Nowaccy wraz z Adamem i Piotrem zatrzymali się poboczu , wysiedli i podeszli do czekającego już Michała.
- cześć, rozejrzymy się tu trochę i jedziemy na Komendę. Rafał się popłacze ze strachu jak zbyt długo zostanie sam – przywitał się Młynarczyk- rozmawiałem dziś z Dudą. Być może wpadnie w odwiedziny.
- dobra, idziemy ? – zawołała Basia i przeskoczyła przez niewielki rów na drugą stronę i weszła do lasu a pozostali podążyli za nią .Po kilku metrach dotarli do dwóch drewnianych domów .
- to nie to – Michał zaglądał do środka przez szpary między deskami – to pozostałości po skansenie. Idziemy dalej .
- chyba but mi przemaka – mruknął z niezadowoleniem Zawada kilkanaście minut później
- tam ! Patrzcie ! Jakiś dom ! – zawołała Basia wskazując ręką kierunek
- cholera ! – zaklął Michał rozglądając się wokół – Paweł poznajesz ?
- tak – odpowiedział Nowacki rozpoznając w niewielkim budynku miejsce gdzie byli przetrzymywani z Joasią
- dotarliśmy wtedy do Was od strony skoczni w Łabajowie ale te drogi się łączą – wyjaśnił Michał
Policjanci podeszli bliżej uważnie obserwując otoczenie.
- takie same ślady butów – zauważył Adam – i jeszcze jakiegoś pojazdu
- pewnie motoru – odpowiedział Paweł i wszedł do środka za Piotrem i Michałem. Nawrocki z trudem przesunął ciężkie pancerne drzwi prowadzące do piwnicy , zapalił latarkę i jako pierwszy zszedł na dół .
- idziesz ? – zapytała Basia
- za chwilę – odpowiedział Paweł usiłując się uśmiechnąć.
- tak, tu ich więził – Adam lustrował niewielkie pomieszczenie – zostawił ich kurtki
Nowacki powoli schodził na dół . Stanął obok Ojca a jego wzrok powoli przyzwyczajał się do ciemności. Z wrażenia zaschło mu w gardle gdy ujrzał stalowe kajdany wiszące na ścianie, obroże oraz 6-strzałowy pistolet leżące na ziemi . Przypomniał sobie każdy szczegół , każdą straszną minutę tamtych chwil, nie słyszał rozmów i komentarzy pozostałych osób znajdujących się obok niego. Poczuł że robi mu się zimno ,niedobrze i wybiegł na zewnątrz trzaskając drzwiami .
- Paweł ! - zawołała Basia i chciała wyjść za mężem
- zostaw , daj mu chwilę na ochłonięcie – Piotr złapał ją za rękaw kurtki
Gdy wyszli na zewnątrz Paweł siedział ze spuszczoną głową na schodku ale słysząc kroki podniósł się i dołączył do Nich.
- w porządku ? – zapytał Zawada widząc jak bardzo to przeżył – dasz radę ?
- mhm – mruknął w odpowiedzi Nowacki przytulając do siebie Basię.
- jedziemy na Komendę – zdecydował Michał – przyślę chłopaków , może coś zabezpieczą.
- niewarto , jeżeli cokolwiek znajdą to będzie należało do ofiar – powiedział już normalnie Paweł – ten motor to stary model hondy . Warto zabezpieczyć ślady opon i poszukać właściciela . On tu nie mieszkał.
- ok – Michał wybrał numer i po krótkiej rozmowie wrócili do samochodu i w milczeniu dojechali do Ustronia na Komendę
- pamiętacie na czym wtedy stanęliście ? – zapytał Adam
- na fałszywych tropach , na których straciliśmy cenny czas – Piotr
- najgorsze jest to , że to co wtedy udało się nam zebrać szlag trafił. Zalało nam całe archiwum i komputer szlag trafił - Michał
- i na sfiksowanych leśniczych – dodał Paweł – i jeszcze na tym , że to musi być ktoś młody a Duda powiedział , że On też był kiedyś Leśnikiem
- pamiętasz jak wyglądał ? – zapytała Basia
- nie pamiętam twarzy ale był wysoki , mocno zbudowany, małomówny - odpowiedział Nowacki – i nie należał do osób towarzyskich . Chociaż w pewnym momencie miałem wrażenie , że jest ich dwóch.
- miałeś gorączkę – przypomniał Piotr
- dlatego mówię , że to było tylko wrażenie – odpowiedział Paweł
- może uporządkujemy to co pamiętacie ? – Adam – Piotrek wspominałeś o fałszywych tropach
- ślady obuwia ortopedycznego robionego na specjalne zamówienie , tylko że właściciel tego obuwia wyjechał parę miesięcy wcześniej – zaczął Nawrocki – komu kawy ?
- zrobię a Wy mówcie dalej – Basia włączyła czajnik
- czarną bez cukru – dodał jeszcze Nawrocki – drugi to był lek na astmę wydany w aptece w Szczyrku. Chłopak odnalazł się tego samego dnia po naszej wizycie . Schował się w szopie z sianem. Wojtek wtedy był jeszcze raz i powiedział , że to na 100% nie nasz Leśniczy bo oprócz upośledzenie umysłowego miał jeszcze dodatkowo usztywnioną nogę po złamaniu.
- a jak w końcu Nas znaleźliście ? – zapytał Paweł
- właściwie to tylko Ciebie . Asia uciekła i wpadła pod samochód jakiegoś faceta, który zawiadomił pogotowie . Jak się później okazało nie dotarła do żadnego szpitala – Michał – dziwne bo godzinę później znaleźliśmy jej ciało leżące w śniegu. Identyfikacji dokonał Radek ale miał wątpliwości .
- Dzień dobry ! – przerwał rozmowę wchodzący Duda – słyszałem , że znów chcecie gonić Leśniczego .
- oo, cześć były szefie – przywitał się Michał – to Adam Zawada ze Stołecznej a jego chyba pamiętasz ? To Basia żona Pawła .Również policjantka .
- Nowacki, znowu się w to pchasz ? – zakpił Duda
- tak, stęskniłem się za uroczym Leśniczym – odciął się Paweł
- Duduś nie podskakuj – odezwał się Nawrocki
- wracając do sprawy – przerwał Adam – macie jakiś portret psychologiczny Leśniczego ?
- niestety utopił się – zasępił się Michał
- jak mówiłem był wysoki, dobrze zbudowany, małomówny – zaczął mówić Paweł patrząc w okno – Gdy się śmiał to miałem uczucie jakby cała piwnica się trzęsła od tego śmiechu. Im bardziej się szarpałem , krzyczałem i wyzywałem tym większą On miał z tego radość. Bawiło go to, kręcił go strach, przerażenie . Gdy wchodził do tej piwnicy Asię paraliżował strach a mnie rozwalił psychicznie rosyjska ruletką.Nie krzywdził fizycznie tylko psychicznie.
- widocznie za mało Cię postraszył – zakpił ponownie Duda
- tak, mam ochotę na powtórkę – odwrócił się od okna Paweł -teraz wiem , że wtedy popełniłem błąd ale bałem się o Asię . On to wykorzystał a jej samej nie zrobił krzywdy .Gdybym miał szansę rozegrać to jeszcze raz
- wystarczy – mruknął Zawada zapisując wszystko na tablicy – przyjeżdżał motorem ?
- tak, ale musiał mieć jakiś pojazd żeby przewieźć ofiary – zamyśliła się Basia
- słusznie – Piotr- to mamy 2 punkty zaczepienia . Motor i numer telefonu z którego wtedy Paweł dzwonił do mnie. Mam zapisany
- no to do roboty – Adam – Paweł coś jeszcze ?
- mam wrażenie że tak ale nie umiem sobie przypomnieć co to było . Zajmę się tym numerem telefonu – Nowacki włączył laptopa
- mamy jeszcze odciski obuwia – Michał – pogonię techników
- życzę udanej zabawy . Cześć ! – Duda powoli opuscił wydział i budynek komendy
- nareszcie, facet działa mi na nerwy – odetchnęła Basia – a co z resztą ofiar ? Coś się uchowało z dokumentów czy wszystko utopione ?
- a właśnie sobie przypomniałem , że ofiary to wczasowicze – Paweł
- uratowało się wszystko oprócz tych ostatnich rzeczy, które pamiętamy – Michał – Rafał skocz do archiwum po materialy.
- pomogę mu – zawołała Basia i poszła za młodym policjantem
- wiecie do jakich wniosków wtedy doszedłem ? – odezwał się po długim milczeniu Piotr – że albo to był przypadek albo Paweł wpadł na jakiś ważny ślad i morderca chciał się Was pozbyć.
- całkiem możliwe – pokiwał głową Adam
- gdybym wiedział co to było – westchnął Paweł i odebrał telefon od Radka – noo ?
” kontrola moralności ” – Radek – jak Wam idzie ?
- siedzimy na Komendzie i wspominamy . Radek sorry ale nie mogę teraz rozmawiać .
” dobra rozumiem ale Gośka wierci mi dziurę w brzuchu żebym zadzwonił . Wiesz jak jest. „
- wiem, mówiłem że będzie dobrze. Trzymajcie się . Cześć – Nowacki rozłączył się i złapał się za głowę na widok ilości dokumentów
- rany boskie . W szafce papiery, w szufladzie papiery, w łóżku papiery . Otwieram lodówkę a tam papiery – jęknął
- a jemu co ? Gorzej ?- zrobił wielkie oczy Michał
- nic, tylko ma papierowe koszmary w nocy – zażartowała Basia i wszyscy roześmieli się wesoło.
Warszawa
- Kasiu jesteś pewna , że chcesz się wyprowadzić ? Przecież jest Wam tu bardzo wygodnie – zapytała Mama Kasi
- mamuś już Ci mówiłam dlaczego – Kasia usiadła obok Matki
- przykro mi , żę się Wam nie udało – westchnęła p. Grabowska- a wydawał się takim odpowiedzialnym człowiekiem.
- wiem Mamo – Kasia spuściła głowę
- spodziewasz się kogoś ? – zapytała Grabowska słysząc dzwonek do drzwi
- nie – Kasia otworzyła i ujrzała Marka
- przyszedłem po swoje rzeczy – oświadczył Brodecki
- prosze, tam stoją – odpowiedziała Kasia wskazując stojące na podłodze walizki- byłam u adwokata i wniosłam już podanie o rozwód. Mieszkanie wystawiłam na sprzedaż. Oczywiście połowę pieniędzy ze sprzedaży przekażę Tobie .
- szybka jesteś – uśmiechnął się kpiąco Marek
- nauczyłam się od Ciebie – odpowiedziała Kasia
- Kochani czy Wy nie przesadzacie ? – wtrąciła się p. Grabowska – przecież wystarczy porozmawiać ze sobą. Wytłumaczyć wszystko .
- nie mam ochoty słuchac kolejnych kłamstw – odpowiedział Marek – wystarczy mi , że przez Nią zginął Krzyś !
- a Monika ?
- Mamo daj spokój . Marek uważa , że Monika to nie jego dziecko . Bo skoro puszczałam się wcześniej to mogłam zrobić to teraz. Prawda ? – Brodecka patrzyła na Marka mówiąc te słowa – no przyznaj że tak tam myślisz !
- a nie było tak ? – Marek
- wynoś się ! – spokojnie powiedziała Kasia otwierając drzwi - nie pozwolę się obrażać , nie zasłużylam na to . Spotkamy się w sądzie .
- co za … , to było … – wzburzyła się Matka
- Mamo, nie warto się denerwować – Kasia opadła na kanapę – zajmiesz się dziewczynkami ? Iza dzwoniła i chce pogadać .
- oczywiście kochana – uśmiechnęła się Grabowska i wyszła z mieszkania
ciąg dalszy nastąpi !!
Noo, trochę ponudziłam. Jak na razie nic się nie dzieje ale uprzedzam , że to cisza przed burzą z piorunami ! Pozdrawiam !
27 lutego 2010
25 lutego 2010
2/79
Cześć Kochani.
Chciałam Was poinformować , że na Kłopotach będzie wersja okrojona wydarzeń a na Sile powrócę do tych wydarzeń i opiszę dokładnie . Czyli dokładnie tak samo jak z wcześniejszymi wydarzeniami między Nowackimi .
Komenda
- Grodzki wyraził zgodę – Zawada wszedł do biura – rozmawiał z Komendantem z Ustronia . Jutro …
- dopiero jutro ? – Paweł podniósł się z fotela – przecież dopiero 10:00, możemy pojechać już dzisiaj ! Dzwoniłem już do Ojca i powiedziałem , że …
- przewidziałem to – westchnął Zawada – pakujcie się . O 12:00 wyjeżdzamy .
- dzięki – uśmiechnęła się Basia i wyszła
- Paweł mam tylko jedną prośbę – Zawada spojrzał na komisarza – zacznij myśleć i zachowywać się jak glina a nie jak rozhisteryzowana panienka . Rozumiem , że bardzo chcesz pomóc i uspokoic sumienie ale …
- wiem o co Ci chodzi.. Nie nawalę , obiecuję – odpowiedział Nowacki – Basia naprawdę musi jechać ?
- już mówiłem . Spotykamy się o 12:00 – Zawada również opuścił Komendę i pojechał do domu spakować rzeczy na wyjazd.
Iza szła powoli ulicą pchając przed sobą wózek z Alicją . Mimo , że wyszła na zakupy całkowicie o nich zapomniała i tylko spacerowała po ulicy z dzieckiem. Zauważyła samochód męża stojący przed garażem więc szybko wróciła do domu.
- Tato rozbierzesz ją ? – rzuciła do teścia i pobiegła na górę – Adam ?
Dziennikarka zamarła widząc stojącą na ziemi torbę podróżną i powyciągane ubrania .
- Adam przepraszam cię. Nie odchodź , proszę Cię . Jeżeli chcesz to ja się wyprowadzę , to przecież Twój dom ! -Iza wyrzucała z siebie słowa – między mną i Szymonem do niczego tak naprawdę nie doszło !
- wyjeżdzam z Nowackimi do Wisły na kilka dni . Leśniczy wrócił i Paweł chce rozwiązać tą sprawę – spokojnie odpowiedział Adam pakując się – obydwoje bedziemy mieli czas aby przemyśleć to co się stało i podjąć decyzję. Trzymajcie się .
- uważajcie na siebie – szepnęła Iza i wybuchnęła płaczem
Basia zapukała do mieszkania Michalskich i chwilę później otworzyła Małgosia
- cześć, mam prośbę, zaopiekujecie się Kojakiem ?
- jasne, macie urlop ? – zapytała Michalska – i jedziecie bez Nas ? Chyba się obrazimy !
- nie , to nie urlop – Basia przygryzła wargę – jedziemy do Wisły bo … Leśniczy wrócił .
- Baśka, proszę Was , nie mieszajcie się do tego ! – zawołała Małgosia i spojrzała na Pawła, który wynosił z domu niewielkie bagaże- Radek, powiedź im coś !
- Stary, naprawdę musisz ? – Michalski spojrzał na przyjaciela uważnie
- tak – krótko odpowiedział Nowacki – będzie dobrze . Adam podjechał , klucze macie nie ? No to cześć !
- Paweł ! – zawołał Radek
- co ?
- Ty wiesz co ! Wracajcie szybko !
Podróż minęła im dość szybko. Zatrzymali się na krótki postój aby wypić kawę i rozprostować kości a późnym popołudniem na obiad w niewielkim zajeździe.
- jedziemy najpierw do Piotra zostawić bagaże a potem do Ustronia – zadecydował Adam
- bez sensu , będziemy jeździć tam i z powrotem – odpowiedział Paweł
- masz rację – odezwała się Basia – zostawimy Cię na Komendzie a my pojedziemy się rozpakować.
- no dobrze – ustąpił Zawada
- Adam, przepraszam że pytam ale co zrobisz ? Mam na myśli Izę – Basia
- nie wiem , muszę wszystko przemyśleć – westchnął nadkomisarz parkując przy komisaracie w Ustroniu – do boju ! Spotkamy się w barze !
Nowacki wysiadł z auta, rozejrzał się wokół i wszedł do środka. Niewiele się tu zmieniło przez te parę lat . Korytarzem dotarł do niewielkiego biura , gdzie znajdował się wydział kryminalny .
- Dzień Dobry, szukam komisarza Młynarczyka albo inspektora Dudy
- słucham, o co cho … – policjant uniósł głowę znad dokumentów i zaniemówił – wszelki duch ! Paweł ?? Chłopie , cieszę się , że Cię widze . Tylko nie ugryź mnie znowu !
- cześć, spokojnie już nie gryzę – roześmiał się Nowacki – sam pracujesz ?
- niee, reszta chłopaków już w domach. Od kiedy Duda przeszedł na emeryturę to ja tu rządze – wytłumaczył komisarz – sam przyjechałeś ? Szef coś wspominał o gościach ze Stołecznej .
- nie , żona i mój szef pojechali zawieść bagaże – odpowiedział Paweł – On wrócił , prawda ? Czytałem w internecie o tych znalezionych ciałach i zaginionych nastolatkach.
- naprawdę chcesz do tego wracać ? – Michał – wtedy ..
- właśnie dlatego chcę wrócić do tego i pomóc – Paweł oparł się o ścianę
- ok, rozumiem – pokiwał głową komisarz – to co? Przedstawisz mnie żonie i temu słynnemu Zawadzie ?
- jasne , stawiam piwo – Paweł
W samochodzie
- w Wiśle jest fajna nowa knajpa – Michał – nazywa sie ” DOMINO ” . Co u Twojego Ojca słychać ?
- oficjalnie zginął w wypadku samochodowym a nieoficjalnie jest włączony do programu ochrony świadków i jest właścicielem ” DOMINA ” – roześmiał się Nowacki
- w kulki lecisz ?? – Michał
- nie mam M&M- sów . Idziesz czy wrosłeś w to siedzenie ? Cześć, poznajcie Michała Młynarczyka
- Baśka – przedstawiła się Nowacka
- a pan to pewnie nadkomisarz Zawada – Michał podał rękę Adamowi
- Adam , bez nadkomisarza i bez pana – odpowiedział Zawada – to co? Po piwku ?
- już podaję , na koszt firmy – pojawił się przy ladzie Piotr – witam załogę !
- Duda przeszedł na emeryturę ? A Wojtek ? Dalej razem pracujecie ? – zapytał Paweł
- Wojtek zginął w wypadku samochodowym rok temu . Ścigali razem z Dudą szalonego kierowcę i wpadli w poślizg. Wojtek zginął na miejscu a Duda wyszedł z tego ze złamanym biodrem – odpowiedział Michał – to co? Zaczynamy jutro na Komendzie ?
- będziemy na pewno – odpowiedziała Basia
- przepraszam odbiorę – komisarz wyjął telefon z kieszeni i odszedl parę kroków chwile porozmawiał i wrócił do towarzystwa- wygląda na to zaczniemy już teraz. Znaleziono zwłoki nastolatków . Jedziecie ?
- gdzie ? – krótko zapytał Adam
- niedaleko zapory w Czarnym – odpowiedział Michał – chodźcie .
Na miejscu zastali już spory tłumek gapiów oraz ekipę techników .
- proszę się rozejść ! Tomek zajmij się tym ! – zawołał wsciekły Młynarczyk -Rafał , i co ? to Oni ?
- niestety tak . Rysopisy się zgadzają – odpowiedział młody policjant o imieniu Rafał – zmarli jakieś 18-20 godzin temu. Żadnych ran kłutych ani postrzałowych, trochę zadrapań i śladów po sznurach na nadgarstkach . Zmarli z powodu odwodnienia i wychłodzenia .
- trzeba zawiadomić rodziny . Jutro się tym zajmiesz – westchnął Michał i podszedł do Pawła, który stał blisko miejsca gdzie niedawno leżały zwłoki – dalej chcesz pomagać ?
- zabezpieczyli te ślady ? – Nowacki pokazał w błocie wyraźne ślady obuwia – On ich tu przyniósł . Są tu jakieś opuszczone domy albo coś ?
- skąd wiesz , że przyniósł a nie podjechał samochodem ? – zdziwił się Adam , który przysłuchiwał się rozmowie
- bo widać ślady butów a nigdzie nie ma śladów opon . Na takim błocie na pewno by były widoczne – odpowiedziała Basia
- poza tym odciski butów wychodzą z lasu a nie od strony drogi – dodał Paweł – wchodzimy do lasu ?
- chyba tylko po to , żeby bawić się w chowanego – zakpił Michał – ciemno, mokro i za przeproszeniem gówno widac . Jutro się tu rozejrzymy.
- to do jutra – pożegnał się Adam i razem z Basią wsiadł do samochodu. Paweł stał jeszcze chwilę na granicy lasu i łąki rozglądając się wokoło .
- dorwę Cię gnoju , obiecuję Ci to - powiedział cicho w ciemność i wsiadł do auta .
ciąg dalszy nastąpi .
Chciałam Was poinformować , że na Kłopotach będzie wersja okrojona wydarzeń a na Sile powrócę do tych wydarzeń i opiszę dokładnie . Czyli dokładnie tak samo jak z wcześniejszymi wydarzeniami między Nowackimi .
Komenda
- Grodzki wyraził zgodę – Zawada wszedł do biura – rozmawiał z Komendantem z Ustronia . Jutro …
- dopiero jutro ? – Paweł podniósł się z fotela – przecież dopiero 10:00, możemy pojechać już dzisiaj ! Dzwoniłem już do Ojca i powiedziałem , że …
- przewidziałem to – westchnął Zawada – pakujcie się . O 12:00 wyjeżdzamy .
- dzięki – uśmiechnęła się Basia i wyszła
- Paweł mam tylko jedną prośbę – Zawada spojrzał na komisarza – zacznij myśleć i zachowywać się jak glina a nie jak rozhisteryzowana panienka . Rozumiem , że bardzo chcesz pomóc i uspokoic sumienie ale …
- wiem o co Ci chodzi.. Nie nawalę , obiecuję – odpowiedział Nowacki – Basia naprawdę musi jechać ?
- już mówiłem . Spotykamy się o 12:00 – Zawada również opuścił Komendę i pojechał do domu spakować rzeczy na wyjazd.
Iza szła powoli ulicą pchając przed sobą wózek z Alicją . Mimo , że wyszła na zakupy całkowicie o nich zapomniała i tylko spacerowała po ulicy z dzieckiem. Zauważyła samochód męża stojący przed garażem więc szybko wróciła do domu.
- Tato rozbierzesz ją ? – rzuciła do teścia i pobiegła na górę – Adam ?
Dziennikarka zamarła widząc stojącą na ziemi torbę podróżną i powyciągane ubrania .
- Adam przepraszam cię. Nie odchodź , proszę Cię . Jeżeli chcesz to ja się wyprowadzę , to przecież Twój dom ! -Iza wyrzucała z siebie słowa – między mną i Szymonem do niczego tak naprawdę nie doszło !
