12 listopada 2006

3/42

29 grudzień Przemyśl , pensjonal ” Wenecja”



Adam obudził sie i wpatrywał w spiącą obok niego Izę, która przebudziła sie i uśmichneła sie.

- długo mi sie tak przyglądasz?- Iza

- długo- Adam- jak mała?

- też już sie obudziła a ja bym jeszcze pospała- powiedziała Iza głaszcząc sie po brzuchu.

- haloo. Tu mówi Tata- Adam zaczął ” rozmawiać ” z córeczką- przestań ćwiczyć aerobik i śpij jeszcze. To jest rozkaz!

- Adaś, predzej ją wystraszysz niż uspokoisz- roześmiała sie Iza- chociaż , poczekaj, przestała kopać!

- no widzisz- Adam pocałowal Izę – pośpij jeszcze a ja ide na śniadanko

- oo nie! Ja też idę – Iza- tzn my idziemy bo jesteśmy głodne. Adam, własnie sobie uświadomiłam ze nie mamy nic przygotowane na dla małej!

- no i własnie sie mylisz bo pokój czeka na lokatorkę- Adam- pozwoliłem sobie przenieśc nasze rzeczy do nowej sypialni na górze. Mam nadzieję ze sie nie gniewasz?

- ahaa- Iza- teraz już wiem gdzie znikałeś po powrocie z pracy. Na razie lokatorka ma mieszkanie

- hmm, trochę ciasne- zażartował Adam- musimy wybrać w koncu jakieś imię dla niej

- a moze ty byś chciał syna?- Iza

- chciałbym ale to moze następnym razem?- Adam



W pokoju obok spali przytuleni do siebie Marek i Kasia gdy nagle Krzyś wdrapał sie na łozko.

- tatuś, mogę z wami spać?- Krzyś

- mozesz- wymruczał Marek

- pewnie zaraz Ania przyjdzie- przebudziła sie Kasia- a nie mówiłam?

- a kto mnie tu łaskocze?- Marek

- jaa- Ania

- o tyyy, ładnie to Tatę łaskotać?- Marek zaczał łaskotać Anie a Krzyś sie śmiał

- ładniee- smiała sie Ania

- Mamusiuu, kocham cie, wies?- powiedział nagle Krzyś do Kasi

- ja Ciebie też kocham, skarbie- Kasia- wszystkich was kocham!

W domu państwa Storosz

Basia wyszła z łazienki i przysiadła na łóżku wpatrując sie w spiącego Pawła.

- co tak mi sie przyglądasz jak jakiemuś eksponatowi muzealnemu?- mruknął Nowacki

- myslałam że śpisz- Basia

- bo śpie- Paweł

- wczoraj zasnąłeś zanim położyłeś glowę na poduszce- Basia- jak sie czujesz?

- bardzo dobrze- Paweł- troche szybko sie jeszcze meczę ale z czasem wszystko wróci do normy.

- nie mówiłeś ze graliście na weselach- Basia

- dawne czasy- Paweł usiadł na łóżku- a propos wesela. Nie rozmysliłas sie ?

- co??- Basia

- pytam czy nadal chcesz takiego faceta jak ja na męża? Mozesz sie jeszcze rozmyślic- Paweł

- rozmyśliłam sie- powiedziała Basia i roześmiała sie- głuptasie! Przecież ja chce tylko i wyłącznie Ciebie!

- a jeżeli … no wiesz… bedzie nawrót choroby i nie bede miał tyle szczęscia co tym razem? To przecież rak i … zapytał poważnie Paweł na co Basia przerwała mu pocałunkiem a Paweł zaczął rozpinać jej bluzkę gdy nagle do pokoju wpadła Agata

- Basieek posłuchaj! O kurde sorry!- zawolala Agata a Basia z Pawłem odskoczyli od siebie a Basia szybko zapieła bluzke.

- chciałam wam tylko powiedzieć ze zrobiłam wam śniadanie- wyjaśniła czerwona jak burak Agata i wyszła z pokoju a Basia i Paweł parskneli śmiechem.

- przyłapani- podsumował Nowacki

- dzisiejszej nocy Ty śpisz w pensjonacie a ja tutaj- pogroziła Basia

- znowuuu sam- jęknął Paweł- nie wytrzymam

- wytrzymasz- Basia- a wracając do tematu to chce być z tobą i nie rozumiem skąd masz te wątpliwości. A moze zakochałeś sie w jakieś ładnej pielęgniarce w Stanach co?

- owszem, zakochałem sie w pewnej pięknej policjantce w Warszawie i to pierwszego dnia jak ją zobaczyłem- Paweł- i stwierdzam ze w końcu czuję ze jestem na własciwym miejscu

- widziałam, ze próbowałeś w różnych dziedzinach – Basia- informatyka, psychologia, ratownictwo medyczne, granie na weselach i teraz policja

- mhmm. Moi rodzice byli bardzo wyrozumiali i zawsze mogłem liczyć na ich wsparcie i zrozumienie- Paweł

- brakuje ci ich pewnie?- zapytała Basia a Paweł tylko sie do niej przytulił

W ” Wenecji” Radek od rana siedział w dużej sali sprawdzając sprzęt i segregując nagrania.

- cześć, przyniosłam Ci kawe- weszła Basia- jak Ci idzie?

- spoko, jutro bedzie ekstra zabawa- Radek- nie mieści mi sie w głowie ze Pawelec  sie żeni

- dlaczego ?- Basia

- a bo zawsze mówił ze ” on to ma pecha i żadna nie bedzie go chciała”- Radek

- aaach, skąd ja to znam- roześmiała sie Basia- długo sie znacie?

- 23 lata- Radek- skumplowaliśmy sie już w przedszkolu, potem szkoły , wspólne wakacje, wygłupy. Nie widzieliśmy sie od czasu pogrzebu jego Ojca. Ja wyjechałem do Szwecji a on sie zajął chorą Matką i bratem. Całe szczęcie ze utrzymywaliśmy kontakt przez Janusza

- a twoja żona gdzie jest?- Basia

- została w domu. Jest w 9 miesiącu ciąży i nie moze podróżować- Radek- z muzyką nie bedzie problemu gorzej z atrakcjami i zabawami.

- podobno Janusz to jest wujek Pawła- Basia

- he he tak- Radek- Jego dziadkom sie zdarzyło i pomiedzy Januszem a Mamą Pawła było 19 lat różnicy. Janusz jest starszy parę miesięcy od Pawła. A On jak zwykle sie tajniaczy co?

- a czyli to normalne u Pawła? – Basia

- to najbardziej tajemniczy facet jakiego znam- roześmiał sie Radek- ale też najlepszy kumpel na świecie

- no i masz szczęście ze to powiedziałeś!!- ryknął Paweł zza okna

Koło godziny 18-stej w salonie w najlepsze bawili sie Brodeccy, Agata, Beata, Janusz , Stanisław Zawada, Iza z Adamem oraz narzeczeni. .

- kochani- odezwał sie uroczyscie Radek

- zabrzmiało jak kazanie w kosciele- Paweł

- milcz i słuchaj- Radek- jutro wasz wielki dzień i w ogóle chciałem wznieśc toast za wszystkich tutaj obecnych gości. A ponieważ jak sie dowiedziałem szanowy pan Nowacki sie tajniaczy muszę wydobyć pare jego tajemnic na swiatło dzienne.

- byle nie za dużo bo sie Basia rozmyśli- stwierdził Adam

- no własnie i przestane być taki atrakcyjny- dodał Paweł

- on i tak jest przeładny i wszystkomający- Basia

- o ranyy, dobrze,że to Ty powiedziałaś- roześmiał sie Paweł – zejdź już ze mnie bo mi duszno

- otwórz okno i Ci przejdzie- zakpił Marek- stary, dzisiaj i jutro to WY jestecie gwiazdami

- to już wolę sie tajniaczyć- Paweł

- o nie, nie ma tak dobrze- wykrzykneła Agata

- ciszaa na horyzoncie!!- Radek- wasze zdrowie!

- komu jeszcze winka?- Janusz?

- ja poproszę!- Kasia

- interesuje mnie jeden fakt! Dlaczego zostaliście policjantami? Baska zaczynaj!- Radek

- bo ja wiem? Zawsze lubiłam filmy kryminalne- Basia

- jak w Tv leciał Kojak albo Miami Vice to Baski nie dało sie przegonić sprzed telewizora- dodała Agata

- a ty to akurat pamietasz- Basia- Marek, twoja kolej

- ja? – Marek- ciekawość chyba mnie zagoniła. Adam?

- nie miałem wyjscia przy ojcu i Grodzkim- zażartował Adam

- no no, nie zwalaj wszystkiego na mnie- Stanisław- sam sie ciagle pchałeś na komendę.

- a umnie to chyba rodzinne- Paweł- wujek i Tata. Cholera jak zacząłem to powiem resztę. Tata pracował najpierw w Warszawie w Głównej a potem kilka lat w dzisiejszym CBŚ. Nie pamietam jak sie to wtedy nazywalo

- no ładnie- Adam- a jak miał na imie?

- Piotr- odpowiedział Nowacki

- hm, Piotr Nowacki? Nie kojarze- zamyślił sie Adam

- no bo On używał nazwiska panieńskiego mojej prababci ze względu na nas, zeby sie nikt nas nie czepiał w razie czego- Paweł- Piotr Nawrocki, kojarzysz już?

- Nawrocki? Kilka razy z nim współpracowałem- odezwał sie Stanisław- świat jest mały. Szkoda ze zrezygnował

- przeniosł sie do Torunia jak zachorowal Darek- wyjaśnił Paweł- wiem, ze pracował nad jakimiś duzymi sprawami.

- teraz już wiem czemu wydawałes mi sie znajomy- Stanisław- miałem okazję widzieć Cie pare razy jako dziecko

- świat jest mały- Iza- słuchajcie, może pomożecie wybrać imię dla makutkiej co? Mamy kilka propozycji.

- Petronela i Kunegunda nie przypadły do gustu?- zakpiła Basia

- no wiesz, jakoś nie- Adam- mamy tak: Małgosia, Maja, Alicja,

- ” Tę pszczółkę którą tu widzicie zowią Mająąą” -zaspiewał Paweł- potem jeszcze Gucio i bedzie komplet

-wiedziałem ze on to powie- Radek- a Alicja z Krainy Czarów co?

- dokładnie- zasmiał sie Paweł- ja stawiam na Alicję

- Radek, daj mi ten twój mandat to postaram sie jakoś sprawę zalatwić- Basia

- skąd ja to znam- roześmiał sie Marek- Adam, jakoś znajomo to brzmi nie?

- oj tak- Iza

- nie wiem dlaczego, ale jak patrze na Adama to mam ochotę zaspiewać coś- Radek- Pawelec, masz to samo skojarzenie?

- mhmm- olśniło Pawła- dawaj!

Obydwaj zacucili ” Ojciec Wergiliusz uczył dzieci swoje. A miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje” a towarzystwo roześmiało sie.

- co wyscie wypili? Mnie już szczęki bolą od śmiechu- Beata

- nie wiem jak wy ale my wypilismy 10,5 litra- Radek

- coca- coli!!- ryknął Paweł- i bąbelki nam zaszkodziłyy!!!

Żarty i śmiechy trwały do 22:00 bo Janusz odebrał telefon

- cholera, nie wiem jak was przepraszać ale jutro z samego rana muszę wracać do firmy!- Janusz – jakieś kłopoty są!

- dasz radę wrócić do 14:00- Basia

- nie wiem, postaram sie. Na wesele na pewno zdąże . Wybaczcie mi!- Janusz

- no i niech ktoś powie ze ja nie mam pecha- stwierdził Paweł- najpierw kapela teraz świadek mi nawala. Wybaczamy! Adaaam  Ratuuuj!

- czyżbyś potrzebował świadka?- zapytał Zawada- mówisz , masz! Ale oddaję ten przywilej Radkowi

- dzieki!- Paweł

- sluchajcie, już późno- Kasia- chyba już skonczymy na dziś co?

- masz rację- Basia- Młoda zbieraj sie. Jedziemy do domu. No to do jutra mój przyszły mężu.



ciąg dalszy nastąpi! W następnej częśći ślub i wesele! Notka mi wyszła długa i chyba trochę smutniejsza ale przyjemnie mi sie ją pisało. Myśle ze wam przyjemnie sie czytało???

POzdrawiam!!

10 listopada 2006

2/42

Witam!!



Na początek chciałam baaaardzo podziekować Vanilce za przerobienie tapetki- jest śliczna!!!



28 grudzień Przemyśl

Koło południa gdy już wszyscy rozlokowali sie w swoich pokojach Kasia z Anią i Krzysiem wyszli na dwór lepić bałwana. Iza z Basią spacerowały po ogrodzie gdy dołączył do nich Paweł i Agata.

- cześc dziewczyny- Paweł- nie jest wam zimno?

- na razie nie- Iza- a Ciebie co przywiało do nas?

- jeszcze sie pytasz?- Agata- szkoda ze nie widziałaś jak Basia robiła kawę

- to co?- Iza

- to wyglądał jak pies z bajki ” Zakochany kundel” . Jeszcze mu powinny takie czerwone serca z oczu wylatywać – Agata

- i moze jeszcze serce bić tak jak tym zakochanym zwierzakom w bajkach co? – roześmiała się Iza i cała czwórka wybuchneła smiechem

- o jezuu wyobraziłam sobie Pawła jak mu te serca z oczu idą- z trudem powiedziała Basia nie mogąc przestać sie smiać

- ja też- Iza

- to kundelek idzie pobawić sie z dziećmi- dodał Paweł i skierował sie do rodziny Brodeckich mijając po drodze Adama- hej dziewczyny! Idzie ” Zakochany kundel 2″- zawołał jeszcze Nowacki

- Agata , chodź pomozesz mi w czymś- powiedziala Basia i pociągneła siostrę do domu

- o co chodzi z tym zakochanym kundlem?- zapytał Adam- nie jest Ci zimno?

- aa nieważne. I nie jest mi zimno- uśmiechneła sie Iza i spojrzała wyczekująco na Adama.

- chodź, przejdziemy sie kawałek- Adam

Paweł pomagał dzieciom w lepieniu bałwana gdy nagle dostał śnieżką od Kasi.

- ożesz ty… wiedźmo!- Paweł błyskawicznie zrobił nową kulke i przystąpił do ataku. Dołączył również Marek oraz Basia z Agatą i zrobiła sie regularna bitwa śniezna. Po chwili Marek z Pawłem leżeli na śniegu pokonani zaśmiewając sie z siebie nawzajem.

- zwycięstwooo! Dziewczyny górąą !!- wołała Basia

- eee to sie nie liczy! Was jest wiecej!- Marek

- Marek nie martw sie! Odkujemy sie! To była runda pierwsza!- zawołał Paweł

- Mamusiu, zobac! Tata i wujek są bałwany- smiał sie Krzyś

- no przecież mówiłem ze jestem bałwan- roześmiał sie Paweł

- ale za to mój osobisty bałwan- pocałowała go Basia

- wstawajcie bo sie przeziębicie- Kasia- Krzysiu, Aniu, idziemy do domu. No juz, szybko!!

Adam i Iza obserwowali zabawę z daleka.

- nieźle sie dobrali- roześmiał sie Zawada- jak mineły święta?

- trochę smutno bo bez Ciebie- Iza

- bardzo mi Ciebie brakowało- Adam- Iza, chce zebyśmy stworzyli normalną rodzinę. Nie potrafie wyobrazić sobie życia bez Ciebie.

- ja też- Iza- próbowałam przestać Cie kochać ale nie udalo mi sie. Gdy usłyszałam wiadomość w radiu o Twojej śmierci… poczułam, że nie bede umiała żyć bez Ciebie.

- ja też sie tak czułem gdy sie dowiedziałem ze jesteś w ich rękach- Adam

- kto to w ogóle wymyslił z tą udawaną śmiercią ?- Iza

- Paweł- odparł Adam- wiedzieli tylko On i Marek. Pomysł chyba mu przyszedł dlatego ze Szczepan miał ze sobą kasetę z filmem ” Ekstradycja”. No ale Basia odkryła wszystko

- ach pamietam! Tam też było coś takiego- Iza- tylko potem było już coraz gorzej między nami

- no własnie. – Adam- wtedy straciłem rozum i jedynym rozwiązaniem była ucieczka.

- kto Cie nawówił do powrotu?- Iza

- Nowacki- odpowiedział Adam

- znowu Paweł? – Iza

- nie, nie nasz Paweł tylko ten który chciał sie mscić- Adam

- czekaj, przecież On nie żyje – Iza

- teraz już nie zyje. Wtedy gdy Marek go postrzelił jakimś cudem przeżył i ukrył sie w Niemczech. Wrócił i zaczął prowokować zabijając policjantów – wyjasnił Zawada całą historię

- ach te Pawełki- westchneła Iza przytulając sie do Adama- chodź do domu bo zimno już sie robi

- mmm brakowało mi Ciebie , nawet nie wiesz jak bardzo- Adam

- oj wiem coś na ten temat- Iza- Adaś, obiecajmy sobie calkowitą szczerość.

- obiecuję- powiedział Adam całując Izę- tego też mi brakowało!

- OOOBIIAAD !!! – wrzasneła Agata przez okno

Później zebrali sie w dużym salonie, gdzie stała świąteczna choinka.

- słuchajcie, wiem ze święta już była ale ja mam zaległości wobec was- zaczął uroczyście Paweł

- nie podlizuj sie- zakpił Marek

- cicho bo nic nie dostaniesz- Paweł – chyba jestem jasnowidz albo coś i …

- albo coś- wtrąciła Kasia ze śmiechem

- i mialem takie przeczucie ze ta dwójka( wskazał na siedzących obok siebie Adama i Izę) w końcu dojdzie do ładu – mówił Paweł- no więc mam dla was wspólny prezent

- Paweł, nie musiałeś- Iza- ale to śliczne

- tylko chyba nie dla nas – stwierdził Adam oglądając grającą karuzelę nad łóżeczko

- dla Was też jest- Basia zajrzała do wielkiej torby i wyciągała buteleczki z perfumami i inne drobiazgi dla dzieci

- a to dla Ciebie- Paweł osobiście wręczył Kasi duże pudełko czekoladek ” Merci”- dzieki za wszystko.

Koło godziny 19-stej przyjechał Radek Michalski ( kolega Pawła ) robiąc potworne zamieszanie.

- chłopie, nie uwierzysz! Złapali mnie 2 razy! Wyobrażasz sobie? Mandat musze zapłacic- Radek

- jak Cie znam to jechałeś 200/h- Paweł- rozbieraj sie i wchodź. Przedstawie Cię

- sam sie przedstawie! Heeeej! Słyszeliście najnowszy dowcip o Policji? – wpadł do salonu chłopak a za nim z podejrzanym uśmiechem stał Paweł

- nie, dawaj- Adam

-Policjant w księgarni: – Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia. – Może Kafkę? – Dziękuję, już piłem.

