12 listopada 2005

Przyjaciele

Marek,Patrycja i Krzys korzystaja z wolnego dnia i udali sie do parku.Do Basi zadzwonił Leszek i pojechali na mała wycieczke. Tymczasem Adam jest na rehabilitacji.

- mozemy skonczyc na dzisiaj?- Adam

- wie pan co? jezeli tak bedzie pan do tego podchodził to moze dajmy sobie spokoj co?- Damian

- marnowanie czasu- Adam

- panie komisarzu. To co tutaj robimy ma panu pomóc w odzyskaniu sprawnosci i to nie jest marnowanie czasu- Damian- moze pan mi wierzyc lub nie ale duzo juz widziałem gorszych przypadków i ci ludzie mimo wszystko walcza.

- nie wciskaj mi tu kitu dobra?- Adam- to co konczymy na dzis?

- nie,jeszcze 10 razy- Damian

- ales ty uparty- Adam

- no panu tez nic nie brakuje- Damian- no i co pan robi?

- koncze – Adam- czesc.

- czyli pan rezygnuje?- Damian

Zawada wyszedł bez słowa.

2 tygodnie pozniej do rehabilitanta przychodzi Marek ktory szuka Adama.

- dzien dobry.Szukam komisarza Zawady. Skonczyliscie juz dzisiaj?- Marek- mamy sprawe a on nie odbiera komorki a wiem ze powieniem byc tutaj.

- mam wrazenie ze skonczylismy 2 tygodnie temu- Damian

- jak to?- Marek

- no 2 tygodnie temu widziałem go po raz ostatni- Damian

- aa. dzieki.Czesc- Marek

Marek jedzie na miejsce przestepstwa.Po kilku godzinach opowiada Basi czego dowiedział od Damiana.

- zauwazyłam ostatnio ze to kolano mu mocniej dokucza ale myslałam ze to efekt rehabilitacji- Basia- trzeba cos zrobic.

- tak, tylko gdzie on teraz jest?- Marek

- no jak to gdzie? Wczoraj wział 2 dni urlopu z powodu rehabilitacji- Grodzki

- na to na ktora nie chodzi od 2 tygodni?- Marek

- to juz nic nie rozumiem- Basia

- mam plan- Marek

Marek zadzwonił do ojca Adama i poprosił go o rozmowe.

- jasne ,przyjedzcie do mnie – Stanisław



ciag dalszy nastapi

Share on facebook

Odludzie cz.2

Następnego dnia Basia juz była na komendzie. Iza podwiozła Adama.

- to co? jak zwykle o 20:00?- Iza

- jasne. Do wieczora-Adam- pa

-czesc Basiu. Marka jeszcze nie ma?- komisarz

- nie,pojechał do tego kumpla- Basia

- ok. Co mi sie tak przygladasz?- Adam

- a bo chyba cos zgubiłes- Basia- znowu porzuciłes laske?

- a wiesz znudziła mi sie.A poza tym Iza jest zazdosna- Adam

- hehe- Basia- o czesc Marek. Adam porzucił kobiete swojego zycia, swoja podpore!

- coo?-Marek- a faktycznie. Najpierw podrywa dwie panny,potem zamienia je na jedna fajna laske i w koncu wszystkie porzuca gdzies w kacie.

- straszny jestem. Dobra koniec zartów. Marek powiesz czego sie dowiedziałes?- Zawada

-mmm to tak. Facet nazywa sie Dariusz Michalski i jest znany w wydziale narkotyków.Gadałem z Rockim, powiniem za chwile tu wpasc. Ogólnie dowiedziałem sie tyle ze owszem było wezwanie do zbyt głosnej imprezy, przyjechał patrol,pouczyli go i odjechali. Ale przynajmniej wiemy jak sie nazywał- Marek

- a jeszcze dzisiaj byłam tam raz. Okolica jest nieciekawa, domki stoja daleko od siebie,spora odległosc od miasta- Basia

- no własnie.Wymarzone miejsce dla dilerów- Adam- czesc Rocky

-czesc wam. Słyszałem ze nasz ukochany trafił w wasze łapki- Rocky

- no owszem. Co o nim wiesz?- Adam

- wszystko czy w skrócie?- Rocky

- wszystko w skrócie- Adam

- no to tak. Ostatnio przybył nam nowy król białego proszku. Postanowił podporzadkowac sobie wszystkich mniejszych dilerów a tych ktorzy sie stawiaja likwiduje- Rocky

- czyli ten Michalski to ten nowy czy ten ktory sie stawiał?- Basia

- stawiajacy sie.Juz kilkunastu w innych miastach skonczyło podobnie. Moze słyszeliscie o Michale

Skrzynskim?- Rocky- to on przejmuje rynek. Sam nie zabiera sie za mokra robote

- no a jakby inaczej- Marek

- słuchaj ROcky. Albo sami konczymy ta sprawe albo przekazujemy ja wam. Pogadam z Grodzkim i zadecydujemy- Adam- dzieki za informacje

- Adam słuchaj, mamy Skrzynskiego namierzonego wiec wystarczy go zdjac.Wiemy wszystko co i jak. Mozemy połaczyc siły- Rocky

- poczekaj zaraz wróce- Adam.

Po 15 minutach wrócił

- sprawa jest wasza a my bierzemy specjaliste od mokrej roboty- Adam

-dobra. TO na razie. Jak ich przyskrzynimy to dam znac.czesc!- Rocky

Kilka dni wydział kryminalny został powiadomiony o zakonczonej akcji. Niejaki Tomasz Miskiewicz przyznał sie ze na rozkaz szefa zlikwidował Michalskiego.



Wieczorem na rehabilitacji.

- panie Adamie koniec na dzis!- Damia

- myslałem ze juz tego nigdy nie powiesz- Adam

- noo ale efekty sa!- Damian- jak tak dalej pojdzie to niedługo spełni pan swoja obietnice

- ty sie tak nie ciesz!

Weszla Iza

- co? znowu strajk?- Iza

- niee skad! -Damian

- Własnie skonczylismy- Adam

- no no! Nie rób takiej miny bo mnie nie przestraszysz! – Iza- czesc!

-To do jutra panie komisarzu- Damian- na mnie pana miny tez nie działaja!!

- ładne rzeczy! Wy sie jeszcze doigracie!- Adam- czesc. A ty marsz do samochodu !!



Koniec i ładnie prosze o komentarze.

Odludzie

Basia i MArek siedza na komendzie.

- No o gdzie ten Adam sie podziewa?- Marek

- pewnie na rehabilitacji sklerotyku- Basia – dzis pewnie jeszcze dodatkowo na tych zabiegach w szpitalu

- a fakt dzis sroda,znowu bedzie zmierzły po tym zabiegu- Marek

- ostatnio miał dobry humor- Basia- o przyjechał ze Szczepanem i chyba mamy sprawe bo rozmawia przez telefon.

- moze rozmawia z ojcem?- watpi Marek – jego mina wskazuje ze raczej mamy robote-Basia i jakby na potwierdzenie dzwoni jej komorka.

- dzieciaki mamy sprawe.Jedziemy-powiedział Adam przez telefon.

- Marek co sie dzieje?- zapytał Adam w drodze

- Patrycja chce zebym odszedl z policji-Marek

- co?- Basia i Adam

- pamietasza sklep jej brata? Proponuje mi spółke- Marek

- a co ty na to?- Adam

- nic z tego- Marek

Na miejscu

- uuu ale ktos tu zrobił ognisko.