- wyjeżdzam z Nowackimi do Wisły na kilka dni . Leśniczy wrócił i Paweł chce rozwiązać tą sprawę – spokojnie odpowiedział Adam pakując się – obydwoje bedziemy mieli czas aby przemyśleć to co się stało i podjąć decyzję. Trzymajcie się .
- uważajcie na siebie – szepnęła Iza i wybuchnęła płaczem
Basia zapukała do mieszkania Michalskich i chwilę później otworzyła Małgosia
- cześć, mam prośbę, zaopiekujecie się Kojakiem ?
- jasne, macie urlop ? – zapytała Michalska – i jedziecie bez Nas ? Chyba się obrazimy !
- nie , to nie urlop – Basia przygryzła wargę – jedziemy do Wisły bo … Leśniczy wrócił .
- Baśka, proszę Was , nie mieszajcie się do tego ! – zawołała Małgosia i spojrzała na Pawła, który wynosił z domu niewielkie bagaże- Radek, powiedź im coś !
- Stary, naprawdę musisz ? – Michalski spojrzał na przyjaciela uważnie
- tak – krótko odpowiedział Nowacki – będzie dobrze . Adam podjechał , klucze macie nie ? No to cześć !
- Paweł ! – zawołał Radek
- co ?
- Ty wiesz co ! Wracajcie szybko !
Podróż minęła im dość szybko. Zatrzymali się na krótki postój aby wypić kawę i rozprostować kości a późnym popołudniem na obiad w niewielkim zajeździe.
- jedziemy najpierw do Piotra zostawić bagaże a potem do Ustronia – zadecydował Adam
- bez sensu , będziemy jeździć tam i z powrotem – odpowiedział Paweł
- masz rację – odezwała się Basia – zostawimy Cię na Komendzie a my pojedziemy się rozpakować.
- no dobrze – ustąpił Zawada
- Adam, przepraszam że pytam ale co zrobisz ? Mam na myśli Izę – Basia
- nie wiem , muszę wszystko przemyśleć – westchnął nadkomisarz parkując przy komisaracie w Ustroniu – do boju ! Spotkamy się w barze !
Nowacki wysiadł z auta, rozejrzał się wokół i wszedł do środka. Niewiele się tu zmieniło przez te parę lat . Korytarzem dotarł do niewielkiego biura , gdzie znajdował się wydział kryminalny .
- Dzień Dobry, szukam komisarza Młynarczyka albo inspektora Dudy
- słucham, o co cho … – policjant uniósł głowę znad dokumentów i zaniemówił – wszelki duch ! Paweł ?? Chłopie , cieszę się , że Cię widze . Tylko nie ugryź mnie znowu !
- cześć, spokojnie już nie gryzę – roześmiał się Nowacki – sam pracujesz ?
- niee, reszta chłopaków już w domach. Od kiedy Duda przeszedł na emeryturę to ja tu rządze – wytłumaczył komisarz – sam przyjechałeś ? Szef coś wspominał o gościach ze Stołecznej .
- nie , żona i mój szef pojechali zawieść bagaże – odpowiedział Paweł – On wrócił , prawda ? Czytałem w internecie o tych znalezionych ciałach i zaginionych nastolatkach.
- naprawdę chcesz do tego wracać ? – Michał – wtedy ..
- właśnie dlatego chcę wrócić do tego i pomóc – Paweł oparł się o ścianę
- ok, rozumiem – pokiwał głową komisarz – to co? Przedstawisz mnie żonie i temu słynnemu Zawadzie ?
- jasne , stawiam piwo – Paweł
W samochodzie
- w Wiśle jest fajna nowa knajpa – Michał – nazywa sie ” DOMINO ” . Co u Twojego Ojca słychać ?
- oficjalnie zginął w wypadku samochodowym a nieoficjalnie jest włączony do programu ochrony świadków i jest właścicielem ” DOMINA ” – roześmiał się Nowacki
- w kulki lecisz ?? – Michał
- nie mam M&M- sów . Idziesz czy wrosłeś w to siedzenie ? Cześć, poznajcie Michała Młynarczyka
- Baśka – przedstawiła się Nowacka
- a pan to pewnie nadkomisarz Zawada – Michał podał rękę Adamowi
- Adam , bez nadkomisarza i bez pana – odpowiedział Zawada – to co? Po piwku ?
- już podaję , na koszt firmy – pojawił się przy ladzie Piotr – witam załogę !
- Duda przeszedł na emeryturę ? A Wojtek ? Dalej razem pracujecie ? – zapytał Paweł
- Wojtek zginął w wypadku samochodowym rok temu . Ścigali razem z Dudą szalonego kierowcę i wpadli w poślizg. Wojtek zginął na miejscu a Duda wyszedł z tego ze złamanym biodrem – odpowiedział Michał – to co? Zaczynamy jutro na Komendzie ?
- będziemy na pewno – odpowiedziała Basia
- przepraszam odbiorę – komisarz wyjął telefon z kieszeni i odszedl parę kroków chwile porozmawiał i wrócił do towarzystwa- wygląda na to zaczniemy już teraz. Znaleziono zwłoki nastolatków . Jedziecie ?
- gdzie ? – krótko zapytał Adam
- niedaleko zapory w Czarnym – odpowiedział Michał – chodźcie .
Na miejscu zastali już spory tłumek gapiów oraz ekipę techników .
- proszę się rozejść ! Tomek zajmij się tym ! – zawołał wsciekły Młynarczyk -Rafał , i co ? to Oni ?
- niestety tak . Rysopisy się zgadzają – odpowiedział młody policjant o imieniu Rafał – zmarli jakieś 18-20 godzin temu. Żadnych ran kłutych ani postrzałowych, trochę zadrapań i śladów po sznurach na nadgarstkach . Zmarli z powodu odwodnienia i wychłodzenia .
- trzeba zawiadomić rodziny . Jutro się tym zajmiesz – westchnął Michał i podszedł do Pawła, który stał blisko miejsca gdzie niedawno leżały zwłoki – dalej chcesz pomagać ?
- zabezpieczyli te ślady ? – Nowacki pokazał w błocie wyraźne ślady obuwia – On ich tu przyniósł . Są tu jakieś opuszczone domy albo coś ?
- skąd wiesz , że przyniósł a nie podjechał samochodem ? – zdziwił się Adam , który przysłuchiwał się rozmowie
- bo widać ślady butów a nigdzie nie ma śladów opon . Na takim błocie na pewno by były widoczne – odpowiedziała Basia
- poza tym odciski butów wychodzą z lasu a nie od strony drogi – dodał Paweł – wchodzimy do lasu ?
- chyba tylko po to , żeby bawić się w chowanego – zakpił Michał – ciemno, mokro i za przeproszeniem gówno widac . Jutro się tu rozejrzymy.
- to do jutra – pożegnał się Adam i razem z Basią wsiadł do samochodu. Paweł stał jeszcze chwilę na granicy lasu i łąki rozglądając się wokoło .
- dorwę Cię gnoju , obiecuję Ci to - powiedział cicho w ciemność i wsiadł do auta .
ciąg dalszy nastąpi .
23 lutego 2010
Kłopoty kryminalnych cz.79
Iza wysiadła z samochodu i weszła do redakcji.
- cześć, przepraszam za spóźnienie – weszła szybkim krokiem do biura- Ala trochę marudziła od rana i myślałam , że jest chora.
- ale nic jej nie jest ? – upewniła się Ania
- nie, po prostu ząbkuje – Iza usiadła przy swoim biurku- na ten problem niezawodny jest Dziadek.
- cześć – do biura wszedł Szymon – Iza masz czas po południu ? Musimy porozmawiać
- nie mam czasu i nie mamy o czym rozmawiać – odpowiedziała Iza
Komenda
- cześć ! – przywitali się Nowaccy
- no cześć – odpowiedział Zawada i spojrzał na zegarek – trzeba zapisać w kalendarzu
- co takiego ? – zapytała Basia włączając czajnik
- fakt , że się nie spóźniliście . W końcu ktoś się ulitował i kupił Wam budzik ? – Adam
- nie, nadal mamy stary tylko wczoraj wymieniłem w nim baterię i działa jak nowy-odpowiedział Paweł a Adam tylko pokręcił głową z uśmiechem i napił się kawy .
- to co dziś robimy ? – Basia
- na razie nie mamy nowej sprawy więc możemy zając się papierami z poprzednich – Adam- ale tylko do 14 :00
- super bo o 15:30 mamy wizytę w Domu Dziecka – Basia- chcemy uruchomić procesy adopcyjne. Poczytałam trochę w internecie o tym. Straszne to wszystko .
- wiesz Basiu, muszą być pewni , że dziecko będzie w dobrych rękach – Adam- widzieliście się z Kasią ?
- mhm. Da radę – Paweł włączył komputer i z nudów zaczął przeglądać wiadomości internetowe ale widząc minę Adama zabrał się za raporty – i tak mam nocną zmianę więc bym to zrobił
- znowuu ? – Basia
- spokojnie, nie pójdę do piwnicy – roześmiał się Paweł i otworzył pierwszą teczkę
Kilka godzin później
- słuchajcie , nie wiem jak wy ale ja jestem głodny jak wilk – Adam wyciągnął się w swoim fotelu
- noo, ja też – Basia oderwała się od raportu a Paweł zaczął wydawać dźwięki jak Mały Głód z reklamy
- no cóż, jak obok siedzi Mały Głód to nie mamy szans – stwierdził Adam- idziemy do Tereski -
- chodź Głodzie – roześmiała się Nowacka
- wiecie co ? Jedźcie już a ja wyciągnę Izę z redakcji i zjemy razem – zaproponował Zawada i po chwili odjechał w kierunku Centrum.
Redakcja
- Iza , proszę Cię ! Nie odtrącaj mnie ! – Szymon
- już Ci mówiłam 100 razy , że nie możemy się spotykać !- wybuchnęła Iza – daj mi spokój !ż
-ale ja nie chce się z tobą spotykać po kryjomu , w tajemnicy przed znajomymi. Chcę być z Tobą !
- Szymon, czego Ty nie rozumiesz ? Nie kocham Cie i nie chcę z Tobą być. To był błąd !
- oszukujesz sama siebie ! Kiedy w końcu to zrozumiesz ? Przecież było nam dobrze ze sobą !
Szymon stał blisko Izy , w końcu delikatnie pocałował ją w usta

- nie, zostaw mnie ! – Iza wyrwała się , odwróciła i zamarła widząc stojącego w drzwiach Adama. Widząc jego spojrzenie nie miała wątpliwości , że słyszał ich rozmowę .
- chciałem zaprosić Cię na obiad ale widzę , że jesteś zajęta – odezwał się w końcu Adam
-Adam, ja ….
- tak, słyszałem . Stary dureń dał się nabrać na te sztuczki i uwierzył w we wszystko co powiedziałaś , to chciałaś powiedzieć ? – powiedział lodowatym tonem Zawada i wyszedł z redakcji
- Adam , zaczekaj ! Proszę cię ! Daj mi się wytłumaczyć ! – dogoniła go na parkingu
- nic nie musisz tłumaczyć, wszystko jest jasne – uśmiechnął się smutno Adam- chcesz z Nim być ?
- nie ! To był błąd ! Nie wiem dlaczego zaczęłam się z Nim spotykać ! – Iza
- a więc to moja wina – odpowiedział Adam – przepraszam ale mam taką pracę jaką mam więc mogłaś poczuć się samotna
- Adam, to ja powinnam przepraszać a nie Ty ! – rozpłakała się dziennikarka- w niczym nie c , to było … nie wiem co to było. Chwila słabości ?
- Iza jak znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania to wtedy porozmawiamy. Myślę , że powinnaś wracać do pracy

Nadkomisarz obserwował jak żona wchodzi do budynku redakcji . Spacerował jeszcze chwilę po parkingu i do tej pory spokojny nagle ze złością kopnął w kosz na śmieci, który z brzękiem przewrócił się i potoczył po asfalcie. Zawada rozładował swoją złość , wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon.
Nowaccy siedzieli przy swoim stoliku i czekali na Adama , żeby złożyć razem zamówienie
- no gdzie On się podziewa ? – denerwowała się Basia – głodna jestem !
- no to zadzwoń do Niego albo zamów już coś – zaproponowała Teresa- Paweł dla Ciebie co ?
- hmm, potrawkę z kurczaka z ryżem i jakiś sok do tego – odpowiedział komisarz odkładając kartę dań
- to ja też to samo , poproszę – nie wytrzymała Basia – o! Iza dzwoni ! ” Halo ? No gdzie Wy jesteście ? Co ? Żartujesz ! Iza ? ” Rozłączyła się
- co się stało ? – zaniepokoił się Paweł – co tak patrzysz na ten telefon jak zahipnotyzowana ?
- Iza miała romans z Szymonem a Adam się o tym dowiedział przed chwilą
- coo? Powiedź to jeszcze raz ! – Paweł patrzył z niedowierzaniem na żonę
- Iza miała …och ! Nie ja zwariuję ! Najpierw Brodeccy teraz Oni . – Basia oparła głowę na dłoniach
- no tak, za długo był spokój – odpowiedział Paweł – ale w tym przypadku czuję , że będzie dobrze . Co robisz ?
- dzwonie do Adama . ” Halo? Gdzie ty jesteś ? Czekamy tu na Ciebie i umieramy z głodu. Tak, dzwoniła. No dobra , to do jutra ” – Basia wyłączyła telefon – mamy się nie martwić i zobaczymy się jutro w pracy
- będzie dobrze, zobaczysz – uspokoił ją Paweł – rany już prawie 15 :00 . Nie zdążymy !
Tuż po 18:30 Paweł wrócił do Komendę na nocny dyżur. Uśmiechnął się na wspomnienie Łukasza i wypowiedzi 6-ciolatka ale jego uwagę przykuła sterta akt leżących na biurkach więc zabrał się do pracy. Koło północy zakończył raporty i włączył komputer.
- cześć – usłyszał głos Zawady rano
- cześć- mruknął w odpowiedzi – skończyłem wszystkie raporty z zaległych spraw
- chcesz kawy ? – zapytał Adam
- nie dzięki – odpowiedział Nowacki i zamyślił się
- co jest ?
- nic, lepiej powiedź co u Ciebie ?
- nie chce mi się o tym gadać – westchnął Zawada
- cześć chłopaki – przywitała się Basia radośnie ale widząc zamyślonego Adama i Pawła unikającego jej spojrzenia zaniepokoiła się – co się dzieje ?
- nic - odpowiedzieli obydwaj
- rozmawiałeś z Izą ? – dociekała Basia
- nie , spałem z barze u Tereski – odpowiedział Adam
- mhm, no dobra . Paweł co jest ? – Basia zwróciła się do męża
- już mówiłem ,że nic – odpowiedział Paweł wzruszając ramionami
- akurat – Adam- no wykrztuś to z siebie !
- ACC Max ? – zakpił Paweł ale widząc poważne spojrzenia uruchomił internet , wyszukał stronę i pokazał artykuł na monitorze
” W okolicach Szczyrku znaleziono zwłoki dwóch osób. Wstępne badania wskazują iż to kobieta i mężczyzna…
..Kilka miesięcy wcześniej rodziny zgłosiły ich zaginięcie. (…) Do tej pory nie odnaleziono również pary nastolatków, która zaginęła tydzień temu. Podobne przypadki miały miejsce w latach 1998 -2000. Policja w Ustroniu zajęła się wyjaśnieniem sprawy (…)”
- to Leśniczy – ledwo dosłyszalnie powiedział Paweł – jestem tego pewien. Wrócił .
- co chcesz zrobić ? – zapytał Adam
- pojechać tam i pomóc w śledztwie – odpowiedział Nowacki
- nie ma mowy – Adam
- dlaczego ? Adam zrozum mnie ! Muszę tam pojechać ! Muszę go dorwać ! – zawołał Paweł
- po co ? Nie zwrócisz jej życia ! – Zawada pozostał nieugięty
- wiem o tym ,ale chce to zrobić dla siebie ! Może uda się odnaleźć tych nastolatków albo zapobiec kolejnym porwaniom ! – Paweł podniósł głos
- nie, nie ma mowy . Jesteś zaangażowany w to emocjonalnie . Nie zgadzam się ! – Adam
- Adam proszę Cię ! Chcę pomóc , rozumiesz ? Chcę wykorzystać to co wtedy przeżyłem i to co wiem teraz ! Uczyłem się od najlepszych ! – Paweł wyciągał wszystkie argumenty – chcę go dorwać !Proszę Cię !
- dobrze ,ale pod jednym warunkiem – ustąpił Zawada
- jakim ? – zapytała Basia
- że pojedziemy we trójkę. Nie puszczę Cię samego – zaznaczył nadkomisarz
- pojedziemy ale bez Basi – odpowiedział Nowacki – nie chcę ryzykować ..
- no wiesz ? Jak możesz ! – oburzyła się Nowacka
- albo wszyscy albo wcale – twardo powiedział Zawada patrząc na podwładnych
- dobrze ,wygrałeś – odpowiedział Nowacki
ciąg dalszy nastąpi .
Wiem , notka kompletne dno, beznadziejna ! Ale kolejne zapowiadają się ciekawie. Pozdrawiam wszystkich !!
- cześć, przepraszam za spóźnienie – weszła szybkim krokiem do biura- Ala trochę marudziła od rana i myślałam , że jest chora.
- ale nic jej nie jest ? – upewniła się Ania
- nie, po prostu ząbkuje – Iza usiadła przy swoim biurku- na ten problem niezawodny jest Dziadek.
- cześć – do biura wszedł Szymon – Iza masz czas po południu ? Musimy porozmawiać
- nie mam czasu i nie mamy o czym rozmawiać – odpowiedziała Iza
Komenda
- cześć ! – przywitali się Nowaccy
- no cześć – odpowiedział Zawada i spojrzał na zegarek – trzeba zapisać w kalendarzu
- co takiego ? – zapytała Basia włączając czajnik
- fakt , że się nie spóźniliście . W końcu ktoś się ulitował i kupił Wam budzik ? – Adam
- nie, nadal mamy stary tylko wczoraj wymieniłem w nim baterię i działa jak nowy-odpowiedział Paweł a Adam tylko pokręcił głową z uśmiechem i napił się kawy .
- to co dziś robimy ? – Basia
- na razie nie mamy nowej sprawy więc możemy zając się papierami z poprzednich – Adam- ale tylko do 14 :00
- super bo o 15:30 mamy wizytę w Domu Dziecka – Basia- chcemy uruchomić procesy adopcyjne. Poczytałam trochę w internecie o tym. Straszne to wszystko .
- wiesz Basiu, muszą być pewni , że dziecko będzie w dobrych rękach – Adam- widzieliście się z Kasią ?
- mhm. Da radę – Paweł włączył komputer i z nudów zaczął przeglądać wiadomości internetowe ale widząc minę Adama zabrał się za raporty – i tak mam nocną zmianę więc bym to zrobił
- znowuu ? – Basia
- spokojnie, nie pójdę do piwnicy – roześmiał się Paweł i otworzył pierwszą teczkę
Kilka godzin później
- słuchajcie , nie wiem jak wy ale ja jestem głodny jak wilk – Adam wyciągnął się w swoim fotelu
- noo, ja też – Basia oderwała się od raportu a Paweł zaczął wydawać dźwięki jak Mały Głód z reklamy
- no cóż, jak obok siedzi Mały Głód to nie mamy szans – stwierdził Adam- idziemy do Tereski -
- chodź Głodzie – roześmiała się Nowacka
- wiecie co ? Jedźcie już a ja wyciągnę Izę z redakcji i zjemy razem – zaproponował Zawada i po chwili odjechał w kierunku Centrum.
Redakcja
- Iza , proszę Cię ! Nie odtrącaj mnie ! – Szymon
- już Ci mówiłam 100 razy , że nie możemy się spotykać !- wybuchnęła Iza – daj mi spokój !ż
-ale ja nie chce się z tobą spotykać po kryjomu , w tajemnicy przed znajomymi. Chcę być z Tobą !
- Szymon, czego Ty nie rozumiesz ? Nie kocham Cie i nie chcę z Tobą być. To był błąd !
- oszukujesz sama siebie ! Kiedy w końcu to zrozumiesz ? Przecież było nam dobrze ze sobą !
Szymon stał blisko Izy , w końcu delikatnie pocałował ją w usta

- nie, zostaw mnie ! – Iza wyrwała się , odwróciła i zamarła widząc stojącego w drzwiach Adama. Widząc jego spojrzenie nie miała wątpliwości , że słyszał ich rozmowę .
- chciałem zaprosić Cię na obiad ale widzę , że jesteś zajęta – odezwał się w końcu Adam
-Adam, ja ….
- tak, słyszałem . Stary dureń dał się nabrać na te sztuczki i uwierzył w we wszystko co powiedziałaś , to chciałaś powiedzieć ? – powiedział lodowatym tonem Zawada i wyszedł z redakcji
- Adam , zaczekaj ! Proszę cię ! Daj mi się wytłumaczyć ! – dogoniła go na parkingu
- nic nie musisz tłumaczyć, wszystko jest jasne – uśmiechnął się smutno Adam- chcesz z Nim być ?
- nie ! To był błąd ! Nie wiem dlaczego zaczęłam się z Nim spotykać ! – Iza
- a więc to moja wina – odpowiedział Adam – przepraszam ale mam taką pracę jaką mam więc mogłaś poczuć się samotna
- Adam, to ja powinnam przepraszać a nie Ty ! – rozpłakała się dziennikarka- w niczym nie c , to było … nie wiem co to było. Chwila słabości ?
- Iza jak znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania to wtedy porozmawiamy. Myślę , że powinnaś wracać do pracy

Nadkomisarz obserwował jak żona wchodzi do budynku redakcji . Spacerował jeszcze chwilę po parkingu i do tej pory spokojny nagle ze złością kopnął w kosz na śmieci, który z brzękiem przewrócił się i potoczył po asfalcie. Zawada rozładował swoją złość , wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon.
Nowaccy siedzieli przy swoim stoliku i czekali na Adama , żeby złożyć razem zamówienie
- no gdzie On się podziewa ? – denerwowała się Basia – głodna jestem !
- no to zadzwoń do Niego albo zamów już coś – zaproponowała Teresa- Paweł dla Ciebie co ?
- hmm, potrawkę z kurczaka z ryżem i jakiś sok do tego – odpowiedział komisarz odkładając kartę dań
- to ja też to samo , poproszę – nie wytrzymała Basia – o! Iza dzwoni ! ” Halo ? No gdzie Wy jesteście ? Co ? Żartujesz ! Iza ? ” Rozłączyła się
- co się stało ? – zaniepokoił się Paweł – co tak patrzysz na ten telefon jak zahipnotyzowana ?
