29 września 2008

3/68

Komenda

- Kisielewski pracował u Kruka 5 lat, wcześniej w jego sklepie z częsciami samochodowymi a potem przeniósł go na tą stację – czytała informację Basia

- Krukowie mają kilkanascie stacji benzynowych- dodał Marek- Grzegorz albo stary Kruk codziennie jeżdzili do wybranych stacji i zbierali kasę.

- czyli wystarczyła dobra obserwacja i wiedzieli kiedy będzie duża kasa- Adam- Bogdan Kruk, coś mi to nazwisko mówi, tylko nie umiem cobie przypomnieć o co chodziło.

- jak przestaniesz o tym mysleć to ci się przypomni- poradziła Basia- młodszy Kruk był czysty, ten ochroniarz Nowak też.

Pod domem Kaczmarka

- jaki to był numer mieszkania ? – zapytał Jacek

- 25 – odpowiedział Paweł – klatka nr.3, zapraszam do środka.

Panowie weszli do budynku i windą wjechali na własciwe piętro.

- tutaj- Jacek zadzwonił do drzwi ale nikt nie otwierał

- spróbuj jeszcze raz- powiedział Paweł naciskając klamkę. Drzwi ustąpiły- masz broń ? zapytał szeptem Nowacki zaglądając do środka

- mam- odpowiedział Jacek i weszli do mieszkania. Za ich plecami z półpiętra zbiegł mężczyzna uciekając po schodach.

- Jacek zablokuj windę – krzyknął Paweł i pognał schodami za uciekającym a Dumicz szybko zjechał na parter.

- zwiał ! Miałeś zablokować windę !- zawołał zasapany Nowacki wracając do Jacka- widziałeś go ?

- tylko zielona kurtka rzuciła mi się na oczy- Jacek-wracamy na komendę?

-dobrze, że tylko na oczy. Rozejrzymy się jeszcze w mieszkaniu i zadzwonię do Adama- powiedział Paweł i wrócili na górę.

Komenda

- dobra Paweł , dzięki za informację- Zawada rozłączył się- w mieszkaniu Kaczmarka pusto ale ktoś tam zrobił niezły bałagan. Prawie mieli włamywacza. Wysyłam tam ekipę, niech zabezpieczą ślady.

- prawie robi wielką różnicę – Marek

- chłopaki sprawdziłam skazanych za podobne napady- odezwała się Basia- na zwolnienie wyszedł Czapla a Nurkowi skończył się wyrok.

- trzeba ich sprowadzić na Komendę -zdecydował Adam- Marek zajmiesz się tym?

- jasne- Brodecki przekazał centrali informację i rozsiadł się wygodnie za biurkiem.

- w mieszkaniu Kaczmarka jest czysto – zaraportował Paweł wchodząc do biura- to co robimy ?

- idziemy do domu- zdecydował Adam- już po 19- stej.

- byłbym zapomniał – odezwał się Dumicz- zaczęła się rozprawa Artura. Mogę liczyć na Wasze zeznania ?

- już Ci mówiłem, że tak – Adam a Marek również potwierdził

- Basia rozchmurz się – Paweł – na Nas też możesz liczyć.

- Paweł, z tego co się dowiedziałem obrońca Artura będzie próbował różnych sposobów… wie o pobycie w szpitalu psychiatrycznym i … - Jacek

- powiedz wprost , że będzie próbował ze mnie zrobić wariata i , że to ja sprowokowałem Artura- przerwał mu Paweł- spoko, damy radę.

- zresztą i tak nie ma szans- Jacek- mamy film z piwnicy i to jak Cię zaatakował na korytarzu na Komendzie i mocne dowody. To dzięki i cześć.

Zawada wysiadł z samochodu i wszedł do domu, gdzie panowała cisza. Zajrzał do pokoju dziecka, chwilę patrzył z czułym uśmiechem na spiącą córkę, włożył smoczek do buzi , poprawił kocyk i poszedł do gabinetu Izy.

- cześć – pocałował ją przywitanie – nad czym pracujesz ?

- porównuję produkty , muszę na poniedziałek oddać tekst- Iza – a u Was jak ?

- pracujemy znów w pełnym składzie - Adam- kojarzysz może takiego faceta : Bogdan Kruk ?

- Kruk ? – zamyśliła się Iza- czekaj, coś mi świta. Parę lat temu była głośna sprawa o zanieczyszczonym paliwie na jego stacjach. Zapłacił jakąś dużą karę i od tej pory jest czysty.

- to pamiętam – Adam- ale było coś jeszcze, tylko nie mogę sobie przypomnieć o co chodziło.

- zadzwonię do Andrzeja, On się tym zajmował – wpadła na pomysł Iza- ale może zostawię to na jutro.

- co to za Andrzej? – Adam

- dziennikarz – Iza- pracowaliśmy kiedyś razem przy paru tematach. Na pewno będzie wiedział dokładnie .

- czekaj odbiorę telefon ” Zawada, co ? Gdzie, są jakieś ofiary? No dobra, to zabezpieczcie teren a jutro go przesłuchamy. Cześć”- rozłączył się Zawada- jasna cholera, kolejny napad rabunkowy

- znowu na stację benzynową ? – zapytała Iza

- tym razem na kantor – Adam- świadek jest trochę poturbowany ale żyje. Twierdzi , że napadli go policjanci.

Następny dzień na Komendzie zapowiadał się bardzo pracowicie. Basia przesłuchiwała Kisielewską, Paweł miał pojechać do szpitala przesłuchać ofiarę napadu na Kantor. Marek i Adam postanowili odwiedzić Nurka i Czaplę w ich miejscach zamieszkania.

- o cześć Paweł – przywitała się Wiśniewska na korytarzu Komendy- kiedy wróciłeś do pracy?

- cześć, wczoraj – odpowiedział Nowacki – powrót pracownika marnotrawnego.

- widzę, że się spieszysz więc nie zatrzymuję, pozdrów Adama – powiedziała Wiśniewska

- zajrzałabyś czasami do nas ! – odkrzyknął Paweł

W pokoju przesłuchań

- może mi pani powiedzieć czy mąż ostatnio mówił coś o swojej pracy ? – pytała Basia

- nie, ostatnio było bardzo spokojnie – Kisielewska- wcześniej zdarzały się kradzieże ale ostatnio nie

- dlaczego pan Kruk przeniósł pani męża ze sklepu na stację ?

- to miała być nagroda za dobrą współpracę . Mąż dostał podwyżkę i miał bliżej do pracy

- a czy zauważył , że był obserwowany? Napastnicy wiedzieli w jakie dni przyjeżdza właściciel po pieniądze

- nic takiego nie mówił. Dziwił go tylko patrol policji , który zjawiał się tam codziennie.

- dziękuję Pani. Gdyby sobie coś jeszcze pani przypomniała to proszę dzwonić – Basia podała kobiecie swoją wizytówkę.

Szpital

- dzień dobry, komisarz Nowacki z Komendy Stołecznej. Możemy porozmawiać ?

- dorwaliście ich już ?

- jeszcze nie . Może mi pan wszystko dokładnie opowiedzieć ?

- podjechali radiowozem , wyglądali jak prawdziwi policjanci, mieli kominiarki na głowach. Chwilę postali na zewnątrz a potem … już nie pamiętam

- ilu ich było ?

- nie wiem, chyba trzech

- dobrze, dziękuję. Do widzenia- Nowacki pożegnał się i wyszedł z sali

- hej, a co Ty tu robisz ? – zawołała Kasia

- cześć, nasz świadek tu leży – Paweł – twierdzi , że policja napadła na jego kantor

- a tak, Marek mi opowiadał – Kasia

- Adam dzwoni ! Halo? Co? Znowu? Dobra, już jadę .

