Na komendzie.
Adam, Basia i Marek siedzą przy komputerach
- Adam mam informacje na temat tego leku.- Basia- Faktycznie, on był u nas zakazany. Podobno wywoływał jakieś skutki uboczne.Tu pisze,że zdarzały się przypadki uszkadzania komórek nerwowych.tutaj jest napisane,że w USA zdarzały zię przypadki,że dzieci u których po zarzywaniu leku nastąpiła remisja choroby, występowały także zaburzenia pamięci i otępienie umysłowe.
Nagle otworzyły się drzwi i do gabinetu wpadł inspektor Grodzki.Policjanci nie zdąrzyli powiedzieć słowa. Grodzki szybkim krokiem podszedł do biurka Adama i rzucił mu na klawiaturę gazetę.
-Co to jest!!!!- wrzasnął
Adam spojrzał na Ryszarda
- spokojnie Rysiu. Nic nie jest warte aż takich emocji.
-Najpierw przeczytaj.I wiedz,że zaraz będziesz miał tu na karku Dumicza.- powiedział ispektor wskazując na gazetę.Potem skierował się w stronę wyjścia.
-Adam jak ty mogłeś!!!- krzyknął jeszcze przed trzaśnięciem drzwiami.
Dopiero po wyjściu inspektora nadkomisarz oprzytomniał i zaczął czytać artykuł na pierwszej stronie.
-Do jasnej cholery!!! Jak ona mogła- Adam chwycił za telefon i wybrał numer Izy- cholera zajęte
-Ale co? O co chodzi?-spytała wkońcu Basia
Marek podszedł do Adama i zajrzał mu przez ramię do gazety.Basia podbiegła z drugiej strony
-Macie i czytajcie-Adam wręczył Markowi gazetę. Chwycił się dwoma rękami za głowę i zaczął spacerować wkółko.Potem znowu próbował dodzwonić się do żony.
- Panie nadkomisarzu jest pan zawieszony i odsunięty od śledztwa!!!- krzyknął Dumicz, który wparował jak błyskawica
- Ale to wszystko nie tak. Ja spróbuję wyjaśnić-Adam
-Poproszę broń i odznakę! Tłumaczeń nie chcę słuchać!!!Niech pan zmyka do domu !!
-Ale jak to? Jacek tak nie można .Przecież to nie jego wina- Basia
- Pani Storosz niech pani lepiej zamilknie i wraca do pracy.Czy już wiecie kto był u Mrówczyńskiego rano w dzień tragedii?
-Nie ale pracujemy nad tym- odezwał się Brodecki.
-To pracujcie dalej, ale wydajnie. A pana panie Zawada za pięc minut nie chcę widzieć na komendzie A i jeszcze jedno, ma pan zakaz opuszczania kraju. Proszę zostać do naszej dyspozycji.
Prokurator wziął z biurka odznakę i broń Zawady i zniknął za drzwiami.Adam siadł na fotelu i zakrył twarz rękami. Marek i Baśka stanęli przy nim.
- Nie martw się Adam my tobie wierzymy.Nie wiem tylko jak Iza mogła zrobić coś takiego!-Marek
-no właśnie jak ona mogła. Przecież wiedziała,że te informacje są tajne.-Basia
- Ale ja jej nic nie mówiłem!!!To co tu pisze, to nie są moje słowa!!!
Adam podszedł do biurka i wziął z poręczy krzesła swoją kurtkę. Basia chwyciła go za rękę.
- Co robisz?
-Jadę do redakcji. Muszę z nią pogadać. A potem do domu zabrać swoje rzeczy.
-Co!!!! Przecież to twoje mieszkanie.- Marek
-Wiem, ale, co mam zrobić? Z dzieckiem ją na bruk nie wyrzucę, po za tym to moje dziecko!.- Adam wychodząc
- Poczekaj jadę z tobą- Baśka
- A ja?!Marek
- Ty zostań!!! Ktoś musi tu być i studzić zapędy Dumicza- poleciła komisarz Storosz
Adam z Basią weszli do budynku redakcji. Przy drzwiach zaczepił ich ochroniarz
- Ja jestem komisarz Storosz a to nadkomisarz Zawada- Baśka pokazała odznakę.Ochroniarz się ukłonił i pokazał im drogę do windy
Adam z Basią wpadli do pokoju Izy w chwili gdy rozmawiała przez telefon z naczelnym
- Odłóż ten telefon i posłuchaj!!!- wrzasnął Adam opierając się o biurko za którym siedziała Iza
- O co chodzi?- Iza z niewinną minką odkładając słuchawkę
Zawada nagle przypomniał sobie,że zostawił w aucie gazetę
- O twój artykuł.
-A co podoba się? Zrobiłam Ci niespodziankę?
-O pewnie i to jaką!!!!! Zostałem odsunięty od śledztwa i wywalony z policji!!!
Nastała cisza.Twarz Adama poczerwieniała, a dłoni uformowały się pięści
- Przepraszam, ale musiałam.
Adam popatrzył w oczy żony i zaraz znikł za drzwiami
- Naprawdę musiałaś?- spytała Basia z wyrzutem i pobiegła za kolegą
Storosz wsiadła do Toyoty w ostatniej chwili. Adam ruszył z piskiem opon
-Spokojnie, bo zaraz kogoś potrącisz-Basia widząc z jakim impetem przejechali przez przejście
- Co robimy?- zapytała
- My nic. Zostawię cię pod komendą i jadę do domu.Szczęście,że Dumicz nie kazał mi zwrócić samochodu
-Adam, ale jak my mamy pracować bez ciebie?
-Poradzicie sobie. Grodzki z Dumiczem pewnie zerwą Pawła z urlopu.
- Wiem, ale nawet z Pawłem, możemy sobie nie poradzić.
- Poradzicie sobie. A teraz biegnij szybko na komendę.Mam nadzieję,że Dumicz nie zauważył twojego zniknięcia.Możesz miec kłopoty, jeśli się dowie,że ze mną pojechałaś.
-Wiesz,że mam to w du…..!
- Wiem, ale lepiej będzie jak przez jakiś czas nie będziemy się kontaktować.Przekaż to Markowi i Pawłowi. Nie chciałbym byście mieli kłopoty z mojego powodu.
- I tak już mamy. Twoje kłopoty są naszymi. Trzymaj się Adam!- Basia wysiadając z samochodu
Gdy Basia weszła do kanciapy zastała tam całą czwórkę przyjaciół: Marka, Pawła, Szczepana i Zuzię.
-Brakuje tylko Adama – stwierdziła ze smutkiem
-Jak Grodzki zadzwonił do mnie i powiedział o wszystkim, myślałem,że żartuje- Paweł
-Jednak kurka nie żartował-Szczepan wgapiając się w artykuł
- Jak ona mogła!- Marek – Gdyby mi Kaśka wywinęła taki numer to nie wiem co bym zrobił.
-Co wy tu jeszcze robicie?Mam informacje. Właśnie dzwonili ze szpitala Mrówczyński zmarł przed chwilą. Szczepan z Zuzią zbierajcie się. Mieliście przywieść Lubeckiego na przesłuchanie.
-Kto to?- spytała Basia
- to przyjaciel Mrówczyńskiego, wspólnik.Jak byś była na miejscu to byś wiedziała- inspektor z wyrzutem- Poza tym trzeba było dokładnie przeczytać artykuł.
- Musiałam jechać z Adamem- usprawiedliwiła się Basia
-Nie wspominajcie przy mnie jego imienia proszę.
-Ale panie inspektorze. On jest niewinny. To Iza.- Basia broniąc swojego szefa i przyjaciela
- Nie zwalaj wszystkiego na nią. Gdyby Adam był wporządku to by trzymaj język za zębami.
-Nawet nie wiecie jaką przez niego mamy burzę!- dodał po chwili.
Szczepan jedź szybko po Lubeckiego, jeśli jeszcze nam nie zwiał.
Za pół godziny w pokoju przesłuchań,
- Ja wiem tylko tyle ile było w artykule. Nie kłóciłem się z Mrówczyńskim-Lubecki- Zawsze byliśmy kumplami.
-Ale chciałeś od niego kasy, którą mu pożyczyłeś na leczenie chłopca.-Basia- Wiemy,że byłeś u niego w dzień tragedii rano.Znaleźliśmy nawet twoje odciski palców
- I co z tego?Byłem, ale to jeszcze nie zbrodnia chyba?
-Ale od żony Mrówczyńskiego wiemy,że nie był pan zadowolony z pomysłu z tym lekiem
- Racja. Jestem lekarzem i odradzałem im tę kurację. Chciałem by zapisali chłopca do wybitnego onkologa. By zaczął chemioterapię.
-Czy lek pana zdaniem mógł się przyczynić do śmierci chłopca?-Basia
-Czemu pani mnie o to pyta?Przecież ustalili już pańśwto,że śmierć chłopca to nieszczęsliwy wypadek.Czytałem o tym.-Lubecki uśmiechnął się.
- O śmierci pana przyjaciela pan też już wie?
-Nie.O matko to jednak nie żyje. Przykro mi.Dla Ewy to napewno wielka tragedia.Została sama z tym kłopotem.
Po wyjściu świadka
- Jakoś nie wyglądał na bardzo zmartwionego tym,że przyjaciel nie żyje-Basia popijając kawę w kanciapie
- Ja też to zauważyłam- Zuzia- Wogóle był jakiś sztuczny. Na mój gust coś tu nie gra.
-Mówisz jak Adam-Marek-On też zawsze analizował każdą sprawę i dopatrywał się drugiego dna.
-Tylko,że tu dziewczyny sprawa jest prosta- Paweł- Twierdzę tak samo jak Marek,że to samobójstwo. Lubecki nie ma nic wspólnego z tą smiercią.
- Myślicie,że powiniem zamknąć sprawę- Grodzki pojawił się nagle w gabinecie
-Tak- Paweł z Markiem przytaknęli
Dziewczyny pokręciły głowami.
- Nie wiem, czy powinienem się wtrącac , ale kurka coś tu śmierdzi-Szczepan
-Panie inspektorze co będzie z Adamem?- spytała Basia korzystając z okazji.
- Narazie został odsunięty od śledztwa.- ispektor- Sprawa jest badana. Prawdopodobnie zostanie oskarżony, o ujawienie tajnych informacji ze śledztwa. Grozi mu nawet więzienie.
-Ale jak to? Nadkomisarz w więzieniu?- Zuzia z niepokojem spojrzała na Grodzkiego
-Adam już nie jest nadkomisarzem.Został zdegradowany do stopnia komisarza.On jest sam sobie winien. W głowie mi się nie mieści jak mogło do tego dojść! Jeszcze on nie przyznaje się do winy!!!
-My wierzymy w jego niewinność- Marek wypowiedział się za wszystkich., bo odebrało im mowę.Dziewczyny ze spuszczonymi głowami stały pod ścianą.W oczach Basi pojawiły się łzy.
Grodzki wyszedł bez słowa pozostawiając policjantów w zadumie.Nastała grobowa cisza.
Przyjaciele spoglądali na siebie, ale nikt nie był w stanie wydusić słowa. Adam był dla nich wielkim autorytetem i wzorowym policjantem.Nie mogli wyobrazić go sobie za kratami w więziennym ubranku, sponiewieranego, stłamszonego i uznanego za oszusta.
ciąg dalszy nastąpi!!!
Skończyło się smutno co?No zobaczymy co dalej wymyślę. Jedno wiadomo- sprawę trzeba wyjaśnić.Czekam na komty
15 grudnia 2007
14 grudnia 2007
2/56
Na komendzie, po przesłuchaniu żony Mrówczyńskiego
Adam wyszedł z pokoju przesłuchań i zamknął za sobą drzwi
- I co? Nie powiedziała nic ciekawego.Była w pracy, kiedy zdarzył się wypadek. Dzieckiem miał opiekować się mąż.-Basia
- Ale sąsiadka mówiła,że rano słychać było jak Mrówczyńscy rozmawiał z kimś, kłócił się. Górczyńska twierdziła,że to był jakiś męski głos, prawda Basiu- Adam
Basia skinęła głową, ale nic nie odpowiedziała
- Będziemy musieli to sprawdzić- Adam
- Ale po co?- Marek- Moim zdaniem wszystko się zgadza z naszą hipotezą. Mrówczyński miał pilnować syna, ale musiał wyjść na chwilę i zostawił go samego.A potem to już sami wiecie.Ja jestem pewny,że to samobójstwo.Przecież, nic nie wskazuje by było inaczej.
-Właśnie Marek nic nie wskazuje na to, ale nic nie wiemy na pewno. Facet nie zostawił żadnego listu. Poza tym nie wiemy też kiedy i jak naprawdę zginął chłopczyk.-Grodzki- Media bardzo interesują się tą sprawą, bo Mrówczyński był kiedyś słynnym trenerem koszykówki. Nie mogę zamknąć tej sprawy, tak poprostu, bo nam dziennikarze głowę urwą
W tej chwili zadzwoniła komórka Zawady.
-Tak już jadę.
- To od patologa, podobno ma coś ciekawego.- powiedział Nadkomisarz i już go nie było
- A co my mamy robić?- zapytał Szczepan
-Macie dwie nie rozwiązane sprawy, więc z pewnością zajęcie się znajdzie- rzekł Dumicz, który zjawił się nagle
- Dobra, a co ty taki zdenerwowany dzisiaj?.Nie udało Ci się wsadzić Nowackiego za kratki więc się pieklisz.-komisarz Brodecki
- Marek spokojnie. Moim zamiarem nie wcale było wsadzić waszego kumpla za kratki.Cieszę się,że okazał się niewinny.-prokurator
-Czyżby.- szepnął Marek i skierował się w stronę kanciapy.
-Czy wy wszyscy nie możecie zrozumieć,że ja nie jestem przeciw wam. Nie lubię tylko jak dziennikarze dobierają nam się do tyłka i wypisują głupoty.
- Nie ma czym się przejmować.Pismaki zawsze chcą wszystko wiedzieć- Grodzki próbując trochę uspokoić prokuratora.
-Łatwo Ci mówić Rysiu. To nie do ciebie wydzwania ta redaktorka co chwila.Mam już jej po dziurki w nosie.Ta Liszewska dzwoniła już chyba z dziesięć razy. Chce mieć materiał na pierwszą stronę
-Kto?-Basia przystanęła na chwilę i odwróciła się w stronę rozmawiających na dzwięk nazwiska Izy
- Liszewka, a co zna ją pani?-Dumicz
-Nie, nie, tak tylko zapytałam
Za pół godziny do kanciapy kryminalnych wpadł Adam z raportem w dłoni.
-Mam ciekawe informacje.- uśmiechnął się
-To gadaj!, bo my nie mamy nic.W bazie nic nie ma .- Basia zrezygnowana.
- Chłopczyk był chory na białaczkę.Zażywał specjalny, bardzo drogi eksperymentalny lek.
- Ciekawe,że Mrówczyńska nam nic o tym nie wspomniała-Marek
- A czym miała się chwalić?-Basia
-Racja Basiu.Poza tym lęk ten jest u nas jeszcze nie dopuszczony do użytku.Jest jeszcze na etapie testów.Sprzedają go jedynie na „czarnym rynku”
W tej chwili do kanciapy wpadł Szczepan.
-Adam, czy mógłym wcześniej wyjść?
-Niestety nie Szczepan, ale dobrze,że jesteś. Weź Zuzę i ściągnijcie nam ty jeszcze raz Mrówczyńską.
-Znowu? Przecież niedawno tu była.
-Tak, ale nie powiedziała nam wszystkiego.
-Już się kurka, robi- rzekł Szczepan i smutny pomaszerował do swojego pokoju.
-Zuzia zbieraj się. Adam kazał przywieźć nam Mrówczyńską znów na komendę.
- Dobra- Zuzia wzięła kurtkę i oboje pomaszerowali na parking
-A co ty taki zły Szczepan?
-No bo kurka chciałem wyjśc dziś wcześciej, a tu klops.-Szczepan wsiadając do auta
- A co umówiłeś się z Oliwką?
-Zgadłaś spryciulo!
-A co pogodziliście się już?
- Można tak powiedzieć. Znów się spotykamy, ale rzadko. Ona, kurka ciągle nie ma czasu.
- A ty biedaku usychasz z tęsknoty.- Zuzia wybuchnęła śmiechem.
- Kurka daj spokój. – aspirant szturchnął koleżankę
- Uważaj jak jedziesz!!!Przejechałeś na czerwonym!
-A wcale,że nie kurka, bo na żółtym!!!
Wieczorem na komendzie.
Dumicz wszedł do kanciapy i ku swojemu zdziwieniu przy biurku zobaczył Adama.
- Co ty tu robisz? Myślałem,że już nikogo tu nie ma.
- To byłeś w błędzie.Mówiłeś,że chcesz na rano uzupełnione akta sprawy i raporty.
- Zgadza się mówiłem, ale jest już po siódmej.- prokurator spojrzał na zegarek
- Po siódmej czy przed ósmą, nie ważne. Raporty same się nie napiszą.
-Adam, zostaw to i leć do domu. Wszyscy mieliśmy trudny dzień- Jacek uśmiechnął się i wyszedł
Nadkomisarz nie wiele myśląc spakował dokumenty do swojej torby i wyszedł z komendy.
U Zawadów
-Czemu tak póżno? Czekałam z kolacją, ale już wszystko zimne.- powiedziała z wyrzutem Iza otwierając drzwi.
- Przepraszam, ale nie jestem głodny.Wypiję herbatę i idę do siebie. Muszę jeszcze popracować
Kilka minut po 21szej Iza z Alicją na rękach zajrzała do pokoju w którym pracował Adam
-Mała wreszcie zasnęła. Położę ją zaraz do łóżeczka i czekam na ciebie w naszym łóżku.
-Izuniu kochanie, widzisz,że jeszcze pracuję.
Iza wyszła nadąsana. Położyła małą w łóżeczku.Póżniej poszła do łazienki.
- Adam ja sama nie umiem zasnąć- Izaznowu zajrzała do Zawady.
- Właśnie skończyłem-Adam zostawił dokumenty na biurku i poszedł do łazienki.
Gdy drzwi łazienki zamknęły się Iza podeszła do biurka Adama i otworzyła teczkę z napisem sprawa Mrówczyńskich.Wzięła z szuflady czystą kartkę i szybko napisała coś na niej.Popatrzyła w stronę drzwi czy przypadkiemAdam już nie wyszedł z łazienki.Poczym znów otworzyła teczkę i przekartkowała.Na koniec zostawiła wszystko tak jak zastała. Przysunęła lekko klawiaturę, która odsunęła jej się przy czytaniu raportu z ostatniego przesłuchania Mrówczyńskiej, który był widoczny na monitorze.
Adam położył się przy Izie.
-Ciężko pracujesz kochanie-Iza przytulając się do ukochanego
-Masz rację, ale już niedługo. Liczę na to,że niedługo rozwiążemy tą zagadkę
- Mówisz o sprawie Mrówczyńskiego? Jest jakiś przełom w śledztwie?
-Nie wiem jeszcze. Poza tym nie mogę o tym mówić.
-Ale prokurator Dumicz nic nie powiedział na konferencji prasowej.
-I dobrze.Dlatego właśnie ja też nie mogę.Wszystko powiemy dopiero jak będziemy pewni.
-Adam-Iza umilkła na chwilę
-No co?
-Czy ty gniewasz się na mnie, za tę ranną akcję z kamerą?
-Nie powiem,żebym był z tego zadowolony.Wiesz przecież jak nie lubię wścibstwa u dziennikarzy.Ludzka tragedia to nie jest materiał na pierwszą stronę.
- Ja wiem Adam, ale wy musicie zrozumieć,że my chcemy wam pomóc
-To uważaj byście nie zaszkodzili, bo pomóc nam raczej nie pomożecie.-Adam odwrócił się plecami do ukochanej i zasnął.
Adam wyszedł z pokoju przesłuchań i zamknął za sobą drzwi
- I co? Nie powiedziała nic ciekawego.Była w pracy, kiedy zdarzył się wypadek. Dzieckiem miał opiekować się mąż.-Basia
- Ale sąsiadka mówiła,że rano słychać było jak Mrówczyńscy rozmawiał z kimś, kłócił się. Górczyńska twierdziła,że to był jakiś męski głos, prawda Basiu- Adam
Basia skinęła głową, ale nic nie odpowiedziała
- Będziemy musieli to sprawdzić- Adam
- Ale po co?- Marek- Moim zdaniem wszystko się zgadza z naszą hipotezą. Mrówczyński miał pilnować syna, ale musiał wyjść na chwilę i zostawił go samego.A potem to już sami wiecie.Ja jestem pewny,że to samobójstwo.Przecież, nic nie wskazuje by było inaczej.
-Właśnie Marek nic nie wskazuje na to, ale nic nie wiemy na pewno. Facet nie zostawił żadnego listu. Poza tym nie wiemy też kiedy i jak naprawdę zginął chłopczyk.-Grodzki- Media bardzo interesują się tą sprawą, bo Mrówczyński był kiedyś słynnym trenerem koszykówki. Nie mogę zamknąć tej sprawy, tak poprostu, bo nam dziennikarze głowę urwą
W tej chwili zadzwoniła komórka Zawady.
-Tak już jadę.
- To od patologa, podobno ma coś ciekawego.- powiedział Nadkomisarz i już go nie było
- A co my mamy robić?- zapytał Szczepan
-Macie dwie nie rozwiązane sprawy, więc z pewnością zajęcie się znajdzie- rzekł Dumicz, który zjawił się nagle
- Dobra, a co ty taki zdenerwowany dzisiaj?.Nie udało Ci się wsadzić Nowackiego za kratki więc się pieklisz.-komisarz Brodecki
- Marek spokojnie. Moim zamiarem nie wcale było wsadzić waszego kumpla za kratki.Cieszę się,że okazał się niewinny.-prokurator
-Czyżby.- szepnął Marek i skierował się w stronę kanciapy.
-Czy wy wszyscy nie możecie zrozumieć,że ja nie jestem przeciw wam. Nie lubię tylko jak dziennikarze dobierają nam się do tyłka i wypisują głupoty.
- Nie ma czym się przejmować.Pismaki zawsze chcą wszystko wiedzieć- Grodzki próbując trochę uspokoić prokuratora.
-Łatwo Ci mówić Rysiu. To nie do ciebie wydzwania ta redaktorka co chwila.Mam już jej po dziurki w nosie.Ta Liszewska dzwoniła już chyba z dziesięć razy. Chce mieć materiał na pierwszą stronę
-Kto?-Basia przystanęła na chwilę i odwróciła się w stronę rozmawiających na dzwięk nazwiska Izy
- Liszewka, a co zna ją pani?-Dumicz
-Nie, nie, tak tylko zapytałam
Za pół godziny do kanciapy kryminalnych wpadł Adam z raportem w dłoni.
-Mam ciekawe informacje.- uśmiechnął się
-To gadaj!, bo my nie mamy nic.W bazie nic nie ma .- Basia zrezygnowana.
- Chłopczyk był chory na białaczkę.Zażywał specjalny, bardzo drogi eksperymentalny lek.
- Ciekawe,że Mrówczyńska nam nic o tym nie wspomniała-Marek
- A czym miała się chwalić?-Basia
-Racja Basiu.Poza tym lęk ten jest u nas jeszcze nie dopuszczony do użytku.Jest jeszcze na etapie testów.Sprzedają go jedynie na „czarnym rynku”
W tej chwili do kanciapy wpadł Szczepan.
-Adam, czy mógłym wcześniej wyjść?
-Niestety nie Szczepan, ale dobrze,że jesteś. Weź Zuzę i ściągnijcie nam ty jeszcze raz Mrówczyńską.
-Znowu? Przecież niedawno tu była.
-Tak, ale nie powiedziała nam wszystkiego.
-Już się kurka, robi- rzekł Szczepan i smutny pomaszerował do swojego pokoju.
-Zuzia zbieraj się. Adam kazał przywieźć nam Mrówczyńską znów na komendę.
- Dobra- Zuzia wzięła kurtkę i oboje pomaszerowali na parking
-A co ty taki zły Szczepan?
-No bo kurka chciałem wyjśc dziś wcześciej, a tu klops.-Szczepan wsiadając do auta
- A co umówiłeś się z Oliwką?
-Zgadłaś spryciulo!
-A co pogodziliście się już?
- Można tak powiedzieć. Znów się spotykamy, ale rzadko. Ona, kurka ciągle nie ma czasu.
- A ty biedaku usychasz z tęsknoty.- Zuzia wybuchnęła śmiechem.
- Kurka daj spokój. – aspirant szturchnął koleżankę
- Uważaj jak jedziesz!!!Przejechałeś na czerwonym!
-A wcale,że nie kurka, bo na żółtym!!!
Wieczorem na komendzie.
Dumicz wszedł do kanciapy i ku swojemu zdziwieniu przy biurku zobaczył Adama.
- Co ty tu robisz? Myślałem,że już nikogo tu nie ma.
- To byłeś w błędzie.Mówiłeś,że chcesz na rano uzupełnione akta sprawy i raporty.
- Zgadza się mówiłem, ale jest już po siódmej.- prokurator spojrzał na zegarek
- Po siódmej czy przed ósmą, nie ważne. Raporty same się nie napiszą.
-Adam, zostaw to i leć do domu. Wszyscy mieliśmy trudny dzień- Jacek uśmiechnął się i wyszedł
Nadkomisarz nie wiele myśląc spakował dokumenty do swojej torby i wyszedł z komendy.
U Zawadów
-Czemu tak póżno? Czekałam z kolacją, ale już wszystko zimne.- powiedziała z wyrzutem Iza otwierając drzwi.
- Przepraszam, ale nie jestem głodny.Wypiję herbatę i idę do siebie. Muszę jeszcze popracować
Kilka minut po 21szej Iza z Alicją na rękach zajrzała do pokoju w którym pracował Adam
-Mała wreszcie zasnęła. Położę ją zaraz do łóżeczka i czekam na ciebie w naszym łóżku.
-Izuniu kochanie, widzisz,że jeszcze pracuję.
Iza wyszła nadąsana. Położyła małą w łóżeczku.Póżniej poszła do łazienki.
- Adam ja sama nie umiem zasnąć- Izaznowu zajrzała do Zawady.
- Właśnie skończyłem-Adam zostawił dokumenty na biurku i poszedł do łazienki.
Gdy drzwi łazienki zamknęły się Iza podeszła do biurka Adama i otworzyła teczkę z napisem sprawa Mrówczyńskich.Wzięła z szuflady czystą kartkę i szybko napisała coś na niej.Popatrzyła w stronę drzwi czy przypadkiemAdam już nie wyszedł z łazienki.Poczym znów otworzyła teczkę i przekartkowała.Na koniec zostawiła wszystko tak jak zastała. Przysunęła lekko klawiaturę, która odsunęła jej się przy czytaniu raportu z ostatniego przesłuchania Mrówczyńskiej, który był widoczny na monitorze.
Adam położył się przy Izie.
-Ciężko pracujesz kochanie-Iza przytulając się do ukochanego
-Masz rację, ale już niedługo. Liczę na to,że niedługo rozwiążemy tą zagadkę
- Mówisz o sprawie Mrówczyńskiego? Jest jakiś przełom w śledztwie?
-Nie wiem jeszcze. Poza tym nie mogę o tym mówić.
-Ale prokurator Dumicz nic nie powiedział na konferencji prasowej.
-I dobrze.Dlatego właśnie ja też nie mogę.Wszystko powiemy dopiero jak będziemy pewni.
-Adam-Iza umilkła na chwilę
-No co?
-Czy ty gniewasz się na mnie, za tę ranną akcję z kamerą?
-Nie powiem,żebym był z tego zadowolony.Wiesz przecież jak nie lubię wścibstwa u dziennikarzy.Ludzka tragedia to nie jest materiał na pierwszą stronę.
- Ja wiem Adam, ale wy musicie zrozumieć,że my chcemy wam pomóc
-To uważaj byście nie zaszkodzili, bo pomóc nam raczej nie pomożecie.-Adam odwrócił się plecami do ukochanej i zasnął.
13 grudnia 2007
Kłopoty kryminalnych cz.56
Witajcie kochani !!!!
Bardzo dawno mnie tu nie było w tej roli. Ostatnie moje opowiadania publikowane na tym blogu są z sierpnia. Niedawno znowu zmieniłam pracę i nie miałam czasu na pisanie. Brak czasu objawił się też tym,że prawie nie zaglądałam na blogi, nie czytałam i nie komentowałam opowiadań. Zdarzało się,że jedym blogiem, który czytałam był ten.W końcu jestem współautorką tego bloga, więc nie mogłam tak całkiem sobie odpuścić.Ok, dosyć wstępu, zabieram się za notkę.
Na komendzie
- Macie sprawę.Zbierajcie się i jedźcie na Szmaragdową.- Grodzki
-Nową sprawę? A stara jeszcze nie wyjaśniona- jęknął Marek przeciągając się leniwie
-Nie moja to wina. Mordercy widać nie próżnują- odpowiedział Grodzki, poczym opuścił pokój.
- Już zaraz- powiedział Adam i popił ostatni łyk kawy. Potem wstał i razem z Markiem poszli w kierunki drzwi. Basia nadal siedziała patrząc w okno
- Baśka nie słyszałaś? Zbieraj się!- krzyknął Marek, chcąc wyrwać koleżankę z zamyślenia
Adam podszedł do Basi, położył jej rękę na ramieniu
- Co ci jest? Z Pawłem już chyba wszystko w porządku, skoro nawet Dumicz uwierzył w jego niewinność.
-Wiem, ale głupio mi, bo ja zwątpiłam. Poza tym sprawa z Marzeną nie jest do końca jasna Paweł jest jakiś dziwny, jakby nieobecny. Boję się tych jego tajemnic.- Basia- Może zostanę tutaj? Poszukam czegoś w komputerze.
-Nie możesz tu sama zostać. Wstawaj i weź się w garść- Adam
Po tych słowach wszyscy skierowali się na parking do czarnej Toyoty
Marek usiadł z przodu obok Adama, a Baśka powoli wpakowała się na tylne siedzenie.
-A gdzie jest Paweł? -Marek- Chyba już powinien być w pracy, skoro już się wszystko wyjaśniło.
-Wziął kilka dni wolnego, odpoczywa.- Basia.
Gdy wysiedli przed domem gdzie doszło do zabójstwa Adam wśród tłumu dziennikarzy rozpoznał Izę.
- Co ty tu robisz?- zapytał zdziwiony.
- Jak to co? Mrówczyński i jego 4letni synek nie żyją, a ty mnie pytasz co tu robię?
- Przecież nie jesteś policjantką.- Adam trochę zirytowany postawą Izy – Poza tym dla dziennikarzy nie ma jeszcze żadnych informacji.Powiemy wam tyle ile możemy, ale dopiero po zakończeniu śledztwa.
- Ale jak stąd wyjdziecie to informację będą?Wtedy powie nam pan, panie Nadkomisarzu czy to było samobójstwo prawda?- Iza zaczęła się dopytywać i podetknęła Adamowi mikrofon. Zaraz za nią przyleciał jakiś facet z kamerą
-Nie kręcie tego i zmiatajcie stąd!!!- wściekły Adam odepchnął mikrofon- Już powiedziałem,że narazie nie macie co liczyć na informacje.
-Ale panie komisarzu, społeczeństwo ma prawo wiedzieć co tu się stało. -Iza nie dając za wygraną.
Policjanci weszli do środka.
- Co ona robi!?Czyżby zaczęła uprawiać dziennikarstwo śledcze?! – burknął pod nosem Adam
- Co tu się stało?- Marek zwrócił się do jednego z techników zbierających ślady w salonie
-Na pierwszym piętrze przy schodach leżą zwłoki 4 letniego Łukasza Mrówczyńskiego. A jego ojca w ciężkim stanie przedchwilą zabrała stąd karetka. Skoczył z dachu, ale na jego szczęście drzewo rosnące obok trochę zaamortyzowało upadek. Wyhamowało go trochę. Jednak facet nie zatrzymał się na drzewie tylko upadł na betonową wylewkę.Jest w stanie krytycznym, prawdopodobnie nie przeżyje.
-Czy myślicie,że to mogła być próba samobójcza?-Adam
-Jeśli chodzi o Mrówczyńskiego bardzo możliwe. Z synkiem to prawdopodobnie nieszczęsliwy wypadek. Narazie jednak niczego chyba nie można wykluczyć.- rzekł technik spoglądając na policjantów.
- Czy wiadomo, coś o matce dziecka?-Adam
- Nie było jej tutaj. Odlależć ją to Wasze zadanie.
- Kto zaalarmował policję?- Adam
- Przypadkowy przechodzień. Facet zobaczył Mrówczyńskiego na dachu.Zaalarmował pogotowie , straż pożarną i policję.My przyjechaliśmy wezwani przez policjantów ze Śródmieścia.Zadzwonili po nas gdy w domu odkryli zwłoki chłopca.Gdy przyjechaliśmy karetka pogotowia zabierała właśnie Mrówczyńskiego do szpitala.
- Są jacyś świadkowie?- spytał Marek
-Są. Jak zwykle w takich przypadkach, pełno gapiów.- Technik popatrzył przez okno- Poza tym jest jeszcze sąsiadka. Starsza pani.
- Gdzie ona jest?- Adam
- Pod 16stką, domek obok. To pani Górczyńska.
- Baśka zajmij się tą sąsiadką,a ja z Markiem zajmiemy się tym tłumem gapiów na dole.
- i dziennikarzami- dokończył Brodecki.Poczym Zawada rzucił mu ostre spojrzenie.
Po przesłuchaniu świadków Policjanci udali się na komendę.
Na komendzie
-Ta Górczyńska mówiła, że Ci Mrówczyńscy to spokojni ludzie byli.- Baśka- Adam czy ty myślisz,że to było samobójstwo?
- Może faktycznie, było tak.- do rozmowy włączył się Marek- Mrówczyński podobno chwilę przed tragedią wychodził z domu. Może poszedł na przykład do sklepu, na chwilę, zostawił synka w domu.Mały bawił się, a potem jakoś tak nieszczęśliwie spadł z tych schodów. Ojciec wrócił i zobaczył co się stało, poczym wszedł na dach i skoczył. Obwiniał się pewnie za śmierć syna.
-To co mówicie, jest prawdopodobne, ale narazie to tylko nie sprawdzona hipoteza. Trzeba pogadać z żoną Mrówczyńskiego, gdy tylko się znajdzie.- Adam
Zadzwonił telefon. Po odłożeniu słuchawki komisarz Storosz oznajmiła.
- Mrówczyńska wróciła do domu. Szczepan już ją do nas wiezie.
Ciąg dalszy nastąpi !!!
Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie i liczę na komentarze. Proszę też o trochę wyrozumiałości, dawno nie pisałam, więc trochę tak dziwnie mi ta notka wyszła.No ale mówi się trudno.
Bardzo dawno mnie tu nie było w tej roli. Ostatnie moje opowiadania publikowane na tym blogu są z sierpnia. Niedawno znowu zmieniłam pracę i nie miałam czasu na pisanie. Brak czasu objawił się też tym,że prawie nie zaglądałam na blogi, nie czytałam i nie komentowałam opowiadań. Zdarzało się,że jedym blogiem, który czytałam był ten.W końcu jestem współautorką tego bloga, więc nie mogłam tak całkiem sobie odpuścić.Ok, dosyć wstępu, zabieram się za notkę.
Na komendzie
- Macie sprawę.Zbierajcie się i jedźcie na Szmaragdową.- Grodzki
-Nową sprawę? A stara jeszcze nie wyjaśniona- jęknął Marek przeciągając się leniwie
-Nie moja to wina. Mordercy widać nie próżnują- odpowiedział Grodzki, poczym opuścił pokój.
- Już zaraz- powiedział Adam i popił ostatni łyk kawy. Potem wstał i razem z Markiem poszli w kierunki drzwi. Basia nadal siedziała patrząc w okno
- Baśka nie słyszałaś? Zbieraj się!- krzyknął Marek, chcąc wyrwać koleżankę z zamyślenia
Adam podszedł do Basi, położył jej rękę na ramieniu
- Co ci jest? Z Pawłem już chyba wszystko w porządku, skoro nawet Dumicz uwierzył w jego niewinność.
-Wiem, ale głupio mi, bo ja zwątpiłam. Poza tym sprawa z Marzeną nie jest do końca jasna Paweł jest jakiś dziwny, jakby nieobecny. Boję się tych jego tajemnic.- Basia- Może zostanę tutaj? Poszukam czegoś w komputerze.
-Nie możesz tu sama zostać. Wstawaj i weź się w garść- Adam
Po tych słowach wszyscy skierowali się na parking do czarnej Toyoty
Marek usiadł z przodu obok Adama, a Baśka powoli wpakowała się na tylne siedzenie.
-A gdzie jest Paweł? -Marek- Chyba już powinien być w pracy, skoro już się wszystko wyjaśniło.
-Wziął kilka dni wolnego, odpoczywa.- Basia.
Gdy wysiedli przed domem gdzie doszło do zabójstwa Adam wśród tłumu dziennikarzy rozpoznał Izę.
- Co ty tu robisz?- zapytał zdziwiony.
- Jak to co? Mrówczyński i jego 4letni synek nie żyją, a ty mnie pytasz co tu robię?
- Przecież nie jesteś policjantką.- Adam trochę zirytowany postawą Izy – Poza tym dla dziennikarzy nie ma jeszcze żadnych informacji.Powiemy wam tyle ile możemy, ale dopiero po zakończeniu śledztwa.
- Ale jak stąd wyjdziecie to informację będą?Wtedy powie nam pan, panie Nadkomisarzu czy to było samobójstwo prawda?- Iza zaczęła się dopytywać i podetknęła Adamowi mikrofon. Zaraz za nią przyleciał jakiś facet z kamerą
-Nie kręcie tego i zmiatajcie stąd!!!- wściekły Adam odepchnął mikrofon- Już powiedziałem,że narazie nie macie co liczyć na informacje.
-Ale panie komisarzu, społeczeństwo ma prawo wiedzieć co tu się stało. -Iza nie dając za wygraną.
Policjanci weszli do środka.
- Co ona robi!?Czyżby zaczęła uprawiać dziennikarstwo śledcze?! – burknął pod nosem Adam
- Co tu się stało?- Marek zwrócił się do jednego z techników zbierających ślady w salonie
-Na pierwszym piętrze przy schodach leżą zwłoki 4 letniego Łukasza Mrówczyńskiego. A jego ojca w ciężkim stanie przedchwilą zabrała stąd karetka. Skoczył z dachu, ale na jego szczęście drzewo rosnące obok trochę zaamortyzowało upadek. Wyhamowało go trochę. Jednak facet nie zatrzymał się na drzewie tylko upadł na betonową wylewkę.Jest w stanie krytycznym, prawdopodobnie nie przeżyje.
-Czy myślicie,że to mogła być próba samobójcza?-Adam
-Jeśli chodzi o Mrówczyńskiego bardzo możliwe. Z synkiem to prawdopodobnie nieszczęsliwy wypadek. Narazie jednak niczego chyba nie można wykluczyć.- rzekł technik spoglądając na policjantów.
- Czy wiadomo, coś o matce dziecka?-Adam
- Nie było jej tutaj. Odlależć ją to Wasze zadanie.
- Kto zaalarmował policję?- Adam
- Przypadkowy przechodzień. Facet zobaczył Mrówczyńskiego na dachu.Zaalarmował pogotowie , straż pożarną i policję.My przyjechaliśmy wezwani przez policjantów ze Śródmieścia.Zadzwonili po nas gdy w domu odkryli zwłoki chłopca.Gdy przyjechaliśmy karetka pogotowia zabierała właśnie Mrówczyńskiego do szpitala.
- Są jacyś świadkowie?- spytał Marek
-Są. Jak zwykle w takich przypadkach, pełno gapiów.- Technik popatrzył przez okno- Poza tym jest jeszcze sąsiadka. Starsza pani.
- Gdzie ona jest?- Adam
- Pod 16stką, domek obok. To pani Górczyńska.
- Baśka zajmij się tą sąsiadką,a ja z Markiem zajmiemy się tym tłumem gapiów na dole.
- i dziennikarzami- dokończył Brodecki.Poczym Zawada rzucił mu ostre spojrzenie.
Po przesłuchaniu świadków Policjanci udali się na komendę.
Na komendzie
-Ta Górczyńska mówiła, że Ci Mrówczyńscy to spokojni ludzie byli.- Baśka- Adam czy ty myślisz,że to było samobójstwo?
- Może faktycznie, było tak.- do rozmowy włączył się Marek- Mrówczyński podobno chwilę przed tragedią wychodził z domu. Może poszedł na przykład do sklepu, na chwilę, zostawił synka w domu.Mały bawił się, a potem jakoś tak nieszczęśliwie spadł z tych schodów. Ojciec wrócił i zobaczył co się stało, poczym wszedł na dach i skoczył. Obwiniał się pewnie za śmierć syna.
-To co mówicie, jest prawdopodobne, ale narazie to tylko nie sprawdzona hipoteza. Trzeba pogadać z żoną Mrówczyńskiego, gdy tylko się znajdzie.- Adam
Zadzwonił telefon. Po odłożeniu słuchawki komisarz Storosz oznajmiła.
- Mrówczyńska wróciła do domu. Szczepan już ją do nas wiezie.
Ciąg dalszy nastąpi !!!
Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie i liczę na komentarze. Proszę też o trochę wyrozumiałości, dawno nie pisałam, więc trochę tak dziwnie mi ta notka wyszła.No ale mówi się trudno.
8 grudnia 2007
5/55
Na miejscu zbrodni zapadła niespodziewana cisza.
- ktoś tu chyba żartuje – pierwszy oprzytomniał Paweł
- Szczepan, zajmij sie Panią – odezwał sie Dumicz- to jest poważne oskarżenie !
- to jest bzdura a nie oskarżenie !- odpowiedział Paweł
- byłeś tutaj ? – zapytał Zawada
- a masz problemy z pamiecią ? – Paweł – sam mi powiedziałeś ze mam przyjechać i wyjaśnić sprawę
- On tu był ! Widziałam Go ! Morderca ! – krzyczała sąsiadka
- spokojnie, prosze wejść do środka – Marek pomógł Szczepanowi
- chwila moment. Leszek , mozesz podać przybliżony czas zgonu ? – Adam
- nie żyje od około 4 godzin – Leszek
- komisarzu Nowacki, prosze oddać broń, odznakę i zapraszam do radiowozu – Dumicz
- Jacek, co Ty wyrabiasz ? – odezwała sie Basia – Paweł tego nie zrobił!
- paranoja jakaś – pokręcił głową Nowacki – kajdanki też mi załozysz ?
- Paweł , nie dyskutuj. Sytuacja jest poważna – Adam- Jacek, daruj sobie to przedstawienie. Pogadamy na komendzie. Marek zajmij sie tu wszystkim i wszystko chce mieć na wczoraj.
- jasne – kiwnął głową Brodecki i razem ze Szczepanem zniknął w mieszkaniu sąsiadki a Zuzia zajęła sie Marzeną
W milczeniu dojechali na komendę i weszli do budynku. Dumicz poszedł porozmawiać z Grodzkim a Basia , Adam i Paweł weszli do siebie
- jest godzina 18:50, dziewczyna nie żyje od 4 godzin- zaczął Zawada – z komendy wyszedłeś po 13-stej. Która była jak tam dojechałeś ?
- jak wysiadałem to w radiu były wiadomości , wiec chyba 14:30. Korki były – odpowiedział Paweł – chwila! Ty chyba nie wierzysz , że ja …
- ja nie, ale Dumicz owszem – Adam
- z Dumiczem sobie poradze – mruknął Nowacki ukradkiem spoglądając na zamyślona Basię.
- no to co? Zapraszam do pokoju przesłuchań – wszedł Dumicz
- tutaj wygodniej – rozsiadł sie wygodnie Nowacki
- poczekamy na Marka i Zuzie – Adam
- własnie parkują – Dumicz
Kilka minut pózniej kryminalni byli w komplecie.
- denatka nazywała sie Justyna Korczak, lat 32, bezrobotna. Była kuzynką Marzeny Zalewskiej – zaczeła Zuzia- wczoraj przyjechała w odwiedziny. Zalewska wróciła z pracy przed 18-stą i znalazła zwłoki w kuchni.
- a co sąsiadka ciekawego powiedziała ? – zapytał Paweł
- koło 15-stej usłyszała głosne pukanie do drzwi i jakieś krzyki więc wyjrzała na korytarz – Marek
- a to sie zgadza – Paweł – nikt nie otwierał drzwi wiec wróciłem do samochodu. Chciałem poczekać na Marzenę ale zmieniłem zdanie i pojechałem do domu
- o której był w domu ? – Dumicz zapytał Basię
- przed 16-stą – odpowiedziała Basia patrząc w okno a Paweł pokręcił głową
- Basiu, przecież wiesz , ze to nieprawda – powiedział Nowacki – byłem tuż przed 17-stą.-
- Basia jest odsunięta od sprawy – wtrącił Dumicz a Basia spuściła głowę i przygryzła wargę
- no to masz godzinę w plecy – Marek- ofiara zginęła tak samo jak poprzednia. Nóż spręzynowy. Masz coś takiego ?
- mam , scyzoryk. Mogę pokazać – zakpił Paweł – coś jeszcze ?
- po co do niej pojechałeś ? – Dumicz
- ciekawość to pierwszy stopień do piekła- Paweł
- dziewczyna twierdzi , że jest w ciąży z Pawłem- wtrącił Adam – poradziłem ,żeby pojechał i wyjaśnił tą bzdurę.
- no to mamy motyw – Dumicz
- mhm jasne. Pojechałem, włamałem sie i pomyliłem Marzenę z jej kuzynką. Jasne ! Swietnie to wymyśliłeś ! – parsknął Paweł
- masz brakującą godzinę do wyjaśnienia – odezwała sie Basia
- byłem w parku – Paweł
- ktoś Cie widział ? – Dumicz
- owszem, parę wróbli i jeden pies ale wątpie czy czegoś sie od nich dowiesz. Jakoś mało rozmowni byli – kpił Paweł
- w mieszkaniu znalazłem to – Marek połozył na biurku breloczek – to chyba Twój ?
Paweł spojrzał na przedmiot, siegnął do kieszeni spodni i wyciągnął klucze z doczepionym identycznym breloczkiem.
- takie coś mozna kupić w każdym sklepie – Dumicz
- można, ale na odwrocie mojego jest wygrawerowana moja grupa krwi. Dostałem go jakieś 10 lat temu . Mój brat i Ojciec mieli takie same. Mamy żadką grupę B Rh(-)- Paweł odpowiedział poważnie- poza tym ten jest nowy a mój jak widać już trochę sfatygowany.
Dumicz porównał obydwa breloczki i oddał Pawłowi jego własność.
- szefie! Chyba coś mam ! – wparował Żałoda
- no co tam ? – zapytał Adam
- druga sąsiadka wychodziła z domu chwilę przed zabójstwem- Szczepan – i jeszcze jakiś chłopak coś ma do powiedzenia.
- dobra, to jedziemy tam- Dumicz- wszyscy!
- Oni tu są ! – Szczepan- w pokoju przesluchań
Za weneckim lustrem zostały Basia z Zuzią i Szczepan.
- dzień dobry – przywitał sie Zawada – może sie pani przedstawi ?
- Elżbieta Jaworska, mieszkam naprzeciwko pani Zalewskiej – powiedziała kobieta
- moze nam pani powiedzieć co pani widziała ? – Dumicz
- kilka minut po 15-stej wracałam do domu. Jakiś mężczyzna dobijał sie do jej mieszkania- Jaworska
- czy to był On? – Dumicz wskazał Pawła
- cięzko mi stwierdzić. Miał ubraną kurtkę – Jaworska
- jaką ? Ciemną, jasną ? Jak był ubrany ? – Marek
- kurtka była czarna, skórzana. Na głowie miał czapkę z daszkiem i granatowe dzinsy- Jaworska – i chyba był wyższy i trochę grubszy
- przebierałeś sie ? – Adam zapytał Pawła
- nie a poza tym nie mam czarnej skórzanej kurtki – Paweł
- dobrze, dziekujemy pani – Zawada – Szczepan, gdzie jest ten chłopak ?
- już po niego ide – Żałoda po chwili wprowadził nastolatka
- cześć – przywitał sie Brodecki
- cześć- chłopak – widziałem go jak siedział w aucie.
- o której ? – Marek
- wracałem z budy to chyba była 15:00. Widziałem jak włącza alarm , otwiera bagażnik i coś ze środka wyjmuje . Zaraz potem odjechał – wyjaśnił nastolatek
- samochód zapalił od razu ? – zaciekawił sie Adam
- taaak – potwierdził chłopak
- to moze przyjrzymy sie mojego Golfowi co ? – Paweł
Wszyscy wyszli na parking a Paweł wręczył kluczyki Dumiczowi
- to wyłącz alarm, którego nie mam, otwórz bagażnik, który sie nie otwiera bo zamek sie zepsuł i uruchom silnik – powiedział do prokuratora z kpiącą miną
- dobra, wystarczy tej szopki – wtrącił sie Zawada – w mieszkaniu nie ma żadnych śladów, w przypadku wcześniejszego morderstwa mamy dość dowodów , zeby przymknąć Filipa. To jego krew była za paznkociami denatki. Natomiast w tym przypadku bedziemy musieli poczekać na kolejny ruch zabójcy.
KONIEC cz. 55 !!
- ktoś tu chyba żartuje – pierwszy oprzytomniał Paweł
- Szczepan, zajmij sie Panią – odezwał sie Dumicz- to jest poważne oskarżenie !
- to jest bzdura a nie oskarżenie !- odpowiedział Paweł
- byłeś tutaj ? – zapytał Zawada
- a masz problemy z pamiecią ? – Paweł – sam mi powiedziałeś ze mam przyjechać i wyjaśnić sprawę
- On tu był ! Widziałam Go ! Morderca ! – krzyczała sąsiadka
- spokojnie, prosze wejść do środka – Marek pomógł Szczepanowi
- chwila moment. Leszek , mozesz podać przybliżony czas zgonu ? – Adam
- nie żyje od około 4 godzin – Leszek
- komisarzu Nowacki, prosze oddać broń, odznakę i zapraszam do radiowozu – Dumicz
- Jacek, co Ty wyrabiasz ? – odezwała sie Basia – Paweł tego nie zrobił!
- paranoja jakaś – pokręcił głową Nowacki – kajdanki też mi załozysz ?
- Paweł , nie dyskutuj. Sytuacja jest poważna – Adam- Jacek, daruj sobie to przedstawienie. Pogadamy na komendzie. Marek zajmij sie tu wszystkim i wszystko chce mieć na wczoraj.
- jasne – kiwnął głową Brodecki i razem ze Szczepanem zniknął w mieszkaniu sąsiadki a Zuzia zajęła sie Marzeną
W milczeniu dojechali na komendę i weszli do budynku. Dumicz poszedł porozmawiać z Grodzkim a Basia , Adam i Paweł weszli do siebie
- jest godzina 18:50, dziewczyna nie żyje od 4 godzin- zaczął Zawada – z komendy wyszedłeś po 13-stej. Która była jak tam dojechałeś ?
- jak wysiadałem to w radiu były wiadomości , wiec chyba 14:30. Korki były – odpowiedział Paweł – chwila! Ty chyba nie wierzysz , że ja …
- ja nie, ale Dumicz owszem – Adam
- z Dumiczem sobie poradze – mruknął Nowacki ukradkiem spoglądając na zamyślona Basię.
- no to co? Zapraszam do pokoju przesłuchań – wszedł Dumicz
- tutaj wygodniej – rozsiadł sie wygodnie Nowacki
- poczekamy na Marka i Zuzie – Adam
- własnie parkują – Dumicz
Kilka minut pózniej kryminalni byli w komplecie.
- denatka nazywała sie Justyna Korczak, lat 32, bezrobotna. Była kuzynką Marzeny Zalewskiej – zaczeła Zuzia- wczoraj przyjechała w odwiedziny. Zalewska wróciła z pracy przed 18-stą i znalazła zwłoki w kuchni.
- a co sąsiadka ciekawego powiedziała ? – zapytał Paweł
- koło 15-stej usłyszała głosne pukanie do drzwi i jakieś krzyki więc wyjrzała na korytarz – Marek
- a to sie zgadza – Paweł – nikt nie otwierał drzwi wiec wróciłem do samochodu. Chciałem poczekać na Marzenę ale zmieniłem zdanie i pojechałem do domu
- o której był w domu ? – Dumicz zapytał Basię
- przed 16-stą – odpowiedziała Basia patrząc w okno a Paweł pokręcił głową
- Basiu, przecież wiesz , ze to nieprawda – powiedział Nowacki – byłem tuż przed 17-stą.-
- Basia jest odsunięta od sprawy – wtrącił Dumicz a Basia spuściła głowę i przygryzła wargę
- no to masz godzinę w plecy – Marek- ofiara zginęła tak samo jak poprzednia. Nóż spręzynowy. Masz coś takiego ?
- mam , scyzoryk. Mogę pokazać – zakpił Paweł – coś jeszcze ?
- po co do niej pojechałeś ? – Dumicz
- ciekawość to pierwszy stopień do piekła- Paweł
- dziewczyna twierdzi , że jest w ciąży z Pawłem- wtrącił Adam – poradziłem ,żeby pojechał i wyjaśnił tą bzdurę.
- no to mamy motyw – Dumicz
- mhm jasne. Pojechałem, włamałem sie i pomyliłem Marzenę z jej kuzynką. Jasne ! Swietnie to wymyśliłeś ! – parsknął Paweł
- masz brakującą godzinę do wyjaśnienia – odezwała sie Basia
- byłem w parku – Paweł
- ktoś Cie widział ? – Dumicz
- owszem, parę wróbli i jeden pies ale wątpie czy czegoś sie od nich dowiesz. Jakoś mało rozmowni byli – kpił Paweł
- w mieszkaniu znalazłem to – Marek połozył na biurku breloczek – to chyba Twój ?
Paweł spojrzał na przedmiot, siegnął do kieszeni spodni i wyciągnął klucze z doczepionym identycznym breloczkiem.
- takie coś mozna kupić w każdym sklepie – Dumicz
- można, ale na odwrocie mojego jest wygrawerowana moja grupa krwi. Dostałem go jakieś 10 lat temu . Mój brat i Ojciec mieli takie same. Mamy żadką grupę B Rh(-)- Paweł odpowiedział poważnie- poza tym ten jest nowy a mój jak widać już trochę sfatygowany.
Dumicz porównał obydwa breloczki i oddał Pawłowi jego własność.
- szefie! Chyba coś mam ! – wparował Żałoda
- no co tam ? – zapytał Adam
- druga sąsiadka wychodziła z domu chwilę przed zabójstwem- Szczepan – i jeszcze jakiś chłopak coś ma do powiedzenia.
- dobra, to jedziemy tam- Dumicz- wszyscy!
- Oni tu są ! – Szczepan- w pokoju przesluchań
Za weneckim lustrem zostały Basia z Zuzią i Szczepan.
- dzień dobry – przywitał sie Zawada – może sie pani przedstawi ?
- Elżbieta Jaworska, mieszkam naprzeciwko pani Zalewskiej – powiedziała kobieta
- moze nam pani powiedzieć co pani widziała ? – Dumicz
- kilka minut po 15-stej wracałam do domu. Jakiś mężczyzna dobijał sie do jej mieszkania- Jaworska
- czy to był On? – Dumicz wskazał Pawła
- cięzko mi stwierdzić. Miał ubraną kurtkę – Jaworska
- jaką ? Ciemną, jasną ? Jak był ubrany ? – Marek
- kurtka była czarna, skórzana. Na głowie miał czapkę z daszkiem i granatowe dzinsy- Jaworska – i chyba był wyższy i trochę grubszy
- przebierałeś sie ? – Adam zapytał Pawła
- nie a poza tym nie mam czarnej skórzanej kurtki – Paweł
- dobrze, dziekujemy pani – Zawada – Szczepan, gdzie jest ten chłopak ?
- już po niego ide – Żałoda po chwili wprowadził nastolatka
- cześć – przywitał sie Brodecki
- cześć- chłopak – widziałem go jak siedział w aucie.
- o której ? – Marek
- wracałem z budy to chyba była 15:00. Widziałem jak włącza alarm , otwiera bagażnik i coś ze środka wyjmuje . Zaraz potem odjechał – wyjaśnił nastolatek
- samochód zapalił od razu ? – zaciekawił sie Adam
- taaak – potwierdził chłopak
- to moze przyjrzymy sie mojego Golfowi co ? – Paweł
Wszyscy wyszli na parking a Paweł wręczył kluczyki Dumiczowi
- to wyłącz alarm, którego nie mam, otwórz bagażnik, który sie nie otwiera bo zamek sie zepsuł i uruchom silnik – powiedział do prokuratora z kpiącą miną
- dobra, wystarczy tej szopki – wtrącił sie Zawada – w mieszkaniu nie ma żadnych śladów, w przypadku wcześniejszego morderstwa mamy dość dowodów , zeby przymknąć Filipa. To jego krew była za paznkociami denatki. Natomiast w tym przypadku bedziemy musieli poczekać na kolejny ruch zabójcy.
KONIEC cz. 55 !!
7 grudnia 2007
4/55
Adam i Marek siedzieli u Lucynki juz po obiedzie , dopijając kawę.
- patrz kto idzie – Marek szturchnał Adama
- witamy Nowackich – przywitał sie Zawada- jak sie mają sprawy ?
- cześć – Basia usiadła koło Marka – nasze sprawy sie prostują.
- a w ogóle to co mamy do roboty ? – zapytał Paweł z konieczności siadając koło Adama
- zamordowaną dziewczynę i zazdrosnego , byłego narzeczonego – Marek- ale równie dobrze to mógł być jakiś klient z klubu
- mhm, czyli ulubiona wersja spraw Adama – zażartowała Basia
- cześć ! – wpadła Zuzia – Beata dzwoniła. Z mieszkania nic nie zginęło. Biżuteria i kilka innych cennych przedmiotów są na swoim miejscu
-czyli odpada wersja rabunkowa – zamyślił sie Zawada
- dlaczego ? – Marek
- Marek, pomyśl. Zabójca miał dość czasu , żeby zabić, ukraść i wyjść- Zuzia
- trzeba sprawdzić Filipa i tym sie zajmie Paweł. Basia z Markiem bedziecie go obserwować- Adam
- a Ty ? – Paweł
- a ja standardowo , pojadę do prosektorium – Adam- Basia, zostajesz z nami czy wracasz do domu, bo masz wolne ?
- wolę z wami – odpowiedziała Storosz
- no to do roboty – Marek- Adam, podrzucimy Cie do patologa i jedziemy popilnować Filipka.
- a ja mam nadzieję , że dojadę do komendy bo Błyskawica znowu strajkuje – Paweł
- Grodzki już szuka ofert firm samochodowych- powiedział Zawada i wraz z resztą wyszedł na zewnątrz.
- to co? Widzimy sie na komendzie tak za około 2 godziny. Markowicz powinien już kończyć prace – Marek
- jasne. Zmienią was Zuzia ze Szczepanem- Zawada
- to na razie !- Paweł uśmiechnął sie do Basi i wsiadł do samochodu. Reszta obserwowała z rozbawieniem wysiłki Pawła , który usiłował uruchomić Golfa. Marek popukał w szybę i Nowacki wyjrzał z auta
- obiecaj mu , że dostanie nagrodę jak zapali – smiał sie Marek
- dostanie w kierownicę jak nie zapali . Noo nareszcie – Paweł
Marek zaparkował pod budynkiem firmy i rozejrzał sie
- jest jeszcze jego samochód – Marek
- niezły pracuś – stwierdziła Basia – napiłabym sie kawy.
- taa. Pogodziliście sie ? – Marek
- nie chce o tym rozmawiać – ucieła rozmowę Basia
- wiec jednak nie wierzysz Pawłowi tylko Marzenie , tak? – nie ustępował Brodecki
- Marek, niedługo sie okaże kto kłamie – poważnie powiedziała Basia – Filip wsiada do samochodu
- Marzena to typ Patrycji- powiedział Marek ruszając za Filipem
- rozumiem co masz na myśli – Basia – skręcił w lewo
- widze – Brodecki – skubany, gdzie On jedzie ?
Zawada wszedł do prosektorium
- zimno tu masz – powiedział do patologa
- im to nie przeszkadza – patolog – mam coś dla Ciebie
- noo? – zaciekawił sie Zawada
- w gardle dziewczny znalazłem naskórek- patolog- prawdopobnie ugryzła napastnika. Miała również krew pod paznokciami.
- czyli zabójca również ucierpiał – Adam
- nie ciesz sie tak, bo jego DNA nie ma w żadnych bazach- patolog- ale mogę Ci za to powiedzieć , że to był nóż spręzynowy, na jednej krawędzi gładki a na drugiej zakończony ząbkami. Długość ostrza ma jakieś 5 cm
- dzieki i za to . Cześć !- Zawada
Kryminalni w komplecie spotkali sie na komendzie
- no i co macie ? – zapytał Dumicz
- muchy w nosie – wymamrotał Paweł pod nosem a Dumicz udał , że nie słyszy
- Zuzia i Szczepan pilnują Markowicza – Adam
- wygląda na to , że Markowicz szybko sie pocieszył. Po pracy spotkał sie z jakąś dziewczyną i to nie wyglądało na zwykłą znajomość – powiedział Brodecki
- znalazłem coś o Nim- Paweł – był podejrzany o branie łapówek za przetargi. Ale śledztwa umorzono. Pracuje jako dyrektor w firmie budowlanej i zajmuje sie zamówieniami na materiały. Jakieś 2 lata temu inspekcja wykazała , że materiały były wadliwe a koszty zakupu zawyzone. I takie tam jeszcze inne pierdoły. Jest jeszcze jedno: znalazłem raport z dnia 12.07.2006 . Anita zgłosiła sie na policję jako ofiara przemocy. Tu jest ksero z obdukcji. Po paru dniach wycofała skargę.
- czekajcie. No co jest Szczepan? – Zawada odebrał telefon – co ? Gdzie ? Dobra już tam jedziemy !
- co znowu ? – Basia
- kolejne zabójstwo i chyba ten sam sprawca – Adam- zbierajcie sie wszyscy
- jade z Wami – powiedział Dumicz – masz adres ?
- Akacjowa 65- Adam
- co? Tam mieszka Artur ! – zaniepokoiła sie Basia- i chyba Marzena też ?
- zamordowano jakąs dziewczynę. Znowu wspólokatorka znalazła zwłoki – Adam wyjaśniał po drodze
Na miejscu
- Szczepan, gdzie był Filip w chwili zabójstwa ? – zapytał od razu Zawada
- w kawiarni razem ze znajomą – powiedział Żałoda
- jak mogłeś ! – krzyknęła Marzena patrząc na Pawła
- co znowu zrobiłem ? - zapytał Paweł
- To On ! – zawołała sąsiadka wskazując Nowackiego – dobijał sie tutaj dzisiaj ! I groził !
ciąg dalszy nastąpi !!
- patrz kto idzie – Marek szturchnał Adama
- witamy Nowackich – przywitał sie Zawada- jak sie mają sprawy ?
- cześć – Basia usiadła koło Marka – nasze sprawy sie prostują.
- a w ogóle to co mamy do roboty ? – zapytał Paweł z konieczności siadając koło Adama
- zamordowaną dziewczynę i zazdrosnego , byłego narzeczonego – Marek- ale równie dobrze to mógł być jakiś klient z klubu
- mhm, czyli ulubiona wersja spraw Adama – zażartowała Basia
- cześć ! – wpadła Zuzia – Beata dzwoniła. Z mieszkania nic nie zginęło. Biżuteria i kilka innych cennych przedmiotów są na swoim miejscu
-czyli odpada wersja rabunkowa – zamyślił sie Zawada
- dlaczego ? – Marek
- Marek, pomyśl. Zabójca miał dość czasu , żeby zabić, ukraść i wyjść- Zuzia
- trzeba sprawdzić Filipa i tym sie zajmie Paweł. Basia z Markiem bedziecie go obserwować- Adam
- a Ty ? – Paweł
- a ja standardowo , pojadę do prosektorium – Adam- Basia, zostajesz z nami czy wracasz do domu, bo masz wolne ?
- wolę z wami – odpowiedziała Storosz
- no to do roboty – Marek- Adam, podrzucimy Cie do patologa i jedziemy popilnować Filipka.
- a ja mam nadzieję , że dojadę do komendy bo Błyskawica znowu strajkuje – Paweł
- Grodzki już szuka ofert firm samochodowych- powiedział Zawada i wraz z resztą wyszedł na zewnątrz.
- to co? Widzimy sie na komendzie tak za około 2 godziny. Markowicz powinien już kończyć prace – Marek
- jasne. Zmienią was Zuzia ze Szczepanem- Zawada
- to na razie !- Paweł uśmiechnął sie do Basi i wsiadł do samochodu. Reszta obserwowała z rozbawieniem wysiłki Pawła , który usiłował uruchomić Golfa. Marek popukał w szybę i Nowacki wyjrzał z auta
- obiecaj mu , że dostanie nagrodę jak zapali – smiał sie Marek
- dostanie w kierownicę jak nie zapali . Noo nareszcie – Paweł
Marek zaparkował pod budynkiem firmy i rozejrzał sie
- jest jeszcze jego samochód – Marek
- niezły pracuś – stwierdziła Basia – napiłabym sie kawy.
- taa. Pogodziliście sie ? – Marek
- nie chce o tym rozmawiać – ucieła rozmowę Basia
- wiec jednak nie wierzysz Pawłowi tylko Marzenie , tak? – nie ustępował Brodecki
- Marek, niedługo sie okaże kto kłamie – poważnie powiedziała Basia – Filip wsiada do samochodu
- Marzena to typ Patrycji- powiedział Marek ruszając za Filipem
- rozumiem co masz na myśli – Basia – skręcił w lewo
- widze – Brodecki – skubany, gdzie On jedzie ?
Zawada wszedł do prosektorium
- zimno tu masz – powiedział do patologa
- im to nie przeszkadza – patolog – mam coś dla Ciebie
- noo? – zaciekawił sie Zawada
- w gardle dziewczny znalazłem naskórek- patolog- prawdopobnie ugryzła napastnika. Miała również krew pod paznokciami.
- czyli zabójca również ucierpiał – Adam
- nie ciesz sie tak, bo jego DNA nie ma w żadnych bazach- patolog- ale mogę Ci za to powiedzieć , że to był nóż spręzynowy, na jednej krawędzi gładki a na drugiej zakończony ząbkami. Długość ostrza ma jakieś 5 cm
- dzieki i za to . Cześć !- Zawada
Kryminalni w komplecie spotkali sie na komendzie
- no i co macie ? – zapytał Dumicz
- muchy w nosie – wymamrotał Paweł pod nosem a Dumicz udał , że nie słyszy
- Zuzia i Szczepan pilnują Markowicza – Adam
- wygląda na to , że Markowicz szybko sie pocieszył. Po pracy spotkał sie z jakąś dziewczyną i to nie wyglądało na zwykłą znajomość – powiedział Brodecki
- znalazłem coś o Nim- Paweł – był podejrzany o branie łapówek za przetargi. Ale śledztwa umorzono. Pracuje jako dyrektor w firmie budowlanej i zajmuje sie zamówieniami na materiały. Jakieś 2 lata temu inspekcja wykazała , że materiały były wadliwe a koszty zakupu zawyzone. I takie tam jeszcze inne pierdoły. Jest jeszcze jedno: znalazłem raport z dnia 12.07.2006 . Anita zgłosiła sie na policję jako ofiara przemocy. Tu jest ksero z obdukcji. Po paru dniach wycofała skargę.
- czekajcie. No co jest Szczepan? – Zawada odebrał telefon – co ? Gdzie ? Dobra już tam jedziemy !
- co znowu ? – Basia
- kolejne zabójstwo i chyba ten sam sprawca – Adam- zbierajcie sie wszyscy
- jade z Wami – powiedział Dumicz – masz adres ?
- Akacjowa 65- Adam
- co? Tam mieszka Artur ! – zaniepokoiła sie Basia- i chyba Marzena też ?
- zamordowano jakąs dziewczynę. Znowu wspólokatorka znalazła zwłoki – Adam wyjaśniał po drodze
Na miejscu
- Szczepan, gdzie był Filip w chwili zabójstwa ? – zapytał od razu Zawada
- w kawiarni razem ze znajomą – powiedział Żałoda
- jak mogłeś ! – krzyknęła Marzena patrząc na Pawła
- co znowu zrobiłem ? - zapytał Paweł
- To On ! – zawołała sąsiadka wskazując Nowackiego – dobijał sie tutaj dzisiaj ! I groził !
ciąg dalszy nastąpi !!
1 grudnia 2007
3/55
Cześc wszystkim !
Żyję i zabieram sie za blogi !
Chciałam wam powiedzieć , że niektóre wątki związane z Pawłem i jego aktualnymi perypetiami będą później uzupełnione na Sile przyjaźni . Po prostu na Kłopotach będą ominięte a w odpowiednim czasie wyjdzie , dodatkowo opisane z osobistymi przeżyciami danej chwili. Tak chyba bedzie dobrze?
Marek z Adamem wrócili na komendę i zastali tam już Pawła
- co tu robisz ? – zdziwił sie Adam
- pracuję – mruknął w odpowiedzi Nowacki klepiąc ze złością w klawiaturę
- zamiast znęcać sie nad klawiaturą , jedź do domu i pogadaj szczerze z Basią – poradził Brodecki – a tak w ogole to o co chodzi ?
- nie Twój interes ! – Paweł
- chłopaki spokojnie ! – odezwał sie Zawada – Paweł masz wybór . Albo zostajesz w pracy i powiesz nam o co chodzi albo wracasz do domu !
- Marzena powiedziała Basi, ze jest w ciąży. Podobno ze mną . Spotkaliśmy sie tylko raz, i cholera , do niczego nie doszło ! Nie wiem o co jej chodzi ! – wybuchnął Paweł – Basia mi nie wierzy !
- no to stary masz problem – westchnął Adam
- jakbym nie wiedział – zakpił Paweł
- na pewno do niczego nie doszło ? – zaciekawił sie Marek- cofam pytanie ! – zawołał Brodecki widząc wciekłe spojrzenie kolegi .
- jedź do tej Marzeny i pogadaj z nią. Potem wracaj do domu i jutro chcę was widzieć na komendzie pogodzonych. Jasne ? – doradził Zawada – a my sobie poradzimy. O Zuzia masz coś ?
- niewiele. Sąsiedzi nic nie słyszeli ani nic nie widzieli. Czyli standard- opadła na fotel Ostrowska.
- a co wyciągnęłaś od tej koleżanki ? – zapytał Marek
-Beata Marzec. Pracuje w tym samym klubie jako barmanka. Mówiła , że Anita rozstała sie z narzeczonym. Nazywa sie Filip Markowicz. Podobno bywał agresywny i bardzo zazdrosny. Chciał zeby zrezygnowała z pracy – powiedziała Zuzia
- myślisz, że to On? Pokłócili sie i ją zabił ? – zapytał Marek
- nie, to by było za proste – stwierdził Zawada a Marek cięzko westchnął słysząc te słowa- Zuzia, czy z mieszkania zniknęły jakieś cenne przedmioty ?
- jeszcze nie wiem. Beata miała sie rozejrzeć i zadzwonić – Zuzia
- moze odwiedzimy Filipa ? – zapytał Brodecki
- dobry pomysł – Adam
Basia nie umiała sobie znaleść miejsca i kręciła sie po całym mieszkaniu. Z zamyslenia wyrwal ją dzwonek do drzwi.
- cześć . Słuchaj, głupia sprawa , zabrakło mi kawy a nie mogę sie wyrwać z domu- weszła Małgosia
- mam tylko rozpuszczalną – Basia odwróciła głowę , żeby sąsiadka nie zobaczyła łez- wejdz
- dzieki. Jak Radek wróci to go wyślę na zakupy. Baśka , co sie stało ? – Małgosia
- nic – powiedziała Basia siadajac na kanapie a łzy same popłynęły z oczu
- własnie widzę , że nic – Gosia natychmiast zajęła sie sie Basią – masz chusteczki i wyrzuć to z siebie
- Paweł mnie zdradza – rozpłakała sie na dobre Basia – bedzie miał dziecko z jakąś …
- dziewczyno ! On świata poza Tobą nie widzi – Małgosia – znam go bardzo dobrze i jestem pewna ze to największa bzdura jaką ta dziewcznyna mogła wymysleć.
-ale coś ich kiedyś łączyło – nie dawała za wygraną Basia – w ogóle dlaczego mam Ci wierzyć? Wszyscy coś ukrywacie !
- nam też nie jest łatwo – westchnęła Małgosia – ale to sie zdarzyło dawno temu a Paweł na pewno Cie nie zdradził
- dzięki ale nie potrzebuję adwokata – odezwał sie Paweł – spotkałem sie z Marzeną , wtedy gdy Ty byłas z Arturem w teatrze. Poszliśmy na kolację i trochę powspominaliśmy. Nie przespałem sie z Nią ! Chciała mnie zaciągnąć do łóżka ale wyszedłem zanim cokolwiek sie zaczęło! Teraz sie odgywa za to . Goska, kawa jest w szafce nad zlewem
- ok – Gosia szybko wyciągnęła słoik z kawą i wyszła. Nowaccy zostali sami w mieszkaniu. Basia już nie płakała, Paweł usiadł naprzeciwko niej w fotelu.
- wiem,że mi nie wierzysz – Paweł – ale ja Cie nigdy nie oszukałem. Własnie wracam od Marzeny ale nie bylo jej w domu. Chciałem wszystko wyjaśnić.
- przytul mnie – szepnęła Basia
Adam z Markiem weszli do małego biura , gdzie pracował Filip
- dzień dobry, jesteśmy z Policji . Nadkomisarz Zawada a to komisarz Brodecki . Możemy chwilkę porozmawiać ? – zaczął Adam
- tak, proszę. Coś sie stało ? – Filip
- niestety tak. Anita została zamordowana – powiedział wprost Adam a Marek uważnie obserwował reakcję mężczyzny
- coo? Kiedy ? Gdzie ? Mówiłem jej ,zeby skończyła z tą robotą w tym idiotycznym klubie bo to sie źle skończy !
- gdzie pan był wczoraj w nocy między 3 a 5 w nocy ? – zapytał Brodecki
- w samolocie. Wracałem z Frankfurtu z przetargu – Filip – sekretarka moze udostępnić wszystko czego panowie bedą potrzebować.
- widzę , że nie przejął sie pan śmiercią narzeczonej – stwierdził Adam
- byłej narzeczonej -poprawił Filip – nie zabiłem jej !
Adam z Markiem wymienili spojrzenia i wyszli .
- miły gość – zakpił Brodecki – idziemy do Lucynki na obiad ?
- dobry pomysł . A jego dokładnie sprawdzimy – Adam
ciąg dalszy nastąpi !!
Żyję i zabieram sie za blogi !
Chciałam wam powiedzieć , że niektóre wątki związane z Pawłem i jego aktualnymi perypetiami będą później uzupełnione na Sile przyjaźni . Po prostu na Kłopotach będą ominięte a w odpowiednim czasie wyjdzie , dodatkowo opisane z osobistymi przeżyciami danej chwili. Tak chyba bedzie dobrze?
Marek z Adamem wrócili na komendę i zastali tam już Pawła
- co tu robisz ? – zdziwił sie Adam
- pracuję – mruknął w odpowiedzi Nowacki klepiąc ze złością w klawiaturę
- zamiast znęcać sie nad klawiaturą , jedź do domu i pogadaj szczerze z Basią – poradził Brodecki – a tak w ogole to o co chodzi ?
- nie Twój interes ! – Paweł
- chłopaki spokojnie ! – odezwał sie Zawada – Paweł masz wybór . Albo zostajesz w pracy i powiesz nam o co chodzi albo wracasz do domu !
- Marzena powiedziała Basi, ze jest w ciąży. Podobno ze mną . Spotkaliśmy sie tylko raz, i cholera , do niczego nie doszło ! Nie wiem o co jej chodzi ! – wybuchnął Paweł – Basia mi nie wierzy !
- no to stary masz problem – westchnął Adam
- jakbym nie wiedział – zakpił Paweł
- na pewno do niczego nie doszło ? – zaciekawił sie Marek- cofam pytanie ! – zawołał Brodecki widząc wciekłe spojrzenie kolegi .
- jedź do tej Marzeny i pogadaj z nią. Potem wracaj do domu i jutro chcę was widzieć na komendzie pogodzonych. Jasne ? – doradził Zawada – a my sobie poradzimy. O Zuzia masz coś ?
- niewiele. Sąsiedzi nic nie słyszeli ani nic nie widzieli. Czyli standard- opadła na fotel Ostrowska.
- a co wyciągnęłaś od tej koleżanki ? – zapytał Marek
-Beata Marzec. Pracuje w tym samym klubie jako barmanka. Mówiła , że Anita rozstała sie z narzeczonym. Nazywa sie Filip Markowicz. Podobno bywał agresywny i bardzo zazdrosny. Chciał zeby zrezygnowała z pracy – powiedziała Zuzia
- myślisz, że to On? Pokłócili sie i ją zabił ? – zapytał Marek
- nie, to by było za proste – stwierdził Zawada a Marek cięzko westchnął słysząc te słowa- Zuzia, czy z mieszkania zniknęły jakieś cenne przedmioty ?
- jeszcze nie wiem. Beata miała sie rozejrzeć i zadzwonić – Zuzia
- moze odwiedzimy Filipa ? – zapytał Brodecki
- dobry pomysł – Adam
Basia nie umiała sobie znaleść miejsca i kręciła sie po całym mieszkaniu. Z zamyslenia wyrwal ją dzwonek do drzwi.
- cześć . Słuchaj, głupia sprawa , zabrakło mi kawy a nie mogę sie wyrwać z domu- weszła Małgosia
- mam tylko rozpuszczalną – Basia odwróciła głowę , żeby sąsiadka nie zobaczyła łez- wejdz
- dzieki. Jak Radek wróci to go wyślę na zakupy. Baśka , co sie stało ? – Małgosia
- nic – powiedziała Basia siadajac na kanapie a łzy same popłynęły z oczu
- własnie widzę , że nic – Gosia natychmiast zajęła sie sie Basią – masz chusteczki i wyrzuć to z siebie
- Paweł mnie zdradza – rozpłakała sie na dobre Basia – bedzie miał dziecko z jakąś …
- dziewczyno ! On świata poza Tobą nie widzi – Małgosia – znam go bardzo dobrze i jestem pewna ze to największa bzdura jaką ta dziewcznyna mogła wymysleć.
-ale coś ich kiedyś łączyło – nie dawała za wygraną Basia – w ogóle dlaczego mam Ci wierzyć? Wszyscy coś ukrywacie !
- nam też nie jest łatwo – westchnęła Małgosia – ale to sie zdarzyło dawno temu a Paweł na pewno Cie nie zdradził
- dzięki ale nie potrzebuję adwokata – odezwał sie Paweł – spotkałem sie z Marzeną , wtedy gdy Ty byłas z Arturem w teatrze. Poszliśmy na kolację i trochę powspominaliśmy. Nie przespałem sie z Nią ! Chciała mnie zaciągnąć do łóżka ale wyszedłem zanim cokolwiek sie zaczęło! Teraz sie odgywa za to . Goska, kawa jest w szafce nad zlewem
- ok – Gosia szybko wyciągnęła słoik z kawą i wyszła. Nowaccy zostali sami w mieszkaniu. Basia już nie płakała, Paweł usiadł naprzeciwko niej w fotelu.
- wiem,że mi nie wierzysz – Paweł – ale ja Cie nigdy nie oszukałem. Własnie wracam od Marzeny ale nie bylo jej w domu. Chciałem wszystko wyjaśnić.
- przytul mnie – szepnęła Basia
Adam z Markiem weszli do małego biura , gdzie pracował Filip
- dzień dobry, jesteśmy z Policji . Nadkomisarz Zawada a to komisarz Brodecki . Możemy chwilkę porozmawiać ? – zaczął Adam
- tak, proszę. Coś sie stało ? – Filip
- niestety tak. Anita została zamordowana – powiedział wprost Adam a Marek uważnie obserwował reakcję mężczyzny
- coo? Kiedy ? Gdzie ? Mówiłem jej ,zeby skończyła z tą robotą w tym idiotycznym klubie bo to sie źle skończy !
- gdzie pan był wczoraj w nocy między 3 a 5 w nocy ? – zapytał Brodecki
- w samolocie. Wracałem z Frankfurtu z przetargu – Filip – sekretarka moze udostępnić wszystko czego panowie bedą potrzebować.
- widzę , że nie przejął sie pan śmiercią narzeczonej – stwierdził Adam
- byłej narzeczonej -poprawił Filip – nie zabiłem jej !
Adam z Markiem wymienili spojrzenia i wyszli .
- miły gość – zakpił Brodecki – idziemy do Lucynki na obiad ?
- dobry pomysł . A jego dokładnie sprawdzimy – Adam
ciąg dalszy nastąpi !!
24 listopada 2007
2/55
Basia z Pawłem wrócili z przyjęcia od Zawadów.
- nareszcie w domu – westchnął Paweł- Basiuu !
- mmm ?
- chciałabyś mieć dziecko ?- zapytał patrząc jej w oczy
- co sie wzieło ? – zaśmiała sie Basia
- pytam po prostu – Paweł – chciałabyś ?
- tak, ale jeszcze nie teraz . Chyba , że Ty …- Basia
- chciałbym ale też jeszcze nie teraz – Paweł – muszę mieć pewność , że jestem zdrowy a najważniejsze jest to , żebyś Ty czuła , że tego chcesz. Idziemy sie przejść ?
- niee, zmęczona jestem- Basia- miałeś mi opowiedzieć o tej dziewczynie .
- nieciekawa historia – stracił humor Paweł – Kojak ! Jeszcze raz wyspinasz sie na tą szafę to ogon Ci urwę ! Obiecuję !
- co sie z Tobą ostatnio dzieje ? -zapytała poważnie Basia – zrobiłeś sie nerwowy, znikasz co chwilę, nie wiem co mam o tym mysleć!
- nic sie nie dzieje- Paweł – naprawdę. Czasami musze wyjść i przemysleć pewne sprawy w samotności. To wszystko.
- jakie sprawy?- drążyła temat Basia – jesteśmy małżeństwem a Ty masz jakieś tajemnice przede mną ! W ogóle nie chcesz opowiadać o swojej przeszłośći ! Michalscy też coś ukrywają !
- Basiu, nie denerwuj sie -Paweł próbował uspokoić żonę – nie potrafię o tym mówic. Kiedyś Ci opowiem , obiecuję Ci to !
Następny dzień na komendzie upływał spokojnie.
-wyznaczyliście już datę ? – zapytał Brodecki
- 23 czerwiec – odpowiedział Adam-koniec kwietnia a my jak na razie jesteśmy w proszku!
- muzykę macie zapewnioną – Paweł – Radek sie szykuje od Sylwestra
- dzieki – Adam- gdzie Basia ?
- ma dziś wolne – przypomniał Nowacki – umówiła sie z jakąs koleżanką
- aa faktycznie – Adam- chyba jednak sie za nami stęskniła!
- cześć ! Paweł ! Możesz wyjść ze mną ? – zapytała zdenerwowana Basia
- zawsze – uśmiechnął sie Nowacki i poszli do pokoju przesłuchań – coś sie stało ?
- owszem stało sie ! – zaczęła Basia – spotykałeś sie z Marzeną ?
- co to ma do rzeczy ? – zdziwił sie Paweł
- wyobraź sobie że ma ! I to bardzo duzo ! Marzena jest w ciąży !
- no to gratuluję sukcesu !
- i to jest Twoje dziecko ! – dokończyła Basia ze złością
- bzdura ! Kto Ci to powiedział ? – Paweł
- Marzena – odpowiedziała Basia – nie zbliżaj sie do mnie ! Jak mogłeś mi to zrobić ??
- Basia ! Nic mnie z nią nie łączy ! Jeżeli jest w ciąży to na pewno nie ze mną ! – Paweł- spotkaliśmy sie jeden , jedyny raz i do niczego nie doszło ! Musisz mi uwierzyć ! Baska !
Paweł wybiegł na korytarz za żoną
- zostaw mnie ! – krzyknęła Basia- już wiem , gdzie chodzisz myśleć nad pewnymi sprawami !
- co tu sie dzieje ? – z gabineu wyjrzał Grodzki – słychać Was w Zakopanem !
- nic sie nie dzieje ! – Paweł – Basia zaczekaj !
- własnie widzę , że nic sie nie dzieje – mruknał Grodzki – Adasiu, moze Ty mi coś powiesz ?
- sam chciałbym wiedzieć – odezwał sie Zawada , który wyjrzał na korytarz słysząc kłótnię
- dzwonił Szczepan. Macie sprawę – Grodzki – w mieszkaniu przy ulicy Warskiej znaleziono zwłoki młodej dziewczyny
- już jedziemy – Adam – Marek ! Zbieraj sie !
W mieszkaniu zamordowanej
- czołem panie komisarzu – przywitał sie Żałoda
- co mamy ? – jak zawsze zapytał Zawada
- dziewcznyna nazywała sie Anita Ziemkiewicz, miała 29 lat. Pracowała jako kelnerka w nocnym klubie – powiedziała Zuzia
- napastnik zadał nożem kilka ciosów w brzuch i klatkę piersiową- Leszek – zgon nastąpił około 5 rano
- kto ją znalazł ? – Marek
- współlokatorka – Zuzia- wróciła o 8 rano od narzeczonego .
- trzeba pogadać z ludzmi z klubu. Zuzia , spróbuj wyciągnąc od tej dziewczny wszystko na temat denatki !
- ok – Zuzia
- Szczepan. Przejdz sie po sąsiadach i popytaj czy nie slyszeli krzyków ! Wiesz co chodzi !- dodał jeszcze Adam
- tak jest kurka ! odmeldował sie Żałoda
ciąg dalszy nastąpi !!
Ale narobiłam bigosu !! hihih !!
- nareszcie w domu – westchnął Paweł- Basiuu !
- mmm ?
- chciałabyś mieć dziecko ?- zapytał patrząc jej w oczy
- co sie wzieło ? – zaśmiała sie Basia
- pytam po prostu – Paweł – chciałabyś ?
- tak, ale jeszcze nie teraz . Chyba , że Ty …- Basia
- chciałbym ale też jeszcze nie teraz – Paweł – muszę mieć pewność , że jestem zdrowy a najważniejsze jest to , żebyś Ty czuła , że tego chcesz. Idziemy sie przejść ?
- niee, zmęczona jestem- Basia- miałeś mi opowiedzieć o tej dziewczynie .
- nieciekawa historia – stracił humor Paweł – Kojak ! Jeszcze raz wyspinasz sie na tą szafę to ogon Ci urwę ! Obiecuję !
- co sie z Tobą ostatnio dzieje ? -zapytała poważnie Basia – zrobiłeś sie nerwowy, znikasz co chwilę, nie wiem co mam o tym mysleć!
- nic sie nie dzieje- Paweł – naprawdę. Czasami musze wyjść i przemysleć pewne sprawy w samotności. To wszystko.
- jakie sprawy?- drążyła temat Basia – jesteśmy małżeństwem a Ty masz jakieś tajemnice przede mną ! W ogóle nie chcesz opowiadać o swojej przeszłośći ! Michalscy też coś ukrywają !
- Basiu, nie denerwuj sie -Paweł próbował uspokoić żonę – nie potrafię o tym mówic. Kiedyś Ci opowiem , obiecuję Ci to !
Następny dzień na komendzie upływał spokojnie.
-wyznaczyliście już datę ? – zapytał Brodecki
- 23 czerwiec – odpowiedział Adam-koniec kwietnia a my jak na razie jesteśmy w proszku!
- muzykę macie zapewnioną – Paweł – Radek sie szykuje od Sylwestra
- dzieki – Adam- gdzie Basia ?
- ma dziś wolne – przypomniał Nowacki – umówiła sie z jakąs koleżanką
- aa faktycznie – Adam- chyba jednak sie za nami stęskniła!
- cześć ! Paweł ! Możesz wyjść ze mną ? – zapytała zdenerwowana Basia
- zawsze – uśmiechnął sie Nowacki i poszli do pokoju przesłuchań – coś sie stało ?
- owszem stało sie ! – zaczęła Basia – spotykałeś sie z Marzeną ?
- co to ma do rzeczy ? – zdziwił sie Paweł
- wyobraź sobie że ma ! I to bardzo duzo ! Marzena jest w ciąży !
- no to gratuluję sukcesu !
- i to jest Twoje dziecko ! – dokończyła Basia ze złością
- bzdura ! Kto Ci to powiedział ? – Paweł
- Marzena – odpowiedziała Basia – nie zbliżaj sie do mnie ! Jak mogłeś mi to zrobić ??
- Basia ! Nic mnie z nią nie łączy ! Jeżeli jest w ciąży to na pewno nie ze mną ! – Paweł- spotkaliśmy sie jeden , jedyny raz i do niczego nie doszło ! Musisz mi uwierzyć ! Baska !
Paweł wybiegł na korytarz za żoną
- zostaw mnie ! – krzyknęła Basia- już wiem , gdzie chodzisz myśleć nad pewnymi sprawami !
- co tu sie dzieje ? – z gabineu wyjrzał Grodzki – słychać Was w Zakopanem !
- nic sie nie dzieje ! – Paweł – Basia zaczekaj !
- własnie widzę , że nic sie nie dzieje – mruknał Grodzki – Adasiu, moze Ty mi coś powiesz ?
- sam chciałbym wiedzieć – odezwał sie Zawada , który wyjrzał na korytarz słysząc kłótnię
- dzwonił Szczepan. Macie sprawę – Grodzki – w mieszkaniu przy ulicy Warskiej znaleziono zwłoki młodej dziewczyny
- już jedziemy – Adam – Marek ! Zbieraj sie !
W mieszkaniu zamordowanej
- czołem panie komisarzu – przywitał sie Żałoda
- co mamy ? – jak zawsze zapytał Zawada
- dziewcznyna nazywała sie Anita Ziemkiewicz, miała 29 lat. Pracowała jako kelnerka w nocnym klubie – powiedziała Zuzia
- napastnik zadał nożem kilka ciosów w brzuch i klatkę piersiową- Leszek – zgon nastąpił około 5 rano
- kto ją znalazł ? – Marek
- współlokatorka – Zuzia- wróciła o 8 rano od narzeczonego .
- trzeba pogadać z ludzmi z klubu. Zuzia , spróbuj wyciągnąc od tej dziewczny wszystko na temat denatki !
- ok – Zuzia
- Szczepan. Przejdz sie po sąsiadach i popytaj czy nie slyszeli krzyków ! Wiesz co chodzi !- dodał jeszcze Adam
- tak jest kurka ! odmeldował sie Żałoda
ciąg dalszy nastąpi !!
Ale narobiłam bigosu !! hihih !!
7 listopada 2007
Kłopoty kryminalnych cz.55
Tydzień przymusowego urlopu Marka szybko minął i wydział kryminalnych znów pracował w pełnym składzie. Mała Ania została już wypisana do domu, Kasia wróciła do pracy, Iza również zdecydowała sie na powrót na pełny etat do redakcji. Basia , mimo ze nie uwierzyła Arturowi, zaczęła obserwować zachowania męża. Paweł po chwili zapomnienia z Marzeną miał wyrzuty sumienia. Coraz częsciej bywał zamyślony i chodził własnymi ścieżkami. Dręczyła go również pewna sprawa z przeszłości o której nie potrafił powiedzieć Basi. Zawada i Dumicz znaleźli wspólny język. Iza i Adam wyznaczyli w koncu termin ślubu. Zawadę niepokoiło to, że wszystko było idealnie i jak zawsze doszukiwał sie drugiego dna.
- Adam, prosze Cie, przestań bo cos wykraczesz – Basia- jest spokój !
- no własnie, i to mnie niepokoi – odparł Adam
- wiecie co? Adam ma rację. Jak jest zbyt długo spokój to potem wszystko dzieje sie na raz ! – powiedział Paweł
- O ! – triumfalnie stwierdził Zawada
- cześć ! Stęskniliście sie za mną ? – na komendę wkroczył wypoczęty Brodecki
- wcale – Basia – jak Ania ?
- swietnie. Od wczoraj w domu – Marek
- tylko nie ograniczajcie jej w niczym- Paweł – pamietam jak Mama była przeczulona na punkcie Darka i jego białaczki ! Każdy katar wywoływał u niej panikę. Doszło do tego , że Darek prawie ją znienawidził .
- nie ma takiej obawy – uspokoił Marek- lekarz powiedział nam wszystko dokładnie. Nie mamy nic do roboty ?
- no jakoś nic – Adam- ale jak już jesteś to zrób kawy . Macie jakieś plany na dzisiejsze popołudnie ?
- nie, a co ? – Basia
- zapraszamy na małą imprezkę z Izą – odpowiedział Adam- o 17: 00 może być ?
- moze być – Marek- Kasia dziś wcześniej kończy a dzieciakami zajmą sie dziś dziadkowie.
- Basia, Paweł ? Wam też pasuje ? – Adam
- pasuje – Paweł – a z jakiej to okazji ?
- dowiecie sie jak przyjdziecie – tajemniczo odpowiedział Zawada- Michalscy też mogą przyjść
- przekaże im – Paweł
- Witam – do biura wszedł Grodzki – tak sie zastanawiam po co Wy tu jeszcze siedzicie ?
- z przyzwyczajenia – odpowiedział Adam
- chyba tak. Zbierajcie sie do domu – Grodzki
U Brodeckich
- mamusiu nie chce już tego lekarstwa ! Jest paskudne ! – kłóciła sie Ania – tato ! Powiedz coś !
- Aniu, myszko ! Pan doktor powiedział , że musisz je brać przez 2 tygodnie, tak? – Marek wziął małą na kolana
- no tak – zgodziła sie dziewczynka – ale ja już jestem zdrowa !
- kochanie, jesteś zdrowa ale jeszcze kilka dni musisz brać to lekartwo- tłumaczyła Kasia
- ale ja nie chceee – rozpłakała sie Ania
- ciemu płacies ? – zapytał Krzyś również gotowy do płaczu
- Ania płacze bo jest zmęczona – wkroczyła do akcji Babcia Brodecka - chodz, obejrzymy bajkę
- wiem! Jak grzecznie bedziesz brała lekarswo to dostaniesz nagrodę – wymyslił Marek
- jaką ? – zainteresowała sie Ania
- niespodziankę – Kasia – a teraz lekarstwo i pobawisz sie z bratem.
- no doobrzee – westchnęła Ania , połknęła niesmaczny płyn i pobiegła do swojego pokoju
- uff – odetchnęła Kasia – myślałam już , ze sie nie uda
- ja też. Ale nagrody niespodzianki zawsze działają – uśmiechnął sie Brodecki – a teraz mozesz mnie zamordować
- co? Dlaczego ? – Kasia
- bo zapomniałem Ci powiedzieć ze mamy być u Zawadów o 17:00 – Marek
- to wcześnie Ci sie przypomniało ! Jest 16:15 !! – wykrzyknęła Kasia – jak wrócimy to Cie zamorduję ! Obiecuję !
Basia wyszła z łazienki i potknęła sie o kota
- Kojak ! Ile razy Ci mówiłam zebyś nie chodził pod nogami – Basia
- Basiuu ! Nie widziałaś moich czarnych dzinsów ? – zawołał Paweł
- widziałam ! W pralce ! – Basia – leżą tam od dwóch dni i nie chcą same sie wyprać !
- a to paskudy – Paweł podszedł do żony – ładnie wyglądasz . Nowa bluzka ?
- mhm. Byłam z Agatą na zakupach – Basia- wczoraj dzwonił twoj Tata
- czego chciał ? – Paweł
- pytał sie o Ciebie – Basia- pogadaliśmy trochę.
- o czym ? – dopytywał sie Nowacki
- np. o tym ze cieszy go to, ze znowu jesteś szczęsliwy – Basia – podejrzewam , że chodziło o dziewczynę. Opowiesz mi o niej ?
- może kiedyś – wykrecił sie Paweł – mozemy iść ?
- tak, już wychodze – Basia
Iza kroiła ciasto a Adam zajmował sie córką.
- Adaś, ubierz jej ten czerwony komplecik – poleciła Iza – jest w szufladzie !
- Ala , powiedz Mamie , że już jesteś ubrana – do kuchni wszedł Adam z córką na rękach- o panno, chyba znowu przybrałaś na wadze .
- rośnie jak na drożdzach – uśmiechnęła sie Iza – wyrosła już prawie ze wszystkich ubranek.
- jutro pojedziemy na zakupy dla moich kobiet – Adam – a teraz idziemy witać gości !
- Adam, gdzie poderwałeś taką panienkę ? – zażartował Brodecki
- to Ona mnie poderwała – odpowiedział Adam- wchodzcie !
- ja sie przyznaję od razu. Bedziecie mieli łatwiejszą sprawę – powiedziała Kasia – cześć Iza
- cześć ! Do czego sie przyznajesz ? – zdziwiła sie Iza
- do zamordowania męża – Kasia – motyw też mam !
- ciekawe jaki ? – Adam
- 45 minut temu powiedział mi, że nas zaprosiliście . Wyobrażasz sobie ? – udawała oburzoną Brodecka
- straszne – potwierdziła Iza- cześć Nowaccy !
- cześć i czołem – przywitał sie Paweł
- cześć ! Iza , jaka Ona słodka – zachwyciła sie Basia biorąc Alę na rece
- ja nie chce nic mówic ale ładny widok. Paweł , co o tym myślisz ? – Kasia
- Basia to zawsze ładny widok – Paweł
- myslałam, że bedziesz bardziej domyślny – Iza
- no dobrze. Skoro wszyscy już są to chyba nadszedł własciwy moment – wtrącił sie Zawada – ja chciałem prosić Marka i Pawła na świadków
- dziewczyny a ja was – Iza – wiemy , że to trochę dziwne ale jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi i nie wyobrażam sobie , żeby mogło być inaczej
ciąg dalszy nastąpi !!
- Adam, prosze Cie, przestań bo cos wykraczesz – Basia- jest spokój !
- no własnie, i to mnie niepokoi – odparł Adam
- wiecie co? Adam ma rację. Jak jest zbyt długo spokój to potem wszystko dzieje sie na raz ! – powiedział Paweł
- O ! – triumfalnie stwierdził Zawada
- cześć ! Stęskniliście sie za mną ? – na komendę wkroczył wypoczęty Brodecki
- wcale – Basia – jak Ania ?
- swietnie. Od wczoraj w domu – Marek
- tylko nie ograniczajcie jej w niczym- Paweł – pamietam jak Mama była przeczulona na punkcie Darka i jego białaczki ! Każdy katar wywoływał u niej panikę. Doszło do tego , że Darek prawie ją znienawidził .
- nie ma takiej obawy – uspokoił Marek- lekarz powiedział nam wszystko dokładnie. Nie mamy nic do roboty ?
- no jakoś nic – Adam- ale jak już jesteś to zrób kawy . Macie jakieś plany na dzisiejsze popołudnie ?
- nie, a co ? – Basia
- zapraszamy na małą imprezkę z Izą – odpowiedział Adam- o 17: 00 może być ?
- moze być – Marek- Kasia dziś wcześniej kończy a dzieciakami zajmą sie dziś dziadkowie.
- Basia, Paweł ? Wam też pasuje ? – Adam
- pasuje – Paweł – a z jakiej to okazji ?
- dowiecie sie jak przyjdziecie – tajemniczo odpowiedział Zawada- Michalscy też mogą przyjść
- przekaże im – Paweł
- Witam – do biura wszedł Grodzki – tak sie zastanawiam po co Wy tu jeszcze siedzicie ?
- z przyzwyczajenia – odpowiedział Adam
- chyba tak. Zbierajcie sie do domu – Grodzki
U Brodeckich
- mamusiu nie chce już tego lekarstwa ! Jest paskudne ! – kłóciła sie Ania – tato ! Powiedz coś !
- Aniu, myszko ! Pan doktor powiedział , że musisz je brać przez 2 tygodnie, tak? – Marek wziął małą na kolana
- no tak – zgodziła sie dziewczynka – ale ja już jestem zdrowa !
- kochanie, jesteś zdrowa ale jeszcze kilka dni musisz brać to lekartwo- tłumaczyła Kasia
- ale ja nie chceee – rozpłakała sie Ania
- ciemu płacies ? – zapytał Krzyś również gotowy do płaczu
- Ania płacze bo jest zmęczona – wkroczyła do akcji Babcia Brodecka - chodz, obejrzymy bajkę
- wiem! Jak grzecznie bedziesz brała lekarswo to dostaniesz nagrodę – wymyslił Marek
- jaką ? – zainteresowała sie Ania
- niespodziankę – Kasia – a teraz lekarstwo i pobawisz sie z bratem.
- no doobrzee – westchnęła Ania , połknęła niesmaczny płyn i pobiegła do swojego pokoju
- uff – odetchnęła Kasia – myślałam już , ze sie nie uda
- ja też. Ale nagrody niespodzianki zawsze działają – uśmiechnął sie Brodecki – a teraz mozesz mnie zamordować
- co? Dlaczego ? – Kasia
- bo zapomniałem Ci powiedzieć ze mamy być u Zawadów o 17:00 – Marek
- to wcześnie Ci sie przypomniało ! Jest 16:15 !! – wykrzyknęła Kasia – jak wrócimy to Cie zamorduję ! Obiecuję !
Basia wyszła z łazienki i potknęła sie o kota
- Kojak ! Ile razy Ci mówiłam zebyś nie chodził pod nogami – Basia
- Basiuu ! Nie widziałaś moich czarnych dzinsów ? – zawołał Paweł
- widziałam ! W pralce ! – Basia – leżą tam od dwóch dni i nie chcą same sie wyprać !
- a to paskudy – Paweł podszedł do żony – ładnie wyglądasz . Nowa bluzka ?
- mhm. Byłam z Agatą na zakupach – Basia- wczoraj dzwonił twoj Tata
- czego chciał ? – Paweł
- pytał sie o Ciebie – Basia- pogadaliśmy trochę.
- o czym ? – dopytywał sie Nowacki
- np. o tym ze cieszy go to, ze znowu jesteś szczęsliwy – Basia – podejrzewam , że chodziło o dziewczynę. Opowiesz mi o niej ?
- może kiedyś – wykrecił sie Paweł – mozemy iść ?
- tak, już wychodze – Basia
Iza kroiła ciasto a Adam zajmował sie córką.
- Adaś, ubierz jej ten czerwony komplecik – poleciła Iza – jest w szufladzie !
- Ala , powiedz Mamie , że już jesteś ubrana – do kuchni wszedł Adam z córką na rękach- o panno, chyba znowu przybrałaś na wadze .
- rośnie jak na drożdzach – uśmiechnęła sie Iza – wyrosła już prawie ze wszystkich ubranek.
- jutro pojedziemy na zakupy dla moich kobiet – Adam – a teraz idziemy witać gości !
- Adam, gdzie poderwałeś taką panienkę ? – zażartował Brodecki
- to Ona mnie poderwała – odpowiedział Adam- wchodzcie !
- ja sie przyznaję od razu. Bedziecie mieli łatwiejszą sprawę – powiedziała Kasia – cześć Iza
- cześć ! Do czego sie przyznajesz ? – zdziwiła sie Iza
- do zamordowania męża – Kasia – motyw też mam !
- ciekawe jaki ? – Adam
- 45 minut temu powiedział mi, że nas zaprosiliście . Wyobrażasz sobie ? – udawała oburzoną Brodecka
- straszne – potwierdziła Iza- cześć Nowaccy !
- cześć i czołem – przywitał sie Paweł
- cześć ! Iza , jaka Ona słodka – zachwyciła sie Basia biorąc Alę na rece
- ja nie chce nic mówic ale ładny widok. Paweł , co o tym myślisz ? – Kasia
- Basia to zawsze ładny widok – Paweł
- myslałam, że bedziesz bardziej domyślny – Iza
- no dobrze. Skoro wszyscy już są to chyba nadszedł własciwy moment – wtrącił sie Zawada – ja chciałem prosić Marka i Pawła na świadków
- dziewczyny a ja was – Iza – wiemy , że to trochę dziwne ale jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi i nie wyobrażam sobie , żeby mogło być inaczej
ciąg dalszy nastąpi !!
1 listopada 2007
6/54
Adam zaparkował przed budynkiem Centrum Zdrowia Dziecka.
- dzięki za podwiezienie- Marek
- ide z Tobą – odezwał sie Zawada – dla towarzystwa .
- pewnie Iza czeka w domu – Marek
- Iza jest z Kasią . Jak sie dowiedziała to stwierdziła , że musi wspierać przyjaciółkę.
- taak, dobrze mieć takich przyjaciół – westchnął Brodecki i wysiedli z samochodu. Po kilku minutach dotarli do Kasi i Izy .
- hej, i co ? – Adam
- parę minut temu zaczęła sie operacja – powiedziała Kasia- Marek, a co z Tobą ?
- na razie nie wiem – odpowiedział Brodecki
- wszystko sie dobrze skończy – stanowczo stwierdziła Iza – Adaś, pytałeś już ?
- nie, nie było okazji – Adam- teraz chyba też nie bardzo ?
- a o co chodzi ? – zainteresowała sie Kasia
- o nic – Adam – jak bedzie lepszy moment i wszystkie potrzebne osoby to sie dowiecie.
- masz rację kochanie – Iza usiadła przy mężu na plastikowym krześle-Kasiu, ale suknię ślubną pomożesz mi wybrać ?
- no pewnie ! – ucieszyła sie Brodecka na chwilę odrywając sie od złych myśli- aha , a na bolące dziąsła kup maść. Posmarujesz małej i będzie spać.
- kupiłam ale niewiele pomaga- Iza – musze spróbować czegoś innego.
- zapomniałam nazwy tej , której ja używałam jak Ania ząbkowała – Kasia – jak będe w domu to ci prześle sms-em nazwę. Dlaczego to tak długo trwa ??
- spokojnie, to dopiero 40 minut – uspokoił Zawada
W tym samym czasie Basia i Agata buszowały w szafie
-a to ? – wyciągnęła sukienkę z szafy Agata
- zwariowałaś ? Idziemy do teatru – Basia
- noo ,ale potem mozecie iść na jakąś romantyczną kolację – Agata
- niee, ma za duży dekolt – odrzuciła sukienkę Basia
- dekolt ma w sam raz ! – stanowczo powiedziała Agata- przymierzaj ! Paweł padnie z zachwytu jak Cie w niej zobaczy
- nie ide z Pawłem – powiedziała Basia
- a z kim ? – zdziwiła sie siostra
- z Arturem – Basia
- Basiek, co Ty kombinujesz ?- Agata załozyła ręce na piersi
- nic, chce sie trochę rozerwać- Basia – no nie patrz tak na mnie tylko mi pomóż .
- w takim razie ta sukienka sie nie nadaje – stanowczo powiedziała Agata odbierając strój siostrze – a Paweł sie zgodził ?
- nie potrzebuję jego zgody , zeby iść z kolegą do teatru. Nie jestem jego własnością !- Basia
-aa czyli sie nie zgodził – domysliła sie Agata – masz, to bedzie odpowiednie.
- nie, teraz przeginasz w drugą stronę – powiedziała Basia na widok golfa i spodni – sama coś wybiorę . O kurcze, za 30 minut Artur przyjeżdza !
Nowacki czekał przy samochodzie na Marzenę.
- cześć. Ładnie wyglądasz – przywitał sie
- no hej- Marzena pocałowała Pawła w policzek – cieszę sie ze zmieniłeś zdanie
- masz jakiś plan ? – Paweł
- dawniej nie potrzebowaliśmy planów – uśmiechnęła sie Marzena – wszystko odbywało sie spontanicznie
- hmm, ale dużo sie zmieniło – stwierdził Nowacki – wsiadasz ?
- pojedziemy do takiej miłej knajpki na Starówce – Marzena – moze pojedziemy moim samochodem ?
- ok – zgodził sie Paweł
Brodeccy siedzieli przy spiącej Ani.
- powinna niedługo wybudzić sie z narkozy – lekarz – operacja sie udała, nie było żadnych komplikacji
- dziekujemy – odezwała sie Kasia
- przepraszam- Brodecki szybko wyszedł na korytarz czując w kieszeni wibrujący telefon- tak ? Cześć Jacek. Już ? Serio ? Aha. Super ! Dzieki !
- no mów – Adam podszedł do kolegi
- mam tydzień przymusowego urlopu – Marek – ale żadnych innych konsekwencji nie bedzie.
- a nie mówiłam ? – ucieszyła sie Iza – oo chyba spiąca królewna sie budzi !
- cześć Myszko – Kasia czule głaskała córke po głowie – już wszystko dobrze. Niedługo bedziesz w domu.
- spać mi sie chce – szepnęła dziewczynka i zasnęła
Artur i Basia wyszli z teatru
- dobrze sie bawiłaś ? – zapytał Białas
- ciekawa sztuka – Basia – dawno nigdzie byłam. Ciągle tylko praca i praca
- zapraszam Cie teraz na małego drinka- Artur otworzył drzwi samochodu
- Artur , nie wiem. Już jest późno – Basia miała wątpliwości
- myslałem , że Ci sie nie spieszy do domu – Artur- zresztą , twój mąż chyba nie tęskni skoro nie dzwoni
- wiesz co? Jednak mam ochotę na drinka – zmieniła zdanie Basia wsiadając do auta
Marzena i Paweł wyszli z restauracji i spacerowali ulicami Warszawy
- nie wiedziałam, że Warszawa nocą moze być tak piękna – zachwyciła sie dziewczyna – chociaż nie umywa sie do Budapesztu. Pamiętasz ?
- co takiego ? – Paweł
- no wiesz! Jak mogłeś zapomnieć nasz wypad do Budapesztu – obruszyła sie Marzena
- to było dawno - Paweł z rękami w kieszeniach szedł obok znajomej patrząc w drugą stronę
- znowu moze tak być – kusiła Marzena
- słuchaj, późno już . Wracamy ? – szybko zmienił temat Nowacki i zawrócił do samochodu.
Artur z Basią siedzieli w małej przytulnej restauracji pijąc wino
- Basiu, martwię sie o Ciebie - Artur
- oo, dlaczego ? – roześmieła sie Basia
- cóz, nie będę owijał w bawełnę- Białas – twój mąż ma wiele sekretów , prawda ? Nie mówi Ci wszystkiego
- coś sugerujesz ? – spoważniała Basia
- nic nie sugeruję – Artur- ja to wiem. Powiedział ci , ze miał narzeczoną ? Nie wiadomo co sie z nią stalo . Pewnego dnia po prostu zniknęła . Nie powiedział ci również że był leczony w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym
- przestań ! Nie wierzę w to ! Gdyby faktycznie tak było to nie mógłby pracować w policji – oburzyła sie Basia
- jesteś bardzo naiwna – uśmiechnął sie Artur – wszystko da sie zatuszować. Nie zauważyłaś jakiś dziwnych zachowań? Zmian nastrojów ? Basieńko , uważaj na siebie ! On cie moze skrzywdzić!
- skąd masz takie informacje ? – Basia
- z pewnego źródła – Artur – odprowadzę Cie do domu
- jestem policjantką, chyba o tym zapomniałeś – poważnie powiedziała Basia
Nowacki wysiadł z samochodu Marzeny
- odprowadzisz mnie na górę ? – zapytała dziewczyna
- mhm, jasne – niechętnie zgodził sie Paweł i obydwoje weszli do budynku
- moze skusisz sie na lampkę wina ? – Marzena – mam swietne węgierskie wino
- zebrało Ci sie na wspomnienia – uśmiechnął sie Paweł wchodząc – chyba chcesz mnie upić
- oo tak. Długo nie mogłam sie pozbierać po Twoim zniknięciu . Tak bardzo mi Ciebie brakowało .
Marzena podeszła do Pawła i delikatnie zaczęła go całować, Paweł również poddał sie nastrojowi. Całowali sie coraz namiętniej i mocniej, zapominając o wszystkim. Nowacki rozpiął zamek sukienki Marzeny, Ona gwałtownie odpinała guziki jego koszuli, gdy nagle Paweł mocnym ruchem odsunął ją od siebie i poważnie patrzył jej prosto w oczy.
- nie mogę – szepnął – przepraszam. To sie nie może wiecej powtórzyć .
- dlaczego ? – Marzena
- dlatego , że kocham Basię – Paweł zapiął koszulę i wyszedł
- pożałujesz tego draniu ! Nigdy Ci tego nie wybaczę ! – krzyczała na korytarzu Marzena
KONIEC cz. 54 !!
- dzięki za podwiezienie- Marek
- ide z Tobą – odezwał sie Zawada – dla towarzystwa .
- pewnie Iza czeka w domu – Marek
- Iza jest z Kasią . Jak sie dowiedziała to stwierdziła , że musi wspierać przyjaciółkę.
- taak, dobrze mieć takich przyjaciół – westchnął Brodecki i wysiedli z samochodu. Po kilku minutach dotarli do Kasi i Izy .
- hej, i co ? – Adam
- parę minut temu zaczęła sie operacja – powiedziała Kasia- Marek, a co z Tobą ?
- na razie nie wiem – odpowiedział Brodecki
- wszystko sie dobrze skończy – stanowczo stwierdziła Iza – Adaś, pytałeś już ?
- nie, nie było okazji – Adam- teraz chyba też nie bardzo ?
- a o co chodzi ? – zainteresowała sie Kasia
- o nic – Adam – jak bedzie lepszy moment i wszystkie potrzebne osoby to sie dowiecie.
- masz rację kochanie – Iza usiadła przy mężu na plastikowym krześle-Kasiu, ale suknię ślubną pomożesz mi wybrać ?
- no pewnie ! – ucieszyła sie Brodecka na chwilę odrywając sie od złych myśli- aha , a na bolące dziąsła kup maść. Posmarujesz małej i będzie spać.
- kupiłam ale niewiele pomaga- Iza – musze spróbować czegoś innego.
- zapomniałam nazwy tej , której ja używałam jak Ania ząbkowała – Kasia – jak będe w domu to ci prześle sms-em nazwę. Dlaczego to tak długo trwa ??
- spokojnie, to dopiero 40 minut – uspokoił Zawada
W tym samym czasie Basia i Agata buszowały w szafie
-a to ? – wyciągnęła sukienkę z szafy Agata
- zwariowałaś ? Idziemy do teatru – Basia
- noo ,ale potem mozecie iść na jakąś romantyczną kolację – Agata
- niee, ma za duży dekolt – odrzuciła sukienkę Basia
- dekolt ma w sam raz ! – stanowczo powiedziała Agata- przymierzaj ! Paweł padnie z zachwytu jak Cie w niej zobaczy
- nie ide z Pawłem – powiedziała Basia
- a z kim ? – zdziwiła sie siostra
- z Arturem – Basia
- Basiek, co Ty kombinujesz ?- Agata załozyła ręce na piersi
- nic, chce sie trochę rozerwać- Basia – no nie patrz tak na mnie tylko mi pomóż .
- w takim razie ta sukienka sie nie nadaje – stanowczo powiedziała Agata odbierając strój siostrze – a Paweł sie zgodził ?
- nie potrzebuję jego zgody , zeby iść z kolegą do teatru. Nie jestem jego własnością !- Basia
-aa czyli sie nie zgodził – domysliła sie Agata – masz, to bedzie odpowiednie.
- nie, teraz przeginasz w drugą stronę – powiedziała Basia na widok golfa i spodni – sama coś wybiorę . O kurcze, za 30 minut Artur przyjeżdza !
Nowacki czekał przy samochodzie na Marzenę.
- cześć. Ładnie wyglądasz – przywitał sie
- no hej- Marzena pocałowała Pawła w policzek – cieszę sie ze zmieniłeś zdanie
- masz jakiś plan ? – Paweł
- dawniej nie potrzebowaliśmy planów – uśmiechnęła sie Marzena – wszystko odbywało sie spontanicznie
- hmm, ale dużo sie zmieniło – stwierdził Nowacki – wsiadasz ?
- pojedziemy do takiej miłej knajpki na Starówce – Marzena – moze pojedziemy moim samochodem ?
- ok – zgodził sie Paweł
Brodeccy siedzieli przy spiącej Ani.
- powinna niedługo wybudzić sie z narkozy – lekarz – operacja sie udała, nie było żadnych komplikacji
- dziekujemy – odezwała sie Kasia
- przepraszam- Brodecki szybko wyszedł na korytarz czując w kieszeni wibrujący telefon- tak ? Cześć Jacek. Już ? Serio ? Aha. Super ! Dzieki !
- no mów – Adam podszedł do kolegi
- mam tydzień przymusowego urlopu – Marek – ale żadnych innych konsekwencji nie bedzie.
- a nie mówiłam ? – ucieszyła sie Iza – oo chyba spiąca królewna sie budzi !
- cześć Myszko – Kasia czule głaskała córke po głowie – już wszystko dobrze. Niedługo bedziesz w domu.
- spać mi sie chce – szepnęła dziewczynka i zasnęła
Artur i Basia wyszli z teatru
- dobrze sie bawiłaś ? – zapytał Białas
- ciekawa sztuka – Basia – dawno nigdzie byłam. Ciągle tylko praca i praca
- zapraszam Cie teraz na małego drinka- Artur otworzył drzwi samochodu
- Artur , nie wiem. Już jest późno – Basia miała wątpliwości
- myslałem , że Ci sie nie spieszy do domu – Artur- zresztą , twój mąż chyba nie tęskni skoro nie dzwoni
- wiesz co? Jednak mam ochotę na drinka – zmieniła zdanie Basia wsiadając do auta
Marzena i Paweł wyszli z restauracji i spacerowali ulicami Warszawy
- nie wiedziałam, że Warszawa nocą moze być tak piękna – zachwyciła sie dziewczyna – chociaż nie umywa sie do Budapesztu. Pamiętasz ?
- co takiego ? – Paweł
- no wiesz! Jak mogłeś zapomnieć nasz wypad do Budapesztu – obruszyła sie Marzena
- to było dawno - Paweł z rękami w kieszeniach szedł obok znajomej patrząc w drugą stronę
- znowu moze tak być – kusiła Marzena
- słuchaj, późno już . Wracamy ? – szybko zmienił temat Nowacki i zawrócił do samochodu.
Artur z Basią siedzieli w małej przytulnej restauracji pijąc wino
- Basiu, martwię sie o Ciebie - Artur
- oo, dlaczego ? – roześmieła sie Basia
- cóz, nie będę owijał w bawełnę- Białas – twój mąż ma wiele sekretów , prawda ? Nie mówi Ci wszystkiego
- coś sugerujesz ? – spoważniała Basia
- nic nie sugeruję – Artur- ja to wiem. Powiedział ci , ze miał narzeczoną ? Nie wiadomo co sie z nią stalo . Pewnego dnia po prostu zniknęła . Nie powiedział ci również że był leczony w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym
- przestań ! Nie wierzę w to ! Gdyby faktycznie tak było to nie mógłby pracować w policji – oburzyła sie Basia
- jesteś bardzo naiwna – uśmiechnął sie Artur – wszystko da sie zatuszować. Nie zauważyłaś jakiś dziwnych zachowań? Zmian nastrojów ? Basieńko , uważaj na siebie ! On cie moze skrzywdzić!
- skąd masz takie informacje ? – Basia
- z pewnego źródła – Artur – odprowadzę Cie do domu
- jestem policjantką, chyba o tym zapomniałeś – poważnie powiedziała Basia
Nowacki wysiadł z samochodu Marzeny
- odprowadzisz mnie na górę ? – zapytała dziewczyna
- mhm, jasne – niechętnie zgodził sie Paweł i obydwoje weszli do budynku
- moze skusisz sie na lampkę wina ? – Marzena – mam swietne węgierskie wino
- zebrało Ci sie na wspomnienia – uśmiechnął sie Paweł wchodząc – chyba chcesz mnie upić
- oo tak. Długo nie mogłam sie pozbierać po Twoim zniknięciu . Tak bardzo mi Ciebie brakowało .
Marzena podeszła do Pawła i delikatnie zaczęła go całować, Paweł również poddał sie nastrojowi. Całowali sie coraz namiętniej i mocniej, zapominając o wszystkim. Nowacki rozpiął zamek sukienki Marzeny, Ona gwałtownie odpinała guziki jego koszuli, gdy nagle Paweł mocnym ruchem odsunął ją od siebie i poważnie patrzył jej prosto w oczy.
- nie mogę – szepnął – przepraszam. To sie nie może wiecej powtórzyć .
- dlaczego ? – Marzena
- dlatego , że kocham Basię – Paweł zapiął koszulę i wyszedł
- pożałujesz tego draniu ! Nigdy Ci tego nie wybaczę ! – krzyczała na korytarzu Marzena
KONIEC cz. 54 !!
5/54
Razem z Wiśniewską na miejce przyjechał Grodzki oraz Dumicz.
- przeczuwam kłopoty – powiedział do Basi Pawel wskazując prokuratora
- cześć Adam- przywitała sie Dorota – jak Marek ?
- sama zobacz – odezwał sie Zawada pokazując na siedzącego w samochodzie Brodeckiego.
- mogę zobaczyć ten pistolet ? – podszedł Dumicz .
Nowacki podał mu zapakowaną w torebkę foliową zabawkę, prokurator przyjrzał sie dokładnie i oddał z powrotem Pawłowi .
- no i co? Coś to powiedziało ? – z ironicznym uśmiechem zapytał Paweł
- owszem, powiedziało- Dumicz – z daleka naprawdę mogło wyglądać na prawdziwą broń. Spiszcie zeznania a wydziałem wewnętrznym zajmę sie osobiście. Nie przewiduję problemów. Dowidzenia .
- chory czy co ? – zdziwił sie Nowacki
- wiesz co? Wredny jesteś !- zawołała nagle Basia i poszła do Marka
- ale … co ja zrobiłem ? Basia ! – zdumiony Paweł wołał za Basią
- oj , chłopaku ty sie kiedyś doigrasz z tymi swoimi docinkami – westchnął Zawada – przecież Dumicz chce pomóc a Ty co ? A i jeszcze jedno. Jak Ci sie nie podoba , że Artur chce zabrać Basię do teatru to powiedz jej to a nie stwierdzaj, że jak chce to ma iść.
- a jak powiem , że ma nie iść to sie dowiem ze jestem zazdrosny i sto innych rzeczy- obruszył sie Paweł
- a kiedy ostatni raz byliście w kinie albo chociażby na jakimś spacerze , co ? – Adam- mam ci tłumaczyć oczywiste sprawy ?
- nie, nie musisz – spuscił głowę Nowacki i oparł sie o radiowóz a Adam odszedł do Grodzkiego i Wiśniewskiej, którzy przyglądali sie pracy techników.
W samochodzie
- Marek, noo , proszę Cie ! – Basia – nie obwiniaj sie ! Przecież ja też tam byłam i widziałam !
- ale to ja pociągnąłem za spust – Marek – ja a nie Ty !
- równie dobrze to mogłam być ja !- Basia – Dumicz jest po naszej stronie! Powiedział ze nie bedzie żadnych problemów.
- mam gdzieś Dumicza ! – podniósł głos Brodecki – zabiłem chłopaka , rozumiesz ??
- rozumiem ! I nie musisz na mnie krzyczeć ! – Basia wysiadła z samochodu i podeszła do Adama.
- co jest ? – Adam
- nic, wszyscy jesteście tacy sami !- wybuchnęła Basia
- wracajcie na komendę i zajmijcie sie papierami. Chcę mieć dokładny opis całej sytuacji ! Od wszystkich ! – Grodzki
Komenda
- zrobie kawę – Basia włączyła elektryczny czajnik i po chwili w pomieszczeniu pachniało kawą. Komisarze w ciszy zabrali sie do pracy. Nikt sie nie odzywał , bo każdny usiłował sobie przypomnieć najdrobniejsze szczegóły wydarzenia.
- uff, skończyłam – Basia
- ja też juz koncze. Moze później trochę pospacerujemy ? – zagadnął Paweł
- nie mam ochoty – Basia -zresztą, obiecałam Arturowi , że do Niego zajrzę
- więc jednak idziesz z Nim do teatru ? – Paweł
- tak, chyba nie masz nic przeciwko temu ? – Basia
- a gdybym miał ? – Paweł
- przepraszam ze przeszkadzam ale jesteście w pracy – przerwał rozmowę Dumicz- czy raporty już gotowe ?
- tak, oczywiście – Adam podał mu teczkę a Nowackim rozdzwoniły sie telefony
- Marek, bedziesz jutro przesłuchiwany – Dumicz zwrócił sie do Marka – nic sie nie martw. Spokojnie odpowiadaj na pytania, bede obecny przy tym.
- dzięki – blado uśmiechnął sie Marek
- nie ma za co- Dumicz – w koncu tworzymy zespół , no nie ?
- święte słowa – Adam – dzieciaki, do domu !
- Marek, mam wiadomości – zawołał Nowacki – Ania wprawdzie musi przejść operację , ale podejmie sie tego profesor Ziembiński czyli ojciec mojego kumpla. Zdecydowali sie na zabieg małoinwazyjny . Zanim sie obejrzycie Ania bedzie w domu .
- no to zmiataj do dziewczyn – Adam- i uszy do góry !
Wszyscy już wyszli przed Komendę gdy zawołał ich jeszcze prokurator
- jutro o 13:00 ma być to przesłuchanie ! -Dumicz- Basiu, jako świadek też powinnaś w tym uczestniczyć.
- oczywiście , nie ma problemu – zgodziła sie Storosz i spojrzała na męża, któremu znów zadzwonił telefon
- halo ? – Paweł – kto ? A , cześć Marzena . Nie, nie mam zamiaru. No bo to nie ma sensu. Nie dzwoń wiecej. Cześć !
- czyżby dawna narzeczona sie chciała spotkać ? – złośliwie zapytała Basia
- Baśka, o co Ci chodzi ? Słyszałaś przecież ze nie ma zamiaru sie z Nią spotykać. I nie była moją narzeczoną - Paweł
- możesz sobie robić co chcesz – Basia
- Basia , do cholery, co Cie ugryzło ? – wkurzył sie Nowacki
- daj mi spokój! - wrzasnęła Basia i szybkim krokiem pobiegła do autobusu zostawiając osłupiałych komisarzy na parkingu.
Następnego dnia .
Było juz po 15:00 a przesłuchanie Marka nadal trwało. Ani Adama , ani Grodzkiego nie dopuszczono do tego. Nie mogli nawet przysłuchiwać sie przy weneckim lustrze.
- dlaczego to tak długo trwa ? – niecierpliwił sie Zawada krążać po biurze a Paweł z ponurą miną siedział przy biurku
- spokojnie, Adasiu – odezwał sie Grodzki – musisz być dobrej myśli . O , idą Basia i Dumicz
- no i co? Mówcie ! – ponaglił ich Adam
- już po wszystkich. Marek własnie podpisuje zeznania – Dumicz – wszystko wyjaśnione. Nadinspektor Sroka dokładnie obejrzał ten pistolecik z bliska i z daleka, kazał Markowi dokładnie wszystko opisać, Basia to potwierdziła .
- no ale czy Marek poniesie jakieś konsekwencje ? – dopytywał sie Adam
- decyzja zapadnie najpóźniej jutro – Dumicz – ale znam nadinspektora Srokę i wierzę w Niego. Sam był kiedyś w takiej sytuacji . Cześć !
Zmęczony Marek pojawił sie w biurze
- ale mi dali wycisk – opadł na fotel – musze pojechać jeszcze do Centrum. Ania miała dziś wyznaczony zabieg.
- dzień pełen wrażen. Zawioze Cie – podniósł sie Zawada – Basia, Paweł , co planujecie ?
- musze sie przygotować na wieczór. Idziemy do teatru z Arturem – Basia – umówiłam sie z Agatą. Pomoże mi coś wybrać
Nowacki gwałtownie wstał i bez jednego słowa wyszedł. Na parkingu wyciągnął telefon i połączył sie
- halo , Marzena ? Cześć, Paweł z tej strony. Twoja propozycja nadal aktualna ? Tak. Zmieniłem zdanie. To do wieczora .
ciąg dalszy nastąpi !!!!
- przeczuwam kłopoty – powiedział do Basi Pawel wskazując prokuratora
- cześć Adam- przywitała sie Dorota – jak Marek ?
- sama zobacz – odezwał sie Zawada pokazując na siedzącego w samochodzie Brodeckiego.
- mogę zobaczyć ten pistolet ? – podszedł Dumicz .
Nowacki podał mu zapakowaną w torebkę foliową zabawkę, prokurator przyjrzał sie dokładnie i oddał z powrotem Pawłowi .
- no i co? Coś to powiedziało ? – z ironicznym uśmiechem zapytał Paweł
- owszem, powiedziało- Dumicz – z daleka naprawdę mogło wyglądać na prawdziwą broń. Spiszcie zeznania a wydziałem wewnętrznym zajmę sie osobiście. Nie przewiduję problemów. Dowidzenia .
- chory czy co ? – zdziwił sie Nowacki
- wiesz co? Wredny jesteś !- zawołała nagle Basia i poszła do Marka
- ale … co ja zrobiłem ? Basia ! – zdumiony Paweł wołał za Basią
- oj , chłopaku ty sie kiedyś doigrasz z tymi swoimi docinkami – westchnął Zawada – przecież Dumicz chce pomóc a Ty co ? A i jeszcze jedno. Jak Ci sie nie podoba , że Artur chce zabrać Basię do teatru to powiedz jej to a nie stwierdzaj, że jak chce to ma iść.
- a jak powiem , że ma nie iść to sie dowiem ze jestem zazdrosny i sto innych rzeczy- obruszył sie Paweł
- a kiedy ostatni raz byliście w kinie albo chociażby na jakimś spacerze , co ? – Adam- mam ci tłumaczyć oczywiste sprawy ?
- nie, nie musisz – spuscił głowę Nowacki i oparł sie o radiowóz a Adam odszedł do Grodzkiego i Wiśniewskiej, którzy przyglądali sie pracy techników.
W samochodzie
- Marek, noo , proszę Cie ! – Basia – nie obwiniaj sie ! Przecież ja też tam byłam i widziałam !
- ale to ja pociągnąłem za spust – Marek – ja a nie Ty !
- równie dobrze to mogłam być ja !- Basia – Dumicz jest po naszej stronie! Powiedział ze nie bedzie żadnych problemów.
- mam gdzieś Dumicza ! – podniósł głos Brodecki – zabiłem chłopaka , rozumiesz ??
- rozumiem ! I nie musisz na mnie krzyczeć ! – Basia wysiadła z samochodu i podeszła do Adama.
- co jest ? – Adam
- nic, wszyscy jesteście tacy sami !- wybuchnęła Basia
- wracajcie na komendę i zajmijcie sie papierami. Chcę mieć dokładny opis całej sytuacji ! Od wszystkich ! – Grodzki
Komenda
- zrobie kawę – Basia włączyła elektryczny czajnik i po chwili w pomieszczeniu pachniało kawą. Komisarze w ciszy zabrali sie do pracy. Nikt sie nie odzywał , bo każdny usiłował sobie przypomnieć najdrobniejsze szczegóły wydarzenia.
- uff, skończyłam – Basia
- ja też juz koncze. Moze później trochę pospacerujemy ? – zagadnął Paweł
- nie mam ochoty – Basia -zresztą, obiecałam Arturowi , że do Niego zajrzę
- więc jednak idziesz z Nim do teatru ? – Paweł
- tak, chyba nie masz nic przeciwko temu ? – Basia
- a gdybym miał ? – Paweł
- przepraszam ze przeszkadzam ale jesteście w pracy – przerwał rozmowę Dumicz- czy raporty już gotowe ?
- tak, oczywiście – Adam podał mu teczkę a Nowackim rozdzwoniły sie telefony
- Marek, bedziesz jutro przesłuchiwany – Dumicz zwrócił sie do Marka – nic sie nie martw. Spokojnie odpowiadaj na pytania, bede obecny przy tym.
- dzięki – blado uśmiechnął sie Marek
- nie ma za co- Dumicz – w koncu tworzymy zespół , no nie ?
- święte słowa – Adam – dzieciaki, do domu !
- Marek, mam wiadomości – zawołał Nowacki – Ania wprawdzie musi przejść operację , ale podejmie sie tego profesor Ziembiński czyli ojciec mojego kumpla. Zdecydowali sie na zabieg małoinwazyjny . Zanim sie obejrzycie Ania bedzie w domu .
- no to zmiataj do dziewczyn – Adam- i uszy do góry !
Wszyscy już wyszli przed Komendę gdy zawołał ich jeszcze prokurator
- jutro o 13:00 ma być to przesłuchanie ! -Dumicz- Basiu, jako świadek też powinnaś w tym uczestniczyć.
- oczywiście , nie ma problemu – zgodziła sie Storosz i spojrzała na męża, któremu znów zadzwonił telefon
- halo ? – Paweł – kto ? A , cześć Marzena . Nie, nie mam zamiaru. No bo to nie ma sensu. Nie dzwoń wiecej. Cześć !
- czyżby dawna narzeczona sie chciała spotkać ? – złośliwie zapytała Basia
- Baśka, o co Ci chodzi ? Słyszałaś przecież ze nie ma zamiaru sie z Nią spotykać. I nie była moją narzeczoną - Paweł
- możesz sobie robić co chcesz – Basia
- Basia , do cholery, co Cie ugryzło ? – wkurzył sie Nowacki
- daj mi spokój! - wrzasnęła Basia i szybkim krokiem pobiegła do autobusu zostawiając osłupiałych komisarzy na parkingu.
Następnego dnia .
Było juz po 15:00 a przesłuchanie Marka nadal trwało. Ani Adama , ani Grodzkiego nie dopuszczono do tego. Nie mogli nawet przysłuchiwać sie przy weneckim lustrze.
- dlaczego to tak długo trwa ? – niecierpliwił sie Zawada krążać po biurze a Paweł z ponurą miną siedział przy biurku
- spokojnie, Adasiu – odezwał sie Grodzki – musisz być dobrej myśli . O , idą Basia i Dumicz
- no i co? Mówcie ! – ponaglił ich Adam
- już po wszystkich. Marek własnie podpisuje zeznania – Dumicz – wszystko wyjaśnione. Nadinspektor Sroka dokładnie obejrzał ten pistolecik z bliska i z daleka, kazał Markowi dokładnie wszystko opisać, Basia to potwierdziła .
- no ale czy Marek poniesie jakieś konsekwencje ? – dopytywał sie Adam
- decyzja zapadnie najpóźniej jutro – Dumicz – ale znam nadinspektora Srokę i wierzę w Niego. Sam był kiedyś w takiej sytuacji . Cześć !
Zmęczony Marek pojawił sie w biurze
- ale mi dali wycisk – opadł na fotel – musze pojechać jeszcze do Centrum. Ania miała dziś wyznaczony zabieg.
- dzień pełen wrażen. Zawioze Cie – podniósł sie Zawada – Basia, Paweł , co planujecie ?
- musze sie przygotować na wieczór. Idziemy do teatru z Arturem – Basia – umówiłam sie z Agatą. Pomoże mi coś wybrać
Nowacki gwałtownie wstał i bez jednego słowa wyszedł. Na parkingu wyciągnął telefon i połączył sie
- halo , Marzena ? Cześć, Paweł z tej strony. Twoja propozycja nadal aktualna ? Tak. Zmieniłem zdanie. To do wieczora .
ciąg dalszy nastąpi !!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)