30 maja 2009

3/74

Komisarze wrócili do swojego biura , Paweł włączył czajnik i po chwili w pomieszczeniu rozległ się aromat kawy. Nowacki postawił kubek na swoim oraz Basi biurku i uruchomił komputer.

- o , to dla mnie ? Dzięki – Zawada wziął kubek z kawą z biurka Basi

- no niee, znowu- jęknęła Nowacka a Paweł podszedł do Adama i odebrał mu naczynie z napojem.

- jak chcesz to sobie zrób – Paweł – co robimy ze sprawą ?

- trzeba pobrać próbki DNA z mieszkania denata do analizy poównawczej, sprawdzić go oraz jego firmę – wyliczał Adam – i poobserwować żonę .

- no własnie, jakaś dziwna była – stwierdziła Basia

- słuchajcie dziwna sprawa – wpadła Zuzia

- co się stało ? – Adam

- natknęłam się na mieście na Zawadzką . Siedziała w kawiarni z jakimś facetem i o czymś dyskutowali! Zmarł jej mąż a Ona się jakoś dziwnie zachowuje . Dziwne , nie ? – Ostrowska

- i to bardzo – Basia

- poproszę Jacka o nakaz przeszukania mieszkania i firmy – Paweł wyszedł z biura

- i jeszcze o podsłuch – dodał Adam – ale zostawiamy to na jutro. Późno już a ja się umówiłem z Izą

- sklerotyk, znowu telefonu zapomniał – zawołała Basia słysząc dzwonek komórki i odebrała rozmowę widząc , że to Łukasz dzwoni.

Paweł zapukał do gabinetu prokuratora

- masz chwilę ? – zajrzał do środka

- nie bardzo - westchnął Dumicz odrywając się od akt sprawy- co jest ?

- potrzebujemy nakazu przeszukania mieszkania i firmy denata i zezwolenia na podsłuch Zawadzkich – wyjaśnił komisarz

- dobrze, ale dopiero jutro to dostaniecie – Jacek – macie już coś ?

- na razie nic konkretnego, laboratorium i prosektorium działają , żona się sprzeciwia i zaraz po wyjściu od nas spotyka się z jakimś facetem – Paweł

- aha, to ciekawie – Jacek

- noo, bardzo – Paweł – nie przeszkadzam. Na razie !

Iza w redakcji wprowadzała ostatnie poprawki do artykułu , który miał się ukazał w nowym wydaniu gazety.

- ale pracuś z Ciebie – Szymon przysiadł na jej biurku – nie masz ochoty na przerwę ?

- muszę to skończyć – odpowiedziała dziennikarka – za godzinę muszą to mieć

- dobrze, to potem zapraszam się obiad – ustąpił Szymon

- nie mogę – odpowiedziała Iza – mam wizytę u pediatry . Adam podjedzie tutaj z Alą .

- to musisz umówić się ze mną na obiad w innym terminie bo ja nie ustąpie – uśmiechnął się dziennikarz- chciałbym Cię lepiej poznać .

- Szymon, mam rodzinę. Bardzo kocham swojego męża – Iza

- ależ wiem o tym i wcale mi to nie przeszkadza – odpowiedział Szymon- chciałbym tylko od czasu do czasu zjeść obiad w Twoim towarzystwie. Czy to takie dziwne ?

- no dobrze, jutro ? – ustąpiła Iza

- będzie mi miło – dziennikarz wstał i delikatnie pocałował Izę w usta.

- przestań – Iza gwałtownie wstała i odetchnęła z ulgą widząc wchodzącego Adama z córką

- gotowa ? – zapytał Adam uważnie obserwując żonę i dziennikarza, który odszedł do swojego biurka.

- tak, tylko to wyślę i idziemy – odpowiedziała Zawada lekko zmieszana- już . Chodźmy.

Brodecki obudził się z bólem głowy,w ustach miał sucho i chciało mu się pić. Sięgnął po butelkę wody stojącej na stoliku i napił się kilka łyków. Rozejrzał się dookoła dziwiąc się dlaczego jest tak cicho. Chciał zawołać dzieci i w tym momencie przypomniał mu się rozpędzony samochód i pogrzeb Krzysia. Położył się znów na łóżku i bezmyślnie gapił się w sufit. Leżał już tak dłuższy czas , gdy drzwi do pokoju otworzyły się z cichym skrzypnięciem i do środka zajrzała jego Mama oraz Paweł.







- Marku , masz gościa – odezwała się pani Brodecka, jednak Marek nadal leżał bez ruchu.

- w porządku – powiedział Paweł widząc, że kobiecie zbiera się na płacz. Kiedy Matka wyszła , Nowacki usiadł na fotelu obok kolegi.

- czego chcesz ? – cicho zapytał Marek

- Marek wiem ,że cokolwiek powiem niczego nie zmieni i zabrzmi banalnie ale … wiem jak się teraz czujesz – zaczął Paweł

- gówno wiesz- prychnął Marek

- wiem jak to boli kiedy stracisz najbliższą osobę – ciągnął Paweł – wydaje Ci się , że zawalił Ci się świat, wszystko jest bez sensu , wydaje Ci się , że nie masz po co żyć, prawda ? Byłeś u Kasi ? Wiesz co Ona przeżywa ?

- znalazł się najmądrzejszy – Brodecki gwałtownie wstał i zaczął krązyć po pokoju – no i co się gapisz ? Daj mi spokój , wynoś się !

- nie – spokojnie odpowiedział Nowacki patrząc na Brodeckiego

- to było moje dziecko ! Rozumiesz ? I przez jakiegoś debila już go nie ma ! – krzyknął nagle Marek- no i co teraz mi powiesz ? Że mam się z tym pogodzić ? Nigdy ! Rozumiesz? Nigdy się nie pogodzę z myślą , że Krzyś umarł ! Nie mam już po żyć ! Podaj mi chociaż jeden powód dla którego miałbym sobie nie strzelić w łeb !

- proszę bardzo : twoi rodzice to jeden powód, Kasia to drugi powód, Ania – trzeci, czwarty to dziecko ,które niedługo się Wam urodzi – Paweł – mam mówić dalej ? No to dorzucę jeszcze Adama , Baśkę , Szczepana , Zuzię , Michalskich i siebie! Wystarczy Ci powodów do życia czy jeszcze parę durzucić ?

Brodecki osłupiały wpatrywał się w kolegę. Powoli docierały do niego słowa Pawła i po raz pierwszy pomyślał co musi czuć Kasia i jego rodzice. Usiadł na wersalce i ukrył twarz w dłoniach i po chwili po jego twarzy popłynęły łzy goryczy i rozpaczy. Po kilku minutach odezwał się

- zawieziesz mnie do Kasi ?

- no pewnie – odpowiedział Paweł – tylko tak się nie możesz jej pokazać .Ogarnij się trochę.

Późnym wieczorem Paweł wrócił do domu. Zamknął drzwi i oparł się o nie. Z kuchni wyjrzała Basia

- co się …

- nic, po prostu jestem zmęczony – uśmiechnął się Paweł – ale chyba się udało.

- mówiłam Ci , że Cię kocham ? – Basia

- coś kiedyś wspominałaś – odparł Paweł – ale to było dawno .

- rozmawiałam dziś z Łukaszem, obiecałam, że przyjdziemy w niedziele.



ciąg dalszy nastąpi. Długo myślałam czy opublikować tą notkę ale w końcu zdecydowałam się dać ją na bloga. Miłego czytania. Nastęna notka nie wiem kiedy. Podtrzymuję , że potrzebuję przerwy. Pozdrawiam.

14 maja 2009

2/74

Witam Was kochani z krótkiego wypoczynku w Wiśle !! Od rana świeci słońce i chociaż upałów nie ma to jest super !



Komisarze wysiedli przed barem i weszli do środka.

- nareszcie – odetchnął Radek

- korki – wyjaśnił Paweł i spojrzał na Marka drzemiącego w fotelu

- Marek ! – zawołał Adam – nieżle się napracował. Chłopaki pomóżcie

- zzosstaww- wymamrotał Brodecki półprzytomnie

Paweł z Radkiem wzięli Brodeckiego za ramiona i ostrożnie wyprowadzili z lokalu. Basia otworzyła drzwi samochodu i po chwili Marek znalazł się w aucie.

- Paweł …- zaczęła Basia

- wiem, pogadam z Nim później – przerwał Nowacki

- myślisz, że to coś da ? – Adam

- nie wiem, ale wiem co On teraz przeżywa – odpowiedział Paweł – Radek odwieziesz go ?

- jasne – odpowiedział Michalski- tylko sam nie dam rady go odprowadzić do domu

- dzieciaki wracajcie na Komendę i zajmijcie się sprawą a My jedziemy – Adam zwrócił się do Nowackich i po chwili odjechał z Radkiem.

Na Komendzie czekał już na Nich Jacek

- gdzie wy się … – zaczął oburzony Dumicz

- Jacek, daruj sobie , dobrze ? – ciężko westchnęła Basia i usiadła za biurkiem





- co już ustaliliście ? – zapytał prokurator

- denat to Grzegorz Zawadzki, w samochodzie znaleziono jego odciski palców, dokumenty również do Niego należą – zaczął Paweł – a resztą zaraz się zajmę.

- Basiu, przyszła żona denata – zawiadomiła Zuzia

- ktoś ją zawiadomił ? – zdziwiła się Nowacka

- nie, sama przyszła – odpowiedziała Ostrowska- powiedziała , że słyszała o odnalezieniu samochodu a jej mąż zniknął kilka dni temu

- aha, gdzie Ona jest ? – zapytała Basia

- w pokoju przesłuchań – odpowiedziała aspirantka

- idę z Tobą – rzucił Paweł i razem poszli do pokoju przesłuchań.

- Dzień Dobry- przywitała się kobieta- przyszłam bo usłyszałam w TV o spalonym samochodzie w lesie. Mój mąż takim jeździł a ..

- moment – przerwał Paweł -może nam pani powiedzieć jak się pani nazywa ?

- Irena Zawadzka – powiedziała kobieta- mój maż , Grzegorz, wyjechał parę dni temu w interesach

- kiedy ma wrócić ? – Basia

- dziś ale od wczoraj nie ma z Nim kontaktu. To do Niego niepodobne – nerwowo mówiła kobieta

- ma pani jakieś zdjęcie męża ? – Paweł

- tak, już pokażę – Zawadzka grzebała w torebce dłuższą chwilę aż w końcu z portfela wyciągnęła fotografię męża i podała komisarzom. Nowaccy spojrzeli na fotografię i na siebie.

- niestety nie mamy dobrych wiadomości – Basia- wszystko wskazuje na to , że ciało znalezione w samochodzie to Pani mąż. Sekcja zwłok i badanie DNA to potwierdzi

- nie, proszę ! Nie zgadzam się na żadne badania ! – krzyknęła nagle kobieta – jestem pewna , że to mój mąż ! Rozumiecie ?

- proszę się uspokoić ! – Paweł - czy mąż miał jakieś problemy ? Ktoś mu groził ?

- nie, chyba nie . Prowadził własną firmę i nie miał żadnych problemów – odpowiedziała Zawadzka- kiedy wydacie mi ciało męża ?

- po przeprowadzeniu sekcji i badaniach – odpowiedziała Basia

- ale ja się nie zgadzam ! – krzyknęła kobieta

- takie są procedury – wyjaśnił Paweł

- nie zgadzam się na żadne badania ani na sekcję . Czy to jasne ? – twardzo powiedziała Zawadzka – chcę dziś zabrać ciało męża !

- co tu się dzieje ? – drzwi pokoju przesłuchań otwarły się i do środka wszedł Zawada

- proszę porozmawiać z prokuratorem – powiedziała do Zawadzkiej Basia , która szybko opuściła pomieszczenie pod czujnym okiem Pawła





- trochę dziwnie zareagowała na wiadomość , że jej mąż nie żyje – stwierdził Paweł siadając na parepecie – coś mi się to nie podoba !

- o niee, jakbym słyszała Adama – jęknęła Basia

- no właśnie – Zawada przysiadł na stole – podawaliście jakiś komunikat do prasy o spalonym samochodzie ?

- nie ! – odpowiedzieli równocześnie Nowaccy

- ja też nie – dodała Zuzia wchodząc - Szczepana i Was tam nie było a Jacek spławił wszystkich dziennikarzy !