- co się stało ?

- znowu zaatakowali, tym razem lombard – Paweł – muszę lecieć , cześć !

- uważajcie na siebie ! – zawołała Kasia



ciąg dalszy nastąpi !

25 września 2008

2/68

Komisarze po odjeździe karetki wrócili do pracy

- myślisz, że przeżyje ? - Basia zapytała Adama

- lekarz twierdził , że tak – odpowiedział Zawada

- kasety z monitoringu już wziąłem- Paweł

- no to będziesz miał kino za darmo – Marek

- macie już tożsamości ofiar ? – Adam

- denat nazywał się Maciej Kisielewski, lat 39 – przeczytała Basia dane z dowodu- trzeba zawiadomić rodzinę

- zajmiesz się tym z Markiem – polecił Adam

- dobra, Marek, jedziesz ? – rzuciła Basia

- już, zobaczcie to – Brodecki wskazał niewielką szczelinę w blacie szafki

- wygląda jakby ktoś, coś wyjął – Basia przyjrzała się dokładnie

- np pluskwę albo mini kamerę ? – Paweł – patrzcie , tu były przewody !

- przestępcy wszystko zaplanowali – podsumował Adam- czuję , że będziemy mieć wiecej roboty

- żebys nie powiedział tego w złą godzinę – Marek- Basia , prowadzisz ?

- sam się poprowadź – zakpiła Basia i razem z Markiem pojechali do rodziny denata.

- jadę do szpitala – powiedział Adam- filmy daj Zuzi i Szczepanowi

- jasne, o mnie zapomniałeś , co? – zapytał Paweł – co ja mam robić ?

- a na przykład sprawdz ofiarę i denata – Adam- ewentualnie podejrzanych o podobne napady, mam mówić dalej ?

- yyy, niekoniecznie – Paweł – lece !

- no to leć – odpowiedział Adam ,który jeszcze chwilę rozglądał się na miejscu i pojechał do szpitala.

Komenda

- Zuzia, weź Szczepana i obejrzyjcie te kasety- Paweł przekazał kasety Ostrowskiej i uruchomił komputer- kurcze, zamorduję ich!

- litości- jękneła Zuzia- Szczepan jest w terenie a ja też nie dam rady

- ja je obejrze – do biura wszedł Dumicz- coś z komputerem ?

- aa, nawet nie pytaj- westchnał Paweł- rozmontowali wszystko a od Baśki komputer się zawiesił.

- złosliwość rzeczy martwych- Dumicz wziął taśmy i wyszedł

Kiedy Marek z Basią wrócili na komendę zastali Pawła siedzącego pod biurkiem, który wydawał trochę dziwne dzwięki

- wrrr, uduszę, otruję, zamorduję! Noo, nie bądz taki i wskakuj na miejsce!

- mogę się dowiedzieć co Ty robisz ? – zapytał Marek a zaskoczony Nowacki na dzwięk jego głosu uderzył głową o blat biurka ale po chwili wyszedł spod stołu

- macie już coś ? – wszedł Zawada z niezadowoloną miną

- podłączyłem komputer- Paweł – Jacek ogląda kasety, co z ofiarą ?

- zmarł w czasie operacji- Adam- co tak patrzycie, do roboty!

- kto chce kawy ? – zapytała Basia i włączyła czajnik

- ja- Marek- Kisielewski na tej stacji benzynowej pracował od 3 lat, żona jest w szoku, jak dojdzie do siebie to zadzwoni.

- a ten drugi jak się nazywał? – Basia

- Grzegorz Kruk , syn własciciela stacji benzynowej-Adam- rozmawiałem z Jego Ojcem w szpitalu.Grzegorz co dwa dni podjeżdzał żeby zabrać pieniądze i wpłacić do banku

- musieli go obserwować – Marek

- ide pomóc Jackowi – Basia

- moment, jeżdził sam czy z kimś? – zapytał Paweł a Basia zawróciła do biurka

- z ochroniarzem – odpowiedział Adam- myślisz ,że …

- ochroniarza nigdzie nie było, samochodu też nie…- Basia- znasz nazwisko tego ochroniarza?

- nie, ale zaraz się dowiem -Adam wyciągnał wizytówkę i chwile rozmawiał przez telefon

- Maciej Nowak – rzucił Paweł zanim Adam skończył rozmawiać

- Nowak jest na urlopie – odpowiedział Adam odkładając słuchawkę- a ten się nazywa Marcin Kaczmarek. Pracuje jako zastępca Nowaka. Mam jego adres.

- obejrzałem wszystkie taśmy- wszedł Jacek – kilka sekund przed napadem film się urywa a obraz pojawia się w chwili jak podjeżdza policja

- tylko ciekawe jak wyłączyli kamery ? – Marek

- proste, podłączyli się do ich monitoringu – Paweł – w blacie był sterownik.

- coraz ciekawiej- mruknał Adam- kto na ochotnika pojedzie do Kaczmarka?

- ja pojadę – zgłosił się Dumicz

- ide z tobą – odezwał się Paweł

- tylko się nie pozabijajcie po drodze – Marek

- to już nie grozi – Jacek- na razie !



ciąg dalszy nastąpi!!

22 września 2008

Kłopoty kryminalnych cz.68 - wprowadzenie do dalszego ciągu

W połowie grudnia  Adam popijając kawę wyglądał przez okno komendy

- czołem pracy ! – do biura zajrzał Paweł -Przejeżdzałem obok i przelotem wpadłem do Was

- a kogo przeleciałeś ? – Basia

- jeszcze nikogo ale jak wrócisz do domu to kto wie – z łobuzerska mina odpowiedział Paweł a Adam wzniósł oczy do nieba.

- idziemy na obiad do Tereski ? – zaproponował Marek

- skończyliśmy papierkową robotę więc możemy się juz odmeldować- stwierdził Adam i wszyscy wyszli z Komendy

- kurka, cześć Paweł ! – wszedł Szczepan do restauracji- kiedy wracasz ?

- nie mam pojęcia, może za jakieś 100 lat – odparł Nowacki

- nie żartuj – odezwał się Adam

- ten lekarz to jakiś znajomy Kasi i jej cioci Beaty. W tej chwili czepia się już takich pierdół , że głowa mała – westchnął Paweł-  a ja mam już powyżej uszu wszystkich lekarzy, fizjoterapeutów, rehabilitacji i zabiegów  i badań . Chciałbym wrócić do normalnego życia i roboty 
- wierzę Ci - mruknął Zawada 

- pogadam z Kasią – obiecał Marek

- o czym ? – usłyszeli głos Brodeckiej

- o czepialskim doktorku – powiedział Adam

- własnie od Niego wracam – Kasia- trochę go zmiękczyłam. Powiedział , że jak mu pokażesz najnowsze wyniki z testu wysiłkowego to Cie przepuści.

- za kilka dni mamy egzamin w terenie, wiecie : biegi, strzelanie , zręczność itp. Co tak na mnie patrzycie ? – wyrwał się Żałoda

- Szczepan masz łeb ! – odezwał się Adam- Paweł co Ty na to ?

- dawno mnie na strzelnicy nie widzieli – odpowiedział Nowacki – Marek, pójdziesz ze mną ?

- nie ma sprawy- Brodecki- masz czas teraz ?

