29 września 2006

3/37

Na komendzie zebrała sie cała czwórka i zaczeli omawiać sprawę od początku

- to co robimy?- Basia- moze zaczniemy od początku co? Bo troche sie namieszało

- dobra propozycja- Marek- to tak: Bożena Kruk, lat 39, mąż Henryk lat 42. Od 10 lat są małżeństwem, dzieci nie mają. On jest lekarzem, pracuje w pogotowiu. Ona pracowała w banku jako kasjerka

- zgłoszenie dostaliśmy o godzinie 20:10 a z raportu patologa wynika ze zmarła między 15-15:30- Oliwia

- mąz podobno wrócił o 20:05 a ze szpitala wyjechał o 19:25 – Adam- sprawdzaliście czy był cały czas w pracy?

- tak i jedna osoba w szpitalu ma wątplpliwości bo nie umiała go znaleźć między 15-16- Basia- to była pielegniarka, szukała go bo nie podpisał czegoś

- mógł zdążyć ?- Marek

- trzeba by sprawdzić- Adam- ale to później. Na razie przyjmujemy ze to samobójstwo. Dlaczego sie zabiła?

- sytuacja finansowa dobra, żadnych długów, w pracy żadnych problemów, zdrowa, szczęśliwe małżeństwo- wymieniła Basia posługując sie notatkami z przesłuchań sąsiadów

- jeżeli to Ona pociągneła za spust to dlaczego na broni i na pudełku gdzie była chowana nie ma żadnych odcisków palców?- Adam- sama wytarła czy ktoś jej pomógł?

- z pudełka mogła sama wytrzeć ale z broni i to w dodatku po oddaniu strzału? – Basia- wątpie

- ja też- Adam- teściowa podejrzewa zięcia

- teściowe tak mają- Marek- przesłuchalem go, nie zabił jej. Mówił ze był cały czas w pracy. Przez tą godzine był na innym oddziale, odwiedził znajomego.

- i po co miałby ryzykować- Oliwia- gdyby go wezwali do pacjenta a On przecież miał dyżur.

- no właśnie- Adam- Marek, sprawdzisz czas przejazdu. Pamietaj ze w jedną strone jedzie sie 30 minut po godzinach szczytu a pielęgniarka szukała go między 15-16.

- dobra- Marek- ale moze to jutro zrobimy co? Własnie w tych godzinach.

- ok- Adam- a teraz jestescie juz wolni, odwaliliście kawał dobrej roboty dzisiaj

- a podrzucicie mnie do Głównej?- Oliwia- o 18:00 mają być wyniki egzaminu.

- mozesz zadzwonić- Adam

- wiem, ale wole to zobaczyc- Oliwia

- to do jutra. Ja ide poudawać Rysia w gabinecie- Adam

- Marek, podaj mi numer tego faksu- przypomniała Basia- wróce to poszukam tego

Brodecki pogrzebał w swoich dokumentach i po chwili podał jej karteczkę z długim numerem. Zawada poszedł do gabinetu inspektora, a reszta rozeszła sie.



Trochę wcześniej w domu Brodeckich. Kasia i Marek byli w pracy , Ania i Krzyś z powodu anginy zostali z Babcią Brodecką w domu.

- oddaj, to moje autko!- Krzyś- Tatuś mi kupił!

- nieplawda! To nie twoje!- Ania odebrała Krzysiowi autko i uciekła z pokoju

- Babciuu! Ona mi wzieła moje autkooo!- Krzyś podbiegł do Ani i pociągnął ją za włosy. Dziewczynka rozpłakała sie i rzuciła zabawkę na meble, tłukąc duzy ozdobny talerz.

- no nie! Do pokoju marsz!- Babcia

Dzieci z obrażonymi i zapłakanymi minami poszły do dziecinnego pokoju. Po kilku minutach pani Brodecka zajrzała do nich. Krzys i Ania nadal siedziały na łózeczkach

- Babciu, ale nie powies Mamusi?- Ania

- a bedziecie już grzeczni?- Babcia przytuliła wnuki

- tak- Krzyś

- ale nie powies?- Ania- bo Mamusia bardzo lubiła ten talez

- to bedzie taka nasza tajemnica- Babcia- a teraz myjcie rączki i jemy obiad.



Basia weszła do mieszkania prawie potykając sie o kota.

- Kodżak, chcesz mnie mieć na sumieniu?- Basia- zobacz co Ci przyniosłam dobrego.

Storosz wyciągneł z siatki różne kocie przysmaki a kociak ocierał sie o jej o nogi robiąc ósemki.

- dam ci jeść a potem poszukamy wyników- Basia- kurcze gadam do kota. Paranoja!

Basia otworzyła dużą szafę gdzie ostanio widziała brązowe kartonowe pudło.Wyciągneła je o otworzyła, wyciągając stare kasety, albumy ze zdjęciami, notatniki. w koncu natrafiła na stos zadrukownych kartek na nazwisko Dariusz Nowacki. Na dnie znalazła dyplom ze Studium Informatycznego ,dyplom ukończenia kursu ratownika medycznego i indeks wydziału psychologii z zaliczonym semestrem wystawione na Pawła Nowackiego. Gdy zadzwonił telefon aż podskoczyła z zaskoczenia.

- halo? No hej Paweł! Własnie znalazłam i zaraz jadę na komende wysłac to faksem. Mogę pooglądać zawartośc pudła?

- cześć Basiu. Mozesz, nawet nie pamietam co tam jest ale mozesz- Pawel- słuchaj, 26 grudzien to jest wtorek, wiec moze ślub przesuniemy na Sylwestra?

- o kurcze- Basia- ale to jest niedziele, wiec moze na 30 grudnia? Dwa dni szaleństwa!

- dobry pomysł- Paweł- muszę kończyć. Odezwę sie później. Pa!



ciąg dalszy nastąpi!! Niewiele sie wyjasniło w sprawie ale to w następnej części!

Buziak!

28 września 2006

2/37

Adam zaparkował samochód w garażu i z bagażnika wyciągnał duże pudło, które postawił w innej części piwnicy i przykrył. Po chwili wszedł na piętro do mieszkania. W kuchni siedziała Iza, która oglądała dziecięce ciuszki.

- śliczne- powiedział Zawada biorąc do reki buciki – tylko troche na Ciebie za małe

- oj Adam - powiedziała Iza odbierając Adamowi buciki i nagle dotkneła go. Zaskoczyło ich to oboje, stali naprzeciwko siebie i nagle zaczęli sie namiętnie całować. Chwila zapomnienia nie trwała jednak zbyt długo bo nieoczekiwanie Iza oderwała sie od Zawady

- co sie stało?- zapytał czule Adam- mała kopie?

- nie, nie możemy- Iza- nie powinniśmy…

- Iza, jak długo chcesz to ciągnąc? Przecież wiesz ze ja… – Adam

- nie , proszę, dziekuję ze mi pomagasz ale nie mogę- Iza-znalazłam mieszkanie, trzeba tylko wyremontować i znikam z Twojego życia na zawsze

- i mam sie nie wtrącać, tak?- Zawada – cholera jasna! Nie rozumiem o co Ci chodzi!

- Adam! Sam zakonczyłeś ten związek ! A ja nie chce już do tego wracać!- krzykneła Iza i wybiegła z kuchni

- Iza! Co sie z tobą dzieje??- Adam- przecież wiesz że… cholera jasna! – zaklał na dzwięk dzwonka komórki- Zawada! Co? Gdzie, zaraz bedę.

- co to za krzyki?- Stanisław- co sie stało?