-Czesc co jest ?- zapytał Zawada

- Wybuchła butla gazowa ale nie sama z siebie tylko ktos podłaczył do niej mała bombke i wszystko sie sfajczyło razem z facetem.Nieciekawy widok- powiedział Tomek(jeden z techników) Marek rozejrzał sie wokół z obrzydzeniem,Basia pobladła na widok zwłok,nawet Adamowi było nieprzyjemnie co starał sie ukryc.

-wiemy kim był denat?-zapytał Zawada

- niestety dokumenty rówiez spłoneły ale postaramy sie go jakos zidentyfikowac.

-Marek popytaj sasiadów, Basiu idz do samochodu a ja sie tu jeszcze troche rozejrze-powiedział Adam.

2 godziny pozniej na komendzie.

- Adam nie chce mi sie wierzyc zeby do tej pory nie mogli zidentyfikowac człowieka-Wisniewska

- no to uwierz! Z człowieka prawie nic nie zostało! Przed chwila dzwoniłem o dowiedziałem sie ze szukaja.!-Adam

- no to cos kiepsko im idzie!!- Wisniewska- stoimy w miejscu a ja mam dosc juz telefonów!!

- To wyłacz komórke!- zniecierpliwił sie Adam-zrozum ze identyfikacja jest bardzo utrudniona a dopóki nie mamy nazwiska to nie mozemy zaczac niczego!!

Wisniewska w koncu sie poddała i wyszła.Basia z Markiem przysłuchiwali sie rozmowie i próbowali byc powazni.

- a wam co tak wesoło?- zapytał komisarz

- nic,tylko dawno sie nie kłóciliscie- Basia

- Baska!!!!-zirytował sie Adam – zamiast sie smiac lepiej powiedz czego dowiedziałas sie od sasiadów

- Facet wprowadził sie pare tygodni temu, zadko go widywano i nikt go nie zna- Basia

- pytałas jaka firma robiła przeprowadzke?- Adam

- tak ale tam ciagle ktos sie wprowadza lub wyprowadza wiec ludzie przestali zwracac na to uwage- Basia

- ja chyba moge cos miec. Jakies 2 tygodnie temu facet urzadzil impreze. Sasiadka po prawej twierdziła ze bardzo głosna i zawiadomiła policje. Dzwoniłem juz do kumpla i ma to sprawdzic- Marek

- no to moze cos ruszy w koncu- Adam- o cholera. Juz prawie 18:00 Damian łeb mi urwie. Cicho!!Marek rusz sie i podrzuc mnie!!Baska do domu!

- a moge isc na randke?- BAsia

- mozesz-Adam- baw sie dobrze

- Adam zapomniałes!!-Grodzki

- o czym?- Adam

- nie o czym tylko czego!- Grodzki- ja mam nosic twoje rzeczy za toba? Lezy od wczoraj u mnie w gabinecie.Inspektor podaje Adamowi jego laske. Basia i Marek parskneli smiechem

- Cicho powiedzialem!! Marek rusz sie w koncu!- Adam

- no juz juz.

Adam i Marek przychodza do Damiana.

- a ty tam po co?-Adam

- obstawa- Marek

- no juz myslałem ze znowu pan nie przyjdzie- Damian

- nieee, troche nam zeszło na komendzie- Marek- Adam juz sie szykuje

- Marek jak ten twoj kumpel sprawdzi to jutro moze ruszymy ze sprawa- Adam

- powiedział ze na jutro rano bedzie juz cos wiedział- Marek- czesc. Iza przyjedzie po ciebie?

- tak. Do jutra. No to do dzieła!

11 listopada 2005

Staw

Godzina 15:20 na komendzie Basia i Marek koncza wypisywanie akt po zakonczonej sprawie. Wchodzi do nich Grodzki.

-słuchajcie mam dla was woadomosci- Grodzki

- o nie, znowu sprawa?- Basia

- nie nie. Musze was pochwalic bo swietne sobie radzicie i chyba pomysle nad jakas premie. Druga sprawa mysle ze was ucieszy. Adam postanowił wrócic do pracy- Grodzki

- No to fajnie. Byłem u niego wczoraj.Po miesiacu od wyjscia ze szpitala wrócił juz do swojego domu i zaczał rehabilitacje- Marek

- jakie efekty?- Basia

- no na razie niewielnie ale to dopiero poczatek. Kolano musi sie pozrastac- Marek- ale niestety humoru zbyt dobrego nie ma.

-moze do niego zajrzymy i umowimy sie co i jak?- Basia

- dobry pomysł- Grodzki

Nastepnego dnia pod komende zajechała cała trojka. Adam po drodze witał sie ze wszystkimi gdy nagle zadzwoniła komorka Adama.

-Zawada co? gdzie? dobra juz tam jedziemy!

- cos ciekawego?- zapytał Marek

- to sie okaze, w stawie znaleziono zwłoki mezczyzny,jedziemy!- powiedział Adam .

Na miejscu

- czesc co jest ?-zapytał komisarz

- Czesc! wyłowiono zwłoki mezczyzny,wyglada na to ze pływał juz tam dosc długo-powiedział lekarz

- kto go znalazł?-zapytała Basia

- wędkarz go wyłowił-SZczepan

- miał jakies dokumenty ? -zapytał Adam

- niestety nie panie komisarzu- Szczepan

- na oko moge ustalic ze zgon nastapił kilka dni temu a zmarł z powodu rany na głowie zadanej ostrym narzedziem, reszta jak zwykle po sekcji- uzupełnił Leszek.

- dzieki.Trzeba ustalis jego tozsamosc , Basiu zajmiesz sie tym a ja z Markiem pogadamy troche z wedkarzami.

- mhm, najgorsza robota jak zwykle dla mnie-mruczy Basia

- Cos ci sie nie podoba?- Adama.

2 godziny pozniej spotkali sie na komendzie.Weszli do Grodzkiego

-Ustaliłam tozsamosc tego ze stawu.- odpowiedziała Storosz

- no to słuchamy- Adam

-Stefan Pawlicki lat 37, ma żone i 4 dzieci. Skocznył technikum samochodowe ,obecnie nie pracuje. 4 miesiace temu został złapany na kradziezy w sklepie spozywczym.-Basia -a wy co ustaliliscie?- zapytała Basia

- niewiele bo wedkarze przez tydzien nie łowili z powodu deszczu- Adam

- Marek poszukaj jeszcze informacji o nim a ja z Basia pojedziemy porozmawiac z jego zona. – tu mam adres Polna 87, Joanna Pawlicka -Adam

Basia i Marek juz wyszli a Adam tez juz kierował sie do wyjscia

- Adam oszczedzaj noge. Niech Basia i Marek załatwiaj sprawy na miescie-Grodzki

- wiesz co mam pomysł. Moze wyslij mnie od razu na rente i bedzie po kłopocie-Adam

- daruj sobie złosliwosci i nie dyskutuj. Masz oszczedzac noge- Grodzki

Dojechali na miejsce.

- dzien dobry komisarz Adam Zawada z komendy stołecznej a to podkomisarz Barbara Storosz. MOzemy porozmawiac?

- dzien dobry. Prosze , przed chwila wyszli policjanci ale jezeli moge w czym jeszcze pomoc.

- kiedy ostatnio widziała pani meza?- zapytała Basia

- 8 dni temu .Mowil ze jak mu sie uda to dostanie prace. -

co to miała byc za praca?- zapytał Adam

- w warsztacie samochodowym na Góreckiej

- czy pani maz miał jakis wrogów, albo poznał nowe towrzystwo?- dociekała Basia

- to był spokojny człowiek, nie miał zadnych wrogów a i znajomych niewielu.

-dziekujemy pani. Gdyby sobie pani cos przypomniała to prosze dzwonic na ten numer.-powiedział komisarz.Pojechali do warsztatu który był zamkniety.

Wrócili na komende

- Macie cos?-Marek

-niewiele.a ty? -Adam

- tak. Pawlicki 8 dni temu został zatrudniony w warsztacie na Góreckiej ale jeszcze tego samego dnia został zwolniony. Szef podejrzewał go o kradziez czesci.Wezwał wtedy policje wiec jest slad tego zdarzenia.

- warsztat jest zamkniety- powiedział Adam. – włascicielem jest nasz znajomy Grzegorz Kurczynski vel KOgut

- Marek – no no no!

- adam.-sa juz wyniki sekcji?

- tak. Pawlicki zmarł 7 dni temu. nie zmarł z powodu rany na głowie, prawdopodobie tylko go ogłuszono i wrzucono do wody.- Basia

- no dobra. na dzis to wystarczy.Marek ty i Basia pojedziecie jutro rano do warsztatu i pogadacie z Kogutem a jezel bedzie zamkniete to wezwijcie go na komende.

Natepnego dnia MArek z BAsia podjechali na Górecka.NIestety warsztat zastatali zamkniety na 4 spusty a wokoło nie było zywej duszy.Zrezygnowani wrócili na komende. Weszli do swojej kanciapy i pokrecili głowa do Adama ktory rozmawiał z prokurator Wiśniewską.

-Adam nie chce mi sie wierzyc ze nic nie macie!- Wiśniewska -

-chwilowo stoimy w miejscu- Adam

- dobrze co zamierzasz?- Dorota

- Dorota nie denerwuj mnie. Jak cos wymysle to bedziesz wiedziała- Adam

Wisniewska wyszla.

- No i co?-zapytał Adam

-nic,nadal zamkniete- Basia.

Adam wszedł do swojego gabinetu i walnał laska w szafke z aktami.Basia podskoczyła na krzesle a Marek spojrzał na Adam

- wez na wstrzymanie dobra? Chcesz zrujnowac sobie biuro to twoja sprawa ale nie wyrzywaj sie na wszystkich- Marek

- ja sie wyrzywam?- Adam

- noo- Basia

-Posprzatajcie to.Marek wez SZczepana z ekipa i jedzcie przeszukac ten warsztat.Tu macie nakaz.-powiedział komisarz.

2 godziny pozniej podkomsarze wrócili

-macie cos?- wrócił do sprawy komisarz .

-warsztacie znalezlismy trupa Koguta i jeszcze dwoch mechaników- powiedział MArek-to pracownicy

- jak zgineli?-zapytal Adam

-wszyscy zostali powieszeni.Lekarz nie miał watpliwosci bo slady wskazywały na walke- wyjasnia Marek

- znalezlismy takze narzedzie ktorym został uderzony Pawlicki-powiedział MArekk pokazujac ogromny klucz francuski.

-a tamci dwaj? wiemy cos o nich?-zapytał Adam

-recydywisci, Kogut zatrudniał tylko takich. Jeden to Marcin Krynicki a drugi to Adrian Waliński- Marek-znalazłem równiez liste pracowników.

- niezle ,moze w koncu cos sie ruszy- Adam. Zadzwonił telefon -Zawada,co? znowu? dobra juz tam jedziemy. Znowu wyłowili trupa ze stawu.Tym razem całkiem swiezy.- komisarz wyjasnił- jedziemy.

Na miejscu.

- No i co tam? -zapytał lekarza Zawada

-znowu łowili trupy?

- nie, tym razem tamta dziewczynka widziała mezczyzne jak wrzucał cos duzego do wody.powiedziała to swojejmu ojcu a ten od razu skojarzył i zadzwonił na policje- zameldował Szczepan.

- mogłaby rozpoznac tego kto wrzucał?-zapytała Basia.

- nie,była po drugiej stronie stawu.Ale zauwazyla ze wygladał jak wiewiórka,tzn był rudy- SZczepan – wiemy jak umarł? Miał jakies dokumenty?

- wyglada na to ze tak samo jak Pawlicki-ale to ustale po sekcji.

- Adam to jest jeden z pracowników warsztatu.Wszyscy oprócz jednego juz nie zyja- Marek-

- No to mamy podejrzanego!Masz jego adres? No to jedziemy!!- zakomenderowal Zawada Dojechali na ulice Krzyżowa.Zadzwonili do mieszkania Wilczynskiego.Mieszkanie okazało sie otwarte.Weszli do srodka.Było puste ale znalezli kasetke z pieniedzmi z warsztatu.Wyszli na podwórko i nagle zauwazyli Wilczynskiego.

Marek i Szczepan rzucili sie w pogon za mezczyzna. Po chwili lezał na ziemie w kajdankach.

Wrócili na komende

-Adam ,mamy porównanie odcisków palców z klucza.Uzywali go wszyscy ale ostatni w rece miał go KOgut.Krew naley do Pawlickiego-Marek

-a Wilczynski nie jest rudy- Basia

.-Cholera nic nie pasuje-Adam

- ale odciski Wilczyńskiego znalezli na folii która owinał drugiego denata ze stawu.-Marek

- myslisz ze miał wspólnika?-Zawada.

Wisniewska wyszła z sali przesłuchan

- No i co?-Adam

- przyznał sie do zamordowania Pawlickiego i tego drugiego Stefańskiego- Wisniewska.

- no to jeden kłopot z głowy. TEraz zostało nam jeszcze do ustalenia kto zamordowal KOguta ,Krynickiego i Walińskiego-dodała Basia’

- Wilczynski przypuszcza ze to pracownik ktorego wczoraj przyjeli.Nazywa sie Paweł Rakowski- powiedziała prokurator.

- Basia ustal jego adres-powiedział

-Klonowa 12/3 i jest cudownie rudy !! – Basia

-No to mamy nasza wiewiorke łowiaca rybki-zakpił Marek.

Pojechali na Klonowa.

- Pan Rakowski? Komisarz Zawada i podkomisarze Storoszi Brodecki.Jest pan aresztowany za potrójne zabójstwo- powiedział Adam a Marek skuł go w kajdanki.

Na rehabilitacji

- Dobrze, mocniej, – DAmian Morawwski

- czy to co robimy ma jakis sens?- Adam

- trudno mi to stwierdzic. Okaze sie pozniej- Damian- no dalej panie komisarzu. Jeszcze 10 powtórzen

- ja mam dosc,czesc!- Adam

Zawada wyplatał sie z linek i wyszedł.Na zewnatrz czekała Iza. Poszli razem do kina.



KONIEC!

Pirat drogowy cz.2

Nastepnego dnia na komendzie.

-Marek posłuchaj.Znalazłam cos dziwnego. Pare dni temu był podobny wypadek.Kobieta zyje-Basia

-masz jej adres?- Marek

- mam- Basia-Katarzyna Jaworska ul. Ruda 5/6

- no to jedziemy- Marek.

Podjechali pod blok na ulicy Rudej.Udali sie do kobiety.

- dzien dobry. Podkomisarze Storosz i Brodecki z komendy stołecznej.Czy mozemy porozmawiac?- Marek

- tak a o co chodzi?- Kasia

- pare dni temu miała pani wypadek na drodze.Moze nam pani o tym opowiedziec?- Basia

-trudno by to nazwac wypadkiem. Kierowca jechał na mnie z duza predkoscia. Gdyby nie mąż to nie rozmawialibysmy teraz- Kasia

- widziała pani moze kierowce albo zapamietała numery rejestracyjne?- Marek

- niestety nie. To były sekundy- Kasia- chociaz nie wiem czy to moze miec zwiazek

- tak?- Basia

- kilka dni przed tym zdarzeniem ktos ukradł mi torebke. Potem odesłał cała.No oczywiscie nie było pieniedzy ani innych dokumentów ale w srodku był liscik- Kasia

-jaki liscik?- Marek- moze nam go pani pokazac?

- niestety nie. Zabrał go policjant do ktorego to zgłosiłam- Kasia

- tutaj niedaleko jest posterunek. Tam pani poszła?- Marek

- tak- Kasia

-dziekujemy pani. Sprawdzimy to.Do widzenia.- Basia

Wyszli przed blok.

- to co? Sprawdzimy ten list?- Basia

- jakby Adam powiedział: „musimy sprawdzac kazde tropy”- Marek

- to moze przestan gadac jak Adam a zacznij jak Marek- obraziła sie Basia

- jeezu przepraszam.Mnie tez jest ciezko gdy pomysle ze moj kumpel moze juz nie …

- Marek przestan! On wróci i jeszcze pokaze nam wszystkim- Basia- a teraz chodz pan panie Brodecki na ten komisariat

-dobra marudo juz ide- Marek

Na posterunku.

-dzien dobry komenda stołeczna.Chcieliysmy sie dowiedziec kto z panow zajał sie sprawa Katarzyny Jaworskiej- Basia

- Marcin Lipski słucham.

- to pan? Mamy taka prosbe,czy mogły nam pan udostepnic akta tej sprawy? Byc moze jest to powiazane z nasza sprawa- Basia

- prosze.Zapraszam tutaj- Marcin- to wszystko.Na liscie nie znaleziono odcisków palców tylko slady rekawiczek.Prawdopodobnie skorzanych.

-dziekujemy- Marek

-dziwne.Posłuchaj tego listu:” Tam dokad cie wyslę torebka ci sie nie przyda. Przekonasz sie za 3 dni”-Basia przeczytała list.

-jedziemy na komende.Moze Szczepan juz ustalił tozsamosc ofiary i trzeba sprawdzic czy jej równiez nie ukradziono torebki-Marek

Na komendzie

-Szczepan wiadomo juz cos o ofiarach?- Basia

- tak.dziecko to Ania Klimczak a kobieta to Beata Klimczak. Rozmawiałem juz mezem. Jedno mnie zdziwiło bo powiedział ze…

- 3 dni temu ktos odesłał jej ukradziona torebke i był tam liscik- Basia

- no kurka dokładnie tak- Szczepan- a auto było kradzione.Gwizdnał je z autokomisu

- no to mamy problem- Marek

Tymczasem w szpitalu.

Grodzki rozmawia z doktor Alicją ktora informuje go sytuacji Adama. Inspektor decyduje sie powiedziec Zawadzie o wynikach badan.

- czesc Adam-Grodzki

-czesc. Co masz taka mine? Cos sie stało?- Adam

- nie nic. A własciwie to tak.- Grodzki

- no co sie dzieje?- Adam

- rozmawiałem przed chwila z lekarka i wyszlo ze to ja ci to przekaze. Chodzi o to ze twoja noga…

- mozesz sie juz nie meczyc. Wiem co chcesz powiedziec.

- Adam ja naprawde nie wiem…

- przestan, nie jestem idiota i domysliłem sie juz dosc dawno. Idz juz- Adam

- wszystkim nam jest ciezko.Trzymaj sie- Grodzki

Na komendzie.

Grodzki wszedł do biura i usiadł ciezko przy biurku Basi. Marek i Basia od razu domyslili sie wszystkiego.

- jak on to przyjał?- Marek

- zle. Domyslał sie ale ciagle miał nadzieje ze to sie zmieni.Chyba to było tylko potwierdzenie prawdy- Grodzki

- Marek musimy mu jakos pomoc. Pokazac ze nie wszystko stracone- Basia

- tak tylko jak?- Marek

Nagle wbiegł Szczepan.

- Marek własnie dostałem zgłoszenie ze jakies kobiecie wczoraj ukradziono torebke i własnie dzis dostała ja z powrotem-Szczepan

- czyli mamy dwa dni zeby znalesc drania zanim uderzy ponownie- Marek- cholera tylko jak to zrobic?

- mam pomysl- Basia

- no?- Marek

- ty i Szczepan jedziecie ja przesłuchac,moze pamieta sprawce- Basia

- a ty? -Marek

- a ja biore to wszystko i jade do szpitala.Moze Adam cos wymysli- Basia- jak bedziecie cos mieli to dzwon

- Baska jestes genialna!- Grodzki

W szpitalu.

Basia zajrzala do Adama.

- co robisz?- Basia-moze ci przeszkadzam?

- bardzo mi przeszkadzasz w zanudzaniu sie na smierc- -Adam

- a to swietnie bo lekarstwo na nude! Pomozesz nam?- Basia-moze podrzucisz nam jakis pomysl?

- no zobaczymy co sie da zrobic. Daj i siadaj- Adam

Po godzinie czytania i omawiania faktów dołaczył do nich Marek.

- czesc i jak wam idzie?- Marek

- kulawo- odpowiedział ironicznie Adam

- dobrze ze nie sztywno- odparował Marek

- No i co? Co powiedziała ta kobieta?- Basia

- własnie robi portet pamieciowy z rysownikiem. Dokładnie obejrzała sobie faceta, pamieta nawet jego głos.W torebce znalazła list z którego zdjeto odciski.- Marek

- znowu tylko rekawiczki?- Adam

- nie, facet sie zagapił bo oprocz rekawiczek zostawił swoj własny odcisk palca- Marek

- No to za dwa dni uderzy-stwierdził Adam- najpierw popytacie w okolicznych salonach samochodowych czy go widzieli…

- Szczepan juz to zrobił. Technicy własnie zajmuja sie poprzednim samochodem- Marek

- aha. A czy on uderzał w nie w poblizu domów kobiet?- Zawada

- tak,co masz na mysli?- Basia

- słuchajcie to zrobicie tak. Musicie obstawic wszystkie ulice, niech ta kobieta normalnie wychodzi z domu. Macie jej nie spuszczac z oka. Jezeli zobaczycie ze cos sie dzieje wkraczacie a raczej wjedzacie do akcji- wytłumaczył Adam-po prostu musicie go dorwac podczas jazdy.Innej mozliwosci nie widze.

- dowody juz mamy,wystarczy tylko potwierdzenie- Basia

- postarajcie sie- Adam- aha moglibyscie pojutrze tak koło 11 podjechac po mnie?

- jasne!- Marek- dzieki za pomoc.

- Marek bierzemy sie do roboty!!- Basia

2 dni pozniej godzina 10:15

- Wyszła. Szczepan co u ciebie?- Basia

- spokoj.

- Patrz! Jedzie!-Marek- Zbyszek gaz do dechy!! SZczepan jedz koło niego i zablokuj go!

Po kilku minutach szalenczego poscigu w koncu udaje im sie zatrzymac kierowce.

-POLICJA WYSIADAJ!!-rykneła Basia i skuła faceta- oo mamy nawet rekawiczki.Nie słyszałes ze jest akcja?

- jaka akcja?

-STOP WARIATOM DROGOWYM!!-Basia

Marek usłyszawszy odpowiedz Basia z trudem utrzymał powage.

- to co? Szczepan poradzisz sobie z nim? My jedziemy po Adama- Marek

- kurka jasne ze tak- Szczepan

Przed szpitalem czekaja juz Adam i jego ojciec

- No i gdzie oni sa? Moze jednak wezmiemy taksówke?- Stanisław

- dzownili ze beda za chwile.- Adam

- Adam zastanowiłes sie nad zamieszkaniem przez jakis czas u mnie?- ojciec

- tak i masz racje.O juz sa!

- oo jacy przystojni panowie-Basia

- czy panowie na kogos czekaja?- Marek

- tak na kierowce czołgu- Adam

- czołgu? – Stanisław

- a samochod osobowy z kierowca moze byc?- Marek

- no w ostatecznosci- Adam

- Marek zabierz torbe w wy wskakujcie- Basia

- kierowca pyta o adres pod jaki panowie chca pojechac- Marek

- ul Ogrodowa 25- Stanisław

- no to jedziemy. Tylko taki kurs jest bardzo drogi- Basia

- ile?- Adam

- dwa usmiechy- Basia-dziekujemy za zapłate!



KONIEC!

9 listopada 2005

Pirat drogowy

Ulicami Warszawy pedzi samochód. Kierowcy widzac szalonego kierowce zjedzrzaja na pobocze. Przez ulice przechodzi kobieta z dzieckiem. Kierowca pedzacego auta uderza w przechodniów i ucieka z miejsca wypadku.

Na komendzie.

- Basia nie wiesz gdzie podziałem telefon?- Marek

- nie mam pojecia. Gdybys zrobił porzadek na biurku pewnie by sie znalazł- Basia

- mhm lepiej popatrz na swoje biurko! Spróbuj zadzwonic- Marek

Basia wybiera numer do Marka i spod sterty akt daje sie słyszec sygnał telefonu.

-dzieki- Marek- jak sie z tym uporamy to wpadniemy jeszcze do Adama?

- no jasne. Tylko sie lepiej pospiesz bo ja juz koncze- Basia-jak myslisz kiedy go wypisza?

- mysle ze pod koniec tygodnia. Trzymaja go juz trzeci tydzien bo ciagle robia badania nogi- Marek

- boje sie ze to jednak jest powazna sprawa- Basia- wczoraj widziałam go jak chodził po korytarzu,chociaz trudno to nazwac chodzeniem.

- no tez sie obawiam najgorszego- Marek-słuchaj nie mozemy pozwolic zeby widział nasze obawy. Zachowujemy sie jakby nigdy nic.Chodz jedziemy do niego.

DZwoni komorka Basi

- halo? tak,dobrze zaraz bedziemy. Jakis pirat drogowy zabił kobiete i dziecko i uciekł – Basia

Na miejscu

-Czesc Leszek. Co tam?- Marek

- Zgineły na miejscu. Liczne obrazenia wewnetrze- Leszek

- No kurka, swiadkowie mowia ze wjechał w nie na pełnym gazie, nawet nie zwolnił- Szczepan

- jak Adam?- Leszek

- jak by to okreslic. No fatalnie- Marek

- co?- Leszek

- Nudzi sie jak mops i marudzi- Marek

- kiedy go wypisza?- Leszek

-no chyba w tym tygodniu. Jeszcze jakies rutynowe badania i do domu. Potem rehabilitacja- Basia

-pozdrówcie go- Leszek

- a Szczepan, macie numery tego samochodu?- Basia

- niestety nie. Za szybko odjechał. Zadnych sladów tez nie ma. Chyba ze technicy zabezpiecza cos z ubran denatek- SZczepan

-no nic dzieki,czesc- Marek- Basia jedziemy do Adama?

- umarłego sie pytasz?- BAsia

- umarłego nie bo by i tak nie odpowiedział – Marek

W szpitalu.

Basia i Marek kieruja sie do sali Adama. Nagle zauwazaja go jak wedruje po korytarzu w towarzystwie szpitalneo rehabilianta. Przystaja na moment obserwujac Zawade. Nadal ciezko im było uwierzyc ze ich kolega ma kłopoty z poruszaniem sie. Basia pomyslała ze jeszcze całkiem niedawno Adam był sprawny i nawet ja przegonił. Marek z przygnebieniem obserwował Adama i pomyslał:”Ważne ze zyje”.Popatrzeli na siebie i zrozumieli sie bez słow. Przybrali wesołe miny i ruszyli do komisarza.

-szalony dokad pedzisz?- rzuciła Basia i ugryzła sie w jezyk widzac złe spojrzenie Zawady-mam cos dobrego dla ciebie!

Adam juz usiadł na łozku.Basia wyciagneła z torby pudełko lodów.

-mm skad wiedziałas ze mam ochote?- Adam

- no w koncu jestem policjantką nie?- Basia

- zaraz wracam tylko odwiedze pewien przybytek- Marek

- tylko sie pospiesz bo wszystko ci zjemy- Basia

- No co ty Basia, bedzie wiecej dla nas- Adam

Marek odnalazł doktor Alicje Turczyn ktora operowala Adama.

- dzien dobry. Wiadomo juz co jest z kolanem Adama?- Marek

- dzien dobry. NIestety nie mam zbyt dobrych wiadmosci. Wyglada na to ze to kolano pozostanie sztywne -Alicja

- ale jak to?- Marek

- zroblismy wszelkie mozliwe badania ktore to potwierdzaja – Alicja

- a rehabilitacja?- Marek

- mysle ze rahabilitacja niewiele da. Moze tylko spowodowac lekkie ustapienie usztywnienia. Bedzie musiał zresygnowac z czynnej pracy- Alicja

- za biurko? On juz o tym wie?- Marek

- jeszcze nie ale chyba sie domysla. Chciałam jeszcze zwołac konsylium i dopiero potem powiedziec. Dzisiaj sie zbieramy- Alicja-przykro mi. Naprawde zrobilismy wszystko

-tak wiem.Dziekuje- Marek

- Basia musimy jechac.DZwonil Szczepan i mowił ze cos maja- Marek

- juz?- Adam

- noo- Basia- pa.Trzymaj sie !

W samochodzie Marek przekazał to co dowiedział sie od Alicji.

-odwioze cie do domu- Marek

- czekaj przeciez Szczepan…- Basia

- nikt nie dzwonił. Chciałem cie tylko cie wyciagnac zeby sie nie zorientował- Marek

- No przeciez i tak sie w koncu dowie. Jak długo mozna cos takiego ukrywac. Przeciez Adam chyba juz sie domysla- Basia

Przygnebieni rozstali sie pod domem Basi.



Ciag dalszy nastapi.

KOMENTUJCIE!!!!!!!!

Strych

Basia z Markiem odwiedzaja Adama który jeszcze pzebywa w szpitalu .

- OO witam moich zapracowanych kolegów.Widze ze juz całkiem o mnie zapomnieliscie- wita sie ironicznie Adam.

-OO witamy naszego leniącego sie od tygodnia kolege-odgryza sie Basia i wszyscy wybuchaja smiechem.

- Co tam ciekawego słychac?-pyta Zawada i patrzy uważnie na Marka- A ty co taki ponury?

- aa bo mamy trudna sprawe i w ogole- wzdycha Marek- dostalismy z innego komisariatu sprawe. Tylko ze to chyba jakies durnie bo wszystko spieprzyli.Musimy czekac na ruch faceta.

-przykro mi ale sprawa mnie chwilowo nie interesuje a z tym „w ogole” to wpadnij to pogadamy- stwierdza Adam.

Dzwoni komórka Basi:-

słucham, gdzie?no nie znowu?? zaraz bedziemy.Marek musmy jechac mamy 4 ofiare.

- cholera, jak go nie dorwiemy to Wiśniewska nam łby pourywa- Marek wstaje.