- mam! Basen , biegi i psychologa mam już z głowy. Na 18:00 muszę byc u Morawskiego a na siłowni już byłem – Paweł

- widać efekty-Kasia- trochę jakby urosłeś

- eeeech, no wiesz, siłownia, basem, witaminki, odżywki czyli tzw full wypas- Paweł – zresztą Ciebie też przybyło

- eech, no wiesz, ciąża, dobre jedzonko, witaminki – odgryzła sie Brodecka

- a psycholog to był po co ? – zaciekawił się Adam

- chciał poszukać mojej 4 klepki – zakpił Paweł – poprzestawiały się trochę

- a co z 5 klepką ? – Kasia

- nigdy jej nie miałem – Paweł

- a na poważnie ? – Adam

- standardowa procedura po takich zdarzeniach – wyjaśniła Kasia

- Ty, a jak tam Twoje różowe słonie ? – przypomniał sobie Marek

- dobrze się maja- Paweł – chodz tu malutki, głodny jesteś??

Niewielkie pomieszczenie wypełniło się gromkim smiechem .

- heelllo ! – przywitali się Michalscy- mamy dla Was zdjęcia.

- Marek, lecimy na tą strzelnicę ? – Paweł

- mhm, już- Marek- w końcu ekipa będzie w komplecie

- tylko Paweł jedna sprawa – odezwał się Adam z poważna miną- sprawy prywatne zostawiacie w domu

- wiem o Ci chodzi- spowazniał Paweł – obawy o Basię były spowodane smiercią Asi.

- będzie wzorowo- dodała Basia- lećcie już na tą siłowni

Parę dni przed końcem roku 

Marek z niewinną mina siedział przy biurku , gdy Paweł wszedł przypinając kajdanki i broń do paska.

- ok, co nabroiłeś ? – Nowacki zapytał Marka- masz podejrzaną minę

- zdaje Ci się – odezwał się Adam- posprzątalismy Ci trochę biurko

- trochę ? – Paweł spojrzał na rozmontowany komputer i rozkręcony fotel a Marek z Adamem parskneli śmiechem.

- wynieś te graty na smietnik- powiedział Adam i pokazał rzeczy Nowackiego w swoim gabinecie.

- to Wam się udało- przyznał Paweł

- oo, cześć- Dumicz- macie sprawe! Napad na sprzedawcę na stacji benzynowej

- gdzie Basia? – Marek

- poszła po kawę- Adam- zbierajcie się.

Na miejscu

- cześć, co Tu się stało ? – zapytał Marek

- dostał 2 kulki w głowę – wyjaśniła Zuzia- napad rabunkowy.

- nie ma łusek – rzuciła Basia

- ale za to kamerki działają !- zawołał Paweł i wszedł do kantorka- o, cholerka ! Adam!Dzwońcie po karetkę, facet jeszcze żyje!. Nie widzieliście go tutaj ?



ciąg dalszy nastąpi !!

notka chyba trochę bez sensu, ale musiałam jakos przyspieszyć akcję i przywrócić Pawła do pracy. Początek sprawy zapowiada się ostro.

Pozdrawiam !


15 września 2008

4/67

Komenda

Basia z Jackiem kolejno przesłuchiwali zgłaszających się ludzi.

- to był już ostatni – westchnął Dumicz

- mhmm, całe szczęście- Basia-jeszcze kilka osób i użyłabym broni.Jak zwykle niewiele to dało.

- Basieńko, głowa do góry- podszedł Zawada- zawsze coś się znajdzie

- taak,jasne- Basia- a co u Was ?

- jeden w izbie wytrzeźwień – Marek- czekamy aż dojdzie do siebie a potem przyciśniemy

- myślisz,że to On ? – zapytał Jacek

- miał motyw- Adam

- dobrze, to dlaczego napadał na innych kierowców ? – zapytała Basia

- nie wiem ale chciałbym się dowiedzieć – odpowiedział Adam

Późnym wieczorem mogło się dopiero odbyć przesłuchanie Aleksandrowicza. Adam z Markiem na zmianę zadawali pytania, Basia obserwowała ich zza weneckiego lustra.

- dlaczego zabiłeś Tyczyńskiego ? – Marek

- to nie ja ! Nienawidziłem skurwysyna ale go nie zabiłem ! Ile razy mam to powtarzać !- Aleksandrowicz

- to gdzie byłeś w nocy z niedzieli na poniedziałek ? – Adam – pytaliśmy sąsiadów, nie było cię w domu!

- byłem u kumpla na imprezie! Możecie to sprawdzić!

- zapisz adres – Marek podsunął mężczyźnie kartkę i długopis

- Tyczyński miał romans z Twoją żoną ,tak ? – zapytał Zawada krążąc po pokoju- miałeś motyw

- moja żona miała romans z połową miasta , więc to żaden powód do zabicia człowieka- odpowiedział Aleksandrowicz

Nagle do pokoju zajrzała Basia

- możecie wyjść ?

- już idziemy – odpowiedział Brodecki i wyszli z Adamem

- no co jest ? – Adam

- to nie On – Jacek – dostaliśmy kolejne zgłoszenie. Nasz kierowca znów ruszył w trasę!

- gdzie tym razem ? – Adam

- na tym samym parkingu – Basia- Jacek już tam był

- uderzył ofiarę tępym narzędziem w głowę i udusił – powiedział Dumicz- staje się coraz bardziej pewny siebie bo zaatakował w dzień. Leszek stwierdził zgon między 14-15:30

- cholera jasna, czyli to nie Aleksandrowicz- zaklął Zawada

- zasugerowaliśmy się ” Mirexem” – westchnęła Basia

- mam coś jeszcze – odezwał się Dumicz- nasz kierowca kuleje na lewą nogę. Technicy zabezpieczyli ślady stóp.

- no to coś mamy – Marek

-sprawdzie kierowców po wypadkach – powiedział Zawada- najpierw były małe napady, potem skorzystał z pomocy dzieciaków, ostatnio upozorował samobójstwo.

- myślisz ,że jest niepełnosprany ?? – podsunęła Basia

- możliwe – Adam- Marek, sprawdz dokładnie Banacha

- nie no, nie żartuj ! Przecież facet ledwo siedzi na wóżku inwalidzkim! – zaprotestował Marek

- sprawdz go – polecił Zawada- Jacek, co wiesz o nowej ofierze ?

- młody chłopak, dopiero niedawno zdał prawko na zawodowego , nazywał się Krystian Kamiński, 24 lata- odpowiedział Dumicz

- mam informację o Banachu – Marek- uszkodzony kręgosłup w odcinku szyjnym, rdzeń częściowo uszkodzony czyli zachował władzę w rękach ale nie chodzi.

- ja coś mam ! – zawołała Basia – Mirek Majowski, lat 57 , złamana noga, uszkodzone lewe kolano. Mieszka na Pradze! Jest jeszcze Stefan Kowalewski, proteza lewej nogi ale ten to mieszka na stałe w Stanach

- a gdzie pracował Majowski ? – zapytał Adam

- różnie, kilka lat prowadził tramwaj, potem był dostawcą towaru dla sklepów Biedronka, kurcze ! Pracował w ” Mirexie ” – Basia- zwolniony dyscyplinarnie za jazdę pod wpływem alkoholu !

- zbieramy się ! – Adam ubrał kurtkę i komisarze ruszyli w drogę. Po drodze Marek odebrał telefon

- tak? Mhmmm, dzięki, cześć !- Br0decki rozłączył się – znaleźli narzędzie , którym ogłuszono ofiarę. Odciski palców należą do Majowskiego!

- jednak słusznie czepiliśmy się ” Mirexu”- zauwazył Adam- oo , kolega Nowacki przed Nami !