- Iza miała romans z Szymonem a Adam się o tym dowiedział przed chwilą
- coo? Powiedź to jeszcze raz ! – Paweł patrzył z niedowierzaniem na żonę
- Iza miała …och ! Nie ja zwariuję ! Najpierw Brodeccy teraz Oni . – Basia oparła głowę na dłoniach
- no tak, za długo był spokój – odpowiedział Paweł – ale w tym przypadku czuję , że będzie dobrze . Co robisz ?
- dzwonie do Adama . ” Halo? Gdzie ty jesteś ? Czekamy tu na Ciebie i umieramy z głodu. Tak, dzwoniła. No dobra , to do jutra ” – Basia wyłączyła telefon – mamy się nie martwić i zobaczymy się jutro w pracy
- będzie dobrze, zobaczysz – uspokoił ją Paweł – rany już prawie 15 :00 . Nie zdążymy !
Tuż po 18:30 Paweł wrócił do Komendę na nocny dyżur. Uśmiechnął się na wspomnienie Łukasza i wypowiedzi 6-ciolatka ale jego uwagę przykuła sterta akt leżących na biurkach więc zabrał się do pracy. Koło północy zakończył raporty i włączył komputer.
- cześć – usłyszał głos Zawady rano
- cześć- mruknął w odpowiedzi – skończyłem wszystkie raporty z zaległych spraw
- chcesz kawy ? – zapytał Adam
- nie dzięki – odpowiedział Nowacki i zamyślił się
- co jest ?
- nic, lepiej powiedź co u Ciebie ?
- nie chce mi się o tym gadać – westchnął Zawada
- cześć chłopaki – przywitała się Basia radośnie ale widząc zamyślonego Adama i Pawła unikającego jej spojrzenia zaniepokoiła się – co się dzieje ?
- nic - odpowiedzieli obydwaj
- rozmawiałeś z Izą ? – dociekała Basia
- nie , spałem z barze u Tereski – odpowiedział Adam
- mhm, no dobra . Paweł co jest ? – Basia zwróciła się do męża
- już mówiłem ,że nic – odpowiedział Paweł wzruszając ramionami
- akurat – Adam- no wykrztuś to z siebie !
- ACC Max ? – zakpił Paweł ale widząc poważne spojrzenia uruchomił internet , wyszukał stronę i pokazał artykuł na monitorze
” W okolicach Szczyrku znaleziono zwłoki dwóch osób. Wstępne badania wskazują iż to kobieta i mężczyzna…
..Kilka miesięcy wcześniej rodziny zgłosiły ich zaginięcie. (…) Do tej pory nie odnaleziono również pary nastolatków, która zaginęła tydzień temu. Podobne przypadki miały miejsce w latach 1998 -2000. Policja w Ustroniu zajęła się wyjaśnieniem sprawy (…)”
- to Leśniczy – ledwo dosłyszalnie powiedział Paweł – jestem tego pewien. Wrócił .
- co chcesz zrobić ? – zapytał Adam
- pojechać tam i pomóc w śledztwie – odpowiedział Nowacki
- nie ma mowy – Adam
- dlaczego ? Adam zrozum mnie ! Muszę tam pojechać ! Muszę go dorwać ! – zawołał Paweł
- po co ? Nie zwrócisz jej życia ! – Zawada pozostał nieugięty
- wiem o tym ,ale chce to zrobić dla siebie ! Może uda się odnaleźć tych nastolatków albo zapobiec kolejnym porwaniom ! – Paweł podniósł głos
- nie, nie ma mowy . Jesteś zaangażowany w to emocjonalnie . Nie zgadzam się ! – Adam
- Adam proszę Cię ! Chcę pomóc , rozumiesz ? Chcę wykorzystać to co wtedy przeżyłem i to co wiem teraz ! Uczyłem się od najlepszych ! – Paweł wyciągał wszystkie argumenty – chcę go dorwać !Proszę Cię !
- dobrze ,ale pod jednym warunkiem – ustąpił Zawada
- jakim ? – zapytała Basia
- że pojedziemy we trójkę. Nie puszczę Cię samego – zaznaczył nadkomisarz
- pojedziemy ale bez Basi – odpowiedział Nowacki – nie chcę ryzykować ..
- no wiesz ? Jak możesz ! – oburzyła się Nowacka
- albo wszyscy albo wcale – twardo powiedział Zawada patrząc na podwładnych
- dobrze ,wygrałeś – odpowiedział Nowacki
ciąg dalszy nastąpi .
Wiem , notka kompletne dno, beznadziejna ! Ale kolejne zapowiadają się ciekawie. Pozdrawiam wszystkich !!
21 lutego 2010
6/78
Adam z Pawłem wrócili do biura w milczeniu.
- już w porządku mój żołądku ? – zapytała Basia podchodząc do męża
- mhmm- mruknął Paweł siadając przy swoim biurku
- gdzie Marek ? – zapytał Adam
- nie wiem, wyszedł – odpowiedziała Nowacka wzruszając ramionami – rozumiem , że wróciłeś do pracy w przyspieszonym tempie
- zgadza się – Adam
- poszukam tego całego Rexa – odezwał się Paweł
- zaraz , chwila moment – Adam podszedł do komisarza i oparł się o jego biurko – wiedziałeś o przeszłości Kasi ?
- tak , opowiedziała mi o wszystkim po śmierci Krzysia – Paweł
- dziwne , że żadne z Was nie natrafiło na jej dokumenty – Adam nadal wpatrywał się w Nowackiego – wiecie co mnie jeszcze dziwi ?
- no ? – zapytała Basia
- podejrzewam , że Kasia wiedziała , kto jest sprawcą wypadku ale nie przyznała się do tego. Może Tobie powiedziała , co ? – Zawada zapytał Pawła, który westchnął ciężko , otworzył szufladę biurka i wyjął kilka kartek , które wcześniej schował.
- wiesz co grozi za ukrywanie dowodów ? – Zawada – będe musiał to zgłosić Grodzkiemu
- rób jak uważasz ale to nie moja wina , że Marek zachował się jak kompletny palant ! – wybuchnął Paweł – rozumiem Kasię , wiem jak to jest gdy boisz się powiedzieć drugiej osobie o tym co Cię boli ! Tylko że dla Marka najważniejszy był tylko On sam i Krzyś . Reszta się nie liczyła !
- tak uważasz ? – kpiąco zapytał Brodecki nagle sie pojawiając
- tak – odpowiedział Paweł podchodząc do Marka – Kasia przewidziała Twoją reakcję !
- no prosze jaki obrońca się znalazł !- prychnął Brodecki
- chłopaki spokój !- stanowczym głosem powiedział Adam stając pomiędzy komisarzami
- uważam , że zbyt pochopnie oceniłeś Kasię – odezwała się milcząca dotąd Basia
- zamknij się ! Nie wtrącaj się w moje sprawy ! – wrzasnął Marek
- dosyć tego ! – wtrącił się Grodzki – Marku, oddaj broń i odznakę. Musze Cię zawiesić za napaść na podejrzanego . A co do Pawła to się jeszcze zastanowię .
- w porządku . Zwalniam się ! Nie będę pracował z oszustami ! – krzyknął Marek i rzucił na biurko broń, kajdanki i odznakę.
- ale Marek ! Zastanów się ! Adam ! Powiedz coś ! – zawołała Basia i wybiegła na korytarza za Brodeckim – Marek ! Nie rób głupstw ! Adam , pozwolisz mu na to ?
- Basiu, Marek jest dorosły i sam podejmuje decyzje – spokojnym tonem odezwał się Zawada – no, to bierzcie się do roboty. Chyba macie co robić, nie ?
- mogę w czymś pomóc ? – nieśmiało zapytała Kasia – wszystko słyszałam . Paweł tak postąpił na moją prośbę .
- oj dzieciaki , co ja mam z Wami zrobić ? – zapytał Adam kręcąc głową
- przełozyć przez kolano i sprać na kwaśne jabłko? – podpowiedziała Basia
- chyba tak trzeba będzie zrobić . Kasiu, złozysz zeznania ? – Adam spojrzał na Brodecką
- tak , powinnam to zrobić gdy Ciszewski zaczął mnie nachodzić – odpowiedziała Kasia
- a ten Rex to kto ? – Basia
- Marian Reszko główny szef organiznacji w Niemczech.Był brutalny wobec mnie i innych dziewczyn. Narkotyki, bicie i gwałty były na porządku dziennym . Ciszewski to płotka – Kasia- pracowałam dla niego tylko kilka tygodni a potem uciekłam z Anią
- i z pieniędzmi ? – Basia
- tak, uciekłam do Stanów do Beaty. Tam skończyłam medycynę i parę lat pracowałyśmy razem. Potem wróciłam do Polski i ukryłam się w muzeum . Kiedy myslałam ,ze to wszystko już za mną pojawił się Ciszewski. To wszystko – opowiedziała Kasia- te pieniądze przeznaczyłam na badania nad lekami na nowotory. Dzięki nim żyje Paweł i jeszcze pare innych osób.Tylko teraz znów muszę zaczynam od nowa a już myślałam , że ..- po twarzy Brodeckiej płynęły łzy. Basia podeszła i przytuliła przyjaciółke, pocieszając ja.
- Basiu , jedźcie do domu – odezwał się Zawada – a ja z Pawłem zajmiemy się robotą
- Kasia, przepraszam – odezwał się Paweł
- to nie Twoja wina , że Marek to kompletny dupek ! – odpowiedziała Kasia i wybuchnęła płaczem
- chodź – Basia objęła Brodecką i wyszły z Komendy
- taak – Zawada ciężko usiadł w fotelu przy biurku Marka i zamyślił sie. Do rzeczywistości przywrócił go szum drukarki oraz pisk faksu.
- co tam znalazłeś ?
- Reksia – Nowacki podał mu podobiznę mężczyzny- i jego akta z Niemiec
- przyjemniaczek – ocenił Zawada – podaj patrolom …
- już to zrobiłem i wiozą go do Nas. Ciszewski też nakablował gdzie go widział – przerwał Paweł – zrobię porządek w tych papierach
- pomogę Ci – zaofiarował się Zawada i razem zaczęli układać na kupki zeznania , zebrane dowody oraz przeglądając dokumenty od Ciszewskiego i Koreckiego – słyszałem , że chcecie adoptować Łukasza .
- tak , świetny dzieciak – rozchmurzył się Paweł – Basia ostatnio stwierdziła , że podobny do Mnie .
- też zauważyłem podobieństwo – odpowiedział Adam
- nie no ! Daj spokój ! To niemożliwe – obruszył się Paweł – przez te parę lat po śmierci Asi nie w głowie mi były takie figle .
- przecież nic nie mówie – roześmiał się Adam- idź już domu. Rexem zajmie się Jacek.
- dzieki – Paweł wyłączył komputer i sięgnąl po kurtkę
- aha, Grodzki podjął decyzje co do Ciebie. Dostajesz słowną naganę więc czuj się zganiony
- ok , dzięki . Cześć – odpowiedział Nowacki i wyszedł na parking.
W domu u Nowackich oprócz Basi i Kasi pojawiły się również Iza i Małgosia.
- Iza o czym chciałaś porozmawiać ? – zapytała Nowacka
- już nieważne . Teraz ważniejsza jest Kaśka – odpowiedziała dziennikarka nalewając wina do kieliszków
- dziewczyno, przestań już płakać, proszę Cie – Michalska siedziała obok Kasi – bo ja też zaraz zacznę beczeć
- k ie dy nie po tra fie – odpowiedziala Kasia- wiedziałam , że Marek tak postąpi ale nie sądziłam , że to mnie tak zaboli . Jak On mógł powiedzieć , że Monika to nie jego dzieckoooo !! Tego mu nigdy nie wybaczę !
- oj Kasiu, Marek przemyśli wszystko i wróci – Iza – dajcie sobie szansę
- nie, Marek nawet nie spróbował mnie wysłuchać i zrozumieć. Dla Niego wszystko jest albo białe albo czarne. Nie ma nic pośrodku. Kocham go ale nie wybaczę mu i nie dam mu szansy.
- to co teraz ? – Basia
- nie wiem, jakoś to będzie. Nie jestem całkiem sama. Mam dzieci, rodziców i przyjaciół. Poradzę sobie bez Marka- twardzo powiedziała Kasia
Spadałam długo z góry moich pragnień
zawiodłam się
zamknęłam drzwi duszy mej na złoty klucz
tak pusto tu
Zabrałeś mapę marzeń mych ze sobą
gubię się
muszę radzić sobie z każdym nowym dniem
ciężko mi jest
Tobie łatwo było odejść stąd
uwierzyć nie mogłam w to
nie walczyłeś nawet ani chwili,
a chciałam tak
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuję na coś więcej, wiem
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuje na coś więcej, wiem
W każdy sen mój po cichutku wkradasz się
chcę uciec gdzieś
przed wspomnieniami
nieprawdziwy obraz twój
maluje w nich
karmić będę chorą duszę pasją mą
by nabrała sił
tyle jeszcze do zrobienia zostało mi
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuję na coś więcej, wiem
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuje na coś więcej, wiem
KONIEC cz.78 Piosenka Patrycji Markowskiej ” Opętanie „
- już w porządku mój żołądku ? – zapytała Basia podchodząc do męża
- mhmm- mruknął Paweł siadając przy swoim biurku
- gdzie Marek ? – zapytał Adam
- nie wiem, wyszedł – odpowiedziała Nowacka wzruszając ramionami – rozumiem , że wróciłeś do pracy w przyspieszonym tempie
- zgadza się – Adam
- poszukam tego całego Rexa – odezwał się Paweł
- zaraz , chwila moment – Adam podszedł do komisarza i oparł się o jego biurko – wiedziałeś o przeszłości Kasi ?
- tak , opowiedziała mi o wszystkim po śmierci Krzysia – Paweł
- dziwne , że żadne z Was nie natrafiło na jej dokumenty – Adam nadal wpatrywał się w Nowackiego – wiecie co mnie jeszcze dziwi ?
- no ? – zapytała Basia
- podejrzewam , że Kasia wiedziała , kto jest sprawcą wypadku ale nie przyznała się do tego. Może Tobie powiedziała , co ? – Zawada zapytał Pawła, który westchnął ciężko , otworzył szufladę biurka i wyjął kilka kartek , które wcześniej schował.
- wiesz co grozi za ukrywanie dowodów ? – Zawada – będe musiał to zgłosić Grodzkiemu
- rób jak uważasz ale to nie moja wina , że Marek zachował się jak kompletny palant ! – wybuchnął Paweł – rozumiem Kasię , wiem jak to jest gdy boisz się powiedzieć drugiej osobie o tym co Cię boli ! Tylko że dla Marka najważniejszy był tylko On sam i Krzyś . Reszta się nie liczyła !
- tak uważasz ? – kpiąco zapytał Brodecki nagle sie pojawiając
- tak – odpowiedział Paweł podchodząc do Marka – Kasia przewidziała Twoją reakcję !
- no prosze jaki obrońca się znalazł !- prychnął Brodecki
- chłopaki spokój !- stanowczym głosem powiedział Adam stając pomiędzy komisarzami
- uważam , że zbyt pochopnie oceniłeś Kasię – odezwała się milcząca dotąd Basia
- zamknij się ! Nie wtrącaj się w moje sprawy ! – wrzasnął Marek
- dosyć tego ! – wtrącił się Grodzki – Marku, oddaj broń i odznakę. Musze Cię zawiesić za napaść na podejrzanego . A co do Pawła to się jeszcze zastanowię .
- w porządku . Zwalniam się ! Nie będę pracował z oszustami ! – krzyknął Marek i rzucił na biurko broń, kajdanki i odznakę.
- ale Marek ! Zastanów się ! Adam ! Powiedz coś ! – zawołała Basia i wybiegła na korytarza za Brodeckim – Marek ! Nie rób głupstw ! Adam , pozwolisz mu na to ?
- Basiu, Marek jest dorosły i sam podejmuje decyzje – spokojnym tonem odezwał się Zawada – no, to bierzcie się do roboty. Chyba macie co robić, nie ?
- mogę w czymś pomóc ? – nieśmiało zapytała Kasia – wszystko słyszałam . Paweł tak postąpił na moją prośbę .
- oj dzieciaki , co ja mam z Wami zrobić ? – zapytał Adam kręcąc głową
- przełozyć przez kolano i sprać na kwaśne jabłko? – podpowiedziała Basia
- chyba tak trzeba będzie zrobić . Kasiu, złozysz zeznania ? – Adam spojrzał na Brodecką
- tak , powinnam to zrobić gdy Ciszewski zaczął mnie nachodzić – odpowiedziała Kasia
- a ten Rex to kto ? – Basia
- Marian Reszko główny szef organiznacji w Niemczech.Był brutalny wobec mnie i innych dziewczyn. Narkotyki, bicie i gwałty były na porządku dziennym . Ciszewski to płotka – Kasia- pracowałam dla niego tylko kilka tygodni a potem uciekłam z Anią
- i z pieniędzmi ? – Basia
- tak, uciekłam do Stanów do Beaty. Tam skończyłam medycynę i parę lat pracowałyśmy razem. Potem wróciłam do Polski i ukryłam się w muzeum . Kiedy myslałam ,ze to wszystko już za mną pojawił się Ciszewski. To wszystko – opowiedziała Kasia- te pieniądze przeznaczyłam na badania nad lekami na nowotory. Dzięki nim żyje Paweł i jeszcze pare innych osób.Tylko teraz znów muszę zaczynam od nowa a już myślałam , że ..- po twarzy Brodeckiej płynęły łzy. Basia podeszła i przytuliła przyjaciółke, pocieszając ja.
- Basiu , jedźcie do domu – odezwał się Zawada – a ja z Pawłem zajmiemy się robotą
- Kasia, przepraszam – odezwał się Paweł
- to nie Twoja wina , że Marek to kompletny dupek ! – odpowiedziała Kasia i wybuchnęła płaczem
- chodź – Basia objęła Brodecką i wyszły z Komendy
- taak – Zawada ciężko usiadł w fotelu przy biurku Marka i zamyślił sie. Do rzeczywistości przywrócił go szum drukarki oraz pisk faksu.
- co tam znalazłeś ?
- Reksia – Nowacki podał mu podobiznę mężczyzny- i jego akta z Niemiec
- przyjemniaczek – ocenił Zawada – podaj patrolom …
- już to zrobiłem i wiozą go do Nas. Ciszewski też nakablował gdzie go widział – przerwał Paweł – zrobię porządek w tych papierach
- pomogę Ci – zaofiarował się Zawada i razem zaczęli układać na kupki zeznania , zebrane dowody oraz przeglądając dokumenty od Ciszewskiego i Koreckiego – słyszałem , że chcecie adoptować Łukasza .
- tak , świetny dzieciak – rozchmurzył się Paweł – Basia ostatnio stwierdziła , że podobny do Mnie .
- też zauważyłem podobieństwo – odpowiedział Adam
- nie no ! Daj spokój ! To niemożliwe – obruszył się Paweł – przez te parę lat po śmierci Asi nie w głowie mi były takie figle .
- przecież nic nie mówie – roześmiał się Adam- idź już domu. Rexem zajmie się Jacek.
- dzieki – Paweł wyłączył komputer i sięgnąl po kurtkę
- aha, Grodzki podjął decyzje co do Ciebie. Dostajesz słowną naganę więc czuj się zganiony
- ok , dzięki . Cześć – odpowiedział Nowacki i wyszedł na parking.
W domu u Nowackich oprócz Basi i Kasi pojawiły się również Iza i Małgosia.
- Iza o czym chciałaś porozmawiać ? – zapytała Nowacka
- już nieważne . Teraz ważniejsza jest Kaśka – odpowiedziała dziennikarka nalewając wina do kieliszków
- dziewczyno, przestań już płakać, proszę Cie – Michalska siedziała obok Kasi – bo ja też zaraz zacznę beczeć
- k ie dy nie po tra fie – odpowiedziala Kasia- wiedziałam , że Marek tak postąpi ale nie sądziłam , że to mnie tak zaboli . Jak On mógł powiedzieć , że Monika to nie jego dzieckoooo !! Tego mu nigdy nie wybaczę !
- oj Kasiu, Marek przemyśli wszystko i wróci – Iza – dajcie sobie szansę
- nie, Marek nawet nie spróbował mnie wysłuchać i zrozumieć. Dla Niego wszystko jest albo białe albo czarne. Nie ma nic pośrodku. Kocham go ale nie wybaczę mu i nie dam mu szansy.
- to co teraz ? – Basia
- nie wiem, jakoś to będzie. Nie jestem całkiem sama. Mam dzieci, rodziców i przyjaciół. Poradzę sobie bez Marka- twardzo powiedziała Kasia
Spadałam długo z góry moich pragnień
zawiodłam się
zamknęłam drzwi duszy mej na złoty klucz
tak pusto tu
Zabrałeś mapę marzeń mych ze sobą
gubię się
muszę radzić sobie z każdym nowym dniem
ciężko mi jest
Tobie łatwo było odejść stąd
uwierzyć nie mogłam w to
nie walczyłeś nawet ani chwili,
a chciałam tak
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuję na coś więcej, wiem
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuje na coś więcej, wiem
W każdy sen mój po cichutku wkradasz się
chcę uciec gdzieś
przed wspomnieniami
nieprawdziwy obraz twój
maluje w nich
karmić będę chorą duszę pasją mą
by nabrała sił
tyle jeszcze do zrobienia zostało mi
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuję na coś więcej, wiem
Opętałeś mnie
wszystko traci sens bo już
ciebie przy mnie nie ma
chcę uwolnić się
zasługuje na coś więcej, wiem
KONIEC cz.78 Piosenka Patrycji Markowskiej ” Opętanie „
14 lutego 2010
5/78
Kryminalni dojeżdzali na ul. Puławską . Brodecki zaparkował parę metrów dalej i wszyscy wysiedli.
- ostroźnie- powiedziała Basia
- idzcie razem i zajmijcie miejsca w pobliżu – zaproponował Marek a sam został na ulicy parę metrów dalej
Nowaccy trzymając się za ręce rozglądali się niby za wolnym miejscem a tak naprawdę obserwowali Ciszewskiego.
- tu jest wolne – Basia usiadła 2 stoliki dalej od podejrzanego
- chcesz kawę ? – Paweł podchodził do bufetu mijając Ciszewskiego , który wstał na widok podchodzącej kobiety, którą okazała się Kasia. Brodecka stanęła jak wryta na widok Nowackich i męża i już miała odwrócić się i odejść ale Ciszewski zawołał
- masz tą kasę ?
- nie wiem o co Panu chodzi ! – zawołała Brodecka i odeszła parę kroków
- wracaj tutaj natychmiast ! – Ciszewski złapał ją za ręke i szarpnął – nie tak się umawialiśmy !