- mnie o to nie pytaj- Adam- mam robote. Cześć.

Na miejscu zbrodni był już Marek i Basia

- cześć, co mamy?- Adam

- mąż przyszedł z pracy i znalazł martwą żonę- Basia- samobójstwo

- no, nie wiadomo czy na pewno bo na broni nie ma żadnych odcisków palców- Marek

- jak to nie ma odcisków palców? – Adam- to samobójstwo czy morderstwo?

- no normalnie, nie ma- Marek- sąsiadka twierdzi ze nikogo tu nie było

- tak koło 16-stej usłyszała jakiś huk – Basia- mąż był w pracy. Jest lekarzem, pracuje w pogotowiu, miał dyżur

- dobra, na jutro chce miec komplet wyników- Adam- jasny gwint musze jeszcze pojechać na komende pozałatwiać pare spraw za Grodzkiego

- Adam, co jest?- Marek

- nic- Adam

- pokłóciłeś sie znowu z Izą?- Basia

- pilnujcie swoich spraw!- warknął Zawada i wsiadł do samochodu

- zadzwonie do Niej- Basia

- może nie wtrącajmy sie co?- Marek- przecież nie zmusimy ich do miłości

-wiem- Basia- może masz rację. Marek ja już lece bo Agata sie zanudzi na smierć. Cześć.

- Baśka!! Jak znajdziesz te wyniki to prześlij je faksem!! Jutro dam ci numer!- krzyknął jeszcze Brodecki za koleżanką, która w odpowiedzi kiwnęła głową i odjechała do domu.

Następnego dnia nie było jeszcze 8 godziny a na Komendzie huczało. Basia zdziwiona usiadła przy biurku. Po chwili wszedł Zawada.

- uu co to za mina?- Basia

- dlaczego jeszcze nie ma Marka?- Adam

- jestem, korki mnie zatrzymały- Brodecki

- robota czeka a wy sie obijacie- Zawada- Olka! Miałas pojechać do patologa! Na co czekasz?

- już jadę- odpowiedziała Stażystka z przerażoną miną

- Basia, dlaczego matka denatki jeszcze nie została przesłuchana?- Adam

- bo dopiero weszłam! A Ty nie mogłeś tego zrobić?- Basia

- miałem co innego do roboty- Zawada-Marek, daktyloskpoia czeka! Mam wam wysłać zaproszenia?

- tak, najlepiej listem poleconym!- powiedziała Storosz i poszła do pokoju przesłuchań

- stary, pogięło cie?- Marek- od rana wieszasz sie na wszystkich o byle co! Wyluzuj!

Brodecki usiadł za biurkiem i zajął sie robotą.

- na broni i na kasetce w której była chowana nie ma żadnych odcisków palców- Marek- zostały dokładnie wyczyszczone.

- dziwne- Adam- na jej dłoni znaleziono ślady prochu, czyli Ona sama do siebie strzelała.

- i po śmierci duch wytarł brón z odcisków palców na broni i na kasetce?- zakpił Marek- coś mi tu nie gra

- jeżeli to samobójstwo to trzeba by sie dowiedzieć dlaczego to zrobiła- Adam- Marek weźmiesz w obroty jej znajomych

- jej Matka twierdzi ze to jej mąż ją zabił- powiedziała Basia wchodząc do nich

- coraz lepiej- Adam- zapowiada sie ciekawa sprawa- sciągnijcie go tutaj



ciąg dalszy nastąpi.

Co spowodowało kłótnie Izy i Adama, czy to było samobójstwo czy morderstwo? Jak na razie kilka pytań bez odpowiedzi ale w następnej części powoli sie wszystko wyjaśni.

Buziak!!

26 września 2006

Kłopoty kryminalnych cz.37

Witam! Złapałam mały oddech i mam znowu ochotę pisać. Ponieważ poprzednia część była typowo kryminalna wiec na początek troche relaksu czyli notka prywatna.



Na szpitalnym korytarzu Adam rozmawiał z ojcem przez telefon

- ale Tato, nie ma sensu zebyś dziś przyjeżdzał, nie, lekkie wstrząsnienie mózdu , rozcięta skóra i warga i pare siniaków. Poleży kilka dni na obserwacji. A jak myslisz? Wscieka sie. Jak Iza? Aha, dobra, bede późno. No cześć.

- rozmawiałam z Dorotą- Basia- już sie uspokoiła. Marek i Szczepan przesłuchują facetów i kończą sprawe

- całe szczęscie ze tak sie to skończyło- Adam- jak Agata?

- o kurczę! Zapomniałam o niej! Miałysmy wyskoczyć na zakupy!- Basia złapała sie za głowe

- Baska! Jak nie masz nic przeciwko to weźcie Ize też na zakupy- Adam

- jasne! Zadzwonie tez po Kasię i Zuzie i zrobimy sobie babski wypad – Basia

- bawcie sie dobrze- uśmiechnął sie Zawada a ponieważ u szefa była żona opuscił szpital i pojechał na komendę.

- cześć Zuzia, gdziej jest Marek?- Adam- co ty tu robisz? Nie poszłaś z Basią?

- jest u Wiśniewskiej- Zuzia- Jakos nie mam nastroju. Jak szef?

- a w porządku. A gdzie Oliwia? – Zawada

- ryczy w łazienkce- Zuzia

- nie zdała?- Adam

- wyniki są jutro ale twierdzi ze spieprzyła wszystko- westchneła Ostrowska- moim zdanie poszło jej dobrze. To ja lece do domu. Cześć!

Na korytarzu mineła sie z Markiem i Żałodą, ktorzy wracali do Wiśniewskiej.

- Szczepan, odwaliłes dobra robotę z tą sprawą- pochwalił Adam a Szczepan usmiechnął sie od ucha do ucha.

- to co? Do domu?- Marek

- mhm- Adam- albo nie. Dziewczyny wybierają sie na babskie zakupy wiec ja mam pewiem pomysł. Pomozesz mi?

- no dobra tylko nie wiem w czym- Marek

- dowiesz sie po drodze- Adam usmiechnął sie tajemniczo i obydwaj wyszli z Komendy.

Basia z Izą oraz z Agatą podjechały pod dom Kasi, która po chwili wybiegła do nich i ruszyły w drogę. W centrum handlowym najpierw poszły na kawę.

- ufff ale dzień- Kasia- urwanie głowy dzis miałam.

- co? Postacie z obrazów uciekły?- Basia

- haha, bardzo smieszne- Kasia- wymiana obrazów z innym muzeum, wiec trzeba dokładnie wszystko spisać , zabezpieczyć itp.

- a ja za tydzień mam sesje egzaminacyjną , masakra- Agata

- masakra?? Dziewczyno ja nie mam sie co ubrać, wszystko juz na mnie za małe- poskarżyła sie Iza

- no to dobrze sie składa- Kasia kupisz sobie pare ciuszków

- w które za tydzien sie nie zmieszczę- dokończyła sarkastycznie Iza

- no kochana, na wszystko jest sposób- Brodecka- a dla dziecka juz coś kupiłas?

- nie, nie chciałam zapeszać- Iza

- a na kiedy masz termin?- Agata

- najpierw miałam 15 kwiecien a teraz mi wychodzi ze koniec marca- Iza- a jest 5 listopad wiec mam jescze duzo czasu

- szybko przeleci- Basia- dziewczyny, rany boskie, ja nie mam sukni ślubnej! A to juz za 7 tygodni!!

Wszystkie wybuchneły serdecznym smiechem i wyruszyły na obchód sklepów.