- wczoraj jak wrócił to zasypiał na siedząco – odpowiedziała Basia- rehabilitacja, pływanie, siłownia, zabiegi w szpitalu, 2 razy w tygodniu wizyty u psychologa

- no to szaleje po mieście – zaśmiał się Marek- a ten tydzień przerwy nie zaszkodzi ?

- nie, wszystko jest ustalone – Basia- powiem Wam, że to nie ten sam facet. Dawniej wyczuwałam ciągłe napięcie, pamiętacie jego zmienne humory? Teraz jest spokojny, wyciąga co chwilę jakieś kasety, zdjęcia i przypomina sobie różne historie

- no to tylko się cieszyć – powiedział Adam

Koło północy zatrzymali się na Praskim osiedlu

- co robimy ? – zapytał Marek patrząc w ciemne okna mieszkań

Tuż za nimi zaparkowała mini ciężarówka , ze środka wysiadł mężczyznam, wyraźnie utykając na lewą nogę.

- na życzenie – odparła Basia i cała trójka wysiadła z auta

- Policja ! Stój ! – krzyknął Zawada

-jak na inwalidę to szybko spieprza ! – zawołał Marek i ruszyli w pościg- stój ! Policja !!

Basia usiadła za kierownicą i objechała nieduże osiedle. Wyjechała dokładnie na drodze uciekiniera zamykając mu drogę ucieczki.

- noo, Majowski , koniec zabawy – Adam skuwał mordercę



KONIEC cz.67



P.S

Kochani ! Mam nadzieję , że się Wam notka spodobała bo pisałam całkowicie spontanicznie i bez wcześniejszego wymyslania akcji.

Wybrałam się na wycieczkę do Cieszyna mając nadzieję , że będzie nadal czynna kafejka internetowa. Chyba trzeba bedzie kupić laptopa. Pogoda się popsuła, podobno w październiku ma już być zima. Straszne !!!

Jestem troszkę zszokowana informacją o ciązy Magdy Schejbal. Zyczę szczęścia przyszłej Mamie.

Pozdrawiam wszystkich !

31 sierpnia 2008

3/67

Na komendzie byli już wszyscy. Niecierpliwie sprawdzali każdy najmniejszy szczegół , Basia po raz kolejny przeglądała wiadomości w internecie, Marek i Adam czytali raporty z innych posterunków.

- to musi być ktoś , kto zna środowisko kierowców- powiedział Zawada- wie gdzie są parkingi, motele, bary , zna zwyczaje kierowców.

- czyli pracował kiedyś w tym zawodzie – dodał Marek

- ale odkrycie – mruknęła Basia- MAM !

- co ??- zapytali panowie

- Firma ” Mirex” ogłosiła 3 lata temu bankrutwo. Prywatna firma komunikacji miejsckiej - przeczytała Storosz- własnie w tym okresie zaczęły się napady na kierowców!

- masz listę pracowników ? – Adam

- własnie się drukuje – rzuciła Basia

- prezes firmy pracuje aktulanie jako zastępca kierownika w Zakładzie Transportu Miejskiego – Marek

- a pozostali pracownicy gdzie teraz pracują ? – Adam

- nie wiadomo- Basia – patrz, nasz denat pracował w ” Mirexie „!

- musimy porozmwiać z Nimi – zdecydował Adam- może wydarzyło się coś kiedy firma działała , jedziemy !

Na terenie ZTM trochę pobładzili, dopiero strażnik powiedział im jak dojść do biura kierownika.

- dzień dobry, jesteśmy z Komendy Stołecznej- Adam- czy zastaliśmy pana Krzysztofa Mireckiego ?

- tak , jest w tej chwili na zebraniu ale za kilka minut będzie do państwa dyspozycji – powiedziała sekretarka- proszę poczekać.

- a może Pani będzie coś wiedziała o byłych pracownikach firmy ” Mirex”- zapytała Basia

- nie, niestery, pracuję tutaj dopiero od kilku tygodni- odparła sekretarka

Kilkanaście minut później z dali konferencyjnej wyszło parę osób , jeden z n męzczyzn podszedł do biurka sekretrki i, która przekazała mu , że w gabinecie czekają policjanci.

- witam państwa – przywitał się Mirecki- czy coś się stało ?

- owszem, chodzi nam o Pana firmę ” Mirex-Marek- oraz Damiana Tyczyńskiego

-może słyszał Pan o napadach na kierowców- Adam- wczoraj zginął jeden z pana byłych pracowników. Może pamięta Pan jakieś kłótnie albo nieporozumienia między kierowcami ?

- coś słyszałem- Mirecki- tak, przypominam sobie, że były kłotnie w zespole, ale gdzie ich nie ma? Musiałem ogłosić bankrutctwo ponieważ wspólnik popadł w długi i wyczyścił konto firmy. Nie miałem nawet na odprawy dla ludzi. Pamiętam, że Tyczyński i Banach ciągle się o coś kłocili. Pracował tylko kilka miesięcy a potem odszedł do innej firmy.

- a ten Banach gdzie teraz pracuje ?- Marek

- nigdzie- Mirecki – rok temu miał wypadek i jest na rencie. Nie wychodzi z domu. Aaa, jeszcze Tomasz Aleksandrowicz, Tyczyński miał romans z jego żoną. Proszę ,tu są adresy, nie wiem czy aktualne.

- dziękujemy Panu – Adam podniósł się z fotela- bardzo nam Pan pomógł

- no to chyba coś mamy – stwierdził Marek

- czekajcie, Szczepan dzwoni – Basia- no co jest ? – Basia odebrała telefon- aha, no dobra, dzięki.

- co jest ? – Adam

- na Komene zgłosiło się pare osób , w tym parę osób z Mirexu i kilku gości z motelu- Basia

- Basiu, zajmij się z Jackiem przesłuchaniami a my pojedziemy do Banacha i Aleksandrowicza- Adam

- ok ! – rzuciła Basia

- Baśka, a co Ty taka wesoła jak skowronek ? – zaciekawił się Marek – nie wspomnę , że nadążyć za Tobą nie można z robotą!

- bo nie mam powodów do smutku – odparła Basia- lepiej powiedz kto ukrywa się w brzuchu Kasi

- na pewno mały człowiek – Marek- tylko nie chce zdradzić płci , odwróciło się tyłem

- pewnie chce zrobić niespodziankę – Adam

- to ja jadę , na razie !!- zawołala Basia i odjechała na Komendę.

W mieszkaniu Banacha

- hmm, niewiele mogę Wam powiedzieć. Od czasu wypadku mam kłopoty z pamiecią – powiedział mężczyzna- Tyczyński, niestety, nic mi to nazwisko nie mówi. Przykro mi.

- dziękujemy Panu – powiedział Marek i policjanci wyszli z mieszkania .

- no to jeszcze odwiedzimy pana Aleksandrowicza – Adam- Zuzia sprawdziła adres, nie zmienił się , nadal mieszka na Pradze.

Komisarze zatrzymali się przed drzwiami mieszkania, Marek zadzwonił lecz odpowiedziała im cisza. Spojrzeli na siebie, Adam nacisnał klamke . Okazało się , że drzwi mieszkania są otwarte. Weszli do środka , Marek potrącił stos desek i wszystko z hukiem rozleciało się .

- głośniej się nie dało ? – zapytał poirytowany Zawada i zajrzał do pokoju- Marek !

- no?? – odezwał się Brodecki z kuchni

- wezwij patrol, sami sobie z Nim nie poradzimy – powiedział Adam wskazująć pijanego mężczyznę



ciąg dalszy nastąpi .