- proszę mnie puścić ! – krzyknęła Kasia – Marek !!
W Brodeckiego jakby piorun trzasnął bo podbiegł do mężczyzny
- zostaw ją Ty skur… !
Nowackich odblokowało . Basia wyciągnęła Kasię na ulicę a Paweł rozdzielił szamoczących się mężczyzn.
- uspokój się ! – wrzasnął do Marka Nowacki skuwając Ciszewskiego
- popamiętasz mnie dziwko ! – wrzeszczał podejrzany
- czego On od Ciebie chciał ? – wściekły Marek podszedł do żony
- nie wiem ! Musiał mnie z kimś pomylić ! – odpowiedziała niepewnie Brodecka patrząc rozpaczliwie na Pawła.
- Marek, wracamy na Komendę a Ty się zamknij wreszcie ! – fuknął Paweł
- Kasia, o co w tym chodzi ? – szepnęła Basia ale Brodecka pokręciła tylko głową i wsiadła do samochodu
- jedz z Nią do Nas – powiedział Paweł i odjechał z Markiem
Komenda
- cześć Rysiu – przywitał się Zawada wchodząc do gabinetu szefa
- cześć cześć – odparł Grodzki – no i jak ? Przemyślałeś wszystko ?
- wygłupiłem się – Zawada usiadł na krześle przy biurku
- każdemu się zdarzają chwile zwątpienia – rozpogodził się inspektor – dobrze , że wracasz . Zostawię wydział w dobrych rekach
- co? Co Ty wygadujesz ? – Zawada spojrzał na przełożonego uważnie
- już czas na odpoczynek – wyjaśnił Grodzki – masz świetny zespół , poradzicie sobie. Nie patrz tak na mnie. Już dawno powinienem to zrobić .
- co tam się dzieje ? – zmienił temat Zawada słysząc na korytarzu podniesione głosy
- Młodzi szaleją – Grodzki wyszedł za Adamem – co tu się dzieje ?
- zaraz się dowiemy – mruknął Zawada i poszedł za resztą
- może mi wyjaśnisz co tam robiłaś ? – wybuchnął Marek patrząc na Kasię
- miałam się spotkać z koleżanką z pracy – wyjaśniła Kasia
- no jakoś Ci nie wierzę ! – wrzasnął Marek
- przestań ! – wtrąciła się Basia – mamy robotę ! Ciszewski siedzi w pokoju przesłuchań !
- porozmawiamy w domu ! – rzucił Marek i poszedł za Nowacką
- mówiłeś komuś ? – szepnęła Kasia do Pawła
- nie, udało mi się ukryć Twoje papiery – odpowiedział Paweł – tylko obawiam się , że …
- wiem co masz na myśli – pokiwała głową Kasia i usiadła zrezygnowana przy biurku
- powiedź mu teraz zanim się dowie od Ciszewskiego. Z doświadczenia wiem , że tajemnice źle wpływają na związek. Muszę tam iść. Trzymaj się.
W pokoju przesłuchań
- Marek, możesz wyjść na chwilę ? – Paweł zajrzał do środka
- co jest ? – Brodecki
- pogadaj z Kasią. Teraz – odpowiedział Paweł – przesłucham go.
- wiesz coś o czym ja nie wiem ? – Brodecki spojrzał na komisarza
- lepiej będzie jak dowiesz się tego od Kasi – odpowiedział Nowacki i wszedł do pokoju przesłuchań
- Ciszewski skup się i przypomnij sobie co robiłeś przedwczoraj między 15-17 – Basia
- nie zabiłem Koreckiego !
- a czy ktoś mówi , że go zabiłeś ? – Paweł – znaleźliśmy Twoją broń ale bez odcisków palców. To z niej zabito Koreckiego.
- to nie ja !
- a kto ? – Basia
- nie wiem kto . Mieliśmy z Korkiem umowę
- wiemy wszystko o Waszej działalności – zirytował się Nowacki – z Kim przyszedłeś do Koreckiego w dniu zabójstwa ?
Ciszewski wzruszył ramionami i bezmyślnie patrzył w okno.
- ok, to mamy sprawę rozwiązaną, zabójca złapany – Basia wstała od stołu i podeszła do drzwi
- chwila! Zaraz ! W co Wy mnie chcecie wrobić ? – krzyknął mężczyzna
- w nic. W Twoim mieszkaniu znaleźliśmy broń z której zabito Koreckiego. Wszystko jasne – Basia – pokłóciliście się o kasę albo o teren . Mam mówić dalej?
- noo dobra, już mówię – Ciszewski – na rynek chce wejść nowy.
- nazwisko – Paweł
- nie znam nazwiska, mówią na niego Rex . Miał dla Korka propozycję ale Korek się nie zgodził. Poszedłem na chwilę na zaplecze i usłyszałem jak się kłócą. Jak wszedłem to Korek leżał na ziemi nieprzytomny a Rex kazał mi otworzyć sejf. Nawet nie wiem kiedy wyciągnął mi broń i strzelił do Korka. To jemu ta dziwka wisi kasę. Pracowała kiedyś dla Niego ale nawiała. Rex delikatnie dawał do zrozumienia , żeby mu oddała kasę ale ta Mała uparta jest. W końcu wkurzył się i kazał mi skasować dzieciaka jej mężusia .
- co Ty powiedziałeś ? – w otwartych drzwiach stał Brodecki
- nie wiedziałeś , że twoja żonka to …
- zamknij się ! – przerwał Paweł i zwrócił się do mundurowego – wyprowadzić
- Marek nie słuchaj go, pewnie zmyśla – Basia podeszła do Brodeckiego i poklepała po ramieniu
- to prawda ? – Marek zapytał Kasi, która obserwowała Ciszewskiego
- tak- szepnęła Brodecka patrząc w podłogę – chciałam Ci powiedzieć – przez Ciebie zginął Krzyś ! – krzyknął Marek i w złości rzucił się na Ciszewskiego – zabiłeś mi dziecko ! Ty skur…
- Marek ! Marek przestań ! – krzyczała Kasia
- zostaw go ! – krzyknął Adam i odciągnął Brodeckiego od Ciszewskiego
- złożę na Ciebie skargę ! – wrzasnął Ciszewski
- odprowadzić go na dołek ! – wydał polecenie Adam
- okłamałaś mnie ! Cały czas kłamałaś ! – zwrócił się do Kasi – pani kustosz , pani doktor ! A co się okazuje ? Prostytutka !
- tak to prawda ! Ale nie miałam wyjścia ! Zostałam sama ! Byłam sama z małym dzieckiem ! Nie miałam pracy! Gdy w końcu znalazłam pracę jako sekretarka okazało się , że to …
- och wzruszyłem się do łez ! – ironicznie powiedział Brodecki
- Marek nie przeginaj ! – odezwał się Paweł
- wiedziałeś o tym , prawda ? – Brodecki podszedł do Nowackiego i z całej siły uderzył go w nos i brzuch. Nowacki wylądował na ziemi ale Marek nie odpuścił . Komisarze szamotali się kilka minut
- spokój ! Koniec ! – krzyknął Adam odciągając Marka
- jesteście siebie warci ! To koniec ! Rozumiesz? Wynoś się z mojego życia !- wrzasnął do Kasi
- ale Marek ! Co ty mówisz ? – krzykneła Kasia – a Monika ? Przecież to twoje dziecko !
- a jesteś tego pewna ? – Brodecki spojrzał ironicznie na Kasię, która uderzyła go w twarz
- przesadziłeś – spokojnie powiedziała Brodecka odzyskując równowagę i wybiegła z Komendy .
Paweł siedział pod ściana ze spuszczoną głową.
- kochanie nic Ci nie jest ? – Basia uklękła przy mężu
- zostaw ! – warknał Paweł , wstał i poszedł do łazienki. Obmył twarz z krwi, która popłynęła z rozbitego nosa, oparł się o umywalke i stał tak dłuższą chwilę klnąc w myślach.
- jesteś cały ? – usłyszał głos Zawady
- mhmm – mruknął Nowacki i wyszli razem z łazienki .
ciąg dalszy nastąpi
- ostroźnie- powiedziała Basia
- idzcie razem i zajmijcie miejsca w pobliżu – zaproponował Marek a sam został na ulicy parę metrów dalej
Nowaccy trzymając się za ręce rozglądali się niby za wolnym miejscem a tak naprawdę obserwowali Ciszewskiego.
- tu jest wolne – Basia usiadła 2 stoliki dalej od podejrzanego
- chcesz kawę ? – Paweł podchodził do bufetu mijając Ciszewskiego , który wstał na widok podchodzącej kobiety, którą okazała się Kasia. Brodecka stanęła jak wryta na widok Nowackich i męża i już miała odwrócić się i odejść ale Ciszewski zawołał
- masz tą kasę ?
- nie wiem o co Panu chodzi ! – zawołała Brodecka i odeszła parę kroków
- wracaj tutaj natychmiast ! – Ciszewski złapał ją za ręke i szarpnął – nie tak się umawialiśmy !
- proszę mnie puścić ! – krzyknęła Kasia – Marek !!
W Brodeckiego jakby piorun trzasnął bo podbiegł do mężczyzny
- zostaw ją Ty skur… !
Nowackich odblokowało . Basia wyciągnęła Kasię na ulicę a Paweł rozdzielił szamoczących się mężczyzn.
- uspokój się ! – wrzasnął do Marka Nowacki skuwając Ciszewskiego
- popamiętasz mnie dziwko ! – wrzeszczał podejrzany
- czego On od Ciebie chciał ? – wściekły Marek podszedł do żony
- nie wiem ! Musiał mnie z kimś pomylić ! – odpowiedziała niepewnie Brodecka patrząc rozpaczliwie na Pawła.
- Marek, wracamy na Komendę a Ty się zamknij wreszcie ! – fuknął Paweł
- Kasia, o co w tym chodzi ? – szepnęła Basia ale Brodecka pokręciła tylko głową i wsiadła do samochodu
- jedz z Nią do Nas – powiedział Paweł i odjechał z Markiem
Komenda
- cześć Rysiu – przywitał się Zawada wchodząc do gabinetu szefa
- cześć cześć – odparł Grodzki – no i jak ? Przemyślałeś wszystko ?
- wygłupiłem się – Zawada usiadł na krześle przy biurku
- każdemu się zdarzają chwile zwątpienia – rozpogodził się inspektor – dobrze , że wracasz . Zostawię wydział w dobrych rekach
- co? Co Ty wygadujesz ? – Zawada spojrzał na przełożonego uważnie
- już czas na odpoczynek – wyjaśnił Grodzki – masz świetny zespół , poradzicie sobie. Nie patrz tak na mnie. Już dawno powinienem to zrobić .
- co tam się dzieje ? – zmienił temat Zawada słysząc na korytarzu podniesione głosy
- Młodzi szaleją – Grodzki wyszedł za Adamem – co tu się dzieje ?
- zaraz się dowiemy – mruknął Zawada i poszedł za resztą
- może mi wyjaśnisz co tam robiłaś ? – wybuchnął Marek patrząc na Kasię
- miałam się spotkać z koleżanką z pracy – wyjaśniła Kasia
- no jakoś Ci nie wierzę ! – wrzasnął Marek
- przestań ! – wtrąciła się Basia – mamy robotę ! Ciszewski siedzi w pokoju przesłuchań !
- porozmawiamy w domu ! – rzucił Marek i poszedł za Nowacką
- mówiłeś komuś ? – szepnęła Kasia do Pawła
- nie, udało mi się ukryć Twoje papiery – odpowiedział Paweł – tylko obawiam się , że …
- wiem co masz na myśli – pokiwała głową Kasia i usiadła zrezygnowana przy biurku
- powiedź mu teraz zanim się dowie od Ciszewskiego. Z doświadczenia wiem , że tajemnice źle wpływają na związek. Muszę tam iść. Trzymaj się.
W pokoju przesłuchań
- Marek, możesz wyjść na chwilę ? – Paweł zajrzał do środka
- co jest ? – Brodecki
- pogadaj z Kasią. Teraz – odpowiedział Paweł – przesłucham go.
- wiesz coś o czym ja nie wiem ? – Brodecki spojrzał na komisarza
- lepiej będzie jak dowiesz się tego od Kasi – odpowiedział Nowacki i wszedł do pokoju przesłuchań
- Ciszewski skup się i przypomnij sobie co robiłeś przedwczoraj między 15-17 – Basia
- nie zabiłem Koreckiego !
- a czy ktoś mówi , że go zabiłeś ? – Paweł – znaleźliśmy Twoją broń ale bez odcisków palców. To z niej zabito Koreckiego.
- to nie ja !
- a kto ? – Basia
- nie wiem kto . Mieliśmy z Korkiem umowę
- wiemy wszystko o Waszej działalności – zirytował się Nowacki – z Kim przyszedłeś do Koreckiego w dniu zabójstwa ?
Ciszewski wzruszył ramionami i bezmyślnie patrzył w okno.
- ok, to mamy sprawę rozwiązaną, zabójca złapany – Basia wstała od stołu i podeszła do drzwi
- chwila! Zaraz ! W co Wy mnie chcecie wrobić ? – krzyknął mężczyzna
- w nic. W Twoim mieszkaniu znaleźliśmy broń z której zabito Koreckiego. Wszystko jasne – Basia – pokłóciliście się o kasę albo o teren . Mam mówić dalej?
- noo dobra, już mówię – Ciszewski – na rynek chce wejść nowy.
- nazwisko – Paweł
- nie znam nazwiska, mówią na niego Rex . Miał dla Korka propozycję ale Korek się nie zgodził. Poszedłem na chwilę na zaplecze i usłyszałem jak się kłócą. Jak wszedłem to Korek leżał na ziemi nieprzytomny a Rex kazał mi otworzyć sejf. Nawet nie wiem kiedy wyciągnął mi broń i strzelił do Korka. To jemu ta dziwka wisi kasę. Pracowała kiedyś dla Niego ale nawiała. Rex delikatnie dawał do zrozumienia , żeby mu oddała kasę ale ta Mała uparta jest. W końcu wkurzył się i kazał mi skasować dzieciaka jej mężusia .
- co Ty powiedziałeś ? – w otwartych drzwiach stał Brodecki
- nie wiedziałeś , że twoja żonka to …
- zamknij się ! – przerwał Paweł i zwrócił się do mundurowego – wyprowadzić
- Marek nie słuchaj go, pewnie zmyśla – Basia podeszła do Brodeckiego i poklepała po ramieniu
- to prawda ? – Marek zapytał Kasi, która obserwowała Ciszewskiego
- tak- szepnęła Brodecka patrząc w podłogę – chciałam Ci powiedzieć – przez Ciebie zginął Krzyś ! – krzyknął Marek i w złości rzucił się na Ciszewskiego – zabiłeś mi dziecko ! Ty skur…
- Marek ! Marek przestań ! – krzyczała Kasia
- zostaw go ! – krzyknął Adam i odciągnął Brodeckiego od Ciszewskiego
- złożę na Ciebie skargę ! – wrzasnął Ciszewski
- odprowadzić go na dołek ! – wydał polecenie Adam
- okłamałaś mnie ! Cały czas kłamałaś ! – zwrócił się do Kasi – pani kustosz , pani doktor ! A co się okazuje ? Prostytutka !
- tak to prawda ! Ale nie miałam wyjścia ! Zostałam sama ! Byłam sama z małym dzieckiem ! Nie miałam pracy! Gdy w końcu znalazłam pracę jako sekretarka okazało się , że to …
- och wzruszyłem się do łez ! – ironicznie powiedział Brodecki
- Marek nie przeginaj ! – odezwał się Paweł
- wiedziałeś o tym , prawda ? – Brodecki podszedł do Nowackiego i z całej siły uderzył go w nos i brzuch. Nowacki wylądował na ziemi ale Marek nie odpuścił . Komisarze szamotali się kilka minut
- spokój ! Koniec ! – krzyknął Adam odciągając Marka
- jesteście siebie warci ! To koniec ! Rozumiesz? Wynoś się z mojego życia !- wrzasnął do Kasi
- ale Marek ! Co ty mówisz ? – krzykneła Kasia – a Monika ? Przecież to twoje dziecko !
- a jesteś tego pewna ? – Brodecki spojrzał ironicznie na Kasię, która uderzyła go w twarz
- przesadziłeś – spokojnie powiedziała Brodecka odzyskując równowagę i wybiegła z Komendy .
Paweł siedział pod ściana ze spuszczoną głową.
- kochanie nic Ci nie jest ? – Basia uklękła przy mężu
- zostaw ! – warknał Paweł , wstał i poszedł do łazienki. Obmył twarz z krwi, która popłynęła z rozbitego nosa, oparł się o umywalke i stał tak dłuższą chwilę klnąc w myślach.
- jesteś cały ? – usłyszał głos Zawady
- mhmm – mruknął Nowacki i wyszli razem z łazienki .
ciąg dalszy nastąpi
11 lutego 2010
4/78
Dom Dziecka w Warszawie
- Dzień dobry , możemy na chwilę ? – Nowaccy weszli do gabinetu Dyrektorki
- o, to państwo – uśmiechnęła się kobieta – w czym mogę pomóc ? Łukasz już czeka niecierpliwie od rana .
- no właśnie my w jego sprawie bo …- zaczeła Basia siadając na krześle – chcielibyśmy go adoptować.
- och, skąd taka decyzja ? Prosze mi wybaczyć ale muszę zadać to pytanie. Nie możecie mieć własnych ?
- możemy i pracujemy nad tym ale podczas naszych spotkań z Łukaszem …- tłumaczyła Basia
- chcemy mu stworzyć dom, rodzinę – krótko powiedział Nowacki – czy to takie dziwne ?
- nie skądże – uśmiechnęła się Dyrektora – tylko podczas procesu adopcji będą różne pytania. Bardzo się cieszę tylko jest pewiem problem
- jaki ? – zaniepokoił się Nowacki
- Łukaszem zainterowało się już pewne małżeństwo – wyjaśniła kobieta- państwo macie szansę na własne dziecko, trudną pracę
- chce Pani powiedzieć , że możemy nie dostać zgody na adopcję, tak ? – Basia spojrzała uważnie na kobietę – albo może to małżeństwo to ktoś z rodziny lub znajomy i juz Im pani obiecała ?
- Baśka , przestań – uspokoił zonę Paweł – jestem pewiem , że to wszystko da się wyjaśnić, prawda ? Chodź , bo Łukasz czeka.
- Wujek, Ciocia !! – zawołał radośnie chłopczyk gdy tylko weszli do pokoju , wskoczył Pawłowi na szyję obejmując go mocno
- kurcze, bo mnie udusisz ! – roześmiał się Paweł – no chłopie, urosłeś !
- to co dziś robimy ? – zapytała Basia siadając na łóżku – tylko żadnego skakania po kamieniach, jasne ?
- tak jest szefowo ! – odpowiedział Paweł – może pójdziemy do parku, co? Sprawdzimy czy są jeszcze wiewiórki .
- nie moge – Łukasz zrobił smutną minę- mam kare.
- oo, a za co ? – Basia
- bo powiedziałem brzydko na kolege – Łukasz spuścił głowę
- mhmm . Przeprosiłeś go ? – spoważniał Paweł
- nie, bo to On zaczął ! – naburmuszył się chłopczyk
- Łukasz czasami nieważne kto zaczął, ważne żeby umieć to zakończyć- wytłumaczyła Basia- a teraz wyciągaj kredki , będziemy rysować .
- jakie piekne, co to jest ? – zapytał Paweł podziwiając za jakiś czas rysunek
- pies – odpowiedział Łukasz
- hmm, zielony pies ? To chyba jest pies od ufoludków – Basia spojrzała na obrazek – masz jeszcze jakieś ?
- mam ! – zawołał chłopczyk i wyciągnął z szafki kilka rysunków – to jest smok, a to żyrafa. Jak byliśmy w zoo to widziałem żyrafę i zebre !
- a to ? – Paweł wziął do ręki kartkę
- a to ja z Ciocią i Wujkiem w domu . Ale takim prawdziwym domu .
Basia przygryzła wargę i spojrzała na Pawła
- Łukasz , chciałbyś być z Nami ? – poważnie zapytał Paweł
- ale tak cały czas ? Na zawsze ? – zapytał chłopczyk
- tak – odpowiedziała Basia
- chce ! Bardzo chce ! – wykrzyknął Łukasz wpadając w ramiona Basi-już teraz ?
- no, nie. Jeszcze nie teraz. Najpierw musimy zapytać takiego jednego pana czy się zgadza – wyjaśnił Paweł – ale myślę że się zgodzi. Będziesz grzecznie czekał ?
- tak !- obiecał chłopczyk uśmiechając się od ucha do ucha
U Brodeckich
- Marek, wykąpiesz dziewczynki ? – zawołała Kasia z kuchni
- a którą najpierw ? – zapytał Marek wchodząc do kuchni. Objał żonę i pocalował w szyję- mam do wyboru aż 3 .
- zacznij od najmłodszej – uśmiechnęła się Kasia
- dobra, a co Ty robisz ? – zaciekawił się Marek
- niespodzianka - Kasia zrobiła tajemniczą minę
Brodecki nalał ciepłej wody do wanienki i rozpoczął ceremonię mycia córki.
- no co ? Podoba się , co ? – przemawiał czule do dziecka – a teraz ręcznik , gdzie ten ręcznik ? A tu jest ! Taki niedobry ręcznik , schował się przed Moniką . Oooo, nieładnie ? Zmęczona ? No to już ubieramy dziewczynkę i idziemy spać. Tak ?
Kasia stała w drzwiach łazienki i z rozczuleniem wpatrywała się w scenę gdy usłyszała dzwonek swojej komórki. Wróciła do kuchni, wzięła telefon do ręki i zamarła patrząc na wyświetlacz. Odrzuciła połączenie i po chwili namysłu wyłączyła całkiem telefon.
- co się stało ? – zapytał Marek
- nic – próbowała się uśmiechnąć
- na pewno ? Strasznie jesteś blada . Na pewno dobrze się czujesz ? – dopytywał się Brodecki
- na pewno. Trochę zakręciło mi się w głowie ale już dobrze – odpowiedziała Kasia- położe się już.
Komenda- kolejny dzień śledztwa
- Patolog potwierdził wersję Leszka – Basia czytała raport z sekcji – Korek został ogłuszony a gdy już leżał oprawca strzelił do Niego 2 razy. Kule przebiły przeponę , jedna dostała się do serca a druga utknęła w płucu.
- a dziewczyna ? – zapytał Marek
- została najpierw brutalnie zgwałcona a potem uduszona
- aułć – odezwał się Paweł wychodząc spod biurka uderzając głową o blat
- co Ty wyprawiasz ? – Marek
- podłaczałem nową drukarkę – wyjaśnił Nowacki rozcierając obolałe miejsce – będe miał guza !