- no to skąd wiedziała o spalonym samochodzie ? – zapytał Adam



no własnie , skąd żona się dowiedziała o śmierci męża? Zagadka niedługo sie wyjaśni. Notka miała być dłuższa ale dopadł mnie leń pospolity. Pozdrawiam !

2 maja 2009

Kłopoty kryminalnych cz.74

Było zimno, padał gęsty śnieg . Ludzie zebrani na cmentarzu otulali się szalami i kulili się z zimna. Marek stojący tuż przy trumnie nie czuł nic. W środku miał ogromną pustkę . Gdy opuszczano trumnę z ciałem Krzysia miał ochotę krzyczeć , wyrwać mężczyznom liny i nie pozwolić im zostawić jego dziecka w tym okropnym miejscu. Jednak nie zrobił nic.Wzrygnął się gdy poczuł rękę Adama na swoim ramieniu. Nie chciał płakać ale łzy płynęły po policzkach. Tuż obok niego stali jego rodzice , Nowaccy, Michalscy oraz Iza. Nie opuścili ani Kasi ani jego mimo , że nie chciał nikogo widzieć, nie miał ochoty z nikim rozmawiać ani słuchać dobrych rad. Chciał być sam!!

W końcu ceremonia dobiegła końca i cmentarz opustoszał.

- to co teraz ? – zapytał Radek

- zapraszamy na ciepły posiłek – powiedziała pani Brodecka

- jak się Kasia trzyma ? – zapytała Małgosia – lekarz nie pozwolił jej wyjść nawet na chwilę ?

- nie. Stwierdził , że to zbyt duży stres – odpowiedziała Brodecka

- okropne – powiedziała Małgosia

Adam włączył telefon. Od razu pojawiły się powiadomienia o nieodebranych połączeniach więc wybrał numer Jacka i po chwili rozmowy rozłączył sie.

- Marek, odwiozę Cię do domu – Adam- do pracy wrócisz kiedy poczujesz się na siłach.

Brodecki nadal milczał ale wsiadł do samochodu przyjaciela i zajechali pod blok gdzie mieszkali rodzice.

- Marek, musisz wziąc się w garść

- Adam, daj mi spokój – cicho odezwał się Marek i wysiadł z auta- dajcie mi wszyscy święty spokój !

Adam westchnął ciężko i pojechał na komendę. Na miejscu byli już Nowaccy. Basia zalewała kubki z kawą a zamyślony Paweł stał przy oknie . Dołączyli również Zuzia i Szczepan. Siedzieli w milczeniu w niewielkim pomieszczeniu , każdy zatopiony we własnych myślach.

- cześć – wszedł Dumicz – mam informację o tym samochodzie… kilka dni temu został skradziony ze strzeżonego parkingu w Centrum. Właściciel wyjechał parę miesięcy do Londynu.

- dlaczego nie jestem zdziwiony – westchnął Adam

- podejrzewasz , że to nie był wypadek tylko … – Basia

- nie wiem Basiu- Adam bezradnie wzruszył ramionami- Paweł jak to wyglądało ?

- jakby skurwielowi bardzo się spieszyło Paweł -nawet nie zwonił,żeby zobaczyć co się stało tylko docisnął i odjechał.

-może po prostu przypadek – powiedziała Zuzia

- może – Basia

- zobaczę co u Kasi – Paweł ubrał kurtkę i bez słowa opuścił Komendę.

- oprócz tego macie nową sprawę – powiedział Jacek i położył kilka kartek na biurku Basi – byłem już na miejscu zbrodni i zebrałem informacje. Resztę zostawiem wam. Wiecie gdzie mnie szukać w razie czego. Cześć.

- cześć – odpowiedział Adam i wyjął kartki z rąk Basi

- ej no ! Czytałam to ! – oburzyła się Nowacka

- to przeczytasz później – odpowiedział Adam i usiadł przy swoim biurku

Paweł przysiadł przy łóżku Brodeckiej.

- cześć, jak się czujesz ? – zapytał

- a jakie to ma znaczenie ? – cicho zapytała Kasia- wiecie już coś ?

- Kasia, czy ten… wypadek może mieć związek z tym facetem, który Ci groził ? – zapytał Nowacki- bo jeżeli tak to musze powiedzieć Adamowi o wszystkim

Kasia westchnęla ciężko i po chwili odpowiedziała

- nie wiem, może…

- dobra, rozejrzę się dyskretnie i potem zdecydujesz – odpowiedział Nowacki- potrzebujesz czegoś ?

- nie, dzięki – uśmiechnęła się blado Brodecka. Paweł pożegnał się i wyszedł ze szpitala zastanawiając się jak to wszystko rozegrać. Po chwili namysłu wrócił na Komendę i poszedl do Zbyszka .

- cześć. Mnie tu nie ma, ok ? – przywitał się Paweł

- ok, co jest ? – Zbyszek

- możesz mi pokazać jak wejść do drogówki ?

- aha, rozumiem- mruknął informatyk i wystukał parę klawiszy i na ekranie monitora pojawił się własciwy komunikat.

- dzięki- Paweł

- jak Marek ?

- nie pytaj . Cześć.

Brodecki nie mógł usiedzieć w domu więc wyszedł na spacer.Wędrował bez celu ulicami Warszawy . Nagle poczuł, że nie zniesie tego bólu. Na przeciwko zauważył pub więc wszedł do środka i zamówił wódkę a potem jeszcze następną i następną.

Małgosia siedziała przy Brodeckiej

- boję się, że Marek zrobi coś głupiego – powiedziedziała Kasia- Krzyś był zawsze najważniejszy

- nie martw się na zapas. Musisz myśleć pozytywnie , dla tego tutaj w środku musisz być dzielna – Michalska

- staram się. Kochałam Krzysia jak własne dziecko – Kasia- boję się , że Marek odejdzie

- Kaśka przestań ! – zdenerwowała się Gosia

Na komendzie panował zwykły ruch.

- już jestem. Mamy jakąś sprawę ? – wszedł Paweł

- mhm- Adam- Baśka Cię wprowadzi … w sprawę oczywiście. Jak Kasia?

- jako tako – odpowiedział Paweł – to co mamy ?

- spalony samochód a w środku zwłoki. Prawdopodobnie meżczyzny- Basia- czekamy na wyniki sekcji zwłok

- wiemy , że to był biały Opel Astra , tablice rejestracyjne odkręcone – dodał Adam

- technicy zabezpieczyli dokumenty. Częściowo spłonęły – Basia – ale zdjęcie jest widoczne

- to ja poszukam gościa – Paweł wział foliową torebkę z dokumentem i włączył komputer. Zeskanował fotografie i wprowadził do bazy danych.

- Adam, mam coś ! – do środka zajrzała Zuzia – daktyloskopia się pospieszyła i mamy odciski palców z kierownicy i z klamki samochodu

- no to pokaż – zaciekawił się Zawada . Ostrowska podała mu kilka kartek i usiadła na biurku Basi.

- odciski należały do Grzegorza Zawadzkiego – przeczytał Zawada

- dokumenty również – dodał Paweł

Pracę przerwał sygnał telefonu Adama

- Zawada, cześć, co ? Dzięki już jedziemy- Adam szybko zakończył połączenie

- coś nowego w sprawie ? – Zuzia

- nie, Marek siedzie w knajpie, kompletnie pijany. Radek go próbuje stamtąd wyciągnąć- Adam

- jedziemy z Tobą – oświadczyła Basia a Paweł skinął głową.



ciąg dalszy nastąpi !!

26 kwietnia 2009

5/73

Dziewczyny plotkowały w najlepsze gdy zadzwonił telefon Basi. Nowacka westchnęła cięzko i odebrała . Zbladła słysząc wiadomości, które przekazał jej Paweł . Rozłączyła się i jeszcze przez chwilę wpatrywała się w ekranik telefonu jakby tak chciała znaleść podpowiedz co ma powiedzieć przyjaciółce.

Tymczasem przed budynkiem przedszkola rozgrywały się sceny jak z kryminału. Paweł szybko wpakował Anię do samochodu i podbiegł do Marka, który trzymał w ramionach zakrwawionego i nieprzytomnego Krzysia i zadzwonił po karetkę.

- Krzysiu !! – krzyczał Brodecki – zabiję sukinsyna !!

- pogotowie już jedzie ! – zawołał Paweł – wszystko będzie dobrze !

Po kilku minutach przyjechała karetka, dwóch ratowników lekarz podbiegli do Marka i chcieli zająć się rannych chłopcem. Jednak Marek nie pozwolił zajać się dzieckiem, tylko ciągle krzyczał imię chłopca i odgrażał się kierowcy.

- Marek ! Przestań! – wrzasnął Paweł i delikatnie wyciągnął Krzysia z rąk Marka i odprowadził Brodeckiego kilka kroków dalej. Ekipa karetki szybko zajęła się chłopcem i już mieli odjeżdzać , gdy Marek rzucił się za karetką.

- Stary uspokój się ! Wsiadaj do samochodu ! – Paweł odciągał zszokowanego kolegę z jezdni .W końcu udało mu się przekonać Brodeckiego i zamknął za nim drzwi samochodu a sam głęboko odetchnął i zadzwonił najpierw do Basi i do Adama i ruszył w drogę do szpitala. Ania siedziała z tyłu samochodu bardzo cicho i spokojnie tylko ogromne łzy płynęły jej po twarzy.

Adam z Basią czekali na szpitalnym korytarzu na wiadomości o stanie Krzysia. W końcu Paweł wyszedł z Izby przyjęć i spojrzał na nich smutnym wzrokiem i pokręcił głową.

- nie udało się ? – wyszeptała Nowacka

- nie, obrażenia były zbyt rozległe – odpowiedział Paweł ze ściśniętym gardłem- jak to powiedzieć Kasi ?

- Marek już wie ? – zapytał Adam

- tak, tylko nie może w to uwierzyć . To … to była sekunda … ten samochód … – Paweł – chryste , dlaczego to się musiało stać ?

- zapamiętałeś numery rejestracyjne samochodu ? – zapytał Adam

- kurna, Adam ! Czy ty jesteś naprawdę taki nieczuły czy tylko takiego zgrywasz ? – wybuchnął Paweł – dziecko nie żyje a Ty się pytasz o jakieś durne numery ! Zupełnie Cię to nie rusza ? Marek potrzebuje wsparcia ! Jego też zapytasz czy pamięta numery ?

- przepraszam – Adam ciężko usiadł na krześle. Sam dobrze pamiętał własny strach i ból , gdy Alicja trafiła do szpitala- gdzie On jest ?

- na Izbie przyjęć z Anią – powiedział już normalnie Nowacki obejmując Basie- trzeba to jakoś Kasi powiedzieć

Pielęgniarka weszła na salę Brodeckiej i do kroplówki wstrzyknęła środek uspokajający.

- co to ? – zapytała Kasia

- witaminki – uśmiechnęła się fałszywie siostra i szybko wyszła. Po kilku minutach weszli Nowaccy

- cześć – powiedział Paweł cicho i usiadł przy łózku a Basia stanęła w nogach łózka

- no hej, co macie takie dziwne miny ? Stało się coś ? – zapytała Brodecka patrząc na przyjaciół

- tak, stało się … – zaczął Paweł ale odwrócił wzrok gdyż przed oczami nadal miał scenę sprzed kilkunastu minut

- Kasiu, chodzi o Krzysia – Basia- miał wypadek

- wypadek ? Ale nic mu się nie stało ? Muszę go zobaczyć – zawołała Kasia gwałtownie się podnosząc

- nie, Krzyś … On – usiłował tłumaczyć Brodeckiej Paweł – nie żyje

- nieee! Kłamiesz ! to nieprawda ! – krzyknęła Kasia do której dotarła wiadomość- wyjdż !

Zawada wszedł na Izbę przyjęć i poszukał wzrokiem Marka. Zauważył go w na jednym z krzeseł . Adam nie wiedział co ma powiedzieć przyjacielowi więc tylko usiadł obok i obydwaj siedzieli w milczeniu.

- muszę zając się wszystkim – odezwał się gardłowym głosem Marek- muszę odnaleść tego…

- musisz odpocząć – przerwał mu Adam – dopilnuje wszystkiego. Odwiozę Was do domu

- do domu ? Do jakiego domu ? – wrzasnął Marek- bez Krzysia nic już nie ma sensu !