- Iza- zawołała Agata- sklep dla przyszlych mam

- chyba dla słonic- Iza

- oj Iza, nie marudz tylko wtocz sie- Basia- auułć! Torebką mnie bijesz??

Brodecka pomogła Izie wybrać parę ciuszków dla siebie i poszły dalej.

- Basiek, patrz, czy to nie Adam i Marek?- Agata

- gdzie?? – Iza

- w tamtym sklepie , wybierają łóżeczko dla dziecka- Agata

- dziewczyny zmywamy sie- Basia- jak to ma być niespodzianka to jej nie psujmy!

Wędrowały między wystawami aż w końcu trafiły do innego sklepu z dziecinnymi ubrankami. Kasia wyciągneła malutkie śpioszki i pokazała Agacie, Iza wyszukała małe skarpetki i buciki do tego a Basia dołozyła do kompletu kaftanik i czapeczkę. Długo namawiały Izę do kupienia aż ta w koncu uległa.

- no dobra, to po udanych zakupach należy sie nam ciacho!- Basia- rany, mowie jak Paweł.

- a własnie, dziś rano dzwoniła ciocia i prosiła zebyś odnalazła pudełko Pawła , w którym trzyma różne dziwne rzeczy . Prosiła o wyniki badań jego brata- Kasia

- ok, tylko czemu Paweł nie zadzwonił ?- Basia

- bo prawie ciągle śpi- Brodecka- ale podobno nie jest najgorzej. Pobrali szpik kostny ale na szczęscie nie ma żadnych zmian w samym szpiku. Ciocia mówiła też ze wstępne wyniki określają ze proces chorobowy bardzo powoli sie zatrzymuje i gdyby nie te dwa tygodnie to szybciej by to nastąpiło.

- dzieki za informacje- Basia sie zamyśliła- Młoda bedziesz moim świadkiem na slubie?

- ja? Basiek, nie mogę, juz dwa razy była świadkiem- Agata

- małpa, własnej siostrze odmawia- Basia- boisz sie ze zostaniesz starą panną po tym trzecim razie?

- noo- Agata

- Iza? A ty?- Basia

- Basiu, z przyjemnościa- Iza- a kto bedzie świadkiem Pawła?

- albo kuzyn Janusz albo Adam- Basia- dokładnie nie wiem

- dziewczyny jest super ale musze odebrać dzieci od Mamy- Kasia

- ok to róbmy rząd i chodźmy stad- Agata



ciąg dalszy nastąpi!!! Mam nadzieje ze sie spodobało i ze skomentujecie ładnie?

Buziak!!

3/26

Adam był na komendzie jako pierwszy już o 7 rano.Kilka minut po nim do kanciapy weszła Basia.
-Co robimy?- zapytała
Adam nic nie odpowiedział tylko usiadł przy swoim biurku i włączył nagranie rozmowy z porywaczem Grodzkiego.Przesłuchiwał to nagranie kilka razy w absolutnym milczeniu.Do gabinetu weszła Wiśniewska i ponowiła pytanie Basi z przed godziny.Nadkomisarz wzruszył ramionami
– Nie wiem! Nie mam pojęcia.Narazie nic nie mamy, nie wiemy kim są porywacze i nie wiemy gdzie go przetrzymyją.
– No i nie znamy motywu ich działania.Czemu akurat porwali Rysia?Co chcą przez to zyskać?-Dorota patrząc w okno
Zapanowała cisza, wszyscy milczeli.Ciszę przerwał Szczepan który wbiegając do kanciapy potknął się o próg i wylądował na ziemi z głową pod nogami Wiśniewskiej.Aspirant Żałoda szybko wstał i zarumienił się patrząc na panią prokurator
-Przepraszam kurka, ale glębę zaliczyłem.- powiedział Szczepan uśmiechając się by rozluźnić trochę atmosferę.
-Uważaj ty na siebie, bo kiedyś sobie głowę rozbijesz!-Adam- Masz coś ciekawego dla nas czy tylko nas rozbawić przyszedłeś?
-No właśnie mam panie nadkomisarzu.
– Co masz?O ile mi wiadomo, to ty z Zuzią i Oliwią pracujecie nad inną sprawą.- Wiśniewska
-Tak pani prokurator, ale jest coś a właściwie ktoś kto łączy te obie sprawy-Szczepan podając Wiśniewskiej kartkę papieru
Wiśniewska popatrzyła na portret pamięciowy naszkicowany na kartce i wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia.
-Przecież to Grodzki!!! – Dorota pokazała portret Adamowi
-Tego właśnie człowieka widzieli nasi świadkowie pod dyskoteką. Inspektor podobno stanął w obronie tej dziewczyny.Być może widział moment w którym ktoś zadał jej smiertelny cios.
– Zastanawia mnie jedno.Skoro Grodzki widział zabójców tej dziewczyny to dlaczego oni go nie zabili.Dlaczego go porwali zamiast zabić od razu?-Wiśniewska
-Chcą wyciągnąć od nas pieniądzie, a potem i tak i tak go zabiją -Szczepan
Nadkomisarz zmierzył aspiranta ostrym spojrzeniem
-Wiesz kim są zabójcy tej dziewczyny? Są jacyś podejrzani?
-Mamy czwórkę podejrzanych.Wiadomo,że wszyscy to młodzi mężczyźni i,że szarpali się z dziewczyną pod dyskoteką.Wszystko zaczęło się już w klubie, ale ochroniarz wywalił ich na zewnątrz by nie robili zadymy.
– Kim oni są? Czy byli już notowani? Znaleźliście coś w naszej bazie?- Wiśniewska zaczęła zasypywać Żałodę pytaniami.
-no taak zznaczy- Szczepan zaczął się jąkać-Jeden był już notowany, za rozboje i kradzieże to Zenon Bartkowiak.Pozostała trójka to- Szczepan wyjął z kieszeni kartkę i zaczął czytać- Sebastian Pechowiec oraz dwóch braci Wapniaków- Maurycy i Nikodem.
– A gdzie możemy ich znaleść?-zapytał Zawada
-Tego jeszcze nie wiemy.W każdym razie nie ma ich w domach, to już zostało ustalone.
– No to weźcie się do pracy i to ustalcie!!! Popytajcie ich rodziny, sprawdzcie przyjaciół i znajomych.Szczepan bierz ze sobą Oliwkę i Zuzię i w teren.Siedząc na komendzie napewno nic się nie dowiecie
-Ale Adam Oliwi i Zuzi na ma. Ona…
– A gdzie one są? Marka też tu nie widzę!!!- zdenerwowany nadkomisarz
-Olka ma dziś egzamin.Zuzia pojechała ja odwieżć i jej pokibicować.
– To już dzis?-Wiśniewska zdziwiona- nie wiedziałam, że to tak szybko
W tym momencie zadzwonił telefon.Adam Zawada popatrzył na wszystkich zebranych i dał znak Dorocie by włączyła urządzenie lokalizacyjno-nagrywające.Wszyscy myśleli,że to dzwonią porywacze znowymi żądaniami.Adam zdecydowanym ruchem podniósł słuchawkę, a drugą ręką włączył na głośnomówiący.
-Słucham Zawada
-OOOni, oni go zzaabiją.Ja ja prosiłem by tego nie robili- głos dziecka przerywany płaczem
-Kogo zabiją?Kto?
-No tego inspektora.Przyjedźcie natychmiast na Sobieskiego, bo oni…- połączenie zostało urwane.
Halo, Halo!- Zawada-Kurwa co to ma znaczyć!
-Nie wiem, ale musimy jechać na Sobieskiego.Najważniejsze byśmy zdążyli na czas.-Basia ubierając kurtkę
Szczepan chodź z nami a ty -Adam zwrócił się do Wiśniewskiej- poiformuj mnie gdyby ten dzieciak jeszcze raz się odezwał.
-Czekaj Adam, tym razem udało mi się namierzyć tego dzieciaka.
– technik- Jedzcie na Sobieskiego tam jest nowo budowane osiedle domków jednorodzinnych i z tamtąd właśnie dzwonił ten chłopak.