- a ja sie do niej przyłacze- grozi Adam.

- ty…ty …zdrajco- Basia udaje ze sie obraziła- o widze ze masz nowe towarzystwo!!

Wchodzi Iza: CZesc wam!Juz idziecie ? szkoda.CZesc. Czesc komisarzu!

- Czesc. Co tak masz ciekawego?- Adam

- same pysznosci- Iza-soczek, owoce, ciasteczka

- wiesz na co mam ochote? – Adam

- nie mam pojecia- Iza

- na kawe!- Adam

- ha! na razie mozesz tylko pomarzyc- Iza- moze za pare dni

- za pare dni? To ja juz bede w domu!- Adam

- nic mi o tym nie wiadomo. Chyba ze zamierzasz uciec- Iza

Na miejscu.

- Czesc i co tam? Znowu nic?- pyta Marek

- niezupełnie-odpowiada lekarz- facet tym razem wpadł.

- jak to- pyta Basia.

- schemat ten sam co poprzednio ofiara została zgwłacona ale facet zgubił prezerwatywe. Próbki sa juz w analizie.

- no to mamy go prawie w garsci- cieszy sie Marek- miała jakies dokumenty?

- tak to Aneta Zatorska, studentka ekonomii lat 23, wynajmowała tu mieszkanie na 3 pietrze-melduje Szczepan.

- Basia ty pogadaj z sasiadami a ja wracam na komende,moze juz cos maja- zwraca sie Marek do Basi.

Godzine pozniej Basia wraca i zastaje Marka przy biurku ktory zamayslony nie zauwazyl jej wejscia.

- Marek. Marek!!!

- Hmm? a , i masz cos?

- niewiele, ofiara wczoraj wieczorem wróciła z jakims facetem pewnie z jakies imprezy. Sąsiadka góry słyszała koło 23:15 krzyki ale stwierdziła ze to pewnie telewizor-relacjonuje Basia. Wchodzi Szczepan i podaje im kartke z odciskami palców.

- Karol Górski?? CZekaj cos mi sie kojarzy. Poczekaj zaraz cos znajde- zaczyna działac Basia.

- No mam!! Facet siedział za gwałt i usiłowanie zabójstwa swojej dziewczyny. Jest na zwolnieniu od 2 miesiecy. Twierdził ze dziewczyna go zdradza wiec ja ukarał-czyta Basia

-jest adres aktualny?-pyta Marek – Lipowa 12,jedziemy???

- pytanie!!! Na miejscu niestety nikogo niezastali ale od sasiadów dowiedzieli sie ze facet tu mieszka ale zadko mozna go zastac.Wychodza z budynku i natykaja sie na Górskiego.

- STAC POLICJA!!!- ryknął Marek i obydwoje rzucaja sie w pogon za nim.Niestety facet zapada sie pod ziemie. Wracaja na komende i zabieraja sie za papiery.

- Kurcze jak późno.No i zapomniałam zabrac rano dla Adama fajna ksiażke. Chyba wpadne do niego jeszcze dzisiaj.A ty jakie masz plany?- pyta Basia Marka.

- Posiedze tu jeszcze i pomysle- odpowiada jej Marek.

- tylko nie mysl za duzo bo ci sie przewody spala- zartuje Basia i wychodzi.

20:30 czyli 2 godziny pozniej Marek dzwoni do Zawady.

- Adam jest jeszcze Basia u ciebie?

- a miała byc? -dziwi sie Zawada

- mowiła ze wpadnie z ksiażka.

- nie było jej wcale a czemu pytasz? – bo nie ma jej w domu a komórke ma wyłaczona.

- moze poszla do kina? O własnie przyszła!- Adam

- to przekaz jej ze w szpitalu na izbie przyjec jest kolejna ofiara. Udało sie jej uciec!- Marek

- Dobra zaraz przekaze.Czesc.- Adam- Basiu na dole jest kolejna ofiara. Masz sie nia zajac. Marek chyba zaraz tez bedzie.

Basia pobiegła na izbe przyjec. Zastała tam dziewczyne.

- podkomisarz Barbara Storosz komenda stołeczna. Mozemy porozmawiac? Widziała pani faceta?

- tak,to moj sasiad- Sabina

- Górski tak?- Basia

- tak. To psychol!- Sabina

- spokojnie, nic ci nie zrobił?- Basia

- nie, udało mi sie uciec bo kopnełam go w czułe miejsce- Sabina- jest teraz w domu

Basia dzwoni do Marka

- Marek! Górski jest teraz w domu!- Basia

- dzieki. Zaraz tam jedziemy ze Szczepanem. Zostan z ta dziewczyna!- Marek- gdyby sie dało to przywiez ja na komende to go jej pokazemy i zakonczymy sprawe!

2 godziny pozniej na komendzie.

- to ten z numerem 4.- Sabina

- jest pani pewna?- Wisniewska

- tak na pewno- Sabina

- No to koniec. Mamy jego odciski, jeszcze tylko przyjda wyniki DNA ze spermy. Facet sie nie wywinie- Grodzki

- Chodzcie jedziemy do Adama- Basia- musimy mu wszystko opowiedziec.

- a papiery?- Marek

- o kurcze masz racje. Dlaczego one same nie chca sie wypełnic?- Basia- no to zabieramy sie za te cholerne papierzyska.



Koniec.

8 listopada 2005

Odwiedziny cz .2

Marka budzi dzwonek telefonu jednak nie odbiera. Po chwili jednak odsłuchuje wiadomosc od Basi i dzwoni do Grodzkiego. Informuje go ze mozna odwiedzic Adama.

Godzina 16:40 w szpitalu.

Stanisław Zawada wchodzi do sali Adama.

- Czesc! Jak sie czujesz?

- Czesc! Całkiem niezle. A ty miałes chyba odpoczywac w domu?

- A co mam juz sobie isc?

- niee! Fajnie ze przyszedłes bo chyba wszyscy o mnie zapomnieli.

- nie zapomnieli tylko odsypiaja zaległe noce. O a nie mowiłem?

Wchodzi Grodzki

- No i jak tam?- Grodzki- pogadaliscie na wazne tematy czy jeszcze nie i mam isc?

- pogadalismy i mozesz zostac- powiedział Adam

- dziekuje za pozwolenie. Prosze ,mam cos dla ciebie- inspektor wrecza Adamowi torebke.

Adam wyjmuje figurke małego aniołka i skorzany pasek. Zdziwiony patrzy na szefa.

- no co? Ten twoj stary anioł stróz to do wymiany sie nadaje wiec masz nowego-Grodzki

- a to?- Adam

- A to bo powinienem cie sprac na kwasne jabłko za to ze nas tak nastraszyłes ale mysle ze tym juz sie zajmie Staszek- Grodzki

- wiesz,moze tym razem mu daruje- ojciec-jeszcze sie zastanowie

- dzieki!- Adam

-Czesc Adam!- weszła Wisniewska- ja tylko na chwile wpadłam zajrzec jak sie czujesz. Mam zaraz spotkanie w sądzie.

- czesc. Ciesze sie ze ze przyszłas-Adam

- nie przesadzaj bo i tak nie uwierze- Dorota

Adam usmiechnał sie i pokrecił głowa. Dorota posiedziała jeszcze kilka minut i poszła. Mineła sie z Basia i Markiem. Obydwoje własnie sie kłocili i nawet nie zauwazyli pani prokurator. Nadal z obrazonymi minami weszli do Adama.