- teraz tak Ci się wydaje- Adam- trochę to potrwa ale z czasem wszystko nabierze nowego znaczenia.

Brodecka w końcu zasnęła zmęczona długim płaczem.

- na szczęście nie doszło do przedwczesnego porodu – powiedział Lekarz do Nowackich- będzie potrzebowała dużo wsparcia

- to się da załatwić – usłyszeli Izę – Adam zajmie się Markiem

- posiedzę przy niej w nocy – dołączyła Małgosia- Radek odwiózł Anię do Mamy Marka

- wy też musicie odpocząć – Iza przyjrzała się Pawłowi – nie waż się siadać za kierownice

- nawet bym mu nie pozwoliła – odpowiedziała Basia- mam nadzieję , że to przetrwają.



KONIEC cz. 73. uff, bardzo krótka ta część ale musiałam zakończyć rozdział . Smutno się zrobiło ale dobrze mieć przyjaciół w takich chwilach.

Pozdrawiam.

19 kwietnia 2009

4/73

Witam Was ! Ale piekna pogoda ! Mam nadzieję , że w maju będzie równie pięknie bo zaplanowałam sobie kilkudniowy wypoczynek. Ja i mój laptop jedziemy na wypoczynek.

A teraz zabieram się za notkę.



Na biurku Adama zadzwonił telefon. Zawada westchnął , oderwał się od raportu i podniósł słuchawkę .

- Zawada, co ? Gdzie, dobra dzięki – szybko zakończył rozmowę nadkomisarz

- co jest ? – zapytał Marek

- Rafał Zimiński został zatrzymany za pobicie kolegi w szkole – odpowiedział Adam- pojedziesz do szkoły z Pawłem

- Adam litości! Sprawdzam ten nieszczęsny telefon Musiała ! – odezwał się Paweł zza komputera

- nie ma litości w tej firmie – zażartowała Basia

- a prawo autorskie do tego tekstu posiadasz ? – Paweł uśmiechnął się do żony

- jak wrócę do domu to wykupię – odpowiedziała Basia – ja pojadę z Markiem.

- pomóc w czymś ? – do kryminalnych zajrzał Jacek Dumicz

- mamy do przesłuchania kolejnego małolata . Jesteś chętny ? – zapytał Marek

- niee, dzięki – Jacek- ale za to mam kilka informacji o gościu z taksówki

- noo , mów – niecierpliwie powiedział Adam

- taksiarz nazywa się Czesław Stach , pracuje jako taksiarz od 15 lat . Pamięta kurs z Zoliborza do lombardu Mieszka. Rozpoznał gościa – Jacek

- kogo ? – Adam

- Zimińskiego – Dumicz

- przecież Zimińscy byli na imprezie u znajomych – Paweł – sprawdziłem to

- taksiarz twierdzi , że to Zimiński – Jacek- ktoś tu kłamie

-aż iskry lecą – Adam- Paweł , dokończ z tym telefonem a ja z Jackiem jedziemy na Żoliborz.

- dobra – odpowiedział Nowacki

Basia i Marek weszli do Izby Dziecka

- dzień dobry, Komenda Stołeczna – powiedział Marek pokazując odznakę- czy przebywa tutak Rafał Zimiński? Chcielibyśmy z Nim porozmawiać

- oczywiście, tędy prosze – policjantka zaprowadziła komisarzy do niewielkiego pokoju w głębi korytarza

- dzień dobry, komisarze Nowacka i Brodecki z Komendy Stołecznej- Basia – nie zgłosiłeś się do nas !

- czego , kurna ode mnie chcecie ? – warknął chłopak

- zapytać o Sylwestra – Marek – podobno byłeś chory i zostałeś w domu

- tak, a to karalne ?

- no nie, ale okłamałeś rodziców . Wcale nie byłeś chory. Ktoś Cię widział jak piłeś piwo i puszczałeś petardy na ulicy- Basia

-no i co ?

- Rafał , masz kilka bójek na koncie, grozi ci wydalenie ze szkoły – Brodecki – chcesz jeszcze dostać wyrok za utrudnianie śledztwa ? Twój sąsiad został zamordowany. Może coś widziałeś ?

- nic nie widziałem – padła odpowiedz

Marek westchnął i odebrał dzwoniący telefon

” Gdzie Wy jesteście ? – zapytał Paweł przez telefon

- w Izbie Dziecka, a co ? – Marek

” no bo namierzyłem telefon Musiała. Też jest w Izbie dziecka ” – wyjaśnił Paweł i wyłączył komórke

- cholera – zaklał Marek i spojrzał na Basie. Nowacka skineła głową i wyszła z pokoju

- czy mogę zobaczyć rzeczy chłopaka ?

- oczywiście , już przyniosę – powiedziała policjantka i po kilku minutach przyniosła nieduże pudełko

- dzięki- uśmiechnęła się Basia i przejrzała zawartość. W końcu wróciła do Marka

- to twoje ? – zapytała kładąc na stole dwa telefony komórkowe

- zastanów się dobrze zanim odpowiesz – Marek

- tak moje – hardo odpowiedział chłopak

- dlaczego ? – krótko zapytała Basia ale chłopak zrozumiał o co chodzi

- zabrakło mi kasy – wyjaśnił krótko Zimiński

Adam z Jackiem podjechali pod Izbę Dziecka w chwili gdy Marek z Basią wyprowadzali zakutego w kajdanki Rafała.

- przyznał się – odezwała się Basia

- Ojciec sprzedał do lombardu zegarek- Adam – widocznie nie wiedział o telefonie.

- będzie sądzony jak dorosły – dodał jeszcze Dumicz- w zeszłym roku dowiedział się , że jest adoptowany. Od tego czasu rodzice mieli z nim utrapienie.

- łagodnie to ująłeś – Adam- dobra robota.

Basia, Małgosia i Iza zajrzały do sali Brodeckiej

- cześć kobieto w ciązy ! – przywitała się Iza

- no wreszcie, myślałam że o mnie całkiem zapomniałyście – ucieszyła się Kasia – wariuję już tutaj z nudów

- oj wiem jak to jest – Małgosia – leżałam plackiem 5 miesięcy

- coś słodkiego na poprawę humoru – Basia wyciągnęła z torby eklerki

- ogórki też mamy – Michalska wyciągneła nieduży słoik

- uwielbiam was – roześmiałas się Kasia

Marek z Pawłem podjechali pod przedszkole.

- zabiorę dzieciaki do domu, dzięki za podrzucenie – Marek otworzył drzwi samochodu

- nie ma za co, 5 złoty – Paweł również wysiadł

- zaraz wracam – Brodecki wszedł do przedszkola i po kilku minutach wyszedł z dziećmi a Krzyś i Ania wybiegli na ulicę . Nagle zza zakrętu wyjechał rozpędzony samochód

- Krzyś !Ania !- zawołali równocześni Marek i Paweł rzucając się za dziećmi . Nowacki w ostatniej chwili złapał dziewczynkę ale usłyszał krzyk rozpaczy Marka

- Krzysiu … !!Krzyś !!



ciąg dalszy nastąpi !!

13 kwietnia 2009

3/73

Iza weszła do redakcji , połozyła torebkę na biurku i usiadła w fotelu.Zamyślona nie usłyszała wejścia i rozmowy koleżanki z Szymonem

- Iza ! Mówię do Ciebie ! – zawołała Anka

- co ?? – oprzytomniała dziennikarka – aa, cześć !

- zrobić ci herbaty ? – zapytała Anka

- nie, dziękuję – uśmiechnęła się blado Iza

- co się dzieje – Szymon uważnie przyjrzał się dziennikarce

- nic, tylko jestem zmęczona. Nadal nie mogę dojść do siebie po tym wypadku Ali – wyjaśniła Iza – ciągle się boję, że za chwilę ktoś zadzwoni i powie , że znów zniknęła

- a co na Twój mąż ? – zapytał Szymon – przecież to On zawinił

- Szymon ! No wiesz ! – oburzyła się Anka – gdyby nie Adam to …

- gdyby Adam wcześniej zareagował to by się nic nie stało . To chciałeś powiedzieć ? – podniosła głos Anka

- przestańcie – przerwała Iza- to moja wina.Mimo ostrzeżeń drążyłam tą sprawę. Adam mnie ostrzegał.

- skoro tak uważasz – Szymon usiadł za swoim biurkiem. Iza , mam dla Ciebie propozycję. Dostałem 2 zaproszenia na premierę do teatru. Jutro o 19:00. Nie mam z kim iśc .

- nie wiem, wieczorem dam Ci odpowiedz- opowiedziała Iza i włączyła komputer

Basia wyłączyła telefon po rozmowie z Małgosią

- i co powiedziała Gośka ? – zapytał się Nowacki bawiąc się z kotem

- dołacza do grupy wsparcia Kasi – odpowiedziała Basia – rany ale późno ! Też byś mógł do niej zajrzeć a nie ciągle tylko jeżdzić do Łukasza!

- o co Ci chodzi ? – zapytał Paweł

- już rozmawialiśmy na ten temat – powiedziała Basia- to ja lece. O której będziesz na komendzie ?

- koło południa – Paweł – załatwię sprawy w urzędzie i wpadnę do Kasi. To pa !

KOMENDA

Adam z Markiem przyglądali się zza szyby Jackowi, przesłuchującego młodzież z imprezy Sylwestrowej.

- noo, to stawiasz nam piwo bo Paweł miał racje – zażartował Adam – wszyscy byli pijani i nic nie pamiętają

- że też nie jestem zdziwiony – odpowiedział Marek

- jak Kasia ? – Adam spojrzał na przyjaciela

- tęskni za dziećmi, nudzi się w szpitalu- wyliczył Brodecki – lekarz powiedział, że być może w przyszłym tygodniu będzie mogła wyjść do domu pod warunkiem , że będzie się oszczędzać.

- no widzisz, wszystko się ułozy – odpowiedział Adam

- cześć chłopaki ! – wpadła Basia- mam informację od Mieszka

- oo, to mów – zaciekawił się Adam

- przypomniało mu się , że facet wsiadł do taksówki- zaczęła Basia – zapamiętał numer boczny samochodu. Sprawdziłam to i kazałam chłopakom sciągnąc na komende kierowcę taksówki

- świetnie – Marek – u Grubego znaleźli telefon. Niestety czysty .

- cholera jasna – zaklął Adam

Paweł zbliżał się powoli do sali Kasi i obejrzał się za nieciekawym typkiem który wyszedł z sali koleżanki

- cześć – przywitał się Paweł – co to za typek ?

- cześć – Kasia – a .. to nikt. Nie znam go

- coś kręcisz ale niech Ci będzie – Nowacki usiadł obok łózka

- mogę Ci zaufać ? – Kasia uwaznie spojrzała na kolegę – ten facet nachodzi mnie już od jakiegoś czasu a ja chciałabym o Nim zapomnieć. Wiesz jak to jest.

- mam wynająć płatnego mordercę i się go pozbyć ? – zażartował Paweł ale spoważniał natychmiast widząc łzy w oczach Kasi

- On chce pieniędzy – szepnęła Brodecka – Paweł , pomóż mi prosze !Boje się !

- Kasiu, uspokój się . Marek o tym wie ?- Paweł

- nie i nie może sie dowiedzieć. Nigdy !

- słuchaj , nie wiem o co chodzi ale z własnego doświadczenia wiem, że tajemnice źle wpływają na związek – Nowacki – musisz powiedzieć Markowi ! Nie płacz !

- najpierw powiem Tobie – zdecydowała się Kasia

Komenda

- cześć Marek ! Na biurku masz raport o tym Rafale Zimińskim ! – zawołał Szczepan

- dzięki ! – odkrzyknął komisarz

- przeczytaj sobie o tym chłopaku – powiedziała Basia- niezły życiorys

- bójka, bójka, pobicie, włamanie , znowu pobicie ! – czytał Marek- nieźle jak na 16-latka- a wygląda na niewiniątko . Cześć Paweł . Miałeś rację z tymi imprezowiczami

- cześć – przywitał się Nowacki – czasami mi się zdarza .

- Paweł możesz ustalić gdzie jest telefon naszego denata ? – zapytał Adam

- jeżeli macie numer i komórka jest włączona to tak – odpowiedział Paweł wyciągając swój telefon – halo ? Nie mogę dziś. Łukasz, zrozum, że nie mogę. Nie wiem kiedy. No cześć.

