21 czerwca 2008

5/65

Urlop w Wiśle zbliżał się do końca. Przyjaciele większość czasu spędzali na opalaniu , czytaniu książek i plotkowaniu przy drewnianej ławie ustawionej w ocienionym miejscu za domem.

- cześć wszystkim- przywitał się Nawrocki – słyszałem , że znów macie problemy z samochodem

- ja nie chcę nic mówić ale ktoś tu kabluje – Marek

- jestem niewinny – Paweł – to nie ja , to Oni !

- ja się przyznaję – Radek – rodzice mają salon samochodów w Ustroniu. Pojutrze przyjadą nowe samochody

- co? – Paweł

- a to ! – Małgosia- pozdrawiają Cię i pytają kiedy ich odwiedzisz !

- my wracamy pojutrze – odezwał się Adam- musimy się przygotować

- oo, to zdążyliśmy – Radek

- z czym ? – zaciekawiła się Basia

- z imprezą – Małgosia- 10 lat po maturze , prawie cała klasa z liceum gdzieś się wałęsa po Wisle.

- dziś o 20:00 w knajpie Taty jest zlot i niespodzianki – Paweł – liczę na Was !

- aa , to dlatego tak nagle musiałeś zrobić sobie tatuaż - Basia

- Paweł , a ja liczę , że tradycyjnie coś zaśpiewasz na weselu – Iza

- nie ma sprawy – Nowacki

Koło godziny 19:30 weszli do dużego lokalu , który prowadziłł Ojciec Pawła. Zdziwili sie widząc około 40 osób. Na zaimprowizowanej scenie poustawiany były instrumenty a na ścianie dość duży telewizor.

- fajnie , że już jesteście – wyszedł Radek – Paweł jest zajęty. Poznajcie się wszyscy

- cześć , ty pewnie jesteś Basia – zagadnęła rudowłosa dziewczyna – jestem Marta , a to jest Przemek, a to Justyna, Iwona , Marcin , Sławek i Rafał

- zaraz zaczną – powiedział Przemek wsłuchując się w dzwięki ” Europe – Final countodown”

- co zaczną ? – Basia

- zobaczysz – koło nich zjawił się jeszcze jeden gość – cześć, Kuba jestem. Będzie czadowo ! Lece !!

Punktualnie o 20:00 zgasły światła a na ekranie telewizora zobaczyli napis ” 10 lat temu” fragmenty balu maturalnego, zdjęcia klasowe. Nagle wszystko przerwał oszałamiający ryk syreny i rozbłysły wszystkie światła ukazując na scenie zespół ubrany w kolorowe ciuchy i wielkie peruki. Rozpoczęli od utworu ” Life is life” – koledzy z liceum śpiewali razem z Nimi. Basia oniemiała wpatrywała się w scenę rozpoznawając Pawła oraz Michalskich , kątem oka spostrzegła również zaskoczonych Brodeckich oraz Zawadów. Popowa piosenka skończyła się i rozbrzmialy ostre dzwięki Bon Jovi ” It’s my life” oraz ” livin on a prayer „Dwóch gitarzystów równo grali solówki na gitarach wzbudzając ryk publiczności. W końcu przebrzmiały ostatnie dzwieki znów nastała ciemność.

- czeeeeeeeść ! – wrzasnął Paweł – chciałem przedstawić Wam zespół : na perkusji oraz w przerwach DJ niezmiennie Jakub Stelmach, gitara oraz śpiew Radek Michalski ! Spiew oraz instrumenty klawiszowe Maałgoosia !!

- gitara oraz wokal – Paaaweł Noowacki ! – wrzasnął Radek

- a teraz parę niespodzianek – Paweł – na gitarze basowej Jacek Dumicz ! Na co dzień prokurator okręgowy ! Zdejmuj tą perukę ! Druga gitara – starszy aspirant Szczepan Żałoda !! Bawimy się dalej ?? No to jaazda !!










Kilka godzin bawili się w klubie na przemian grając i bawiąc się przy muzyce z płyt.

- podobało się ?? – krzyczał Radek na koniec a publiczność odpowiedziała gromkimi krzykami. Cała grupa muzyków podeszła do skraju sceny, zrobiła głęboki ukłon a Paweł z Jackiem przybili sobie piątki !



ciąg dalszy nastąpi !

20 czerwca 2008

4/65

Dropsiku dziękujemy za upiększenie bloga !



Kilka dni później

- tak jak obiecałam, to są zdjęcia – Małgosia podeszła do drewnianej ławy z albumami w rękach

- poczekamy na Nowackich – powiedziała Kasia- Ciocia posłała Pawła po konfitury do piwniczki a Basia poszła z Nim

- aahha- Iza – nie musisz nic więcej dodawać

- no i gdzie On jest ? – Ciocia wyszła na ganek

- produkuje konfitury razem z Basią – Marek- Krzysiu, zostaw tą kaczkę !

- mogłam się tego domyślić – westchnęła Ciocia i sama poszła do piwnicy. Po chwili wyszła ze słoikiem w reku a za nią Basia z Pawłem ze spłoszonymi minami.

- słuchajcie, dzisiaj zaczyna się Wiślaczek- Country- podszedł Radek – w zeszlym roku był niezły ubaw . Może się wybierzemy ?

- czytałam o tym- Iza – powinno być ciekawie. Możemy zobaczyć te zdjęcia ?

- jasne – odpowiedział Paweł i usiadł obok Basi, która otwarła stronę albumu . W milczeniu oglądali zdjęcia

- to są nasze ostatnie zdjęcia – Paweł otworzył mały album i podał Basi








- piękne- powiedziała Iza

- byliście szczęśliwi – raczej stwierdziła niż zapytała Basia widząc uśmiechnięte twarze i błyszczące oczy na zdjęciach

- dobra, dziewczyny robią się na bóstwa i jedziemy do Centrum – zmienił temat Adam

- dzięki – odezwał się Paweł gdy dziewczyny weszły do domu

-daj spokój, wałkujemy temat od 3 dni – odpowiedział Adam-widzę , że masz już dość

Wędrowali alejkami w parku

- jestem głodna – ogłosiła Iza – zapachy z grilla są zabójcze

- ja też – Marek- Kasia co wybierasz ?

- nie wiem – kręciła nosem Brodecka okrązając po raz kolejny budkę z jedzeniem- zjadłabym bigosu i ogórki

- rany, Kasia, masz humory i zachcianki jak baba w ciąży – stwierdził nagle Paweł i przystanął przyglądając się koleżance – podejrzane

Kasia zrobiła tajemniczą minę

- Paweł wiesz co? Wredny jesteś ! – Marek udał , że się złości

- Kasia naprawdę ?? – zawołała Iza – i nic nie mówicie ? Który miesiąc ?

- tak, naprawdę – uśmiechnęła się Kasia- 7 tydzień , nie chcieliśmy zapeszać ale ten tutaj musiał wszystko wyczuć !

- teraz to na mnie , tak ? – Paweł

- na kogoś musi być – Adam- gratulacje !

Na rynku przystanęli przy namiotach z kapeluszami . Adam zdecydował się na kowbojski a dziewczyny kupiły sobie słomkowe.

- Adam, masz ! – Marek przypiął Zawadzie gwiazdę szeryfa- jeszcze brakuje kolta !

- gdzieś widziałem, poczekajcie ! – krzyknał Paweł i zniknał w tłumie. Po kilku minutach Adam przypinał plastikowego kolta do pasa

- no to szeryf Zawada jak malowany – smiała się Iza- tam jest strzelnica !