30 sierpnia 2008

2/67

Adam wszedł do biura czytając po drodze raport z daktyloskopii.

- słuchajcie, Iza skontaktowała się z gazetą, jutro ma się ukazać ogłoszenie- Adam

- a ja zadzwoniłem do TVN, w serwisach również będą podawać informacje – Marek

- noo, czyli zapowiadają się nam dni wypełnione telefonami i przesłuchaniami – westchnęła ciężko Basia

- Adam, mogę się wcześniej urwać ? – zapytał Brodecki – Kasia ma dziś USG

- aa, no to jasne – Adam- o cholera, zapomniałem, że idziemy z Alicją dziś do lekarza!

- oj panowie, kiedyś własnych głów zapomnicie – roześmiała się Basia- ja jeszcze trochę popracuję

- no to miłej pracy – powiedział Marek i razem z Adamem opuścli komendę. Basia zaczęła przeglądać biuletyny, przeglądając dostępne informacje. Nagle znalazła coś, co przykuło jej uwagę, więc szybko wybrała numer Dumicza, który po chwili zjawił się w biurze.

- co znalazłaś ? – zaciekawił się Jacek

- zobacz, w innych miastach również miały miejsce napady na ciężarówki i kierowców. Pobicia i kradzieże w Łodzi, , napady w Gnieźnie, martwy kierowca na przejciu granicznym w Cieszynie. Sprawy niewyjaśnione, sprawcy brak – Basia- jest jeszcze więcej tego.

- no to co? Dzwonimy na te komendy i wyciągamy informacje ? – zapytał Jacek a Basia już wykręcała numer.

- halo? Dzień dobry, komisarz Nowacka z Komendy Stołecznej. Dzwonie w sprawie …. – powtórzyła po raz kolejny do słuchawki.

- to już ostatni – Jacek rozłączył się- musimy poczekać aż ich szef wyda zgodę na udzielenie nam informacji.

- tak? A kiedy ? – Basia wyraźnie znalazła własciwe źródło – mhmm, dobrze, dziękuję. Już właczam faks !

Brodeccy weszli do przychodni i usiedli czekając na swoją kolej.

- jak myślisz, będzie już wiadomo czy chłopiec czy dziewczynka ? – Marek

- może być jeszcze za wcześnie – Kasia- Marek, wolałbyś syna czy córkę ?

- kochanie, najważniejsze zeby było zdrowe – Marek

- ale szczerze – nie dawała za wygraną Kasia

- bliźnięta – zażartował Marek

- coo??

- mamy już i syna i córkę więc teraz czas na bliźnięta – Marek

- zwariowałeś ?? – Kasia- sam sobie urodź bliźnięta ! Będziesz wiedział jak to jest !

- chyba za dużo razy oglądałas ” Juniora ” i pomyliłaś mnie z Schwarzeneggerem ! – Marek

- nie gadam z tobą – obraziła się Kasia

- oj no, przepraszam ! – Marek- chodz, już nas wołają.

Koło godziny 21 :40 na komendę wrócił Adam. Na parking wjechał również Paweł.

- cześć, nie mozecie oderwać się od pracy ? – zapytał Nowacki wysiadając z auta

- no hej- Adam- Basi się chyba coś przedłuzyło bo ja z Markiem wyszliśmy już dawno. Wróciłem po dokumenty.

- mam żonę pracoholiczkę – stwierdził Paweł

Weszli do środka zastając porozrzucane papiery po całym gabinecie oraz śpiących Basię i Dumicza





- ekhem , uhuuhm – chrząknał Paweł budząc Basię- no ładnie, widzę ze wolisz towarzystwo Jacka i już w ogóle nie jestem Ci potrzebny !

- Paweł, to nie tak – przebudził się Dumicz- zaraz Ci to wytłumaczę!

Adam widząc miny przyjaciół parsknął śmiechem a i Paweł w końcu nie wytrzymał i dostał ataku śmiechu.

- oo raaany, szkoda, że nie widzieliście swoich min – powiedział Paweł gdy już mu przeszło

- widzę, ze znaleźliście coś ciekawego ? – powiedział Zawada podnosząc kilka kartek

- tak, to jeszcze nie wszystko- Dumicz- jutro do południa mamy dostac resztę

- no dobra, to teraz spadajcie do domu – Adam- jutro też jest dzień.



ciąg dalszy nastąpi. W sprawie niewiele się ruszyło, znów parę wątków prywatnych ale powoli się rozkręcam. Pozdrawiam !!

23 sierpnia 2008

Kłopoty kryminalnych cz.67

Komisarze wypoczęci wrócili do pracy. Marek i Adam zjawili się wcześniej niż Basia i siedzieli przy biurkach pijąc kawę.

- cześć , sorry za spóżnienie, korki- usprawiedliwiła się Baska

- mhmm, jasne- z kpiącą miną odparł Marek

- naprawdę korki- Basia- bylismy załatwić rehabilitację a Paweł pojechał jeszcze do jakiegoś lekarza

- aa, to faktycznie korki- Adam- z jednej strony szkoda , że szybko nie wróci a z drugiej strony to dobrze, ze zadba o zdrowie.

- witam wszystkich po urlopie - odezwał się Grodzki

- cześć- przywitał się Dumicz- czas wrócić do szarej rzeczywistości . Mamy robotę.

- coś ciekawego ? – Marek

- godzinę temu na parkingu dla ciężarówek, znaleziono zwłoki kierowcy- Jacek- na ulicy Kilińskiego.

- no to jedziemy- Adam

- Adam, mogłabym wykorzystać jeszcze parę dni urlopu? Chcielibyśmy pojechać do Przemyśla i jeszcze do Torunia- Basia zrobiła przymilną minkę

- jak się szybko wyrobimy z tą sprawą to się zastanowię- odpowiedział Zawada

Na miejscu

- cześć chłopaki, co mamy ?- Adam

- wygląda na morderstwo. Ktoś zaryglował drzwi , żeby kierowca nie mógł wyjśc i przez wentylację wpuścił gaz- powiedział Leszek- zmarł jakies 5 godzin temu

- ciekawie się zapowiada- Marek oglądał szoferkę- mamy dane kierowcy ?

- Damian Tyczyński. Zatrudniony w firmie przewozowej od 8 lat. Tu są wszytkie papiery- podeszła Zuzia- znalazł go inny kierowca, Szczepan go przesłuchuje.

- no dobra, Basia i Zuzia pojedziecie do tej firmy a My się tu jeszcze rozejrzymy- zdecydował Adam

- a to co za idiota trąbi ? – Marek obejrzał się za przejeżdząjącym kierowcą

- Paweł – odpowiedziała Basia rozponając samochód- przekaże mu pozdrowienia od Ciebie- Na razie !! Zuzia, chodź !

- szefie, kurka, tamten kierowca powiedział , że od jakiegoś czasu dziwne rzeczy się dzieją na tym parkingu- zameldował Żałoda

- to znaczy jakie ? – Adam

- przecięte opony, niedawno to nawet ktoś wyrąbał drzwi i wyniósł towar ze srodka – Szczepan

- i nikt tego nie zgłaszał ? – Marek

- powiedzieli strażnikowi a ten miał się tym zając- Szczepan

- i co ? Zajął się ? – Adam

- raczej Nim się zajęli bo jest w szpitalu – Szczepan

- dzięki – Adam- Marek , pojedziesz do szpitala ?

- a mam jakieś wyjście ? – zapytał Brodecki i wsiadł do samochodu.

2 godziny później spotkali się wszyscy na komendzie.