- znowu? – odezwała się Basia ze złością – no to leć do Niego !

- Basiu, proszę Cię , nie zaczynaj – Paweł

- może zostawcie prywatne sprawy i zajmiemy się pracą ? – Adam

- już Adam, tylko Paweł pobiegnie do swojego Łukasza ! – krzyknęła Basia i wyszła

- a co ją ugryzło ? – Marek
- nieważne !- Paweł – Baśka zaczekaj !

- dawno się nie kłócili – zauważył Adam

Paweł dogonił Basię na korytarzu

- co się dzieje ? Hmm ? – zapytał Paweł patrząc na Basie

- wolisz Łukasza niż Mnie ! Ciągle do niego dzwonisz i ciągle się spotykacie ! – wybuchnnęła Nowacka

- no to może pójdziesz tam ze mną , co ? – zapytał łagodnie Paweł i przytulił Basię – zazdrośnica.



ciąg dalszy nastąpi ! Notka bardziej prywatna i znów trochę tajemnicza ale na święta akurat ! Pozdrawiam

3 kwietnia 2009

2/73

Cześć kochani !

Notka powstaje w zaciszu mojego pokoju, siedzę sobie wygodnie na fotelu a na kolanach spoczywa moj własny laptop. Chwalipięta jestem ale bardzo się cieszę z tego sprzętu. No to tereaz czas na opowiadanko. Nie wiem jak będzie w przyszłym tygodniu z notkami bo mam popołudniową zmianę. Zobaczymy.





Komisarze wrócili na Komendę zastając tak już Jacka.

- cześć, i co macie ? – przywitał się Dumicz

- na razie niewiele – powiedział Adam wieszajac kurtkę na wieszaku

- mogę pomóc w razie czego- zaproponował prokurator- Iza była tu parę minut temu.

- szkoda, że nie zaczekała – Adam wybrał numer telefonu żony i zamknął drzwi swojego gabinetu

- tajne rozmowy , czy co ? – Brodecki właczył czajnik i nasypał kawy do kubków- chcecie kawy ?

- ja nie ,ale pewnie Basia chętnie się napije jak wróci z łazienki – odparł Paweł siadając za biurkiem- Marek, musze wyskoczyć na chwilę na miasto

- stary, mogę Cię kryć ale nie jestem pewny czy dobrze robisz ciągle odwiedzając Łukasza. Chłopak może to błędnie odebrać – powiedział Brodecki zalewając kubki wrzątkiem

- to nie chodzi o Łukasza bo z nim już pogadałem przez telefon. Mam coś do odebrania dla Basi w Centrum – cicho powiedział Nowacki

- dobra, to leć . Jakby co to jesteś u Zbyszka – również szeptem odpowiedział Brodecki

- a z Łukaszem tylko się kumplujemy- dodał Paweł i wybiegł w chwili gdy Adam otworzył drzwi gabinetu

- a Nowackich gdzie wcięło ? – zapytał nadkomisarz

- Basia w łazience a Paweł poszedł do Zbyszka z jakąs zabawką – powiedział Brodecki – to co robimy ze sprawą?

- co dały przesłuchania sąsiadów ? – zapytał Adam

- niewiele- Marek- wszyscy się bawili albo w domach albo w lokalach- musimy sprawdzić uczestników imprezy w domu ale to szczeniactwo.

- już jestem – wpadła Basia – rozmawiałam z Kasią przez telefon. Powiedziałam ,że wpadnę z Gosią pogadać

- jakieś odwiedziny by się przydały- zgodził się Brodecki

- wracając do sprawy to ofiara miała przy sobie tylko dokumenty- powiedział Adam z kubkiem w ręku spacerując po pokoju

- sprawdzić lombardy czy w ostanim czasie nie trafił do nich zegarek i telefon ? – domyśliła się Basia

-dokładnie tak – odparł Zawada- Marek, wyciągnij Pawła od informatyka i sprawdzcie te dziaciaki z imprezy

- dobra- odpowiedział Marek- mamy do przesłuchania jeszcze jedną rodzinę z 5 piętra, więc to też załatwimy po drodze.. Na razie!

- uważajcie na siebie – zawołała Basia- sprawdzę najpierw czy coś nie wypłynęło w sieci a potem na mieście.

- dobrze Basiu – zgodził się Zawada siadając za biurkiem – czy Paweł się zbytnio nie przejął tym Łukaszem ?

- twierdzi , że się tylko kumplują – odparła Nowacka – ale mnie to też sie nie podoba. Adam, chyba coś mam !

- jesteś szybsza niż błyskawica – stwierdził Zawada podchodząc do biurka koleżanki

- zobacz, zegarek takiej samej marki jak Musiała, pojawił się 3 stycznia . Mam adres lombardu. Jedziemy ?

- no jasne – odpowiedział Zawada

Brodecki czekał na Pawła pod blokiem .

- nareszcie. Ciebie to po śmierć wysłać – ciężko westchnął Marek widząc Nowackiego

- sorry, korki na mieście – przeprosił komisarz – to co robimy ?

- najpierw przesłuchamy tych ,których nie było rano – zdecydował Marek – potem odwiedzimy kumpli imprezowicza

- ok – zgodził się Paweł i weszli do środka. Chwilę później weszli do mieszkania państwa Zimińskich

- słyszeliśmy o zdarzeniu. Cały blok aż huczy – powiedziała pani domu – dowiedzieliśmy się od sąsiadów .

- co może pani powiedzieć o ofierze ? – zapytał Brodecki

- spokojny człowiek. Mieszkamy tu 15 lat i nigdy nie było konfliktów- mówił Zimiński

- mieszkają państwo sami ? – zapytał Paweł

- nasz syn Rafał jest w szkole , powiniem wrócić za godzinę – powiedziała Zimińska

- a gdzie państwo spędzali Sylwestra ? – zapytał Marek

- Rafał został w domu, źle się czuł ale my byliśmy u znajomych – Zimiński

- dobrze, nie będziemy czekać na Niego , ale chcielibyśmy z nim poromawiać. Proszę mu przekazać aby się zgłosił na Komendę – Marek

- czy jest o coś podejrzany ? – zdenerwowała się matka

- nie, tylko może coś słyszał – uspokoił kobietę Paweł – Do widzenia .

Komisarze wyszli na korytarz

- sprawdzę młodego – powiedział Brodecki i wyciągnąl telefon – „cześć Szczepan. Sprawdź w bazie Rafała Zimińskiego. Zostaw na biurku. Dzięki.” Komenda pełna małolatów z imprezy

- założysz się , że żaden nic nie będzie pamiętał bo wszyscy byli zalani w trzy stodoły ?- Paweł

- o co ? – Marek przyjął zakład

- o piwo – zaproponował Nowacki

- przyjmuję – uśmiechnął się Brodecki i ruszyli w drogę na komendę- odebrałeś co miałeś odebrać ?

- mhm- odpowiedział Nowacki i wyciągnął ze schowka ozdobne pudełko z biżuterią – zaległy prezent rocznicowy.

- skąd ty bierzesz na to kasę ? – zdziwił się Brodecki

- sam produkuję w domu ale nie mów nikomu – zakpił Nowacki- podzielić się z Tobą ?

- nie skorzystam – odpowiedział Marek

Basia z Adamem weszli do niewielkiego lombardu

- ooo pan komisarz Zawada , kopę lat ! – przywitał się nerwowo sprzedawca

- oo Mieszko ! A już myślałem , że wyszedłeś na prostą – odpowiedział Zawada

- prowadzę legalny interes, mam papiery – bronił się mężczyzna

- dobra dobra. Widziałeś może te fanty ? – Zawada pokazał zdjęcia skradzionych przedmiotów

- nie – padla odpowiedz

- na pewno ? – zapytała Basia

- wiesz co grozi za utrudnianie śledźtwa – zagroził Adam

- zastanów się – Basia- znalazłam te fanty w twoim lombardzie przez internet !

- co za czasy – westchnął sprzedawca – miałem to jeszcze wczoraj, ale się pozbyłem. Wziął to Gruby.

- od kogo to dostałeś ? – Adam

- nie znam gościa – tłumaczył Mieszko – zresztą dziwnie wyglądał , miał okulary przeciwsłoneczne, czapkę naciągniętą prawie na czoło i jakąś starą kurtkę.

- widziałeś czym przyjechał ?- Basia

- chyba przyszedł na piechotę

- dzięki. Gdyby Ci się coś jeszcze przypomniało to numer znasz – pożegnał się Zawada i razem z Basią wyszli ze sklepu

- zabójca pozbywa się dowodów – powiedziała Basia zamyślona

- trzeba zrobić nalot Grubemu i odebrać dowody. Może zachowały się odciski palców mordercy – zdecydował Adam – zawiadomię chłopaków z obyczajówki. Niech Oni się tym zajmą.



ciąg dalszy nastąpi !! Nadal niewiele wiadomo w sprawie ale coś zaczyna się dziać. Notka wydaje mi się trochę nudna ale tak mi jakoś wyszło .Pozdrawiam Was cieplutko ! Komentujcie !

25 marca 2009

Kłopoty kryminalnych cz.73

Cześć Kochani !!



Oświadczam , że wróciłam na bloga tylko zamiast pisać notkę oglądam i porównuję laptopy w necie. Skończą się wyjazdy bez neta !



Adam jak zwykle był pierwszy na komendzie i siedząc przy biurku pił poranną kawę.

- witamy szefa w 2008 roku – do biura weszli objęci Nowaccy

- cześć – odparł Adam- co to za spóźnialstwo ?

- ciesz się , że w ogóle jesteśmy bo o mało co a zostalibyśmy w Wiśle do wiosny – Basia- wiesz ile tam śniegu ?

- no to się bardzo cieszę , że Was widzę. Wypoczęliście ? – Adam

- jasne – Basia usiadła przy swoim biurku- co u Was? Jak Ala ?

- Alicję jutro wypisują , niedawno zaczęła raczkować a teraz gips jej przeszkadza i głośno protestuje – uśmiechnął się Adam

- no to tragedia – zakpił Paweł

- cześć wszystkim – przywitał się Brodecki

- a co u Was ? – dopytywała się Basia

- tak sobie – mruknął Brodecki- Kasia musi zostać w szpitalu do końca ciąży, dzieciaki tęsknią a już mam wszystkiego dość.

- uszy do góry, wszystkie nieszczęścia kiedyś się kończą – odezwał się Paweł – oo, cześć Szczepan !

- czołem ! Mamy zgłoszenie, kurka – oznajmił Żałoda – na Żoliborzu

- a co u Was ? – odwzajemnił pytanie Zawada

- a nie widać ? – Basia uśmiechnęła się promiennie

- na razie nie , a kiedy będzie widać ? – Adam

- oj Adam, jak coś wymyśłisz to szkoda gadać – obruszyła się Nowacka zakładając kurtkę- idziemy ?

- oczywiście Basieńko - odpowiedział Zawada patrząc pytająco na Pawła, który zwruszył ramionamiz miną ” Nic nie wiem ” i wyszli z komendy.

- jak się udał Sylwester ? – rzucił Marek siadając za kierownice Fiata

- mieliśmy jechać do Zakopanego – zaczął Adam – ale zostaliśmy chociaż Tata się zaofiarował , że będzie przy małej. A Wy to pewnie balowaliście podwójnie , co? Rocznica i Sylwester ?

- taak – odpowiedziała Basia rozmarzonym glosem- Marek, zawróć !

- ominąłeś zjazd ! – dodał Adam

- chciałem ominąć korek – oburzył się Brodecki

Kilkanaście minut później zaparkowali pod blokami na Żoliborzu.

- ul. Kossaka to tam , zresztą już widać ekipę – wskazał Marek

- cześć chłopaki – przywitał się Adam – co mamy ?

- cześć Adasiu – Zuzia – dzieciaki lepiły bałwana i trafiły na zwłoki. Musiał leżeć tak kilka dni

- ktoś go zasypał śniegiem jak odgarniali z chodnika – stwierdził Marek przyglądając się uważnie

- no , mróz był ostatnio – Paweł – gdzie te dzieciaki ?

- siedzią w radiowozie z matką – Zuzia- aa, Paweł ! Dzwonili z Domu Dziecka, podobno coś z Łukaszem się dzieje .