-Dzien dobry! CZesc! Jak ja sie za toba stęskniłam!! – Basia

-Czesc Adam- Marek

- Czesc! No a ja myslałem ze juz o mnie zapomnieliscie-Adam

- o tobie ? Nigdy! – Basia

- a zebys nie zapomniał jak sie pracuje to przyniosłem ci kilka fajnych kryminałow- Marek- polecam ci ten i ten. Ten jest taki sobie ale da sie czytac. A jak sie czujesz?

- no jak was widze to od razu lepiej. Tylko nogi w kolanie nie moge zginac- Adam

Marek zajrzał pod koc.

- No dziwne zebyc mógł bo masz tą noge tak zabandażowaną ze nawet ja bym jej nie zgiał trąbo!- Marek

- jak?- Adam

- Trąba jestes i tyle!- Basia- a poza tym to sie musi wszystko zagoic.

- jak ja wam dam trąbe to wy zobaczycie!- Adam

- no ciekawe ,juz sie nie moge doczekac- Basia

Grodzki i Stanisław przysłuchiwali sie z usmiechami.

- no ja sie tez nie mogłem ciebie doczekac az zejdziesz łaskawie na dół- Marek

- ty mnie? To ty sie spozniłes 20 minut- Basia

- tak ale ja nie zapomniałem zabrac kluczy i nie zatrzasnałem ich w domu i nie przechodziłem do swojego domu przez balkon sasiadki!!- MArek

- a gdybys ty był dobrym kolega to bys mi pomogł a nie wysmiewał sie ze mnie!- Basia-Adam powiedz mu ze nie rozmawiam z nim

- tato powiedz im zeby przestali- Adam

- Oni tak zawsze?- zapytał ojciec

- no prawie zawsze- Adam

- jak ty z nimi wytrzymujesz?- Ojciec

- jak on z nami wytrzymuje? Niech pan lepiej zapyta jak my z nim wytrzymujemy- Basia

- a myslałem ze sie za mna steskniłas!- powiedział przekornie Adam

- wiesz co? Nie lubie cie!- Basia

-straszne- Adam

Wszyscy zaczeli chichotac. Nagle w dzwiach pojawiła sie Iza. Zrobiła grozna mine i podeszła blizej.

- Wiesz co? Jak nie chciałes sie ze mna spotkac to trzeba było powiedziec a nie dac sie postrzelic. Kiepski sposób wymysliłes panie komisarzu !- Iza

- no patrz! A tak sie starałem- Adam

- zamorduje cie!!- Iza

- znowu?- Adam

- jego nie trzeba mordowac. Wystarczy dobic- Grodzki

- mydłem?- Marek

- oo jaki ładny kwiatek- Basia

- ładna- powiedzili równoczesnie Adam i Ojciec

- eeee ładna kwiatka?- Basia

-powariowali wszyscy- skwitował Grodzki

Weszła lekarka( dam jej na imie Alicja)

- a co tu za zebrania? To jest szpital a nie komenda! Pacjent powinien odpoczywac!

- No widzisz? Wyrzucaja nas!- Iza

- nie wyrzucam. Mozecie zostac.-Alicja- no panie Adamie. Jutro przewieziemy pana na oddział i koniec leniuchowania.

- i pyszna mleczna zupke dostaniesz- Basia

- jakos przezyje,mam taka nadzieje-Adam

- dobra to my sie juz zbieramy. Basia ,Marek bardzo mi przykro ale musze przerwac wam urlop bo jacys geniusze nie moga poradzic sobie ze sprawa i nam ja przekazuja. Jutro tak jak zawsze.- Grodzki

- no a jak sobie radzicie?- Adam

- jakos sobie radzimy- Marek

- jakos. Bardzo dobrze sobie radza- Grodzki

- No to moze ja juz wam nie bede potrzebny- Adam

- Masz goraczke czy co? Bo gadasz głupoty- Marek- No to czesc!

Wszyscy powoli zaczeli wracac do domów.

Kolejne dni mijały spokojnie. O tym co sie wydarzyło dowiecie sie w nastepnym opowiadaniu.

7 listopada 2005

Odwiedziny

Jest godzina 10:50 Basia powoli budzi sie. Zerka na telefon.

- o sms od ojca Adama ” Z Adamem coraz lepiej. Wpadnijcie po południu”

Basia dzwoni do Marka ktory nie odbiera. BAsia nagrywa sie na poczte” Czesc tu Basia. Słuchaj jak bedziesz jechał do Adama to daj mi znac”



Tymczasem w szpitalu.

- Dzien dobry panie Zawada-zwróciła sie lekarka do Zawady seniora- mam dobre wiadomosci. Mozna z nim juz dzis porozmawiac i jest coraz lepiej.Przespał spokojnie cała noc i od rana marudzi.

- No to cały Adam. Dziekuje bardzo.

Wchodzi na sale i siada przy łozku. Ojciec i syn długo na siebie patrza w milczeniu.

-napedziłes wszystkim stracha- odezwał sie w koncu ojciec

- wszystkim?- z usmiechem odezwał sie Adam

- wszystkim!- odpowiedział ojciec

- wiesz, przez te wszysskie lata myslałem co ci powiem jak bedzie w koncu okazja- Adam

- no i co wymysliłes?- Zawada senior

- co u ciebie słychac? Chyba niewiele co?- Adam

- dobre i to. Ja mam to samo pytanie. Co porabiasz jak do ciebie nie strzelaja?- Stanisław

- bardzo smieszne. No to co u ciebie?

- jakos leci, nie narzekam. Duzo spaceruje. Jakos te dni upływaja.

- jakos? Wiesz ja juz dawno chciałem…

- Adam naprawde chcesz do tego wracac? Powiedzielismy sobie rózne rzeczy ale to było dawno. Nie wracajmy do tego.

- ale nigdy nie dałes mi szansy powiedzenia co ja o tym mysle. A to była moja wina.

- no przeciez to był wypadek. Adam to nie twoja wina!

- gdybym wtedy z nimi pojechał to matka i Krysia nadal by żyły.

- wiesz co? takie gdybanie nie ma sensu. Przeciez równie dobrze mogłbys wtedy zginac razem z nimi.Adam przestan sie obwiniac. To naprawde nie twoja wina! Zawsze to wiedziałem tylko trudno mi było sie pogodzic z ich smiercia. Tylko ze teraz widze ze tobie jeszcze ciezej.

Znow na siebie patrzyli w milczeniu.

- Dziekuje ze tu jestes- odezwal sie cicho Adam po długim milczeniu- to bardzo duzo dla mnie znaczy.

-sklerotyk ze mnie. Mam cos dla ciebie- Stanisław. Wstał i wyciagnał z torby doniczke z kwiatem.

- i jak ci sie podaba? To Catarantus rozeus.

- ładny

- jak juz to ładna. Ale bedzie jeszcze piekniejsza jak zakwitnie tylko trzeba ja podlewac bo zdechnie.

- no wiesz ,w koncu jestesmy w szpitalu w dodatku na Oiomie to moze ja jakos odratuja- Adam

- Nie badz taki dowcipny.

- zajałes sie chodowla kwiatów? Przeciez zawsze sie wysmiewales z mamy z powodu tych kwiatów.

- nie chciałem zeby sie zmarnowały. Musiałem sie duzo nauczyc i nadal mi kiepsko idzie.

- nie doceniasz sie tato. Przeciez widze ze swietnie sobie radzisz. Powinienes isc do domu troche odpoczac bo zle wygladasz.

- dac ci lusterko? Ledwo sie obudził i juz pyskuje.

- ja nie pyskuje tylko mowie ze powinienies odpoczac. Ja sie nigdzie nie wybieram.

- Dobrze. Zajrze jeszcze dzisiaj. Przypuszczam ze przyjdzie Grodzki i te twoje dzieciaki. Bardzo sympatyczni.

- dzieki. Na razie.

- trzymaj sie.



Dalsze odwiedziny juz wkrótce.

2 listopada 2005

Walka z czasem cz. 3

Kolejny dzień godzina 13:20 na komendzie.

Basia i Marek przesłuchuja zarzymanych chłopaków. Chłopcy jednak wypieraja sie wszystkiego i twierdza ze sie nawet nie znaja.

- Ja mam dosc! Wysiadam! – Basia

- ja juz dawno wysiadłem. Chcesz kawy? – Marek

- jak zrobisz to chetnie- Basia- ciekawe jak długo jeszcze to potrwa

- Marek wydaje mi sie ze jeden sie łamie i prosił zebys przyszedł- Szczepan

- prosił?- Marek

- wyraził sie inaczej ale za chwile poprosił- Szczepan

Godzine pozniej Marek dzwoni po Grodzkiego i prosi go zeby On i prokurator Wisniewska przyjechali jak najszybciej.

Godzina 15:30

- Szefie sprawa sie komplikuje. Odciski palców na nozu nie naleza do zadnego z tych których tu mamy. Na nozu znaleziono krew i okreslono cztery rodzaje grup krwi a denatów jest trzech- Marek

- czyli wszystko wskazuje na to ze napastnik jest ranny a zaden z nich nie ma widocznych ran od noza- Basia- laboratorium okresliło ze to grupa O Rh minus i to nie ci chłopcy.

- i to było takie wazne? -Grodzki

- nie,to tylko wstep. Jeden z zatrzymanych Michał Witczak twierdzi ze to gang i kazali na siebie wołac gang Chudego.- Marek

- no i?- wisniewska

- Chudy to ksywka szefa i on twierdzi ze to jest policjant o nazwisku Chudzinski. Sprawdziałam to i faktycznie dzielnicowy tamtego osiedla nazywa sie Chudzinski- Basia

- dobrze ale po co dzielnicowy miałby robic cos takiego? -Grodzki

- Szczepan pojechał na to osiedle i pogadał z ludzmi na ten temat . Mieszkancy mowia ze do niedawna to osiedle było miłe i bezpieczne. Chudzinski ciagle powtarzał ze potrzebuje dodatkowych policjantów bo to duzy rewir- Marek

- No i wyglada na to ze wymyslił sposób zeby dostac to o co prosił. Namowił kilku łobóziaków z osiedla,powiedział jak maja sie zachowywac i co robic, dawał im za to kase a sam korzystał bo dostał juz pomocnika i kilka pochwal ze szybko reaguje- Basia-Szczepan widział go akurat jak gadał z jakims chłopakiem i dawał mu kase

- dobrze a ci zamordowani?- Wisniewska

- Michał powiedział ze chcieli sie wycofac i isc na policje wiec musieli ich uciszyc- Marek

- Jezeli to co zebraliscie to prawda w co nie watpie to trzeba to wszysto przekazac do wydziału wewnetrznego. To juz ich działka- Grodzki

- Ale to nasza sprawa i chcemy go zgarnac!- Marek

- Ale taka jest procedura! To nie chodzi o was tylko o procedure! Ja sie tym zajme!- Wisniewska- a tak w ogole to swietna robota! Jedzcie do szpitala

- a papiery? – Basia

- wszystko co zebraliscie do tej pory dajecie mnie. Nie musi byc nawet na pismie tylko tak jak to macie dajecie mnie a ja to przekaze dalej- Wisniewska

- no i swietnie sobie poradziliscie a teraz jedziemy do szpitala- Grodzki





Godzina 17:20

Basia, Marek i Grodzki widza siedzacych Ize i ojca Adama.W milczeniu staneli pod oszklonymi dzwiami i obserwowali kolege.

Godzina 18:05

-dlaczego on jest ciagle nieprzytomny? Jak dlugo jeszcze? – Basia

- To wszystko moja wina- Marek

- No co ty! Marek nie gadaj głupot! -Basia

- Czułem ze cos sie stanie a jednak odjechałem i zostawiłem go! – MArek

- Marek no przeciez zaplanowałes wieczór z Patrycja! Jezeli juz to ja tez jestem winna bo ja tez wiedziałam i pojechałam z toba! -BAsia

- to w takim razie ja tez bo dałem sie przekonac ze nic mu sie stanie zamiast przydzielic mu ochrone! -Grodzki

- A ja dałam sie nabrac ze to ktos od was dzwoni czyli tez to moja wina. Nawet mu o tym nie powiem tylko ze ten dran ukradł mi w restaracji komorke- Iza

- Czy wyscie wszyscy oszaleli? Nikt tu nie jest winny! Nikt! Stało sie ,trudno chociaz mozna temu było zapobiec ale nie mozecie sie obwiniac!- Zawada senior

- no tak ale…- Marek

- to nie jest niczyja wina!- Staszek

Basia przestała słuchac kłotni bo wpatrywała sie w leżacego Adama

- wydawało mi sie? -pomyslała.-PRZESTANCIE! ON SIE BUDZI!- zawołała Basia- patrzcie ! budzi sie!!

Kilkanascie minut pozniej stali i patrzyli co sie dzieje za przeszklonymi dzwiami

- patrzy na nas!- Iza

- usmiecha sie? Niee- Basia

- no jak nie! Pewnie ze sie próbuje usmiechnac ale zawadza mu ta maska- Iza

- uułc.Poruszył noga i zabolało go- komentowała Basia widzac grymas bólu na twarzy Adama. Pomachała mu dłonia

- hihi on tez mi macha!- Basia- tylko jakos kiepsko mu to idzie

Marek usiadł na krzesle. Grodzki zauwazył to i podszedł do niego

- co sie dzieje?

- nic tylko to jakby nie Adam

- A co? myslałes ze sie obudzi i zaraz popedzi do pracy?

- cos w tym stylu. Myslałem ze jak sie obudzi to ,to wszystko załatwi i bedzie jak zawsze.

- nie mart sie. Adam szybko nabierze sił i wróci do pracy. A teraz chodz bo komitet powitalny jest potrzebny

-Panie doktorze mozna do niego wejsc?- ojciec

- jutro. Pan Adam jest osłabiony ale przytomny i zorientowany. Wie gdzie jest i dlaczego. Prosze isc do domu i odpoczac a jutro juz bedzie mozna z nim porozmawiac-lekarz

- pojdziemy tylko ma pan moze jakąś kartke i cos do pisania? Najlepiej gruby flamaster- Basia

- Baska co ty wykombinowałas?- Marek

- zobaczysz!- Basia- Iza pomozesz mi?

Po chwili pukali w szybe. Pielegniarka usmiechneła sie.

- No panie Adamie prosze spojrzeć.Podniose troche oparcie zeby pan lepiej widział.

Na kartkach Basia napisała:

CZESC SPIOCHU! WRACAJ SZYBKO BO PUSTO NA KOMENDZIE!!

WARTOWNICY IDA DO DOMU SIE WYSPAC ALE JUTRO PRZYJDZIEMY!

MASZ BYC GRZECZNY!

Adam usmiechnal sie do nich i zasnał.

- no tak! to my mamy isc spac a ten znowu spi- Basia

- Idziemy wszyscy sie wyspac. Basia , Marek macie 3 dni urlopu. Jakby co to przekaze sprawe komus innemu.Chodzcie juz!- Grodzki



Koniec. Bardzo prosze o komentarze!!

Pozdrawiam

P.s niedługo nowe opowiadania!!