- fajny ale znam lepszy- odpowiedział Adam- Policjanci wybierają się na akcję w teren. Dowódca karze im przynieść tylko niezbędne rzeczy osobiste. W dzień zbiórki jeden z nich targa futrynę. – Mówiłem, tylko rzeczy osobiste! – A czym ja będę piwo otwierał?!

- niezły! Paweł gdzieś ty ich znalazł co?- Radek

- Radziu, poznaj to nadkomisarz Adam Zawada , komisarz Marek Brodecki i moja narzeczona komisarz Basia Storosz z Komendy Stołecznej – powstrzymując smiech Paweł przedstawil kolegów , którzy widząc minę Radka parskneli śmiechem

- wiedziałem ze mnie w coś wrobisz- Radek- nie mów ze ty też jesteś gliną?

- jest- potwierdził Adam – w dodatku całkiem niezłym

Basi zadzwonił telefon wiec wyszła na chwilę a gdy wróciła była załamana

- co sie stało?- Kasia

- wesela nie bedzie- stwierdziła ponuro Storosz

- cooo??- zapytał zdziwiony Paweł- Basia…

- faceci którzy mieli grać na weselu zatruli sie rybą i wylądowali w szpitalu- dokończyła Basia- i gdzie ja teraz znajdę kogoś na ich miejsce?

- kochana ten ktoś wlasnie stoi przed tobą- wypiął dumnie pierś Radek- nie wiem czy twój szanowny narzeczony wspominał ale kiedyś razem graliśmy na weselach! Mamy opanowane!

- ale…- Basia

- nie ma żadnego ale! Kiedyś Paweł ratowal moje wesele wiec czas sie odwdzięczyć- Radek- na jutro zapowiadam wieczory kawalersko- panieńskie. Mogą być wspólne!

- stary, jesteś wielki!- roześmiał sie Paweł



ciąg dalszy nastąpi !!! Uffff kolejny dzień zabawy za nami! Skomentujecie ładnie ??? Pozdrawiam!!

7 listopada 2006

Kłopoty kryminalnych cz.42- czyli spotkania rodzinne i nie tylko !

27 grudzień Warszawa- lotnisko Okęcie.



Zawada spacerował po hali przylotów razem z Ojcem.

- już 30 minut spóźnienia- Stanisław- przylot planowany był na 11:40

- zdarza sie- Adam- na pewno wszystko pozamykałeś? Bo zabieramy Pawła i jedziemy od razu bo jak wczoraj z nim rozmawiałem to stwierdził ze usycha z tęsknoty

- chyba nie tylko Paweł, co?- Stanisław

- to jest napad !! – odezwał sie facet z naciągnietym golfem na twarz, który zatrzymał sie przy Adamie

- jak mnie napadniesz to nie pojedziesz do Przemyśla mądralo- roześmiał sie Adam widząc Pawła i Beatę- witajcie.

- cześć. Dzieki ze po nas wyjechaliście – Paweł- kiedy jedziemy?

- zaraz- Stanisław- zbierajcie torby i jedziemy.

Adam zabrał jedną walizkę od Beaty i ruszyli do samochodu. Zapakowali bagaże

- Adam, ostrożnie z tą torbą!!- zawołał Paweł

- co tam masz?- Adam

- prezenty świąteczne- westchnął Nowacki- i jeszczed kilka innych delikatnych rzeczy.

- ok. Ubranie do ślubu powieś na wieszaku i jedziemy- Adam usiadł za kierownicą i pojechali.

- tylko ja ostrzegam ze przez ten tydzień to zamierzam być szalony- ostrzegł Paweł siezący obok Adama

- dzieki za ostrzeżenie- uśmiechnął sie Adam- Basia spodziewa sie nas jutro wiec bedzie niespodzianka. A tobie sie ten uśmiech przykleił?

- jemu sie w ogóle mózg odkleił- stwierdziła siedząca z tyłu Beata- od 2 dni ciągle gada jak nakrecony co to sie bedzie działo

- aa to dlatego ciagle mi sie coś w głowie obija- powiedział Paweł i wszyscy rozesmiali sie wesoło

Podróż mijaja spokojnie i wesoło. Gdy wjechali do Przemyśla, Paweł mówił Adamowi któredy ma jechać aż w koncu zatrzymali sie przed sredniej wielkości domkiem państwa Storoszów.

- ładnie tu- stwierdził Stanisław wysiadając

- cholera, nie wiem czy nie mieliśmy jechać od razu do pensjonatu- zasępił sie Adam wchodząc po schodach.

- zaraz sie dowiemy- Paweł zadzwonił i po chwili drzwi otwarła Agata.

- cześć szwagier!!!- wrzasneła dziewczyna- Maamoooo!! Goście przyjechali! Wchodzcie! Baski chwilowo nie ma, pojechała z Tatą

- Witam was kochani! Cieszę sie bardzo ze już jestescie! Marta Storosz miło mi- przywitała sie z Adamem , z ojcem i Beatą.- Agata nie stój jak słup soli tylko pomóż gościom!

- nie chcielibyśmy robić kłopotu, moze od razu pojedziemy do tego pensjonatu?- Adam

- pojedziecie wieczorem- Marta- Mąż i Basia bedą za jakieś 2 godziny. A moze ja zadzwonie do nich to zaraz przyjadą

- nie, nie ! To ma być niespodzianka. Mamo, pomogę ci!- sypnął Paweł widząc jak pani Storosz bieże dużą torbę i nagle zrobił sie czerwony jak burak- o pardon!

- no i dobrze, przyzwyczajaj sie- roześmiała sie pani Storosz sciskając Pawła.

Gwar przywitań trochę przycichł i wszyscy rozsiedli sie w duzym salonie pijąc kawę. 2 dodziny mineły szybciej niż sie wszyscy spodziewali i nagle do domu wpadła jak burza Basia.

- maaamoo! Kto przyjechał tak wcześnie?? Przecież Adam ma być dopiero jutro!- krzykneła z przedpokoju.

- ale zmienił plany!- odkrzyknął Zawada dostosowując sie do domowników. Paweł wstał z fotela i poszedł do przedpokoju w którym po okrzyku radości zapadła cisza.

- no to nie bedziemy przeszkadzać w przywitaniu- uśmiechneła sie wyrozumiale pani Storosz.

Basia z trudem oderwał aie od Pawła i obydwoje weszli do salonu gdzie był już ojciec Basi

- Tato, poznaj Adama- Basia

- Adam Zawada- przedstawił sie nadkomisarz

- Jerzy Storosz, dużo o panu słyszałem.

- Adam, to moze wieczorem pojedziemy do pensjonatu co?- zapytała Basia- tam juz są Kasia i Marek z dzieciakami

- też przyjechali wcześniej?- Adam

- dzisiaj rano- Agata- jest jeszcze kuzyn Pawła

- Janusz? Miał przyjechać dopiero w dniu ślubu- zdziwił sie Nowacki- no to bedzie wesoołoo!!

- znowu ci sie mózg obija?- Adam

- wyleciał przez ucho w ogóle- Paweł- musze go poszukać!

- hmm, coś przed chwilą rozdeptałam- zmartwiła sie Basia wywołując gromki smiech wszystkich. Kilka minut później goscie zapakowali sie do samochodów i zajechali pod niewielki pensjonat ” Wenecja”.

- włascicielką jest moja przyjaciółka z liceum. Od kilku lat razem ze swoim chłopakiem prowadzą ten pensjonacik – wyjasniła Basia przytulona do Pawła- możemy swobodnie korzystać z całosci. Oni mają osobne wejscie do swojej części.

Kilka minut później Adam wniósł bagaże do środka i każdy wybrał sobie pokój. Basia z Pawłem znikneli z widoku na dłuższy czas w jednym z pokoi.

- jak to dobrze ze przyjechaliście wczesniej- Basia- byłabym w stanie pojechać dzisiaj do Warszawy

- podziekuj Adamowi- wymruczał Paweł- baaardzo za tobą tęskniłem. Czasami miałem ochotę zostawić wszystko i wsiąść w pierwszy samolot do Polski i być z Tobą.

- ale wytrzymałeś- Basia- i jestem z Ciebie dumna. Dlaczego nie chciałeś zebym przyleciała do Ciebie?

- wyjaśnie Ci to kiedyś- uśmiechnął sie Paweł- teraz musze nadrobić zaległości

- mhmmm- zdążyła mruknąć Basia i zaczeli nadrabiać zaległości



Adam wszedł do kuchni gdzie zastał kuzyna Pawła , Janusza.

- cześć- Adam

- no cześć. Brodeccy wybyli zwiedzać po obiedzie- wyjaśnił Janusz- a Basia z Pawłem znikneli z pola widzenia

- muszą sie przywitać – uśmiechnął sie Adam

- ulżyło mi ze już jest w porządku- Janusz- że też jego musi sie wszystko złapać. Nie wiem jak On potrafi ze wszystkim sobie poradzić i jeszcze mieć swietny humor.

- nie było mu łatwo w życiu , co?- stwierdził Zawada- widocznie pogoda ducha mu pomaga zapomnieć o wszystkim co złe. Ładnie tu.

- w Wiśle lepiej- stwierdził wchodzący Paweł- obgadaliście mnie już?

- nie, wróc za godzinę- zakpił Janusz lustrując kuzyna- symulant!

- co?- Adam

- no a jak!- wyszczerzył zęby Paweł- gdzie reszta?

- jutro wieczorem przyjadą- wyjaśnił Janusz- Radek też przybedzie.

- no i bombowo- Paweł- oo Brodeccy podjechali. Ide pomóc z torbami. Basiaaaa!!

- coo??- odkrzykneła Basia z głębi korytarza

- pstro!! Ide witać gości- zawołał Nowacki i wyszedł na zewnątrz.

- wujeekk- zawołała Ania – zrobimy razem bałwana??

- a ja Ci nie wystarczę?- roześmiał sie Paweł

- ee, Ty nie jesteś bałwan- Ania wbiegł do środka zaraz za Krzysiem.

- cześć stary- przywitał sie Marek

- czesc średni- zakpił Paweł-pomóc z torbami?

- jak mozesz?- Marek

- przez ten tydzień to mogę wszystko- stwierdził Paweł i przywitał sie z Kasią- cześć Wiedźmo!

- cześć Pawlątko- Brodecka- wyglądasz już  prawie jak człowiek

- prawie robi wielką różnicę- dokończył Paweł niosąc duży karton i po chwili wylądował na ziemi- ałłlućć!!

- co sie stało?- Basia chciała podejść do leżącego ale rozłozyła sie obok na śliskiej nawierzchni- łaaaa!!

- ofiary losu zbierajcie sie- śmiał sie Marek z Adamem- a tak w ogóle co to za teksty? Moja piękna żona nie jest żadną wiedźmą!!

- nie musisz wzystkiego wiedzieć, prawda Pawlątko?- stwierdziła z tajemniczą miną Kasia

- prawda Wiedźmo- dokończył Nowacki- jeszcze ktoś przyjechał.

- chyba Iza z siostrą- powiedziała Basia- cześć!!

- cześć- zawołała Iza- myslałam ze bede pierwsza!

- nie tylko Ty- zawołał Paweł- uwaga tu jest ślisko!

- dzieki. Ale tu ślicznie- Iza

- chodź- Basia



ciąg dalszy nastąpi!! Mam nadzieję ze sie wam spodoba. W kolejnej cześći też bedzie wesoło!

4 listopada 2006

3/41

Zimna i paskudna zima za oknem- brrrrrr!! A przecież niedawno było jeszcze ciepło- byle do wiosny!!

Chciałam jeszcze nawiązać do 14-letniej Ani z Gdańska . Dzieci bywają okrutne. Sama w podstawówce doświadczyłam podobnej sytuacji. Nie aż tak brutalnej ale jednak wiem co Ona czuła. Byłam i jestem lekką outsiderką. Ponieważ większość osób z mojej klasy mieszkało na jednym osiedlu i mieli troche inny styl życia odsuwali mnie od siebie. Na dodatek moja mama uczyła w tej samej szkole( na szczęscie mnie nie uczyła- uuuuuffff).

To sie zdarzyło chyba w 7 klasie czyli dzisiejszym gimnazjum i nie na lekcji tylko na dużej przerwie. Zaczął jeden a pozostali widząc w tym dobra zabawę szybko dołączyli. Wyglądało to całkiem niewinnie bo było to pociąganie za włosy ( trochę mnie rozczochrali) ale po kilku minutach przestało być śmieszne. Początkowo broniłam sie ale w koncu poczułam sie bezsilna , usiadłam pod scianą i rozpłakałam sie. Chłopcy( juz 5 lub 6) nadal sie świetnie bawili aż w końcu ktoś zareagował.

Dlatego proszę was jeżeli widzicie ze komuś sie dzieje krzywda nie patrzcie obojętnie bo następnym razem to Wy mozecie byc na miejscu ofiary.





Następnego dnia na komendzie była cała ekipa.

- no to wczoraj ustaliliście z Olką?- zapytała Basia Brodeckiego

- niewiele- Marek- przyjechała żona i stwierdziła brak noża i jednego zabytkowego kolta.

- a własnie, dlaczego mnie nie zawiadomiliscie??- ADam

- bo szanowny kolega nie odbierał telefonu- Basia

- jak sie udała pogawędka z przyszłym mężem?- Marek

- chyba mu trochę humor poprawiła- Basia- Adasiuu, mam prośbe

- słucham Cie Basieńko- Adam

- Ty z ojcem i z Izą przyjedziecie 28 grudnia tak?- Storosz widząc twierdzące kiwniecie głową kontynuowała- czy mógłbyś odebrać Pawłe z lotniska dzień wcześniej i przyjechalibyście wszyscy razem do Przemysla?

- mógłbym- Adam- Iza jedzie na świeta do Krakowa.

- aha, czy ja bym mogła wziąc jakieś 3 tygodnie urlopu? Bo nie wyrobię z przygotowaniami! Musze kupić zaproszenia i sto tysiecy innych spraw załatwić- Basia

- Basiu nie panikuj! – Adam- bierz nawet miesiąc urlopu i spokojnie załatwiaj sprawy a ja dowiozę ci przyszłego męża.

- a wy kiedy przyjedziecie?- Basia

- my dopiero 29 grudnia. Jedziemy do Wrocławia. Rodzice Kasi tam mieszkają- Marek

- no ładnie, sprawa w lesie a wy gadacie o przyjemnosciach- Grodzki

- Rysiu rozmawiamy o ważnych sprawach- Adam

- panie inspektorze przyjedzie pan na wesele??- zapytała Basia robiąc słodką minkę- z żoną oczywiscie! Pokój bedziecie mieli ładny i bedzie tata Adama!

- przyjadę pod warunkiem ze szybko rozwiążecie tą sprawe- Grodzki

- to sie nazywa szantaż szefie- Marek

- do roboty!- huknął inspektor i wrócił do swojego gabinetu.

- dobra to na czym staneliśmy?- Adam- aha, na brakującej broni. Co macie jeszcze?

- słuchajcie rewelacje mam!- wpadła Oliwia

- no mów- Marek

- ciosy nożem zostały zadane gdy denat leżał- Ola- na głowie ma dużego guza! Pewnie sie przewrócił i wtedy ktoś go poranił!

- no nieźle- Basia- ta dzieczynka , jak ona ma na imie? A mam, Natalia, znalazła go pierwsza

- no przecież była na angielskim kiedy to sie stało- Ola

- jesteś tego pewna?- Adam

- no nie, nie wmówicie mi ze nastolatka…- urwała nagle Borowik- w jej pokoju widziałam pamietnik.

- ok. Ola pojedziesz do tej szkoły gdzie Natalia miała angielski, Basia z Markiem pojadą przesłuchać zonę denata i zabiorą pamietnik- Adam

- a Ty?- Basia

- a ja odbiore Ize ze szpitala- Adam

- jak zwykle sie wymigał- mrukneła Basia

- od czegoś was w końcu mam , nie?- Adam- za 1,5 godziny spotykamy sie tutaj.

Tego samego dnia 2 godziny później Oliwia weszła z ponurą miną

- nie było jej na zajęciach tego dnia- Ola

- ojciec ją molestował od wielu lat- równie ponuro powiedziała Basia- matka o niczym nie wiedziała. Natalia wszystko opisała w pamietniku

- łącznie z tym z jak zabiła ojca- dodał Adam- przyznała sie

- cholera- Ola

- w tej pracy wszystko jest możliwe- powiedziała Basia- sama na początku pracy nie mogłam w to uwierzyć

- a teraz?- Ola

- teraz? Nadal dużo mnie zaskakuje- Basia

- mnie też- Marek- to co Basieńko? Opuszczasz nas?

- mhmm- Basia- zobaczymy sie za 3 tygodnie. Ola przyjedziesz?

- niee, sorry ale wyjeżdzam razem z paczką znajomych na narty do Karpacza- Ola- wracamy dopiero po Nowym Roku. Ale życzę wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i mysle ze w koncu poznam Twojego męża.

- dzieki- Basia- Trzymajcie sie!Paa!!

- pa paa!- pożegnali sie wszyscy



W domu Adama nastały ciche dni. Ani Adam , ani Iza nie odzywali sie do siebie od kilku dni. Jednak pewnego dnia Zawada wracając z pracy zobaczył w przedpokoju walizki.

- wyprowadzasz sie?- Adam

- tak- Iza- nic mnie tu nie trzyma. Taksówka zaraz przyjedzie. Pomożesz mi z bagażami?

- nie- Adam

- co?- Iza

- nigdzie sie nie wyprowadzisz! - Adam- chce żebyś tu została! Nie mozesz tak po prostu zniknąć! Nie pozwolę Ci na to!

- o co Ci chodzi?- Iza

- o to ze Cie kocham do cholery! Wiem ze wtedy Cie skrzywdziłem! Nie ma dnia zebym o tym nie myślał!

- to dlaczego mnie okłamałeś? Zmyślasz jakieś bajeczki! Dobrze wiem kto wtedy dzwonił! To nie był żaden głupi żart !

- okłamałem Cie bo sie o Ciebie boję!

- a myslisz ze ja sie o Ciebie nie boję? Każdego dnia ! Gdy wychodzisz z domu lub długo Cie nie ma! Gdy nie odbierasz telefonu, albo w telewizji mówią o jakieś akcji!! Boję sie ale nie mówie Ci tego bo wiem ze kochasz tą pracę!!- wykrzyczała Iza i pobiegła do kuchni. Adam poszedł za nią i obydwoje stali przy oknie.

- przepraszam- Adam- nie potrafię bez Ciebie żyć. Wiem , że mnie już nie kochasz ale zostań tutaj. Moze przynajmniej udawajmy rodzinę dla dobra dziecka.

- jak to sobie wyobrażasz? Ze bedziemy udawać wspaniałą rodzinkę i spotykać sie z innymi osobami? Tak? Genialny pomysł! Adam! Cholera ! Zastanów sie nad tym czego ty chcesz!!- Iza- i nie decyduj za mnie o moich uczuciach!

- co to znaczy?- Adam

- to znaczy idioto ze Cie kocham! I nie wyprowadzam sie tylko jadę do Krakowa! Nie ma żadnego mieszkania!

- Iza…- Adam chciał objąć ukochaną

- nie dzwoń i nie przyjeżdzaj do Krakowa- Iza odsuneła sie od Adama- proszę. Zobaczymy sie u Basi.

- jedziesz sama?- Adam

- nie, Anka ma jakąs sprawę w Krakowie wiec zabieram sie z nia- Iza

- to dobrze- Adam podszedł do Izy i obydwoje spojrzeli sobie w oczy. Delikatnie przytulili sie i po chwili Iza wsiadła do samochodu koleżanki i odjechała. Adam stał na podjeździe i patrzał za oddalającym sie autem.



Koniec cz.41 !! Następna część kłopotów bedzie urlopowo- weselno-sylwestrowa! Czyli po prostu dobra zabawa i duzo smiechu!! Mam nadzieję ze notka sie wam spodobała!!

Pozdrawiam!!

2 listopada 2006

2/41

Witam!

Ale mnie katar złapał! No ale nie wpływa to na moją wenę wiec zaraz jakąs notkę napiszę.

Dziś sie rano budzę i oczom nie wierzę- na ulicach biało!! To jest straszne!!



Co powiecie na malutkie przyspieszenie? Mam na mysli ze w kolejnej notce zacznie już urlop i wszyscy wyjadą do Przemyśla? Notkę swiąteczną ominę bo i tak każdy bohater spedza Boże Narodzenie inaczej ( tzn bedzie małe wspomnienie kto i gdzie) ale chce już przejść do ślubu i wesela Basi i Pawła !



Basia z Markiem podjechali na miejsce zdarzenia.

- cześć , co tu sie stało?- zapytała Basia

- hej, córka znalazła ojca martwego- Oliwia- wygląda to na włamanie

- czemu tak sądzisz?- Marek

- popatrz na zamki w drzwiach- Oliwia

- co z tą dziewczyną?- Basia

- wróciła z angielsiego i znalazla ojca. Jej matka wyjechała na jakąś delegację 2 dni temu- Oliwia

Marek podszedł do Leszka, który sporządzał raport

- jak zginął?- Marek

- kilka ciosów nożem, uszkodzona aorta- zaraportował lekarz- zmarł jakies 6-7godzin

temu

- a jaki to był nóż?- Marek

- długi i cienki, coś jak scyzoryk ale większy- Leszek

- Ola, znaleźliście tu jakiś nóż?- Marek

- nie!- odkrzykneła Oliwia z innego pokoju- ale brakuje tu czegoś! Basia, Marek chodzcie zobaczyć!

Komisarze powędrowali za głosem koleżanki i weszli do małego pomieszczenia zapełnionego różnego rodzaju bronią.

- niezła kolekcja- stwierdził Brodecki rozglądając się wokoło

- Olka, trzeba sprawdzić faceta czy to nie jest jakiś kolekcjoner albo paser – Basia

- ok- Oliwia- chciałam przesłuchać dziewczynkę ale jest w szoku.

- przesłuchasz później- Marek- jedziemy na komendę.

Storosz i Brodecki wsiedli do samochodu i wyruszli w drogę na komendę.

- co jest z Adamem? Nie odbiera komórki- Basia

- eech, znowu sie chyba posprzeczał z Izą- westchnął Marek

- ich to chyba trzeba zamknąć w jednym pokoju i nie wypuszczać dopóki nie wyjasnią sobie wszystkiego- mrukneła zła Basia- cholera już prawie 18:00!

- na randkę sie spóźnisz?- zakpił Brodecki

- można tak to nazwać. Jestem umówiona z Pawłem na randkę na skypie!- Basia

- już myslałem ze znowu ten Artur gdzieś Cie ciągnie- Marek

- Artur to tylko kolega- Basia- o co Ci chodzi?

- mnie? O nic!- Marek- tylko Paweł jest daleko a ty sie tu dobrze bawisz z kolegą. A poza tym to za niecały miesiąc wychodzisz za mąż!

- dziekuje za uswiadomienie i przypomnienie gdzie jest moje miejsce!- Basia- wiesz jak bardzo za Nim tęsknie? Wolałabym być tam razem z Nim niż , jak to ująłeś, dobrze sie bawić z kolegą!

- przepraszam- Marek- tylko tak to z boku wygląda, że Artur ma ochotę zająć miejsce Pawła

- ale ja nie kocham Artura tylko Pawła!- Basia- gdzie jedziesz?

- zawoże Cie do domu bo nie zdążysz na randkę z przyszłym mężem- uśmiechnął sie Brodecki- i przepraszam raz jeszcze

- a co ze sprawą?- Basia

- jest Olka, damy sobie radę- odpowiedziedział Brodecki- muszę przyznać ze pomyliłem co do naszego Rudego Grzybka

- ja sie już dawno przekonałam- Basia pokazała Markowi język i pożegnała sie.



Adam wszedł do domu i cicho udał sie na piętro. Otworzył drzwi małego pokoju, gdzie stało dziecinne łóżeczko. Pokój był wytapetowany kolorowo, na meblach leżały ubranka i inne akcesoria dla niemowlaczków. Adam stał przy oknie patrząc na ogródek pokryty śniegiem.



Basia włączyła laptopa i poczekała chwilę na wiadomość od Pawła. Kilka minut po 20:00 wyswietliła sie pierwsza informacja i po chwili zaczeła sie rozmowa na ogległość.



P: Cześć. Jesteś już?

B: Nareszcie. Czekałam już kilka minut

P: przepraszam ale Beaty sprzęt trochę nawala. Kasia juz nakablowała?

B: nie, przypadkiem podsłuchałam. Czekaj, Kodżak czegoś sie domaga.

P: zaczekam. Jak Kodzak?

B: rośnie jak na drożdżach. A Ty?

P: ja nie rosnę

B: pytałam jak Twój nastrój? Jak sie czujesz?

P: nastrój taki sobie a czuję sie całkiem nieźle. Mam kilka dni odpoczynku przy zmianie dawki leków. Od wczoraj jestem u Beaty w mieszkaniu.

B: czemu nie odbierasz jak dzwoniłam do Ciebie?

P: bateria mi padła. Muszę kupić nową. A poza tym nie chciałem Ci przeszkadzać

B: w czym przeszkadzać??

P: noo, nie wiem. Moze czekasz na kogoś?

B: Artur to TYLKO kolega a czekam tylko i wyłącznie na Ciebie i tęsknie za Tobą!

P: a czy ja pytam kto to jest Artur? Basiu, ja też tęsknie bardzo i tak sie zastanawiam nad pewnymi sprawami

B: jakimi sprawami?

P: noo, nad naszym ślubem. Czy dobrze robimy ze tak szybko

B: masz jakieś wątpliwości?

P: mam. Chodzi mi o to ze ja jestem w trochę niepewnej sytuacji

B: hmm, wiesz, młode wdowy mają duże powodzenie!

P: Baśka ale ja mówie poważnie!!

B: ja też! Paweł, nie myśl za dużo bo ja Cie kocham i chce zostać Twoją żoną niezależnie od sytuacji w jakiej jesteś! Jutro sie pakuję i przylece do Ciebie!

P: Nie! Proszę Cie. NIe teraz.

B: dlaczego?

P: mam akurat taki okres ze potrzebuję trochę czasu żeby przemyślec pare spraw. Tęsknie za tobą bardzo ale lepiej zebym teraz był sam

B: ale jakie to ma znaczenie?

P: dla mnie ma. Basiu zrób to dla mnie i zostań w Warszawie. Proszę Cię!

B: no dobrze. Paweł, martwię sie o Ciebie. Gdy Kasia opowiedziala mi o wszystkim to prawie oszalałam. Mam wyrzuty sumienia, że zostawiłam cie samego

P: niepotrzebnie. Juz jest trochę lepiej. Tylko nie bedę mógł przylecieć na święta, brakło miejsc w samolocie. Wolne miejsca są dopiero rano 27 grudnia

B: cholera.To spotkamy sie w Przemyślu. Kodżak!!

P: Co zmalował?

B: Alpinista! Wspina sie po firankach aż do góry. Zwariowany kot. On ma coś z Ciebie.

P : :-)

B: oo !

P: co?

B: jajco!

P: czyje?

B: nie powiem

P: aha. Kocham Cie wiesz?

B: wiem bo ja Ciebie też kocham! Kodżak!!

P: a tym razem co?

B: poluje na moją nogę

P: :-)))

B: chyba Ci go wysle w paczce

P: oj, lepiej nie bo pacjenci poumierają ze śmiechu. Chociaż to chyba lepiej umrzeć ze śmiechu niż… . Hmm jak Adam i Iza?

B: nadal na ścieżce wojennej

P: hmm, mysle ze trzeba dać im jeden pokój w Przemyślu

B: i nie wypuszczać aż sie dogadają?

P: coś w tym stylu. O kurcze! Musze kończyc! Zaraz idę na basen !

B: ooo! To mi sie podoba!

P: mnie troche mniej bo gdzieś moja kondycja uciekła. Kompletna klapa we wszystkim.

B: maruda. Wrócisz do formy szybciej niż sie spodziewasz

P: pewnie masz rację. Jak bedziesz miała kiedyś czas to napisz maila i jak bede mógł to znowu pogadamy.

B: ok. Dobranoc

P: jakie dobranoc?? Aa faktycznie, u Ciebie dobranoc. Słodkich snów z Kodżakiem.Pa



ciąg dalszy nastąpi!!!! jak sie wam podobało!!!!

30 października 2006

Kłopoty kryminalnych cz.41



Adam wszedł do sali Izy, którą własnie pielegniarka wiozła na USG.

- pan równiez moze- dodała pielegniarka

- chodź, zobaczysz jak urosła- usmiechneła sie Iza

- i mówi już ” mamo”- zażartował Adam i powędrowali na badanie.

Lekarz powoli i w skupieniu oglądał obraz na monitorze

- o proszę spojrzeć, tu jest głowa i…

- sscie kciuk??- zapytała z niedowierzaniem Iza

- oczywiście- lekarz- chcecie posłuchać serca?

- no jasne- Adam

Po chwili wszyyscy usłyszeli głośne i rytmiczne dzwięki. Iza i Adam w ciszy słuchali pracy małego serduczka gdy nagle wszystko ucichło

- co sie stało?- Adam

- nic, po prostu odwróciła sie – roześmiał sie Lekarz- wszystko jest w porządku, mała jest zdrowa i jak na razie nie spieszy sie do was.

- dziekujemy- Iza

- wybraliście już imie?- Lekarz

- myslimy nad tym- Adam- mamy dużo róznych propozycji od naszych kolegów z pracy

Iza stłumiła smiech przypominając sobie pomysły Pawła na imiona dziecka. Adam odwiózł ją do sali

- pamietasz Petronele Genowefę ?- zaśmiała sie serdecznie Iza a Adam parsknął smiechem.

- była jeszcze Kunegunda i Hermenegilda- dołożyła wchodząca Kasia z Markiem- cześć!

- cześć! Jak tam nasz geniusz od wymyślania imion?- Iza

- aktualnie walczy z depresją- Marek

- w tym czasie jak tam byłam to musiałam go podtrzymać na duchu- Kasia- on bardzo tęskni za Basią, jest zmęczony całą sytuacją i niepewnoscią. Brodecka opowiedziała o wszystkich wydarzeniach w Klinice.

- to dlaczego nie powiedziałas o tym Basi?- zapytała Iza

- Paweł bardzo prosił zeby nic nie mówić- Kasia

- i o czym jeszcze miałas mi nie mówić?- zapytała nagle Basia wchodząca do sali- dlaczego dowiaduję sie ostatnia i własciwie przez przypadek? Co jeszcze przede mną zatailiście??

- Basiu przepraszam- Kasia- chodź, powiem Ci już wszystko bo mnie samej to sie nie podobało.

Dziewczyny wyszły na korytarz a Marek zaczął rozmowe z Izą. Adam wyglądał zamyślony przez okno.

- Iza, nie wyprowadzaj sie, proszę- Adam

- to moze ja wyjdę- Marek

- muszę- Iza

- nie musisz- Adam- powiedz mi dlaczego mnie odrzucasz? Wiem ze nie bedzie tak jak kiedyś ale daj mi szansę.Proszę przemyśl sobie wszystko jeszcze raz.

- Adam, dużo sie zmieniło, nie che komplikować nikomu życia- Iza

- nie widzisz , że swoim postępowaniem własnie wzystko komplikujesz??- Adam- kocham Ciebie i nasze dziecko i nie chce was stracić po raz kolejny.

Zawada spojrzał na Izę, która patrzyła na niego smutnym wzrokiem.

- widzę, że znowu palnąłem głupstwo- Adam- nie udało mi sie odzyskać zaufania a mówie o stracie. Idiota ze mnie! Zawada wyszedł z sali.

- Adam- zawołała Iza- zaczekaj! Wyszła na korytarz wołając go jednak nie zwracał już uwagi na jej wołanie

- Adam, to nie tak- powiedziała już do siebie i wrociła do łóżka.



Brodecka rozmawiała z Beatą przez telefon. Po kilki minutach rozmowy rozłączyła sie i uśmiechneła sie do Basi

- dobre nowiny- Kasia- Paweł zajął sie wszystkimi komputerami na oddziale a od rana jest u Cioci w domu. Siedzi z nosem w ksiązkach i słucha muzyki. Humor trochę lepszy

- a dlaczego nie odbiera telefonu?- Basia

- nie wiem. Ale mam Ci przekazać ze chce z tobą porozmawiać przez skype- Kasia- chyba w formie czatu. W jego laptopie jest zainstalowany program.

- dzieki- Basia- a kiedy?

- dziś koło 8 wieczorem- Kasia- tam bedzie popołudnie. Przepraszam ze nie Ci nie powiedziałam ale sama rozumiesz

- rozumiem- westchneła Basia- dobra to ja lece . Musze wygrzebać tego laptopa. Paa! O kurczę, Szczepan? Co jest?- Storosz odebrała telefon- ok to zaraz bedziemy. Marek!! mamy robotę!



ciąg dalszy nastąpi!! Notka srednia i baaardzoooo prywatna! Ale mam nadzieję ze sie wam spodoba bo mnie nie bardzo przypadł do gustu.

POzdrawiam!

28 października 2006

4/40

Heelloo!!

Pod ostatnią notką jest jakiś komentarz widmo- hihi. Wg napisu jest 7 komentarzy a naprawdę jest 6. Ciekawe zjawisko.

Małe a własciwie duze przypomnienie o komentowaniu zaległych notek!

Wpadłam na taki mały pomysł tylko to zalezy od was- bo w nowej wersji skype jest opcja czatu. Czy mam napisać taki czat miedzy Basią i Pawłem?? Chyba byłoby ciekawie: co o tym myślicie??



Tego samego dnia Kasia zadzwoniła do Adama z prośbą o spotkanie. Umówili sie ze Brodecka przyjedzie do Adama do domu .

- zrobić ci kawy?- Adam

- nie, dzieki. Masz moze jakiś sok?- Kasia

- coś powinno być. Iza ma ostatnio różne smaki wiec częstuj sie- uśmiechnął sie Zawada- co to za pilna sprawa?

- chodzi o Pawła. Marek ci pewnie mówił o jego fatalnym stanie psychicznym ?- zapytał Kasia

- mówił- stwierdził Adam- dalej bez zmian?

- rano dzwoniłam do Cioci i chyba minimalna poprawa jest. Zaczął pracować z psychologiem, który stwierdził lekką depresję. Zalecił zeby znaleźć mu jakies zajecie. Od piątku ciocia weźmie go do siebie do domu bo szykuje sie mała przerwa i zmiania leków- kontynuowała Brodecka

- niedobrze. Trzeba powiedzieć Basi- Adam

- no i tu jest pies pogrzebany- zasępiła sie Kasia- Paweł nie chce zeby Basia wiedziała. Bardzo prosił zeby jej nie mówić ale ja nie umiem kłamać. Przecież Basia wyczuje ze nie mówie jej prawdy.

- powinna wiedzieć ale trzeba też uszanować prośbę Pawła- zamyślił sie Adam- chyba mam pomysł. Po prostu powiedz Basi o wynikach leczenia a Pawła sie zmusi zeby sam zadzwonił do niej i porozmawiał

- to chyba najlepsze wyjscie bo On bardzo tęskni za nią. Nie dziwie sie tej depresji bo jest tam całkiem sam a chorzy potrzebują wsparcia najbliższych- Kasia- dzieki za radę.

- daj spokój. Czuję sie czasem za was odpowiedzialny jak za własne dzieci- uśmiechnął sie Adam

- apropos dzieci, jak Iza i malutka?- Kasia

- w porządku. Jutro ma USG i pojutrze ją wypiszą- Adam- a mała cwiczy aerobik i nie daje Izie spać. O przepraszam , Szczepan dzwoni. Halo? Rozumiem, dobra zaraz bedę.

- podesłać Marka?- zapytała Kasia

- no raczej tak- westchnął Zawada- mamy ciężką sprawę.

Na komendzie była już Basia, Szczepan i Oliwia.

- no co jest Szczepan?- zapytał wchodząc Adam

- no bo , kurka, ten Górski zostawił wiadomość dla pana – Żałoda podał zaklejoną kopertę Adamowi

- trzeba sprawdzić czy nie ma odcisków palców- Adam

- już sprawdzone. Koperta czysta jak łza- mrukneła Basia- czytaj!

- tak jest pani komisarz- Adam rozerwał ostrożnie kopertę i wyjął kartkę papieru

” Witam .

Bede czekał na komitet powitalny za miastem . Na scieżce leśnej. Macie czas do 15:30 bo o 18:20 mam samolot do Hiszpanii. Radzę sie pospieszyć!

Górski”

- facet jest bezczelny- stwierdziła Oliwia

- i to bardzo- Basia

- co jest?- wszedł Marek- kto jest bezczelny?

- wyjaśnie Ci po drodze- Adam- Oliwia idz do laboratorium i niech jeszcze raz dokładnie zbadają ten list. Szczepan, kto to przyniósł?

- jakiś wyrostek- Szczepan- czeka w pokoju przesłuchań

- to przesłuchaj go i wyciągnij opis faceta- Adam-a my jedziemy na spotkanie

W drodze do lasu w samochodzie panowała cisza. Nikt sie nie odzywał dopóki nie wjechali do lasu.

- no i gdzie on jest?- Basia

- jesteśmy przed czasem, spokojnie- Adam

- czekaj, to chyba On?- Marek

- jasne , że On! Adam ruszaj za nim!- zawołała Basia a Adam ruszył ostro do przodu i zaczął sie poscig.

- cholera, mogliśmy wziąc drugi samochód- powiedział Marek trzymając sie uchwytów

- spokojnie, nie zwieje- wycedził Adam omijając drzewo – za lasem jest blokada

Wyjeżdzali juz poza teren lasu gdy nagle samochód Górskiego gwałtownie zachamował a kierowca jakby czekał na nich.

- Basia zostań w samochodzie- polecił Adam i razem z Markiem wysiedli i poszli w stronę auta. Górski tylko na to czekał bo w sekundzie ruszył z miejsca prosto na nich, w ostatniej chwili skręcił i pojechał w przeciwnym kierunku niż była blokada.

- Basia za nim!!- krzyknął Marek wskakując na siedzenie z tyłu.

Po kilku minutach udało im sie go dogonić i z prędkością ponad 160 km kontynuowali szaleńczy pościg. Adam zauważył nagle otwierające sie okno , z którego wysypały sie gwoździe. Sekundę później huk pękającej gumy zagłuszył przekleństwa i Basia musiała opanować samochód.

- wszystko w porządku?- zapytał Adam gdy Basia zatrzymała sie blisko rowu

- uciekł skubany no!- wyskoczyła Basia z samochodu a Marek oglądał opony

- 3 przebite- stwierdził i zadzwonił po pomoc drogową.

- zostawił wiadomość – Adam podniósł kartkę przymocowaną do gwoździa

” To był tylko wstęp. Następnym razem porozmawiamy inaczej. „



Basia wychodząc z mieszkania usłyszała dzwiek komórki wiec nie patrząc na wyswietlacz odebrała połącznie mówiac wesoło

- Artur, co ty taki niecierpliwy. Teatr nie zając, nie ucieknie

- no to nie przeszkadzam- usłyszała w słuchawce głos Pawła- baw sie dobrze. Cześć. W telefonie było juz tylko słychać sygnał przerwanego połączenia

- Paweł, halo.! Cholera !- Basia próbowała połączyć sie z narzeczonym jednak jedyną odpowiedzią była poczta głosowa.

- cześć Basieńko! Gotowa?- zapytał wchodzący na klatkę Artur

- nigdzie nie idę. Musze sie skontaktować z moim narzeczonym- powiedziała Basia i zamkneła drzwi mieszkania.



Paweł słysząc wesoły głos i imie faceta szybko przerwał połączenie i ze smutkiem zapatrzył sie przez okno. Tak bardzo tęsknił , czuł sie tutaj bardzo samotny. Słysząc Basię , która dobrze i beztrosko sie bawiła poczuł pustkę



„Chłód i cień już czas na sen

Zachód słońca żegna dzień I zcichł twój szept

Twój wzrok też zgasł

Wokół tylko cisza

Znów jest zmierzch

Bez gwiazd wsród łez

Każda myśl to cierń

Bo los z nas drwi

Drwi z nas codzień

Gdzieś we mgle gubię drogi swe

Nie odnajde się

A w tych snach twoja śmierć mój strach

Nie chce dłużej tak



Mur bez bram ja tu ty tam

Gdzieś po drugiej stronie nieba

Pięć twych zdjęć i list w nim wiersz

Ciebie nie ma

Wciąż tak trwam z pustką sam na sam

W beznadzieji trwam J

ak mam żyć

Nie ma sensu nic

Chcę do Ciebie iść

Wciąż tak trwam

Z pustką sam na sam

Pośród wspomnień trwam

Jak mam żyć Nie ma sensu nic

Chcę do ciebie iść

Brnę we mgle

Gubię drogi swe

Nie odnajdę się

A w tych snach

Twoja śmierć,mój strach

Nie chcę dłuzej tak

Nie „



KONIEC cz.40 !!

26 października 2006

3/40

Co powiecie na Grażynę Wolszczak w roli p. Liszewskiej??

Bo myslałam jeszcze nad Anną Korcz ( za młoda) i Bożeną Dykiel ale w koncu zdecydowałtsmy razem z Biedroneczką ze odpowiednia bedzie Grażyna Wolszczak. Aktorka ma 48 lat ale u nas moze być 4 lata starsza ( Iza ma 29 lat i) a Agnieszka? Nie pamietam czy jest starsza czy młodsza od Izy?



Marek z Basią przeszukiwali mieszkanie a Zawada rozmawiał z mężczyzną

- czyli włamał sie 2 dni temu tak?- Adam- moze pan go opisać?

- nie bardzo bo miał brodę , która zasłaniała pół twarzy i wielkie okulary przeciwsłoneczne

-a głos?- rzucił pytanie Brodecki

- głos to zmieniał co chwilę. On był w ogóle bardzo dziwny

- jak to dziwny?- zapytała Basia- dotykał czegoś?

- ogólnie miły ale wywoływał strach. Pare minut wcześniej nim państwo weszli zostawił ten telefon i wyszedł. Nie, cały czas był w rękawiczkach a jak nie to ciągle wycierał wszystko.

- no dobrze, dziekujemy. Gdyby sie panu coś przypomniało to proszę zadzwonić- Zawada podał swoją wizytówkę i wszyscy wyszli.

- jednym slowem facet sie z nami bawi- stwierdził Marek

- niedługo mu sie odechce zabaw- powiedział Adam i wrócili na komendę.

- Adam , mogę sie jutro trochę spóźnić?- zapytał Marek- samolot z Nowego Jorku ląduje koło 7 rano

- mozesz nawet wziąc wolne- Adam

- tak sie zastanawiam- zamyśliła sie Basia- skąd ten facet wziął numer od Izy . Nie dziwi was to ze On wszystko wie i zawsze jest krok do przodu?

- co sugerujesz?- zapytał Marek

- sugeruje ze On ma jakąs wtykę w policji i ten ktoś jest dobrze poinformowany o naszych krokach- powiedziała Basia

- Basiu, masz rację. Tylko ciekawe kto to jest?- Adam- musimy sie pilnować! Na dziś koniec.

Następnego dnia Marek spacerował po lotnisku. Było już po 7 wiec już sie niepokoił.W koncu koło 8 zobaczył Kasię więc podbiegł do niej pocałował i odebrał walizkę i pojechali do domu.

- a dzieci u mamy?- zapytała Kasia

- teraz już pewnie w drodze do przedszkola- uśmiechnął sie Marek- Kasiu, przepraszam. Zachowałem sie jak idiota

- nie tylko Ty. Ja też chciałam za dużo- przytuliła sie do męża- tęskniłam

- a nie poderwałaś jakiegoś przystojniaka?- Marek

- mhm, własnie z nim idę- Kasia- jak dobrze w domu. Słuchaj Marek, mam dylemat

- jaki?- zapytał Brodecki

- martwie sie Pawłem, bardzo prosił zeby o niczym nie mówić Basi. Co ja mam jej powiedzieć jak zapyta?- Kasia

- hmm, nie wiem. Bardzo sie rozkleił?- Marek

- no dośc mocno. Podejrzewam ze jest zmęczony, nie ma wsparcia osoby bliskiej a równocześnie odrzuca pomoc- Kasia- zadzwonie do Cioci i zapytam jeszcze raz.

- zrobimy tak. Nie powiesz Basi jak jest naprawdę, coś wymysle z Adamem- Marek- aha, pytałem o studia podyplomowe ale wszystkie zajęcia sie już dawno zaczęły. Ale zapisalem Cie od przyszłego roku.

- co?? Marek kocham Cie!!- pisneła z radości Kasia

- a dostane jakąs nagrodę?- Marek- po południu dzieciaki wrócą a mam wolny dzień.

- kusicielu! Masz rację, to trzeba wykorzystać!- roześmiała sie Kasia i obydwoje padli na łózko.



Ciąg dalszy nastąpi! No to jest gigant krótka notka! Sorki ale jakoś nie miała pomysłu na rozwój akcji.

CZy waszym zdaniem Basia powinna znać prawdę o stanie Pawła??

Pozdrawiam!!

24 października 2006

2/40

Witam was!!

Przepraszam ze ostatnio notki pojawiają nieregularnie. Nic nie mam na swoje usprawiedliwienie . Moze to comiesieczne zniechęcenie mnie znów dopadło ale postaram sie to zwalczyć jezeli bedziecie ładnie komentować notki bo coś ostatnio słabo wam idzie.



Kto mógłby sie wcielić w rolę matki Izy, pani Marii Liszewskiej? Bo ja nie mam pojęcia!



U operatora sieci komórkowej

- to numer na kartę- potwierdził obawy Marka mężczyzna

- a moze pan powiedzieć z jakiego terenu ostatnio dzwonił?- Brodecki

- w tej chwili jest nieaktywny a ostatnio sygnał był ze Śródmieścia- wyjaśnił operator- o ma pan szczęscie. Własnie dzwoni z tego samego miejsca.

- Śródmieście tak?- upewnił sie Marek , podziekował i wyszedł.

Na komende wróciła już Basia

- dzieki Basiu za odwiezienie Ojca- podziekował ADam- chcesz kawy?

- chętnie, padam z nóg- usiadła przy biurku

- to co Ty w nocy robiłaś?- uśmiechnął sie Zawada

- wróciłam po 1 w nocy. Byłam z Arturem w kinie a potem jeszcze trochę potańczyliśmy- powiedziała Basia-a tu co sie dzieje?

- Marek pojechał do operatora sprawdzić ten numer a ja czekam na Zbyszka- Adam- biedak nie nadąża z niczym i bardzo czeka na powrót Pawła

- nie tylko On- westchneła Storosz

- słuchajcie!- wprował Marek- ten cały Górski jest w Polsce. Sygnał pochodzi z przekaźnika w Śródmieściu! Jakieś 40 minut temu dzwonił gdzieś.

- a numer na kartę co?- dołozyła Basia

- niestety tak- usiadł przy biurku Marek- to co robimy?

- moze Zbyszkowi udało sie dokładniej zlokalizować miejsce- zastanowił sie Adam i poszedł do informatyka.



Klinika w Nowym Jorku. Kasia pare godzin przespała w domu Beaty i wróciła do szpitala.

- cześć, jakieś zmiany?- zapytała cioci

- obudził sie ale jest apatyczny , nie ma z nim kontaktu- Beata- chyba bede musiała skonsultować to z psychiatrą.

- nie, jeszcze nie. Spróbuje z nim porozmawiać- powiedziała Kasia i poszła do sali Nowackiego. Paweł leżał w łóżku i gapił sie sufit. Kasia usiadła obok i rzuciła okiem na sufit

- widzisz tam coś ciekawego oprócz lampy?- zapytała Kasia

- daj mi spokój- padła odpowiedz i Paweł odwrócił sie do niej tyłem

- nie mogę, bo Basia jest moją przyjaciółka a mój mąż pracuje razem z Tobą- powiedziała poważnie Kasia

- pracował- burknął w odpowiedzi- a dla Basi bedzie lepiej jak…

- jak co?- przerwała Brodecka- jak umrzesz? Zwariowałeś? Weź sie w garść i nie gadaj głupot!! Basia bardzo Cie kocha, za miesiąc bierzecie slub! Zapomniałeś? W ogóle zobacz jak ty wyglądasz?

- no jak?- zaczepnie zadał pytanie Nowacki siadając na łóżku

- mam ci to powiedzieć? Dobra! Nieogolony, włosy za długie, blady jak prześcieradło, chudy ze można Cie bedzie niedługo miedzy okna włozyć!- wyliczyła Kasia- a co byś zrobił gdyby nagle tu weszła Basia co? Paweł, tyle już przeszedłeś ze dalszy ciąg leczenia też przeżyjesz!

- ja mam dość tego wszystkiego, rozumiesz? Mam dośc tego miejsca, tego cholernego raka , leczenia i tych wszystkich dobrych rad !!- wybuchnął Paweł- zresztą znam je na pamięć bo przerabiałem to samo z Darkiem!!

- a nie przyszło Ci do głowy ze gdyby to cholerne leczenie nie dało efektów to byśmy teraz nie rozmawiali???? – krzykneła Kasia- Ty chyba najbardziej masz dośc Siebie i swoich wyrzutów sumienia! Przestań myśleć o innych i zacznij myśleć o sobie!!

- a co ja do cholery robię??- krzyknął równiez Paweł

- wszystko co robisz jest dla kogoś! Leczysz sie dla Basi, przeniosłeś sie do Warszawy dla Mamy! Mam wymieniać dalej? Pawełku, zrób coś dla siebie!

- wiedźma!- burknął Paweł- i nie mów do mnie Pawełku!

- Pawlątko moze być?- roześmiała sie Kasia

- może być. Przepraszam- smutno uśmiechnął sie Paweł

- wiesz co? Tak mysle ze powinienes porozmawiać z psychologiem. Wygadasz sie to poczujesz sie lepiej i wszystko sie rozjaśni- Kasia

- pomysle nad tym- Paweł

- grzeczny chłopczyk- uśmiechneła sie Kasia- ja własciwie to przyszłam sie pożegnać ale jeżeli poprawi Ci to humor mogę zostać jeszcze pare dni.

- nie, dzieci pewnie tęsknią, że nie wspomnę Marka- Paweł- dam radę.

- obiecujesz?- upewniła sie Kasia a Paweł pokiwał głową.



Komenda w Warszawie

- słuchajcie, facet jest w mieszkaniu przy ulicy Równoległej ( sorry ale nie znam Warszawy)- wkroczył Zawada- zbierajcie sie

- jedziemy sami?- zapytał Marek

- narazie tak- Adam

Na miejscu wysiedli z samochodu i cały czas wpatrując sie w monitorek urządzenia naprowadzającego ruszyli do budynku. Zatrzymali sie przed dzwiami z numerem 15, które okazały sie otwarte. Ostrożnie weszli do środka, gdy nagle z pokoju w głębi mieszkania usłyszali jakiś jęk.

- policja nie ruszać sie!- krzynął Zawada otwierając drzwi pokoju. Ich oczom ukazał sie mężczyzna około 40-stki, był przywiązany do krzesła i zakneblowany.



ciąg dalszy nastąpi!! Notka trochę bardziej prywatna ale musiałam wyciągnąc Pawła z dołka a ciąg dalszy sprawy Górskiego poznacie w kolejnej części.

Pozdrawiam!!

21 października 2006

Kłopoty kryminalnych cz.40

Witam!



No to zaczynamy kolejny roczek i nowy rozdział opowiadanka. Tak jakos okrągło wyszło to zaczynanie. Dzieki wam wszystkim za komentarze- tak mi sie cieplutko na serduszku zrobiło czytając wasze życzenia.

No to do roboty. Notka mi chyba wyjdzie raczej prywatna ale to sie okaże w praniu.



Zawada a za nim Basia z Markiem prawie biegli korytarzem szpitala docierając na oddział ginekologii gdzie czekał na nich Stanisław.

- i co??- zapytał Adam- jak to sie stało?

- spokojnie- Stanisław- robią jej badania, skurcze ustąpiły, nie ma zagrożenia. Zdenerwowała sie mocno i stąd to wszystko

- czym sie zdenerwowała?- dopytywał sie Zawada

- Adam , nie rób mi tu przesłuchania tylko sam wejdz i zapytaj- zniecierpliwił sie ojciec

Z sali wyszedł lekarz i zapytał Adama

- pan jest ojcem dziecka?- lekarz

- tak, co sie dzieje?- Adam

- już wszystko opanowane. Pacjentka poczuła silne skurcze z powodu podwyższenia ciśnienia ale juz jest w porządku. Na wszelki wypadem zostanie na obserwacji kilka dni- wyjaśnił lekarz

- mogę do niej wejść?- Adam

- oczywiście- uśmiechnął sie Lekarz i poszedł dalej

Zawada wszedł do sali i usiadł przy łóżku przyglądając sie Izie.

-wystraszyłaś mnie.Co sie stało? Płakałaś?- zapytał cicho

- on do mnie dzwownił, wie wszystko- odpowiedziała Iza powstrzymując płacz

- kto? Iza, kto dzwonił? Artur?- wypytywał Adam

- niee, przedstawił sie jako Górski, wspominał Fabiana i że nas zabije wszystkich, wie gdzie mieszkamy. Adam, jaa…- rozpłakała sie

Adam mocno przytulił ją ale w środku kipiała złość. Chwile grozy powróciły jednak nie mógł zdradzić swoich obaw

- ciii, uspokój sie. To pewnie jakis głupi żart- uspokajał jak umiał- zaraz wszystko wyjaśnie

- jesteś pewny ze to żart?- Iza

- tak, na pewno. Nie denerwuj sie juz. Wystraszyłaś mnie strasznie- uśmiechnął sie Zawada- gdzie masz telefon to sprawdze ten numer i zobaczymy kto sobie głupie żarty robi

- został w domu- Iza- ja nie chce tutaj zostać

- tak bedzie lepiej, zrobią wszystkie badania i bedzie ok- powiedział Adam i wyszedł na korytarz gdzie czekał Marek

- Basia odwiozła Twojego ojca do domu- Marek- co sie dzieje?

- Górski- odpowiedział dziwnym głosem Adam- dzwonił do niej, groził, wspominał Fabiana. Kurwa , czego ten facet chce?

- nie wiem ale mam przeczucie , że niedługo sie dowiemy- odpowiedział Marek- to co teraz?

- jedziemy do domu, musze zabrać pare rzeczy dla Izy- Adam- Kasia sie odezwała?

- tak, przed chwilą dostałem smsa ze pojutrze wraca. Martwi sie o Pawła- Marek

- znowu gorzej?- Adam

- nie, ale wpadł w jakiś emocjonalny dołek- wyjaśnił Brodecki= odpisałem, zeby została jeszcze pare dni to moze jakoś mu pomoże

- nie dziwię mu sie. Jest tam całkowicie sam i pewnie mu cięzko- westchnął Adam- Basia wie?

- nie, mam jej nic nie mówic- Marek- polubiłem faceta a Basia to nasza przyjaciółka. Trzeba sobie pomagać no nie?

- masz rację- Adam- wkurza mnie ten Górski

W ciągu następnych dwóch godzin Adam krążył pomiedzy szpitalem i domem dowożąc różne rzeczy. W końcu dojechał na komede z telefonem Izy.

- Marek, pojedziesz do operatora i sprawdzisz ten numer- powiedział Adam

- pewnie to numer na kartę i nic z tego nie wyjdzie- smętnie stwierdził Marek i wyszedł. Zawada udał sie do Zbyszka-informatyka

- cześć. Mam sprawę do Ciebie- Adam

- chłopie, ja tu zawalony robotą jestem- Zbyszek- kiedy ten wasz Paweł wraca? Trochę wiecej luzu było bo chłop brał zabawki i wiedział co sie z nimi robi

- a myślisz ze my sie obijamy?- skrzywił sie Zawada- moze wróci już niedługo. Sprawdzisz to?

- no sprawdzę- westchnął informatyk- na kiedy to potrzebujesz?

- na wczoraj.Dzięki- powiedział Adam i wyszedł



ciąg dalszy nastąpi. Sorki ze takie krótkie ale jakoś nie mam nastroju do pisania. Ale zapowiada sie ciekawy ciąg dalszy!!

Pozdrawiam!!