- dzięki za wiadomość, przedzwonię tam – odpowiedział Nowacki i wsiadł do radiowozu

- jak zginął denat ? – zapytała Basia

- na chwilę obecną mogę powiedzieć , że zamarzł – odpowiedział lekarz- znalazłem 2 rany kłute

- nie ma portfela, telefonu i zegarka , ale znalazłam dokumenty – dorzuciła Zuzia- to Leszek Musiał , mieszkał w tym bloku.

- Adam, mogę pojechać do Łukasza ? – podszedł Paweł

- mamy sprawę , sprawdź czy było zgłoszone zaginięcie Leszka Musiała – odpowiedział Zawada- co powiedziały dzieciaki ?

- lepiły bałwana i nagle coś im przeszkodziło więc to odkopały i narobiły wrzasku – odparł Nowacki - zapytać w Centrali o Musiała czy mam wracać na Komendę ?

- a Tobie co? Urlop zaszkodził ? – zdenerwował się Adam

- Musiał wyszedł w Sylwestra puszczać petardy i nie wrócił . Zgłoszenie przyjęto 2 stycznia od żony Beaty Musiał – powiedziała Zuzia

- dobra, chłopaki idziecie przesłuchać sąsiadów a ja z Basią zawiadomić rodzinę – zdecydował Zawada

Komisarze weszli do budynku i rozdzielili się. Basia z Adamem wjechali windą na 5 piętro i zapukali do drzwi mieszkania państwa Musiałów.

- dzień dobry, nadkomisarz Zawada i komisarz Nowacka z Komendy Głównej- zaczął Adam patrząc na zdenerwowaną kobietę, która otwarła im drzwi.

- w sprawie męża ? Znalazł się ? – zapytała z nadzieją

- możemy wejść – spokojnie zapytała Basia i rzuciła spojrzenie Adamowi

- tak ,oczywiście, proszę. – pani Beata zamknęła drzwi mieszkania i oparła się nerwowo o ścianę

- może gdzieś usiądziemy ? – zaproponował Adam

- proszę do salonu . Więc znaleźliście mojego męża , tak? Gdzie jest ? – nerwowo pytała Beata

- czy ma pani jakieś zdjęcia męża ? – zapytała Basia siadając obok Adama na kanapie- chcielibyśmy porównać z … – urwała w ostatnim momencie

- tak, już poszukam- p. Beata zerwała się z krzesła i po kilku minutach przyniosła cały album ze zdjęciami. Adam tylko rzucił okiem na fotografię i westchnął ciężko. Nigdy nie lubił tego momentu.

- no , gdzie On jest ? – wybuchnęła w końcu kobieta

- proszę Pani, pani mąż …- zaczął nadkomisarz- nie żyje. Bardzo mi przykro.

- niee ! To niemożliwe ! Nieprawda ! On zaraz wróci ! – rozpłakała się pani Musiałowa

Marek i Paweł dotarli na 2 piętro i zadzwonili do kolenych drzwi.

- czego, kurwa, chcecie ? – drzwi otworzyły się z impetem ukazując młodego chłopaka w rozpiętej koszuli z butelką piwa w ręce

- Policja – Marek pokazał odznakę a Nowacki nagle odwrócił się ukrywając śmiech- chcielibyśmy zapytał czy w sylwestrową noc nie widział pan czegoś podejrzanego ?

- na przykład co ? – chłopak pociągnął łyk piwa z butelki

- zginął pana sąsiad Leszek Musiał – Paweł – szukamy świadków zdarzenia

- może i widziałem, zależy za ile – odparł chłopak

- za 48 godzin bo tyle możesz dostać jak Cię zgarniemy na przesłuchanie – warknął Brodecki

- aa, dobra, spoko koleś – chłopak – w sylwka byłem z całą paczką ale byłem zalany i nic nie pamiętam. Pytajcie kumpli

- to daj adresy i numery telefonów - Paweł

W mieszkaniu państwa Musiałów kobieta powoli się uspokajała i zaczęła odpowiadać na pytania

- o której mąż wyszedł z domu ? – Adam

- kilka minut po północy. Wypiliśmy po lampce szampana i wyszedł. Dzwoniłam do Niego ale nie odbierał

- może nam pani podać jego numer komórki ? – Basia wyciągnęła notes i zapisała cyfry- długo tu mieszkacie ?

- 6 lat. To spokojna okolica, mieliśmy blisko do pracy – kobiecie znów popłynęły łzy – kto mógł to zrobić ? Dlaczego ?

- obiecuję Pani, że się dowiem – odpowiedział Adam- gdyby się pani coś jeszcze przypomniało to proszę dzwonić . To moja wizytówka. Do widzenia.



ciąg dalszy nastąpi !! Notka krótka ale to dopiero początek więc postaram się napisać coś dobrego i porządnego w następnej części. Pozdrawiam !! Komentujcie !

15 marca 2009

8/72

Na komendzie

Basia przesłuchiwała Joannę Bielską podejrzaną o zabójstwo Justyny Kopackiej. Marek w tym czasie stał razem z Grodzkim za lustrem weneckim i przysłuchiwał się przesłuchaniu.
-Co za bzdury ktoś Pani naopowiadał, nie znam żadnej Kopackiej.Może kiedyś znałam Justynę, ale już od lat się nie spotykamy.- Asia
-Ale była pani w bibliotece, kilka dni przed zabójstwem i pytała się o nią?- Basia
-A nawet jeśli byłam to co? Nie wolno już normalnie przyjść do biblioteki?-Asia
-To była tam pani czy nie?
- Może i byłam, a co to panią obchodzi?Myslicie,że zabiłam tą idiotkę?- Asia
-To Pani to powiedziała.My się nad tym tylko zastanawiamy.- komisarz Nowacka
-Czy ma pani pozwolenie na broń?W aucie którym pani podróżowała znaleziono to.-Basia pokazała pistolet
- Tak mam. Od kilku lat razem z moim chłopakiem chodzimy na strzelnicę. On jest ochroniarzem. Ja od roku mam pozwolenie na broń. Zdałam egzaminy i testy psychologiczne, wszystko legalnie.-Asia
-O ile mi wiadomo, gdy wczoraj panią zatrzymała policja jechała pani do domu z jakiejś imprezy, a nie ze strzelnicy.Co w takim razie robiła ta broń w pani samochodzie?
-Leżała sobie w bagażniku.Widocznie nie wyjeliśmy jej po ćwiczeniach.W sobotę, razem z Markiem, moim chłopakiem byliśmy na strzelnicy sobie poćwiczyć.
-Zabezpieczyliśmy tę broń i sprawdzimy czy nie strzelano z niej do Justyny.Narazie jest pani wolna, ale niech pani zostanie na miejscu gdyby jednak była nam pani potrzebna.-Basia
-Oczywiscie.- mruknęła niezadowolona Bielska i wyszła z pokoju.

- No i jak?- zapytała Basia patrząc na Marka i Grodzkiego
-Jak dla mnie super!-Brodecki usmiechnął się.- Była zdenerwowana, a to znak,że jej aresztowanie to tylko kwestia czasu.Musimy mieć tylko dowody.
-Ja pójdę i załawię z prokuratury nakaz przeszukania mieszkania tego jej chłopaka.Coś mi mówi,że znajdziecie tam coś ciekawego.- powiedział inspektor i udał się w kierunku gabinetu Dumicza

W tym czasie Adam z Pawłem złożyli wizytę Długiemu.
-Po co tu państwo przyszli?-Długi nie chciał wpuścić policjantów do domu-Macie nakaz?
-Nie mamy.Chcemy porozmawiać.-Adam
-To słucham.-Długi wystawiając głowę przez pół otwarte drzwi
-Ej młody, chyba nie chcesz by cała okolica słyszała zczym przyszliśmy. – Paweł

Chłopak otworzył wreszcie drzwi i wpuscił policjantów do korytarza
-Mieszkasz z dziewczyną?-Paweł rozgladając sie po korytarzu zauważył damskie buty.
-Ej nie słyszałem byśmy byli ta „ty”.Rozglądajcie się szybko panowie policjanci i znikajcie.
- Mieszka tu z panem Ewa Kobyła?- zapytał Adam
- Czasami tu bywa, a bo co? Szukają jej państwo?
- Pojedzie pan znami na komedę, bo jest pan podejrzany o porwanie dziecka.-Adam
-Ciekawe, ja nic nie wiem.-chłopak złośliwie się usmiechnął
-Radziłbym szybko się dowiedzieć, nim stracę cierpliwość.- Adam spokojnym tonem
-Chodzi o dziecko nadkomisarza Baranie!-Paweł
-Spokojnie Paweł.-Adam
-Panowie, nie wiem o jakim dziecku mówicie?Naprawdę.-chłopak
-Kochanie co tu się dzieje?- spytała dziewczyna, która wtej chwili weszła do mieszkania.
-Dzień dobry pani. Jesteśmy z policji a pani to chyba Ewa Kobyła czy tak?- Adam
-Zgadza się, ale nie wiem o co chodzi?- dziewczyna wydawała się być zaskoczona wizytą policjantów
-Chodzi o małą dziewczynkę Alicję Zawadę.-Paweł- Została niedawno porwana i wydaje nam się,że ma pani coś z tym wspólnego.
-Skoro nie chcecie to rozmawiać to chyba musimy zabrać państwa na komendę.-Adam-Tam się wszystko wyjaśni.
-Ale tu nie ma nic do wyjaśniania! Ja nigdzie nie jadę!- krzyknął chłopak- A wy psy wypad stąd!
-Spokojnie chłopie!-Paweł- Skoro się tak denerwujesz to chyba jednak jest coś na rzeczy.
Adam chwycił chłopaka za rękę
-To pójda państwo z nami dobrowolnie, czy przyda się to?- pokazał kajdanki
-Dobrze już idziemy,tylko zadzwonię do koleżanki.- Ewa Kobyła- A ty kochanie się uspokój, przecież nie mamy nic na sumieniu. Panowie chcą tylko porozmawiać
-A nie możemy tutaj rozmawiać?- spytał chłopak
-Nie pojedziemy na komendę bo jeszcze zdejmiemy wasze odciski palców.-Adam
-Czyli jednak jesteśmy o coś oskarżeni?- Długi- To jakiś absurd!

Ewa wyszła do pokoju i wybrała numer koleżanki. Paweł ruszył pocichu w kierunku pokoju.
Ewa szybko skończyła rozmowę i usmiechnęła się do Pawła
-Już idę

Przed blokiem Ewa zauważyła swoją koleżankę z wózkiem dziecięcym. Ta na widok policjantów zaczęła uciekać. Adam rzucił się w pogoń za kobietą. Dziewczyna najpierw nie dawała za wygraną i uciekała z wózkiem. W pewnej chwili wbiegła z wózkiem na przejście dla pieszych na ruchliwym skrzyżowaniu.Nie zważając na czerwone światło dziewczczyna biegła pchając przed sobą wózek uciekając między samochodami. Gdy była już prawie na drugiej stronie skrzyżowania w bok wózka uderzył samochód.Wózek się przewróził na bok, a dziewczyna pobiegła dalej przed siebie. Do wózka podbiegł szybko kierowca.Schylił się i podniósł kocyk w który zawinięte było dziecko.
-Prosze pani! Dziecko!- zawołał za kobietą, ale ta nie obejrzała się.
Za chwilę przy mężczyźnie zatrzymał się Adam. Gdy popatrzył na nieruchome dziecko na rekach mężczyzny, zbladł jak papier.
-Niech Pan da mi to dziecko i dzwoni po karetkę
Adam wziął dziecko od mężczyzna. Twarz małej była marmurowo blada, wargi sine.Policjant sprawdził, dziecko nie oddychało!
-Ala, kochanie, nie rób mi tego!!! – krzyknął. Potem położył ją na ziemi i ukląkł przy małej. Nie wiele myśląc zaczał robić małej sztuczne oddychanie.Kiedyś jeszcze w szkole policyjnej sie tego uczył
- przecież ono jeszcze niedawno oddychało!- powiedział mężczyzna
-Niech pan dzwoni po kartetkę szybko!112! krzyknął nadbiegający Paweł
Gdy kucnął przy koledze ten na chwilę przewał sztuczne oddychanie. Za moment mała zaczeła się krztusić, jakby kaszleć.Później oddech powrócił
- Już dobrze malutka, tylko oddychaj, oddychaj.- Adam powtarzał jak mantrę głaszcząc Alicje po główce.-Paweł zamiast tu stać jak baran mogłeś łapać dziewczynę! Cholera jasna gdzie ty masz łeb!!!! Podejrzani uciekają!!!-komisarz zobaczył Długiego z dziewczyną jak znikają za blokiem na końcu ulicy.
-Nie ważne Adam! Teraz nic nie jest ważne. Zaraz przyjedzie karetka-Paweł
-Cholera czemu to tak długo trwa! Mówił pan,że poszkodowane jest dziecko?
-Tak, mówiłem. Pewnie nie mogą przepchać sie przez korki
-Cholera co pan najlepszego zrobił!!!-Adam popatrzył na męzczyznę, a ten odsunął się kilka kroków- Przecież widział pan wózek z dzieckiem
- To nie moja wina!!! Ta kobieta z wózkiem wbiegła mi pod maskę w ostatniej chwili. Nie mogłem zahamować. Nie zdążyłem!- mężczyzna złapał się za głowę

W tej chwili podjęchała karetka. Wybiegło, dwóch ratowników a za nimi lekarka. Kobieta ostrożnie podniosła dziecko. Mała zachęła się ksztusić
-Cholera jasna ona się dusi!!!-Adam blady z przerażenia
-Spokojnie poradzimy sobie. Niech panowie się odsuną- powiedziała do Adama i Pawła i wzieła się za sztuczne oddychanie- Szybko zestaw do intubacji!