Zawada wziął kartkę z adresem od technika i wszyscy wybiegli z kanciapy.Przed komendą spotkali Marka.Marek chciał się tłumaczyć Adamowi, ale ten stwierdził,że teraz nie ma na to czasu.Cała czwórka wpakowała się do auta Adama i z piskiem opon ruszyli spod komendy.Adam wyciągnął koguta i pędził jak szalony.Były korki więc Adam w miejscach w których nie mógł się całkiem przejechać jechał chodnikami.
-Obyśmy tylko zdążyli- mruknęła Basia pod nosem.

We wskazanym domu policjanci zastali całkiem zaskoczoną czwórkę przyjaciół pijących piwo przy włączonym telewizorze. Szczepan z Markiem zajęli się nimi.Skuli ich w kajdanki i zadzwonili po radiowióz.W tym czasie Adam z Basią przeszukiwali dom w poszukiwaniu inspektora.Zeszli do piwnicy i tam w jednym z pomieszczeń w półmroku zobaczyli dwie związane osoby. Bliżej wejścia leżał związany i nieprzytomny mały chłopiec
-To pewnie on do nas dzwonił- Basia podbiegając do małego
Adam w tym czasie poszedł dalej w głąb pomieszczenia, gdzie leżał Grodzki.Był nieprzytomny i ciężko pobity.Po twarzy spływała mu krew.
Baśka nie czekając na polecenie Adama zadzwoniła po karetkę.

Koniec cz. 36.

Mam nadzieję,że się Wam podobało. Niedługo na bloga wraca Alice.Myślę,że wena już jej wróciła.

23 września 2006

2/36

Wiśniewska zdenerwowana chodziła w tą i spowrotem po całej kanciapie a inni stali tylko nieodzywając się.Pierwszy przemówił Adam
-Na początek trzeba będzie wezwać tu speców od lokalizacji.Jak ten typ zadzwoni jeszcze raz trzeba go namierzyć.Najważniejsze to opanowanie i spokój.Dorota przestań chodzić w tą i spowrotem!!!!
-A co mam robić?- zapytała Wiśniewska stając nagle
-Słuchajcie a co ze sprawą tej dziewczyny ?- zapytała nieśmiało Oliwia
Marek zmierzył ją ostrym spojrzeniem
-Inspektor jest w niebezpieczeństwie a ty myślisz o trupach!!!!Ona nie żyje, więc gówno mnie to obchodzi!Mamy teraz ważniejszą sprawę!
-Marek nie wciekaj się na nią.Dziewczyna ma rację, ktoś powinien pojechać do rodziców tej Klaudii i powiadomić o śmierci córki.-Zuzia stanęła w obronie młodszej koleżanki.
-Podzielcie się na dwa zespoły. Jedni zajmą się się sprawą , a reszta zajmnie się szukaniem Grodzkiego- rozkazała prokurator.
– Ja z Basią i z Markiem zajmiemy się szukaniem Grodzkiego a wy -Adam spojrzał na Oliwię i Szczepana- jedzćie do rodziców tej Klaudii
A ja co mam robić?- spytała Zuzia
-Ty pracujesz ze Szczepanem i Olką.Siadaj do komputera i znajdź coś na temat naszej denatki, albo coś o tym klubie.
-Trzeba jechać przesłuchać tego mężczyznę co znalazł Klaudię.Po telefonie pani prokurator nie przesłuchaliśmy go wkońcu-Oliwia
-To co ty tu jeszcze robisz? Jedź ze Szczepanem przesłuchać tego faceta a potem zawiadomcie rodzinę.

Po wyjściu Oli i Szczepana Basia zrobiła pozostałym pysznej kawy.Zuzia zabrała kawę do swojego wydziału i usiadła przy komputerze.Starała się skupić na szukaniu informacji dotyczących prowadzonej sprawy choć jej myśli krązyły gdzie indziej.Zasnawiała się nad tym kto i dlaczego mógł porwać inspektora.
W kanciapie kryminalnych wszyscy siedzieli z grobowymi minami i od czasu do czasu zerkali na telefon.
-Muszą się jeszcze odezwać, bo nie powiedzieli, gdzie mamy zostawić…-Wiśniewska niedokończyła bo przerwał jej dzwięk telefonu.W gabinecie byli już technicy zajmujący się lokalizacją a urządzenia namierzające i nagrywające włączone.
Adam podniósł słuchawkę i się przedstawił.
-Ach czy to znany komisarz Zawada?Słuchaj no k****, jeśli jutro nie dostaniemy pieniędzy to może ty zostaniesz inspektorem, bo tego starucha już nie będzie.
-Czekaj, skąd mamy wiedzieć,że wy go macie?? Dasz mi z nim porozmawiać?- Adam zapytał spokojnie mając nadzieję na przedłużenie tej rozmowy.
-Nie dam się na to nabrać!!!Czekajcie na przesyłkę od nas.-powiedział głos w słuchawce a potem słychać było już tylko wolny sygnał.
-cholera!!! Za krótko nie namierzyłem go!- technik
Po chwili ktoś zapukał do gabinetu.
-Proszę wejść!
Wszedł młody policjant w mundurze z siatką w ręce
-Ktoś podrzucił to pod komendą.Tu jest karteczka:Wydział kryminalny – Komisarz Zawada
Adam wyrwał siatkę z rąk policjanta i zajrzał do środka.Znalazł tam czarne pudełko w którym było coś podwójnie owinięte w papier toaletowy.Gdy rozwinął zawiniątko ujrzał odznakę Grodzkiego.Pokazał ją wszystkim zebranym .W pudełku był jeszcze list.
-Jutro o 18tej macie zostawić 40 tys. złotych w koszu na śmieci na przystanku na Truskawiekiej.- przeczytał Adam
-Gdzie??To chyba niedaleko tego klubu „Odlot”, tam gdzie znaleziono zwłoki Klaudii.-Basia
-No i co z tego?- Marek wzruszył ramionami.
-Może ta Truskawiecka to nie jest przypadek.-Basia
-Dajcie spokój z domysłami, a ty Adam puść jeszcze raz nagranie tej rozmowy. Wsłuchamy się w tło, może nam coś z tego wyniknie- zaproponowała Wisniewska
Adam włączył krótkie nagranie z rozmowy.W tle było słychać jakieś stukoty i warkot.
-To chyba działająca betoniarka.Niedaleko napewno jest jakaś budowa!- Marek wesoło jakby go nagle olśniło.
-Brawo partnerze tylko co z tego? -Adam- Wiesz ile placów budowy jest teraz w Warszawie?
W tym momencie zadzwoniła komórka Basi.
Komisarz Storosz wyszła z gabinetu i po krótkiej rozmowie wróciła.Podeszła do Adam i spojrzała błagalnym wzrokiem.
-Adam, ja wiem, że to nie najlepszy czas teraz, ale czy ja mogę juz wyjść.Agata przyjechała z Przemyśla.Czeka na dworcu, obiecałam,że po nią przyjadę.
Adam spojrzał na zegarek i po chwili rzekł.
-słuchajcie jest już późno, więc myślę,że wszyscy już skończymy na dzisiaj.Jutro od rana zabierzemy się za poszukiwania Grodzkiego.
-Wszyscy słyszeliście,że jutro do 18tej mamy czas.Nie wiem co będzie jeśli nie znajdziemy go wcześniej.-zmartwiona prokurator
-Nie martw się Dorota wytropimy ich wcześniej.Ja myślę, że to jakieś dzieciaki amatorzy.- Adam- Ten facet który ze mną rozmawiał był wyraźnie zdenerwowany.

ciąg dalszy nastąpi!!!
Proszę o komcie i pozdrawiam serdecznie.