- biedactwo – zakpił Marek - znalazłeś w końcu coś o tej dziewczynie ?
- jeszcze nie – odpowiedział komisarz- może szybciej znajdę coś w tych papierzyskach
- część wziął Jacek, Zuzia już zrobiła krótką notatkę – odezwała się Basia i pokazała kartkę od aspirantki ” Nuuuda ” - księgowość prowadził porządnie. W drugim segragatorze są zyski od klientów.
- Ciszewski się na razie nie pokazał . Dałem patrolom jego namiary a dziś mamy dostać wykaz telefonów – Paweł wział do ręki stosik papierów i zaczął przeglądać. W pewnym momencie zmarszył brwi , ukradkiem spojrzał na Marka oraz Basię i szybko schował kilka kartek do szuflady biurka.
-znalazłem ! – do biura wszedł Jacek – nasza denatka to Natasza Kopeć. Urodziła się w Rosji ale wyszła za mąż za Polaka. Nie uwierzycie ale miała 18 lat. Miesiąc temu rozwiodła sie.
- powód stary jak świat, chciała legalnie zostać w Polsce – Basia
- mam dla Was te wydruki z telefonizacji ! – weszła Zuzia
- niee, ja zaraz zwariuję ! Wszędzie papiery ! – Paweł złapał się za głowę – na ziemi papiery, na biurkach papiery ! Otwieram szafkę , papiery !
- otwieram lodówkę a tam papiery ! – roześmiał się Brodecki a Basia odebrała telefon
- będę miał papierowe koszmary – Paweł
- mam coś . W laboratorium sprawdzili , że z broni Ciszewskiego zastrzelono Korka , ale na broni nie ma żadnych odcisków palców- Basia
- no nie – zwątpił Marek
- ale – Basia spojrzała na kolegów i uśmiechnęła się radośnie – na przedmiocie , którym ogłuszył Korka zostawił wyraźne odciski , tak samo na drzwiczkach sejfu i na zapleczu.
- co wcale nie oznacza , że to On zabił – wtrącił Paweł – mam kilka nazwisk dziewczyn , które pracowały do Korka. Z ich zeznań wynika , że Korek i Ciszewski współpracowali . Ciszewski wyporzyczał swoje dziewczyny do pracy u Korka.
- delikatnie to ująłeś – prychnęła Basia
- starałem się jak mogłem – odpowiedział Nowacki – o cześć Adam ! Jak noga ?
- cześć, jeszcze nie odpadła – przywitał się Zawada
- kiedy wracasz ? – zapytał Marek – zrobić Ci kawy ?
- a co to ? Przesłuchanie ? – uśmiechnął się Adam siadając na miejscu Basi – a kawy chętnie się napiję. Uuu, niedługo nie będzie Was widać zza tych papierów.
- nie denerwuj mnie – mruknął Nowacki zbierając z ziemi luźne kartki , które spadły z biurka
- to kiedy wracasz ? – zapytała Basia
- w przyszłym tygodniu – odpowiedział Zawada – nad czym pracujecie ?
- zginął właściciel SEX SHOPU oraz dziewczyna najprawdopodobniej prostytutka, podejrzany nam już 2 razy zwiał ale to chyba nie On zabił bo miał spółke z Koreckim – wyjaśnił Marek – aktualnie przebijamy się przez papiery które znaleźlismy w sklepie i w mieszkaniu Ciszewskiego.
- Korecki dzwonił do wspólnika kilka minut przed śmiercią – powiedziała Basia przeglądając wykaz telefonów denata
- wygląda na to , że mamy do czynienia z osobą trzecią – zamyślił się Adam
- powiedział co wiedział – zakpił Paweł i westchnął ciężko bo z jego biurka spadł segregator a ze środka wypadły nie spięte kartki – niee, oszaleję zaraz ! Weźcie to ode mnie!!
- słuchajcie ! O cześć Adam ! Ciszewski się znalazł ! – wpadła Zuzia- siedzi w knajpie na Mokotowie !
- jedziemy ! – komisarze błyskawicznie zebrali się i wybiegli z Komendy zostawiając Adama samego.
ciąg dalszy nastąpi .
- Dzień dobry , możemy na chwilę ? – Nowaccy weszli do gabinetu Dyrektorki
- o, to państwo – uśmiechnęła się kobieta – w czym mogę pomóc ? Łukasz już czeka niecierpliwie od rana .
- no właśnie my w jego sprawie bo …- zaczeła Basia siadając na krześle – chcielibyśmy go adoptować.
- och, skąd taka decyzja ? Prosze mi wybaczyć ale muszę zadać to pytanie. Nie możecie mieć własnych ?
- możemy i pracujemy nad tym ale podczas naszych spotkań z Łukaszem …- tłumaczyła Basia
- chcemy mu stworzyć dom, rodzinę – krótko powiedział Nowacki – czy to takie dziwne ?
- nie skądże – uśmiechnęła się Dyrektora – tylko podczas procesu adopcji będą różne pytania. Bardzo się cieszę tylko jest pewiem problem
- jaki ? – zaniepokoił się Nowacki
- Łukaszem zainterowało się już pewne małżeństwo – wyjaśniła kobieta- państwo macie szansę na własne dziecko, trudną pracę
- chce Pani powiedzieć , że możemy nie dostać zgody na adopcję, tak ? – Basia spojrzała uważnie na kobietę – albo może to małżeństwo to ktoś z rodziny lub znajomy i juz Im pani obiecała ?
- Baśka , przestań – uspokoił zonę Paweł – jestem pewiem , że to wszystko da się wyjaśnić, prawda ? Chodź , bo Łukasz czeka.
- Wujek, Ciocia !! – zawołał radośnie chłopczyk gdy tylko weszli do pokoju , wskoczył Pawłowi na szyję obejmując go mocno
- kurcze, bo mnie udusisz ! – roześmiał się Paweł – no chłopie, urosłeś !
- to co dziś robimy ? – zapytała Basia siadając na łóżku – tylko żadnego skakania po kamieniach, jasne ?
- tak jest szefowo ! – odpowiedział Paweł – może pójdziemy do parku, co? Sprawdzimy czy są jeszcze wiewiórki .
- nie moge – Łukasz zrobił smutną minę- mam kare.
- oo, a za co ? – Basia
- bo powiedziałem brzydko na kolege – Łukasz spuścił głowę
- mhmm . Przeprosiłeś go ? – spoważniał Paweł
- nie, bo to On zaczął ! – naburmuszył się chłopczyk
- Łukasz czasami nieważne kto zaczął, ważne żeby umieć to zakończyć- wytłumaczyła Basia- a teraz wyciągaj kredki , będziemy rysować .
- jakie piekne, co to jest ? – zapytał Paweł podziwiając za jakiś czas rysunek
- pies – odpowiedział Łukasz
- hmm, zielony pies ? To chyba jest pies od ufoludków – Basia spojrzała na obrazek – masz jeszcze jakieś ?
- mam ! – zawołał chłopczyk i wyciągnął z szafki kilka rysunków – to jest smok, a to żyrafa. Jak byliśmy w zoo to widziałem żyrafę i zebre !
- a to ? – Paweł wziął do ręki kartkę
- a to ja z Ciocią i Wujkiem w domu . Ale takim prawdziwym domu .
Basia przygryzła wargę i spojrzała na Pawła
- Łukasz , chciałbyś być z Nami ? – poważnie zapytał Paweł
- ale tak cały czas ? Na zawsze ? – zapytał chłopczyk
- tak – odpowiedziała Basia
- chce ! Bardzo chce ! – wykrzyknął Łukasz wpadając w ramiona Basi-już teraz ?
- no, nie. Jeszcze nie teraz. Najpierw musimy zapytać takiego jednego pana czy się zgadza – wyjaśnił Paweł – ale myślę że się zgodzi. Będziesz grzecznie czekał ?
- tak !- obiecał chłopczyk uśmiechając się od ucha do ucha
U Brodeckich
- Marek, wykąpiesz dziewczynki ? – zawołała Kasia z kuchni
- a którą najpierw ? – zapytał Marek wchodząc do kuchni. Objał żonę i pocalował w szyję- mam do wyboru aż 3 .
- zacznij od najmłodszej – uśmiechnęła się Kasia
- dobra, a co Ty robisz ? – zaciekawił się Marek
- niespodzianka - Kasia zrobiła tajemniczą minę
Brodecki nalał ciepłej wody do wanienki i rozpoczął ceremonię mycia córki.
- no co ? Podoba się , co ? – przemawiał czule do dziecka – a teraz ręcznik , gdzie ten ręcznik ? A tu jest ! Taki niedobry ręcznik , schował się przed Moniką . Oooo, nieładnie ? Zmęczona ? No to już ubieramy dziewczynkę i idziemy spać. Tak ?
Kasia stała w drzwiach łazienki i z rozczuleniem wpatrywała się w scenę gdy usłyszała dzwonek swojej komórki. Wróciła do kuchni, wzięła telefon do ręki i zamarła patrząc na wyświetlacz. Odrzuciła połączenie i po chwili namysłu wyłączyła całkiem telefon.
- co się stało ? – zapytał Marek
- nic – próbowała się uśmiechnąć
- na pewno ? Strasznie jesteś blada . Na pewno dobrze się czujesz ? – dopytywał się Brodecki
- na pewno. Trochę zakręciło mi się w głowie ale już dobrze – odpowiedziała Kasia- położe się już.
Komenda- kolejny dzień śledztwa
- Patolog potwierdził wersję Leszka – Basia czytała raport z sekcji – Korek został ogłuszony a gdy już leżał oprawca strzelił do Niego 2 razy. Kule przebiły przeponę , jedna dostała się do serca a druga utknęła w płucu.
- a dziewczyna ? – zapytał Marek
- została najpierw brutalnie zgwałcona a potem uduszona
- aułć – odezwał się Paweł wychodząc spod biurka uderzając głową o blat
- co Ty wyprawiasz ? – Marek
- podłaczałem nową drukarkę – wyjaśnił Nowacki rozcierając obolałe miejsce – będe miał guza !
- biedactwo – zakpił Marek - znalazłeś w końcu coś o tej dziewczynie ?
- jeszcze nie – odpowiedział komisarz- może szybciej znajdę coś w tych papierzyskach
- część wziął Jacek, Zuzia już zrobiła krótką notatkę – odezwała się Basia i pokazała kartkę od aspirantki ” Nuuuda ” - księgowość prowadził porządnie. W drugim segragatorze są zyski od klientów.
- Ciszewski się na razie nie pokazał . Dałem patrolom jego namiary a dziś mamy dostać wykaz telefonów – Paweł wział do ręki stosik papierów i zaczął przeglądać. W pewnym momencie zmarszył brwi , ukradkiem spojrzał na Marka oraz Basię i szybko schował kilka kartek do szuflady biurka.
-znalazłem ! – do biura wszedł Jacek – nasza denatka to Natasza Kopeć. Urodziła się w Rosji ale wyszła za mąż za Polaka. Nie uwierzycie ale miała 18 lat. Miesiąc temu rozwiodła sie.
- powód stary jak świat, chciała legalnie zostać w Polsce – Basia
- mam dla Was te wydruki z telefonizacji ! – weszła Zuzia
- niee, ja zaraz zwariuję ! Wszędzie papiery ! – Paweł złapał się za głowę – na ziemi papiery, na biurkach papiery ! Otwieram szafkę , papiery !
- otwieram lodówkę a tam papiery ! – roześmiał się Brodecki a Basia odebrała telefon
- będę miał papierowe koszmary – Paweł
- mam coś . W laboratorium sprawdzili , że z broni Ciszewskiego zastrzelono Korka , ale na broni nie ma żadnych odcisków palców- Basia
- no nie – zwątpił Marek
- ale – Basia spojrzała na kolegów i uśmiechnęła się radośnie – na przedmiocie , którym ogłuszył Korka zostawił wyraźne odciski , tak samo na drzwiczkach sejfu i na zapleczu.
- co wcale nie oznacza , że to On zabił – wtrącił Paweł – mam kilka nazwisk dziewczyn , które pracowały do Korka. Z ich zeznań wynika , że Korek i Ciszewski współpracowali . Ciszewski wyporzyczał swoje dziewczyny do pracy u Korka.
- delikatnie to ująłeś – prychnęła Basia
- starałem się jak mogłem – odpowiedział Nowacki – o cześć Adam ! Jak noga ?
- cześć, jeszcze nie odpadła – przywitał się Zawada
- kiedy wracasz ? – zapytał Marek – zrobić Ci kawy ?
- a co to ? Przesłuchanie ? – uśmiechnął się Adam siadając na miejscu Basi – a kawy chętnie się napiję. Uuu, niedługo nie będzie Was widać zza tych papierów.
- nie denerwuj mnie – mruknął Nowacki zbierając z ziemi luźne kartki , które spadły z biurka
- to kiedy wracasz ? – zapytała Basia
- w przyszłym tygodniu – odpowiedział Zawada – nad czym pracujecie ?
- zginął właściciel SEX SHOPU oraz dziewczyna najprawdopodobniej prostytutka, podejrzany nam już 2 razy zwiał ale to chyba nie On zabił bo miał spółke z Koreckim – wyjaśnił Marek – aktualnie przebijamy się przez papiery które znaleźlismy w sklepie i w mieszkaniu Ciszewskiego.
- Korecki dzwonił do wspólnika kilka minut przed śmiercią – powiedziała Basia przeglądając wykaz telefonów denata
- wygląda na to , że mamy do czynienia z osobą trzecią – zamyślił się Adam
- powiedział co wiedział – zakpił Paweł i westchnął ciężko bo z jego biurka spadł segregator a ze środka wypadły nie spięte kartki – niee, oszaleję zaraz ! Weźcie to ode mnie!!
- słuchajcie ! O cześć Adam ! Ciszewski się znalazł ! – wpadła Zuzia- siedzi w knajpie na Mokotowie !
- jedziemy ! – komisarze błyskawicznie zebrali się i wybiegli z Komendy zostawiając Adama samego.
ciąg dalszy nastąpi .
10 lutego 2010
3/78
Komenda
- to co robimy ? Jedziemy do Ciszewskiego czy przekopujemy się przez papiery ? – zapytał Paweł
- my jedziemy a Basia zostanie – zdecydował po chwili namysłu Marek
- to samo chciałam zaproponować – odpowiedziała Basia – co tak patrzycie ?
- podejrzane – skwitował Paweł i ubrał kurtkę- paa !
- uważajcie na siebie ! – zawołała jeszcze Nowacka i zasiadła za biurkiem ale zamiast przeglądać papiery wyjęła telefon i zadzwoniła do Izy
- no cześć, co się stało ? – zapytała Basia
” Basiu, to nie jest rozmowa na telefon . Możesz się ze mną spotkać ?
- Iza ale co się stało ? – zaniepokoiła się policjantka
” już sama nie wiem. Stało się ale nie mogę przez telefon”
- no dobrze ale dopiero jutro. Wytrzymasz ?
” postaram się . Dzięki i do jutra”
Basia rozłączyła się mocno zaintrygowana. Przyszło jej do głowy , że Adam ma romans ale szybko odrzuciła tą myśl. A jeżeli to Iza ?
- nie, niemożliwe – wyszeptała Basia i w końcu sięgnęła po papiery.
Komisarze zatrzymali się pod niedużym blokiem na Ursynowie
- to ten blok – Marek skierował się do wejścia i weszli do środka budynku
- tutaj – Paweł zadzwonił dzwonkiem ale odpowiedziała im cisza – nikogo nie ma w domu ?
- zaraz się przekonamy – szepnął Brodecki i nacisnął klamkę- zamknięte
- a Panowie to tu czego ? – usłyszeli głos sąsiada -poszli bo zaraz po Policje zadzwonie !
- spokojnie, jesteśmy z Policji – odpowiedział Nowacki pokazując razem z Markiem odznaki – zna pan Ciszewskiego ?
- czy znam,skaranie boskie z tym facetem ! – zirytował się mężczyzna- przepraszam, moje nazwisko Kasprzak , jestemy tu dozorcą .Wiecznie się tu jakieś typki kręcą. Panienki sprowadzają i imprezki urządzają. Porządny człowiek spać nie może bo taki hałas .
- ma Pan może zapasowe klucze do mieszkania Ciszewskiego ? – zapytał Marek- nie mamy jeszcze nakazu ale…
- a mam ! – przerwał Kasprzak – zróbcie tu w końcu porządek . Ja nakazu nie potrzebuję ! O, proszę !
- dziękujemy. Oddamy jak będziemy wychodzić – podziękował Paweł i za chwilę znaleźli się w mieszkaniu- czego szukamy ?
- jak znajdziesz to będziesz wiedział – odpowiedział Marek otwierając kolejne szuflady meblościanki.
- na przykład broń ? – zawołał Paweł z drugiego pokoju i dołączył do Marka
- trzeba to przekazać do laboratorium – Brodecki obejrzał zabezpieczoną broń , otworzył kolejną szufladę i gwizdnął na widok narkotyków, pieniędzy i stosu dokumentów.
- cicho , chyba ktoś wchodzi ! – szepnął Paweł słysząc chrobot klucza w zamku.
Komisarze bezszelestnie przeszli pod drzwi czekając aż osoba wejdzie do środka. Ciszewski jednak musiał usłyszeć rozmowy policjantów bo nie wszedł do środka
- POLICJA , stój ! – krzyknął Brodecki wybiegając za podejrzanym – znowu spieprzył !
- spokojnie, do trzech razy sztuka- uspokoił go Paweł – zostawimy tu kogoś z naszych. Bierzemy ten nabój i wracamy na Komendę.
Redakcja
- Szymon nie mogę ! Rozumiesz ? – tłumaczyła Iza – nie możemy się spotykać .
- nie , nie rozumiem ! Iza zależy mi na tobie ! – Szymon – chcę być z tobą !
- ale ja mam męża i dziecko ! – wybuchnęła Iza – w ogóle nie powinniśmy zaczynać !
- no to odejdź od męża i bądźmy razem – zaproponował Szymon trzymając Izę za ręke
- nie mogę ! Nie chcę ! Daj mi już spokój ! – krzyknęła dziennikarka i wybiegła z redakcyjnego pokoju wpadając prosto w ramiona Adama
- co się stało ? Dlaczego płaczesz ? – Adam objął żonę
- nie, to nic , jakaś alergia – skłamała Iza zastanawiając się ile słyszał Adama z rozmowy z Szymonem – co tu robisz ?
- skończyłem rehabilitację i wpadłem – uśmiechnął się Zawada – może gdzieś wyskoczymy razem ,co ?
- muszę skończyć artykuł bo naczelny mnie jutro zamorduje – odpowiedziała Iza – i Twoi pracownicy bedą mieli robotę
- mhmm, nie możemy na to pozwolić . Trudno . Pooglądamy z Alą reklamy . To pa – pożegnał się Zawada – tylko nie wracaj zbyt późno.
- postaram się – odpowiedziała Iza i wróciła do pokoju.
- jak długo chcesz jeszcze kłamać ? – zapytał Szymon
- właśnie skończyłam – odpowiedziała Iza po kilku minutach milczenia – Szymon, to nie ma sensu. Między nami wszystko skończone.W ogóle nie powinno się zacząć . Koniec !
- nie pozwole na to ! – zawołał Szymon i wyszedł trzaskając drzwiami.
Komenda
- czy Was doszczętnie porąbało ? – zawołała Basia na widok kolejnej sterty papierów
- Jacek i Zuzia nam pomogą . Szczepan obserwuje dom Ciszewskiego – odpowiedział Marek
- cześć wszystkim ! – przywitała się Kasia pchając wózek przed sobą
- czeeść ! Jak Ona urosła ! – zawołała Basia na widok dziecka
- byłam w przychodni z Małą na szczepieniu a Ania jest u Dziadków więc pomyślałam , że wpadnę zobaczyć jak Wam idzie praca bez Szefa – Kasia
- podejrzany już nam 2 razy zwiał i niedługo nie będzie Nas widać zza tych papierów – odpowiedział Paweł
- no to kiepsko się staracie – roześmiała się Brodecka -Marek czy jest szansa , że wrócisz do domu o jakieś ludziej porze ?
- oczywiście – odezwał się Grodzki wchodząc do gabinetu komisarzy – papiery nie zając nie uciekną. Jutro się tym zajmiecie , nie chcę już Was tu dzisiaj widzieć !
- tak jest szefie ! – odpowiedziała Basia z Moniką na rękach – Paweł potrzymaj ja, sznurówka mi się rozwiązała .
- oo, słodki ciężar – Nowacki wziął Monikę – oj, nie rób takiej groźnej miny bo się boję .
- i słusznie – Marek – to do jutra !
- Paweł już jest 16:20 ! Nie zdążymy ! – Basia spojrzała na zegarek
- zdążymy, spokojnie – odpowiedział Nowacki – naprawdę chcesz żeby Łukasz …
- tak , chcę – Basia pocałowała męża – pokochałam go, po ostatnim spotkaniu nie mogłam przestać o Nim myśleć. Brakowało mi go. Będzie starszym bratem .
- co ? – Paweł spojrzał uważnie na Basię- jesteś …
- nie, jeszcze nie – pokręciła głową Nowacka – ale może już niedługo ? Chodź !
ciąg dalszy nastąpi !
- to co robimy ? Jedziemy do Ciszewskiego czy przekopujemy się przez papiery ? – zapytał Paweł
- my jedziemy a Basia zostanie – zdecydował po chwili namysłu Marek
- to samo chciałam zaproponować – odpowiedziała Basia – co tak patrzycie ?
- podejrzane – skwitował Paweł i ubrał kurtkę- paa !
- uważajcie na siebie ! – zawołała jeszcze Nowacka i zasiadła za biurkiem ale zamiast przeglądać papiery wyjęła telefon i zadzwoniła do Izy
- no cześć, co się stało ? – zapytała Basia
” Basiu, to nie jest rozmowa na telefon . Możesz się ze mną spotkać ?
- Iza ale co się stało ? – zaniepokoiła się policjantka
” już sama nie wiem. Stało się ale nie mogę przez telefon”
- no dobrze ale dopiero jutro. Wytrzymasz ?
” postaram się . Dzięki i do jutra”
Basia rozłączyła się mocno zaintrygowana. Przyszło jej do głowy , że Adam ma romans ale szybko odrzuciła tą myśl. A jeżeli to Iza ?
- nie, niemożliwe – wyszeptała Basia i w końcu sięgnęła po papiery.
Komisarze zatrzymali się pod niedużym blokiem na Ursynowie
- to ten blok – Marek skierował się do wejścia i weszli do środka budynku
- tutaj – Paweł zadzwonił dzwonkiem ale odpowiedziała im cisza – nikogo nie ma w domu ?
- zaraz się przekonamy – szepnął Brodecki i nacisnął klamkę- zamknięte
- a Panowie to tu czego ? – usłyszeli głos sąsiada -poszli bo zaraz po Policje zadzwonie !
- spokojnie, jesteśmy z Policji – odpowiedział Nowacki pokazując razem z Markiem odznaki – zna pan Ciszewskiego ?
- czy znam,skaranie boskie z tym facetem ! – zirytował się mężczyzna- przepraszam, moje nazwisko Kasprzak , jestemy tu dozorcą .Wiecznie się tu jakieś typki kręcą. Panienki sprowadzają i imprezki urządzają. Porządny człowiek spać nie może bo taki hałas .
- ma Pan może zapasowe klucze do mieszkania Ciszewskiego ? – zapytał Marek- nie mamy jeszcze nakazu ale…
- a mam ! – przerwał Kasprzak – zróbcie tu w końcu porządek . Ja nakazu nie potrzebuję ! O, proszę !
- dziękujemy. Oddamy jak będziemy wychodzić – podziękował Paweł i za chwilę znaleźli się w mieszkaniu- czego szukamy ?
- jak znajdziesz to będziesz wiedział – odpowiedział Marek otwierając kolejne szuflady meblościanki.
- na przykład broń ? – zawołał Paweł z drugiego pokoju i dołączył do Marka
- trzeba to przekazać do laboratorium – Brodecki obejrzał zabezpieczoną broń , otworzył kolejną szufladę i gwizdnął na widok narkotyków, pieniędzy i stosu dokumentów.
- cicho , chyba ktoś wchodzi ! – szepnął Paweł słysząc chrobot klucza w zamku.
Komisarze bezszelestnie przeszli pod drzwi czekając aż osoba wejdzie do środka. Ciszewski jednak musiał usłyszeć rozmowy policjantów bo nie wszedł do środka
- POLICJA , stój ! – krzyknął Brodecki wybiegając za podejrzanym – znowu spieprzył !
- spokojnie, do trzech razy sztuka- uspokoił go Paweł – zostawimy tu kogoś z naszych. Bierzemy ten nabój i wracamy na Komendę.
Redakcja
- Szymon nie mogę ! Rozumiesz ? – tłumaczyła Iza – nie możemy się spotykać .
- nie , nie rozumiem ! Iza zależy mi na tobie ! – Szymon – chcę być z tobą !
- ale ja mam męża i dziecko ! – wybuchnęła Iza – w ogóle nie powinniśmy zaczynać !
- no to odejdź od męża i bądźmy razem – zaproponował Szymon trzymając Izę za ręke
- nie mogę ! Nie chcę ! Daj mi już spokój ! – krzyknęła dziennikarka i wybiegła z redakcyjnego pokoju wpadając prosto w ramiona Adama
- co się stało ? Dlaczego płaczesz ? – Adam objął żonę
- nie, to nic , jakaś alergia – skłamała Iza zastanawiając się ile słyszał Adama z rozmowy z Szymonem – co tu robisz ?
- skończyłem rehabilitację i wpadłem – uśmiechnął się Zawada – może gdzieś wyskoczymy razem ,co ?
- muszę skończyć artykuł bo naczelny mnie jutro zamorduje – odpowiedziała Iza – i Twoi pracownicy bedą mieli robotę
- mhmm, nie możemy na to pozwolić . Trudno . Pooglądamy z Alą reklamy . To pa – pożegnał się Zawada – tylko nie wracaj zbyt późno.
- postaram się – odpowiedziała Iza i wróciła do pokoju.
- jak długo chcesz jeszcze kłamać ? – zapytał Szymon
- właśnie skończyłam – odpowiedziała Iza po kilku minutach milczenia – Szymon, to nie ma sensu. Między nami wszystko skończone.W ogóle nie powinno się zacząć . Koniec !
- nie pozwole na to ! – zawołał Szymon i wyszedł trzaskając drzwiami.
Komenda
- czy Was doszczętnie porąbało ? – zawołała Basia na widok kolejnej sterty papierów
- Jacek i Zuzia nam pomogą . Szczepan obserwuje dom Ciszewskiego – odpowiedział Marek
- cześć wszystkim ! – przywitała się Kasia pchając wózek przed sobą
- czeeść ! Jak Ona urosła ! – zawołała Basia na widok dziecka
- byłam w przychodni z Małą na szczepieniu a Ania jest u Dziadków więc pomyślałam , że wpadnę zobaczyć jak Wam idzie praca bez Szefa – Kasia
- podejrzany już nam 2 razy zwiał i niedługo nie będzie Nas widać zza tych papierów – odpowiedział Paweł
- no to kiepsko się staracie – roześmiała się Brodecka -Marek czy jest szansa , że wrócisz do domu o jakieś ludziej porze ?
- oczywiście – odezwał się Grodzki wchodząc do gabinetu komisarzy – papiery nie zając nie uciekną. Jutro się tym zajmiecie , nie chcę już Was tu dzisiaj widzieć !
- tak jest szefie ! – odpowiedziała Basia z Moniką na rękach – Paweł potrzymaj ja, sznurówka mi się rozwiązała .
- oo, słodki ciężar – Nowacki wziął Monikę – oj, nie rób takiej groźnej miny bo się boję .
- i słusznie – Marek – to do jutra !
- Paweł już jest 16:20 ! Nie zdążymy ! – Basia spojrzała na zegarek
- zdążymy, spokojnie – odpowiedział Nowacki – naprawdę chcesz żeby Łukasz …
- tak , chcę – Basia pocałowała męża – pokochałam go, po ostatnim spotkaniu nie mogłam przestać o Nim myśleć. Brakowało mi go. Będzie starszym bratem .
- co ? – Paweł spojrzał uważnie na Basię- jesteś …
- nie, jeszcze nie – pokręciła głową Nowacka – ale może już niedługo ? Chodź !
ciąg dalszy nastąpi !
29 stycznia 2010
2/78
Nowaccy wychodząc z domu natknęli się na Radka wysiadającego z windy.
- cześć , do pracy ? – przywitał się Michalski
- no hej. Do pracy rodacy - odpowiedział Paweł – a co Ty taki ranny ptaszek ?
- stary, pół nocy spędziliśmy na Izbie Przyjęć – westchnął Michalski
- a co się stało ? – zapytali równocześnie Nowaccy
- Bartek ciągle wymiotował więc pojechaliśmy – wyjaśnił Radek – okazało się , że to uczulenie na mleko. Kupiliśmy inne niż zwykle . Gośka odsypia a ja zrobiłem zakupy.
- nieźle – pokręcił głową Paweł
- wpadniecie dzisiaj na odreagowanie ? -zapytał jeszcze Radek
- jesteśmy umówieni – odpowiedziała Basia
- nic o tym nie wiem. Z kim ? – zdziwił się Paweł
- hmm, jest słodkim blondynem z brązowymi oczami i uwielbia lizaki – uśmiechnęła się Nowacka a Paweł również szeroko się uśmiechnął
- aaa, to bawcie się dobrze – odpowiedział Radek
- Baśkaaa ! Zaczekaaaj ! – zawołał Paweł widząc jak Basia zjeżdza po poręczy na dół – aa ! Mam cię !
Komenda
-cześć , znowu się spóźniliście – przywitał się Marek z Nowackimi , którzy weszli objęci na Komendę
- zrzęda – odpowiedziała Basia
- marudzisz – dodał Paweł unikając lecącej papierowej kulki – w dodatku masz zeza. To od czego zaczynamy tą fascynującą sprawę ?
- Baśka już wiesz ? – upewnił się Brodecki a widząc potakujące kiwnięcie głową koleżanki mówił dalej – no to musimy pojechać do Patologa , ustalić tożsamość denatki i prześwietlić Korka, przesłuchać okolicznych sklepikarzy , przyjaciółkę itd .
- to ja biorę na tapetę głównych bohaterów sprawy – odezwał się Paweł i włączył komputer
- pojadę do Patologa - westchnęła Basia – do 17:00 się chyba odrobimy , nie ?
- zobaczymy – Marek – a co ?
- idziemy do Łukasza . Chcesz kawy ? – Paweł
- co Wy z tym Małym ?
- nic, po prostu fajny jest – odpowiedział Nowacki właczając czajnik
- chcemy do adoptować – niespodziewanie powiedziała Basia a Paweł spojrzał na nią zdziwiony a po chwili w jego oczach pojawiła się radość – to paa !
- żartujecie czy serio ?
- serio. To chcesz tej kawy ? – zapytał raz jeszcze Nowacki
- nie teraz . Pojadę jeszcze raz do tego sklepu i pogadam z ludźmi - powiedział Marek i wyszedł również z komendy .
Zakład Medycyny Sądowej
- dzień dobry – przywitała się Nowacka
- cześć – Patolog oderwał się od komputera – jak się pracuje bez Adama ?
- dziwnie jakoś – Basia zrobiła błagalną minkę co oznaczało prośbę o szybkie przekazanie informacji
- proszę, tu macie wszystko – Patolog podał pani komisarz teczkę z dokumentami – mam jeszcze parę szczegółów do wyjaśnienia . Zadzwonię jak skończę .
- dziękuję – Basia prawie wybiegła z zimnego pomieszczenia i udała się na parking. Po drodze zadzwoniła do Marka i po krótkiej rozmowie pojechała na miejsce zbrodni.
- no i co ? – Basia weszła do środka – masz coś nowego ?
- chyba tak – odpowiedział Brodecki przyglądając się uważnie wnętrzu i pokazał otwarty sejf – wczoraj tego nie było
- ktoś się włamał ? – Basia również rozglądała się wokoło . Obydwoje zamarli słysząc dziwne odgłosy z zaplecza, więc wyjęli broń i powoli zbliżali się do drzwi odddzielających sklep od magazynu. Marek w myślach policzył do trzech, dał znak Basi i otworzył drzwi.
- Policja ! Nie ruszaj się ! – krzyknęła Basia mierząc do mężczyzny w skórzanej kurtce, który rzucił się do ucieczki, przeskoczył przez okno i zniknał za rogiem .
- stój ! – wrzasnął Marek który pobiegł za Nim , ale zanim dobiegł do zakrętu mężczyzny juz nie było- szlag by to trafił !
- Marek, zobacz ! – Basia przeglądała stos dokumentów leżących na ziemi – lista klientów, rachunki . Bierzemy to ?
- przyda sie – stwierdził Brodecki i zaczął również zbierać dokumenty – rozpoznasz gościa ?
- wątpisz we mnie ? – obraziła się Nowacka
- jakże bym śmiał – roześmiał się Marek- trzeba tu zostawić kogoś z naszych. Wracamy na Komendę.
- No nareszcie – przywitał ich Paweł – gdzie Was wcięło ?
- a co ? Tęskniłeś ? – zakpił Marek
- za tobą nie bardzo – odpowiedział Nowacki – znalazłem parę ciekawych faktów na temat naszego Denata.
- no to mów – Marek usiadł przy biurku
- Antoni Korek bardziej znany jako Antoni Korecki a wcześniej jeszcze jako Arkadiusz Korczak . Wielokrotnie karany za paserstwo, włamania, kradzieże . Jakieś 10 lat temu należał do grupy handlującej kobietami. Wywozili je do Niemiec i zmuszali do prostytucji. Po wyroku jeszcze parę razy siedział za drobne napady itp. Od 3 lat prowadzi ten sklep .
- niby legalnie ale nadal czerpie korzyści z prostytucji – Marek – Baśka , szukasz tego gościa ?
- mhmm – mruknęła Nowacka przeglądając bazę
- jakiego gościa ? – zaciekawił się Paweł
- włamał się i rozbroił sejf. Znaleźlismy te papiery – Brodecki pokazał stertę dokumentów
- roboty na tydzień – ocenił Paweł – nadal szukam czegoś o tej dziewczynie.
- a poszukałeś w zagranicznych bazach ? Może ją sprowadzili do Polski – Marek
- może – Paweł wrócil do komputera – Szczepan pojechał do telefonizacji , sprawdza jego telefony a Zuzia ogląda filmy z monitoringu.
- Mam ! – krzyknęła nagle Basia – to Mikołaj Ciszewski. Lat 35 , wielokrotnie notowany za pobicia , to alfons. Mam jego adres .
- no to może go odwiedzimy ? – zaproponował Marek
ciąg dalszy nastąpi .
- cześć , do pracy ? – przywitał się Michalski
- no hej. Do pracy rodacy - odpowiedział Paweł – a co Ty taki ranny ptaszek ?
- stary, pół nocy spędziliśmy na Izbie Przyjęć – westchnął Michalski
- a co się stało ? – zapytali równocześnie Nowaccy
- Bartek ciągle wymiotował więc pojechaliśmy – wyjaśnił Radek – okazało się , że to uczulenie na mleko. Kupiliśmy inne niż zwykle . Gośka odsypia a ja zrobiłem zakupy.
- nieźle – pokręcił głową Paweł
- wpadniecie dzisiaj na odreagowanie ? -zapytał jeszcze Radek
- jesteśmy umówieni – odpowiedziała Basia
- nic o tym nie wiem. Z kim ? – zdziwił się Paweł
- hmm, jest słodkim blondynem z brązowymi oczami i uwielbia lizaki – uśmiechnęła się Nowacka a Paweł również szeroko się uśmiechnął
- aaa, to bawcie się dobrze – odpowiedział Radek
- Baśkaaa ! Zaczekaaaj ! – zawołał Paweł widząc jak Basia zjeżdza po poręczy na dół – aa ! Mam cię !
Komenda
-cześć , znowu się spóźniliście – przywitał się Marek z Nowackimi , którzy weszli objęci na Komendę
- zrzęda – odpowiedziała Basia
- marudzisz – dodał Paweł unikając lecącej papierowej kulki – w dodatku masz zeza. To od czego zaczynamy tą fascynującą sprawę ?
- Baśka już wiesz ? – upewnił się Brodecki a widząc potakujące kiwnięcie głową koleżanki mówił dalej – no to musimy pojechać do Patologa , ustalić tożsamość denatki i prześwietlić Korka, przesłuchać okolicznych sklepikarzy , przyjaciółkę itd .
- to ja biorę na tapetę głównych bohaterów sprawy – odezwał się Paweł i włączył komputer
- pojadę do Patologa - westchnęła Basia – do 17:00 się chyba odrobimy , nie ?
- zobaczymy – Marek – a co ?
- idziemy do Łukasza . Chcesz kawy ? – Paweł
- co Wy z tym Małym ?
- nic, po prostu fajny jest – odpowiedział Nowacki właczając czajnik
- chcemy do adoptować – niespodziewanie powiedziała Basia a Paweł spojrzał na nią zdziwiony a po chwili w jego oczach pojawiła się radość – to paa !
- żartujecie czy serio ?
- serio. To chcesz tej kawy ? – zapytał raz jeszcze Nowacki
- nie teraz . Pojadę jeszcze raz do tego sklepu i pogadam z ludźmi - powiedział Marek i wyszedł również z komendy .
Zakład Medycyny Sądowej
- dzień dobry – przywitała się Nowacka
- cześć – Patolog oderwał się od komputera – jak się pracuje bez Adama ?
- dziwnie jakoś – Basia zrobiła błagalną minkę co oznaczało prośbę o szybkie przekazanie informacji
- proszę, tu macie wszystko – Patolog podał pani komisarz teczkę z dokumentami – mam jeszcze parę szczegółów do wyjaśnienia . Zadzwonię jak skończę .
- dziękuję – Basia prawie wybiegła z zimnego pomieszczenia i udała się na parking. Po drodze zadzwoniła do Marka i po krótkiej rozmowie pojechała na miejsce zbrodni.
- no i co ? – Basia weszła do środka – masz coś nowego ?
- chyba tak – odpowiedział Brodecki przyglądając się uważnie wnętrzu i pokazał otwarty sejf – wczoraj tego nie było
- ktoś się włamał ? – Basia również rozglądała się wokoło . Obydwoje zamarli słysząc dziwne odgłosy z zaplecza, więc wyjęli broń i powoli zbliżali się do drzwi odddzielających sklep od magazynu. Marek w myślach policzył do trzech, dał znak Basi i otworzył drzwi.
- Policja ! Nie ruszaj się ! – krzyknęła Basia mierząc do mężczyzny w skórzanej kurtce, który rzucił się do ucieczki, przeskoczył przez okno i zniknał za rogiem .
- stój ! – wrzasnął Marek który pobiegł za Nim , ale zanim dobiegł do zakrętu mężczyzny juz nie było- szlag by to trafił !
- Marek, zobacz ! – Basia przeglądała stos dokumentów leżących na ziemi – lista klientów, rachunki . Bierzemy to ?
- przyda sie – stwierdził Brodecki i zaczął również zbierać dokumenty – rozpoznasz gościa ?
- wątpisz we mnie ? – obraziła się Nowacka
- jakże bym śmiał – roześmiał się Marek- trzeba tu zostawić kogoś z naszych. Wracamy na Komendę.
- No nareszcie – przywitał ich Paweł – gdzie Was wcięło ?
- a co ? Tęskniłeś ? – zakpił Marek
- za tobą nie bardzo – odpowiedział Nowacki – znalazłem parę ciekawych faktów na temat naszego Denata.
- no to mów – Marek usiadł przy biurku
- Antoni Korek bardziej znany jako Antoni Korecki a wcześniej jeszcze jako Arkadiusz Korczak . Wielokrotnie karany za paserstwo, włamania, kradzieże . Jakieś 10 lat temu należał do grupy handlującej kobietami. Wywozili je do Niemiec i zmuszali do prostytucji. Po wyroku jeszcze parę razy siedział za drobne napady itp. Od 3 lat prowadzi ten sklep .
- niby legalnie ale nadal czerpie korzyści z prostytucji – Marek – Baśka , szukasz tego gościa ?
- mhmm – mruknęła Nowacka przeglądając bazę
- jakiego gościa ? – zaciekawił się Paweł
- włamał się i rozbroił sejf. Znaleźlismy te papiery – Brodecki pokazał stertę dokumentów
- roboty na tydzień – ocenił Paweł – nadal szukam czegoś o tej dziewczynie.
- a poszukałeś w zagranicznych bazach ? Może ją sprowadzili do Polski – Marek
- może – Paweł wrócil do komputera – Szczepan pojechał do telefonizacji , sprawdza jego telefony a Zuzia ogląda filmy z monitoringu.
- Mam ! – krzyknęła nagle Basia – to Mikołaj Ciszewski. Lat 35 , wielokrotnie notowany za pobicia , to alfons. Mam jego adres .
- no to może go odwiedzimy ? – zaproponował Marek
ciąg dalszy nastąpi .
23 stycznia 2010
Kłopoty kryminalnych cz.78
Cześć kochani ! Wróciłam na Kłopoty .
Komisarze siedzieli przy biurkach na Komendzie .
- to kiedy wraca Adam ? – zapytała Basia stawiając kubki z kawą na biurkach
- za 2 tygodnie. Od piątku zaczyna rehabilitację ale z nogą jest wszystko w porządku – Marek
- Iza zrobiła mu niezłą awanturę za to ,że jej nie powiadomił – roześmiał się Paweł – Marek włóż to do tego czerwonego segregatora. Masz bliżej.
- leniwiec pospolity – odezwała się Basia- kurcze już 16 :00 ! Umówiłam się z dziewczynami na ploty . Chłopaki mogę urwać się wcześniej ?
- byle nie z choinki – odpowiedział z uśmiechem Nowacki
- leć – Marek
- cześć ! – do biura zajrzał Jacek – macie coś dla mnie ?
- tak, w tej niebieskiej teczce jest zakończona sprawa Miętusa – Paweł podał prokuratorowi teczkę
- dzięki. Do jutra musi być wszystko zapięte na ostatni guzik- Jacek – to ja wracam do siebie. Jakbyście mnie potrzebowali to dajcie znać. Cześć !
- trzymaj sie – Paweł – oo, Zuzia dzwoni ” Nowacki słucham . No dobra to zaraz będziemy ” Marek zbieraj się , mamy robotę.
Na miejscu zbrodni
- stary, gdzie Ty mnie przywiozłeś ? – zdziwił się Brodecki widząc jak Paweł zatrzymuje się przy SEX SHOPIE – odbiło ci ?
- zamordowano właściciela tego sklepiku – wyszczerzył zęby komisarz – idziesz ?
- ide, tylko zadzwonię do Kasi , że się trochę spóźnie – pokręcił głową Marek
- myślałem , że jest na spotkaniu z dziewczynami ? – zdziwił się Paweł
- Monika trochę nam daje w kość i Kasia zrezygnowała – odpowiedział Marek i po kilku minutach dołączył do reszty zespołu.
- już jestem. I co macie ?
- zginął właściciel tego … no kurka sklepu – zaczął niepewnie Szczepan – nazywał się Antoni Korek .
- dostał 2 kulki, prosto w serce , precyzyjna robota – powiedział policyjny lekarz Leszek
- z bliska ? – Paweł przyglądał się zwłokom
- nie, najpierw został ogłuszony. O tu, widzisz ? – Leszek pokazał miejsce uderzenia na głowie
- a jak leżał to morderca posłał mu kulki – dokończył Marek – czym go ogłuszył ?
- tym – Zuzia pokazała zabezpieczony jeden z eksponatów sklepu- z czego się śmiejecie ?
- aa, nic – Marek opanował się a Paweł wyszedł na zewnątrz i dopiero tam parsknął śmiechem.
- nie wiem co w tym śmiesznego – obruszyła się Ostrowska
- Zuzia , przy wejściu jest uszkodzona kamera – zawołał Paweł – sprawdź w tej firmie , może mają nagranie.
- dobra – odpowiedziała aspirantka
- chłopaki ! Znalazłem ! Kurka ! Chodźcie szybko ! – wołał z zaplecza Żałoda
- tyle wykrzykników ? To musi być wielkie znalezisko – zakpił Nowacki i stanął jak wryty obok Marka . Na zapleczu znajdowało się profesjonalne studio oraz ustawiona kamera naprzeciwko łózka w którym leżała martwa kobieta . W szafie na półkach poustawiany były kasety oraz płyty CD.
- no nieźle – Marek – uduszenie , walczyła, widzisz zadrapania ?
- zapewne nie kręcił filmów dla dzieci – Paweł – co z tym robimy ? Kupujemy popcorn i robimy wieczór filmowy ?
- no weź przestań- z obrzydzeniem powiedział Marek - chłopaki zróbcie tu parę fotek i zabezpieczcie ślady.
- już się robi – odezwał się jeden z techników
Adam lekko kulejąc wszedł do kuchni.
- kochanie, miałeś odpoczywać ! – zdenerwowała się Iza wychodząc z łazienki
- już mam dość odpoczywania i czuję się dobrze – odpowiedział Zawada- gdzie się wybierasz ?
- umówiłam się z Basią i Małgosią na plotki – odpowiedziała dziennikarka
- no to baw się dobrze – Adam usiadł przy stole – Ala śpi jak suseł. Musiałem tylko 20 razy puścić jej ulubioną piosenkę.
- kiedyś zasnęła jak włączyłam suszarkę do włosów – roześmiała się Iza- no to ja lecę. Nie przemęczaj tej nogi. Paa !
- pa pa ! – mruknąl Zawada na pożegnanie
Komenda
- no to co mamy ? – zapytał Grodzki komisarzy
- dwa morderstwa . Ustalamy tożsamość kobiety a denat to właściciel SEX SHOPU – Marek
- późno już. Zostawcie to na jutro – polecił inspektor i wyszedł z pomieszczenia.
- słusznie, jutro też jest dzień – westchnął Paweł i wyłączył komputer- podrzucić Cię ?
- nie dzięki. Pójdę jeszcze na cmentarz – odpowiedział Brodecki i wyciągnał z portfela zdjęcie Krzysia
- brakuje Ci go co ? – Nowacki przysiadł na biurku
- bardzo – Marek zamyślił się – chciałbym dorwać tego …
- próbowałem ale nie dało to żadnych rezultatów . Samochód był kradziony a kamery nie zarejestrowały twarzy kierowcy- Paweł
- mówiłeś już – Marek – ale ja go kiedyś dorwę .
- to do jutra . Cześć – pożegnał się Nowacki i odjechał do domu.
ciąg dalszy nastąpi ! Przepraszam , że krótkie.
Ciekawy temat, pewnie się zastanawiacie skąd mi sie to wzięło ale zapewniam Was , że do czegoś prowadzi.
A teraz życzę miłego czytania i komentowania. Pozdrawiam !
Komisarze siedzieli przy biurkach na Komendzie .
- to kiedy wraca Adam ? – zapytała Basia stawiając kubki z kawą na biurkach
- za 2 tygodnie. Od piątku zaczyna rehabilitację ale z nogą jest wszystko w porządku – Marek
- Iza zrobiła mu niezłą awanturę za to ,że jej nie powiadomił – roześmiał się Paweł – Marek włóż to do tego czerwonego segregatora. Masz bliżej.
- leniwiec pospolity – odezwała się Basia- kurcze już 16 :00 ! Umówiłam się z dziewczynami na ploty . Chłopaki mogę urwać się wcześniej ?
- byle nie z choinki – odpowiedział z uśmiechem Nowacki
- leć – Marek
- cześć ! – do biura zajrzał Jacek – macie coś dla mnie ?
- tak, w tej niebieskiej teczce jest zakończona sprawa Miętusa – Paweł podał prokuratorowi teczkę
- dzięki. Do jutra musi być wszystko zapięte na ostatni guzik- Jacek – to ja wracam do siebie. Jakbyście mnie potrzebowali to dajcie znać. Cześć !
- trzymaj sie – Paweł – oo, Zuzia dzwoni ” Nowacki słucham . No dobra to zaraz będziemy ” Marek zbieraj się , mamy robotę.
Na miejscu zbrodni
- stary, gdzie Ty mnie przywiozłeś ? – zdziwił się Brodecki widząc jak Paweł zatrzymuje się przy SEX SHOPIE – odbiło ci ?
- zamordowano właściciela tego sklepiku – wyszczerzył zęby komisarz – idziesz ?
- ide, tylko zadzwonię do Kasi , że się trochę spóźnie – pokręcił głową Marek
- myślałem , że jest na spotkaniu z dziewczynami ? – zdziwił się Paweł
- Monika trochę nam daje w kość i Kasia zrezygnowała – odpowiedział Marek i po kilku minutach dołączył do reszty zespołu.
- już jestem. I co macie ?
- zginął właściciel tego … no kurka sklepu – zaczął niepewnie Szczepan – nazywał się Antoni Korek .
- dostał 2 kulki, prosto w serce , precyzyjna robota – powiedział policyjny lekarz Leszek
- z bliska ? – Paweł przyglądał się zwłokom
- nie, najpierw został ogłuszony. O tu, widzisz ? – Leszek pokazał miejsce uderzenia na głowie
- a jak leżał to morderca posłał mu kulki – dokończył Marek – czym go ogłuszył ?
- tym – Zuzia pokazała zabezpieczony jeden z eksponatów sklepu- z czego się śmiejecie ?
- aa, nic – Marek opanował się a Paweł wyszedł na zewnątrz i dopiero tam parsknął śmiechem.
- nie wiem co w tym śmiesznego – obruszyła się Ostrowska
- Zuzia , przy wejściu jest uszkodzona kamera – zawołał Paweł – sprawdź w tej firmie , może mają nagranie.
- dobra – odpowiedziała aspirantka
- chłopaki ! Znalazłem ! Kurka ! Chodźcie szybko ! – wołał z zaplecza Żałoda
- tyle wykrzykników ? To musi być wielkie znalezisko – zakpił Nowacki i stanął jak wryty obok Marka . Na zapleczu znajdowało się profesjonalne studio oraz ustawiona kamera naprzeciwko łózka w którym leżała martwa kobieta . W szafie na półkach poustawiany były kasety oraz płyty CD.
- no nieźle – Marek – uduszenie , walczyła, widzisz zadrapania ?
- zapewne nie kręcił filmów dla dzieci – Paweł – co z tym robimy ? Kupujemy popcorn i robimy wieczór filmowy ?
- no weź przestań- z obrzydzeniem powiedział Marek - chłopaki zróbcie tu parę fotek i zabezpieczcie ślady.
- już się robi – odezwał się jeden z techników
Adam lekko kulejąc wszedł do kuchni.
- kochanie, miałeś odpoczywać ! – zdenerwowała się Iza wychodząc z łazienki
- już mam dość odpoczywania i czuję się dobrze – odpowiedział Zawada- gdzie się wybierasz ?
- umówiłam się z Basią i Małgosią na plotki – odpowiedziała dziennikarka
- no to baw się dobrze – Adam usiadł przy stole – Ala śpi jak suseł. Musiałem tylko 20 razy puścić jej ulubioną piosenkę.
- kiedyś zasnęła jak włączyłam suszarkę do włosów – roześmiała się Iza- no to ja lecę. Nie przemęczaj tej nogi. Paa !
- pa pa ! – mruknąl Zawada na pożegnanie
Komenda
- no to co mamy ? – zapytał Grodzki komisarzy
- dwa morderstwa . Ustalamy tożsamość kobiety a denat to właściciel SEX SHOPU – Marek
- późno już. Zostawcie to na jutro – polecił inspektor i wyszedł z pomieszczenia.
- słusznie, jutro też jest dzień – westchnął Paweł i wyłączył komputer- podrzucić Cię ?
- nie dzięki. Pójdę jeszcze na cmentarz – odpowiedział Brodecki i wyciągnał z portfela zdjęcie Krzysia
- brakuje Ci go co ? – Nowacki przysiadł na biurku
- bardzo – Marek zamyślił się – chciałbym dorwać tego …
- próbowałem ale nie dało to żadnych rezultatów . Samochód był kradziony a kamery nie zarejestrowały twarzy kierowcy- Paweł
- mówiłeś już – Marek – ale ja go kiedyś dorwę .
- to do jutra . Cześć – pożegnał się Nowacki i odjechał do domu.
ciąg dalszy nastąpi ! Przepraszam , że krótkie.
Ciekawy temat, pewnie się zastanawiacie skąd mi sie to wzięło ale zapewniam Was , że do czegoś prowadzi.
A teraz życzę miłego czytania i komentowania. Pozdrawiam !
16 stycznia 2010
6/77
Marek wychodząc z toalety zobaczył,że Basia cały czas stoi w korytarzu.
-A ty co? cały czas na mnie czekasz?
-Tak, musimy pogadać.Marek rozumiem cię, bo ja tez uważam,że źle się stało. Ale Adam też to wie.Nie musisz mu tego uświadamiać i to w takiej formie.
-Nic nie rozumiesz!On nie zapewnił ochrony tym dzieciakom. A wogóle od początku byłem zdania,że nie powinien wypuszczać tego zbira.Poza tym zrobił wszystko bez konsultacji z Grodzkim. Za takie coś powinien zostać zawieszony!!!
-Przestań wrzeszczeć.- Basia obejrzała się czy nikt na nich nie patrzy i chwyciła kolegę za ramię wpychając ponownie do męskiej toalety.Sama weszła za nim, zamykając za sobą drzwi.
-Co ty robisz?Ty chyba jesteś nienormalna!-Marek wyrwał się Basi i wyszedł z toalety
-Marek!-zawołała Basia, ale nieskutecznie, bo Marek wszedł już do kanciapy
Wciekła Nowacka weszła do pokoju w chwili gdy Paweł rozmawiał z Markiem.
-Marek rozumiem,że masz coś do Adama, ale nie wiem czemu krzyczysz na Basię.Daj chłopie na luz, bo atmosfera robi się nie do zniesienia. Chodzisz zdenerwowany i wciekasz się o wszystko.
-Gdzie Adam?- zapytała Basia przerywając chłopakom
-Na dywaniku u szefa.- odpowiedział Marek
W tej chwili wszedł nadkomisarz
-Paweł byłeś u matki Miętusa? Masz cos ciekawego?
-Matka dawno nie widziała się z synem.Ostatni raz jakis rok temu był u niej ze swoja dziewczyną. Mam namiary na tą dziewczynę, ale nie wiem czy jeszcze są razem.Facet podobno zmienia dziewczyny jak rekawiczki, takie jest zdanie matki.
-Dobra to bierz ten adres i jedziemy-Adam wziął z krzesła kurtkę
-Jedziemy moim samochodem?-Paweł
-Możemy twoim. Chodź- Adam
Po wyjściu Adama z Pawłem Basia podeszła do biurka Marka
-Musimy pogadać, bo tak dalej być nie może.- zaczęła
-Znowu o Adamie?-Marek patrząc cały czas w monitor
-Tak. Nie dokończyliśmy rozmowy bo uciekłeś.
- Basiu daruj sobie, rozmawiałem już dziś na ten temat z Pawłem.Umówiliście się czy co?
-Wiem,że rozmawiałeś z Pawłem, ale niestety nic to nie dało.
Marek odwrócił się w stronę koleżanki.
-Masz racje, nie zachowuję się w porządku bo nie powinienem krzyczeć na ciebie.Przepraszam
-Przyjmuję przeprosiny, ale tu nie chodzi o mnie.Chodzi o Adama.Marek ja wiem,że Adam zachował się nie całkiem w porządku, ale uwierz mi,że on bardzo przeżywa całą tą sytuację.
-No jasne,że przeżywa, aż za mocno. Zapomniał,że mamy dwie ofiary, a złapanie Rojka nie kończy tamtej sprawy.-Marek
-Co masz na myśli?
-Niedawno przypadkowo słyszałem rozmowę Adama z jakims policjantem który obserwował dom matki Rojka. Kręcił się tam ten Gapa, no wiesz były chłopak Doroty.
-No wiem, ale on nie ma nic wspólnego z jej zabóstwem. Już sprawdzaliśmy jego odciski nie pasują.
-Zgadza się, ale dziwne ,że się tam kręcił a nawet z nią rozmawiał.Słyszałem jak Adam powiedział,że sprawdzi to osobiście.Wygląda na to,że o tym zapomniał bo nawet nie podzielił się z nami tą informacją.-Marek
-Dobrze,że o tym mówisz, w takim razie my pojedziemy zaraz do tego Gapy.Zadzwonię tylko do Adama.
-Możemy jechać.Lepsze to niż ślęczenie tu bez sensu w tych papierach.
W samochodzie Marka
-Marek proszę Cię tylko byś nie zapominał,że jesteście z Adamem przyjaciółmi. Chciałabym by znów było tak jak dawniej.
-Mogę Ci obiecać,że przemyślę sprawę, a ty i Paweł zawsze będziecie moimi przyjaciółmi- Brodecki zerknął w stronę koleżanki uśmiechając się
Około 18tej na komendzie.
-Macie coś ciekawego?-Basia na widok wchodzących Adama i Pawła
-Nie było nikogo w domu.-Paweł-Rozmawialiśmy z sąsiadką. Mówiła,że kilka dni temu kręcił się tu jakiś facet, i, że chyba mieszka z tą dziewczyną.
-To jednak nic konkretnego, bo sąsiadka nie rozpoznała Miętusa.-Adam-Trzeba będzie jutro znowu tam pojechać.
Adam usiadł przy biurku i westchnął patrząc na stertę dokumentów do uzupełnienia i uporządkowania
-Możecie już iśc do domu.Już późno, a wy dzisiaj wykonaliście kawał dobrej roboty.-Adam
-A ty nie idziesz do domu?-Marek
-Nie mogę, bo Grodzki chce na jutro wszystkie raporty, ale jak macie wszystko uzupełnione to idźcie. Pewnie jesteście bardzo zmęczeni.-Adam
-Ja nie jestem zmęczony i mogę Ci pomóc.-Marek
Nowaccy popatrzyli na siebie zdziwieni zachowaniem kolegi.
-To my juz pójdziemy. Do jutra!- pożegnali się i wyszli
-Mam nadzieję,że się nie pozabijają.-szepnął Paweł do ucha żony gdy byli na korytarzu
-Nie, napewno nie.-Basia usmiechając się
W kanciapie po wyjściu Nowackich
-Marek to są moje sprawy, ty swoje raporty już uzupełniłeś, więc może idź do domu.-Adam
-Nie. Zostanę i pomogę Ci to wszystko ogarnąć.
Nowaccy w samochodzie jadąc do domu
- Paweł, może zaprosimy na jutro Michalskich? Może nawet zrobię szarlotkę.
-Fajny pomysł Basia, ale może poczekamy do zakończenia tej sprawy.Sama widzisz ile czasu nas to kosztuje.-Paweł
-Ja zadzwonię jednak do Gosi. Zaprosimy ich na jutro na 17.30. Wyrobimy się. Najwyżej wyjdziemy jutro troszkę wcześniej, za dzisiaj-Basia
-Dobrze.Rób jak chcesz.-Paweł
Rano na komendzie
Marek zaparkowała przed komendą kilka minut po ósmej. Szybkim krokiem wszedł na komendę myśląc:pewnie znowu będę ostatni.Wchodząc do kanciapy bardzo się zdziwił widząc tam tylko Adama.
-Cześć!- przywitał się
Zawada nie odpowiedział na przywitanie.Siedział zamyślony i patrzył w okno.
-Coś się stało?- Marek podchodząc bliżej
-Dzwoniłem do szpitala.Słowik nadal nie odzyskał przytomności, a Waldek będzie kaleką do końca życia- Adam
-Nie martw się to młode chłopaki napewno z tego wyjdą, a z tym Waldkiem to nic nie wiadomo.Słyszałem od Basi,że czeka go rehabilitacji i może będzie wszystko w porządku.-Marek
-Idę zanieść Grodzkiemu raporty, a ty jeśli możesz zrób kawy.Nowaccy znowu zaspali.-Adam wychodząc
Po kilku minutach do kanciapy weszli Nowaccy
-Adam, przepraszam.To już się nie powtórzy.-Basia
-Adama nie ma, ale przekaże my,że ten budzik wam się bardzo przyda.-Marek
-O kawę robisz kochany jesteś!-Basia czując aromat „małej czarnej” unoszący się w powietrzu.
-A ja?-Paweł chwytając Basię za rękę.
-Ty też jesteś kochany.
Po chwili wszedł Adam
-Twoja kawa stoi na biurku.Jak był o Grodzkiego?- Marek
Poczęstował mnie miętówkami i powiedział,że liczy na szybki koniec tej sprawy-Adam popatrzył na Nawackich i dodał po chwili
-Dobrze,że juz jesteście.Jedzcie może do domu tej zmarłej koleżanki Doroty.Tam powinien być jej brat.
-Oczywiście Adam -Basia wypijając ostatni łyk kawy.-Przywieziemy go tui pobierzemy odciski.
-Świetnie.Ja pojadę znowu do tej dziewczyny Miętusa.Może wezmę z soba jakiegoś aspiranta.-Adam biorąc kurtkę w wieszaka
-Poczekaj, pojadę z tobą.-Marek wychodząc za kolegą-Wiesz zastanawia mnie jedno, czy Miętus lubi miętówki.
-Jak go złapiemy to się spytasz.-Adam wybuchając śmiechem.
Policjanci czekali przed domem dziewczyny dłuższą chwilę, ale w końcu bramka się otworzyła , a na ganku stanęła dwudziestokolkuletnia kobieta
Po co tu policja?- spytała zdzwiwiona gdy pokazali legitymacje.
-Szukamy Jarosłwa Mięty-Adam
-Tu go nie ma. Niepotrzebnie pańtwo przyszli.-kobieta chciała zamknąć drzwi, ale Marek błyskawicznie wsunął nogę
-A może nas pani wpuscić?Porozmawiamy.-Brodecki
-Kobieta niechętnie wpusciła policjantów do mieszkania.
-Czyli twierdzi pani,żę nie ma tu Jarka Mięty?-Adam rozglądając się po mieszkaniu.
-Jestem sama. Nikogo tu nie ma.A Jarka to ja dawno nie widziałam.
Adam zwrócił uwagę na drzwi do piwnicy
-Mogę się tam rozejrzeć?
-Oczywiście, jak pan chce.Tylko z góry mówię,że nic ciekawego tam pan nie znajdzie.Chyba,że chce pan może jakieś przetwory na zimę?
Adam zszedł do piwnicy.
A ja jeśli można zobaczę u góry?- Marek wskazał schody
-Prosze bardzo. Chętnie potowarzyszę i pokażę mieszkanie.
W pewnej chwili gdy Marek z kobietą byli na strychu, rozległy się strzały.
-Mówiła pani,że tu nikogo nie.-komisarz łapiąc za broń
-Bo tak jest. To pewnie telewizor, zostawiłam na dole włączony.
Marek pobiegł schodami na dół. Gdy zbiegał ze schodów ponownie usłyszał strzały
-Adam!- krzyknął otwierając drzwi do piwnicy-Adam wszystko w porządku?
-Marek tutaj szybko!!!!-usłyszał nagle głos kolegi
Wbiegł do pomieszczenia i zobaczył za drzwiami Adama
-Co jest?-kucknął przy nim i zobaczył,że krwawi
-Nic to tylko noga. Miętus , tam- nadkomisarz wskazał ogródki-Biegnij za nim.
Marek chwilę się wahał patrząc na cierpiącego kolegę, ale pobiegł za poszukiwanym.
-Ty jeszcze tu jesteś? Przecież miałeś dzwonić po karetkę.-Marek wyjmując telefon z kieszeni
-Dzwoniłem, napewno juz jadą.Co z Miętusem?-Adam
-Dorwałem go. Już go odwieźli na komendę. Ale dziewczyna zwiała.
Adam poruszył się i syknął z bólu
-Gdzie ta cholerna karetka, ty strasznie krwawisz – Marek- o już jadą!
Brodecki wybiegł przed dom by pokazać kierunek lekarce i sanitariuszom.
Gdy sanitariusze na noszach ładowali nadkomisarza do karetki Brodecki wyciągnął telefon.
-Co robisz? -spytał Adam
-Zadzwonię do Grodzkiego.Wszystko będzie dobrze.
-Ani mi się waż dzwonić przyjacielu. Ja jeszcze nie umieram.-Adam lekko się zaśmiał.
Karetka odjechała na sygnale,a Marek pojechał za nią.
Po zabiegu wyjęcia kuli, lekarz opatrzył Adamowi ranę. Potem zawieziono nadkomisarza na salę.
- Co z nim? Mogę wejść do niego?- Marek
-Wszystko będzie dobrze, poleży tu u nas dwa dni a potem puścimy go do domu. Potem czeka go jakas dwutygodniowa rekonwalescencja i rehabilitacja. Może pan do niego wejść ale na krótko.Niech odpoczywa.
-Oczywiście.- Marek nakładając szpitalny fartuch
-Może być troszkę osłabiony, stracił trochę krwi. – lekarz
-Cześć!Jak się czujesz?-Marek- przywitał się wchodząc na salę
-Dobrze. Trochę boli, ale to normalne.-Adam usmiechnął sie lekko-Bardziej bym się martwił jakby nie bolało.
Marek siadł na krześle przy łóżku rannego
-Dobrze,że to tylko tak się skończyło.
-Miętus wykrzyczał mi w twarz ,że zabił tamtego człowieka.Chciał pokazać młodszym jak działa pistolet,żeby ich nastraszyć.-Adam
-To mamy przyznanie się do winy.-Marek-Pewnie myślał,że uda mu się
uciec.
-Gdyby nie ty pewnie by mu się udało.Poza tym uratowałeś mi życie, bo go spłoszyłeś. – Adam – Wiesz Marek to wszystko to pewnie kara za to,że go puściłem.
-Adam co ty mówisz?
-Marek daj spokój, przecież wiem,że w myślach przyznajesz mi racje.Ja chyba już jestem za stary do tej roboty.Podejmuje złe decyzje a potem jeszcze daje się podejść takim gnojkom jak Miętus.
-Adam nie gadaj bzdur!
-Jakich bzdur, przecież wiem,że ty chętnie byś mnie zastąpił.
Markowi zrobiło się przykro, wróciły do niego wspomnienia ostatnich dni na komendzie.
-Adam, nikt nie byłby w stanie ciebie zastąpić, więc wracaj szybko do zdrowia.
-A ty jedź szybko na komendę. Dopilnuj zakończenia sprawy. Mam nadzieję,że Basi i Pawłowi się poszczęsciło i ,że złapali tamtego chłopaka.
-Napewno, się udało.Ty się już tym nie marw i jeszcze jedno -Marek przerwał na chwilę-Przepraszam Adam, przepraszam za wszystko. Trzymaj się!
Na komendzie
-Gdzie Adam?- spytała Basia- Widziałam już przez okno,że przyjechałeś sam, samochodem Adama
-A gdzie Paweł?-Marek rozglądając się po pokoju.
-Rozmawia jeszcze z Antkiem, bratem tej koleżanki Doroty. Odciski się zgadzają.Ale powiedz….
-Już jestem. Wygląda na to,że mamy koniec sprawy. Chłopak się przyznał, mamy jego odciski. – Paweł
W tej chwili zadzwonił telefon.Basia stała najbliżej, więc odebrała.
-Mają dziewczynę Mietusa!!!- wykrzyknęła odkładając słuchawkę
-A gdzie Adam?- Paweł
-No właśnie, już się o to Marka pytałam.-Basia spoglądając na kolegę
-W szpitalu, ale to nic poważnego.
-No masz ci los, nic poważnego?Gdzie? -Basia przerażona
-Spokojnie.Jest na Banacha, ale sytuacja już opanowana.
-Co się stało?-Paweł
-Chodźcie jedziemy.- Basia- Opowiesz nam wszystko w drodze
Wychodząc policjanci natchnęli się na inspektora
-Co jest młodzieży? Gdzie wam tak śpieszno?
-Do szpitala, do Adama!-Basia
-To Adam w szpitalu?Gadać mi tu zaraz co się stało?
-Został ranny w nogę, podczas akcji.-Marek
-Czemu znów dowiaduję sie o wszystkim ostatni?Podczas jakiej znów akcji?-Grodzki
-Adam nie chciał was niepokoić. Zabronił mi dzwonić-Marek
-Cały Adam.Przekażcie mu ode mnie pozdrowienia, niech szybko wraca do zdrowia.-Grodzki odchodząc do swojego gabinetu
-Jesteś wspaniałomyślny Marek ,gratulacje!-Basia
-O co ci chodzi?
-Musiałeś go posłuchać!
-Przecież to mój przyjaciel.-Marek
-Ach Marek z ciebie to niezłe ziółko jest-Basia
U Adama
-A co wy tu wszyscy robicie?-spytał nadkomisarz, widząc czwórkę przyjaciół
-Miłe przywitanie. Nie spodziewałam się tego Adam.-Basia
-Nie potrzebnie przyjechaliście. Marek był już dziś u mnie.
Widział ,że wszystko jest dobrze.
-A my to co?Grodzki cię pozdrawia.- Paweł
-No właśnie inspektor,jak wrócę to chyba zaraz na dywanik do niego pójdę.
-Za co?Sprawa zakończona, Miętus złapany, a inspektor zadowolony.-Basia
-A jak się czują dzieciaki?Co ze Słowikiem?
- Słowik odzyskał przytomność, a Waldek niedługo wychodzi ze szpitala-Paweł
-Wiecie co, chyba jestem na to wszystko za stary.-Adam
-No masz go, znowu gada bzdury. – Marek
-Idę do domu po młotek będę mu wybijał te głupie pomysły-Paweł
Wszyscy wybuchnęli śmiechem
-Paweł musimy jechać. Już 17sta, a my zaprosiliśmi Michalskich.-Basia patrząc na zegarek
-Nie odwołałaś ich, w czasie gdy jechalismy do szpitala?-Paweł
-Gdzie tam, nie myślałam o tym.Adam my idziemy , bo jeszcze do cukierni trzeba wstapić.-Basia
-Dobrze kochani. Dziękuję, wam za odwiedziny i przepraszam
-Za co?-wszyscy chórem
-Wy już wiecie za co. Od dzisiaj obiecuję,że będę słuchał waszych rad.
W cukierni Basia, kupiła torcik bezowy i jabłecznik. Ledwo co Nowaccy weszli do domu zadzwonił dzwonek.
-Cześć. Widzieliśmy,że już jesteście to jesteśmy.-Radek
-Świetnie. zapraszam i bardzo przepraszam,że tak to wyszło.-Basia
-Racja byliśmy tu kilkanaście minut temu, a tu zamknięte.-Gosia- Myśleliśmy,że zapomnieliście.
-To nie tak.-Paweł-Byliśmy w szpitalu. Adam został ranny podczas akcji.
-Co z nim?-Radek
-Już wszystko w porządku, za kilka dni wróci do domu.Postawiłam wodę na herbatkę. Zapraszam do stołu.-Basia
- Paweł, a co to jest?- Basia rozpakowując tort bezowy.Zobaczyła na nim odcisk dużej dłoni.
Nowacki spojrzał na tort
-Chyba ślad yeti albo godzilli- zaśmiał się
-Och Paweł, a ja tak chciałam,żeby wszystko było tak pięknie.-Basia smutnym głosem- Chciałam nawet upiec szarlotkę
Nowacki objął żonę
-Kochanie, tak to jest jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy.
-No nie zupełnie. Jak się Paweł spieszy to się godzilla cieszy.- poprawił Radek
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Koniec cześci 77
Czekam na komentarze. Niedługo na bloga wraca alice_b.Pozdrawiam
-A ty co? cały czas na mnie czekasz?
-Tak, musimy pogadać.Marek rozumiem cię, bo ja tez uważam,że źle się stało. Ale Adam też to wie.Nie musisz mu tego uświadamiać i to w takiej formie.
-Nic nie rozumiesz!On nie zapewnił ochrony tym dzieciakom. A wogóle od początku byłem zdania,że nie powinien wypuszczać tego zbira.Poza tym zrobił wszystko bez konsultacji z Grodzkim. Za takie coś powinien zostać zawieszony!!!
-Przestań wrzeszczeć.- Basia obejrzała się czy nikt na nich nie patrzy i chwyciła kolegę za ramię wpychając ponownie do męskiej toalety.Sama weszła za nim, zamykając za sobą drzwi.
-Co ty robisz?Ty chyba jesteś nienormalna!-Marek wyrwał się Basi i wyszedł z toalety
-Marek!-zawołała Basia, ale nieskutecznie, bo Marek wszedł już do kanciapy
Wciekła Nowacka weszła do pokoju w chwili gdy Paweł rozmawiał z Markiem.
-Marek rozumiem,że masz coś do Adama, ale nie wiem czemu krzyczysz na Basię.Daj chłopie na luz, bo atmosfera robi się nie do zniesienia. Chodzisz zdenerwowany i wciekasz się o wszystko.
-Gdzie Adam?- zapytała Basia przerywając chłopakom
-Na dywaniku u szefa.- odpowiedział Marek
W tej chwili wszedł nadkomisarz
-Paweł byłeś u matki Miętusa? Masz cos ciekawego?
-Matka dawno nie widziała się z synem.Ostatni raz jakis rok temu był u niej ze swoja dziewczyną. Mam namiary na tą dziewczynę, ale nie wiem czy jeszcze są razem.Facet podobno zmienia dziewczyny jak rekawiczki, takie jest zdanie matki.
-Dobra to bierz ten adres i jedziemy-Adam wziął z krzesła kurtkę
-Jedziemy moim samochodem?-Paweł
-Możemy twoim. Chodź- Adam
Po wyjściu Adama z Pawłem Basia podeszła do biurka Marka
-Musimy pogadać, bo tak dalej być nie może.- zaczęła
-Znowu o Adamie?-Marek patrząc cały czas w monitor
-Tak. Nie dokończyliśmy rozmowy bo uciekłeś.
- Basiu daruj sobie, rozmawiałem już dziś na ten temat z Pawłem.Umówiliście się czy co?
-Wiem,że rozmawiałeś z Pawłem, ale niestety nic to nie dało.
Marek odwrócił się w stronę koleżanki.
-Masz racje, nie zachowuję się w porządku bo nie powinienem krzyczeć na ciebie.Przepraszam
-Przyjmuję przeprosiny, ale tu nie chodzi o mnie.Chodzi o Adama.Marek ja wiem,że Adam zachował się nie całkiem w porządku, ale uwierz mi,że on bardzo przeżywa całą tą sytuację.
-No jasne,że przeżywa, aż za mocno. Zapomniał,że mamy dwie ofiary, a złapanie Rojka nie kończy tamtej sprawy.-Marek
-Co masz na myśli?
-Niedawno przypadkowo słyszałem rozmowę Adama z jakims policjantem który obserwował dom matki Rojka. Kręcił się tam ten Gapa, no wiesz były chłopak Doroty.
-No wiem, ale on nie ma nic wspólnego z jej zabóstwem. Już sprawdzaliśmy jego odciski nie pasują.
-Zgadza się, ale dziwne ,że się tam kręcił a nawet z nią rozmawiał.Słyszałem jak Adam powiedział,że sprawdzi to osobiście.Wygląda na to,że o tym zapomniał bo nawet nie podzielił się z nami tą informacją.-Marek
-Dobrze,że o tym mówisz, w takim razie my pojedziemy zaraz do tego Gapy.Zadzwonię tylko do Adama.
-Możemy jechać.Lepsze to niż ślęczenie tu bez sensu w tych papierach.
W samochodzie Marka
-Marek proszę Cię tylko byś nie zapominał,że jesteście z Adamem przyjaciółmi. Chciałabym by znów było tak jak dawniej.
-Mogę Ci obiecać,że przemyślę sprawę, a ty i Paweł zawsze będziecie moimi przyjaciółmi- Brodecki zerknął w stronę koleżanki uśmiechając się
Około 18tej na komendzie.
-Macie coś ciekawego?-Basia na widok wchodzących Adama i Pawła
-Nie było nikogo w domu.-Paweł-Rozmawialiśmy z sąsiadką. Mówiła,że kilka dni temu kręcił się tu jakiś facet, i, że chyba mieszka z tą dziewczyną.
-To jednak nic konkretnego, bo sąsiadka nie rozpoznała Miętusa.-Adam-Trzeba będzie jutro znowu tam pojechać.
Adam usiadł przy biurku i westchnął patrząc na stertę dokumentów do uzupełnienia i uporządkowania
-Możecie już iśc do domu.Już późno, a wy dzisiaj wykonaliście kawał dobrej roboty.-Adam
-A ty nie idziesz do domu?-Marek
-Nie mogę, bo Grodzki chce na jutro wszystkie raporty, ale jak macie wszystko uzupełnione to idźcie. Pewnie jesteście bardzo zmęczeni.-Adam
-Ja nie jestem zmęczony i mogę Ci pomóc.-Marek
Nowaccy popatrzyli na siebie zdziwieni zachowaniem kolegi.
-To my juz pójdziemy. Do jutra!- pożegnali się i wyszli
-Mam nadzieję,że się nie pozabijają.-szepnął Paweł do ucha żony gdy byli na korytarzu
-Nie, napewno nie.-Basia usmiechając się
W kanciapie po wyjściu Nowackich
-Marek to są moje sprawy, ty swoje raporty już uzupełniłeś, więc może idź do domu.-Adam
-Nie. Zostanę i pomogę Ci to wszystko ogarnąć.
Nowaccy w samochodzie jadąc do domu
- Paweł, może zaprosimy na jutro Michalskich? Może nawet zrobię szarlotkę.
-Fajny pomysł Basia, ale może poczekamy do zakończenia tej sprawy.Sama widzisz ile czasu nas to kosztuje.-Paweł
-Ja zadzwonię jednak do Gosi. Zaprosimy ich na jutro na 17.30. Wyrobimy się. Najwyżej wyjdziemy jutro troszkę wcześniej, za dzisiaj-Basia
-Dobrze.Rób jak chcesz.-Paweł
Rano na komendzie
Marek zaparkowała przed komendą kilka minut po ósmej. Szybkim krokiem wszedł na komendę myśląc:pewnie znowu będę ostatni.Wchodząc do kanciapy bardzo się zdziwił widząc tam tylko Adama.
-Cześć!- przywitał się
Zawada nie odpowiedział na przywitanie.Siedział zamyślony i patrzył w okno.
-Coś się stało?- Marek podchodząc bliżej
-Dzwoniłem do szpitala.Słowik nadal nie odzyskał przytomności, a Waldek będzie kaleką do końca życia- Adam
-Nie martw się to młode chłopaki napewno z tego wyjdą, a z tym Waldkiem to nic nie wiadomo.Słyszałem od Basi,że czeka go rehabilitacji i może będzie wszystko w porządku.-Marek
-Idę zanieść Grodzkiemu raporty, a ty jeśli możesz zrób kawy.Nowaccy znowu zaspali.-Adam wychodząc
Po kilku minutach do kanciapy weszli Nowaccy
-Adam, przepraszam.To już się nie powtórzy.-Basia
-Adama nie ma, ale przekaże my,że ten budzik wam się bardzo przyda.-Marek
-O kawę robisz kochany jesteś!-Basia czując aromat „małej czarnej” unoszący się w powietrzu.
-A ja?-Paweł chwytając Basię za rękę.
-Ty też jesteś kochany.
Po chwili wszedł Adam
-Twoja kawa stoi na biurku.Jak był o Grodzkiego?- Marek
Poczęstował mnie miętówkami i powiedział,że liczy na szybki koniec tej sprawy-Adam popatrzył na Nawackich i dodał po chwili
-Dobrze,że juz jesteście.Jedzcie może do domu tej zmarłej koleżanki Doroty.Tam powinien być jej brat.
-Oczywiście Adam -Basia wypijając ostatni łyk kawy.-Przywieziemy go tui pobierzemy odciski.
-Świetnie.Ja pojadę znowu do tej dziewczyny Miętusa.Może wezmę z soba jakiegoś aspiranta.-Adam biorąc kurtkę w wieszaka
-Poczekaj, pojadę z tobą.-Marek wychodząc za kolegą-Wiesz zastanawia mnie jedno, czy Miętus lubi miętówki.
-Jak go złapiemy to się spytasz.-Adam wybuchając śmiechem.
Policjanci czekali przed domem dziewczyny dłuższą chwilę, ale w końcu bramka się otworzyła , a na ganku stanęła dwudziestokolkuletnia kobieta
Po co tu policja?- spytała zdzwiwiona gdy pokazali legitymacje.
-Szukamy Jarosłwa Mięty-Adam
-Tu go nie ma. Niepotrzebnie pańtwo przyszli.-kobieta chciała zamknąć drzwi, ale Marek błyskawicznie wsunął nogę
-A może nas pani wpuscić?Porozmawiamy.-Brodecki
-Kobieta niechętnie wpusciła policjantów do mieszkania.
-Czyli twierdzi pani,żę nie ma tu Jarka Mięty?-Adam rozglądając się po mieszkaniu.
-Jestem sama. Nikogo tu nie ma.A Jarka to ja dawno nie widziałam.
Adam zwrócił uwagę na drzwi do piwnicy
-Mogę się tam rozejrzeć?
-Oczywiście, jak pan chce.Tylko z góry mówię,że nic ciekawego tam pan nie znajdzie.Chyba,że chce pan może jakieś przetwory na zimę?
Adam zszedł do piwnicy.
A ja jeśli można zobaczę u góry?- Marek wskazał schody
-Prosze bardzo. Chętnie potowarzyszę i pokażę mieszkanie.
W pewnej chwili gdy Marek z kobietą byli na strychu, rozległy się strzały.
-Mówiła pani,że tu nikogo nie.-komisarz łapiąc za broń
-Bo tak jest. To pewnie telewizor, zostawiłam na dole włączony.
Marek pobiegł schodami na dół. Gdy zbiegał ze schodów ponownie usłyszał strzały
-Adam!- krzyknął otwierając drzwi do piwnicy-Adam wszystko w porządku?
-Marek tutaj szybko!!!!-usłyszał nagle głos kolegi
Wbiegł do pomieszczenia i zobaczył za drzwiami Adama
-Co jest?-kucknął przy nim i zobaczył,że krwawi
-Nic to tylko noga. Miętus , tam- nadkomisarz wskazał ogródki-Biegnij za nim.
Marek chwilę się wahał patrząc na cierpiącego kolegę, ale pobiegł za poszukiwanym.
-Ty jeszcze tu jesteś? Przecież miałeś dzwonić po karetkę.-Marek wyjmując telefon z kieszeni
-Dzwoniłem, napewno juz jadą.Co z Miętusem?-Adam
-Dorwałem go. Już go odwieźli na komendę. Ale dziewczyna zwiała.
Adam poruszył się i syknął z bólu
-Gdzie ta cholerna karetka, ty strasznie krwawisz – Marek- o już jadą!
Brodecki wybiegł przed dom by pokazać kierunek lekarce i sanitariuszom.
Gdy sanitariusze na noszach ładowali nadkomisarza do karetki Brodecki wyciągnął telefon.
-Co robisz? -spytał Adam
-Zadzwonię do Grodzkiego.Wszystko będzie dobrze.
-Ani mi się waż dzwonić przyjacielu. Ja jeszcze nie umieram.-Adam lekko się zaśmiał.
Karetka odjechała na sygnale,a Marek pojechał za nią.
Po zabiegu wyjęcia kuli, lekarz opatrzył Adamowi ranę. Potem zawieziono nadkomisarza na salę.
- Co z nim? Mogę wejść do niego?- Marek
-Wszystko będzie dobrze, poleży tu u nas dwa dni a potem puścimy go do domu. Potem czeka go jakas dwutygodniowa rekonwalescencja i rehabilitacja. Może pan do niego wejść ale na krótko.Niech odpoczywa.
-Oczywiście.- Marek nakładając szpitalny fartuch
-Może być troszkę osłabiony, stracił trochę krwi. – lekarz
-Cześć!Jak się czujesz?-Marek- przywitał się wchodząc na salę
-Dobrze. Trochę boli, ale to normalne.-Adam usmiechnął sie lekko-Bardziej bym się martwił jakby nie bolało.
Marek siadł na krześle przy łóżku rannego
-Dobrze,że to tylko tak się skończyło.
-Miętus wykrzyczał mi w twarz ,że zabił tamtego człowieka.Chciał pokazać młodszym jak działa pistolet,żeby ich nastraszyć.-Adam
-To mamy przyznanie się do winy.-Marek-Pewnie myślał,że uda mu się
uciec.
-Gdyby nie ty pewnie by mu się udało.Poza tym uratowałeś mi życie, bo go spłoszyłeś. – Adam – Wiesz Marek to wszystko to pewnie kara za to,że go puściłem.
-Adam co ty mówisz?
-Marek daj spokój, przecież wiem,że w myślach przyznajesz mi racje.Ja chyba już jestem za stary do tej roboty.Podejmuje złe decyzje a potem jeszcze daje się podejść takim gnojkom jak Miętus.
-Adam nie gadaj bzdur!
-Jakich bzdur, przecież wiem,że ty chętnie byś mnie zastąpił.
Markowi zrobiło się przykro, wróciły do niego wspomnienia ostatnich dni na komendzie.
-Adam, nikt nie byłby w stanie ciebie zastąpić, więc wracaj szybko do zdrowia.
-A ty jedź szybko na komendę. Dopilnuj zakończenia sprawy. Mam nadzieję,że Basi i Pawłowi się poszczęsciło i ,że złapali tamtego chłopaka.
-Napewno, się udało.Ty się już tym nie marw i jeszcze jedno -Marek przerwał na chwilę-Przepraszam Adam, przepraszam za wszystko. Trzymaj się!
Na komendzie
-Gdzie Adam?- spytała Basia- Widziałam już przez okno,że przyjechałeś sam, samochodem Adama
-A gdzie Paweł?-Marek rozglądając się po pokoju.
-Rozmawia jeszcze z Antkiem, bratem tej koleżanki Doroty. Odciski się zgadzają.Ale powiedz….
-Już jestem. Wygląda na to,że mamy koniec sprawy. Chłopak się przyznał, mamy jego odciski. – Paweł
W tej chwili zadzwonił telefon.Basia stała najbliżej, więc odebrała.
-Mają dziewczynę Mietusa!!!- wykrzyknęła odkładając słuchawkę
-A gdzie Adam?- Paweł
-No właśnie, już się o to Marka pytałam.-Basia spoglądając na kolegę
-W szpitalu, ale to nic poważnego.
-No masz ci los, nic poważnego?Gdzie? -Basia przerażona
-Spokojnie.Jest na Banacha, ale sytuacja już opanowana.
-Co się stało?-Paweł
-Chodźcie jedziemy.- Basia- Opowiesz nam wszystko w drodze
Wychodząc policjanci natchnęli się na inspektora
-Co jest młodzieży? Gdzie wam tak śpieszno?
-Do szpitala, do Adama!-Basia
-To Adam w szpitalu?Gadać mi tu zaraz co się stało?
-Został ranny w nogę, podczas akcji.-Marek
-Czemu znów dowiaduję sie o wszystkim ostatni?Podczas jakiej znów akcji?-Grodzki
-Adam nie chciał was niepokoić. Zabronił mi dzwonić-Marek
-Cały Adam.Przekażcie mu ode mnie pozdrowienia, niech szybko wraca do zdrowia.-Grodzki odchodząc do swojego gabinetu
-Jesteś wspaniałomyślny Marek ,gratulacje!-Basia
-O co ci chodzi?
-Musiałeś go posłuchać!
-Przecież to mój przyjaciel.-Marek
-Ach Marek z ciebie to niezłe ziółko jest-Basia
U Adama
-A co wy tu wszyscy robicie?-spytał nadkomisarz, widząc czwórkę przyjaciół
-Miłe przywitanie. Nie spodziewałam się tego Adam.-Basia
-Nie potrzebnie przyjechaliście. Marek był już dziś u mnie.
Widział ,że wszystko jest dobrze.
-A my to co?Grodzki cię pozdrawia.- Paweł
-No właśnie inspektor,jak wrócę to chyba zaraz na dywanik do niego pójdę.
-Za co?Sprawa zakończona, Miętus złapany, a inspektor zadowolony.-Basia
-A jak się czują dzieciaki?Co ze Słowikiem?
- Słowik odzyskał przytomność, a Waldek niedługo wychodzi ze szpitala-Paweł
-Wiecie co, chyba jestem na to wszystko za stary.-Adam
-No masz go, znowu gada bzdury. – Marek
-Idę do domu po młotek będę mu wybijał te głupie pomysły-Paweł
Wszyscy wybuchnęli śmiechem
-Paweł musimy jechać. Już 17sta, a my zaprosiliśmi Michalskich.-Basia patrząc na zegarek
-Nie odwołałaś ich, w czasie gdy jechalismy do szpitala?-Paweł
-Gdzie tam, nie myślałam o tym.Adam my idziemy , bo jeszcze do cukierni trzeba wstapić.-Basia
-Dobrze kochani. Dziękuję, wam za odwiedziny i przepraszam
-Za co?-wszyscy chórem
-Wy już wiecie za co. Od dzisiaj obiecuję,że będę słuchał waszych rad.
W cukierni Basia, kupiła torcik bezowy i jabłecznik. Ledwo co Nowaccy weszli do domu zadzwonił dzwonek.
-Cześć. Widzieliśmy,że już jesteście to jesteśmy.-Radek
-Świetnie. zapraszam i bardzo przepraszam,że tak to wyszło.-Basia
-Racja byliśmy tu kilkanaście minut temu, a tu zamknięte.-Gosia- Myśleliśmy,że zapomnieliście.
-To nie tak.-Paweł-Byliśmy w szpitalu. Adam został ranny podczas akcji.
-Co z nim?-Radek
-Już wszystko w porządku, za kilka dni wróci do domu.Postawiłam wodę na herbatkę. Zapraszam do stołu.-Basia
- Paweł, a co to jest?- Basia rozpakowując tort bezowy.Zobaczyła na nim odcisk dużej dłoni.
Nowacki spojrzał na tort
-Chyba ślad yeti albo godzilli- zaśmiał się
-Och Paweł, a ja tak chciałam,żeby wszystko było tak pięknie.-Basia smutnym głosem- Chciałam nawet upiec szarlotkę
Nowacki objął żonę
-Kochanie, tak to jest jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy.
-No nie zupełnie. Jak się Paweł spieszy to się godzilla cieszy.- poprawił Radek
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Koniec cześci 77
Czekam na komentarze. Niedługo na bloga wraca alice_b.Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)