Po kilku minutach karetka odjechała z Alicją w kierunku szpitala.Adam z Pawłem pojechali za karetką.
- Paweł zawiadom patrole,że uciekli nam podejrzani!Jak się Długi dobierze do skóry temu chłopakowi, którego wczoraj przesłuchiwaliśmy to będzie jatka. Trzeba pod ich dom wysłac patrol.- Adam
- Jak ty możesz myśleć o tym w takim momencie. Podziwiam Cię- Paweł

Po dziesięciu minutach karetka była już pod szpitalem. Policjanci zatrzymali się na szpitalnym parkingu tuż za karetką.Małą Alicję wzięli zaraz na blok operacyjny z powodu problemów z oddychaniem spowodowanym obrzekiem płuc. Adam razem z Pawłem czekali na korytarzu. Adam zadzwonił do Izy by ja poinformowac,że ich córka jest w szpitalu.
Na komendzie

Basia przesłuchiwała Joannę Bielską podejrzaną o zabójstwo Justyny Kopackiej. Marek w tym czasie stał razem z Grodzkim za lustrem weneckim i przysłuchiwał się przesłuchaniu.
-Co za bzdury ktoś Pani naopowiadał, nie znam żadnej Kopackiej.Może kiedyś znałam Justynę, ale już od lat się nie spotykamy.- Asia
-Ale była pani w bibliotece, kilka dni przed zabójstwem i pytała się o nią?- Basia
-A nawet jeśli byłam to co? Nie wolno już normalnie przyjść do biblioteki?-Asia
-To była tam pani czy nie?
- Może i byłam, a co to panią obchodzi?Myslicie,że zabiłam tą idiotkę?- Asia
-To Pani to powiedziała.My się nad tym tylko zastanawiamy.- komisarz Nowacka
-Czy ma pani pozwolenie na broń?W aucie którym pani podróżowała znaleziono to.-Basia pokazała pistolet
- Tak mam. Od kilku lat razem z moim chłopakiem chodzimy na strzelnicę. On jest ochroniarzem. Ja od roku mam pozwolenie na broń. Zdałam egzaminy i testy psychologiczne, wszystko legalnie.-Asia
-O ile mi wiadomo, gdy wczoraj panią zatrzymała policja jechała pani do domu z jakiejś imprezy, a nie ze strzelnicy.Co w takim razie robiła ta broń w pani samochodzie?
-Leżała sobie w bagażniku.Widocznie nie wyjeliśmy jej po ćwiczeniach.W sobotę, razem z Markiem, moim chłopakiem byliśmy na strzelnicy sobie poćwiczyć.
-Zabezpieczyliśmy tę broń i sprawdzimy czy nie strzelano z niej do Justyny.Narazie jest pani wolna, ale niech pani zostanie na miejscu gdyby jednak była nam pani potrzebna.-Basia
-Oczywiscie.- mruknęła niezadowolona Bielska i wyszła z pokoju.

- No i jak?- zapytała Basia patrząc na Marka i Grodzkiego
-Jak dla mnie super!-Brodecki usmiechnął się.- Była zdenerwowana, a to znak,że jej aresztowanie to tylko kwestia czasu.Musimy mieć tylko dowody.
-Ja pójdę i załawię z prokuratury nakaz przeszukania mieszkania tego jej chłopaka.Coś mi mówi,że znajdziecie tam coś ciekawego.- powiedział inspektor i udał się w kierunku gabinetu Dumicza

W tym czasie Adam z Pawłem złożyli wizytę Długiemu.
-Po co tu państwo przyszli?-Długi nie chciał wpuścić policjantów do domu-Macie nakaz?
-Nie mamy.Chcemy porozmawiać.-Adam
-To słucham.-Długi wystawiając głowę przez pół otwarte drzwi
-Ej młody, chyba nie chcesz by cała okolica słyszała zczym przyszliśmy. – Paweł

Chłopak otworzył wreszcie drzwi i wpuscił policjantów do korytarza
-Mieszkasz z dziewczyną?-Paweł rozgladając sie po korytarzu zauważył damskie buty.
-Ej nie słyszałem byśmy byli ta „ty”.Rozglądajcie się szybko panowie policjanci i znikajcie.
- Mieszka tu z panem Ewa Kobyła?- zapytał Adam
- Czasami tu bywa, a bo co? Szukają jej państwo?
- Pojedzie pan znami na komedę, bo jest pan podejrzany o porwanie dziecka.-Adam
-Ciekawe, ja nic nie wiem.-chłopak złośliwie się usmiechnął
-Radziłbym szybko się dowiedzieć, nim stracę cierpliwość.- Adam spokojnym tonem
-Chodzi o dziecko nadkomisarza Baranie!-Paweł
-Spokojnie Paweł.-Adam
-Panowie, nie wiem o jakim dziecku mówicie?Naprawdę.-chłopak
-Kochanie co tu się dzieje?- spytała dziewczyna, która wtej chwili weszła do mieszkania.
-Dzień dobry pani. Jesteśmy z policji a pani to chyba Ewa Kobyła czy tak?- Adam
-Zgadza się, ale nie wiem o co chodzi?- dziewczyna wydawała się być zaskoczona wizytą policjantów
-Chodzi o małą dziewczynkę Alicję Zawadę.-Paweł- Została niedawno porwana i wydaje nam się,że ma pani coś z tym wspólnego.
-Skoro nie chcecie to rozmawiać to chyba musimy zabrać państwa na komendę.-Adam-Tam się wszystko wyjaśni.
-Ale tu nie ma nic do wyjaśniania! Ja nigdzie nie jadę!- krzyknął chłopak- A wy psy wypad stąd!
-Spokojnie chłopie!-Paweł- Skoro się tak denerwujesz to chyba jednak jest coś na rzeczy.
Adam chwycił chłopaka za rękę
-To pójda państwo z nami dobrowolnie, czy przyda się to?- pokazał kajdanki
-Dobrze już idziemy,tylko zadzwonię do koleżanki.- Ewa Kobyła- A ty kochanie się uspokój, przecież nie mamy nic na sumieniu. Panowie chcą tylko porozmawiać
-A nie możemy tutaj rozmawiać?- spytał chłopak
-Nie pojedziemy na komendę bo jeszcze zdejmiemy wasze odciski palców.-Adam
-Czyli jednak jesteśmy o coś oskarżeni?- Długi- To jakiś absurd!

Ewa wyszła do pokoju i wybrała numer koleżanki. Paweł ruszył pocichu w kierunku pokoju.
Ewa szybko skończyła rozmowę i usmiechnęła się do Pawła
-Już idę

Przed blokiem Ewa zauważyła swoją koleżankę z wózkiem dziecięcym. Ta na widok policjantów zaczęła uciekać. Adam rzucił się w pogoń za kobietą. Dziewczyna najpierw nie dawała za wygraną i uciekała z wózkiem. W pewnej chwili wbiegła z wózkiem na przejście dla pieszych na ruchliwym skrzyżowaniu.Nie zważając na czerwone światło dziewczczyna biegła pchając przed sobą wózek uciekając między samochodami. Gdy była już prawie na drugiej stronie skrzyżowania w bok wózka uderzył samochód.Wózek się przewróził na bok, a dziewczyna pobiegła dalej przed siebie. Do wózka podbiegł szybko kierowca.Schylił się i podniósł kocyk w który zawinięte było dziecko.
-Prosze pani! Dziecko!- zawołał za kobietą, ale ta nie obejrzała się.
Za chwilę przy mężczyźnie zatrzymał się Adam. Gdy popatrzył na nieruchome dziecko na rekach mężczyzny, zbladł jak papier.
-Niech Pan da mi to dziecko i dzwoni po karetkę
Adam wziął dziecko od mężczyzna. Twarz małej była marmurowo blada, wargi sine.Policjant sprawdził, dziecko nie oddychało!
-Ala, kochanie, nie rób mi tego!!! – krzyknął. Potem położył ją na ziemi i ukląkł przy małej. Nie wiele myśląc zaczał robić małej sztuczne oddychanie.Kiedyś jeszcze w szkole policyjnej sie tego uczył
- przecież ono jeszcze niedawno oddychało!- powiedział mężczyzna
-Niech pan dzwoni po kartetkę szybko!112! krzyknął nadbiegający Paweł
Gdy kucnął przy koledze ten na chwilę przewał sztuczne oddychanie. Za moment mała zaczeła się krztusić, jakby kaszleć.Później oddech powrócił
- Już dobrze malutka, tylko oddychaj, oddychaj.- Adam powtarzał jak mantrę głaszcząc Alicje po główce.-Paweł zamiast tu stać jak baran mogłeś łapać dziewczynę! Cholera jasna gdzie ty masz łeb!!!! Podejrzani uciekają!!!-komisarz zobaczył Długiego z dziewczyną jak znikają za blokiem na końcu ulicy.
-Nie ważne Adam! Teraz nic nie jest ważne. Zaraz przyjedzie karetka-Paweł
-Cholera czemu to tak długo trwa! Mówił pan,że poszkodowane jest dziecko?
-Tak, mówiłem. Pewnie nie mogą przepchać sie przez korki
-Cholera co pan najlepszego zrobił!!!-Adam popatrzył na męzczyznę, a ten odsunął się kilka kroków- Przecież widział pan wózek z dzieckiem
- To nie moja wina!!! Ta kobieta z wózkiem wbiegła mi pod maskę w ostatniej chwili. Nie mogłem zahamować. Nie zdążyłem!- mężczyzna złapał się za głowę

W tej chwili podjęchała karetka. Wybiegło, dwóch ratowników a za nimi lekarka. Kobieta ostrożnie podniosła dziecko. Mała zachęła się ksztusić
-Cholera jasna ona się dusi!!!-Adam blady z przerażenia
-Spokojnie poradzimy sobie. Niech panowie się odsuną- powiedziała do Adama i Pawła i wzieła się za sztuczne oddychanie- Szybko zestaw do intubacji!