- no to co udało się Wam ustalić ? – zapytał Jacek

- wiemy tyle , że to parking strzeżony, znajduje się obok małego motelu, w którym nocują kierowcy. Niestety czasami muszą nocować w samochodach bo motel jest przepełniony- Adam- od kilku tygodni zdarzały się różne przypadki np pocięte opony, kradzieże. Jeden kierowca obudził się bo ktoś mu zaglądał do środka, ale jak wyjrzał to już nikogo nie było.

- strażnika pobito tydzień temu- Marek- dwóch małolatów . Potwierdza zeznania kierowców. Miał zgłosić to na policję ale nie zdążył.

- ofiara to Damian Tyczyński, lat 52 . Od 8 lat pracuje w firmie ” Motor” , wcześniej pracował jako kierowca autobusu – Basia- nie ma żadnej rodziny w Polsce. Podobno urodził się w Niemczech.

- z tego co O nim wiadomo to bardzo dobry pracownik, niekonfliktowy, punktualny – Zuzia

- hmm, samobójstwo wykluczył już lekarz policyjny- Adam- technicy także. Sam nie mógłby zablokować drzwi

- no to co robimy ? – Basia

- podejrzewam , że to sprawka durnych dzieciaków – Marek

- wątpie – Adam – dzieciaki zostawiłyby ślady a miejsce było czyste . Poza tym to miejsce jest poza miastem, nie ma żadnych budynków mieszkalnych w pobliżu poza motelem.

- może pokłócił się z którymś z kierowców ? – myślała Basia

- dobrze myślisz Basiu- Adam- trzeba dać informację do prasy, ze poszukujemy osób, z którymi ofiara miała styczność w czasie postoju. Zadzwonię do Izy.

- przecież Ona już nie pracuje w takich gazetach- Marek

- ale ma koleżanki w redakcji , nie ? – Adam- oo, cześć Paweł !

- cześć ! – przywitał się Nowacki – słyszałem jak wam kiszki marsza grają więc po drodze kupiłem pizze !

- mmmm, Paweł jesteś wielki ! – Basia- co powiedział lekarz ?

- dużo róznych rzeczy – Paweł – jak spojrzał w kartę choroby to zaniemówił i chyba się zdziwił , że żyję .

- pycha – Marek

- i jeszcze zasugerował , że powiniem przejść na rentę tak przynajmniej na 2 lata, żeby całkowicie dojść do formy – Paweł – coś jeszcze ględził o sanatorium.

- jak Cię znam to powiedziałeś mu co o tym myślisz – Adam

- dokładnie – Paweł – jak na razie to rehabilitacja u Morawskiego, basen, jakieś zabiegi w szpitalu. Strasznie dużo tego.

- no cóż, nie trzeba było brykać – roześmiał się Marek

- Marek ! – obruszyła się Basia

- kolego Brodecki nie podskakuj – Paweł – bo nie dostaniesz więcej pizzy ! Adam, Basia wspominała o kilku dniach urlopu ?

- tak , następny tydzień będzie miała wolny – Adam



ciąg dalszy nastąpi !!

Mam nadzieję , że się spodobała notka. Na razie niewiele się dzieje ale to początek sprawy. Komentujcie ! Pozdrawiam !

16 sierpnia 2008

4/66

Rano na Dworcu czekając na SKM-kę w kierunku Gdańska
-To gdzie najpierw jedziemy? Basia
-Najpierw do ZOO.Ja już mam plan opracowany. Kolejkę mamy za pięć minut. Wysiądziemy na pętli w Oliwie, a potem autobusem pod samo ZOO
-Super.Widzę,że nasza dzisiejsza przewodniczka ma plan.-Marek przytulając się do Kasi
-W ZOO są żyrafy. Ja nigdy ich nie widziałam-Gosia
-A wiecie,że urodził im się niedawno mały tapirek?-odezwał się Paweł
-OBaśka Ci wczoraj przygadała, to weszłeś na stronę ZOO- odezwał się Marek

Na pętli w Oliwie
-A niech to chyba nam zwiał.-Kasia z kwaśną miną patrząc na rozkład-Że też ta kolejka musiała……- niedokończyła bo przerwała jej Iza
-Spokojnie autobus 222 właśnie jedzie.
- To super.A co z biletami?-Marek
- Niestety przepłacimy i kupimy u kierowcy, nie zdązyliśmy przez tą ch. …kolejkę. – Kasia

W ZOO
Basiu mam nadzieję,że masz aparat?- spytał Paweł
-Oczywiście, ja pamiętam o wszystkim.Proszę-Basia wyjmując z torebki aparat
-Zrobię Wam wspólne zdjęcie z tym słoniem- odezwała się Iza
-Dobra-Basia- A ja za to zrobię Wam wspólne przy żyrafach.Podobno już są na otwartym wybiegu.
-Taka ładna pogoda, to napewno będą.-Marek-Moi rodzice byli jakiś czas temu, to jeszcze żyraf nie było. Poza tym pogoda im nie dopisała. Lało
-Wiem Twoja mama mi opowiadała.Godzinę spędzili pod parasolami zajadając Kebaby,i czekając aż deszcz przestanie padać.

O tam! Zobaczcie żyrafy!- Gosia
-Ale mają długie szyje!-Basia- Patrzcie ta mniejsza coś je.
-Ciekawe czy to pan żyraf czy pani żyrafa.-odezwał się Radek, który do tej pory nic nie mówił
- To dwa samce Gucio i Tofik- wyjaśniła Kasia
-Napewno?A może się okaże,że Tofik albo Gucio to samica.- zaśmiał się Paweł
-Chodzcie szybciej, bo niezdążymy na koncert organowy do katedry.-Kasia-Możemy tu być jeszcze tylko godzinę

Po wyjściu z katedry
-PieknaDo teraz nie mogę ochłonąć- Basia-A te organy cudowne
-No i jakie wielkie-Paweł- Fajnie jest umieć grać na czymś takim.
-No to teraz do parku. Tam trochę odpoczniemy i zjemy kanapki.-Kasia
-A mamy kanapki?-zdziwiła się Iza
-Mamy. Moja mama zadbała o wszystko!!!-Marek- Czasami chyba myśli,że wszyscy mamy po pięć lat

Zaraz po wejściu do parku wszyscu usiedli na ławkach i zaczęli jeść kanapki.Byli trochę zmęczeni po wizycie w ZOO.
- Ślicznie tu jest!- zachwycała sie Iza rozglądając w około
-JA idę porobić zdjęcia-Adam

Zjadajcie szybko bo chcemy Wam jeszcze pokazać jedno śliczne miejce. A tam zamykają po 16tej.
Kasia z Markiem pokazali przyjaciołom jeszcze ogród botaniczny i palmiarnię.

Po całym dniu zwiedzania wszyscy byli zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi.
-Poszedł bym pod prysznic i spać-Paweł ziewając pod hotelem
-Hola , Hola, a co z pakowaniem? Jutro z samego rana jedziemy. Pociąg mamy 4.30- Basia
-No my już jesteśmy spakowani.-Marek dotykając Kasi brzucha- My w trójkę!- dodał po chwili
Przyjaciele parsknęli śmiechem
-Fajnie to powiedziałeś. Paweł-A tak wogóle wiesz już kto tam mieszka?- wskazując na KAsi brzuch

-Nie jeszcze nie.-Brodecka
-Paweł chodź szybko!Zamiast gadać.-Zniecierpliwiona Basia

Rano w pociągu

Wszyscy siedzieli wjednym przedziale
-Będziemy tę wycieczkę wspaniale wspominać!-Iza
-O tak, to napewno. Za rok omawiamy się wtym samym miejscu. Co ty na to MArek?-Paweł
-Zapraszam Moja mama napewno nie będzie miała nic przeciwko.Tylko wolne pokoje trzeba wczesniej zarezerwować, bo latem często jest tu komplet turystów.

