuskę , balistyka przysłała już raport . Tylko nie dotyczy to naszego śledztwa .

- Paweł zlituj się – odezwała się Basia – dwa lata temu na dachu tego wieżowca zginął młody chłopak .Podejrzewano wtedy jego Ojca , wojskowego . że to On zastrzelił syna . Sprawę umorzono bo nie znaleziono broni a wczoraj znałazł się dowód zabójstwa . Krzysiek bardzo się ucieszył .

- no ja myślę – Adam – jak wasze wczorajsze plotki ?

- Iza nie mówiła ? Kompletna klapa – Basia- podejrzewam że u Ciebie również .

- niestety – Zawada – to co jeszcze mamy ?

- czekam na bilingi rozmów a teraz sprawdzam pocztę Stępniaka – Paweł

- Jacek i Zuzia pojechali do rodziny Brzezińskiego. Rozmawiałam z architektem budynku. Twierdzi że była mowa o kuloodpornych szybach . Próbuję się skontaktować z wykonawcą budowy ale wyjechał na kilka dni. – Basia – w ostatnich dniach nie było żadnych remontów .

- zajrzę do laboratorium, może już coś mają – Adam wyszedł z biura

- myślisz że pracownicy nie zauważyliby że ktoś wymienia szyby ? -zdziwił się Paweł

- ktoś mógł to zrobić w nocy albo w weekend. I mam na myśli jedną szybę – Basia

- też fakt . Czekaj, o której zginął Stępniak ?

- o 9:15 , a co ?

- bo znalazłem wysłanego o 9:30 maila z potwierdzeniem spotkania w restauracji w Centrum . Dziwne trochę , nie ?

- pokaż – Basia spojrzała z niedowierzaniem w ekran – no przecież to z adresu Brzezińskiego , matołku ! A Brzeziński zginął godzinę później !

- a faktycznie , w programie pocztowym jest parę adresów mailowych . Co ja bym bez Ciebie zrobił ? – uśmiechnął się Paweł

- zapłakałbyś się na śmierć matołku- powiedział Jacek , który wszedł do biura

- cicho osiołku – odgryzł się Nowacki

- pewnie tak – Basia – dowiedziałeś się czegoś ?

- niewiele – skrzywił się Dumicz – Brzeziński był prezesem od 2 lat . Z młodszym Stępniakiem często się kłócili ale o co nie wiem. Córka Brzezińskiego urodziła się z porażeniem mózgowym i rodzice wszystkie pieniądze przeznaczali na jej rehabilitację.

- no właśnie widzę – Paweł – regularne przelewy co miesiąc do ośrodka rehabilitacji w Szwajcarii .

- ten cały Stępniak mi się kurka nie podoba – wszedł Szczepan razem z Adamem

- dlaczego ? – zapytał Zawada odrywając się od czytania raportu

- jego Ojciec zginął a On wyjechał na Karaiby – wyjaśnił Żałoda – niby służbowo ale jakoś w to nie wierzę.

-zgłaszał Nam ten wyjazd – powiedział Paweł i odebrał telefon – Basia , wykonawca budynku dzwoni do Ciebie .

- słucham , komisarz Nowacka – Basia szybko odebrała rozmowę – aha , tak rozumiem, mhmm

-przejrzałem bazy i wytypowałem kilka osób od mokrej roboty – zaczął Adam – Paweł sprawdź czy w ciągu kilku ostatnich dni ktoś z Nich nie przekroczył granicy Polski .

- myślisz że posługują się prawdziwymi paszportami ? – zakpił Paweł

- no raczej na pewno nie ale prześlij ich zdjęcia , może ktoś coś zapamiętał – zirytował się Adam- patolog przesłał kulę wydobytą z ciała do analizy

- nic nie rozumiem – Basia zakończyła rozmowę – te szyby były kuloodporne i nikt w ostatnim czasie ich nie wymieniał . Każdy remont zgłaszany jest do firmy wykonwaczej i Oni się tym zajmują .

- no właśnie – podjął Adam- balistycy sprawdzili pocisk . Ta kula przebije się przez wszysto

- jak przez wszystko ? – zdziwił się Paweł

- to jest pocisk przeciwpancerny , przebije się nawet przez stalowe drzwi – wyjaśnił Zawada

- aułć – mruknął Nowacki – mam 3 z Twojej listy , wszyscy przybyli 3 dni temu. Dwóch samolotem a jeden przyjechał samochodem. Przekroczył granicę w Terespolu. Sprawdzam ich



ciąg dalszy nastąpi. Notka wyjątkowo krótka między innymi dlatego że zaczęłam kurs prawa jazdy !! Uważajcie na drogach !!!