Po kilku minutach karetka odjechała z Alicją w kierunku szpitala.Adam z Pawłem pojechali za karetką.
- Paweł zawiadom patrole,że uciekli nam podejrzani!Jak się Długi dobierze do skóry temu chłopakowi, którego wczoraj przesłuchiwaliśmy to będzie jatka. Trzeba pod ich dom wysłac patrol.- Adam
- Jak ty możesz myśleć o tym w takim momencie. Podziwiam Cię- Paweł

Po dziesięciu minutach karetka była już pod szpitalem. Policjanci zatrzymali się na szpitalnym parkingu tuż za karetką.Małą Alicję wzięli zaraz na blok operacyjny z powodu problemów z oddychaniem spowodowanym obrzekiem płuc. Adam razem z Pawłem czekali na korytarzu. Adam zadzwonił do Izy by ja poinformowac,że ich córka jest w szpitalu.
Rano na komendzie

Basia siedziała sama w kanciapie popijając poranna kawę.
-Cześć! Co tu tak pusto?- Grodzki zajrzał przez uchylone drzwi
-Paweł poszedł do Dumicza po nakaz. Chcemy jechać i złożyć Asi wizytę.
Inspektor wszedł i zamknął za sobą drzwi.
-Basiu, a ty może wiesz co u Adama? Dzwoniłem rano, ale nie odbierał. Co z Alą?
-Rozmawiałam dziś z Izą. Operacja skończyła się pomyślnie,i mała już sama oddycha.
-Cześć!- do kanciapy wszedł Marek- O pan inspektor, witaj Rysiu!Wiecie,że z Ala juz lepiej?
-Tak wiemy, oddycha już samodzielnie.Operacja sie udała.- Basia
-Czemu zawsze jestem ze wszystkim spóźniony?-Marek chwytając się za kieszeń- Przepraszam was, moja komórka
-O cholera!- krzyknął i wyleciał z kanciapy jak z procy
Basia pobiegła za nim krzycząc:
- Ej Marek O co chodzi?Co to za dezercja???Wagary sobie robisz?
Marek stanął na chwilę i odwrócił się do koleżanki
-Kasia ona, ona….-nabrał powietrza- ona rodzi- obrócił się i pobiegł
Basia wróciła do kanciapy z wypiekami na twarzy.
- Coś się stało? -zapytał Paweł
- No co jest?-Grodzki patrząc jak Baśka nie może wydobyć z siebie słowa i łapie powietrze jak ryba wyjęta z wody.
-No gadaj wreszcie ! Pali się czy co?!!!- Paweł
-Kasia rodzi!!!
-To niemożliwe-Paweł stanął jak wryty. Drzwi zatrzasnęły się bo był przeciąg.- to dopiero piąty miesiąc.
-Nie piąty tylko szósty.-Basia
-I tak nie ważne. Jeśli to dziecko się teraz urodzito i tak nie ma szans. Cholera jasna!!!-Grodzki uderzył pięścią w stół
-Spokojnie, nie możemy tak myśleć. Wszystko będzie dobrze. – Basia
-Co jest? Macie nakaz, więc nie wiem czemu tu jeszcze jesteście?-wszedł Jacek- Mam dla was raport z badań balistycznych.Znaleziono kulę, ale… przerwał patrząc na kolegów.- Co się stało?
-Kasia rodzi. Marek przed chwilą wyleciał stąd jak z procy.
-Świetnie, ale proponował bym zająć się pracą.- prokurator skierował się do wyjścia, ale przy drzwiach przystanął na chwilę- Wiecie może co z córką Adama?
-Jest już lepiej. Na szczęście mała już sama oddycha, ale zagrożenie chyba jeszcze nie minęło. Bo Adam z Izą ciągle są przy małej w szpitalu.-wyjaściła Basia
-Najważniejsze,że już jest lepiej.-Jacek uśmiechnął się – Kładę tu wam raport balistyczny przysłali faksem.
Gdy Jacek wyszedł Paweł wziął z biurka raport.
-Basia chodź, jedziemy do Asi. Może znajdziemy broń z której zabito Justynę, bo nietety nie strzelano z tej broni którą znaleźliśmy w samochodzie.

W czasie przeszukania w domu należącym do chłopaka Joanny Bielskiej znaleziono broń należacą do niego.Była ukryta w kanapie.W czasie przeszukania obecny był chłopak Asi, jej samej w domu nie było
-Czy może nam pan powiedzieć co pańska broń tu robi?Nie mówił nam pan,że posiada mam drugi pistolet.
- Mam na niego pozwolenie, ale szczerze mówiąc jestem zdziwiony, ponieważ pistolet ten zginął mi jakiś miesiąc temu.Zgłaszałem to nawet na policję.-chłopak Joanny
-Czemu wczesniej nie poinformował nas pan o zaginięciu tej broni?- Basia
- Nie wiem, zapomniałem
-Zapomniał pan? Niezmiernie ciekawe.- stwierdził ironicznie Paweł
-O co chodzi? Skoro skończyliście przeszukanie to zabierajcie swoje zabawki i zostawcie mnie w spokoju.
- Obawiam się,że to nie możliwe. Musimy zabezpieczyć tę broń i sprawdzić, czy przypadkiem nie strzelano z niej do Justyny Kopackiej.- Paweł
-Czy to znaczy,że jęli tak to będę miał problemy?Przecież ten pistolet zaginął, prawdopodobnie ktoś go ukradł.Czemu więc ja mam odpowiadać za to?
-Może pan, a może pańska dziewczyna. Wszystkiego się do wiemy.A tak wogóle to gdzie ona teraz jest?
-Chyba na uczelni, od przyszłego semestru wraca na studia.Pojechała załatwić pewne formalności.

Paweł z Basią zabezpieczyli znalezioną broń i wzieli ją ze sobą na komendę.
W samochodzie
-Paweł, może pojedziemy do szpitala. Mam złe przeczucia.Marek nie daje znaku życia.-Basia wgapiała się w ekran swojej komórki
Paweł nie zdązył jednak odpowiedzieć, bo odezwała się jego komórka. Paweł wyjął ją kieszeni.
-Dziwne nieznany numer- szepnał odbierając- Halo cześć Marek. Tak, oj to super. Kamień spadł nam z serca. Baśka chciała do was jechać. Dzięki, pa
-I co?-Basia przypatrywała się Pawłowi
-Nic. fałszywy alarm. Sytuacja opanowana.Jeszcze nie zostałaś ciocią.- usmiechnął się
- Super!!!
-Z czego się cieszysz? Myślałem,że bardzo tego chciałaś?
-Tak chciałam, ale nie tak szybko.

Gdy przyjechali na komendę, oznajmili wszystkim radosną nowinę.Paweł zaniósł znalezioną broń na badania.
-Kiedy będą wyniki?- spytała Basia
-Wstępne powinny być za kilka godzin. Sprawdza odciski palców na broni i zobacza czy to nie zniej strzelano- Paweł
- Coś mi się wydaje,że wreszcie mamy koniec sprawy.-Basia usmiechnęła się.

Czy mówicie o sprawie Justyny?- w drzwiach stanął nadkomisarz.
-Adam co ty tu robisz? Jak się czuje malutka,co z Izą?Zostawiłeś ją samą w szpitalu?-Basia
-Tam Iza została w szpitalu. Czuwa przy małej.Alicja jest jeszcze nie przytomna ponieważ dostała silne środki przeciwbólowe.Ma pęknięte źebro, złamaną nóżkę i ogólne potłuczenia. Najważniejsze jedka jest to,że oddycha samodzielnie i,że zagrożenie minęło.Obrzęk płuc ustąpił.-Adam
-Świetna wiadomość, ale chyba nie przyjechałeś tu tylko po to by nam to zakomunikować,-Paweł
-Oczywiście,że nie- Adam- .Dostałem wiadomość,że złapali Długiego i jego kumpli.Wszystkich tam tu wiozą.Złapano ich pod domem Antka. Dobrze,że ustawilismy tam chłopaków. Długi był zaskoczony. Udało się ich aresztować bez wymiany strzałów.
-A co z Ewą Kobyłą i z tą dziewczyną która uciekała z wózkiem.
-Nie wiemy jeszcze, ale cały czas ich szukamy.-Adam- Paweł pomożesz mi i przesłuchasz Długiego, dobrze?
-A dlaczego ty sam tego nie zrobisz?-Paweł z lekka zdziwony.
- Rozmawiałem z Godzkim. Inspektor twierdzi,że jestem osobiście zaangażowany w tę sprawę.Prosił mnie bym przesłuchanie zostawił Wam.
- Dobrze Adam zajmę się tym.Jeśli chodzi o sprawę Justyny, to i tak musimy narazie czekać na wyniki badań.- Paweł

Za trzy godziny przyszły wstepne wyniki z których wynikało jednoznacznie,że do Justyny Kopackiej strzelano z broni znalezionej podczas przeszukania domu Marka Serkowskiego, chłopaka Joanny Bielskiej. Paweł z Basią pojechali aresztować Asię i jej chłopaka.

koniec części 72 !!!!
Nareszcie koniec, ale długa ta część mi wyszła.Myślę jednak,że miło się Wam ją czytało i z wypiekami na twarzy sledziliście losy bohaterów.Pozdrawiam serdecznie i czekam na komentarze.

9 marca 2009

7/72

Adamowi udało się dobiec do Izy w chwili gdy ta wsiadała do samochodu.
-Wysiadaj! Ja poprowadzę , bo jesteś za bardzo zdenerwowana. Znajdziemy ją.
Iza popatrzyła na niego mokrymi od łez oczyma i zapytała z lekką ironią
-Znajdziemy?To jednak się tym zajmiesz?
- Nie bądź złośliwa.To wkońcu moje dziecko.
-Masz rację Adam dość tych złośliwości i wzajemnych oskarżeń.-Iza przesiadła się na miejsce dla pasażera- Musimy działać.
-Najpierw jedziemy do domu do ojca.Trzeba go trochę uspokoić, a poza tym jedno z nas powinno zostać w domu na wypadek jakby porywacze dzwonili.- Adam-Cholera szkoda,że nie ma Pawła bo byłby nam potrzebny.

Gdy tylko zajechali pod dom ojciec Adama otworzył im drzwi. Był blady jak ściana.Adam z Izą weszli szybko do domu i zamkęli za sobą drzwi.
-Czy coś się stało, Tatuś?- zapytał Adam
- Było kilka głuchych telefonów.Za jednym razem w tle słyszałem jakby płacz dziecka.
-O Boże! To mogła być Ala. -Iza
-Spokojnie. Mogła być to Ala, ale mogły to równie dobrze byc głupie żarty.Adam- Musimy się zastanowić spokojnie nad tym co mamy robić.Zadzwonię do Pawła by tu przyjechał jak najszybciej. Niech założy tu urządzenia namierzajace i podsłuchujące.
-A co nam to da Adam? Może Ala już nie żyje, a oni nigdy nie zadzwonią.-Iza rozpłakała się.
-Spokojnie.Nie możemy wpadać w panikę. Zamiast płakać opowiedz mi wszystko o sprawie tych zaginięć i o tych telefonach do redakcji.Kto dzwonił i co dokładnie mówił.

Do Zawadów przyjechał Paweł i zamontował urządzenia.Ojciec Adama został przez Pawła poinstruowany co ma zrobić jak porywacze zadzwonią. Potem Iza z Adamem pojechali do redakcji.Adam porozmawiał z naczelnym a Iza z Anią i z Szymonem.
-Adam dzwoniła do mnie matka jednego chłopca. Ponoć dzisiaj dzieciak się przyznał gdzie był przetrzymywany przez kilka dni. Pozwól,że pojadę do niej sama.Ona nie ufa policji, ale chyba to rozumiesz.
W tym momencie zadzwoniła komórka Adama. Grodzki poprosił go by przyjechał spowrotem na komendę
-Jak tylko się dowiesz czegoś od tego chłopaka to zadzwoń do mnie.Pamiętaj Iza sama nigdzie nie jedź.Ci ludzie są niebezpieczni.
-Dobrze obiecuję. Cieszę się,że wkońcu się tym zająłeś.

Grodzki czekał na Adama w jego gabinecie.
- O co chodzi?Czemu masz taki poważny wyraz twarzy? Coś się stało?
-Mam coś dla ciebie? Ktoś zostawił to u dyżurnego na dole.Rysiek podał Adamowi kopertę.

W kopercie było zdjęcie Alicji i krótki list napisany odręcznie.
-Marek dajcie to do grafologa, a zdjęcie do techników.Niech sprawdzą czy nie ma tu odcisków palców.
-Już sprawdziliśmy.Nie ma żadnych odcisków, działał w rekawiczkach.- odezwał się Grodzki.- Adam wiem,że to trudna sytuacja dla Ciebie i bardzo współczuję ale co ze sprawą Justyny?
-No własnie MArek, co ze sprawą? Paweł mówił ze byliście wtym domu gdzie Asia wynajmuje pokój.
- Już nie wynajmuje. Wyniosła sie kilka dni temu. Zapłaciła za wszystko z góry, nawet za następny miesiąc i poszła.Właściciele są z niej zadowoleni. Podobno bardzo miła dziewczyna, kłopotów nie sprawia. Żadko tam spała.Przychodziła czasami kilka razy w ciągu dnia. Spotykała się z jakimiś ludzmi, a na noce znikała.- Marek
- Przeszukaliście ten pokój?- spytał Adam
-Niestety nie. Nie mieliśmy nakazu, a właściciele nie zgodzili się na przeszukanie. Pokazali nam go tylko. Było czysto. Puste szafy, łóżko, dwa krzesła. Normalny pokój.-Marek- chyba nie mamy tam czego szukać skoro się wyniosła i zabrała wszystkie swoje rzeczy.
- Mimo wszystko ja załatwię nakaz od Dumicza.Może coś tam znajdziemy.

Następnego dnia na komendzie.

Rano o 9tej przyjechała matka Justyny.Opowiedziała komisarzom o swoich relacjach z Justyną.
- Nie dogadywałysmy się. Trudno nam to szło.Justyna była na mnie zła,że nie dbam o nią a tylko zajmuję się soba i swoimi problemami.Nie zwierzała mi się. Praktycznie nic o niej nie wiedziałam. Pewnego dnia, po maturze zakomunikowała tylko,że jedzie na egzaminy do Warszawy.Dostała się na studia i wyjechała.Gdy była na pierwszym roku zachorowałam. Przeszłam poważne załamanie nerwowe, potem wypadek. Potraciłam młodego człowieka, umarł w szpitalu. Chłopak był pijany leżał na drodze. Nie zauwazyłam go poprostu, było ciemno.Po tym wypadku trafiłam do szpitala psychitrycznego , bo wczesniej próbowałam się zabić.
-Czy Justyna panią często odwiedzała?
-Tak przyjeżdzała. Jak dowiedziała,się o wypadku chciała rzucić studia i ze mną znowu zamieszkać , ale nie pozwoliłam na to.
-A pani mąż?- spytała Basia?
-On odszedł jeszcze przed urodzeniem Justyny.Znalazł sobie młodszą, urodziła mu dziecko i zamieszkali razem.
-A co z Justyną? Wiedział o jej istnieniu?- Basia
Kobieta pokręciła przecząco głową
- Nie. Wyjechał za granicę, nie mogłam najpierw znaleźć z nim żadnego kontaktu, a potem już go nie szukałam. Nie zależało mi.
Na komendzie.
Adam, Basia , Paweł i Marek pili poranną kawę.
-Co z Kasią?Kiedy wyjdzie ze szpitala?- spytała Basia
-Dzisiaj ma mieć jeszcze badania. Lekarz powiedział,że jak wszystko będzie dobrze, to jutro ją wypuści, chociaż najchętniej zatrzymał by ją w szpitalu do końca ciąży.-Marek
-Dlaczego?
-Nie wiem dokładnie. Były jakieś problemy z tętnem u dziecka.- Marek- Kasia jednak nie chce zostać tam ani dnia dłużej.Chce wracać do domu.Dzisiaj wieczorem jadę do jej mamy po nasze dzieciaki.Stęskniłem się za nimi.

Do gabinetu weszła Zuzia
-Przepraszam,że przeszkadzam.Dostaliśmy telefon z drogówki.Złapali Asię.
-To super. Trzeba ją natychmiast tu przewieźć.
-Narazie to nie możliwe. Musi wytrzeźwieć.Jechała po alkoholu, więc po badaniach zostawili ją do jutra na Izbie.
-Cholera. Ta sprawa ciągnie się strasznie.-Marek
Nagle zadzwoniła Adama komórka. Po rozmowie nadkomisarz powiedział
-Iza ponoć namierzyła jakieś podejrzane typy pod redakcją. Muszę tam jechać.Zajmiecie się wszystkim?
-Oczywiście Adam. Zajmiemy się wszystkim.Zadzwoń tylko jak już będziesz coś wiedzia-Basia- My też martwimy się o Alicję

Iza czekała na Adam na korytarzu w redakcji.

-Cześć! Naczelny złapał jednego chłopaka w czasie gdy ten wciskał to pod drzwi jego gabinetu.- kobieta pokazała mu kolejny list z pogrużkami.
Tym razem list nie był pisany odręcznie tylko na komputerze.Na dole kartki był ułozony napis z liter wyciętych z gazety: Kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada
-Interesujące!-uśmiechnął się Zawada- Gdzie jest ten chłopak?
-Naczelny zamknął go w swoim biurze.To na górze chodź.- Iza poprowadziła Adama schodami na górę.
-Dzień dobry komisarzu!- przywitał się naczelny- Dobrze,że pan tak szybko przyjechał.Załapałem tego gnoja na gorącym uczynku.- naczelny otworzył drzwi gabinetu

W rogu na podłodze przy kaloryferze siedział młody chłopak.Zawada podszedł do niego, ale młody nawet na nadkomisarza nie spojrzał.
-Cześć! Może byś wstał, bo przyszedłem pogadać.
-A bo co?- odburknął młody
- Ej ty!-Adam chwycił go za ramię i ustawił do pionu.- Zachowuj się bo inaczej Ci taki dół wykopię,że z niego nie wyjdziesz!.
-Ja nic nic nie zrobiłem.-chłopak wzruszył ramionami.
-To się okaże.Ręce do tyłu!!!-Adam założył kajdanki- Jedziemy na komendę.
-Poczekaj, może lepiej zadzwonimy do jego rodziców.-do rozmowy włączyła się Iza.- On nie wygląda na 18lat.
-Może nam powiesz jak się nazywasz i co tu robiłeś?- Adam trochę łagodniejszym tonem-No i daj nam telefon do któregoś z rodziców.
-Odwal się! Nie potrzebuję telefonów rodziców, mam własną komórkę.!
-Iza, sama widzisz, nie idzie z nim normalnie rozmawiać. Musimy go zabrać na komendę. Tam ustalimy tożsamość i oczywiście zadzwonimy do rodziców.-Adam
Chłopak w pewnym momencie zaparł się i nie chciał iść dalej.
-Nigdzie nie idę! Zostaw mnie!- wrzasnął i spojrzał Zawadzie w oczy.
-Straszny chojrak z ciebie.- zaśmiał się komisarz-Ciekawe, kiedy zmiękniesz.Może jak usłyszysz ile Ci grozi za porwanie.
-Jakie porwanie?Oszaleliscie kompletnie? Ja tylko dostarczałem te listy, nie pisałem ich. Słowo honoru! Poza tym jakie porwanie?Nikogo nie porwałem.- Chłopak wyglądał na wystraszonego.
-Wyjaśnimy wszystko na komendzie.-Adam schodząc ze schodów prowadząc chłopaka do samochodu.
-Mam jechać z Wami?- spytała Iza
-Nie to wykluczone. Dziękuję ,że mnie zawołałaś, ale teraz to już sprawa policji. Powiadomię Cię jak się czegoś dowiemy.

Na komendzie

-Paweł!Zaprowadź tego chłopaka, niech zdejmą odciski palców.Porównami je z tymi z listów.A potem do grafologa.- Adam
-Ja chcę adwokata!- krzyknął chłopak
-Nie bój się, załatwię Ci adwokata- uśmiechnął się Adam- Jak nie zaczniesz mówić to będzie to adwokat diabła
-O tak!-Marek zaśmiał się a potem spowazniał- nadkomisarz nigdy nie żartuje
-Marek, tu masz legitymacje chłopaka, znalazłem w jego kurtce.Zadzwoń do szkoły i weź namiary na rodziców.Niech tu przyjadą.
-Oczywiście już się robi!-Marek biorąc legitymacje od Adama.
-Chodź młody zobaczymy jakie masz fajne identyfikatory na paluszkach.- Paweł do chłopaka

Za godzinę na komendzie zjawili się rodzice chłopaka.Byli bardzo zdziwieni jak usłyszeli o co podejrzewany jest ich syn.
-On napewno nikogo by nie skrzywdził. To dobry chłopak. – Matka – On napewno nikogo nie porwała, a tym razem dziecka.Panie komisarzu, niech pan mi uwierzy
-Przykro mi, ale trudno mi w to uwierzyć, bo Pani syn nie chce nic nam powiedzieć.
-Adam odciski tego chłopaka i odciski z pierwszego listu są jednakowe.Ale są tam jeszcze jakieś niezidentyfikowane odciski.- Paweł

-Czyli nie działał sam.-Adam spojrzał na chłopaka- Może wreszcie podniesiesz głowę i zaczniesz mówić.
Chłopak milczał
-No mów coś wreszcie!- krzyknął ojciec i zamachnął się by uderzyć chłopaka
-Niech pan go zostawi. -Adam złapał mężczyznę za rękę – Proszę się uspokoić.
-Jak mam się uspokoić, kiedy wiem,że mój syn tego nie zrobił! Ktoś go wrabia.
-Mozliwe, ale niech nam powie kto.Podejrzewamy,że Antek nie działała sam.-Adam popatrzył na chłopaka, który nadal milczał. Siedział ze spuszczoną głową, na która miał nasunięty kaptur.
-Przykro mi to mówić, ale Antek musi tu zostać.-nadkomisarz zwrócił się do rodziców.
-Ale on nie ma jeszcze 18lat.To jeszcze dziecko.Chcemy go zabrać do domu.-matka
-Niestety , nie ma takiej mozliwości.Chłopak musi tu zostać, przynajmniej do płóki nie zacznie mówić.Jeśli państwo sobie życzą możemy przewieżć go na Izbę Dziecka, ponieważ jest nieletni
-18 lat skończy za 1,5miesiąca- powiedział Marek patrząc w legitymację.
-Świetnie!Czyli na sprawie będziesz już sądzony jak dorosły, bez żadnej taryfy ulgowej.-Adam- Trafisz do celi na jakieś 15 lat.Zastanów się więc dobrze, czy nie opłaca Ci się znami współpracować.
-Dobrze! Będe mówił. Ja nic nie zrobiłem.Nosiłem tylko te listy.Słowo honoru!To Długi i ta jego laska wymyśli całą tę aferę z porwaniami.Ojciec Długiego pracował jakiś czas temu w gazecie i to dzięki jego kontaktom Długi nagłośnił tę sprawę.
-Kto jest ten Długi, może jakieś nazwisko.-Adam
-Bartek Długusiński. A jego dziewczyna to Ewa Kobyła. Naprawdę nizała z niej kobyła.Niska i gruba. Ewa chciała strasznie pomagać w przedszkolu jako wolontariuszka. Bardzo lubiła dzieci.Ona właściwie miała fioła na ich punkcie. Strasznie chciała mieć już własne dziecko, tylko,że Bartek nie chciał.
-No i co? Chcesz powiedzieć,że porywali dzieci by się nimi opiekować?- Adam
-Dokładnie tak!. Porywali je na kilka dni, a właściwie to nie porywali. Dzieciaki przychodziły do nich dobrowolnie.Zwabiali je, zamykali na kilka dni i organizowali im czas.Robili coś w rodzaju takiego tajnego mimi przedszkola.
-A ty wiesz gdzie mieści się to ich tajne mimi przedszkole.
-Niestety nie wiem. Z tego co mówił Bartek miesciło się wkilku miejscach.Na strychach, w osiedlowych pralniach,a nawet w lesie w prowisorycznych szałasach.Jak oni zaczeli tę akcję to było jeszcze lato, końcówka lata.
-A czy ojciec Bartka wiedział o tych porwaniach?
-Nie wiedział,że to jego zyn jest w to zamieszany.Zajmował się tą sprawą, bo odkryli ją przypadkowo jego koledzy dziennikarze.-Antek
-Dobrze się spisałeś Antek. Cieszę się,że zdecydowałeś sie mówić.Teraz w nagrodę pojedziesz z rodzicami do domu.-Adam pochwalił chłopaka
-Oszaleliście! Po tym wszystkich co powiedziałem ja nie mogę wrócić. Zostawcie mnie tu w areszcie błagam!Inaczej Długi mnie zabije.
-Spokojnie nic Ci nie zrobi. Zaraz pojedziemy i zgarniemy go i tę jego panienkę opiekunkę od siedmiu boleści.-Adam
-Nie wie pan co mówi! Jak nie Długi to jego kumple dorwą mnie napewno.Wtedy to w najlepszym wypadku wyląduje na chirurgii, może mnie tam jakoś poskładają, a może nie będzie już czego składać.-Antek
-Nie bój się. Jedź z rodzicami do domu. A my załatwimy Ci ochronę.

ciąg dalszy nastapi!!!

No i jeszcze nie koniec, ale już coraz więcej spraw się wyjaśnia.Pozdrawiam i czekam na komty