KONIEC cz. 66

No skończyłam! Udało mi się:) Za dwie godziny ruszam w drogę.Musiałam to wszystko trochę poskracać, ale myślę,że wyszło. Może choć trochę oddaje to klimat naszego pięknego Pomorza.Do usłyszenia po przyjeździe. Bloga przekazuje alice_b i liczę,że będę miała co czytać po powrocie.Dziekuję za komentarze o pozdrawiam

12 sierpnia 2008

3/66

Wieczór w Motelu
Basia zapukała do pokoi Izy i Adama
-Chwileczkę- głos Izy zza za zamkniętych dzwi
Za chwilę Basi ukazała się znajoma postać w szlafroku
-Cześć Iza, Widzę,że przeszkodziłam
-Iza, kto to!- męski głos
-To Basia.- odpowiedziała Iza poczym przyjrzała się dokładnie przyjaciółce
-Kurcze, nowa fryzura. Ślicznie !Kiedy to zrobiłaś?
-Wczoraj. Kasia z Gosią mnie namówiły. Widzę,że jestem chyba w nieodpowiednim momencie, jak chcecie być sami to powiedz.
-Wszystko w porządku. Ja tylko kąpiel brałam, a Adam siedzi w internecie. Chodźmy do niego niech Cię zobaczy.
-Adam odwróć się od tego komputera i popatrz!-Iza trochę szorskim i zniecierpliwionym głosem

-WOW! Baśka cośty z włosami zrobiła! Wyglądasz fantastycznie!
-Dzięki Adam. Fajnie,że Ci się podoba.Przyszłam by Was spytać czy nie wybralibyście się jutro z nami na Hel
-Oczywiście Basiu. Niestety Marek cię wypszedził, był u mnie kilka minut wcześniej. Właśnie rezerwowałem dla nas wszystkich bilety.-Adam uśmiechnął się
-Super, tylko ,że wtakim razie niepotrzebnie tu przychodziłam
-Jak to niepotrzebnie?! Przyszłaś by nam się pokazać w nowej fryzurze.A wyglądasz poprostu Bosko!-Adam

Rano w Gdyni przed wejściem na statek
-Mam nadzieję,że wszystcy gotowi na wspaniałą przygodę.-Marek
-JA jestem gotowa. A jak tam Państwo Młodzi?-Storosz-Nowacka spojrzała w kierunki Izy i Adama
-Gotowi.Pogoda super!Prawda Adaś?-Iza
-Tak, oczywiście.-potwierdził Zawada
-Co tak patrzysz w dal?- spytała Iza]
-A tak sobie, myślę.
-Oczym?- spytała Iza widząc,że jej mąż robi się coraz bardziej poważny
-O niczym, nieważne.-Adam uśmiechnął się, ale był to raczej grymas niż prawdziwy uśmiech.
-Hej chodźcie wchodzimy!-krzyknął Marek
Będąc już na statku Paweł spojrzał w dal.
-Fajnie, ale co będziemy tam robić
-Pojdziemy do Fokarium i Muzeum Rybołóstwa-Basia pochwaliła się swoją wiedzą-Nieczytałeś? To co ty robisz wtym internecie?
-Nic. – mruknął Paweł
-Co ty taki niezadowolony?- spytała Kasia- Boli Cię coś?- zaniepokoiła się troszkę
-Nie Kasieńka, wszystko w porządku. Jak mógłbym się źle czuć mając tu tak wspaniałą opiekę lekarską. No i nie tylko lekarską- dodał po chwili spoglądając na Basię

Po godzinnym rejsie
O chyba dopływamy. – zauważyła Kasia- Ślicznie
http://www.hel.popracy.pl/?dzial=galeria

-Po wyjściu trzeba będzie zobaczyć kiedy będzie płynął powrotny prom.-Paweł

Przyjaciele spędzili na wyspie kilka godzin.Zwiedzili Fokarium i Muzeum Ryboustwa.Później poszli na plażę.
-Ile namjeszcze czasu zostało do następnego promu?- spytała Kasia
-Jeszcze z pótora godziny – Marek- A co już chcesz wracać.
-Trochę głodna się zrobiłam
-To może pójdziemy zjeść sobie jakąś rybkę-Marek patrząc w kierunku smarzalni ryb
-Wy idzie, a ja się trochę poopalam.-Iza ściągając bluzkę
-Nie wiedziałem,że masz kostium pod spodem.-Adam
-A mam -Iza uśmiechając się-. Ty idź z nimi, a ja tu trochę poleże na takim ładnym leżaczku

http://poczta.onet.pl/folder_d.html?ver=1

-Myślałem,że ty też zjesz z nami. Nie jesteś głodna?
-Nie.Jest za gorąco bym miała ochotę na jedzenie.
-Szczęściara z ciebie-Basia- Mi już prawie żałądek się przekręcił na drugą stronę. Chodźcie bo nie wytrzymam.
-Iza przynieść Ci coś? Może jakieś picie?-Adam
-Możesz zimną wodę niegazowaną-Iza wyciągając się leniwie na leżaku

Wieczorem przy kolacji
-Jutro już ostatni dzień naszego urlopu. Pojutrze wyjeżdzamy- smutno Basia
-Szybko minęło.Szkoda- jęknęła Gośka
-Spokojnie może za rok tu znowu przyjedziemy-.Radek
-Tak Ci się spodobało?- zdziwony Marek
-Tak. Tu jest super. Co się dziwisz?
-No ty przez te kilka dni byłeś raczej małomówny, myślałem,że nie podoba Ci się.-MArek
-JAk komu kolwiek tu mogło się niepodobać!Było cudnie- Basia patrząc na Pawła- A co ty znowu taki nie w sosie?
-Nie w sosie bo w rosole.JAk ci zaraz wyleje tę wazę na głowę to też w nim będziesz!- Paweł zaczął się śmiać
-To nie było śmieszne Basia zrobiła obrażoną minę.Co będzie z moją piękną fryzurą?
-Może wprowadzisz nową modę. MAkoronowe spinki do włosów w kształcie kokardek.-Paweł
Po tym stwierdzeniu już nikt nie był poważny, wszyscy włącznie z Nowackim śmieli się na głos.
-Dobra spokój!-Marek- A co robimy jutro? Może ktoś ma jakąś propozycje?
Przyjaciele nadal się śmieli.Widocznie nikt nie usłyszał pytania Brodeckiego
-Ej spokój co jest! To tylko ja mam wam atrakcje wymyślać?! Nie ma mowy!
-Nie denerwuj się Marek-Kasia przysunęła się do męża.-JA zadbałam o plany na ostatni dzień. Przed kolacją rozmawiałam z Twoją mamą i razem doszłyśmy do wniosku,że jutro pojedziemy do Oliwy.
-Czyli co? Park Oliwski i katedra?-Marek
-No nie całkiem, bo jeszcze wycieczka do ZOO.
-Fajnie, tylko nie wiem czy zdążymy w jeden dzień.- mrukął Marek
-A dlaczego nie?- spytała Kasia
-Popatrz na nich-Wskazał całujących się Zawadów- Oni to chyba cały dzień w parku spędzą i to najlepiej sami.
-Marek!!!- Krzyknęła głośno Kasia, także wszyscy spojrzeli się wich kierunku.-Nie bądź złośliwy

ciąg dalszy nastąpi!!!!