Kłopoty kryminalnych cz .36

Po 10tej do kanciapy kryminalnych wbiegła zdenerwowana pani prokurator.
Adam czy Ty nie widziałeś dziś Rysia?- zapytała
-Nie widziałem, a stało się coś?-Adam zauważając zdenerwowanie Wiśniewskiej
-Mam nadzieję,że nic, ale mam dziwne przeczucie.Czy wy też go nie widzieliście- zwróciła się do Marka Basi i Oliwi
Cała tróka przecząco potrząsnęła głowami
-Pewnie niepotrzebnie panikuję.Macie sprawę.Jedźcie na Truskawiecką do klubu „Odlot”Niedaleko diskoteki znaleziono zwłoki młodej dziewczyny.- Wiśniewska wychodząc z gabinetu.
-Oliwka chcesz jechać z nami?- spytał Adam gdy wszyscy byli już przy samochodzie – Może lepiej zostań, bo to może być widok nie dla ciebie.
Słysząc to MArek zaśmiał się szyderczo
-Jadę z Wami, przecież będąc panią podkomisarz nie mogę blednąć na widok trupa-Ola jako pierwsza pakując się do samochodu Adama.

W tym samym czasie w piwnicy jednego z domów na nowo budowanym osiedlu.
Inspektor Grodzki obudził się z okropnym bólem głowy.NA domiar złego poczuł,że jest związany.W pomieszczeniu w którym przebywał panowała ciemność.Przez małą szparkę w otwartych dzrzwiach wpadał mały strumień światła.Za chwilę drzwi otworzyły się szerzej i wszedł młody dwudziestokilku letni mężczyzna
JAk się pan czuje panie inspektorze?
Grodzki z trudem uniósł głowę do góry i spojrzał na mężczyznę
-Co jest? Za dużo się wczoraj wypiło i główka boli?!- zakpił mężczyzna
-Ty idioto!!! Myślisz,że nikt się nie dowie co zrobiliście wczoraj tej dziewczynie-inspektor kipiąć ze złości
-Milcz psie!!!JAk Cię zabijemy to nikt się nie dowie- mężczyzna uderzył inspektora w twarz a potem skierował się do wyjścia
-To czemu mnie jeszcze nie zabiliście?-Grodzki
-Spokojnie, mamy czas- odpowiedział porywacz wychodząc
Grodzki kipiaj ze złości i z bezsilności.Zaczął się kręcić próbując w jakiś sposób rozwiązać ręce, ale nic mu z tego nie wychodziło.

Na miejscu zbrodni.
Byli tam Szczepan z Zuzią w otoczeniu techników.
-To Klaudia Dandys 17 lat.Znalazł ją tu mężczyzna, który szedł do pracy- Szczepan do Adama
Oliwia idź porozmawiaj z tym mężczyzną a wy….-Adam nie dokończył bo zadzwonił jego telefon.
Po chwili Adam schował telefon do kieszeni i spojrzał z przerażeniem na kolegów.
-Wiśniewska dzwoniła,że Grodzki został porwany
Co???-wszyscy popatrzyli na siebie z przerażeniem i niedowierzaniem
– Dzwonił jakiś facet i zarządał od nas 40. tys zł.
-To jakieś bzdury!!!! – krzyknął Marek- ktoś się wygłupia.Adam zadzwoń do Grodzkiego
Adam wykręcił numer Grodzkiego, i czekał dłuższą chwilę aż włączyła się automatyczna sekretarka.
-To,że nieodpowiada na telefony, to jeszcze nie znaczy,że ktoś go porwał-Oliwia spoglądając ukradkiem na Szczepana.
-Jedziemy na komendę. Musimy to sprawdzić, bo przecież Rysiu nie mógł zapaść się pod ziemię.
Całą szóstką(Szczepan, Zuzia, Oliwia Basia, Marek Adam) wkroczyli do kanciapy gdzie zastali Wisniewską.
– Ten facet mówił,że jeśli nie spełnimy ich rządań to możemy już szukać sobie nowego inspektora na miejsce Grodzkiego-przerażona prokurator- To wszystko moja wina, bo nie odwiozłam go wczoraj do domu. Chciał coś jeszcze na mieście załatwić i nie chciał ze mną jechać.

ciąg dalszy nastąpi !!!
Mam nadzieję,że się spodobała notka.Proszę o szczere komcie.Pozdrawiam

21 września 2006

5/35

Witam!

Kochani cierpie na brak weny ale jakos postaram sie dokończyc tą część i przezuję bloga Biedroneczce.



Na komendzie

- Szczepan co to za rewelacje?- Adam

- kurka, bo ten facet to jest jakiś nienormalny, no- zdenerwował sie Żałoda- przychodzi do pacjentki i udaje miłego. Ale oczy mu chodzą dookoła głowy i ciągle pyta o emeryture i ogląda wszystko dokładnie. Mnie sie wydaje ze to bedzie jego następna ofiara!

- to było u tej Walczakowej.Chciał jej na siłe jakiś zastrzyk robić ale przyszedł jej syn i szybko wyszedł. Ale jest jeszcze jedna taka pani Róża.Jest jego pacjentką od 3 lat i jest zachwycona facetem- dodała Oliwia

- ok. Niech ktoś ma te kobiety na oku- Adam- Szczepan zmienisz Marka na obserwacji mieszkania faceta a ja ide załatwic nakaz przeszukania.

- dobra- Żałoda- panie nadkom.. tzn ten tego, Adam, moge z Oliwią?

- Szczepan, to ma być obserwacja podejrzanego a nie ukochanej- Basia

Oliwia zarumieniła sie a Szczepan lekko speszył i bez słowa wyszedł z pomieszczenia a Basia i Adam z trudem powstrzymali sie od smiechu.

- no dobra, to na dziś koniec zabawy- westchnął Zawada wracając od Wiśniewskiej z nakazem- Basia podrzucic Cie do domu?

- dzieki – Basia

- nie ma sprawy- Adam- dzień dobroci dla zwierząt

- och ty podły!!- Basia



Następnego dnia na komende zawitał Zawada senior.

- cześć Rysiu- Stanisław- idziesz na strzelnicę?

- chyba po to zeby sobie w łeb strzelić- Grodzki

- a co sie stało?- Stanisław

Inspektor strescił ostatnią sprawę nad która pracują i razem zasępili sie nad aktami gdy wszedł Adam.

- o cześć Tato- Adam- w domu wszystko w porządku?

- taak- Zawada senior- myśle jak wam pomóc w sprawie

- przydałby sie jakiś podstawiony starszy pan zeby zwabić faceta w pułapke- Adam

- to moze ja?- Grodzki

- no kto jak kto ale ty na starszego pana nie wyglądasz- roześmiał sie Adam

- a ja?- Zawada senior

- co? wykluczone!- Adam

- a ja uważam ze to dobry pomysł- Grodzki

- nie ma mowy- Adam- nie zgadzam sie!

- a ty nie masz nic do gadania- Stanisław- nie zapominaj ze pracowałem w milicji jak Ciebie jeszcze na swiecie nie było!

- no to mi sie dostało- podsumował Adam- dobrze, że nie wspomniałeś o pieluchach. Masz tu numer tego lekarza .

Zawada senior wziął wizytówke i umówił sie na wizytę o godzinie 11:00 w domu. Adam zarządził obserwacje domu po czym odwiózł ojca. Izy nie było w domu wiec sprawa była ułatwiona.

- tato, uważaj na siebie- Adam

- ja sobie poradzę- Zawada senior- no idź już bo On zaraz przyjdzie.

Punktualnie o godzinie 11:00 lekarz wszedł do domu rozglądając sie dookoła. Nie umiał ukryć ciekawości która była widoczna na twarzy.

- może przejdzie pan do salonu?- zapytała Stanisław

- aa tak , bardzo chętnie- lekarz- taki duzy dom a pan mieszka tu sam?

- tak sie złozyło- Zawada

- no dobrze, co mogę dla pana zrobić? Chciał pan zmienić lekarza domowego tak?- Lekarz

- tak. Moj znajomy pana polecił. Co to jest?- Stanisław

- proszę to połknąć, to są witaminy- lekarz- przepraszam gdzie tu jest łazienka?

- po lewej stronie korytarza- Stanisław

W samochodzie pod domem panowała napieta atmosfera, Adam i Basia ze słuchawkami na uszach słuchali rozmowy .

- cholera nic nie słysze- mruknął Adam

- Marek dzwoni, odbiore- powiedziała Basia i po chwili zwróciła sie do Adama- w jego mieszkaniu znaleźli przedmioty i pieniądze z poprzednich napadów.

- dobra, dość tego, wchodze tam- Adam- Basia idziesz od ogródka ja od frontu.

Adam wszedł do środka i przywitała go cisza. Zajrzał do salonu ale był pusty. Wyciągnął broń i ruszył na obchód domu. W łazience na pietrze dało sie słyszeć jakis rumor wiec otworzył drzwi szybkim ruchem.

- Policja! Rzuć to!- krzyknał Zawada na widok lekarza pochylającego sie nad ojcem z młotkiem w dłoni.

- o nie, odłóz broń to nie stanie sie mu żadna krzywda- lekarz

- powiedziałem rzuć ten młotek!- stanowczo odpowiedział Adam a Stanisław nagłym ruchem nogi podbił narzędzie. Młotek z brzękiem upadlo na kefelki a Adam rzucił sie na mężczynę zakuwając go w kajdanki. Basia weszła na góre w momencie gdy Zawada wyprowadzał go na dół a jego Ojciec szedł za nim z dumną miną.

- wezwij mundurowych i zabierzcie go- Adam- Tato , wszystko w porządku?

- jak najbardziej- odezwał sie Stanisław pokazując dwie małe tabletki -niezły sposób zarabiania.

- taa, zarobił przynajmniej 20 lat- Basia



KONIEC cz.35

19 września 2006

4/35

Na komendzie zebrali sie wszyscy. Basia rozdała wszystkim portrety fałszywego lekarza.

- słuchajcie- zaczął Adam- dzielimy sie na grupy , musimy popytać lokatorów z okolic gdzie były napady , moze ktoś sobie coś jeszcze przypomni. Miejscie też oczy i uszy otwarte, moze bedzie sie tam krecił

- moze kogoś juz sobie wybrał na nową ofiare- dodał Marek

- właśnie- Adam- Marek z Zuzia obejdziecie okolice Wiktoriańskiej, Szczepan z Oliwką ulicę Lipową, a z Basią robimy runde po osrodkach zdrowia. Moze gdzies pracuje ale pod innym nazwiskiem.

- jest 14:10- Marek- o której sie spotykamy znowu?

- jak bedziecie cos mieli to dzwońcie- Adam- albo informujcie Grodzkiego. Ja z Basią miedzy 16-17 mamy coś innego do załatwienia.

Storosz słysząc wypowiedz Adama uśmiechneła sie , wzięła portret, kluczyki do samochodu i ubierając kurtkę wraz z Adamem wyszła przed Komendę.

- ok- Marek zrozumiał o co chodzi- Zuzia, chcesz prowadzić?

- a co? Tobie rączki odpadły??- Zuzia- Szczepan łap kluczyki od samochodu i postaraj sie go nie rozbić

- dobra, dobra- Szczepan- Olka chodź.

Trzy samochody rozjechały sie w różnych kierunkach.

U Marka i Zuzi.

- czemu nie lubisz Oli?- Zuzia

- jakoś nie umiem sie do niej przekonać- Marek- może dlatego ze Ona do nas nie pasuje

- a ja z Basią pasujemy?- Zuzia

- jak najbardziej- uśmiechnął sie Brodecki- jesteśmy na Wiktoriańskiej. Może sie rozdzielimy?

- ok- Ostrowska

Żałoda i Borowik zaparkowali i równiez ruszyli w trasę.

- Dzień dobry , starszy posterunkowy Szczepan Żałoda z Komendy Stołecznej. Czy widziała moze pani tego mężczyne?- zadał pytanie Szczepan juz po raz kolejny

- a tak, to moj lekarz. Jakąs godzine temu wyszedł. Stało sie coś? To taki miły człowiek- odparła starsza kobieta

- można wejść?- zapytała Oliwia schodząc z piętra- mamy kilka pytań

- no dobrze, proszę- kobieta zaprosiła ich do środka.

Basia z Adamem weszli do kolejnej prywatnej przychodni, w poprzednich nic sie nie dowiedzieli wiec byli w raczej ponurych nastrojach.

- dzień dobry, nadkomisarz Zawada i komisarz Storosz z Komendy Stołecznej- zaczął Adam- czy pracuje u Was ten mężczyzna?

- aktualnie nie- odparła recepcjonista

- a kiedy go można zastać?- zapytała Basia

- nie można- odpowiedziała a widząc zniecierpliwione miny dodała- od 1,5 roku już tu nie pracuje

- dlaczego?- zapytał Adam

- został zwolniony dyscyplinarnie. Wynosił leki, oszukiwał i co tylko sie dało- recepcjonistka

- ma pani jego adres?- Basia

- chwileczkę, zaraz znajde- westchneła zniecierpliwiona- proszę: MIkołaj Zarzycki, ulica Wiosenna 25/4

- dziekujemy- Basia i Adam juz byli na zewnątrz budynku.

- jedziemy na tą Wiosenną?- Basia- miałes racje ze z tymi fałszywymi nazwiskami

- już jest po 16-stej wiec raczej na Okęcie- Adam- Marek? Słuchaj , mamy go. Tak. Mikołaj Zarzycki ul. Wiosenna 25/4. Dajcie mu ogon. Co? No dobra to około 18- stej spotykamy sie na Komendzie. No cześć.

- i co?- Basia

- Szczepan i Oliwia mają zeznania jednej z pacjentek- powiedział Adam wsiadając do samochodu

- i prawdopodobnie kolejnej ofiary- dorzuciła Basia

Lotnisko

- no gdzie Oni są?- zapytała nerwowo Basia- widzisz ich?

- chyba widzę Kasie- Adam- chodź

- cześć Adam- przywitała sie Brodecka

- Pawła nie ma?- zaniepokoiła sie Basia

- jest, poszedł kupić coś do picia dla mnie- Beata- o już idzie.

Paweł szedł powoli oglądając sie wokół siebie. Gdy spostrzegł Basie jego smutne oczy poweselały i niesmiało sie usmiechnął.

- dzieki- powiedział i przytulił Basię- przepraszam Cie jeszcze raz

- nie przepraszaj tylko obiecaj ze….- Basia

- obiecuje- przerwał jej Paweł- i dotrzymam słowa. Pieniądze wpłaciłem na Twoje konto

- co?- Basia

- no w końcu musisz miec kasę zeby zapłacic w tym pensjonacie, nie? – Paweł- jeżeli jeszcze tego chcesz

- straszysz mnie- Basia- bedę tęsknić.

- ja już tęsknie- szepnął jej do ucha

- hej, gołąbeczki- zawołał Adam- chyba juz czas sie pożegnać bo samolot odleci bez jednego pasażera. Beata juz siedzi w samolocie.

Pożegnali sie szybko i Nowacki ruszył do samolotu. Adam stał obok Basi, która nagle przytuliła sie do Niego i wrócili do samochodu w milczeniu.



ciąg dalszy nastąpi…. wiem ze notka nie jest zbyt fascynująca i krótka ale jakoś nie mam weny ostatnio. Moze to przez książke Moniki Szwai ” Dom na klifie” któa oderwała mnie od kryminalnego swiata.

Pozdrawiam !!

15 września 2006

3/35

Witam was!

NIe macie pojecia jak sie ciesze ze poprzednia notka sie wam spodobała. Mialam wiele obaw ale jak widac nieuzasadnionych. Postaram sie zeby i ta była dobra a nawet lepsza.



Dobry humor prysł jak bańka mydlana. Iza siedziała zamyślona w fotelu, Adam rozmawiał z Beatą, Kasia uspokajała Basię a Marek rozmawiał przez telefon

- chodz, odwioze Cie do domu- powiedział Zawada do Basi- i spróbujcie porozmawiać

- nie chce z nim rozmawiać- Basia

- musisz – powiedziała do Basi stanowczo Iza patrząc na Adama- jeżeli go kochasz to porozmawiajcie szczerze

- Adam, dzwonił przed chwilą Szczepan, mamy nowego trupa- Marek

- to wy jedzcie na komende a ja odwioze dziewczyny- Kasia- ciociu, rozgość sie, to nie potrwa długo.

Adam i Marek wsiedli do samochodu.

- jeszcze teraz nam trup potrzebny-burknął Adam- masz adres?

- mam, Wiktoriańska 61- Marek

Na miejscu

- cześć chłopaki- Marek- co tym razem?

- wersja taka jak rano- Szczepan- starsza babcia, uczynny młodzieniec i rabunek

- coś sie tego uczynnego młodzieńca uczepił co?- Marek

- lekarz też był z przychodni?- Adam

- a był- Szczepan- nazywa sie Szymon Braciak, zostawił wizytówkę, narzędzia zbrodni brak

- dobra, sprawdz tego lekarza, na jutro mają byc wszystkie wyniki- Adam

- tak jest!- Szczepan



Basia weszła do mieszkania i zapaliła swiatło w przedpokoju. Kodżak ocierał sie jej o nogi wiec wzieła go na rece. W kuchni palilo sie światło a przy stole siedział Paweł wiec Basia poszła do pokoju i właczyła telewizor.

- możemy porozmawiać?- zapytał Paweł wchodząc do pokoju

- przeciez nie mam prawa Cie osądzać- odparowała Basia

- nie o to mi chodziło- zniecierpliwił sie Nowacki

- nie? A no tak bo ty jesteś najmądrzejszy na świecie i wszystko wiesz najlepiej- szydziła Basia

- Baska do cholery jasnej mozesz sie zamknąc i posłuchać mnie?- wybuchnął Paweł

- nie mogę! – Basia- a o slubie zapomnij…

- przeciez sama chciałas!! Ciagle powtarzałas ze chcesz i ze moja choroba nie ma znaczenia! Wiec nie miej do mnie pretensji ze spełniam twoje prośby!!

- a więc teraz to moja wina?? Paweł ! Jesteś dorosłym 28 letnim facetem a zachowujesz sie jak 5 letni dzieciak!!

- to nie jest Twoja wina!!

- a czyja? Twojego brata ??

- zostaw Darka w spokoju! Nic o nim nie wiesz!!

Obydwoje nagle zamilkli i stali patrząc na siebie z wyrzutem. Wszystkie pretensje zawisły pomiedzy nimi jak jakaś chmura. Paweł oparł sie o scianę a Basia usiadła z powrotem na wersalce.

- Darek byl 5lat młodszy ode mnie, po raz pierwszy zachorował w wieku 11 lat a jak wiesz zmarł 2,5 roku temu- zaczał Paweł stłumionym głosem nie patrząc na Basię- chorował z przerwami prawie 10 lat. Nigdy sie nie skarżył, nie bał sie, walczył do końca. Wiesz jak zdawał mature? O 6 rano miał chemię a potem poszedł na egzamin. Studiował prawo

- dlaczego nigdy o Nim nie opowiadałeś?- Basia

- bo chciałem go zapamietać jako zdrowego- Paweł- Basiu, wiem ze teraz mi nie wierzysz i ze moze juz jest za późno ale jeżeli jest jeszcze jakaś szansa to ją wykorzystam i pokonam to cholestwo! Obiecuję ci to!

- juz raz obiecywałeś. Dobranoc – powiedziała Basia cicho i poszła do sypialni

- jutro o 17-stej mam samolot. Rozmawiałem juz z Beatą- Paweł- prześpię sie na kanapie. Dobranoc.

Następnego dnia na komendzie Adam zastał Basię siedzącą przy biurku.

-cześć- Adam- i jak?

- sprawdziłam tego lekarza, nikt o takim nazwisku w zadnej przychodni nie pracuje- Basia

- Basiu, porozmawialiście?- zapytał Adam

- tak, dzis wylatuje do Stanów- Basia

- nie odtrącaj go teraz- Adam

- tak wiem, tylko trudno mi teraz uwierzyć w jego słowa i obietnice- Basia- dzwonił patolog, ma juz wyniki sekcji. Pojedziesz?

- tak, a Marka jeszcze nie ma?- Adam

- poszedł z Oliwią i Szczepanem na strzelnice- Basia

U Patologa

- mam dość sporo informacji- Patolog

- no to słucham- Adam

- w obydwu przypadkach przed smiercią wstrzyknieto ofiarom dawkę środka nasenngo- Patolog

- pewnie po to żeby spokojnie przeszukać mieszkanie- Adam

- pewnie tak. Gdy sie budziły dopiero wtedy uderzył w głowę jakimś ostrym narzędziem

- dzięki- Adam- cześć

Zawada wrócił na Komende i wszyscy zebrali sie u Grodzkiego na naradzie

- to nie są przypadkowe zabójstwa- Adam- morderca wie co robi, dokładnie planuje atak

- Szczepan przed chwilą przekazał portret pamieciowy tego Lekarza- Marek- jeden z lokatorów widział tego faceta

- no to trzeba zrobic kilka kopii i popytac po okolicy. Moze uprzezdzicie jego następny krok- Grodzki

- no to do roboty- stwierdził Zawada i wyszli z gabinetu inspektora



ciąg dalszy nastąpi !!!

14 września 2006

2/35

Witam!

Notka jest bardzo prywatna i wiem ze nie wszystkim sie spodoba. Ale wiele wyjasnia i jest bardzo potrzebna w tej częśći Kłopotów!

Zapraszam do czytania i kometowania.



- Paweł ja juz jestem gotowa!- Basia

- i całe szczęscie bo jeszcze 5 minut dłuzej i sie spóźnimy- Paweł- hej, futrzany kolego ty zostajesz!

- Kodżak , małe koty o tej porze śpią- Basia połozyła kociaka w jego pudełku

- Kodżaka to on nie przypomina, już raczej Columbo- Paweł-chyba ze mu zgolisz sierść z głowy a do łapy dasz lizaka

- sam sobie zgol- Basia- to jest Kodżak i koniec. Masz wszystko?

- mam Ciebie i to mi wystarczy- odpowiedział i pocałował Basię w usta.



Zawada przyszedł jako pierwszy

- Izy nie będzie?- Kasia

- powinna lada chwila dojechać, koleżanka ją podrzuci- Adam- uparła sie ze musi znaleźć mieszkanie

- dlaczego jej nie powiesz żeby tego nie robiła?- Kasia

- bo Adam nie chce sie jej narzucać- wytłumaczył Marek

- aha, juz wszystko rozumiem- roześmiała sie Kasia- o, idą następni goście. Misiu otworzysz?

- jasne- odpowiedział ” Miś” i poczłapał do drzwi- cześc wam!

- cześć , Kasiaa!- zawołał Paweł

- cześć, słucham Cię- Kasia- Baśka pomożesz mi w kuchni?

- jasne- Basia- co mam robić?

- mozesz zrobic panom oficerom kawy?- zażartowała Brodecka- wiesz komu jaką, Marek ci wszystko pokaże. Paweł, to wszystko dla nas?

- nie, dla pułku wojska- Paweł- to jest niewielka ilość jaką przywiozłem w bagażniku. Adam, moze tez coś bedziesz chciał co?

W mieszkaniu zrobiło sie małe zamieszanie, bo dotarła jeszcze Iza.

- no hej! Wyglądasz kwitnąco! A juz wiesz kto sie tam ukrywa?- zapytała Kasia pokazując na już dośc spory brzuszek Izy

- cześć- Iza- chyba dziewczynka ale jeszcze nic pewnego

- coś wiem n a ten temat, Ania do ostatniej chwili miała byc Michałem - rozesmiały sie obydwie- siadajcie wszyscy!

- znalazłam swietne mieszkanie w Centrum Warszawy- oznajmiła Iza a Zawadzie zrzedła mina

- oo gdzie?- Basia

- na Wawelskiej- Iza

- tam są te stare kamienice?- Marek

- tak, duża kuchnia i łazienka, dwa duże pokoje- Iza

- na którym piętrze?- Adam

- na 3- Iza

- i bedziesz taszczyć wózek z dzieckiem na 3 piętro? Przeciez tam wind nie ma- Kasia- dziewczyno umęczysz sie i tyle!

- nie pomyślałam o tym- Iza

Zawada uśmiechnął sie do Brodeckiej a ta puściła mu oczko.

- kto chce piwa a kto wina?- Marek

- ja winka- Basia- Paweł prowadzi wiec nie moze

- ja piwo- Adam

- Paweł to w ogóle nie powinien alkoholu pić przy lekach, prawda Pawełku?- Kasia

- no tak- odpowiedział Paweł odwracając wzrok

- ja też jestem w tym towarzystwie poszkodowana- rozesmiala sie Iza- Paweł, dotrzymam ci towarzystwa soczkiem

- super- Paweł- a wybraliście juz imie?

- jeszcze nie- Adam- a masz jakieś propozycje?

- no jasne! Dla dziewczynki: Kunegunda, Petronela, Hermenegilda, Tekla, Genowefa a dla chłopca to Melchior, Baltazar, Bazyli, Modest, Albin- wymienił jednych tchem Paweł powodując atak smiechu u wszystkich.

Basia zakrztusiła sie winem a Iza ocierała łzy ze smiechu.

- ciekawie- Marek- np: Petronela Kunegunda Zawada

- albo Melchior Albin Zawada- dodała Kasia

- oj Paweł, jak ty cos wymyslisz co wymyslisz- Adam

- Basia to kiedy bawimy sie u was na Weselu?- Marek

- a własnie! Wszyscy jesteście zaproszeni na cały tydzień do Przemyśla- Basia- wynajęliśmy niewielki pensjonacik . Organizujemy wigilię, wesele i Sylwestra.

- droga impreza- Kasia

- Paweł to wymyślił- Basia- bierzemy ślub w drugie święto, część opłaca moja Mama a reszte za pieniądze z odszkodowania Paweł.

- super, już sie nie mogę doczekać- Kasia- tylko czy bedziesz mógł przyjechać?

- bedę mógł- odpowiedział Paweł lekko zmieszany

- ciocia wymyśliła jakąś nową metodę? Takie przerwy i nagłe zmiany leków to chyba jakaś zmiana nastąpiła- drążyła temat Kasia

- a możliwe- Paweł- wiesz coś na ten temat?

- kochany, ja studiowałam w Stanach medycynę a w trakcie studiów razem z Beatą pracowałyśmy nad tym. Napisałam pracę magisterską na ten temat wiec nie opowiadaj bajek! Wprawdzie teraz pracuję w muzeum ale znam wszystkie nowości medycyny!

-przepraszam musze iść do łazienki- Paweł

- o co chodzi?- Basia- Paweł zaczekaj!

- Basiu, wydaje mi sie ze On zrezygnował- powiedziała poważnie Brodecka gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi- kto to moze być?- zdziwiła sie i poszła otworzyć. W przedpokoju wymineła Pawła, który z niepewną miną obserwował sytuację. Basia odwróciła wzrok. Po policzkach spływały łzy, których nawet nie próbowała ukryć.

- no, kolego, wpadłeś- Adam

Do pokoju weszła Kasia z Ciocią Beatą.

- mam Cie gagatku- Beata- tak myślałam ze Cie tu znajdę!

- zrezygnował?- Kasia

- nie wiem, po prostu uciekł 2 tygodnie temu- Beata- powiedziałam ze musimy zrobić dodatkowe badania i zmienić leki bo te nie są zbyt skuteczne. Następnego dnia juz go nie było.

- jak mogłes mnie tak oszukać?- Storosz

- Basiu, wszystko ci wytłumacze- zaczął cicho Paweł

- co tu jest do tłumaczenia? Nie uwierze w ani jedno Twoje slowo !- krzykneła Basia- poddałes sie po prostu! Zaprzepaściłes taką szanse !!

- Basia uspokój sie- Adam

- a Ty sie nie wtracaj bo sam nie byłes lepszy!!- wrzasneła Basia na Adama i rozpłakała sie na dobre

- chwila moment- Marek- jest jeszcze jakaś szansa ?

- bez nowych badań nie mogę nic stwierdzić- Beata- wprawdzie ostatnie były dość dobre ale te dwa tygodnie to jest tragedia!

- Basiu..- Paweł- zrozum mnie…

- zamknij sie! – Basia- ufałam Ci i co z tego mam? Nic! Jesteś zwykłym oszustem!!

Paweł siedział na wersalce ze spuszczoną głową.

- przepraszam- powiedział cicho

- po co te gadanie o świętach i slubie co?- Basia- spójrz na siebie! Jesteś żałosny!!Jeżeli twój brat był taki sam to już wiadomo dlaczego przegrał z białaczką!!- wykrzyczała Basia

Paweł gwałtownie wstał, jego oczy zwęziły sie w szparki a usta zacisneły sie w cienką linię.

- nie masz prawa- powiedział Nowacki i wyszedł z mieszkania. Po chwili wszyscy usłyszeli odjeżdzający samochód,



ciąg dalszy nastąpi a ja was bardzo prosze o komentarze !! Buziak!