- śmiejcie ze mnie – pogroził im Adam- zaraz Wam pokaże jak się strzela

- Adam, Adam ,Adam – skandowali gdy” szeryf „przymierzał się do strzału do nitki.

- masz oko !- z uznaniem powiedział Marek

- zaczynaja grać ! – wrzasnął Radek i z Małgosią pobiegli do amfiteatru. Bawili się do późnej nocy tańcząc do przebojów country .

- nie wiem jak ty ale ja ledwo żyję – stwierdziła Basia padając na łóżko- ale dawno się tak dobrze nie bawiłam. Szkoda, że Zuzia i Szczepan musieli wracać

- hmm, to się jeszcze okaże – uśmiechnął się tajemniczo Paweł

Rano przy śniadaniu

- słuchajcie uważnie – odezwała się Iza

- słuchamy Cię jak zgaszonego radia – Radek

- albo wyłączonego długopisu – Małgosia

- Paweł, może Ty coś jeszcze dodasz ? – z anielską cierpliwością powiedziała Iza

- gadał dziad do obrazu a obraz doń ani razu – Paweł

- nie na temat – Adam- było o słuchaniu a nie o gadaniu

- eeeee, nooo to : słuchaj dzieweczko, a Ona nie słucha – Paweł

- jedziemy dziś albo na Salmopol albo na Kubalonkę . Mam ochotę porobić zdjęcia i pochodzić po szlakach- Iza

- możemy wjechać na obydwie górki – Radek

Postanowili , że dziś powędrują na Barania Górę.

- Chłopaki, co się tak wleczecie ? – wołała Basia

- podobno macie kondycję – Iza przysiadła na kamieniu czekając aż reszta towarzystwa dojdzie .




- ale tu pięknie – odezwała się Małgosia

- chyba skręciłem nogę – stwierdził Marek

- łajza – pokręciła głową Iza – wracamy.

Ponieważ kontuzjowany Marek nie mógł prowadzić, więc za kierownicę fiata Brawo zasiadł Paweł , obok Brodecki a z tyłu Adam , Basia i Radek

- cholera – zaklął nagle Paweł pokonując kolejny zakret

- co się stało ? – Adam

- hamulce nie działają – odpowiedział spokojnie Nowacki – trzymajcie się mocno !

- co chcesz zrobić ? – wrzasnęła Basia

- zjechać na dół w jednym kawałku i zatrzymać się – odpowiedział Paweł

- uważaj ! – wrzasnął Brodecki na ostrym wirażu

Nowacki sprawnie manewrował autem na ostrych zakrętach i w końcu zjechali na dół.

- a teraz uwaga bo będę ostro skręcał – krzyknął Paweł i z piskiem opon gwałtownie skręcił , przejechał przez rzekę i wjechał na niewielkie wzieniesienie zatrzymując się powoli.

- wszyscy cali ? – zapytał cicho Paweł

- co to było ? – zapytał zszokowany Marek

- zjazd bez hamulców w wykonaniu kolegi Nowackiego- RAdek odetchnął z ulgą – już kiedyś to przerabialiśmy



cdn!!

17 czerwca 2008

3/65

Adam , Marek i Radek znosili zapasy drewna na ognisko. Basia z Izą siedziały na przyniesionych taboretach

- no to gdzie w końcu to poukładać ? – zapytał Michalski

- nie mam pojęcia – Paweł – łąka zarosła jak cholera a za blisko lasu też niedobrze

- chyba że … – zamyślił się Radek

- ty, uważaj bo ci para leci uszami od myslenia – zakpił Paweł

- w przeciwieństwie do Ciebie to jednak myślę – odgryzł się Radek

- tak? nie widać tego – odezwał się Paweł

- chłopaki, przestańcie. Czy Wy ciągle musicie sobie dogryzać ? – Basia

- Baśka, to u Nich normalne- Małgosia- zawsze tak było. A jak dołączała do tego Aśka to zawsze było male wariatkowo. A u Pawła to oznaka powrotu do zdrowia

- i powrotu ogólnie – dodał Radek patrząc na Nowackiego

- wariatkowo to mało powiedziane- Paweł przysiadł obok Basi- kochanie Ty moje. Muszę Cię opuścić bo rehabilitacja wzywa. A potem jeszcze parę innych spraw.

- aa, no własnie. O której ?- zapytał Radek

- tak jak zwykle baranie – Paweł

- sam jesteś baran !- Małgosia

- beeeee !! – zabeczał Paweł

- znowu tajemnice ? – Basia

- raczej niespodzianka – Paweł – dowiesz się za parę dni jak dojedzie reszta ludu z liceum. Paaa !

- oj dzieciaki, czy Wy kiedyś spoważniejecie ? – odezwał się milczący do tej pory Adam

- a chciałbyś ? – Basia

- szczerze ? Jak spoważniejecie to się nie będe do Was przyznawał- roześmiał się Zawada- moja przyszła żono , czy masz ochotę na spacer ?

- ależ oczywiście – Iza – spróbuję wyszarpać Alicję z rąk Cioci Haliny i możemy iść w siną dal

- a nie lepiej w różową przyszłość ? – zapytał Marek

- ten Wasz humor jest zaraźliwy – stwierdził Adam

Adam prowadził wózek , Iza skręciła na niewielką łąkę widząc jeżyny

- Adaś, chcesz trochę ? – wołała z oddali – ale pyszne !

- smacznego – Adam

Iza dołączyła do rodziny i w milczeniu dotarli do rzeki.

- nad czym rozmyślasz ? – przerwał milczenie Adam

- myślę czy wszystko się uda – Iza – czy na pewno wszystko ustaliśmy w restauracji, w kościele. Czy wszystko będzie dobrze.

- kochanie, wszystko się uda- Adam przytulił Izę- Radek powiedział , że repertuar gier i zabaw już ustalił, Paweł mu pomoże.

- a własnie, Paweł się nie wymiga od zaśpiewania czegoś – Iza – śpiewał u Brodeckich i na swoim więc to już tradycja

- na pewno się zgodzi – Adam- Ala, zostaw tą trawę! No i co Cię tak cieszy , mała co ?

- dostałam propozycję pracy – Iza – chciałam się Ciebie poradzić

- znowu w pogoni za sensacjami ? – Adam

- nie, w piśmie ” Mamo, to ja ” – Iza – wiesz, chyba mam już dosyć pisania o sensacjach i brudach.

- wystarczy , że jedno z nas się tym zajmuje- Adam- powinnaś przyjąc tą pracę.

- mogę pracować w domu- Iza – kocham Cię.

- ja Was również – Adam

- chyba dopadła mnie trema przedślubna – stwierdziła Iza

- możesz się jeszcze rozmyślić – poważnie powiedział Adam

- nigdy w życiu się nie rozmyślę – roześmiała się Iza- a Ty ?

- ja też nie – Adam



Przed godziną 19:00 zapłonęło ognisko. Chwilę wcześniej dojechali Michalscy oraz Paweł pilotując Zuzię , Szczepana, Grodzkiego oraz Zawadę seniora. Było jeszcze jasno ale zaczęli wcześniej ze względu na dzieci, które już od rana dopytywały się o ognisko.

- kurka, kiełbasa mi wleciała do ognia – Szczepan smętnie oglądał upalony kijek

- a to paskuda – Małgosia- masz i pilnuj !

- komu piwka ? – Radek

- umarłego się pytasz ? Dawaj ! – Marek

- ja też poproszę – Adam- Iza, Basia , chcecie ?

- ja mam drinka – Basia- Paweł a ty możesz ?

- chyba mogę skoro przeżyłem miesiąc temu drinka Wujka – Paweł – o Kasia, sorry. Chyba wypiłem ci sok?

- odpracujesz w naturze – uśmiechnęła się Brodecka- co tam jest ! To białe takie ??

- niee, nie wierze ! Duch ! – zawołał Radek wpatrując się osłupiały w zapadającą ciemność. Krzyś i Ania lekko przestraszeni przybiegli z niepewnymi minami do rodziców.

- duuuchuu! Jeżeli jesteś głodny to zapraszamy ! – parsknął śmiechem Paweł a biała postać zniknęła.

- chyba jednak nie miał apetytu – powiedziała Basia

- witam wszystkich ! – usłyszeli znajomy głos Nawrockiego- poznajcie się. To jest Wojtek . Pracuje na komendzie w Ustroniu a to Rafał Stefański .  Mój przyjaciel z którym otwieram knajpkę i psychiatra 

- no cześć – przywitał się Adam- duch Was nie postraszył ?

- aa przegoniłem go na cztery wiatry – powiedział Nawrocki- Paweł , wszystko przygotowane i sprawdzone.

- super – mruknał Paweł- siadajcie 

Marek zaprowadził zmęczone dzieciaki spać zostawiając je pod opieką Wujka i Cioci.

- Rysiu, chcesz piwka ? – zapytał Adam

- nie, jutro muszę wracać – odparł Grodzki – a własnie, Paweł wracasz czy nie wracasz.? C iągle pojawiasz się i znikasz. Co chwilę coś: a to wypadek, potem choroba a teraz akcja w piwnicy! Przemyślałeś sprawę ? Zdecydowałeś się ?

- no to mnie szef podsumował- roześmiał się Paweł- wracam i obiecuję, że już żadnych wybryków nie będzie

- i chwała ci za to – Marek

- tylko jeszcze muszę Wam wszystko wyjaśnić – spoważniał Nowacki – nie wiem czy kojarzycie taką sprawę o nazwie ” Gajowy” albo ” Morderca zakochanych” To były dość głośne sprawy kilkanaście lat temu.

- cos mi się kojarzy – zamyslił się Zawada senior- pracowałem wtedy na Komendzie w Sosnowcu ale i później pojawiały się informacje. Facet porywał i mordował zakochane pary

- tak- potwierdził Wojtek – sprawa do tej pory nie została rozwiązana.

- Paweł, jeżeli nie chcesz to …- Adam

- nie, Adam. Muszę w końcu to powiedzieć – przerwał Paweł – Asia , moja narzeczona , to siostra Radka. W listopadzie mija 7 lat. Mieliśmy się pobrać miesiąc później. Ja pracowałem w policji w Toruniu, Asia była również policjantką ale pracowała w ekipie technicznej.Chcieliśmy uruchomić gospodarstwo agroturystyczne tutaj w Wiśle. Właśnie wtedy zaczęły znów znikać pary. W porzuconych samochodach były ich rzeczy , ślady krwi oraz znak rozpoznawczy

- karta do gry As – przerwał Zawada senior 

- dokładnie – Paweł odchrząknął nerwowo- chcieliśmy jakoś pomóc w śledztwie. Byliśmy już bardzo blisko rozwiązania gdy facet uderzył. Zaskoczył nas gdy wracaliśmy do domu. Nie będe dokładnie opowiadał co i jak ale finał zdarzenia znacie. Asia nie żyje, zamiast ślubu był pogrzeb. Kilkanaście tygodni mam wyrwane ze świadomości. Nie mogę do tej pory sobie wybaczyć , że nic nie mogłem wtedy zrobić. Byłem kompletnie bezsilny. Wszystko trwało kilka dni. Teraz wiem, że to było śmieszne ale gdy wróciłem do domu postanowiłem sobie nigdy nie robić i nie wracać do miejsc , które kojarzyły mi się z Joasią. Odszedłem z policji, spakowałem wszystkie pamiątki do pudła i wyjechałem. Zerwałem kontakty z Michalskimi i rodziną. Nie wiem co było gdybym nie trafił do Was a to też był przypadek. W urzedzie pomylili teczki i zamiast do firmy ochroniarskiej trafiłem na Komendę.

- żałujesz ? – zapytała Basia

- nie – Paweł usmiechnął się po raz pierwszy od dłuższej chwili- dzięki Wam odżyłem i wróciłem do normalności

- hmmm, z tą normalnością to bym się jeszcze zastanowił – rozładował napięcie Radek

- czekaj, jak to Asia mówiła o Pawle ? – myślała Małgosia

- że ja jestem normalnie nienormalny - Paweł

- a nienormalnie normalny – dokończył Radek- ale obecnie to jesteś znów normalnie nienormalny.

- o matko – pokręciła głową Iza ocierając łzy po ataku smiechu

- straszne – odezwał się Adam 

- tak, straciłem najbliższą osobę – znów spoważniał Paweł – była w ciąży , nie zdązyła mi o tym powiedzieć ale ja wiedziałem.

- wiedziałeś ? – Małgosia a Paweł potwierdził skinieniem głowy

- masz jej zdjęcie? – cicho zapytała Basia

- nie mam przy sobie, ale Małgosia ma tone zdjęć – Paweł

- jutro wszystkie pokaże – obiecała Małgosia

- nigdy nie chciałeś dopaść gnoja ? – zapytał nagle Marek

- nie, zawsze od tego uciekałem ale  teraz ... A poza tym chyba przez te wszystkie lata nic się nie wydarzyło . – zakończył Paweł- chyba już czas włozyć ziemniaczki do żaru ! Zuzia nie śpij !



ciąg dalszy nastąpi !!

5 czerwca 2008

2/65

Nowe postacie: ciocię Halinę gra Emilia Krakowska a wujka Krzysztofa – Piotr Froczewski. Obydwie postacie znane z bloga” Siła przyjaźni” ! Mam nadzieję, że zrozumiecie , że będzie trochę dużo o Pawle, chociaż i tak większość będzie później na drugim blogu.



Paweł oderwał się z trudem od Basi i niepewnie podszedł do reszty

- cześć Paweł – przywitał się Marek- co masz taką minę ?

- czołem- odezwał się Nowacki – aaa, boo ostatnim razem chyba zrobiłem z siebie kompletnego dupka i w ogóle…

- nie masz się czym przejmować. Nie ty pierwszy i na pewno nie ostatni – podszedł Adam- cześć !

- dzięki za pocieszenie – roześmiał się Paweł – cześć dziewczyny !!

- fajnie tu ! – podeszła Iza

- poznajcie Ciocię Halinę i Wujka Krzyśka – Paweł – to Iza , Kasia , Marek i Adam.

- dobry wieczór – Krzysztof- miło Was poznać. Na strychu będzie wszystkim wygodnie. Zapraszamy !

- ale tu ślicznie – odezwała się Kasia -cześć Paweł ! Świetnie wyglądasz, jak się czujesz ?

- tak jak wyglądam – parsknął Paweł przytulając Basię- A co z Zuzią i Szczepanem ?

- przyjadą pojutrze, mają egzamin w szkole oficerskiej – wyjaśnił Adam- a Dumicza gdzie schowałeś ?

- Dumicza? Zamknąłem w piwnicy- Paweł – wczoraj wybył . Chodzcie , pokażę Wam górę

- to od razu bierzemy bagaże i układamy dzieci spać – Marek- oo, no proszę. Teraz to grzecznie śpią w samochodzie. Paweł pomożesz ?

- jasne , co zabrać ?- Paweł

- obywatela Krzysia – Marek- wezmę Anię

- no to maszerujemy na górę . Kasia, widoki nie uciekną a dzieci padły ! – Paweł szedł przodem

- uwaga na zakrętach – ostrzegła Małgosia

- no , no. Jestem pod wrażeniem – Adam rozglądał się po przebudowanym poddaszu – nieźle pomyślane.

- Ciocia z Wujkiem kiedyś wynajmowali pokoje dla gości – Paweł – królestwo Brodeckich ! A Królestwo Zawadów jest z drugiej strony

- a później My tu urzędowaliśmy w wakacje – dodała Małgosia

- KOLACJA !!- usłyszeli z dołu głos Cioci

- ahaa, ciocia w swoim żywiole – Małgosia

Po kolacji Basia rozpakowała torbę , układając wszystkie ubrania w szafie.

- noo, wszyscy na swoich miejscach – zadowolony Paweł usiadł w fotelu obserwując żonę- zostaw to i chodź tu do mnie.

- już kończe – powiedziała Basia wyciągając ubrania z torby. Paweł złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie i delikatnie pocałował.

- tęskniłem za Tobą – powiedział całując ją w szyję. Całowali się coraz mocniej i szybciej, gwałtownie sciągając z siebie ubrania.

Kasia z Markiem siedzieli przy drewnianym stole przed domem. Robiło się już ciemno, świerszcze grały, szumiały drzewa dookoła.

- ale spokojnie – rozmarzyła się Kasia – mogłabym tak siedzieć do rana

- i rano znaleźlibyśmy się zamarzniętą na kość – Marek- czuję, że to bedzie fajny urlop.

- ja też- Kasia- Marek …

- hmmm ?

- przytul mnie – Kasia

- hej gołąbki, możemy się przysiąść ? – Iza

- miejsca jest dużo – Marek

- nie wiem kiedy ten rok przeleciał – zadumał się Adam

- noo, a ile się wydarzyło – dodał Marek- nasz wyjazd do Gdyni i inne sprawy

- taa, najlepsze jest to, że wszystko co złe mija – Iza wpatrywała się w ciemność- kurcze ale świerszcze grają. Niesamowicie !

- cześć towarzystwo !! – wesoło zawołał Radek – Nowackich wcięło ?

- a jak myślisz ? – Adam

- głupie pytanie- Radek- góra się Wam podoba ?

- super – Marek- chyba idę spać. Wykończony jestem.

Basia obudziła się rano w ramionach męża. Wsłuchiwała się w jego spokojny oddech i czuła się szczęśliwa.

- co mi się tak przyglądasz ? – wymruczał Paweł przewracając się na bok

- myślałam, że spisz – Basia- jak się czujesz ?

- świetnie – Paweł – do końca miesiąca skończe rehabilitację

Basia delikatnie dotknęła palcem blizny na brzuchu Pawła

-eeej, łaskoczesz mnie – zaśmiał się Paweł

- boli? – zapytała Basia

- niee, już nie- Paweł spojrzał na Basię- uśmiechnij się, wszystko jest ok !

- na pewno ?

- tak, na pewno- spoważniał – obiecuję Ci, że już nie będzie żadnych tajemnic. Wieczorem przy ognisku wszystko opowiem.

- dlaczego, wcześniej nie powiedziałeś mi o Asi ?

- bo się bałem. Nie wiem dlaczego , ale bałem się, że nie zrozumiesz, bałem się, że Cie stracę. Kiedy Artur się pojawił czułem , że coś się wydarzy.

- kocham Cię Misiu- szepnęła Basia- jak mogłeś myśleć , że jest inaczej.

Po śniadaniu, cała grupa usiadła przy drewnianym stole delektując się kawą.

- to co dziś robimy ? – Iza

- nie mam pojęcia – Kasia – ma ktoś jakieś pomysły ?

- łapiemy nietoperze – odezwał się Paweł z łobuzerskim usmiechem

- beze mnie – odparowała Michalska

- a myślałem , że ci się ostatnio podobało ? – Radek

- a jak się łapie nietoperze ? – dopytywała się Kasia

- mnie w to nie mieszajcie- powiedziała Basia a Radek i Paweł parsknęli śmiechem

- wieczorem jest ognisko – Małgosia



ciąg dalszy nastąpi !!

uff, troche krótka mi wyszła ta notka. Ale to już druga tego dnia wiec jestem lekko wykończona. Pozdrawiam !!

31 maja 2008

Kłopoty kryminalnych cz.65

Marek siedział w kuchni pijąc kawę

- mówię ci ,ale facet miał minę jak go aresztowaliśmy. Był bardzo zdziwiony że odkrylismy ze to On- śmiał się Brodecki

- noo, nie dziwię się. Wszystko zaplanował a tu mrówki wszystko zepsuły – również roześmiała się Kasia

- aa, masz pozdrowienia od Pawła- Marek- zaprasza nas na urlop do jego Cioci.Wygląda na to , że się pozbierał. Dumicz wczoraj pojechał do Niego bo brakuje mu podpisu w raporcie a do jutra musi być wszystko zamknięte i przekazane do Sądu. Mam nadzieję , że się nie pozabijają.

- kiedy jedziemy ? – Kasia

- za 1,5 tygodnia – Marek- jak się czujesz ?

- dobrze. Zrobiłam wszystkie badania, ale nie mam jeszcze wyników- Kasia nalała sobie soku – a termin wyjazdu bardzo mi odpowiada.

Basia otwierała drzwi do mieszkania , gdy na schodach pojawiła się Małgosia

- czeesćć !- przywitała się Michalska z Basią- wpadłam tylko na kilka dni bo w firmie nie mogą sobie poradzić beze mnie.

- no to wygląda na to ze w przyszłym tygodnie cała zgraja wybiera się do Wisły – odpowiedziała Basia z usmiechem

- aahaa. No to już wiem dlaczego kolega Nowacki taki z siebie zadowolony – parsknęła Gosia- wchodz, pogadamy.

Dzień przed wyjazdem Iza sprawdzała z listą czy zapakowała wszystkie potrzebne rzeczy

- Izuś, litości. Mam wynająć autobus ? Przecież to się nie zmieści do bagażnika – powiedział Adam przyglądając sie bagażom

- jestem pewna , że doskonale sobie poradzisz z tym – pocałowała go Iza

- mhmm, oczywiście- mruknał Zawada- Baska jedzie w naszym samochodzie

- jechała!- odpowiedziała Iza- rano dzwoniła i powiedziała, że zabierze się z Gośką, która też wraca do Wisły.

- musze jeszcze wyskoczyć na chwilę na komendę , żeby przekazać Sławkowi i Magdzie dokumenty- przypomniał sobie Adam- i potem jestem cały Twój!

- nareszcie – przytuliła się Iza

Nowacki wyszedł z przychodni, gdzie przed chwilą skończył rehabilitację. Na parkingu w samochodzie czekał już Ojciec.

- masz dość, co? – zapytał Nawrocki

- mhmm, padam na tapicerkę – westchnął Paweł – a poza tym to jestem głodny jak stado wilków

- robimy wypad na miasto czy wracamy do Ciotki na obiad ?

- na Nowej Osadzie jest chińska knajpa – Paweł

- mówisz, masz – Nawrocki uruchomił silnik- dzisiaj przyjeżdzają ?- zapytał siedząc już przy stoliku

- mhmm- mruknął Paweł – wieczorem powinni dojechać. Twoja propozycja aktualna ?

- jasne, że tak- Piotr- czyli jednak udało się zebrać wszystkich ludzi z liceum ?

- prawie, z małymi wyjątkami – Paweł- ale przymusu nie ma. Oo, ciocia- żandarm dzwoni. Zbierajmy się.

Basia jechała w samochodzie Małgosi. Gdy wjechały już do Ustronia zaczęła niecierliwie spoglądać na zegarek. Za dziewczynami jechali Brodeccy oraz Zawadowie obładowani bagażami.

- zaraz dojedziemy – odezwała się Michalska wyczuwając zdenerwowanie Baski.

- mamuusiuu, kiedy dojedziemy ? – zapytała po raz kolejny Ania

- zaraz będziemy na miejcu – cierliwie odpowiedziała Kasia

- a daleko jesce ? – tym razem to Krzyś

- za siedmioma górami i siedmioma lasami – Marek- może jeszcze pośpiewamy ?

-ale ja jestem głodna – Ania zrobiła smutną minkę

- dzieciaki – Marek- mam propozycję

- jaką ?? – zapytali ożywieni Krzyś i Ania

- ten kto grzecznie wytrzyma i nie będzie marudził do końca drogi dostanie małą nagrodę- Marek- wchodzicie w to ?

- taak!

- kocham Cię – szepnęła Kasia do ucha Marka

- chyba już dojeżdzamy . Jak nasza księżniczka ? – zapytał Adam

- śpi jak suseł – Iza- chyba już jesteśmy na miejscu. Adaś, patrz na Baśkę !

Basia sama nie wiedziała jak wydostała się z jeszcze jadącego samochodu i wpadła w objęcia Pawła, który śmiejąc się radośnie okręcił się parę razy dookoła i obydwoje padli na trawę. Pozostałe samochody zaparkowały na nieduzym parkingu i towarzystwo wyszło na podwórko podziwiając okolicę i dom.



ciąg dalszy nastąpi !!

Coś osobistego !

Cześć Kochani !!



Jestem, żyję, blog istnieje ! Przerwa spowodowana była brakiem czasu. Po prostu po pracy byłam tak padnięta , że nie wiedziałam jak się nazywam. Złapałam oddech w długi weekend i wyjechałam na kilka dni do Wisły. Niestety w pracy dopadła mnie popołudniowa zmiana wiec nie było mowy o blogu.

A tak w ogóle to ostatnio nie miałam nastroju do pisania notek a nawet miałam ochotę skasować blogi i dać sobie spokój z pisaniem. Przyczyną mojego fatalnego nastroju były ostatnie wydarzenia. Konkretnie to 27 marca zaliczyłam wypadek samochodowy- mała stłuczka. Razem z kurierem jechałam z przychodni gdzie przyjmowałam pacjentów , gdy nagle kierowca stracił przytomność i uderzył w sygnalizator od mojej strony i samochód przewrócił się na lewy bok. Na szczęscie dopiero co ruszył z czerwonego światła wiec prędkość nie była duża. Chyba mieliśmy dobrych aniołów stróżów bo nic się nie stało. Kuriera z podejrzeniem padaczki albo innych chorób nie było 2 miesiące ale na szczęście finał jest szczęśliwy i pogromca słupa wraca w poniedziałek do pracy. Zeby było smiesznie to znów jestem w tej przychodni wiec ostatni i pierwszy kurs nalezy do mnie. Tak się zastanawiam czy nie lepiej iść na piechotę ??? Żartowałam!

Piszę o tym dopiero teraz kiedy sytuacja jest już całkowicie jasna. Wcześniej jakoś nie miałam odwagi a poza tym sama musiałam uporać się z własnymi myślami typu ” co by było gdyby ….”

Wszysto dobre co się dobrze kończy.

13 maja 2008

4/64

Komisarzy z zamyślenia wyrwał telefon Szczepana.

- szefie, kurka, nic w mieszkaniu nie znaleźliśmy, oprócz zabłoconych butów- zaraportował Żałoda

- dobra, Szczepan, wracajcie z Zuzią na Komendę – polecił Adam i wyłączył telefon- Basia musisz pogadać z tą koleżanką Królikowskiej

- nieobecna – stwierdził Brodecki spoglądając na koleżankę

- haalo! Ziemia do Basi ! Mówi się!- Adam pomachał ręką przed twarzą Storosz, która siedziała zamyślona na tylnym siedzeniu

- coo? Mówiłeś coś ? – zapytała Basia wracając do rzeczywistości

- owszem, mówiłem że musisz pogadać z koleżanką Królikowskiej. Może będzie coś wiedziała o kochanku i planach – powtórzył Zawada- a jak masz ochotę to pakuj się i jedz do Niego!

- jak skonczymy sprawę – postanowiła Basia- czekajcie, Jacek dzwoni” halo, gdzie? No co ty ! Dobra, już jedziemy”

- co się stało ? – zapytał Marek

-w lesie znaleziono zwłoki kobiety podobnej z rysopisu do Królikowskiej – wyjaśniła Basia

- cholera jasna- zaklął Adam i z piskiem opon ruszył w drogę.

Po godzinie jazdy byli już na miejscu, ekipa techników zabezpieczała ślady a Leszek pochylony nad ciałem zapisywał coś w notatkach.

- no i co ? – zapytał Marek

- nie żyje od 2 dni- powiedział lekarz- ktoś pozbawił ją przytomności uderzając w głowę kamieniem a potem udusił jej własną chustką.

- miała jakiś dokument tożsamości ? – zapytała Basia

- tak, torebka z dokumentami leżała obok – powiedziała Zuzia – to Królikowska. Była zawinięta w niebieski koc.

- na ciele Kalinowskiego również były niebieskie włókna – zauważył Adam- kto ją znalazł ?

- tamta kobieta. Zawsze sprzedaje na poboczu owoce. Powiedziała, że poszła się przejść i tak ją znalazła- powiedziała Ostrowska- kurcze, tu są mrówki ! Łee! Baska, weź je ze mnie !!

- Zuzia, zostaw mrówki i jedzcie z Basią do szpitala- zasmiał się Marek.

Komenda

- Marek, sprawdz czy Królikowska wsiadała do samolotu i czy w ogóle było jakieś sympozjum we Włoszech- Adam.

- dobra, już się robi – Brodecki zasiadł przy komputerze

- co ty taki wesolutki , co ? – zaciekawił się Adam

- jaa? zdaje Ci się – zrobił poważną minę Marek- kupiłeś juz obrączki ?

- kupiłem. A ty nie zmieniaj tematu. Co się dzieje ? – dopytywał się Adam

- no Adam, nic się nie dzieje. Na razie cisza – tajemniczo powiedział Marek- sympozjum we Włoszech w ogóle nie było

- jedziemy pogadać z Królikowskim – zadecydował Zawada i obydwaj pojechali do Kliniki.

- Dzień dobry, zastaliśmy szefa ? – zapytał Marek pokazując odznakę

- tak, oczywiście, proszę – zdumiona sekretarka otwarła drzwi do gabinetu

- panie Tomaszu, mamy wiadomość dla Pana – odezwał się Zawada- znaleźliśmy pana żonę

- oo, tak szybko ? Co powiedziała ? – ironicznie zapytał Królikowski wstając

- nic, bo nie żyje – powiedział Adam uważnie obserwując reakcję mężczyzny. Królikowski z wrażenia usiadł na fotelu, kilka razy przełknął ślinę i z niedowierzaniem wpatrywał się w policjantów

- wiecie , już kto to zrobił ? – zapytał cicho

- jeszcze nie, ale się dowiemy – Adam- gdzie pan był 2 dni temu ?

- tutaj, byłem cały dzień tutaj. W ogóle nie wychodziłem z gabinetu- odpowiedział Królikowski

- dziękujemy panu – powiedział Marek i wyszedł na korytarz- kłamie aż iskry lecą. To On !

- mhmm, tylko trzeba to udowodnić – mruknał Zawada

Na Komendzie zastali już Basię

- i co macie? – zapytała

- na razie uczucie ze facet kłamie a to za mało – powiedział Adam- a Tobie jak poszło ?

- nijak, ta koleżanka zwolniła się dziś wcześniej do domu bo dzieciak jej zachorował – ponuro powiedziała Basia- czekajcie Paweł dzwoni. Halooo ! No hej. Tak , słuchałam.

- pozdrów go ! – powiedział Marek

- czekaj, przełącze na głośnomówiący. A tak w ogóle to gdzie Ty jesteś? Jakieś dziwne echo- Basia

- w lesie – pozostali usłyszeli głos Pawła- cześć chłopaki !

- coo? Gdzie? – Basia

- Basiuu, to jest takie miejsce gdzie jest duzo drzew, najczęściej iglastych- Paweł

- dziękuję za wyjaśnienie – skrzywiła się Basia

- Paweł , a co w lesie robisz ? – zapytał Marek

- szuka drzewa, na którym mógłby się powiesić – usłyszeli jeszcze inny głos

- aa spadaj !- rozesmiał się Nowacki

- kto to? – Basia

- yyy, ściśle tajny człowiek, poprzednio Dariusz Pawełczyk – wyjaśnił Paweł – słuchajcie, jakie macie plany na urlop ?

- jeszcze żadnych – odezwał się Adam- a Ty masz jakieś ?

- owszem, 2 tygodnie u mojej Ciotki. Obejrzałem strych . Jest do uzytku – Paweł- możecie przyjeżdzać nawet jutro.

- aż tak za Nami tęsknisz ? – Marek

- za Wami nie bardzo ale za pewną policjantką to strasznie- westchnął Paweł

- jest 10 sierpień, może być ostatni tydzień sierpnia i pierwszy tydzień września ? – zapytał Adam- potem nasz ślub i jeszcze reszta urlopu. Marek proponował Gdynię

- też super !- zgodził się Nowacki – Szczepan i Zuzia też się zmieszczą !

- kurka, szefie. Wzieliśmy te zabłocone buty Królikowskiego…- wpadł Żałoda

- macie sprawę ? To ja nie przeszkadzam. A w ogóle to musze ratować Goskę bo wlazła w mrowisko ! Hi hi !

- kurka, na tych buciorach też są mrówki , ale zdechłe ! – Szczepan oglądał buty

- panowie, chyba rozwiązaliście sprawę – odezwał się Adam

- mrówki kogoś zamordowały? Ciekawe – zaśmiał się Nowacki – trzymajcie się. Basia, zadzwoń później, dobra ? Paa !

- mrówki może nie, ale osoba , która miała je na sobie, zamordowała Królikowską i Kalinowskiego- Marek

- a buty należą do Tomasz Królikowskiego- dokończyła Basia



KONIEC cz. 64 !!

Komentujcie ! Pozdrawiam !!

3 maja 2008

3/64

Komenda już opustoszała. Basia siedziała przy biurku wpatrując się w kwiaty. Nie zauważyła nawet , że Adam wrócił po dokumenty i obserwował ja uważnie.

- zamierzasz tak siedzieć tutaj całą noc ? – uśmiechnął się Zawada

-co ? – oprzytomniała Basia

- nic, co się dzieje ? To chyba dobry znak , nie? – poważnie zapytał Adam wskazując bukiet

- po prostu tęsknie za Nim – westchnęła Basia

- no to pakuj się i jedz

- umówiliśmy się , że spotkamy się na Waszym weselu – powiedziała Basia

- dobra, nie wtrącam się już . Odwioze Cie. Chodz.

Następnego dnia na komendzie pierwszy zjawił się Marek. Zaczął od zrobienia kawy.

- oo, ale zapachy – Marek usłyszał głos Adama- ja też poproszę!

- a co? Iza się zbuntowała i już nie robi kawy ? – zakpił Marek

- wręcz przeciwnie, robi wspaniałą ale od czegoś trzeba zacząć prace, no nie? – zażartował Adam

- cześć chłopaki – przywitała się Basia. Na biurku postawiła radio i włączyła stację RMF

- aaa, ciąg dalszy niespodzianek – roześmiał się Marek stawiając kubki z kawą na biurkach- Basia , ty się dziś lepiej nie ruszaj z komendy!

- dobra, moze ustalimy co mamy ? – spoważniał Adam

- odebrałam raport od patologa – Basia podała teczkę Adamowi- tak jak stwierdził lekarz policyjny , ktoś go udusił. Chyba jakimś sznurem bo na skórze zostały włókna. Zgon nastąpił o godzinie 7 rano. Niebieskie włókna pochodzą z koca .

- niewiele ale zawsze coś – stwierdził Brodecki – wrzuciłem jego podobiznę do bazy ale na razie nic nie ma.

- Baśka, sprawdz bazę osób zaginionych, może już ktoś zgłosił zaginięcie – polecił Adam zagłębiając się w raport.

- szefie, ten Królikowski tu przyszedł – pojawił się Szczepan – mówi , że jego zona zniknęła.

- jak to zniknęła ? – Adam- przyprowadz go tutaj! Albo do pokoju przesłuchań !

- już się robi szefie ! – Szczepan wyszedł z biura

W pokoju przesłuchań

- może nam Pan wyjaśnić co się dzieje ? – zapytała Basia

- moja żona zniknęła . Miała wrócić dziś rano z sympozjum.No i jej nie ma ! – Królikowski

- to jeszcze o niczym nie świadczy. Może samolot ma opóźnienie – wtrącił Marek

- dzwoniłem tam. Martyna w ogóle tam nie dotarła ! – wykrzyknął Królikowski- nie wsiadła do samolotu ! Sprawdziłem ! Od dawna podejrzewałem , że ma kochanka ! Pewnie świetnie się bawi !

- proszę się uspokoić – Basia- sprawdzimy wszystko , proszę wracać do domu.

Basia wróciła do biura

- słuchajcie , to wszystko jest jakieś dziwne – powiedziała Storosz

- mmhmm. Znalazłem naszego denata – powiedział Marek- to Janusz Kalinowski, lekarz pediatra. Pracował w przychodni na Krasińskiego. Kawaler.

- dobra, Basia zostajesz na komendzie a my jedziemy do tej przychodni – powiedział Zawada

- do 15-stej daleko – powiedziała Basia- zresztą jak nie zdążymy to w włączysz radio w samochodzie.

Zaparkowali pod niedużym budynkiem

- Dzień Dobry, jesteśmy z policji – przywitał się Zawada z recepcjonistką i pokazał jej zdjęcie Kalinowskiego- poznaje go pani ?

- tak, to doktor Kalinowski, ale nie ma go. Wział parę dni urlopu – powiedziała kobieta

- niestety, został zamordowany – wtrącił Marek

- co? Jak to możliwe ? Kiedy !? Kto to zrobił ? To był taki dobry człowiek – zszokowana kobieta nie mogła powstrzymać łez

- jeszcze nie wiemy ale pracujemy nad tym. Czy pan Kalinowski miał wrogów? – Adam

- nie, skąd ! Był bardzo lubiany. Miał dobre podejscie do dzieci ! – recepcjonistka ocierała łzy

- miał żonę albo dziewczynę ? – zapytała Basia

- nie, żony nie miał ale ostatnio spotykał się z jedną miłą kobietą . Widziałam ich parę razy z daleka- recepcojnistka

- dziekujemy pani – pożegnał się Adam i cała trójka wyszła na zewnątrz.

- zaczyna się coś układać – powiedziała Basia – mąż dowiaduje się , że żona go zdradza, przyłapuje ich i zabija kochanka

- a gdzie żona ? – zapytał Marek

- no własnie – zamyślił się Adam-wracamy na komendę. Basia, zadzwoń do Jacka. Niech załatwi nakaz przeszukania, a Zuzia i Szczepan mają dokładnie sprawdzić każdy kąt . A my poobserwujemy trochę pana Królikowskiego.

Było już po godzinie 16:00, kryminalni siedziali w samochodzie , radio cicho grało. gdy nagle zadzwoniła komórka Basi. Storosz odebrała i równocześnie usłyszała swój głos w radiu

- Dzień dobry, tu Robert Janowski, RMF- FM , Wasza muzyka- odezwał się głos z radia – czy rozmawiam z panią Basią ?

- yy, tak – odpowiedziala zaskoczona Storosz

- no to świetnie. Dzwonię z pewną misją. Otóż dostałem maila od Pawła, w którym prosi mnie, żebym Ci coś przekazał . Jesteś gotowa ?

- tak, chyba tak – Basi zaschnęło z wrażenia w gardle, Marek i Adam równiez wsłuchiwali się w każde słowo.

- no więc tak: ” Basiu, Słoneczko moje kochane. Próbowałem zapomnieć o Tobie ale nie umiem. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie, bez Ciebie moje życie nie ma sensu. Tak bardzo tęsknie za Tobą, że to aż boli. Kocham Cię i nie potrafię bez Ciebie żyć. Twój Miś „ Basiu, jesteś tam jeszcze ?

- tak- wyksztusiła Basia

- piękne wyznanie, prawda ? To na koniec mam dla Ciebie piosenkę Stachurskiego ” Z każdym Twym oddechem” . Paweł napisał , że tak piosenka mówi wszystko, więc ja już się żegnam i życzę miłego słuchania



Wierze w te proste słowa
i proste gesty, które ofiarujesz mi
Czuje jak we mnie rodzi sie
cos czego wciąż mi brak
na co czekam juz od lat
Nigdy nie tęskniłem tak
choć pragnałem więcej niż los by mogł mi dać

Z każdym Twym oddechem i z dotykiem każdym Twym
Świat nabiera pieknych barw i miłości ma dzis smak
Z kazdym Twym oddechem otulony swiatłem gwiazd
Wszystko Tobie dziś już moge dać
Wszystko Tobie dziś już moge dać…

Już znasz me imie i wiesz co robić chce
świętym juz nie bede wiec
Podaruj mi choć jedna chwile
bo czas umyka gdzieś
nigdy nie zatrzyma dla nas się
może to z niebiosów znak
bym nie pragnął więcej niz los mi moze dać

Z każdym Twym oddechem i z dotykiem każdym Twym
Świat nabiera pieknych barw i miłości ma dzis smak
Z kazdym Twym oddechem otulony swiatłem gwiazd
Wszystko Tobie dziś już moge dać
Teraz wszystko Tobie dziś już moge dać…
… wszystko moge dać …
nie chce być
nie chce śnić
nie chce żyć bez Ciebie nie
dlatego dzis pragne czuc dotyk Twoich ust

Wiec błagam Cię …
Z każdym Twym oddechem i z dotykiem każdym Twym
Życie me nabiera barw i miłości ma dzis smak
Z kazdym Twym oddechem i z dotykiem każdym Twym
Znów zaczynam wierzyć w to że moje szczęscie jest o krok
Z kazdym Twym oddechem otulony swiatłem gwiazd
Wszystko Tobie dziś już moge dać
Teraz wszystko Tobie dziś już moge dać…



ciąg dalszy nastąpi !!



15 kwietnia 2008

2/64

Witam wszystkich!!



Jestem i żyję !!



Basia siedziała przy biurku na komendzie zamyślona.

- cześć- przywitał się Brodecki – nad czym rozmyślasz ?

- nad remontem w domu – odpowiedziała Basia- chciałabym odnowić wszystko zanim wróci Paweł

- słusznie, odzywał się ? – Marek

- nie, od kilku dni nie – Basia wyraźnie posmutniała- cześć Adam!

- cześć dzieciaki – odezwał się Adam wchodząc- zbierajcie się, mamy robotę.

- oo, a tak spokojnie było – westchnął Brodecki

- trafna uwaga – było – powiedziała Basia i powędrowała do samochodu.

Na miejscu zbrodni

- cześć chłopaki – przywitał się Zawada z ekipą – co mamy ?

- zwłoki w szafie, sasiadka go znalazła. Zaniepokoiły ją otwarte drzwi. Weszła i znalazła to… - poinformowała Zuzia- dokumentów brak, ubrania również.

- zmarł jakieś 5 godzin temu, ale ktoś go tu ukrył po śmierci – wyjaśnił Leszek- na skórze ma niebieskie włókna

- a jak zmarł ? – zapytała Basia

- uduszenie , już widać zasinienie na szyi. Reszta jak zwykle po sekcji – Leszek

- dzięki- Marek- trzeba ustalić jego tożsamość

Na korytarzu zrobiło się małe zamieszanie i do mieszkania wszedł zdenerwowany mężczyzna

- co tu się dzieje !! Jakim prawem weszliście do mojego mieszkania ?? – krzyczał mężczyzna

- chwila moment, Pan tu mieszka ? – zapytał Szczepan

- tak! Co tu się dzieje ? Wezwę policję !

- proszę się uspokoić.Jesteśmy w Komendy Stołecznej. Możemy prosić jakiś dokument tożsamości ? – spokojnie zapytał Adam

Mężczyzna wyciągnał dowód i podał Basi

- Tomasz Królikowski – przedstawił się mężczyzna już spokojniejszy- co tu się stało ? Gdzie jest moja żona ?

- w pańskim mieszkaniu znaleziono zwłoki – powiedział Marek

- co ? Jakie zwłoki !? Gdzie ? To jakieś żarty ?

- niestety nie, może Pan go rozpozna ? – Zawada wskazał ręką pokój gdzie znaleziono ciało. Królikowski znów zdenerwowany udał się z komisarzami do pokoju

- nie, nigdy go nie widziałem – powiedział po chwili wpatrując się w denata.

- mówił pan ,że ma żonę- odezwała się Basia- może Ona będzie go znała ?

- Martyna? Niee, na pewno nie- stwierdził stanowczo Tomasz

- a gdzie Ona teraz jest ? – Adam

- wyjechała służbowo na kilka dni do Włoch na sympozjum. Jest lekarzem. Pracuje w prywatnej klinice okulistycznej- wyjaśnił Królikowski

- no dobrze, dziekujemy. Gdyby jednak coś się Panu przypomniało to proszę dzwonić – Zawada podał Królikowskiemu wizytówkę i cała trójka wyszła z mieszkania.

- Adam, coś mi tu nie pasuje – odezwała się zamyślona Basia w drodze na komendę

- co takiego? – mruknął Marek

- najpierw pyta gdzie jest jego żona a potem mówi , że wyjechała – powiedziała Basia- nie wydaje Wam się to dziwne ?

- trochę tak – Adam- ale był zdenerwowany, trzeba ich sprawdzić mimo wszystko i ustalić tożsamość denata.

- i czy żona naprawde pojechała do Włoch – stwierdziła Basia wyciągając telefon słysząc sygnał sms-a

- co tam Pawełek pisze ciekawego ? – zapytał Marek

- żebym w sobotę słuchała radia RMF- FM - odczytała Basia- a dokładnie „Waszej muzyki „. Nic z tego nie rozumiem.

- jutro zrozumiesz - uśmiechnął się Adam

Komenda

- Tomasz Królikowski , lat 42 . Dyrektor szpitala , w którym pracuje jego żona – czytał Marek – dobra opinia, szpital dobrze prosperuje, żadnych wykroczeń. Po prostu ideał !

- Martyna Królikowska , lat 39, jej pierwszym mężem był Andrzej Bukowski. Rozwiedli się po 3 latach małżeństwa- Basia – ma specjalizację z okulistyki i interny. Własnie zaczęła robić doktorat. Sympozjum we Włoszech trwa od wtorku do jutra. Królikowska bierze w nim udział.

- wszystko ciekawie tylko nadal nie wiemy kim jest denat – stwierdził Dumicz

- słuchajcie mam sensacje- wpadła Zuzia

- no to słuchamy – Adam

- Królikowska miała kochanka – Ostrowska – koleżanka z pracy się wygadała.

- coraz ciekawiej – Marek- może jeszcze wie kto to jest ?

- nie wie, Królikowska powiedziała jej tylko tyle , że z kimś się spotyka – Zuzia

- czekajcie, a co to ma wszystko wspólnego ze sprawą morderstwa ? – zapytał Dumicz

Komisarze popatrzyli na prokuratora zdziwieni i wybuchnęli smiechem

- dobre pytanie- Adam – chyba się zagalopowaliśmy. Ale wiesz, trup w ich mieszkaniu i tak jakoś wyszło.

- skrzywienie zawodowe – Marek – podejrzewamy wszystkich. Adam ja się zmywam. Musze jeszcze zrobić zakupy bo Kasia jest chora .

- mam nadzieję, że nic poważnego ? – zaniepokoiła się Basia

- nie, ostatnio dużo pracowała i jest przemęczona – Marek – obiecała , że zrobi badania i odpocznie

- przepraszam , szukam Barbary Storosz- Nowackiej – odezwał się nieśmiało młody chłopak z ogromnym koszem kwiatów.

Basia stanęła jak wryta i oczami jak spodki wpatrywała się w bukiet, który Marek postawił jej na biurku.

- nie ma bileciku – powiedziała Zuzia

- a własnie , że jest – powiedział Marek wyciągając z koszyka kilka batoników

” Pawełek ” i malutkiego misia- zabawkę.



ciąg dalszy nastąpi !!

30 marca 2008

Kłopoty kryminalnych cz.64

Był piękny słoneczny czwartek gdy Małgosia wyszła z kubkiem kawy w ręce oraz gazetą z domu. Przy drewnianym stole siedział już Paweł równiez z kubkiem jakiegoś płynu

- cześć – przywitała się Gosia-mogę się przysiąść ? co tam popijasz?

- hej . Jasne - odpowiedział Nowacki 
- co tam popijasz ?- zaciekawiła się Michalska 
– aa, jakąś miksturę od Cioci. Wątroba mi trochę nawala od tych wszystkich leków.
- oo jee, ale śmierdzi , łee- Małgosia otrząsnęła sie z obrzydzeniem- jak sie czujesz ?
- całkiem nieźle – odpowiedział Paweł- tylko mnie wszystko boli po wczorajszej rehabilitacji i zabiegach
- jak boli to znaczy że żyjesz - zażartowała  Małgosia 
- dzięki za pocieszenie - Paweł uśmiechnął się lekko  i westchnął
- i tęsknisz za Basią 
- skąd wiesz ? - Paweł spojrzał na koleżankę zdziwiony 
- widzę – stwierdziła Gosia
- mam to na czole wypisane ? – zdziwił się Paweł
- nie, ale mam oczy i widzę co się z Tobą  dzieje- odparła Gosia- dzwoniłeś ?
- nie, jeszcze nie . Trochę się boję , że ... . Gośka przepraszam Cię za wszystko . Brakuje Ci jej , co ?
- kogo ? 
-Joasi – odpowiedział cicho Paweł patrząc uważnie na przyjaciółkę
- teraz już mniej , ale na początku to miałam wrażenie , że zaraz wejdzie i ciągle na to czekałam – zamyśliła się Michalska- Paweł , to nie twoja wina !  Za co Ty mnie przepraszasz ? Musisz w końcu pogodzić się z jej śmiercią i żyć normalnie, rozumiesz ? Nie możesz się ciągle zadręczać! Nikt Cie o nic nie obwiniał !Nam też było ciężko 
- wiem o tym . Próbuję jakoś ale to nie jest łatwe . Obiecałem Basi, że się pozbieram i to zrobię. Tym razem na dobre – twardo powiedział Paweł
- i za to Cie lubie – Małgosia sięgnęła po gazetę
- jak było na spotkaniu klasowym?- zmienił temat Nowacki
- nie wiem bo go nie było – spokojnie odpowiedziała Michalska
- coo? Dlaczego ?
- a dlatego ze raczej nikt nie miał ochoty się bawić kiedy Ty walczyłeś o życie -wyjaśniła Małgosia
- hmmm, no to trzeba będzie to naprawić. Kurczee ! – wykrzyknął Nowacki patrząc na pierwszą stronę gazety – zapomniałem ! Na śmierć zapomniałem !!
- o czym ? – Michalska zrobiła wielkie oczy
- o urodzinach Baśki ! – Paweł klepnął się ręką w czoło- w niedzielę były ! Kurcze nooo !
- noo, widzę, że wróciłeś z dalekiej podróży- roześmiała się Michalska widząc nieszczęsliwą minę kolegi.

Warszawa

- Adam ! Masz dziś wolne ? – wołała Iza z kuchni

- nie bardzo – odpowiedział Zawada wchodząc do pomieszczenia – dlaczego pytasz ?

- bo musimy kupić garnitur ślubny, wybrać zaproszenia, ustalić menu z kucharzem, zrobić listę gości – wymieniała Iza

- Izuś, lista gości od dawna leży na biurku w pokoju, menu ustaliłem wczoraj , sala też zamówiona- odpowiedział Adam czule obejmując Izę.

- a zaproszenia ?

- możemy wybrać teraz – Zawada usiadł przy stole – a garnitur możemy zobaczyć np dziś popołudniu albo w sobotę. Zresztą skąd ten pośpiech? Przecież mamy jeszcze 1,5 miesiąca czasu !

- zobaczysz, przeleci szybko – Iza usiadła na kolanach Adama- mam wrażenie , że o czymś zapomniałam

- o sukni ślubnej ?

- niee, umówiłam się już z dziewczynami na przyszły tydzień – Iza parsknęła smiechem – a obrączki ?

- no przecież już mamy – roześmiał sie Adam- muszę już iść. Paa !

Brodecka przebudziła się w pustym łóżku, przeciągnęła się i poszła do łazienki.

- ooo, cześć – zastała Marka w pokoju przy komputerze – dzieci już w przedszkolu ?

- tak jest – odparł Marek- nie idziesz dziś do pracy ?

- wzięłam parę dni wolnego, coś kiepsko się czuję – odpowiedziała Kasia – Paweł się odzywał ?

- nie wiem, Basia nic nie mówiła – Marek – co zjesz na sniadanie ?

- płatki z mlekiem , co tak patrzysz ? – Kasia

- na pewno z mlekiem a nie z jogurtem ? – upewnił się Brodecki

- na pewno, jakoś nie mam ochoty ostatnio na jogurt. A są te czekoladowe płatki ?

- powinny być – Marek grzebał w szafce – mam ! Ale tylko pudełko

- noo, czyli wszystko w normie – zakpiła Kasia – zawsze znajduję tylko puste pudełka

- jak będe wracał to zrobie zakupy – zrobił przepraszającą minę Marek – lece już.



ciąg dalszy nastąpi



Wybaczcie ze taka krótka i wyjątkowo tylko wątki prywatne. Sprawa kryminalna w następnej częsci. Pozdrawiam !