Cześć!
To jest przedostatnia notka urlopowa mojego autorstwa.Ze względu na moje plany urlopowe muszę przyspieszyć pisanie.Jutro dam końcową notkę, a w sobotę z samego rana, już mnie tu nie będzie.Mam nadzieję,że na bloga wróci alice_b z nowymi pomysłami.Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych urlopów i spełnionych planów wakacyjnych:) Liczę na Wasze komentarze.

3 sierpnia 2008

2/66

Na molo w Sopocie
Brodeccy , Michalscy i Nowaccy siedzą na ławce.Baśka podwija spodnie i wystawia nogi do słońca
-To co wracamy już na obiad , czy idziemy jeszcze na plaże-Marek
-Możemy tu jeszcze zostać i skorzystać ze słońca-Basia spoglądając w stronę Kasi, chyba,że jesteście już głodni
-Czemu patrzysz na mnie?- zdziwiona Brodecka
-Pewnie Basi chodziło o to,że ty teraz powinnam jeść za dwóch kochanie.-Marek stając obok żony
-Tak, dzięki!!! Mam jeść za dwóch i być gruba jak hipopotam.- nadąsała się Kasia – A potem przestanę Ci się podobać
-No cośty, przecież wiesz, że zawsze mi się będziesz podobać, nawet jak przybierzerz rubrnsowskie kształty-Marek uśmiechnął się szeroko, by za chwilę spoważnieć- Mam nadzieję,że dobrze się czujesz?
Tak- odpowiedziała Kasia i pocałowała go-Możemy iść na plaże
-No to chodźmy wkońcu-Paweł
-A może lepiej chodźmy do fryziera.-Gosia
-A co ty tak się nastawiłaś na tego fryziera, przecież swietnie wyglądasz.-Radek
-Jawiem, ale wiesz Radek kobieta zmienną jest.Czsami czas na zmiany, prawda Basiu
-Gośka o co ci chodzi?Może wkońcu przestaniesz się czepiać mojej fryzury co?Chodźmy lepiej na tę plaże zanim znowu się pokłócimy- Basia wstała z ławki

Na plaży
-Mam pomysł!!!Może pójdziemy sobie plażą aż do Jelitkowa, a potem wstąpimy na pizzę. Tam znam fajną pizzerię-Marek- A potem możemy jeszcze się przejść na molo na Zaspie
-Marek przystppuj troszkę i zostaw atrakcji na kolejne dni!-Kasia. Dzisiaj jest za gorąco na takie chodzenie.
-Dobra, to co? Posiedzimy tu chwilę na piasku i wracamy?-Marek

Wracając deptakiem do do dworca Gośka z Kasią zajrzały do fryziera, którego polecała Brodecka.Basia stała razem z chłopaki na zewnątrz.W pewnej chwili wyszła po nią Gosia.Michalska trzymała w ręce katalog z fryzurami.
- Chodź Basia!- Popatrz w tej fryzurze było by ci dobrze, jak myślisz?
-Całkiem fajna fryzura, ale nie!Baśka machnęła ręką chcąc wyjść z lokalu
-Kasia zaczepiła znajomą fryzierkę i zapytała na kiedy mogła by się umówić na podcięcie włosów.
Fryzierka spojrzała do notanika.
Właściwie, to teraz jest mały ruch. Umówiona klietka odwołała wizytę, więc jak pani chce to proszę, wskazała Kasi fotel

Kasia poprosiła tylko o podcięcie końcuwek i skrócenie grzywki.Fryzierce, razem z mycie i suszeniem włosów zajęło to około pół godziny
Gdy KAsia zeszła z fotela do fryzierki podeszła Gosia . Za Michalską w pewnej odległości stała Basia
-Proszę Pani jak pani myśli czy koleżance pasowała by ta fryzura?
-Myślę,że ładnie by w niej było Pani koleżance.- fryzierka spojrzała na Basię
-Według mnie ta fryzura jest za odważna dla mnie. Źle wyglądam jak mam za krótkie włosy.- odezwała się wreszcie Basia-Poza tymta fryzura jest jakaś taka dziwna. Przepraszam Gocha, ale nic z tego.Nie namówisz mnie- Nowacka chciała wyjśc z lokalu, ale po chwili wróciła i podeszła do fryzierki
-A może mogłaby pani zrobić mi coś z tą grzywkę. Za bardzo wchodzi mi do oczu
-Dobrze, to zapraszam na fotel. Podetniemy ją trochę i lekko postrzępimy. Tak jak na tym zdjęciu co koleżnaka Pani pokazywała.Będzie wyglądać nowocześnie
-Świetnie, ale tylko grzywka.- zastrzegła Basia siadając na fotel
Fryzierka wzięła spryskiwacz z wodą i popatrzyła w lustro.
-Bez mycia?
-Tak, bez. Dziś je myłam
-Dobrze- zgodziła się fryzierka i przystąpiła do spryskiwania grzywki wodą.

Po tym jak fryzierka podcięła i pocieniowała Basi ghrzywkę wzięła suszarkę iszczotkę by ją trochę wysuszyć i ułożyć
-No i jak się pani podoba?- spytała na koniec fryzierka
Basia popatrzyła w lustru i lekko się skrzywiła.
- Chyba może być, tylko…. zamilkła i dodała po chwili- w porządku
- Trochę chyba ci nie pasuje do reszty- odezwała się Gosia patrząc na koleżankę.
-No tak jakoś dziwnie.-Basia wstając z krzesła
-Może jednak bym pani skróciła trochę włosy to by bardziej pasowało- fryzierka
-Baśka nie daj się prosić!-Gosia
Basia spojrzała na Kasię
-Co tak patrzysz?, ja też myślę tak jak Gosia.PAni Krysi możesz zaufać, będziesz zadowolona- Kasia spoglądając raz na Basię raz na fryzierkę
- To co zdecydowała się pani?-fryzierka. Za pół godziny mam następną klientkę
-A zdąży Pani w pół godziny?- spytała nieśmiałoBasia
Pani Krysia usmiechnęła się. NAjwyżej następna klientka trochę poczeka. Zapraszam

Po godzinie dziewczyny wyszły z salonu fryzierskiego.
-O k…..- Paweł spoglądając na Basię
-Co? Aż tak źle?- Basia spuściła głowę, a Kasia z Michalską posłały Nowackiemu ostre spojrzenia.
-Nie o to chodzi.Fajnie wyglądasz, poprostu jestem zaskoczony, bo nie chciałaś nic robić z włosami.
-Naprawdę fajnie wyglądam?-Baśka spojrzała na męża.
-Tak. Lepiej Ci w krótszych włosach.-Paweł
-Dzięki, mogłeś powiedzieć wcześniej,że się Tobie nie podobałam.
-Basia, wyglądasz naprawdę świetnie.Paweł napewno też tak uważa.- Marek
Ja czuję się dziwnie, ale może się przyzwyczaję.-Basia
-No to na dzisiaj koniec atrakcji-Kasia-A jutro może popłyniemy statkiem na Hel
-Super pomysł Kasiu-Marek
-A może dołączą do nas świeżo poślubieni kochankowie.-odezwał się Radek
-Zapytamy ich wieczorem przy kolacji.-Marek

Ciąg dalszy nastąpi!!!
Jak widzicie Basia w końcu dała się namówić na zmianę fryzury i to jest ta niespodzianka którą zapowiadałam w popszednim odcinku.Pozdrawiam serdecznie i liczę na komentarze
Aha, jeszcze jedno, skończył mi się urlop jutro idę do pracy, ale obiecuję,że o Was nie zapomnę i dokończę 66 cześć Kłopotów.

Powiązane notki: