Komenda Policji w Wołominie
-Witam serdecznie, komisarz Grzegorz Fernando, a to aspirantka Magda Litecka
-Miło nam. Ja jestem nadkomisarz Adam Zawada, a to komisarze Brodecki i Storosz oraz podkomisarz Nowacki
-komisarz Storosz – Nowacka- prawie natychmiast poprawiła Basia
-oczywiście Basiu. Przepraszam, ale jeszcze się nieprzyzwyczaiłem do tego,że jesteś Nowacka- Adam
Po tych słowach zapanowała chwila ciszy, którą przerwał Adam
-Skoro jesteśmy już po oficjalnym zapoznaniu to może przejdźmy do sprawy.- zaproponował
-Oczywiście, bardzo chętnie.-komisarz Fernando- Magda zaraz naświetli pańśtwu tą sprawę
-No więc panie komisarzu- zaczęła niepewnie aspirantka- dziś rano w lesie znaleziono częsciowo spalony samochód, który prawdopodnie należał do Roberta Kuca zamieszkałego na stałe w Bytowie
-Do Kuca?Myśleliśmy,że to samochód poszukiwanego przez nas Leszka Wasiaka.Podobno widziano go w tych okolicach właśnie wtym samochodzie.
- Ma pan racje komisarzu, ale…
-Przepraszam,że przerywam, ale myślę,że skoro jesteśmy ju ż po oficjalnych prezentacjach moglibyśmy przejść na ty. Myślę,że to bardzo ułatwi nam pracę- Adam wyciągając rękę i przedstawiając się z imienia. Po nim uczynili to samo wszyscy członkowie zespołu.
- Od kilku dni poszukujemy naszej koleżanki podkomisarz Agaty Suchackiej. Jesteśmy prawie pewni,że Kuc z Wasiakiem stoją za jej porwaniem-komisarz Fernando
-We wraku samochodu , znależliśmy szczątki jej słuzbowej legitymacji i jej kurtkę- dodała Magda
-Wygląda na to,że Leszek Wasiak nie jest takim niewiniątkiem jak myśleliśmy na początku- Basia-U nas nie ma bogatej kartoteki, ale jest poszukiwany za zabójstwo pracowniczki ochrony centrum handlowego Angeliki Borys- Kownackiej
-Czy znane jest wam nazwisko Kownacka lub Kownacki?- zapytał Paweł
Obaj policjanci pokręcili głowami
-A Zdrojewski? Patryk Zdrojewski, to nazwisko drugie z ofiar.
-Tak Zdrojewski.MAmy informacje,że on przyjeżdzał do Leszka . Zdrojwski zajmował się fałszowaniem dokumentów. Kiedyś był dobym znajomym Wasiaka
- Widocznie się pokłócili skoro Zdrojewski nie żyje- Paweł
-Nie wiemy jeszcze napewno kto zabił Zdrojewskiego. -Adam- A może macie jakieś informacje na temat młodszego z braci Wasiaków. Podobno to on przyjaźnił się ze Zdrojewskim.
-Tutaj mieszka matka Wasiaków. Proponuje byśmy razem do niej pojechali.Może zdobędziecie od niej jakieś interesujące Was informacje- zaproponował komisarz Fernando
-Grzegorz, nie jestem pewna czy to dobry pomysł.To osiemdziesięciokilkutelnia staruszka cierpiąca na Alzhaimera.Ostatnio jak u niej byłam nic z tego nie wyszło.Ona nawet nie poznawała na zdjęciu swego starszego syna.Dużo mówiła o Krystianie,ale o Leszku nie wspominała słowem jakby wogóle usunęła go z pamięci.
- Może celowo usunęła go ze swojego życia- zastanawiała się Basia
-Nie sądzę. Myślę,że to skutek choroby.- Magda
- Czy Wasiokowa mieszka sama?- zapytał Paweł
-Mieszka z córką, ale młoda wyjechała na kilka dni. Teraz starą Wasiakową opiekuje się pielęgniarka środowiskowa.Przychodzi do niej prawie na całe dnie, czasami nawe nocuje.
-Chętnie złożymy Wasiakowej wizytę.- Paweł uśmiechając się
-Pojedziesz z nimi?- Fernando zwrócił się do aspirantki- Ja mam tu mnóstwo papierkowej roboty.
-Bardzo chętnie.- Magda
-Proponuję, byśmy pojechali moim samochodem. -Adam- Jest nas tylko trójka więc się zmieścisz.
- Miło z Twojej strony. Nie boisz się jeżdzić po obcym mieście?
-Nie boję się, choć nie znam zbyt dobrze Wołomina. MAm nadzieję,że będziesz naszym pilotem.
Policjanci w czwórkę wpakowali się do Toyoty Adama i ruszyli w drogę. Paweł z Basią siedzieli z tyłu, a Magda jako,że miała pełnić rolę pilota siedziała na przednim siedzeniu.
-Widzę,że jesteś smutna. Nie do twarzy ci z taką miną bo śliczna z ciebie dziewczyna- Adam przerwał ciszę panującą w samochodzie.
- Przepraszam.Wiem, jako gospodarzpowinnam was zabawiać rozmową, ale jakoś nie mogę- Magda spuszczając głowę
-Chodzi pewnie o tą zaginioną policjatkę. O Agatę.- domyśliła się Basia
-Tak. Jesteśmy przyjaciółkami i matwię się o nią.
- Spokojnie. Napewno ją znajdziemy całą i zdrową- Basia kładąc rękę na ramieniu aspirantki
-Baśka ma rację.Pomożemy wam znależć waszą koleżankę.Jeśli Wasiak i Kuc faktycznie są zamieszani w jej porwanie to my napewno ją znajdziemy.- Adam
-Wspominaliście,że Wasiak zabił już dwie kobiety jedną z ochrony i jedną policjantkę, więc jest zdolny do wszystkiego.Wiecie nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby Agata zginęła.Co prawda krótko jestem tutaj na komendzie i krótko ją znam ale nie wybaczyłabym sobie gdyby ten drań ją zabił
-Głowa do góry, będzie dobrze.Wiem,że to może zabrzmieć brutalnie, ale jeśli w spalonym wraku znależliście tylko jej rzeczy to znak,że Agata jeszcze żyje.
-O Adam skręć tu w tą boczną.- Magda- Tam już widać dom Wasiakowej
U starej Wasiakowej
Akurat gdy przyszli u starszej pani była opiekująca się nią pielęgniarka. To właśnie ona otworzyła im drzwi.Była to młoda czterdziestoparoletnia kobieta.Miała na sobie dzinsy i stary rozciągnięty sweter.Aspirant Magda Litecka przedstawiła cały zespół i powiedziała jaki jest cel ich wizyty.
-Przykro mi, ale teraz nie porozmawiacie z panią Honoratą, bo przed chwilą usnęła. Poza tym strasznie źle się dziś czuje.
-Szkoda. M takim razie może z panią chwilę porozmawiamy. Z tego cowiem od pani Honoraty pani bardzo dobrze zna rodzinę Wasiaków.
-Tak to prawda. Pani Honorata, gdy ma dobry dzeń dużo opowiada. Poza tym przyjaźnię się z jej córką.
-Jej córka wyjechała teraz gdzieś do rodziny prawda?- Magda
-Tak ma pani rację. Pojechała na kilka dni do Wrocławia. Musi odpocząć. Może państwo nie zdają sobie sprawy, ale opieka nad takim człowiekiem jak pani Honorata Jest bardzo
ciężka.
-Ja bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę.- Paweł- Moja matka na to chorowała.
-Nas głównie interesuje wiedza na temat synów pani Honoraty. – Magda-Chodzi o Leszka i Krystiana
-Pani Honorata często wspomina o Krystianie, ale o Leszku nie mówi wcale.Nie lubi mówić o Leszku. Kiedyś słyszałam jak powiedziała do Weroniki, swojej córki, ,że nie zna żadnego Leszka i,że ma tylko jednego syna.
-Hm, to dziwne. A przypuszcza pani może co jest powodem tak wielkiej niechęci do Leszka?Czemu matka usunęła ze swojej pamięci własne dziecko?- Basia
-Leszek jako dziecko zawsze sprawiał kłopoty, często znikał z domu i to na wiele dni.Krysian był na początku bardzo dobrym i grzecznym chłopcem. Dopiero pod wpływem brata zmienił się nie do poznania.Zaczął znikać z domu razem z bratem.Zaczął się też jego kłopoty w szkole.Weronika mówiła,że Krystian był od początku dla mamy najkochańszym synem i jej „oczkiem w głowie”.
-Czy Leszek od początku był taki niegrzeczny?Może stało się coś co sprowadziło go na złą drogę- Magda
-Z tego co opowiadała Weronika to Leszek od małego był żywym dzieckiem i od zawsze uciekał. Kiedyś nawet uciekł z przedszkola w piżamie, bo nie chciał spać po obiedzie. Matka go wtedy podobno kilka godzin szukała i nawet na policję dzwoniła.
-Czy może nasuwa się pani na myśl coś jeszcze na temat Leszka co mogłoby nas zainteresować?-Paweł
-A może wie pani gdzie terez przebywa Leszek albo Krystian?
-Niestety nie wiem. Oni już od lat nie odwiedzają matki.Nic więcej nie wiem.Za dwa dni wraca córka pani Honoraty.Ona chyba więcej będzie mogła państwu pomóc.
-Dziękujemy bardzo za informacje i już pójdziemy.- pożegnała się Magda
Gdy wyszli od Wasiakowej Magda spojrzała na zegarek.Było wpółdo szóstej więc powiedziała.
-Na dzisiaj kończymy.Pewnie jesteście już bardzo zmęczeni.Pokażę wam hotel i spotkamy się jutro na komendzie.
ciąg dalszy nastąpi !!!
20 marca 2007
18 marca 2007
5/47
Na komendzie
Adam sprawdziliśmy z Pawłem powiązania Leszka Wasiaka i Patryka Kownackiego-Marek-Mogli się znać,że tak powiem pośrednio
-Co to znaczy?-Adam
-Chodzi oto,że Patryk Kownacki przyjaźnił się z młodszym bratem Leszka z Krystianem.Znalazłem informacje,że jako młodzi chłopcy kradli części samochodowe, a potem sprzedawali je w internecie. Obaj za to siedzieli- wyjaśnił Paweł
- A o Leszku Wasiaku co macie?- niecierpliwił się Adam
-Nie wiele. Z naszych statystyk wynika,żeto wzorowy obywatel, bo nie ma bogatej kartoteki.-Marek- Raz tylko został zatrzymany razem z bratem za kradzież słodyczy ze sklepu spożywczego.
- Tylko tyle?! A skąd ten jego pseudonim „Świr”?Szukajcie dalej, bo nie chce mi się wierzyć,że nic o nim nie ma.
-JAk się czuje Oliwia?- spytał Paweł
Adam uśmiechął się lekko i po chwili ciszy spytał
-A co smutno ci bo nie masz komu dogryzać?
-Daj spokoj! Może nie uwierzycie ale martwię się o nią.
-Możliwe,że ma uszkodzony splot ramienny i nigdy nie odzyska już pełnej sprawności ręki.Dla ciebie to chyba dobrze, bo to znaczy,że nie wróci już do nas na komendę.-Basia
-Daj spokój Baśka! Wcale bym tego nie chciał.Mam nadzieje,że z nią wszystko będzie dobrze i szybko do nas wróci, bo dobra z niej policjantka.
Kolegów bardzo zdziwiło takie pochlebne zdanie na temat Oliwi z jego ust.Nie mogli kontynować jednak tematu, bo do kanciapy wpadł Grodzki.
-Przepraszam,że przerywam, wam tak ważną dyskusję, ale musicie się zbierać W lasach niedaleko Wołomina znaleziony wrak poszukiwanego przez nas samochodu. Jest częściowo spalony.
-Czyli mamy jechać do Wołomina?- spytał Paweł
-O tym czy pojedziecie wszyscy zdecyduje Adam, ale napewno musicie tam pojechać.Rozmawiałem już z tamtejszą policją.Czekają na was.
-Oczywiście Rysiu,że pojedziemy, tylko….- Zawada przerwał w pół zdania
-Tylko co? Nad czym się zastanawiasz?
-Sam nie wiem, ale myślę,że nie powiniśmy wszyscy jechać do Wołomina.Po wczorajszej akcji tutaj w Warszawie myślę,że Wasiakowie się z nami bawią w kotka i myszkę.
-A skąd masz pewność,że to akurat Wasiakowie?- Basia- NArazie mamy pewność tylko co do tego,że zabójcą Angeliki jest Leszek Wasiak.To,że ten samochód który znaleziono w Wołominie należy do Wasiaka to narazie tylko nasze domysły
- Masz rację Basiu.Musimy przed wyjazdem do Wołomina jeszcze raz przesłuchać gościa którego zwinęliśmy wczoraj.
-Ja go wczoraj przesłuchiwałem, ale nic nie powiedział.-Marek- Widocznie nie ma zamiaru donosić na swoich kompanów
-Szukaliście w bazie informacji o nim?- spytał inspektor
-Tak panie inspektorze, ale nic o nim nie ma.- Szczepan- Sam kurka przeszukałem archiwa i nic.
-Wygląda na to,że to jedyny wybryk Dobrego.Chyba poprostu nie miał wcześniej bliskich spotkań z policją-Marek
-Ja znim zaraz pogadam, może uda mi się coś z niego wycisnąć.A potem to szykujemy się na wycieczkę do wołomińskiego lasu-Adam uśmiechając się od ucha do ucha
-Szczepan,wiesz jak się czuje Zuzia?- zapytał Adam po chwili
-Już lepiej.Rozmawiłem z nią wczoraj i chyba ju ż jutro wraca do pracy
-Skoro czuję się lepiej, to zadzwonie i poproszę by już dziś zjawiła się na komendzie. Pomoże ci w poszukiwaniu ważnych informacji.
-Czyli kurka mam zostać w Warszawie.- Szczepan smutno spuszczając głowę
-A co Ci tak spieszno do Wołomina?Masz tam dziewczynę?-zażartował Paweł
-Szczepan poprostu jesteś nam potrzebny tu na miejscu w Warszawie.Ja z Markiem, Pawłem i Basią pojedziemy tam i może zostaniemy kilka dni.Ktoś musi pilnować spraw w Warszawie- nadkomisarz poważnie wytłumaczył
-Adam czy ja mógłbym też zostać?- spytał niepewnie Marek- Chodzi o Kasię, nie chcę jej zostawiać samej a tym bardziej na kilka dni.
- Oczywiście,że możesz zostać, ale pod jednym warunkiem- Adam znów lekko się uśmiechnął
Marek spojrzał na przyjaciela pytającym wzrokiem
-Pod warunkiem,że przy okazji wpadniesz do Oliwki. Leży wtym samym szpitalu co Kasia.
-Oczywiście,że tak.Nie musisz nawet o to prosić.
-Ja z Zuzią też chętnie ją odwiedzę.-Szczepan
-Nie zapomnijcie ją od nas pozdrowić i u ściskać- Adam wychodząc na przesłuchanie Ryszarda Dobrego.
Po kilkunastu minutach nadkomisarz wrócił z poważną miną.
-Nic nie powiedział. Upiera się,że nie zna ani Wasiaka, ani Zdrojewskigo.Podobno do nikogo nie strzelał. Nie miał prawdziwej broni tylko atrapę. Miał tylko pomagać.Za to miał dostać pieniądzie na operację córki.Twierdzi,że nie znał tych dwóch kolesi co strzelali.
Adam zawiózł Pawła i Basię pod ich dom.
-Spakujcie się.Będę za godzinę i jedziemy.
-Mam nadzieję,że Iza poczeka na ciebie z porodem hehe- zażartował Paweł
-Musi, nie ma innego wyjścia!.Powiedziałem już małej,że zabraniam jej się rodzić bez tatusia- na to stwierdzenie Adama wszyscy wybuchnęli śmiechem.
ciąg dalszy nastąpi !!!
Adam sprawdziliśmy z Pawłem powiązania Leszka Wasiaka i Patryka Kownackiego-Marek-Mogli się znać,że tak powiem pośrednio
-Co to znaczy?-Adam
-Chodzi oto,że Patryk Kownacki przyjaźnił się z młodszym bratem Leszka z Krystianem.Znalazłem informacje,że jako młodzi chłopcy kradli części samochodowe, a potem sprzedawali je w internecie. Obaj za to siedzieli- wyjaśnił Paweł
- A o Leszku Wasiaku co macie?- niecierpliwił się Adam
-Nie wiele. Z naszych statystyk wynika,żeto wzorowy obywatel, bo nie ma bogatej kartoteki.-Marek- Raz tylko został zatrzymany razem z bratem za kradzież słodyczy ze sklepu spożywczego.
- Tylko tyle?! A skąd ten jego pseudonim „Świr”?Szukajcie dalej, bo nie chce mi się wierzyć,że nic o nim nie ma.
-JAk się czuje Oliwia?- spytał Paweł
Adam uśmiechął się lekko i po chwili ciszy spytał
-A co smutno ci bo nie masz komu dogryzać?
-Daj spokoj! Może nie uwierzycie ale martwię się o nią.
-Możliwe,że ma uszkodzony splot ramienny i nigdy nie odzyska już pełnej sprawności ręki.Dla ciebie to chyba dobrze, bo to znaczy,że nie wróci już do nas na komendę.-Basia
-Daj spokój Baśka! Wcale bym tego nie chciał.Mam nadzieje,że z nią wszystko będzie dobrze i szybko do nas wróci, bo dobra z niej policjantka.
Kolegów bardzo zdziwiło takie pochlebne zdanie na temat Oliwi z jego ust.Nie mogli kontynować jednak tematu, bo do kanciapy wpadł Grodzki.
-Przepraszam,że przerywam, wam tak ważną dyskusję, ale musicie się zbierać W lasach niedaleko Wołomina znaleziony wrak poszukiwanego przez nas samochodu. Jest częściowo spalony.
-Czyli mamy jechać do Wołomina?- spytał Paweł
-O tym czy pojedziecie wszyscy zdecyduje Adam, ale napewno musicie tam pojechać.Rozmawiałem już z tamtejszą policją.Czekają na was.
-Oczywiście Rysiu,że pojedziemy, tylko….- Zawada przerwał w pół zdania
-Tylko co? Nad czym się zastanawiasz?
-Sam nie wiem, ale myślę,że nie powiniśmy wszyscy jechać do Wołomina.Po wczorajszej akcji tutaj w Warszawie myślę,że Wasiakowie się z nami bawią w kotka i myszkę.
-A skąd masz pewność,że to akurat Wasiakowie?- Basia- NArazie mamy pewność tylko co do tego,że zabójcą Angeliki jest Leszek Wasiak.To,że ten samochód który znaleziono w Wołominie należy do Wasiaka to narazie tylko nasze domysły
- Masz rację Basiu.Musimy przed wyjazdem do Wołomina jeszcze raz przesłuchać gościa którego zwinęliśmy wczoraj.
-Ja go wczoraj przesłuchiwałem, ale nic nie powiedział.-Marek- Widocznie nie ma zamiaru donosić na swoich kompanów
-Szukaliście w bazie informacji o nim?- spytał inspektor
-Tak panie inspektorze, ale nic o nim nie ma.- Szczepan- Sam kurka przeszukałem archiwa i nic.
-Wygląda na to,że to jedyny wybryk Dobrego.Chyba poprostu nie miał wcześniej bliskich spotkań z policją-Marek
-Ja znim zaraz pogadam, może uda mi się coś z niego wycisnąć.A potem to szykujemy się na wycieczkę do wołomińskiego lasu-Adam uśmiechając się od ucha do ucha
-Szczepan,wiesz jak się czuje Zuzia?- zapytał Adam po chwili
-Już lepiej.Rozmawiłem z nią wczoraj i chyba ju ż jutro wraca do pracy
-Skoro czuję się lepiej, to zadzwonie i poproszę by już dziś zjawiła się na komendzie. Pomoże ci w poszukiwaniu ważnych informacji.
-Czyli kurka mam zostać w Warszawie.- Szczepan smutno spuszczając głowę
-A co Ci tak spieszno do Wołomina?Masz tam dziewczynę?-zażartował Paweł
-Szczepan poprostu jesteś nam potrzebny tu na miejscu w Warszawie.Ja z Markiem, Pawłem i Basią pojedziemy tam i może zostaniemy kilka dni.Ktoś musi pilnować spraw w Warszawie- nadkomisarz poważnie wytłumaczył
-Adam czy ja mógłbym też zostać?- spytał niepewnie Marek- Chodzi o Kasię, nie chcę jej zostawiać samej a tym bardziej na kilka dni.
- Oczywiście,że możesz zostać, ale pod jednym warunkiem- Adam znów lekko się uśmiechnął
Marek spojrzał na przyjaciela pytającym wzrokiem
-Pod warunkiem,że przy okazji wpadniesz do Oliwki. Leży wtym samym szpitalu co Kasia.
-Oczywiście,że tak.Nie musisz nawet o to prosić.
-Ja z Zuzią też chętnie ją odwiedzę.-Szczepan
-Nie zapomnijcie ją od nas pozdrowić i u ściskać- Adam wychodząc na przesłuchanie Ryszarda Dobrego.
Po kilkunastu minutach nadkomisarz wrócił z poważną miną.
-Nic nie powiedział. Upiera się,że nie zna ani Wasiaka, ani Zdrojewskigo.Podobno do nikogo nie strzelał. Nie miał prawdziwej broni tylko atrapę. Miał tylko pomagać.Za to miał dostać pieniądzie na operację córki.Twierdzi,że nie znał tych dwóch kolesi co strzelali.
Adam zawiózł Pawła i Basię pod ich dom.
-Spakujcie się.Będę za godzinę i jedziemy.
-Mam nadzieję,że Iza poczeka na ciebie z porodem hehe- zażartował Paweł
-Musi, nie ma innego wyjścia!.Powiedziałem już małej,że zabraniam jej się rodzić bez tatusia- na to stwierdzenie Adama wszyscy wybuchnęli śmiechem.
ciąg dalszy nastąpi !!!
17 marca 2007
4/47
- Mamy rysopis podejrzanego-Adam- Jakaś kobieta widziała poszukiwany przez nas samochód na stacji benzynowej w Okolicach Wołomina
-A nie mówiłem,że to kumple z Wołomina przyjechali zabawić się w stolicy!- Paweł
-Paweł daj spokój! Niewiadomo czy facet jest z Wołomina. Wiadomoże wóz ma ze starą rejestracją Słupską SLG 3563.Jest to czarny Opel Omega z przyciemnianymi szybami.
-Adam przed chwilą była strzelanina w centrum handlowym na Warszawskiej-Grodzki- To jest blisko komendy jakiej dwie przecznice stąd. Zbierajcie się!
- Oliwia i Basia jedziecie ze mną, a chłopaki zostańcie tutaj- Adam wydał polecenie
-Ale po co?- spytał Paweł
-Ty Marek poszukaj w bazie informacji na temat Patryka Kownackiego to były mąż Angeliki czyli nasze pierwszej ofiary a zarazem brat Rozali Kownackiej
-A ja nie mogę jechać z wami?-Paweł- Adam przecież wiesz,że nie lubię siedzieć zza biurkiem!
-Siedział nie będziesz. Poszukasz mi informacji na temat Henryka Zdrojewskiego. Coś mi się wydaje,że facet nie był całkiem czysty.Mam dla ciebie jeszcze coś ważniejszego. Chce wiedzieć wszystko o Leszku Wasiaku pseudonim „Świr”, to jest nasz główny podejrzany
Komisarz Brodecki i podkomisarz Nowacki niechętnie, ale zostali na komendzie. Adam oprócz dziewczyn wziął jeszcze z sobą Szczepana.
- Mamy Przed centrum handlowym było mnóswo gapiów i policjantów. Teren przed głównym wejściem został zabezpieczony taśmą.Policjanci pilnowali by nikt nie wchodził do sklepu. Ze sklepu powoli byli wyprowadzani przypadkowi klienci. Adam podszedł do jednego z mundurowych spytać co się stało
-Była strzelanina.Wesżło trzech uzbrojonych ludzi wkominarkach.Jeden z napastników zginął od kuli ochroniarza.Oprócz tego są jeszcze dwie ofiary starsza kobieta i młoda kobieta z ochrony.Isnieje prawdopodobieńswo,że dwóch napastników jest jeszcze na terenie sklepu.
- To przyjechaliśmy w samą porę!- Adam-Przygotujcie się bo może być gorąco- dodał po chwili, kierując te słowa do reszty swojego zespołu.
Już po kilku minutach Adam, Szczepan, Basia i Oliwka chodzili po opustoszałych sklepach.
- Sprawdź przymierzalnie- szepnął Adam na ucho Basi
- Czysto! Idziemy dalej!
Policjanci weszli na halę sklepu spożywczego i podzielili się na dwa zespoły: Basia z Adamem poszli lewą stroną, a Szczepan z Oliwią prawą stroną.Szczepan z Oliwią szli powoli między półkami z towarem.Patrząc raz w prawo raz w lewo.
- Szczepan myślisz,że naprawdę oni jeszcze tu są-odezwała się dosyć głośno Oliwia
-Ciii- Szczepan zmierzył ją groźnym spojrzeniem
Gdy oboje byli przy magazynie Szczepan wskazał na niedokońca opuszczone drzwi i ruchem ręki pokazał Oliwi by podeszła bliżej
- Czekaj- wyszeptała- Może poczekamy na Basię i Adama?
Szczepan pokręcił przecząco głową i schylił się by wejść do środka. Podkomisarz nie miała innego wyboru jak tylko podążyć za Żałodą.
- Poradzimy sobie sami.- wyszeptał jej do ucha Szczepan
Policjanci rozdzielili się i każdy z nich skradał się cicho między półkami. W pewnej chwili gdy Szczepan spojrzał w bok by odbić w boczną uliczkę.Oliwka zobaczyła sterczącą zza regału lufę pistoletu wycelowaną w kolegę. Była blisko, więc nie wiele myśląc skoczyła w jego kierunku. Padły starzały i za chwilę oboje leżeli na ziemi.Szczepan po krótkiej chwili ocknął się i wygramolił się spod koleżanki, która upadła wprost na niego
- O kurka krew- szepnął do siebie patrząc na swoją rękę.Rozejrzał się najpierw w około.Nikogo nie zobaczył więc ukląkł przy koleżance. W jednej chwili zobaczył skąd ta krew.
- Oliwia jesteś ranna!!!- krzyknął
Nie otrzymał żadnej odpowiedzi.Podkomisarz leżała nieruchomo na brzuchu. Koło prawej ręki leżała jej broń.Na plecach, w okolicach prawego barku Szczepan zobaczył plamę krwi. Lekko przewrócił nieprzytomną koleżankę na bok by sprawdzić tętno
W tej chwil i ztyłu nadbiegł Adam,a zaraz za nim przyszła Basia prowadząc młodego mężczyznę skutego kajdankami.
- Co jej jest?- spytał Adam klękając obok aspiranta
- Zasłooooniła mnie własnym ciałem, Niewiem- wybąkał blady ze strachu Szczepan
-Żyje- powiedział Adam przykładając dwa palce do szyi Oliwki- Baśka dzwoń po karetkę
W pewnej chwili Adam zobaczył wystającą spod kurki Oliwki kamizekę
-Uff, całe szczęcie,że ją założyła- szepnął rozpinając jej kurtkę
-Auuu- zaczęła jęczęć Oliwia
- Odzyskuje przytomność- Szczepan patrząc na Adama
- Spokojnie Olka wszystko ok.Dostałaś tylko w bark. Druga kula zatrzymała się w kamizelce- Adam głaszcząc Oliwię delikatnie po głowie- karetka już jedzie
- au, ale koszmarnie boli. Nie wytrzymam fff- syknęła Olka próbując ruszyć ręką
- leż spokojnie i nie ruszaj się to będzie mniej bolało – polecił Szczepan
- cholera jasna czemu to tak długo trwa!!!- krzyknęła Baśka- ona strasznie krwawi
- Daj jakiś kawał materiału.Musimy zatamować krwotok- Adam rozglądając się wokoło
- Masz to- Szczepan rwąc swój podkoszulek
- Spokojnie Olka przeżyjesz- Adam umiejętnie robiąc opaskę uciskową z kawałka materiału
Po chwili w magazynie zjawił sie lekarz i dwaj sanitariusze. Obaj sanitariusze z małą pomocą Szczepana wsadzili ranną podkomisarz na wóżek i skierowali się wkierubku wyjścia ze sklepu.
Adam Baśka i Szczepan szli powoli za nimi prowadząc jednego z napastników schwytanego przez Adama i Baśkę
-Szkoda, kurka że jeden nam nawiał- stwierdził ze smutkiem Szczepan- Gdybym go tak kurka dorwał !
-Spokojnie złapiemy go Szczepan.- Adam- NAjważniejsze wtej chwili jest to,że z Oliwką wszystko ok.Bo wyglądało to groźnie.
-Gdyby nie kamizelka mogło być już po niej. -stwierdziła Basia
-Masz rację! Nigdy bym sobie tego nie wybaczył!- Adam wychodząc z centrum handlowego.
Szczepan wpakował schwytanego napastnika do czekającego już samochodu. Adam zadzwonił do Grodzkiego, a potem wszyscy w czwórkę udali się w stronę szpitala gdzie zawieziono ich ranną koleżankę.
Gdy wbiegli do szpitala trwała jeszcze operacja. Po kilku minutach dołączył do nich Grodzki
- Co z nią?- zapytał
-Trwa operacja- opowiedział krótko Adam
- Co się tam stało?Myślałem,że nie jedziecie na akcję- inspektor do Adama
- Ja też tak myślałem.Jak bym to przewidział to nie brał bym Oliwki tylko wziął bym chłopaków. Na miejscu okazało się,że napastnicy są jeszcze w środku. Jednego schwytaliśmy. Jeden nam zwiał.
- To prawdopodobnie Leszek Wasiak. Chodź możliwe,że to tylko moje przypuszczenia. Miał na sobie kominiarkę, więc nikt nie był wstanie go opisać- dodał po chwili Zawada
-Gdybyśmy na Was poczekali tak jak chciała Oliwia nic by się nie stało.-powiedział Szczepan patrząc w podłogę
- O co ci chodzi?- zapytała Baśka
-Mieliśmy poczekać na Was i magazyny przeszukiwać w czwórkę.Gdybym nie chciał grać przed Olką supermena to nic by się nie stało.
- Szczepan przestań się obwiniać! Tym i tak nic teraz nie zmienisz!- Adam klepiąc aspiranta po plecach- A jeśli już mamy szukać winnego to to ja nim jestem a nie ty.Mogłem przecież nie pozwolić by ona szła z nami.
- Wy dwaj przestańcie szukać winnych! Ryzyko jest wplecione w naszą pracę czy nam się to podoba czy nie.Nikt tu nie jest winny.- Grodzki- Równie dobrze na miejscu Oliwi mógłbyś być teraz ty Szczepan, albo ty Adam. Oliwia miała dziś poprostu mniej szczęścia.
Adam wstał bo drzwi sali operacyjnej się otworzyły
- Co z nią? Jak operacja?-Adam zapytał lekarza
-Wyjęliśmy kule, a teraz trzeba czekać. Nie jest źle, bo dziewczyna miała kamizelkę, więc jej życiu nic nie zagraża, ale…- lekarz na chwilę przerwał
- Ale co?- spytał Adam
-Czy są państwo z rodziny?
- Tak, bo my wszyscy prawie jak rodzina-Basia pokazując odznakę-Niech pan nam powie co z nią
-Nie mogę jeszcze tego stwierdzić na sto procent, ale możliwe,że został uszkodzony splot ramienny.Państwa koleżankę czeka długa rehabilitacja i być może już nigdy nie odzyska pełnej sprawności jeśli chodzi o tą rękę
-Ale przecież kurka sam pan mówił,że to kurka nic pewnego więc może będzie wszystko w porządku.
- Jest to możliwe, ale ja wolę dmuchać na zimne, więc mówię o moich przypuszczeniach
ciąg dalszy nastąpi !!!
-A nie mówiłem,że to kumple z Wołomina przyjechali zabawić się w stolicy!- Paweł
-Paweł daj spokój! Niewiadomo czy facet jest z Wołomina. Wiadomoże wóz ma ze starą rejestracją Słupską SLG 3563.Jest to czarny Opel Omega z przyciemnianymi szybami.
-Adam przed chwilą była strzelanina w centrum handlowym na Warszawskiej-Grodzki- To jest blisko komendy jakiej dwie przecznice stąd. Zbierajcie się!
- Oliwia i Basia jedziecie ze mną, a chłopaki zostańcie tutaj- Adam wydał polecenie
-Ale po co?- spytał Paweł
-Ty Marek poszukaj w bazie informacji na temat Patryka Kownackiego to były mąż Angeliki czyli nasze pierwszej ofiary a zarazem brat Rozali Kownackiej
-A ja nie mogę jechać z wami?-Paweł- Adam przecież wiesz,że nie lubię siedzieć zza biurkiem!
-Siedział nie będziesz. Poszukasz mi informacji na temat Henryka Zdrojewskiego. Coś mi się wydaje,że facet nie był całkiem czysty.Mam dla ciebie jeszcze coś ważniejszego. Chce wiedzieć wszystko o Leszku Wasiaku pseudonim „Świr”, to jest nasz główny podejrzany
Komisarz Brodecki i podkomisarz Nowacki niechętnie, ale zostali na komendzie. Adam oprócz dziewczyn wziął jeszcze z sobą Szczepana.
- Mamy Przed centrum handlowym było mnóswo gapiów i policjantów. Teren przed głównym wejściem został zabezpieczony taśmą.Policjanci pilnowali by nikt nie wchodził do sklepu. Ze sklepu powoli byli wyprowadzani przypadkowi klienci. Adam podszedł do jednego z mundurowych spytać co się stało
-Była strzelanina.Wesżło trzech uzbrojonych ludzi wkominarkach.Jeden z napastników zginął od kuli ochroniarza.Oprócz tego są jeszcze dwie ofiary starsza kobieta i młoda kobieta z ochrony.Isnieje prawdopodobieńswo,że dwóch napastników jest jeszcze na terenie sklepu.
- To przyjechaliśmy w samą porę!- Adam-Przygotujcie się bo może być gorąco- dodał po chwili, kierując te słowa do reszty swojego zespołu.
Już po kilku minutach Adam, Szczepan, Basia i Oliwka chodzili po opustoszałych sklepach.
- Sprawdź przymierzalnie- szepnął Adam na ucho Basi
- Czysto! Idziemy dalej!
Policjanci weszli na halę sklepu spożywczego i podzielili się na dwa zespoły: Basia z Adamem poszli lewą stroną, a Szczepan z Oliwią prawą stroną.Szczepan z Oliwią szli powoli między półkami z towarem.Patrząc raz w prawo raz w lewo.
- Szczepan myślisz,że naprawdę oni jeszcze tu są-odezwała się dosyć głośno Oliwia
-Ciii- Szczepan zmierzył ją groźnym spojrzeniem
Gdy oboje byli przy magazynie Szczepan wskazał na niedokońca opuszczone drzwi i ruchem ręki pokazał Oliwi by podeszła bliżej
- Czekaj- wyszeptała- Może poczekamy na Basię i Adama?
Szczepan pokręcił przecząco głową i schylił się by wejść do środka. Podkomisarz nie miała innego wyboru jak tylko podążyć za Żałodą.
- Poradzimy sobie sami.- wyszeptał jej do ucha Szczepan
Policjanci rozdzielili się i każdy z nich skradał się cicho między półkami. W pewnej chwili gdy Szczepan spojrzał w bok by odbić w boczną uliczkę.Oliwka zobaczyła sterczącą zza regału lufę pistoletu wycelowaną w kolegę. Była blisko, więc nie wiele myśląc skoczyła w jego kierunku. Padły starzały i za chwilę oboje leżeli na ziemi.Szczepan po krótkiej chwili ocknął się i wygramolił się spod koleżanki, która upadła wprost na niego
- O kurka krew- szepnął do siebie patrząc na swoją rękę.Rozejrzał się najpierw w około.Nikogo nie zobaczył więc ukląkł przy koleżance. W jednej chwili zobaczył skąd ta krew.
- Oliwia jesteś ranna!!!- krzyknął
Nie otrzymał żadnej odpowiedzi.Podkomisarz leżała nieruchomo na brzuchu. Koło prawej ręki leżała jej broń.Na plecach, w okolicach prawego barku Szczepan zobaczył plamę krwi. Lekko przewrócił nieprzytomną koleżankę na bok by sprawdzić tętno
W tej chwil i ztyłu nadbiegł Adam,a zaraz za nim przyszła Basia prowadząc młodego mężczyznę skutego kajdankami.
- Co jej jest?- spytał Adam klękając obok aspiranta
- Zasłooooniła mnie własnym ciałem, Niewiem- wybąkał blady ze strachu Szczepan
-Żyje- powiedział Adam przykładając dwa palce do szyi Oliwki- Baśka dzwoń po karetkę
W pewnej chwili Adam zobaczył wystającą spod kurki Oliwki kamizekę
-Uff, całe szczęcie,że ją założyła- szepnął rozpinając jej kurtkę
-Auuu- zaczęła jęczęć Oliwia
- Odzyskuje przytomność- Szczepan patrząc na Adama
- Spokojnie Olka wszystko ok.Dostałaś tylko w bark. Druga kula zatrzymała się w kamizelce- Adam głaszcząc Oliwię delikatnie po głowie- karetka już jedzie
- au, ale koszmarnie boli. Nie wytrzymam fff- syknęła Olka próbując ruszyć ręką
- leż spokojnie i nie ruszaj się to będzie mniej bolało – polecił Szczepan
- cholera jasna czemu to tak długo trwa!!!- krzyknęła Baśka- ona strasznie krwawi
- Daj jakiś kawał materiału.Musimy zatamować krwotok- Adam rozglądając się wokoło
- Masz to- Szczepan rwąc swój podkoszulek
- Spokojnie Olka przeżyjesz- Adam umiejętnie robiąc opaskę uciskową z kawałka materiału
Po chwili w magazynie zjawił sie lekarz i dwaj sanitariusze. Obaj sanitariusze z małą pomocą Szczepana wsadzili ranną podkomisarz na wóżek i skierowali się wkierubku wyjścia ze sklepu.
Adam Baśka i Szczepan szli powoli za nimi prowadząc jednego z napastników schwytanego przez Adama i Baśkę
-Szkoda, kurka że jeden nam nawiał- stwierdził ze smutkiem Szczepan- Gdybym go tak kurka dorwał !
-Spokojnie złapiemy go Szczepan.- Adam- NAjważniejsze wtej chwili jest to,że z Oliwką wszystko ok.Bo wyglądało to groźnie.
-Gdyby nie kamizelka mogło być już po niej. -stwierdziła Basia
-Masz rację! Nigdy bym sobie tego nie wybaczył!- Adam wychodząc z centrum handlowego.
Szczepan wpakował schwytanego napastnika do czekającego już samochodu. Adam zadzwonił do Grodzkiego, a potem wszyscy w czwórkę udali się w stronę szpitala gdzie zawieziono ich ranną koleżankę.
Gdy wbiegli do szpitala trwała jeszcze operacja. Po kilku minutach dołączył do nich Grodzki
- Co z nią?- zapytał
-Trwa operacja- opowiedział krótko Adam
- Co się tam stało?Myślałem,że nie jedziecie na akcję- inspektor do Adama
- Ja też tak myślałem.Jak bym to przewidział to nie brał bym Oliwki tylko wziął bym chłopaków. Na miejscu okazało się,że napastnicy są jeszcze w środku. Jednego schwytaliśmy. Jeden nam zwiał.
- To prawdopodobnie Leszek Wasiak. Chodź możliwe,że to tylko moje przypuszczenia. Miał na sobie kominiarkę, więc nikt nie był wstanie go opisać- dodał po chwili Zawada
-Gdybyśmy na Was poczekali tak jak chciała Oliwia nic by się nie stało.-powiedział Szczepan patrząc w podłogę
- O co ci chodzi?- zapytała Baśka
-Mieliśmy poczekać na Was i magazyny przeszukiwać w czwórkę.Gdybym nie chciał grać przed Olką supermena to nic by się nie stało.
- Szczepan przestań się obwiniać! Tym i tak nic teraz nie zmienisz!- Adam klepiąc aspiranta po plecach- A jeśli już mamy szukać winnego to to ja nim jestem a nie ty.Mogłem przecież nie pozwolić by ona szła z nami.
- Wy dwaj przestańcie szukać winnych! Ryzyko jest wplecione w naszą pracę czy nam się to podoba czy nie.Nikt tu nie jest winny.- Grodzki- Równie dobrze na miejscu Oliwi mógłbyś być teraz ty Szczepan, albo ty Adam. Oliwia miała dziś poprostu mniej szczęścia.
Adam wstał bo drzwi sali operacyjnej się otworzyły
- Co z nią? Jak operacja?-Adam zapytał lekarza
-Wyjęliśmy kule, a teraz trzeba czekać. Nie jest źle, bo dziewczyna miała kamizelkę, więc jej życiu nic nie zagraża, ale…- lekarz na chwilę przerwał
- Ale co?- spytał Adam
-Czy są państwo z rodziny?
- Tak, bo my wszyscy prawie jak rodzina-Basia pokazując odznakę-Niech pan nam powie co z nią
-Nie mogę jeszcze tego stwierdzić na sto procent, ale możliwe,że został uszkodzony splot ramienny.Państwa koleżankę czeka długa rehabilitacja i być może już nigdy nie odzyska pełnej sprawności jeśli chodzi o tą rękę
-Ale przecież kurka sam pan mówił,że to kurka nic pewnego więc może będzie wszystko w porządku.
- Jest to możliwe, ale ja wolę dmuchać na zimne, więc mówię o moich przypuszczeniach
ciąg dalszy nastąpi !!!
3/47
W szpitalu
Marek już od półgodziny siedział na krześle przy łóżku żony.Kasia nie odzywała się słowem.Leżała nieruchomo patrząc w sufit.
-Kaśka powiedź coś wreszcie! Wiem,że nie śpisz!
Dziewczyna niezareagowała, więc Marek ścisnął jej rękę.
-Zostaw mnie. Mam cię dość! Po co tu przyszedłeś?- zapytała nie patrząc na niego
-Bo cię kocham.Mimo tego co się stało nadal cię kocham i cieszę się,że żyjesz!
Kasia energicznie wyrwała obandażowaną rękę.Poczyt cicho jęknęła z bólu
-Boli cię?- zapytał cicho Marek
- Tak boli!! Życie mnie boli!!!Straciłam nasze dziecko, a ty nawet nie miałeś odwagi mi o tym powiedzieć!
-A jak miałem ci to powiedzieć? Niemogłem.Gdy ten lekarz powiedział mi,że byłaś w ciąży i,że poroniłaś serce mi ścisnęło się z bólu.
-A pomyślałeś chodź przez chwilę,jak ja się czułam, gdy ta pielęgniarka przy zmienianiu kroplówki powiedziała Ona mogła być matką. Słyszałam jak szepnęła to do swojej koleżanki. Wtedy otworzyłam oczy.
- Jak one mogły!!! Przykro mi,że dowiedziałaś się o tym w ten sposób.
- Jak byś mi powiedział wcześniej, to nie przeżyłabym tego w ten sposób!! Nie byłabym tak zaskoczona.A ty nawet lekarzowi zabroniłeś o tym mówić!!!- Kasia zakryła się kołdrą
-Kasiu zrozum chciałem dobrze.Myślałem,że się o tym nie dowiesz i nie będziesz cierpiała.Gdybym wiedział,że tak się to skończy to poprosiłbym lekarza by z tobą porozmawiał
-Idź już! Pewnie musisz wracać do pracy.- powiedziała wychylając mokrą od łez twarz spod kołdy
-Grodzki dał mi dziś wolne.Przyszedłem specjalnie by z tobą posiedzieć. Nasze dzieciaki są u mojej mamy.
-Nasze dzieciaki- szepnęła
- Tak nasze dzieciaki. Ania i Krzyś. Krzyś wczoraj dopytywał się o ciebie.Pytał czy już jesteś zdrowa i czy może Cię odwiedzić w szpitalu.
-A wiedzą już,że nie będą miały braciszka ani siostrzyczki?- powiedziała Kasia i wybuchnęła płaczem.Szlochała tak strasznie,że aż przyszła pielęgniarka
-Dam jej zastrzyk by się uspokoiła. Po tym może zaśnie, pan niech już idzie.Nie wolno jej denerwować.
-Ale proszę pani ja chcę przy nie posiedzieć.Napewno za chwilę się uspokoi- Marek patrząc na wychodzącą pielęgniarkę
-Kasieńko uspokój się! Napewno jeszcze zajdziesz w ciążę i będziemy mieli naszego dzidziusia.- Marek głaszcząc żonę po głowie.
-Nic nie rozumiesz! Ja nie chcę innego dzidziusia! JA już nic nie chcę!!!
-Proszę się odsunąć- pielęgniarka- Podam jej zastzyk
-Nie chcę!!!- krzyczała Kaśka wiercąc się strasznie.
W końcu pielęgniarce udało się chwycić ją za rękę i podać lekarstwo.
-Na co pan tak patrzy??? Mówiłam by pan już poszedł sobie.Pańska żona teraz będzie spała.
Marek wstał i zdjął kurtkę z krzesła.Wolnym krokiem ze spuszczoną głową poszedł w kierunku drzwi
-Niech pan się tak nie martwi. Może jutro żona będzie w lepszych nastroju.
Na komendzie
Gdy komisarze wrócili ze szpitala po rozmowie z dziewczyną Zdrojewskiego, na korytarzu spotkali Szczepana.
-Jak zdrowie?zapytał Adam
- Już wporządku udało mi się szybko zwalczyć tą grypę. Niestety kurka z Zuzią nie jest jeszcze dobrze.Była wczoraj na kontroli i lekarka wykryła u niej zapalenie oskrzeli.Dostała antybiotyk
-Biedna Zuzia, pewnie jeszcze z tydzień się pomęczy- Oliwia puszczając oczko do Szczepana – Dobrze,że ty już wyzdrowiałeś
-A co ze sprawą Adam?- Szczepan- Wiecie coś więcej po tej rozmowie z tą dziewczyną?
-Nie wiele.Ona jest jeszcze w szoku, cudem uniknęła śmierci.-Adam -Ze Zdrojewskim znali się trzy lata i planowali na wiosnę wziąść ślub
-Zostawiliśmy jej numer do nas na komendę. Ma zadzwonić jak coś sobie przypomni. Poza tym za kilka dni znów ją odwiedzimy
-O kurka no to klops!
-Na to wygląda. Bezpośrednich świadków zdarzenia nie mamy. Ślady krwi z miejsca zbrodni zbadane, ale nic nam to narazie nie dało. -zmartwiona podkomisarz – Odcisków palców żadnych nie znaleziono
-Zaraz a co z Rozalią? Może ją odwiedzimy?- zaproponowała Basia
-Bez nakazu z prokuratury nikt nas do niej nie wpuści, a ona sama na widzenie z nami się nie zgodzi.- Zawada
- No to załatw ten nakaz Adam!- pewnie zawołał Szczepan
-A co mam powiedzeć Dumiczowi? Na jakiej podstawie ją podejrzewamy?
- Kogo podejrzewacie?- prokurator, który zaszedł ich od tyłu-Dobrze by było gdyby te podejrzenia były trafne , bo mamy następną ofiarę
Wszyscy popatrzyli na Dumicza ze zdziwieniem i z przerażeniem
-Kto jest tą ofiarą?- zapytał Adam
- Młoda policjantka z drogówki. Widocznie morderca chciał uniknąć mandatu
-Zaraz, ale Panie prokuratorze, skąd mamy pewność,że można wiązać te dwie sprawy?-Zawada
- Ten sam typ łusek znaleziono obok miejsca zbrodni.-Dumicz- Na policyjnym wozie znaleziono krew mordercy i technicy już sprawdzają czy to ta sama krew co w centrum handlowym
- Ile trzeba czekać na wyniki analiz?- zapytała Oliwia
- Może bedą je mieli jutro rano.Dziś możecie już zmykać do domu, albo odwiedźcie waszą koleżankę w szpitalu – Dumicz uśmiechnął się i odszedł w kierunku swojego gabinetu
-Jednak nie jest taki zły- szepnęła Oliwka
ciąg dalszy nastąpi !!!
Marek już od półgodziny siedział na krześle przy łóżku żony.Kasia nie odzywała się słowem.Leżała nieruchomo patrząc w sufit.
-Kaśka powiedź coś wreszcie! Wiem,że nie śpisz!
Dziewczyna niezareagowała, więc Marek ścisnął jej rękę.
-Zostaw mnie. Mam cię dość! Po co tu przyszedłeś?- zapytała nie patrząc na niego
-Bo cię kocham.Mimo tego co się stało nadal cię kocham i cieszę się,że żyjesz!
Kasia energicznie wyrwała obandażowaną rękę.Poczyt cicho jęknęła z bólu
-Boli cię?- zapytał cicho Marek
- Tak boli!! Życie mnie boli!!!Straciłam nasze dziecko, a ty nawet nie miałeś odwagi mi o tym powiedzieć!
-A jak miałem ci to powiedzieć? Niemogłem.Gdy ten lekarz powiedział mi,że byłaś w ciąży i,że poroniłaś serce mi ścisnęło się z bólu.
-A pomyślałeś chodź przez chwilę,jak ja się czułam, gdy ta pielęgniarka przy zmienianiu kroplówki powiedziała Ona mogła być matką. Słyszałam jak szepnęła to do swojej koleżanki. Wtedy otworzyłam oczy.
- Jak one mogły!!! Przykro mi,że dowiedziałaś się o tym w ten sposób.
- Jak byś mi powiedział wcześniej, to nie przeżyłabym tego w ten sposób!! Nie byłabym tak zaskoczona.A ty nawet lekarzowi zabroniłeś o tym mówić!!!- Kasia zakryła się kołdrą
-Kasiu zrozum chciałem dobrze.Myślałem,że się o tym nie dowiesz i nie będziesz cierpiała.Gdybym wiedział,że tak się to skończy to poprosiłbym lekarza by z tobą porozmawiał
-Idź już! Pewnie musisz wracać do pracy.- powiedziała wychylając mokrą od łez twarz spod kołdy
-Grodzki dał mi dziś wolne.Przyszedłem specjalnie by z tobą posiedzieć. Nasze dzieciaki są u mojej mamy.
-Nasze dzieciaki- szepnęła
- Tak nasze dzieciaki. Ania i Krzyś. Krzyś wczoraj dopytywał się o ciebie.Pytał czy już jesteś zdrowa i czy może Cię odwiedzić w szpitalu.
-A wiedzą już,że nie będą miały braciszka ani siostrzyczki?- powiedziała Kasia i wybuchnęła płaczem.Szlochała tak strasznie,że aż przyszła pielęgniarka
-Dam jej zastrzyk by się uspokoiła. Po tym może zaśnie, pan niech już idzie.Nie wolno jej denerwować.
-Ale proszę pani ja chcę przy nie posiedzieć.Napewno za chwilę się uspokoi- Marek patrząc na wychodzącą pielęgniarkę
-Kasieńko uspokój się! Napewno jeszcze zajdziesz w ciążę i będziemy mieli naszego dzidziusia.- Marek głaszcząc żonę po głowie.
-Nic nie rozumiesz! Ja nie chcę innego dzidziusia! JA już nic nie chcę!!!
-Proszę się odsunąć- pielęgniarka- Podam jej zastzyk
-Nie chcę!!!- krzyczała Kaśka wiercąc się strasznie.
W końcu pielęgniarce udało się chwycić ją za rękę i podać lekarstwo.
-Na co pan tak patrzy??? Mówiłam by pan już poszedł sobie.Pańska żona teraz będzie spała.
Marek wstał i zdjął kurtkę z krzesła.Wolnym krokiem ze spuszczoną głową poszedł w kierunku drzwi
-Niech pan się tak nie martwi. Może jutro żona będzie w lepszych nastroju.
Na komendzie
Gdy komisarze wrócili ze szpitala po rozmowie z dziewczyną Zdrojewskiego, na korytarzu spotkali Szczepana.
-Jak zdrowie?zapytał Adam
- Już wporządku udało mi się szybko zwalczyć tą grypę. Niestety kurka z Zuzią nie jest jeszcze dobrze.Była wczoraj na kontroli i lekarka wykryła u niej zapalenie oskrzeli.Dostała antybiotyk
-Biedna Zuzia, pewnie jeszcze z tydzień się pomęczy- Oliwia puszczając oczko do Szczepana – Dobrze,że ty już wyzdrowiałeś
-A co ze sprawą Adam?- Szczepan- Wiecie coś więcej po tej rozmowie z tą dziewczyną?
-Nie wiele.Ona jest jeszcze w szoku, cudem uniknęła śmierci.-Adam -Ze Zdrojewskim znali się trzy lata i planowali na wiosnę wziąść ślub
-Zostawiliśmy jej numer do nas na komendę. Ma zadzwonić jak coś sobie przypomni. Poza tym za kilka dni znów ją odwiedzimy
-O kurka no to klops!
-Na to wygląda. Bezpośrednich świadków zdarzenia nie mamy. Ślady krwi z miejsca zbrodni zbadane, ale nic nam to narazie nie dało. -zmartwiona podkomisarz – Odcisków palców żadnych nie znaleziono
-Zaraz a co z Rozalią? Może ją odwiedzimy?- zaproponowała Basia
-Bez nakazu z prokuratury nikt nas do niej nie wpuści, a ona sama na widzenie z nami się nie zgodzi.- Zawada
- No to załatw ten nakaz Adam!- pewnie zawołał Szczepan
-A co mam powiedzeć Dumiczowi? Na jakiej podstawie ją podejrzewamy?
- Kogo podejrzewacie?- prokurator, który zaszedł ich od tyłu-Dobrze by było gdyby te podejrzenia były trafne , bo mamy następną ofiarę
Wszyscy popatrzyli na Dumicza ze zdziwieniem i z przerażeniem
-Kto jest tą ofiarą?- zapytał Adam
- Młoda policjantka z drogówki. Widocznie morderca chciał uniknąć mandatu
-Zaraz, ale Panie prokuratorze, skąd mamy pewność,że można wiązać te dwie sprawy?-Zawada
- Ten sam typ łusek znaleziono obok miejsca zbrodni.-Dumicz- Na policyjnym wozie znaleziono krew mordercy i technicy już sprawdzają czy to ta sama krew co w centrum handlowym
- Ile trzeba czekać na wyniki analiz?- zapytała Oliwia
- Może bedą je mieli jutro rano.Dziś możecie już zmykać do domu, albo odwiedźcie waszą koleżankę w szpitalu – Dumicz uśmiechnął się i odszedł w kierunku swojego gabinetu
-Jednak nie jest taki zły- szepnęła Oliwka
ciąg dalszy nastąpi !!!
14 marca 2007
2/47
Hej!
Co z komentarzami??? Liczyłam na więcej, ale rozumiem. Pewnie nikt z was nie ma czasu na czytanie opowiadanek w tygodniu i na wędrówki po blogach. Liczę jednak,że znajdziecie czas i przeczytacie wszystkie moje notki.
Rano na komendzie
-Oliwka jedź zaraz do prosektorium po raport. – Adam gdy tylko zobaczył młodą podkomisarz- Spytaj się czy są już wyniki wszystkich analiz z miejsca zbrodni. Podobno znaleziono tam aż dwa rodzaje śladów krwi. Możliwe,,że jedne z nich należą do zabójcy.
- Dobra to już jadę. Coś bardzo się spiszysz z tą sprawą.
-Musimy pokazać nowemu prokuratorowi co to znaczy szybkie rozwiązanie sprawy.Poza tym nie dobrze mi się robi jak pomyślę,że ten morderca jest na wolności.
Ledwo drzwi kanciapy zamknęły się za podkomisarz Borowik do środka wpadli zziajani Nowaccy
-Cześć Adam- przywitali się chórem
-Masz jakieś wieści od Marka?- spytał Paweł
-Nie. Od wczorajszego rana do mnie nie dzwonił. Próbowałem dzwonić do niego wieczorem, ale nie odbierał. Nagrałem się dwa razy na sekretarkę
- Musimy pojechać po pracy do nich do szpitala.- podsumowała Basia
-Dokąd chcecie jechać?- za ich plecami rozległ się znajomy głos
- Marek wreszcie jesteś! Czemu wczoraj nie odbierałeś?- spytał zaniepokojony Adam
- Nie chciałem z nikim gadać.Z Kasią jest bardzo źle.Leży tylko i patrzy w sufit.Jest na silnych lekach uspokajających.Muszę iść do Grodzkiego załatwić sobie choć kilka dni wolnego.
-Marek, ale jak to się stało,że z Kaśką tak nagle się pogorszyło?- Paweł- .Przecież miałeś jej nic nie mówić.
-Nie dowiedziała się tego ode mnie Jakaś głupia pielęgniarka jej o tym doniosła i to do tego w niezbyt taktowny sposób.Kaśka nie chce ze mną wogóle gadać. Jest na mnie zła,że nie miałem odwagi by powiedzieć jej prawdę.
- O dobrze,że jesteście w komplecie-! Przywitał się Grodzki- Witaj Marek! Nareszcie zjawiłeś się wpracy.
- No właśnie panie inspektorze czy moglibyśmy porozmawiać?- Marek
-Dobrze,ale nie teraz.Mam dla Was złą wiadomość. Zdrojewski nie żyje, a jego dziewczyna walczy o życie w szpitalu. Wygląda na to,że te oba zabójstwo mają ze sobą coś wspólnego.
-Jak to się stało?- zapytała Basia
-Zabili go przed jego domem.Wychodził do pracy i całował się z dziewczyną na pożegnanie.Strzelano z dużej odległości. Pierwszy strzał był chybiony, dostała dziewczyna.Następny jednak był celny.Prosto w głowę.Zdrojewski zginął na miejscu.
- A więc Rysiu sprawa się nam komplikuje.W jakim stanie jest ta dziewczyna? Trzeba z nią pogadać
-Narazie to nie możliwe, nie odzyskała jeszcze przytomności.Straciła dużo krwi i jest po skomplikowanej operacji. Obiecali zadzwonić ze szpitala jak tylko odzyska przytomność.
-Czekajcie mam coś!- Krzyknął nagle Marek- ta pierwsza ofiara nazywa się
Borys- Konwacka . Czy pamiętacie sprawę z małym Adasiem?
- Marekkk ale ty masz łeb! Mamę Adasia zabiła przecież Rozalia Kownacka.Ciekawe czy miała brata?- zastanawiała się głośno Baśka
Adam razem z Grodzkim poszli po akta sprawy Kownackiej.Po piętnastu minutach do kanciapy wbiegł zdyszany nadkomisarz.
-Znalazłem.Rozalia miała brata i zgadnijcie jak miał na imię jej brat?-Zawada uśmiechnął się lekko
- Patryk???- spytała Basia
-Dokładnie Patryk Kownacki.Data urodzenia także się zgadza. Był zawodowym żołnierzem i pół roku temy zginął w Iraku
- No ale co z tego,że znależliście powiązania między mężem tej dziewczyny z ochrony a Rozalią Kownacką? Co to nam daje?- spytał sceptynie Paweł
-Jeszcze nie wiem, ale się dowiemy.-Adam-Zadzwonię zaraz do więzienia i dowiem się czy nasz ptaszyna jeszcze odbywa karę.
Po krótkiej rozmowie z naczelnikiem więzienia nadkomisarz wiedział już wszystko.
-Rozalia siedzi dzisiaj spokojnie we swojej celi, ale -Zawada na chwilę zawiesił głos- Dzisiaj rano wróciła z przepustki.Dostała tydzień temu przepustkę na leczenie w szpitalu
- Co tak stoicie? Jakaś narada? – zapytała Oliwia, która weszła z raportem w ręku.
-Baśka streść jej wszystko, a ty Olka daj ten raport.Może jakaś ciekawa lektura?- Adam biorąc od podkomisarz raport z sekcji zwłok .Do raportu dołączona była analiza znalezionej na miejscu zbrodni krwi.
Adamowi jednak nie było dane w spokoju przejrzeć tych dokumentów, bo rozdzwonił się telefon na jego biurku.
-Tak oczywiście zaraz przyjedziemy dzięki za wiadomość- Adam do słuchawki
- Dzwoniła Alicja ze szpitala.Dziewczyna Zdrojewskiego odzyskała przytomność.Jedziemy do szpitala- Zawada zakładając kurtkę.
-Wszyscy musimy przy przesłuchaniu tej dziewczyny?-Marek spojrzał na Adama błagalnym wzrokiem – Ja bym naprawdę chciał już się urwać i zobaczyć co u Kasi. Mam nadzieję,że mi pozwolisz
- Ja nie mam nic przeciwko temu, ale wpadnij jeszcze na chwilę do Grodzkiego.Poczekam na ciebie.
Marek wyleciał jak sprocy. Wrócił po kilku minutach z uśmiechem na ustach
-Inspektor dał mi wolne do jutra.Chciał mi dać trzy wolne dni ale nie mógł.
-Dlaczego?- zapytał Paweł
-Ten durny nowy zabronił. Chce mnie widzieć jutro od rana na komendzie.- wyjaśnił Marek
- Ha , ha durny Dumicz hahah. Jak to fajnie brzmi durny Dumicz – Paweł krzyczał i rechotał na całą kanciapę
Mina mu jednak zrzedła gdy w dzwiach stanął prokurator.
- Co panu tak wesoło komisarzu Nowacki!!!Zabierajcie się wszyscy stąd. Już dawno powinniście być w szpitalu. Niedoszła ofiara naszego snajpera się obudziła.
- Już jedziemy- odpowiedział za wszystkich nadkomisarz i wyszli
Gdy schodzili ze schodów Baśka szturchnęła lekko swego mężą w ramię
- Myślisz,że nie słyszał co mówiłeś?
- Może słyszał, ale głupio mu było się przyznać,że podsłuchiwał.- szepnął Paweł
- A może poprostu głupio mu bo poznał prawdę o sobie. Nigdy nie znałem durniejszego prokuratora- Marek
- Uspokujcie się wy dwaj! Jestem tu szefem i muszę dbać o porządek w zespole.Sam nie mam najlepszego zdania o Dumiczu, ale nie nam go oceniać. Nie macie prawa go tak ośmieszać- do rozmowy włączył się Adam
- Ależ Adam przecież to jakiś nieczuły gestapowiec. Wiesz co powiedział gdy wyjaśniłem mu moją sytuację i poprosiłem o wolne.-Marek- Powiedział,że go to nic nie obchodzi i mam zostawić swoje osobiste problemy poza komendą
-Przypomnę Ci,że kilka miesięcy temu narzekałeś na Wiśniewską.-Zawada otwierając drzwi swojej toyoty.- Wszyscy na nią narzekaliście . Podobno była sroga i bez serca- dopowiedział po chwili
- Teraz wiemy jak bardzo się myliliśmy co do niej.- jęknęła Baśka wciskajac się na tylne siedzienie. Zajęła miejce środkowe by odzielić Pawła od Oliwi, bo ta dwójka cały czas toczyła cichą wojnę na gesty i złośliwe uśmieszki.
ciąg dalszy nastąpi !!!
Ha, ale się porobiło!!!! Zagmatwałam trochę prawda?Sprawa nie jest prostaale jestem pewnwa,że nasi komisarze poradzą sobie z nią wzorowo. Pozdrawiam i czekam na komentarze
PS. Skomentujcie też poprzednią notkę.
Co z komentarzami??? Liczyłam na więcej, ale rozumiem. Pewnie nikt z was nie ma czasu na czytanie opowiadanek w tygodniu i na wędrówki po blogach. Liczę jednak,że znajdziecie czas i przeczytacie wszystkie moje notki.
Rano na komendzie
-Oliwka jedź zaraz do prosektorium po raport. – Adam gdy tylko zobaczył młodą podkomisarz- Spytaj się czy są już wyniki wszystkich analiz z miejsca zbrodni. Podobno znaleziono tam aż dwa rodzaje śladów krwi. Możliwe,,że jedne z nich należą do zabójcy.
- Dobra to już jadę. Coś bardzo się spiszysz z tą sprawą.
-Musimy pokazać nowemu prokuratorowi co to znaczy szybkie rozwiązanie sprawy.Poza tym nie dobrze mi się robi jak pomyślę,że ten morderca jest na wolności.
Ledwo drzwi kanciapy zamknęły się za podkomisarz Borowik do środka wpadli zziajani Nowaccy
-Cześć Adam- przywitali się chórem
-Masz jakieś wieści od Marka?- spytał Paweł
-Nie. Od wczorajszego rana do mnie nie dzwonił. Próbowałem dzwonić do niego wieczorem, ale nie odbierał. Nagrałem się dwa razy na sekretarkę
- Musimy pojechać po pracy do nich do szpitala.- podsumowała Basia
-Dokąd chcecie jechać?- za ich plecami rozległ się znajomy głos
- Marek wreszcie jesteś! Czemu wczoraj nie odbierałeś?- spytał zaniepokojony Adam
- Nie chciałem z nikim gadać.Z Kasią jest bardzo źle.Leży tylko i patrzy w sufit.Jest na silnych lekach uspokajających.Muszę iść do Grodzkiego załatwić sobie choć kilka dni wolnego.
-Marek, ale jak to się stało,że z Kaśką tak nagle się pogorszyło?- Paweł- .Przecież miałeś jej nic nie mówić.
-Nie dowiedziała się tego ode mnie Jakaś głupia pielęgniarka jej o tym doniosła i to do tego w niezbyt taktowny sposób.Kaśka nie chce ze mną wogóle gadać. Jest na mnie zła,że nie miałem odwagi by powiedzieć jej prawdę.
- O dobrze,że jesteście w komplecie-! Przywitał się Grodzki- Witaj Marek! Nareszcie zjawiłeś się wpracy.
- No właśnie panie inspektorze czy moglibyśmy porozmawiać?- Marek
-Dobrze,ale nie teraz.Mam dla Was złą wiadomość. Zdrojewski nie żyje, a jego dziewczyna walczy o życie w szpitalu. Wygląda na to,że te oba zabójstwo mają ze sobą coś wspólnego.
-Jak to się stało?- zapytała Basia
-Zabili go przed jego domem.Wychodził do pracy i całował się z dziewczyną na pożegnanie.Strzelano z dużej odległości. Pierwszy strzał był chybiony, dostała dziewczyna.Następny jednak był celny.Prosto w głowę.Zdrojewski zginął na miejscu.
- A więc Rysiu sprawa się nam komplikuje.W jakim stanie jest ta dziewczyna? Trzeba z nią pogadać
-Narazie to nie możliwe, nie odzyskała jeszcze przytomności.Straciła dużo krwi i jest po skomplikowanej operacji. Obiecali zadzwonić ze szpitala jak tylko odzyska przytomność.
-Czekajcie mam coś!- Krzyknął nagle Marek- ta pierwsza ofiara nazywa się
Borys- Konwacka . Czy pamiętacie sprawę z małym Adasiem?
- Marekkk ale ty masz łeb! Mamę Adasia zabiła przecież Rozalia Kownacka.Ciekawe czy miała brata?- zastanawiała się głośno Baśka
Adam razem z Grodzkim poszli po akta sprawy Kownackiej.Po piętnastu minutach do kanciapy wbiegł zdyszany nadkomisarz.
-Znalazłem.Rozalia miała brata i zgadnijcie jak miał na imię jej brat?-Zawada uśmiechnął się lekko
- Patryk???- spytała Basia
-Dokładnie Patryk Kownacki.Data urodzenia także się zgadza. Był zawodowym żołnierzem i pół roku temy zginął w Iraku
- No ale co z tego,że znależliście powiązania między mężem tej dziewczyny z ochrony a Rozalią Kownacką? Co to nam daje?- spytał sceptynie Paweł
-Jeszcze nie wiem, ale się dowiemy.-Adam-Zadzwonię zaraz do więzienia i dowiem się czy nasz ptaszyna jeszcze odbywa karę.
Po krótkiej rozmowie z naczelnikiem więzienia nadkomisarz wiedział już wszystko.
-Rozalia siedzi dzisiaj spokojnie we swojej celi, ale -Zawada na chwilę zawiesił głos- Dzisiaj rano wróciła z przepustki.Dostała tydzień temu przepustkę na leczenie w szpitalu
- Co tak stoicie? Jakaś narada? – zapytała Oliwia, która weszła z raportem w ręku.
-Baśka streść jej wszystko, a ty Olka daj ten raport.Może jakaś ciekawa lektura?- Adam biorąc od podkomisarz raport z sekcji zwłok .Do raportu dołączona była analiza znalezionej na miejscu zbrodni krwi.
Adamowi jednak nie było dane w spokoju przejrzeć tych dokumentów, bo rozdzwonił się telefon na jego biurku.
-Tak oczywiście zaraz przyjedziemy dzięki za wiadomość- Adam do słuchawki
- Dzwoniła Alicja ze szpitala.Dziewczyna Zdrojewskiego odzyskała przytomność.Jedziemy do szpitala- Zawada zakładając kurtkę.
-Wszyscy musimy przy przesłuchaniu tej dziewczyny?-Marek spojrzał na Adama błagalnym wzrokiem – Ja bym naprawdę chciał już się urwać i zobaczyć co u Kasi. Mam nadzieję,że mi pozwolisz
- Ja nie mam nic przeciwko temu, ale wpadnij jeszcze na chwilę do Grodzkiego.Poczekam na ciebie.
Marek wyleciał jak sprocy. Wrócił po kilku minutach z uśmiechem na ustach
-Inspektor dał mi wolne do jutra.Chciał mi dać trzy wolne dni ale nie mógł.
-Dlaczego?- zapytał Paweł
-Ten durny nowy zabronił. Chce mnie widzieć jutro od rana na komendzie.- wyjaśnił Marek
- Ha , ha durny Dumicz hahah. Jak to fajnie brzmi durny Dumicz – Paweł krzyczał i rechotał na całą kanciapę
Mina mu jednak zrzedła gdy w dzwiach stanął prokurator.
- Co panu tak wesoło komisarzu Nowacki!!!Zabierajcie się wszyscy stąd. Już dawno powinniście być w szpitalu. Niedoszła ofiara naszego snajpera się obudziła.
- Już jedziemy- odpowiedział za wszystkich nadkomisarz i wyszli
Gdy schodzili ze schodów Baśka szturchnęła lekko swego mężą w ramię
- Myślisz,że nie słyszał co mówiłeś?
- Może słyszał, ale głupio mu było się przyznać,że podsłuchiwał.- szepnął Paweł
- A może poprostu głupio mu bo poznał prawdę o sobie. Nigdy nie znałem durniejszego prokuratora- Marek
- Uspokujcie się wy dwaj! Jestem tu szefem i muszę dbać o porządek w zespole.Sam nie mam najlepszego zdania o Dumiczu, ale nie nam go oceniać. Nie macie prawa go tak ośmieszać- do rozmowy włączył się Adam
- Ależ Adam przecież to jakiś nieczuły gestapowiec. Wiesz co powiedział gdy wyjaśniłem mu moją sytuację i poprosiłem o wolne.-Marek- Powiedział,że go to nic nie obchodzi i mam zostawić swoje osobiste problemy poza komendą
-Przypomnę Ci,że kilka miesięcy temu narzekałeś na Wiśniewską.-Zawada otwierając drzwi swojej toyoty.- Wszyscy na nią narzekaliście . Podobno była sroga i bez serca- dopowiedział po chwili
- Teraz wiemy jak bardzo się myliliśmy co do niej.- jęknęła Baśka wciskajac się na tylne siedzienie. Zajęła miejce środkowe by odzielić Pawła od Oliwi, bo ta dwójka cały czas toczyła cichą wojnę na gesty i złośliwe uśmieszki.
ciąg dalszy nastąpi !!!
Ha, ale się porobiło!!!! Zagmatwałam trochę prawda?Sprawa nie jest prostaale jestem pewnwa,że nasi komisarze poradzą sobie z nią wzorowo. Pozdrawiam i czekam na komentarze
PS. Skomentujcie też poprzednią notkę.
12 marca 2007
Kłopoty kryminalnych cz.47
Witam po długiej przerwie!!!
Od końca grudnia zaczęłam pracować i dlatego mam mniej wolnego czasu do przesiadywania na kompie.Rzadko więc wpadam ostatnio na Wasze blogi, korzystając z okazji przepraszam.Ostatnia moja notka została opublikowana na tym blogu na początku grudnia, więc bardzo dawno, ale mam nadzeiję,że nie zapomnieliście o mnie. Dość tych wstępów zaczynam notkę
Wcześnie rano do kanciapy wszedł Grodzki a za nim zajrzał nawy prokurator
-Mamy sprawę-Grodzki patrząc na Adama który samotnie popijał kawę przy komputerze
-A gdzie reszta zespołu?Co to ma znaczyć? Żadnych urlopów nie dawałem!!!- wydarł się Dumicz zaglądając przez ramię inspektora.
-Basia poszła po kawę da automatu, a reszta pewnie za chwilę przyjdzie. Dopiero dochodzi ósma-Adam odwróciła się od monitora z kubkiem kawy w ręce
Dumicz spojrzał na zegarek
- Mała poprawka panie komisarzu…
- Nadkomisarzu- poprawił go Adam szeroko się uśmiechając
Prokuratorowi jednak nie było do śmiechu gdyż zmierzył Zawadę lodowatym spojrzeniem.Potem zatrzymał wzrok na kubku z kawą i powiedział
- Proszę nie pić przy komputerze i zająć się sprawą-poczym nowy prokurator zniknął
- Powiało chłodem- skomentował Zawada uśmiechając się do inspektora
-Adasiu na następny raz uważaj bo ten nowy prokurator nie jest skory do żartów. To nie nasza stara poczciwa Wisienka!!!- Rysiu podał Zawadzie kartkę z informacjami o sprawie i wychodząc minął się z panią Storosz.
-Spotkałam na korytarzu Dumicza co się dzieje?spytała przestępując z nogi na nogę i przykładając kubek z kawą do ust.
- MAmy sprawę. Na Żywieckiej w domu handlowym znaleziono zwłoki młodej dziewczyny z ochrony. Czytaj.- Adam wyciągnął rękę z kartką od Grodzkiego
- Zimno mi- jęknęła komisarz nie odrywając rąk od kubka z kawą.
-W końcu to zima , więc jak ma być?! Wkładaj kurtkę i jedziemy sami, Marka chyba się już nie doczekamy. -Adam spojrzał a zegarek.
- A Zuzia gdzie?
-W łóżku, razem ze Szczepanem złapali grypę- Oliwia- Co się tak patrzycie jak byście ducha zobaczyli? Wróciłam!
-Fajnie, a gdzie jest Paweł?- Adam przewidując kłopoty
- Może zaraził się od Szczepana.-Ola uśmiechnęła się złośliwie.
-Ha a tu Cię zaskoczę, jestem zdrów jak ryba!!!-Nowacki wpadając do kanciapy z reklamówką w ręku.- To moje drugie śniadanie- dodał po chwili chowając reklamówkę do swojego biurka.
-Coś długo byłeś w tym sklepie, a przecież kolejki nie było. Miałeś być tylko chwilkę.
-Trochę musiałem powybierać.Żona nie zrobiła mi wczoraj zakupów to musiałem…
-Dobra koniec!!! MAłżonkowie spory domowe załatwicie potem a teraz w drogę- Adam wydał rozkaz i skierował się do wyjścia.
W centrum handlowym
-Co tu się stało?- spytał Zawada jednego z techników.
-Nie wiemy dokładnie ale musiała być strzelanina.Znaleźliśmy trzy różne rodzaje łusek.
- Strzelano więc z trzech różnych rodzajów broni.- Oliwka
- Ale żeś się popisała inteligencją.- Paweł s szeptem szturchając lekko koleżankę
- Przestań głupku!!!- Ola wydarła się na cały głos.Wszyscy technicy i policjanci popatrzyli w ich stronę.
-Wstyd mi za was.- skomentował krótko Adam i klęknął przy zwłokach dziewczyny
- Dostała dwa razy w plecy, i raz w nogę. Prawdopodobnie uciekała przed zabójcą.
- Nie strzelała??- spytała Basia
-Nie miała broni. Jej broń spokojnie leży w pokoju ochrony. Sprawdziliśmy nie była używana.
- Może więc znała napastnika?Przesłuchaliście jej kolegów z którymi była na nocnej zmianie? Kto ją znalazł?- spytał nadkomisarz
-Jej kolega z tej samej zmiany Henryk Zdrojewski. Tam stoi- technik wskazał na młodego chłopaka stojącego niedaleko drzwi wejściowych
Basia idź porozmawiaj z chło…- nie dokończyłbo zadzwoniła jego komórka
- Marek- Adam przeczytał napis na wyświetlaczu i spojrzał na przyjaciół. Po krótkiej chwili odebrał a Basi dał znak ręką by poszła pogadać ze Zdrojewskim.
- Co!!! To nie możliwe!!! W takim razie zostań z nią.JAkąś cię wytłumaczę
Gdy Adam skończył rozmowę Paweł z Oliwią spojrzeli na niego pytającym wzrokiem
-Kaśka w nocy próbowała popełnić samobójstwo. NAszczęście ją odratowali
-O matko!!!- Oliwia zakryła twarz rękami
-Co się stało?- spytała Baśka
-Kasia chciała, ona….chcia
- Co? Wydukaj to wreszcie!!!- Baśka chwytając koleżankę za ramiona
-Kasia chciała popełnić samobójstwo, bo dowiedziała się o tym,że poroniła- wyjaśnił Adam- Musimy wracać do pracy- dodał pochwili
-Czego dowiedziałaś się od Zdrojewskiego?
Basia pokręciła przecząco głową
-Co to znaczy?
-No nic.Dziwne bo chłopak znalazł ja dopiero nad ranem czyli po jakiś czterech może pięciu godzinach od śmierci. Po za tym nic nie wie. Nic nie słyszał
-Dziewczyna zginęła gdzieś kilka minut po północy.- wtrącił się technik
-Dziewczyna , dziewczyna, a może jakieś personalia co?-Adam patrząc na technika
-A tak oczywiście komisarzu. To Angelika Borys- Kownacka . Miała 25 lat.Była wdową
- Wdową?- zapytał Adam z niedowierzaniem
- Tak. Jej mąż Patryk Kownacki zginął w Iraku pół roku temu.
Na komendzie.
Gdy tylko komisarze weszli do kanciapy zadzwonił prokurator Dumicz.
- Zaprasza nas do swojego gabinetu, widocznie mu do nas nie po drodze.- Zawada wstając z krzesła.
U Prokuratora
Dumicz siedział prosto na krześle i obgryzał długopis.
- Czemu dopiero teraz jestście spowrotem? To wszystko trwa za długo!!
- Możemy usiąść?- spytał Zawada patrząc na dwa krzesła stojące przy biurku
- Proszę- prokurator niechętnie.-Co udało Wam się ustalić
- Właściwie to jeszcze nie wiele. Sprawa jest dosyć dziwna- zaczął Zawada siadając na krześle
- Macie jakiś podejrzanych? Przecież to spokojna okolica zawsze była.Może to jakieś porachunki gangsterskie.- Dumicz spoglądając raz na Baśkę, raz na Adama.
-Tak pewnie przyjechali ci z Wołomina rozejrzeć się trochę w stolicy.- wypalił Paweł i wybuchnął śmiechem.
Oliwka spuściła głowę i z trudem powstrzymywała się od śmiechu
- Dość tego!!!!- Dumicz wstał i oparł ręce o biurko- Nie pozwolę sobie na takie żarty!!!
Zapanowała cisza.Oliwia z Pawłem z wielkim trudem tłumili śmiech.Basia z Adamem wymienili spojrzenia.
- Jeśli się nie mylę to nie jesteście dziś w komplecie.- stwierdził Prokurator przeliczając w pamięci, bo nie znał jeszcze dobrze swojego zespołu
- Komisarz Brodecki ma kłopoty rodzinne a aspiranciz wywiadowczego są chorzy.- Adam
-Dopadła ich grypa- włączyła się Oliwia.
ciąg dalszy nastąpi!!!
Pozdrawiam serdecznie i czekam na komentarze.Wiem,że notka dziś może nie jest zbyt ciekawa, no i trochę krótka ale dajcie mi szansę. W następnym odcinku dowiecie się trochę więcej o sprawie i daję słowo,że akcja jeszcze się rozwinie.
Od końca grudnia zaczęłam pracować i dlatego mam mniej wolnego czasu do przesiadywania na kompie.Rzadko więc wpadam ostatnio na Wasze blogi, korzystając z okazji przepraszam.Ostatnia moja notka została opublikowana na tym blogu na początku grudnia, więc bardzo dawno, ale mam nadzeiję,że nie zapomnieliście o mnie. Dość tych wstępów zaczynam notkę
Wcześnie rano do kanciapy wszedł Grodzki a za nim zajrzał nawy prokurator
-Mamy sprawę-Grodzki patrząc na Adama który samotnie popijał kawę przy komputerze
-A gdzie reszta zespołu?Co to ma znaczyć? Żadnych urlopów nie dawałem!!!- wydarł się Dumicz zaglądając przez ramię inspektora.
-Basia poszła po kawę da automatu, a reszta pewnie za chwilę przyjdzie. Dopiero dochodzi ósma-Adam odwróciła się od monitora z kubkiem kawy w ręce
Dumicz spojrzał na zegarek
- Mała poprawka panie komisarzu…
- Nadkomisarzu- poprawił go Adam szeroko się uśmiechając
Prokuratorowi jednak nie było do śmiechu gdyż zmierzył Zawadę lodowatym spojrzeniem.Potem zatrzymał wzrok na kubku z kawą i powiedział
- Proszę nie pić przy komputerze i zająć się sprawą-poczym nowy prokurator zniknął
- Powiało chłodem- skomentował Zawada uśmiechając się do inspektora
-Adasiu na następny raz uważaj bo ten nowy prokurator nie jest skory do żartów. To nie nasza stara poczciwa Wisienka!!!- Rysiu podał Zawadzie kartkę z informacjami o sprawie i wychodząc minął się z panią Storosz.
-Spotkałam na korytarzu Dumicza co się dzieje?spytała przestępując z nogi na nogę i przykładając kubek z kawą do ust.
- MAmy sprawę. Na Żywieckiej w domu handlowym znaleziono zwłoki młodej dziewczyny z ochrony. Czytaj.- Adam wyciągnął rękę z kartką od Grodzkiego
- Zimno mi- jęknęła komisarz nie odrywając rąk od kubka z kawą.
-W końcu to zima , więc jak ma być?! Wkładaj kurtkę i jedziemy sami, Marka chyba się już nie doczekamy. -Adam spojrzał a zegarek.
- A Zuzia gdzie?
-W łóżku, razem ze Szczepanem złapali grypę- Oliwia- Co się tak patrzycie jak byście ducha zobaczyli? Wróciłam!
-Fajnie, a gdzie jest Paweł?- Adam przewidując kłopoty
- Może zaraził się od Szczepana.-Ola uśmiechnęła się złośliwie.
-Ha a tu Cię zaskoczę, jestem zdrów jak ryba!!!-Nowacki wpadając do kanciapy z reklamówką w ręku.- To moje drugie śniadanie- dodał po chwili chowając reklamówkę do swojego biurka.
-Coś długo byłeś w tym sklepie, a przecież kolejki nie było. Miałeś być tylko chwilkę.
-Trochę musiałem powybierać.Żona nie zrobiła mi wczoraj zakupów to musiałem…
-Dobra koniec!!! MAłżonkowie spory domowe załatwicie potem a teraz w drogę- Adam wydał rozkaz i skierował się do wyjścia.
W centrum handlowym
-Co tu się stało?- spytał Zawada jednego z techników.
-Nie wiemy dokładnie ale musiała być strzelanina.Znaleźliśmy trzy różne rodzaje łusek.
- Strzelano więc z trzech różnych rodzajów broni.- Oliwka
- Ale żeś się popisała inteligencją.- Paweł s szeptem szturchając lekko koleżankę
- Przestań głupku!!!- Ola wydarła się na cały głos.Wszyscy technicy i policjanci popatrzyli w ich stronę.
-Wstyd mi za was.- skomentował krótko Adam i klęknął przy zwłokach dziewczyny
- Dostała dwa razy w plecy, i raz w nogę. Prawdopodobnie uciekała przed zabójcą.
- Nie strzelała??- spytała Basia
-Nie miała broni. Jej broń spokojnie leży w pokoju ochrony. Sprawdziliśmy nie była używana.
- Może więc znała napastnika?Przesłuchaliście jej kolegów z którymi była na nocnej zmianie? Kto ją znalazł?- spytał nadkomisarz
-Jej kolega z tej samej zmiany Henryk Zdrojewski. Tam stoi- technik wskazał na młodego chłopaka stojącego niedaleko drzwi wejściowych
Basia idź porozmawiaj z chło…- nie dokończyłbo zadzwoniła jego komórka
- Marek- Adam przeczytał napis na wyświetlaczu i spojrzał na przyjaciół. Po krótkiej chwili odebrał a Basi dał znak ręką by poszła pogadać ze Zdrojewskim.
- Co!!! To nie możliwe!!! W takim razie zostań z nią.JAkąś cię wytłumaczę
Gdy Adam skończył rozmowę Paweł z Oliwią spojrzeli na niego pytającym wzrokiem
-Kaśka w nocy próbowała popełnić samobójstwo. NAszczęście ją odratowali
-O matko!!!- Oliwia zakryła twarz rękami
-Co się stało?- spytała Baśka
-Kasia chciała, ona….chcia
- Co? Wydukaj to wreszcie!!!- Baśka chwytając koleżankę za ramiona
-Kasia chciała popełnić samobójstwo, bo dowiedziała się o tym,że poroniła- wyjaśnił Adam- Musimy wracać do pracy- dodał pochwili
-Czego dowiedziałaś się od Zdrojewskiego?
Basia pokręciła przecząco głową
-Co to znaczy?
-No nic.Dziwne bo chłopak znalazł ja dopiero nad ranem czyli po jakiś czterech może pięciu godzinach od śmierci. Po za tym nic nie wie. Nic nie słyszał
-Dziewczyna zginęła gdzieś kilka minut po północy.- wtrącił się technik
-Dziewczyna , dziewczyna, a może jakieś personalia co?-Adam patrząc na technika
-A tak oczywiście komisarzu. To Angelika Borys- Kownacka . Miała 25 lat.Była wdową
- Wdową?- zapytał Adam z niedowierzaniem
- Tak. Jej mąż Patryk Kownacki zginął w Iraku pół roku temu.
Na komendzie.
Gdy tylko komisarze weszli do kanciapy zadzwonił prokurator Dumicz.
- Zaprasza nas do swojego gabinetu, widocznie mu do nas nie po drodze.- Zawada wstając z krzesła.
U Prokuratora
Dumicz siedział prosto na krześle i obgryzał długopis.
- Czemu dopiero teraz jestście spowrotem? To wszystko trwa za długo!!
- Możemy usiąść?- spytał Zawada patrząc na dwa krzesła stojące przy biurku
- Proszę- prokurator niechętnie.-Co udało Wam się ustalić
- Właściwie to jeszcze nie wiele. Sprawa jest dosyć dziwna- zaczął Zawada siadając na krześle
- Macie jakiś podejrzanych? Przecież to spokojna okolica zawsze była.Może to jakieś porachunki gangsterskie.- Dumicz spoglądając raz na Baśkę, raz na Adama.
-Tak pewnie przyjechali ci z Wołomina rozejrzeć się trochę w stolicy.- wypalił Paweł i wybuchnął śmiechem.
Oliwka spuściła głowę i z trudem powstrzymywała się od śmiechu
- Dość tego!!!!- Dumicz wstał i oparł ręce o biurko- Nie pozwolę sobie na takie żarty!!!
Zapanowała cisza.Oliwia z Pawłem z wielkim trudem tłumili śmiech.Basia z Adamem wymienili spojrzenia.
- Jeśli się nie mylę to nie jesteście dziś w komplecie.- stwierdził Prokurator przeliczając w pamięci, bo nie znał jeszcze dobrze swojego zespołu
- Komisarz Brodecki ma kłopoty rodzinne a aspiranciz wywiadowczego są chorzy.- Adam
-Dopadła ich grypa- włączyła się Oliwia.
ciąg dalszy nastąpi!!!
Pozdrawiam serdecznie i czekam na komentarze.Wiem,że notka dziś może nie jest zbyt ciekawa, no i trochę krótka ale dajcie mi szansę. W następnym odcinku dowiecie się trochę więcej o sprawie i daję słowo,że akcja jeszcze się rozwinie.
3 marca 2007
5/46
Mimo późnej pory Kryminalni zdecydowali sie pojechac na komendę i przesłuchać zatrzymanych. Brodecki został w szpitalu przy Kasi.
- Marek, na razie jej nic nie mów- poradził Paweł- moze nie wiedziała i sie nie dowie
- a jak wiedziała?- zapytał Brodecki
- to tym bardziej jej nie mów. Przynajmniej dopoki nie poczuje sie lepiej- stwierdził Nowacki – cześć!
Na parkingu komendy
- widze ze Cie ciągnie , co?- zapytał Zawada, Pawła
- też – mruknął Paweł patrząc z niepokojem na Basię, która wydawała sie nieobecna.
Na komendzie czekała ich niespodzianka w postaci prokuratora.
- dlaczego ja sie z telewizji dowiaduję o przeprowadzonej akcji ? – ostro zapytał Dumicz
- bo nie było czasu żeby wysyłac zaproszenia na akcję- wypalił bez namysłu Paweł , który z szuflady biurka wyciągnął swoją odznakę i poszedł razem z Adamem do pokoju przesłuchań.
- słucham?- zdziwił sie Dumicz jednak nikt mu nie odpowiedział
W pokoju przesłuchań Basia spisywała personalia postrzelonego mężczyzny. Za szybą obdserwowali ją Zawada i Paweł. Po chwili dołączył do nich Grodzki
- a Ty co tu robisz?- zdziwił sie Adam
- pracuję- burknął inspektor-Orlicz został zwolniony z powodu złego stanu zdrowia a ten tu to Mikołaj Iwański. Siedzieli razem z Orliczem w jednej celi
- jak na chorego to jest w całkiem niezłej kondycji- stwierdził Paweł
Przesłuchanie
- skąd pomysł na napady?- Basia
- no w koncu trzeba z czegoś żyć, nie?- Iwański- a Leszek twierdził ze a sztuce mozna zarobić. No i miał rację
- genialny plan- zakpiła Basia- wiesz, ze za włamania, szantaż i próbę morderstwa policjanta nie wyjdziesz szybko z kryminału? Moze już wcale?
- sama w to nie wierzysz- zasmiał sie Iwański- wyjde szybciej niz Ci sie wydaje ślicznotko!
- zamknij sie! – warknęła Basia . Storosz wyłączyła magnetofon, zabrała akta i wyszła.
- w porządku?- zapytał Paweł
- nie! – burknęła tylko Basia- chce przesłuchać Orlicza!
- po co Ci to? Ja sie nim zajmę- stwierdził Zawada- jedzcie do domu!
- Adam!!- zawołała Basia
- Basia, nie denerwuj mnie- odpowiedział Zawada- nie bedziesz go przesłuchiwać. On tylko na to czeka! Paweł, do roboty! Oo witam pana prokuratora!
- co to za samowolka! Chcę byc informowany o wszystkim!- Dumicz
- szybka akcja. Własnie konczymy sprawe. Jutro bedzie pan miał wszystkie akta – wyjasniła Basia siadając przy biurku
- nie pochwalam takich wyczynów- warknął Dumicz a stojący za nim Paweł zaczął go przedrzeźniać.
- my również nie, ale czasem sytuacja tego wymaga- odpowiedział Zawada starając sie zachować powagę widząc poczynania Pawła. Basia równiez z trudem powstrzymywała smiech.
- żeby mi to było ostatni raz!! Jutro chce miec całą dokumentację. Dowidzenia- pożegnał sie prokurator.
- poszedł- spokojnie stwierdził Nowacki wyglądając na korytarz. a w małym pomieszczeniu gruchnął smiech. Atmosfera rozładowała się i Paweł wszedł do pokoju przesłuchań gdzie czekał juz leszek Orlicz.
- Adam, chcesz kawy?- zapytala Basia
- nie, dzieki. – uśmiechnął sie Adam- zadzwonie do Marka.
Przesłuchanie
- chcę zeby Basia tu przyszla- zażadał Leszek
- a mogę wiedzieć po co?- zapytał Paweł
- bo mam do niej sprawę
- o ile mi wiadomo komisarz Storosz jest teraz zajęta- stwierdził Paweł- ale pytania zadaję Ja a Ty odpowiadasz. Z informacji jakie otrzymaliśmy został pan zwolniony z kary z powodów zdrowotnych
- taak Mam niskie cisnienie - odpowiedział Leszek
- tak? A ja tu mam zapisane co innego- Paweł- lekarz stwiedził wadę serca. którą mozna usunąc operacyjnie. Termin miał pan wyznaczony tydzien temu
- no i co z tego?
- a to ze masz swietną kondycję jak na kogoś cięzko chorego- ironicznie stwierdził Paweł- moze sie nie znam ale zamiast w muzeum powinieneś byc szpitalu.
- gdzie jest Basia?
- aha, zmieniamy temat tak? Powtarzam ze komisarz Storosz jest zajęta- spokojnie powtórzył Paweł
- ale ja chce z nią porozmawiać! Ja ją kocham! I ona tez mnie kocha!
- kocha, ale swojego męża- wypalił Paweł obserwując jak Orlicz blednie- no to co robiłes w muzeum?
- jak to męża? To niemozliwe!- wrzasnął Leszek
- spokojnie, bo ci cisnienie podskoczy!- stwierdził Paweł- koniec żartów i odpowiadaj na pytania!
Godzinę później Adam zmienił Pawła przy przesłuchaniu.
- cięzki zawodnik- westchnął Paweł siadając na biurku Basi
- zajęta jestem- mruknęła Basia
- mhm, widzę własnie- Paweł- zostaw juz te papiery. Dzwoniliscie do Marka?
- tak. Kasia sie juz obudziła ale chyba nic nie wiedziała o dziecku- Basia- aha, dla Pana informacji , panie Nowacki to bardzo kocham swojego męża, zwłaszcza jak jest zazdrosny
- ja jestem zazdrosny? Wydawało Ci sie- zasmiał sie Paweł a Basia usiadła mu na kolanach całując go
- mhhmmm, nie przeszkadzam?-usłyszeli głos Adama
- noo, tak troszkę- stwierdziła Basia
- oj dzieciaki, dzieciaki- Zawada- zmykajcie do domu
- a co z nim?- Paweł
- wraca za kratki i szybko nie wyjdzie- Adam
- mowie ze zazdrosny to sie wypiera- przekomarza sie Basia
- o Ciebie? Nigdy w życiu!- Paweł
- o Ty! Nie lubie Cie!- Basia
- ja Ciebe tez nie- odparował Paweł znowu całując Basię
- powariowali- pokrecił głową Zawada i wszyscy wyszli z komendy
KONIEC cz.46
Trochę bez sensu ta notka ale jakos mi nie wyszła. Chciałam jakos zakonczyć sprawę i wprowadzić trochę humoru ale wyszło rochę głupawe. No cóż zdarza sie!
Pozdrawiam!!
- Marek, na razie jej nic nie mów- poradził Paweł- moze nie wiedziała i sie nie dowie
- a jak wiedziała?- zapytał Brodecki
- to tym bardziej jej nie mów. Przynajmniej dopoki nie poczuje sie lepiej- stwierdził Nowacki – cześć!
Na parkingu komendy
- widze ze Cie ciągnie , co?- zapytał Zawada, Pawła
- też – mruknął Paweł patrząc z niepokojem na Basię, która wydawała sie nieobecna.
Na komendzie czekała ich niespodzianka w postaci prokuratora.
- dlaczego ja sie z telewizji dowiaduję o przeprowadzonej akcji ? – ostro zapytał Dumicz
- bo nie było czasu żeby wysyłac zaproszenia na akcję- wypalił bez namysłu Paweł , który z szuflady biurka wyciągnął swoją odznakę i poszedł razem z Adamem do pokoju przesłuchań.
- słucham?- zdziwił sie Dumicz jednak nikt mu nie odpowiedział
W pokoju przesłuchań Basia spisywała personalia postrzelonego mężczyzny. Za szybą obdserwowali ją Zawada i Paweł. Po chwili dołączył do nich Grodzki
- a Ty co tu robisz?- zdziwił sie Adam
- pracuję- burknął inspektor-Orlicz został zwolniony z powodu złego stanu zdrowia a ten tu to Mikołaj Iwański. Siedzieli razem z Orliczem w jednej celi
- jak na chorego to jest w całkiem niezłej kondycji- stwierdził Paweł
Przesłuchanie
- skąd pomysł na napady?- Basia
- no w koncu trzeba z czegoś żyć, nie?- Iwański- a Leszek twierdził ze a sztuce mozna zarobić. No i miał rację
- genialny plan- zakpiła Basia- wiesz, ze za włamania, szantaż i próbę morderstwa policjanta nie wyjdziesz szybko z kryminału? Moze już wcale?
- sama w to nie wierzysz- zasmiał sie Iwański- wyjde szybciej niz Ci sie wydaje ślicznotko!
- zamknij sie! – warknęła Basia . Storosz wyłączyła magnetofon, zabrała akta i wyszła.
- w porządku?- zapytał Paweł
- nie! – burknęła tylko Basia- chce przesłuchać Orlicza!
- po co Ci to? Ja sie nim zajmę- stwierdził Zawada- jedzcie do domu!
- Adam!!- zawołała Basia
- Basia, nie denerwuj mnie- odpowiedział Zawada- nie bedziesz go przesłuchiwać. On tylko na to czeka! Paweł, do roboty! Oo witam pana prokuratora!
- co to za samowolka! Chcę byc informowany o wszystkim!- Dumicz
- szybka akcja. Własnie konczymy sprawe. Jutro bedzie pan miał wszystkie akta – wyjasniła Basia siadając przy biurku
- nie pochwalam takich wyczynów- warknął Dumicz a stojący za nim Paweł zaczął go przedrzeźniać.
- my również nie, ale czasem sytuacja tego wymaga- odpowiedział Zawada starając sie zachować powagę widząc poczynania Pawła. Basia równiez z trudem powstrzymywała smiech.
- żeby mi to było ostatni raz!! Jutro chce miec całą dokumentację. Dowidzenia- pożegnał sie prokurator.
- poszedł- spokojnie stwierdził Nowacki wyglądając na korytarz. a w małym pomieszczeniu gruchnął smiech. Atmosfera rozładowała się i Paweł wszedł do pokoju przesłuchań gdzie czekał juz leszek Orlicz.
- Adam, chcesz kawy?- zapytala Basia
- nie, dzieki. – uśmiechnął sie Adam- zadzwonie do Marka.
Przesłuchanie
- chcę zeby Basia tu przyszla- zażadał Leszek
- a mogę wiedzieć po co?- zapytał Paweł
- bo mam do niej sprawę
- o ile mi wiadomo komisarz Storosz jest teraz zajęta- stwierdził Paweł- ale pytania zadaję Ja a Ty odpowiadasz. Z informacji jakie otrzymaliśmy został pan zwolniony z kary z powodów zdrowotnych
- taak Mam niskie cisnienie - odpowiedział Leszek
- tak? A ja tu mam zapisane co innego- Paweł- lekarz stwiedził wadę serca. którą mozna usunąc operacyjnie. Termin miał pan wyznaczony tydzien temu
- no i co z tego?
- a to ze masz swietną kondycję jak na kogoś cięzko chorego- ironicznie stwierdził Paweł- moze sie nie znam ale zamiast w muzeum powinieneś byc szpitalu.
- gdzie jest Basia?
- aha, zmieniamy temat tak? Powtarzam ze komisarz Storosz jest zajęta- spokojnie powtórzył Paweł
- ale ja chce z nią porozmawiać! Ja ją kocham! I ona tez mnie kocha!
- kocha, ale swojego męża- wypalił Paweł obserwując jak Orlicz blednie- no to co robiłes w muzeum?
- jak to męża? To niemozliwe!- wrzasnął Leszek
- spokojnie, bo ci cisnienie podskoczy!- stwierdził Paweł- koniec żartów i odpowiadaj na pytania!
Godzinę później Adam zmienił Pawła przy przesłuchaniu.
- cięzki zawodnik- westchnął Paweł siadając na biurku Basi
- zajęta jestem- mruknęła Basia
- mhm, widzę własnie- Paweł- zostaw juz te papiery. Dzwoniliscie do Marka?
- tak. Kasia sie juz obudziła ale chyba nic nie wiedziała o dziecku- Basia- aha, dla Pana informacji , panie Nowacki to bardzo kocham swojego męża, zwłaszcza jak jest zazdrosny
- ja jestem zazdrosny? Wydawało Ci sie- zasmiał sie Paweł a Basia usiadła mu na kolanach całując go
- mhhmmm, nie przeszkadzam?-usłyszeli głos Adama
- noo, tak troszkę- stwierdziła Basia
- oj dzieciaki, dzieciaki- Zawada- zmykajcie do domu
- a co z nim?- Paweł
- wraca za kratki i szybko nie wyjdzie- Adam
- mowie ze zazdrosny to sie wypiera- przekomarza sie Basia
- o Ciebie? Nigdy w życiu!- Paweł
- o Ty! Nie lubie Cie!- Basia
- ja Ciebe tez nie- odparował Paweł znowu całując Basię
- powariowali- pokrecił głową Zawada i wszyscy wyszli z komendy
KONIEC cz.46
Trochę bez sensu ta notka ale jakos mi nie wyszła. Chciałam jakos zakonczyć sprawę i wprowadzić trochę humoru ale wyszło rochę głupawe. No cóż zdarza sie!
Pozdrawiam!!
24 lutego 2007
4/46
Witam wszystkich!
Przykro mi, ze paru osobom nie spodobał sie powrót Leszka. No ale pojawił sie i nie zmienię tego faktu. Tak samo nie mam zamiaru zmieniać swojego pomysłu związanego z rozwiązaniem sprawy Górskiego(dość dramatyczna sytuacja sie rozwinie) a jak znam życie to KTOŚ bedzie twierdził ze popełniłam plagiat.
Zawada z Basią postanowili działać z zaskoczenia więc wycofali sie przed budynek gdzie czekała reszta ekipy.
- dzwonić po AT ?- zapytała Basia
- nie, musimy działac szybko a dojazd brygady zajmie dużo czasu- stwierdził Zawada- Marek, do cholery, miałeś zostać w samochodzie!!
- nie mogę! Zrozum , że chodzi o życie mojej żony!- Marek
- rozumiem Cię- westchnął Adam- masz jakiś plan?
- chyba tak- Marek- Kasia kiedyś oprowadzała mnie po budynku i pokazała sekretne przejscie
- pamietasz gdzie to jest?- Basia
- stoisz koło niego. Idziemy!- Brodecki odsunął z trudem wielką planszę informującą o godzinach otwarcia i oczom zebranych ukazały sie niewielkie dzwi.
- musze wam powiedzieć ze w budynku jest Leszek Orlicz- powiedziała cicho Basia
- widziałem, kurka- mruknął Żałoda przeciskując sie przez otwór- chyba musze trochę pocwiczyć na siłowni
Po chwili grupka policjantów pod przewodnictwem Marka ruszyła krętym korytarzem w górę.
- aa myyysz!!- pisnęła nagle Oliwia widząc małe stworzonko uciekające pod scianą
- Olka! – skarciła koleżankę Zuzia- ona sia bardziej boi od Ciebie!
- cicho! Rozdzielamy sie sie!- Marek- Zuzia , Ja i Szczepan idziemy w lewo a wy wychodzicie tym wyjsciem. Wyjdziecie w gabinecie szefa.
Oliwka z Basią tuż za Adamem, z bronią w dłoniach, ostrożnie otwarli dzwi i weszli do gabinetu.
- kryć sie!- głośnym szeptem wydał polecenie Adam widząc otwierające sie dzwi gabinetu. Mężczyzna wyciągnął telefon i w tym momencie zobaczył Basię przyczajoną koło biurka. Zawada wkroczył do akcji przystawiając mu pistolet do skroni.
- rusz sie a własna matka Cie nia pozna- warknął nadkomisarz zakładając mu kajdanki- Ola pilnuj go. Basia, chodz!
Policjanci ostrożnie wysunęli sie z gabinetu. Z lewej strony usłyszeli podniesione głosy
- zostaw ją! Ona nic nie wie!
- zamknij sie! Gdzie kasa??
- nie mam takie sumy!
- masz godzinę albo ta panienka podzieli los pozostałych!!
- stary uspokój sie!- usłuszeli głos Leszka- jak go zabijesz to nic nie bedziesz miał.
- niczego sie w pierdlu nie nauczyłeś? Wiec zamknij sie! Jak skonczymy tutaj to znajdziemy tą panienkę, która Cie wsadziła i sie zabawimy
- POLICJA!! NIE RUSZAJ SIE! RZUĆ BROŃ !!- krzyknął Marek ukryty w głębi korytarza
- kurwa ! – zaklął facet i strzelił w stronę Brodeckiego. Równocześcnie Kasia zaczęła histerycznie płakać- zamknij sie dziwko!!- wrzasnął i kopnął ją mocno w brzuch. Brodecka jęknęła z bólu i skuliła sie pod scianą.
- odłóz to! – nagle nie wiadomo skąd koło ganstera znalazł sie Marek- słyszysz co mówie? Jesteś otoczony! Nie masz szans!
Na potwierdzenie jego słów z zakamarków wyłoniła sie reszta policjantów. Facet uśmiechnał sie kpiąco i wycelował w Kasię.
- czyżby? Jesteś aż taki szybki?
- On nie, ale ja tak!- odezwał sie Zawada odwracając uwagę bandyty a Marek strzelił mu w rękę. Bron wypadła mu z ręki a facet trzymał sie za rękę równoczesnie jęcząc z bólu i klnąc.
- pożałujesz tego psie!! Znajdę Cie, choćby w piekle!- wrzeszczał. Szczepan zakuł go w kajdanki. Brodecki ukląkł przy Kasi
-kochanie już po wszystkim! Adam! Ona krwawi!
- Baska dzwon po karetkę! – krzyknął Zawada prowadząc Leszka, który nagle wyrwał mu się i w biegu uderzył Basię. Storosz upadła na posadzkę a Orlicz uciekał dalej. Basia pozbierała sie szybko i wraz z Zuzią rzuciły sie w pogoń za uciekinierem.
- stój bo strzelam!- wrzasnęła Basia
- nie zrobisz tego!
- a załozysz sie?- Zuzia
- Leszek stój! Słyszysz?
Wbiegli w slepy zaułek. Orlicz był w pułapce.
- nie ruszaj sie bo strzelę!- zagroziła Basia
- kochanie, nie zrobisz tego- uśmiechnął sie Leszek- wiem , że nadal mnie kochasz!
- zamknij sie! Pod scianę!- wciekła Basia zakładała kajdanki
- ależ Basienko!
- nie słyszysz co co koleżanka do Ciebie mówi?- właczyła sie Zuzia i po chwili prowadziły skutego Orlicza dp samochodu policyjnego. Karetka na sygnale własnie podjechała i dwoch lekarzy wbiegło do srodka.
1,5 godzny pózniej czekali w szpitalnym korytarzu na informację od lekarza. Basia siedziała zamyślona na krześle , gdy nagle poczuła delikatny dotyk dłoni na ramieniu i po chwili przytuliła sie do Pawła. Brodecki chodził po korytarzy wte i wewte.
- Marek, usiądz wreszcie- zniecierpliwił sie Zawada
Brodecki usiadł ale po chwili poderwał sie na widok lekarza.
- pan Brodecki?- lekarz- już po operacji.
- co z nią?- Marek
- wskutek uderzenia doszło do pęknięcia śledziony- powiedział lekarz- operacja sie udała i nie musieliśmy usuwać narządu. Wszystko bedzie dobrze
- bardzo dziekuję. Mogę ją zobaczyć?
- tak , oczywiscie. Jeszcze jedno. Bardzo mi przykro ale wskutek krwotoku pacjentka straciła dziecko
- co takiego?- zdziwił sie Maek
- nie wiedzieliście jeszcze? Pańska żona była w 3 tygodniu ciąży. Bardzo mi przykro.
Wszyscy zaskoczeni wpatrywali sie w oddalającego sie lekarza. Brodecki klapnął na krzesło i ukrył twarz w dłoniach.
- jak ja jej to powiem?- padło pytanie na które nikt nie umiał odpowiedzieć.
ciąd dalszy nastąpi !!!!!
Przykro mi, ze paru osobom nie spodobał sie powrót Leszka. No ale pojawił sie i nie zmienię tego faktu. Tak samo nie mam zamiaru zmieniać swojego pomysłu związanego z rozwiązaniem sprawy Górskiego(dość dramatyczna sytuacja sie rozwinie) a jak znam życie to KTOŚ bedzie twierdził ze popełniłam plagiat.
Zawada z Basią postanowili działać z zaskoczenia więc wycofali sie przed budynek gdzie czekała reszta ekipy.
- dzwonić po AT ?- zapytała Basia
- nie, musimy działac szybko a dojazd brygady zajmie dużo czasu- stwierdził Zawada- Marek, do cholery, miałeś zostać w samochodzie!!
- nie mogę! Zrozum , że chodzi o życie mojej żony!- Marek
- rozumiem Cię- westchnął Adam- masz jakiś plan?
- chyba tak- Marek- Kasia kiedyś oprowadzała mnie po budynku i pokazała sekretne przejscie
- pamietasz gdzie to jest?- Basia
- stoisz koło niego. Idziemy!- Brodecki odsunął z trudem wielką planszę informującą o godzinach otwarcia i oczom zebranych ukazały sie niewielkie dzwi.
- musze wam powiedzieć ze w budynku jest Leszek Orlicz- powiedziała cicho Basia
- widziałem, kurka- mruknął Żałoda przeciskując sie przez otwór- chyba musze trochę pocwiczyć na siłowni
Po chwili grupka policjantów pod przewodnictwem Marka ruszyła krętym korytarzem w górę.
- aa myyysz!!- pisnęła nagle Oliwia widząc małe stworzonko uciekające pod scianą
- Olka! – skarciła koleżankę Zuzia- ona sia bardziej boi od Ciebie!
- cicho! Rozdzielamy sie sie!- Marek- Zuzia , Ja i Szczepan idziemy w lewo a wy wychodzicie tym wyjsciem. Wyjdziecie w gabinecie szefa.
Oliwka z Basią tuż za Adamem, z bronią w dłoniach, ostrożnie otwarli dzwi i weszli do gabinetu.
- kryć sie!- głośnym szeptem wydał polecenie Adam widząc otwierające sie dzwi gabinetu. Mężczyzna wyciągnął telefon i w tym momencie zobaczył Basię przyczajoną koło biurka. Zawada wkroczył do akcji przystawiając mu pistolet do skroni.
- rusz sie a własna matka Cie nia pozna- warknął nadkomisarz zakładając mu kajdanki- Ola pilnuj go. Basia, chodz!
Policjanci ostrożnie wysunęli sie z gabinetu. Z lewej strony usłyszeli podniesione głosy
- zostaw ją! Ona nic nie wie!
- zamknij sie! Gdzie kasa??
- nie mam takie sumy!
- masz godzinę albo ta panienka podzieli los pozostałych!!
- stary uspokój sie!- usłuszeli głos Leszka- jak go zabijesz to nic nie bedziesz miał.
- niczego sie w pierdlu nie nauczyłeś? Wiec zamknij sie! Jak skonczymy tutaj to znajdziemy tą panienkę, która Cie wsadziła i sie zabawimy
- POLICJA!! NIE RUSZAJ SIE! RZUĆ BROŃ !!- krzyknął Marek ukryty w głębi korytarza
- kurwa ! – zaklął facet i strzelił w stronę Brodeckiego. Równocześcnie Kasia zaczęła histerycznie płakać- zamknij sie dziwko!!- wrzasnął i kopnął ją mocno w brzuch. Brodecka jęknęła z bólu i skuliła sie pod scianą.
- odłóz to! – nagle nie wiadomo skąd koło ganstera znalazł sie Marek- słyszysz co mówie? Jesteś otoczony! Nie masz szans!
Na potwierdzenie jego słów z zakamarków wyłoniła sie reszta policjantów. Facet uśmiechnał sie kpiąco i wycelował w Kasię.
- czyżby? Jesteś aż taki szybki?
- On nie, ale ja tak!- odezwał sie Zawada odwracając uwagę bandyty a Marek strzelił mu w rękę. Bron wypadła mu z ręki a facet trzymał sie za rękę równoczesnie jęcząc z bólu i klnąc.
- pożałujesz tego psie!! Znajdę Cie, choćby w piekle!- wrzeszczał. Szczepan zakuł go w kajdanki. Brodecki ukląkł przy Kasi
-kochanie już po wszystkim! Adam! Ona krwawi!
- Baska dzwon po karetkę! – krzyknął Zawada prowadząc Leszka, który nagle wyrwał mu się i w biegu uderzył Basię. Storosz upadła na posadzkę a Orlicz uciekał dalej. Basia pozbierała sie szybko i wraz z Zuzią rzuciły sie w pogoń za uciekinierem.
- stój bo strzelam!- wrzasnęła Basia
- nie zrobisz tego!
- a załozysz sie?- Zuzia
- Leszek stój! Słyszysz?
Wbiegli w slepy zaułek. Orlicz był w pułapce.
- nie ruszaj sie bo strzelę!- zagroziła Basia
- kochanie, nie zrobisz tego- uśmiechnął sie Leszek- wiem , że nadal mnie kochasz!
- zamknij sie! Pod scianę!- wciekła Basia zakładała kajdanki
- ależ Basienko!
- nie słyszysz co co koleżanka do Ciebie mówi?- właczyła sie Zuzia i po chwili prowadziły skutego Orlicza dp samochodu policyjnego. Karetka na sygnale własnie podjechała i dwoch lekarzy wbiegło do srodka.
1,5 godzny pózniej czekali w szpitalnym korytarzu na informację od lekarza. Basia siedziała zamyślona na krześle , gdy nagle poczuła delikatny dotyk dłoni na ramieniu i po chwili przytuliła sie do Pawła. Brodecki chodził po korytarzy wte i wewte.
- Marek, usiądz wreszcie- zniecierpliwił sie Zawada
Brodecki usiadł ale po chwili poderwał sie na widok lekarza.
- pan Brodecki?- lekarz- już po operacji.
- co z nią?- Marek
- wskutek uderzenia doszło do pęknięcia śledziony- powiedział lekarz- operacja sie udała i nie musieliśmy usuwać narządu. Wszystko bedzie dobrze
- bardzo dziekuję. Mogę ją zobaczyć?
- tak , oczywiscie. Jeszcze jedno. Bardzo mi przykro ale wskutek krwotoku pacjentka straciła dziecko
- co takiego?- zdziwił sie Maek
- nie wiedzieliście jeszcze? Pańska żona była w 3 tygodniu ciąży. Bardzo mi przykro.
Wszyscy zaskoczeni wpatrywali sie w oddalającego sie lekarza. Brodecki klapnął na krzesło i ukrył twarz w dłoniach.
- jak ja jej to powiem?- padło pytanie na które nikt nie umiał odpowiedzieć.
ciąd dalszy nastąpi !!!!!
11 lutego 2007
3/46
Witajcie !!
Cieszy mnie fakt ze odwiedzacie bloga, mimo ze ze notki pojawiają sie tylko w weekendy. Nie mogę doczekać sie nowej serii. Zwłaszcza odcinków , które są własnie kręcone na Malcie. Czytałam ze Zawada trochę ucierpi- związany i nieprzytomy, przywiązany do skały. Cięzko bedzie przeżyć taki widok. A nowe odcinki maja sie zacząc od 10 marca czyli już za miesiąc!!!! Mam nadzieję ze Adam dopadnie Nowackiego!
A jaki plan opowiadań? Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na myslenie o blogu ale mam parę niespodzianek .
Na pewno zostanie rozwiązana sprawa Górskiego( bedzie sie działo!!!). Urodzi sie dziecko Adama i Izy. U panstwa Brodeckich również trochę niespokojnie. U Nowackich też kilka niespodzianek i cięzkich przeżyć. Wyjasni sie co takiego wydarzyło sie miedzy Pawłem i Oliwią. Ale bedzie też wesoło : parę imprez + slub koscielny i wesele Adama i Izy. No i oczywscie urlop ekipy. Moze komuś sie powiększy rodzinka? Od jakiegoś czasu pewnie widzicie ze Emilian Kamiński sie pojawił w obsadzie. Mam nadzieję ze niedługo dotrę do tego opowiadania i ujawni sie co to za postać.
Jak widać planów mnóstwo tylko brak czasu zeby to zrealizować. Niestety w ciągu tygodnia nie mam siły zeby pisać notki. Jezeli siadam przy kompie to na kilka minut zeby odebrać pocztę i przeczytać komentarze na blogu. Ale ważniejsza od bloga jest praca. Minęło juz 1,5 miesiąca . Szybko to przeleciało.
OOj ale sie rozpisałam a notka czeka. Zaczęłam to tydzien temu ale jakos nie miałam chęci ani nastroju do pisania opowiadanka. Już sie poprawiam!
Wrócili na komendę dzielac sie zdobytymi informacjami.
- czekajcie- przerwał Marek- pare dni temu Kasia mi mowiła ze jej szef ma jakies kłopoty.
- no to dzwon do niej- zniecierpliwiła sie Zuzia
- no juz, juz dzwonie- powiedział Marek i wybrał numer telefonu.
- dziewczyny, jezeli ten kumpel Misiaka ma rację to trzeba sprawdzić zgłoszenia o włamaniach i kradzieżach- stwierdził Zawada
- i pewnie my to mamy zrobić co?- zapytała Basia
- no a kto? Moze ja?- zażartował Adam
- Kasia przyjdzie jutro. Dziś nie moze bo ma lekkie urwanie głowy w pracy- powiedział Marek koncząc rozmowe
- no to trudno- Adam- wiecie, co? Późno juz.
- czyli zostawiamy to na jutro?- Zuzia- no to super, bo jestem umówiona
- znamy go?- zainteresował sie Marek
- niee i na pewno nie poznacie- drażniła sie Ostrowska- Paaa!
- a jak tam nasz nowy prokurator?- Basia
- lepiej nie pytaj- machnął reką Marek
- nadgorliwy typek w garniturku- stwierdził Adam ubierając kurtkę- cholera, znowu pada snieg
Parę godzin pózniej Zawada odebrał telefon
- no co jest Marek?
- nie mogę sie dodzwonić do Kasi- usłyszał zdenerwowany głos Marka- telefonu w muzeum nikt nie odbiera a komórkę ma wyłączoną
- Marek spokojnie. Moze po prostu nie ma czasu- uspokajał go Adam
- nie wiem,mam złe przeczucia- odpowiedział Brodecki- powiedziała mi wczesniej ze pójdzie do szefa pogadać z Nim o naszej sprawie. Potem zadzwoniła jeszcze raz i powiedziała ze bedzie później
- jest jeszcze wczesnie
- Adam do cholery ! Jakie wczesnie?? Jest 23:15! – wrzasnął Marek
- no to co Ty jeszcze robisz w domu? Na Twoim miejscu już dawno bym pojechał do tego przekletego muzeum sprawdzić !- odpłacił mu Zawada krzykiem
- a myslisz ze gdzie ja jestem?
- to trzeba było tak od razu mowic- Zawada- już jadę. Zadzwon do reszty, mogą sie przydać!
- dobra- burknął Marek i sie rozłączył
-musisz jechać?- zapytała sennie Iza
- myslałem ze spisz- ADam
-spałam, ale ktoś mnie obudził- wymruczała
- przepraszam
- mała była pierwsza, chyba tym razem tanczy sambę- uśmiechnęła sie Iza
- ja jej dam tanczyć sambę- pogroził Adam i wygrzebał sie z łózka- szybko wróce
- mhm, jak zawsze. dobranoc- Iza
Zawada szybko ubrał sie , po namyśle wział bron i wyszedł. Po 25 minutach zatrzymał sie przy nieduzym budynku , w którym znajdowało sie małe , prywatne muzeum.
- czesc, i co sie dzieje?- zapytał Adam
- pare minut temu do srodka weszło kilku facetów- zaraportowała Oliwia
- wchodzimy?- zapytała Basia
- tak. Marek, Ty tu zostajesz- Adam
- zwariowaleś! Tam jest moja żona!- Marek
- nie drzyj sie! Własnie dlatego zostajesz tutaj- ostudził go Zawada- wsiadaj do samochodu a my zobaczymy co sie dzieje.
- Adam!- próbował jeszcze Brodecki ale widząc stalowe spojrzenie nadkomisarza wsiadł do samochodu.
Po chwili kilka postaci rozproszyło sie i zapadała cisza. Brodecki wysiadł z auta i ruszył na tyły budynku.
Zawada i Storosz dotarli do tylnego wejscia. Okazało sie otwarte wiec ostrożnie weszli do srodka. Po kilku krokach usłyszeli niewyraźne głosy. Basia nagle zbladła
-Adam, znam ten głos! To Leszek! Jakim cudem jest na wolnośći?
- jestes pewna ze to Leszek?- upewnił sie Zawada
- tak- Basia
ciąg dalszy nastąpi!!
Cieszy mnie fakt ze odwiedzacie bloga, mimo ze ze notki pojawiają sie tylko w weekendy. Nie mogę doczekać sie nowej serii. Zwłaszcza odcinków , które są własnie kręcone na Malcie. Czytałam ze Zawada trochę ucierpi- związany i nieprzytomy, przywiązany do skały. Cięzko bedzie przeżyć taki widok. A nowe odcinki maja sie zacząc od 10 marca czyli już za miesiąc!!!! Mam nadzieję ze Adam dopadnie Nowackiego!
A jaki plan opowiadań? Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na myslenie o blogu ale mam parę niespodzianek .
Na pewno zostanie rozwiązana sprawa Górskiego( bedzie sie działo!!!). Urodzi sie dziecko Adama i Izy. U panstwa Brodeckich również trochę niespokojnie. U Nowackich też kilka niespodzianek i cięzkich przeżyć. Wyjasni sie co takiego wydarzyło sie miedzy Pawłem i Oliwią. Ale bedzie też wesoło : parę imprez + slub koscielny i wesele Adama i Izy. No i oczywscie urlop ekipy. Moze komuś sie powiększy rodzinka? Od jakiegoś czasu pewnie widzicie ze Emilian Kamiński sie pojawił w obsadzie. Mam nadzieję ze niedługo dotrę do tego opowiadania i ujawni sie co to za postać.
Jak widać planów mnóstwo tylko brak czasu zeby to zrealizować. Niestety w ciągu tygodnia nie mam siły zeby pisać notki. Jezeli siadam przy kompie to na kilka minut zeby odebrać pocztę i przeczytać komentarze na blogu. Ale ważniejsza od bloga jest praca. Minęło juz 1,5 miesiąca . Szybko to przeleciało.
OOj ale sie rozpisałam a notka czeka. Zaczęłam to tydzien temu ale jakos nie miałam chęci ani nastroju do pisania opowiadanka. Już sie poprawiam!
Wrócili na komendę dzielac sie zdobytymi informacjami.
- czekajcie- przerwał Marek- pare dni temu Kasia mi mowiła ze jej szef ma jakies kłopoty.
- no to dzwon do niej- zniecierpliwiła sie Zuzia
- no juz, juz dzwonie- powiedział Marek i wybrał numer telefonu.
- dziewczyny, jezeli ten kumpel Misiaka ma rację to trzeba sprawdzić zgłoszenia o włamaniach i kradzieżach- stwierdził Zawada
- i pewnie my to mamy zrobić co?- zapytała Basia
- no a kto? Moze ja?- zażartował Adam
- Kasia przyjdzie jutro. Dziś nie moze bo ma lekkie urwanie głowy w pracy- powiedział Marek koncząc rozmowe
- no to trudno- Adam- wiecie, co? Późno juz.
- czyli zostawiamy to na jutro?- Zuzia- no to super, bo jestem umówiona
- znamy go?- zainteresował sie Marek
- niee i na pewno nie poznacie- drażniła sie Ostrowska- Paaa!
- a jak tam nasz nowy prokurator?- Basia
- lepiej nie pytaj- machnął reką Marek
- nadgorliwy typek w garniturku- stwierdził Adam ubierając kurtkę- cholera, znowu pada snieg
Parę godzin pózniej Zawada odebrał telefon
- no co jest Marek?
- nie mogę sie dodzwonić do Kasi- usłyszał zdenerwowany głos Marka- telefonu w muzeum nikt nie odbiera a komórkę ma wyłączoną
- Marek spokojnie. Moze po prostu nie ma czasu- uspokajał go Adam
- nie wiem,mam złe przeczucia- odpowiedział Brodecki- powiedziała mi wczesniej ze pójdzie do szefa pogadać z Nim o naszej sprawie. Potem zadzwoniła jeszcze raz i powiedziała ze bedzie później
- jest jeszcze wczesnie
- Adam do cholery ! Jakie wczesnie?? Jest 23:15! – wrzasnął Marek
- no to co Ty jeszcze robisz w domu? Na Twoim miejscu już dawno bym pojechał do tego przekletego muzeum sprawdzić !- odpłacił mu Zawada krzykiem
- a myslisz ze gdzie ja jestem?
- to trzeba było tak od razu mowic- Zawada- już jadę. Zadzwon do reszty, mogą sie przydać!
- dobra- burknął Marek i sie rozłączył
-musisz jechać?- zapytała sennie Iza
- myslałem ze spisz- ADam
-spałam, ale ktoś mnie obudził- wymruczała
- przepraszam
- mała była pierwsza, chyba tym razem tanczy sambę- uśmiechnęła sie Iza
- ja jej dam tanczyć sambę- pogroził Adam i wygrzebał sie z łózka- szybko wróce
- mhm, jak zawsze. dobranoc- Iza
Zawada szybko ubrał sie , po namyśle wział bron i wyszedł. Po 25 minutach zatrzymał sie przy nieduzym budynku , w którym znajdowało sie małe , prywatne muzeum.
- czesc, i co sie dzieje?- zapytał Adam
- pare minut temu do srodka weszło kilku facetów- zaraportowała Oliwia
- wchodzimy?- zapytała Basia
- tak. Marek, Ty tu zostajesz- Adam
- zwariowaleś! Tam jest moja żona!- Marek
- nie drzyj sie! Własnie dlatego zostajesz tutaj- ostudził go Zawada- wsiadaj do samochodu a my zobaczymy co sie dzieje.
- Adam!- próbował jeszcze Brodecki ale widząc stalowe spojrzenie nadkomisarza wsiadł do samochodu.
Po chwili kilka postaci rozproszyło sie i zapadała cisza. Brodecki wysiadł z auta i ruszył na tyły budynku.
Zawada i Storosz dotarli do tylnego wejscia. Okazało sie otwarte wiec ostrożnie weszli do srodka. Po kilku krokach usłyszeli niewyraźne głosy. Basia nagle zbladła
-Adam, znam ten głos! To Leszek! Jakim cudem jest na wolnośći?
- jestes pewna ze to Leszek?- upewnił sie Zawada
- tak- Basia
ciąg dalszy nastąpi!!
3 lutego 2007
2/46
Zawada wyszedł z gabinetu Grodzkiego i udał sie do swojego biura. Zastał Pawła stojącego przy otwartym oknie.. Nowacki był bardzo blady co zaniepokiło Zawadę.
- co jest?- zapytał Adam
- niee, już nic- odmruknął Paweł zamykajac okno
- no przecież widzę że sie źle czujesz- stwierdził Adam
- zaraz przejdzie- uśmiechnął sie blado Paweł siadając przy biurku- to tylko skutki uboczne naswietlań.
- Szczepan, odwieź go do domu. Jak Ci przejdzie to wrócisz do pracy ok?- zadecydował Adam
- ale…
- nie dyskutuj ze mną tylko marsz do domu!!Widzę Cie tutaj dopiero w poniedziałek- uciął dyskusję Zawada
- niech Ci będzie. Już sie zbieram tylko wydrukuję….- Paweł
- ja wydrukuję- powiedziała Basia wchodząc z Markiem – wiedziałam ze tak bedzie.
Szczepan i Paweł po chwili wyjechali z parkingu pod czujnym okiem Basi, która obserwowała ich przez okno.
- co z tymi dokumentami?- pytanie Adama przywróciło ją do rzeczywistości
- sam nie umiesz wydrukować?- zapytała Basia podchodząc do komputera. Po chwili podała Zawadzie plik kartek.
- dzieki- Adam- czego sie dowiedzieliście od byłej żony Misiaka ?
- niczego- stwierdził Marek- wyjechała pare miesiecy temu do Austrii
- no to dupa blada- podsumował Zawada- aa , zapomniałem wam powiedzieć , ze Dorota nas opuszcza na jakiś czas i bedzie ją zastepował nowy prokurator
- to ja sie zwalniam- stwierdził Marek- Adam, słuchaj.Trzeba by popytać na miescie o interesy Misiaka
-mhm, też o tym myslałem- Zawada- zajmiemy sie tym jutro. Późno już wiec koniec na dziś.Trzeba jakoś rozwiązać problem miejsc pracy. Dziś jest środa
- co masz na myśli?- Marek- przewidujesz kłopoty miedzy Oliwką i Pawłem ?
- wyczuwam nastroj bojowy u Oliwii- Zawada
- do poniedziałku daleko- Basia
- bedziemy sie martwić od poniedziałku o to- Adam- cześć !
Basia weszła do mieszkania , powiesiła kurtkę na wieszaku i weszła do pokoju. Usmiechnęła sie i przez chwilę podziewiała widok. Paweł spał na kanapie na brzuchu a na jego plecach słodko spał Kojak. Z szafy wyciągnęła koc, przykryła spiących panów a sama udała sie do łazienki.
Iza odłozyła ksiązkę słyszac odgłosy kroków Adama. Po chwili Adam połozył sie obok niej i prawie natychmiast zasnął. Dziennikarka pocałowała go delikatnie w usta , zgasiła lampkę i wtuliła sie w ramiona męża.
Następnego dnia na komendzie było dość nerwowo .Powodem był nowy prokurator, który miała sie zjawić lada chwila.
- Adam, masz coś na tego Misiaka?- zapytał Marek
- nic, ostatnio prowadził legalne intersy- mruknął Zawada- ale popytamy jego startych znajomych to sie czegoś dowiemy. Basia, Zuzia , Oliwia i Szczepan już zbierają informacje.
- a my? Mamy tu siedzieć i gnic aż nowy prokurator łaskawie znajdzie dla nas czas?- Brodecki był niezadowolony z sytuacji.
- Dzień Dobry- usłyszeli nieznajomy głos- chciałem panów uspokoić ze już znalazłem dla Was czas. Mam również nadzieję ze macie jakies informacje dla mnie w sprwie która aktualnie prowadzicie?
- chyba nie usłyszałem pana nazwiska- Zawada jak zawsze zachował zimna krew
- prokurator Jacek Dumicz- przedstawił sie- słyszałem o was bardzo dużo
- to komisarz Marek Brodecki, a ja nazywam sie Adam Zawada i jesterm nadkomisarzem. Reszta zespołu jest w terenie a jeden wraca w poniedziałek po dość długiej nieobecnosci spowodowanej chorobą- poinformował sucho Zawada- o panu niestety nie mieliśmy okazji nic usłyszeć
- rozumiem- stwierdził Dumicz- chciałbym jak najzybciej zakonczyć sprawe Misiaka
- my również- mruknął Brodecki
Dumicz obrzucił policjantów niechętnym wzrokiem i wyszedł na korytarz. Marek i Adam spojrzeli na siebie porozumiewaczo i parsknęli smiechem.
W tym samym czasie Basia i Szczepan weszli do dusznego lokalu, gdzie spodziewali sie spotkać dawnego wspólnika Misiaka, niejakiego Mariana Dzika.
- sorry , nie widziałeś moze Dzika ostatnio?- zapytał Szczepan jednego z klientów knajpki
- a kto pyta?
- Policja pyta- odparła Basia i pokazała legitymację służbową
- aaa, to nie widziałem- odburknął gość popijając piwo
- Baska, kurka , mogę?- zapytał nagle Żałoda a widząc kiwniecie głowa Basi wykopał kufel z piwem z reki
- co jest kur**??
- no to jak? Widziałeś go czy nie?- powtórzył pytanie Szczepan
- przychodzi tu codziennie ale dzis go nie było!
- to jak przyjdzie to zadzown na ten numer- Storosz podała mu wizytówkę i obydwoje wyszli. Na zewnątrz czekały już Zuzia i Oliwia.
- macie coś?- Basia
- chyba tak- zaczeła Zuzia- Misiak ostanio zajmował sztuką.
- tzn?- Żałoda
- tzn, ze szantarzował bogatych ludzi ze jak nie zaplacą to zaczną im znikac bezcenne obrazki z domów- wyjasniła Ostrowska- ostatnio chyba nawet rozszerzył działalność na muzea i galerie
- mam pomysł- rozjasniła sie Basia- trzeba pogadać z Kasią. Moze coś sie jej obiło o uszy?
- oo super- Zuzia-
Ciąg dalszy nastąpi!! Co wniesie Kasia Brodecka do śledztwa i kilka innycg sytuacji w następnej notce. Mam nadziję ze bedziecie cierpliwie czekać ! Buska !!
- co jest?- zapytał Adam
- niee, już nic- odmruknął Paweł zamykajac okno
- no przecież widzę że sie źle czujesz- stwierdził Adam
- zaraz przejdzie- uśmiechnął sie blado Paweł siadając przy biurku- to tylko skutki uboczne naswietlań.
- Szczepan, odwieź go do domu. Jak Ci przejdzie to wrócisz do pracy ok?- zadecydował Adam
- ale…
- nie dyskutuj ze mną tylko marsz do domu!!Widzę Cie tutaj dopiero w poniedziałek- uciął dyskusję Zawada
- niech Ci będzie. Już sie zbieram tylko wydrukuję….- Paweł
- ja wydrukuję- powiedziała Basia wchodząc z Markiem – wiedziałam ze tak bedzie.
Szczepan i Paweł po chwili wyjechali z parkingu pod czujnym okiem Basi, która obserwowała ich przez okno.
- co z tymi dokumentami?- pytanie Adama przywróciło ją do rzeczywistości
- sam nie umiesz wydrukować?- zapytała Basia podchodząc do komputera. Po chwili podała Zawadzie plik kartek.
- dzieki- Adam- czego sie dowiedzieliście od byłej żony Misiaka ?
- niczego- stwierdził Marek- wyjechała pare miesiecy temu do Austrii
- no to dupa blada- podsumował Zawada- aa , zapomniałem wam powiedzieć , ze Dorota nas opuszcza na jakiś czas i bedzie ją zastepował nowy prokurator
- to ja sie zwalniam- stwierdził Marek- Adam, słuchaj.Trzeba by popytać na miescie o interesy Misiaka
-mhm, też o tym myslałem- Zawada- zajmiemy sie tym jutro. Późno już wiec koniec na dziś.Trzeba jakoś rozwiązać problem miejsc pracy. Dziś jest środa
- co masz na myśli?- Marek- przewidujesz kłopoty miedzy Oliwką i Pawłem ?
- wyczuwam nastroj bojowy u Oliwii- Zawada
- do poniedziałku daleko- Basia
- bedziemy sie martwić od poniedziałku o to- Adam- cześć !
Basia weszła do mieszkania , powiesiła kurtkę na wieszaku i weszła do pokoju. Usmiechnęła sie i przez chwilę podziewiała widok. Paweł spał na kanapie na brzuchu a na jego plecach słodko spał Kojak. Z szafy wyciągnęła koc, przykryła spiących panów a sama udała sie do łazienki.
Iza odłozyła ksiązkę słyszac odgłosy kroków Adama. Po chwili Adam połozył sie obok niej i prawie natychmiast zasnął. Dziennikarka pocałowała go delikatnie w usta , zgasiła lampkę i wtuliła sie w ramiona męża.
Następnego dnia na komendzie było dość nerwowo .Powodem był nowy prokurator, który miała sie zjawić lada chwila.
- Adam, masz coś na tego Misiaka?- zapytał Marek
- nic, ostatnio prowadził legalne intersy- mruknął Zawada- ale popytamy jego startych znajomych to sie czegoś dowiemy. Basia, Zuzia , Oliwia i Szczepan już zbierają informacje.
- a my? Mamy tu siedzieć i gnic aż nowy prokurator łaskawie znajdzie dla nas czas?- Brodecki był niezadowolony z sytuacji.
- Dzień Dobry- usłyszeli nieznajomy głos- chciałem panów uspokoić ze już znalazłem dla Was czas. Mam również nadzieję ze macie jakies informacje dla mnie w sprwie która aktualnie prowadzicie?
- chyba nie usłyszałem pana nazwiska- Zawada jak zawsze zachował zimna krew
- prokurator Jacek Dumicz- przedstawił sie- słyszałem o was bardzo dużo
- to komisarz Marek Brodecki, a ja nazywam sie Adam Zawada i jesterm nadkomisarzem. Reszta zespołu jest w terenie a jeden wraca w poniedziałek po dość długiej nieobecnosci spowodowanej chorobą- poinformował sucho Zawada- o panu niestety nie mieliśmy okazji nic usłyszeć
- rozumiem- stwierdził Dumicz- chciałbym jak najzybciej zakonczyć sprawe Misiaka
- my również- mruknął Brodecki
Dumicz obrzucił policjantów niechętnym wzrokiem i wyszedł na korytarz. Marek i Adam spojrzeli na siebie porozumiewaczo i parsknęli smiechem.
W tym samym czasie Basia i Szczepan weszli do dusznego lokalu, gdzie spodziewali sie spotkać dawnego wspólnika Misiaka, niejakiego Mariana Dzika.
- sorry , nie widziałeś moze Dzika ostatnio?- zapytał Szczepan jednego z klientów knajpki
- a kto pyta?
- Policja pyta- odparła Basia i pokazała legitymację służbową
- aaa, to nie widziałem- odburknął gość popijając piwo
- Baska, kurka , mogę?- zapytał nagle Żałoda a widząc kiwniecie głowa Basi wykopał kufel z piwem z reki
- co jest kur**??
- no to jak? Widziałeś go czy nie?- powtórzył pytanie Szczepan
- przychodzi tu codziennie ale dzis go nie było!
- to jak przyjdzie to zadzown na ten numer- Storosz podała mu wizytówkę i obydwoje wyszli. Na zewnątrz czekały już Zuzia i Oliwia.
- macie coś?- Basia
- chyba tak- zaczeła Zuzia- Misiak ostanio zajmował sztuką.
- tzn?- Żałoda
- tzn, ze szantarzował bogatych ludzi ze jak nie zaplacą to zaczną im znikac bezcenne obrazki z domów- wyjasniła Ostrowska- ostatnio chyba nawet rozszerzył działalność na muzea i galerie
- mam pomysł- rozjasniła sie Basia- trzeba pogadać z Kasią. Moze coś sie jej obiło o uszy?
- oo super- Zuzia-
Ciąg dalszy nastąpi!! Co wniesie Kasia Brodecka do śledztwa i kilka innycg sytuacji w następnej notce. Mam nadziję ze bedziecie cierpliwie czekać ! Buska !!
Subskrybuj:
Posty (Atom)