W mieszkaniu w Nowym Jorku panowała cisza. Beata krzątała sie po kuchni starając sie nie obudzić spiącej Kasi. Ale jak to bywa gdy sie człowiek bardzo stara to akurat wyjdzie odwrtonie więc na ziemię spadła pokrywka tłukąc sie niemiłosiernie i wyrywając ze snu Kasie.
- co sie stało?- Brodecka
- nic, nie chciałam Cie obudzić- Beata- śpij dalej
- nie, wystarczy tego- stwierdziła Kasia- kiedy przyszłaś?
- godzinę temu- Beata- chcesz kawy?
- chętnie. Dyzur miałas spokojny?- Kasia
- tak, udało mi sie trochę przespać- lekarka- pogadamy co? O co poszło?
- o całość- stwierdziła Brodecka- może to źle odebrałam. Marek dzieli : ja i Ania i On i Krzyś, poza tym chciałabym w końcu zacząć pracę w szpitalu. To muzeum mnie przytłacza i nudzi. Myślałam też o studiach podyplomowych i dziecku
- nie za duzo tego naraz?- zapytała trzeźwo Ciocia- albo dziecko albo studia. A z pracą to może nie być takie proste
- tak , ciociu ja to wszystko rozumiem- Kasia- tylko…
- tylko przestało być tak różowo co?- domyśliła sie Beata przytulając dziewczynę- kochasz Marka?
- Kocham, czuję ze w koncu trafiłam na odpowiedzialnego i własciwego faceta- Kasia
- no widzisz- Beata- długo byłas sama, musiałaś troszczyć sie o siebie i Anię.Pozwól teraz Markowi sie troszczyć o was. Krzyś i Ania są jeszcze mali, potrzebują duzo uwagi. Zdecydujcie sie na dziecko ale jeszcze nie teraz.
- chyba masz rację. Nie patrzyłam na to w ten sposób- uśmiechneła sie Kasia- tylko chciałabym zmienić pracę
- od dawna myslałam o tym zeby otworzyć filię kliniki w Polsce – powiedziała Beata- to moze jeszcze potrwać ale myśle ze sie uda.
- ciociu jesteś kochana!! Co ja bym bez Ciebie zrobiła??- Kasia pocałowała Ciotkę w policzek
- oj nie przesadzaj- Beata- aha, Paweł troche doszedł do siebie i prosił zeby Cie pozdrowić. Jutro możecie porozmawiać bo pojutrze dostaje kolejną dawkę leku wiec znowu padnie
- ok- Kasia- idę sie wykąpać.
Komenda w Warszawie
- Zuzia no nareszcie- Basia- myslałam ze poderwałas jakiegoś studenta
- a gdyby nawet to co?- odpowiedziała zaczepnie Ostrowska- zrób mi kawy bo zmarzłam strasznie. Ogrzewanie w samochodzie sie zepsuło
- to ja kurka zaraz sie tym zajmę- Szczepan- u siebie też naprawiałem
- no i co z tym studentem?- wkroczył Adam
- nudziarz totalny- skwitowała Zuzia- trochę odludek. Ale ostatnio powiedział ze ktos go obserwuje
- komu powiedział?- zapytał Marek
- koledze z roku- Zuzia- ale facet stwierdził ze ma urojenia bo nikogo nie widzieli.
- no to dupa blada- podsumował Brodecki- badania Dna będą pojutrze, żadnych odcisków palców ani nic wiecej nie mamy
- no to na razie mamy wolne- Basia- Marek, masz jakieś plany na jutro?
- nie mam , a co?- Marek
- no to pomozemy Izie w malowaniu mieszkania- powiedziała Storosz puszczając oczko do Brodeckiego
- nie ma sprawy- odpowiedział Marek rzucając okiem na Zawadę, który słysząc o malowaniu rzucil papiery na biurko i udając ze go to nie obchodzi zaczął wypełniać raporty.
- idzcie już do domu- powiedział tylko krótko nadkomisarz
- no to papa- Basia- Marek idziesz?
Na korytarzy Brodecki usiłował dowiedzięc sie o co chodziło Basi jednak ta wyszeptała ze powie mu na parkingu.
- o co chodzi z tym malowaniem?- Marek
- już ci tłumaczę ale jak sie wygadasz przed Adamem to Cie zamorduję- powiedziała Storosz i przedstawiła cały plan działania.
- nieźle- stwierdził Brodecki- co to za facet?
- Artur. Co ty tu robisz? – Basia
- przyjechałem wcześniej i zapraszam na obiad- Artur
- poznajcie sie to Marek Brodecki, mój kolega z pracy a to Artur Białas, znamy sie z liceum- przedstawiła Basia
- cześć- Artur
- no to bawcie sie dobrze- Marek- bedziesz na weselu?
- jakim weselu?- zdziwił sie Białas
- chodź juz bo zaraz zamarznę- Basia posłała Markowi piorunujące sporzenie i szybko sie pożegnali
ciąg dalszy nastąpi !!!!
13 października 2006
Przed notką trochę informacji !
Przypominam o komentowaniu zaległych notek- korzyść dla wszystkich: bo wy jestescie na bierząco a ja sie cieszę gdy przeczytam komentarz! BUZIAKI dla wszystkich.
Dziś 13- stego w piątek- nie lubię tego. Jak wam mija dzień? Pechowo czy szczęsliwie?
W Kryminalnym swiecie moich opowiadań jest 18 listopad czyli czyli dzidziuś Izy ma jeszcze 4 miesiące czasu do narodzin a ślub Basi i Pawła zbliża sie wielkimi krokami.
A jeszcze większymi krokami zbliżają sie 1 urodzinki bloga- już w środę.
Buziak!
Ps. zaraz zabieram sie za 3/39
Dziś 13- stego w piątek- nie lubię tego. Jak wam mija dzień? Pechowo czy szczęsliwie?
W Kryminalnym swiecie moich opowiadań jest 18 listopad czyli czyli dzidziuś Izy ma jeszcze 4 miesiące czasu do narodzin a ślub Basi i Pawła zbliża sie wielkimi krokami.
A jeszcze większymi krokami zbliżają sie 1 urodzinki bloga- już w środę.
Buziak!
Ps. zaraz zabieram sie za 3/39
12 października 2006
2/39
Hello !!
Notka była krótka?? Coś chyba marudzicie .
Przypominam o komentowaniu zaległych notek !!!!!
Basia i Zuzia plotkowały po drodze do kanciapy.
- cześć dziewczyny- odezwał sie Zawada- dobrze, że już jesteście bo sam wszystkiego nie bede robił
- nie mów ze siedziałeś tutaj całą noc?- Zuzia
- nie, przyszedłem wcześniej- Adam- pojedziecie na ulicę Szarą i porozmawiacie z matką ofiary. Dzielnicowy juz ją poinformował o śmierci syna
- no dobra- Basia- a gdzie Marek?
- u patologa- Adam
- widzę ze przepełniony dom daje Ci nieźle popalic- Basia
- udało mi nie uniknąc kolejki do łazienki- Zawada
Zuzia i Basia wsiadły do samochodu i pojechały na ulicę Szarą.
- dzień dobry, jesteśmy z Komendy Stołecznej, aspirant Ostrowska i komisarz Storosz- przedstawiła Basia
- proszę- Rowicka wpuściła policjantki do mieszkania- napiją sie panie herbaty?
- nie, dziekujemy- Zuzia- zgłaszała pani zaginięcie syna?
- tak, tydzień temu wyszedł rano na uczelnię i nie wrócił- Rowicka
- miał moze wrógów, albo moze poznał kogoś nowego?- Basia
- nie, nic mi o tym nie wiadomo- Rowicka- to był spokojny chłopak, troche zamkniety w sobie.
- a moze nam pani powiedzieć o jego zwyczajach? Gdzie studiował? Czy miał dzieczynę?- pytała Ostrowska
W mieszkaniu Zawadów było dosyć gwarno. Iza, Agnieszka i p. Maria siedziały w kuchni i rozmawiały
- Iza, chciałam Cie bardzo przeprosić. To ja sprowokowałam wtedy ten pocałunek- Agnieszka- mam wyrzuty sumienia ze to przeze mnie sie rozstaliście
- nie, nie przez to- powiedziała Iza głaszcząc sie po brzuchu- ahaa mała sie obudziła i cwiczy aerobik.
- pamiętasz mojego byłego męża? Był ode mnie starszy 8 lat i zamienił moje zycie w koszmar- Aga- zresztą, nigdy nie miałam szczęscia do facetów
- ale Aga, co ty wygadujesz?- Maria
- prawdę mamo. Wszystkim moim facetom bardziej podobała sie Iza- stwierdziła cicho Agnieszka
- i dlatego postanowiłaś ze odbijesz mi każdego faceta ?- Iza- zwłaszcza Adama, bo jest starszy ode mnie?
- tak, przepraszam siostrzyczko- Aga- dużo ostatnio myślałam i doszłam do wniosku ze jestem ostatnią świnią. Adam Cie kocha więc nie odrzucaj jego miłości. Spróbuj uratować to co straciliście
- nie wiem czy jest jeszcze co ratować- Iza
- uparte babsko- Maria- obydwoje jestescie uparci jak osły.
- jak całe stado osłów- Aga- Mamo! Za 2 godziny odjedzie nam pociąg!!
- dzieki za przyjechałyscie- Iza
- pamietaj co Ci mówiłysmy- Maria- pozdrów Adama i Stanisława. Wypróbuj mój plan.
- oczywiście, dziekuje- Iza- pa pa!
Komenda
- cześć Marek- Basia usiadła za biurkiem- gdzie Adam?
- u Grodzkiego- Brodecki- masz coś?
- nic szczególnego- Basia- chłopak był raczej odludkiem. Codziennie rano wsiadał do autobusu i jechał na uczelnię a po zajęciach prosto do domciu. Żadnych imprez, kolegów ani dziewczyny.
- a co koledzy z roku?- Marek
- Zuzia własnie jest na Uniwersytecie. Studiował historię- Basia- odezwała sie?
- kto?- Marek
- kochanka- zakpiła Storosz- pytam czy Kasia sie odezwała?
- tak, przysłała sms ze jest na miejscu- Marek- hej Szczepan
- nie widzieliście Olki?- zapytał Żałoda
- nie – Basia
- kurka- Szczepan- chyba sie na mnie obraziła
- o co?- Marek
- no bo kurka, bo Ona chce odejść z komendy a ja jej powiedziałem ze ma sie przestać zachowywać jak mała skrzywdzona dziewczynka- Szczepan
- no to masz przechlapane, kurka- powiedział Adam wchodzący do biura- nie martw sie, Ola załatwia przedłużenie stażu na kolejne 2 miesiące
- czyli zostaje?- ucieczył sie Szczepan
- na to wygląda- Zawada- Marek, czego sie dowiedziałeś?
- Patolog stwierdził uduszenie, prawdopobnie jakąś żyłką. Oprócz tego kilka siniaków i zadrapań świadczących o walce- zaczął Marek
- znalazł materiał do badań DNA?- Adam
- tak, za paznokciami była zaschnieta krew- Brodecki- na nadgarstkach ślady po sznurze albo po czymś czym był związany
- czyli byl więziony przez kilka dni zanim go uduszono- stwierdziła Basia- przepraszam, muszę odebrać. Halo Storosz. Cześć Artur. yyyy nie wiem, jaki film? Nie widziałam, a o której?
- o której ten film?- wtracił sie Adam
- o 18:15 w mutlipleksie- Basia
- a co to za Artur?- Marek
- kolega z Przemyśla. Przesłuchanie czy co?- zniecierpliwiła sie Basia
- no to powiedz koledze z Przemyśla zeby kupił dwa bilety- odezwał sie Adam
- dzieki. Artur? Co? Słyszałeś? O 17:30 u mnie pod domem? No to nara!
Iza siedziała na kanapie i bezmyślnie wpatrywała sie w telewizor
- nad czym tak myslisz?- Stanisław
- biję sie z myślami- Iza- co zrobiłby Adam, gdybym chciała sie wyprowadzić?
- pewnie by Ci nie pozwolił- zadumał sie Stanisław- ja zresztą też nie.
- no i własnie musiałbyś sie zgodzić zeby Adam nie pozwolił- powiedziała Iza
- mhm. To kiedy chcesz sie wyprowadzić?- Zawada senior złapał pomysł
- za 2 tygodnie. Na razie muszę udawać ze remontuję mieszkanie- Iza uśmiechneła sie
- moze Ci w tym pomóc?- Stanisław
- myślę ze sobie poradzę- roześmiała się dziennikarka- ale dziekuję za dobre chęci i zgodę na spisek
- zgadzam sie bo juz nie mogę patrzeć jak sie męczycie- Stanislaw- ide do sklepu. Potrzebujesz czegoś?
- ogórki kiszone i nutelle- Iza
- ciekawy zestaw- roześmiał sie Stanisław i wyszedł.
ciąg dalszy nastąpi !! Notka chyba troche dłuższa i mam nadzieję ze sie nie usneliście przy czytaniu tego ???
Buziak!!
Notka była krótka?? Coś chyba marudzicie .
Przypominam o komentowaniu zaległych notek !!!!!
Basia i Zuzia plotkowały po drodze do kanciapy.
- cześć dziewczyny- odezwał sie Zawada- dobrze, że już jesteście bo sam wszystkiego nie bede robił
- nie mów ze siedziałeś tutaj całą noc?- Zuzia
- nie, przyszedłem wcześniej- Adam- pojedziecie na ulicę Szarą i porozmawiacie z matką ofiary. Dzielnicowy juz ją poinformował o śmierci syna
- no dobra- Basia- a gdzie Marek?
- u patologa- Adam
- widzę ze przepełniony dom daje Ci nieźle popalic- Basia
- udało mi nie uniknąc kolejki do łazienki- Zawada
Zuzia i Basia wsiadły do samochodu i pojechały na ulicę Szarą.
- dzień dobry, jesteśmy z Komendy Stołecznej, aspirant Ostrowska i komisarz Storosz- przedstawiła Basia
- proszę- Rowicka wpuściła policjantki do mieszkania- napiją sie panie herbaty?
- nie, dziekujemy- Zuzia- zgłaszała pani zaginięcie syna?
- tak, tydzień temu wyszedł rano na uczelnię i nie wrócił- Rowicka
- miał moze wrógów, albo moze poznał kogoś nowego?- Basia
- nie, nic mi o tym nie wiadomo- Rowicka- to był spokojny chłopak, troche zamkniety w sobie.
- a moze nam pani powiedzieć o jego zwyczajach? Gdzie studiował? Czy miał dzieczynę?- pytała Ostrowska
W mieszkaniu Zawadów było dosyć gwarno. Iza, Agnieszka i p. Maria siedziały w kuchni i rozmawiały
- Iza, chciałam Cie bardzo przeprosić. To ja sprowokowałam wtedy ten pocałunek- Agnieszka- mam wyrzuty sumienia ze to przeze mnie sie rozstaliście
- nie, nie przez to- powiedziała Iza głaszcząc sie po brzuchu- ahaa mała sie obudziła i cwiczy aerobik.
- pamiętasz mojego byłego męża? Był ode mnie starszy 8 lat i zamienił moje zycie w koszmar- Aga- zresztą, nigdy nie miałam szczęscia do facetów
- ale Aga, co ty wygadujesz?- Maria
- prawdę mamo. Wszystkim moim facetom bardziej podobała sie Iza- stwierdziła cicho Agnieszka
- i dlatego postanowiłaś ze odbijesz mi każdego faceta ?- Iza- zwłaszcza Adama, bo jest starszy ode mnie?
- tak, przepraszam siostrzyczko- Aga- dużo ostatnio myślałam i doszłam do wniosku ze jestem ostatnią świnią. Adam Cie kocha więc nie odrzucaj jego miłości. Spróbuj uratować to co straciliście
- nie wiem czy jest jeszcze co ratować- Iza
- uparte babsko- Maria- obydwoje jestescie uparci jak osły.
- jak całe stado osłów- Aga- Mamo! Za 2 godziny odjedzie nam pociąg!!
- dzieki za przyjechałyscie- Iza
- pamietaj co Ci mówiłysmy- Maria- pozdrów Adama i Stanisława. Wypróbuj mój plan.
- oczywiście, dziekuje- Iza- pa pa!
Komenda
- cześć Marek- Basia usiadła za biurkiem- gdzie Adam?
- u Grodzkiego- Brodecki- masz coś?
- nic szczególnego- Basia- chłopak był raczej odludkiem. Codziennie rano wsiadał do autobusu i jechał na uczelnię a po zajęciach prosto do domciu. Żadnych imprez, kolegów ani dziewczyny.
- a co koledzy z roku?- Marek
- Zuzia własnie jest na Uniwersytecie. Studiował historię- Basia- odezwała sie?
- kto?- Marek
- kochanka- zakpiła Storosz- pytam czy Kasia sie odezwała?
- tak, przysłała sms ze jest na miejscu- Marek- hej Szczepan
- nie widzieliście Olki?- zapytał Żałoda
- nie – Basia
- kurka- Szczepan- chyba sie na mnie obraziła
- o co?- Marek
- no bo kurka, bo Ona chce odejść z komendy a ja jej powiedziałem ze ma sie przestać zachowywać jak mała skrzywdzona dziewczynka- Szczepan
- no to masz przechlapane, kurka- powiedział Adam wchodzący do biura- nie martw sie, Ola załatwia przedłużenie stażu na kolejne 2 miesiące
- czyli zostaje?- ucieczył sie Szczepan
- na to wygląda- Zawada- Marek, czego sie dowiedziałeś?
- Patolog stwierdził uduszenie, prawdopobnie jakąś żyłką. Oprócz tego kilka siniaków i zadrapań świadczących o walce- zaczął Marek
- znalazł materiał do badań DNA?- Adam
- tak, za paznokciami była zaschnieta krew- Brodecki- na nadgarstkach ślady po sznurze albo po czymś czym był związany
- czyli byl więziony przez kilka dni zanim go uduszono- stwierdziła Basia- przepraszam, muszę odebrać. Halo Storosz. Cześć Artur. yyyy nie wiem, jaki film? Nie widziałam, a o której?
- o której ten film?- wtracił sie Adam
- o 18:15 w mutlipleksie- Basia
- a co to za Artur?- Marek
- kolega z Przemyśla. Przesłuchanie czy co?- zniecierpliwiła sie Basia
- no to powiedz koledze z Przemyśla zeby kupił dwa bilety- odezwał sie Adam
- dzieki. Artur? Co? Słyszałeś? O 17:30 u mnie pod domem? No to nara!
Iza siedziała na kanapie i bezmyślnie wpatrywała sie w telewizor
- nad czym tak myslisz?- Stanisław
- biję sie z myślami- Iza- co zrobiłby Adam, gdybym chciała sie wyprowadzić?
- pewnie by Ci nie pozwolił- zadumał sie Stanisław- ja zresztą też nie.
- no i własnie musiałbyś sie zgodzić zeby Adam nie pozwolił- powiedziała Iza
- mhm. To kiedy chcesz sie wyprowadzić?- Zawada senior złapał pomysł
- za 2 tygodnie. Na razie muszę udawać ze remontuję mieszkanie- Iza uśmiechneła sie
- moze Ci w tym pomóc?- Stanisław
- myślę ze sobie poradzę- roześmiała się dziennikarka- ale dziekuję za dobre chęci i zgodę na spisek
- zgadzam sie bo juz nie mogę patrzeć jak sie męczycie- Stanislaw- ide do sklepu. Potrzebujesz czegoś?
- ogórki kiszone i nutelle- Iza
- ciekawy zestaw- roześmiał sie Stanisław i wyszedł.
ciąg dalszy nastąpi !! Notka chyba troche dłuższa i mam nadzieję ze sie nie usneliście przy czytaniu tego ???
Buziak!!
11 października 2006
Kłopoty kryminalnych cz. 39
Witam!
Postanowiłam wprowadzić taką regułę a raczej jest to moja prośba do Was: wiem ze macie obowiązki szkolne wiec proponuję taki układ: ja sobie piszę bez względu na ilość komentarzy a wy w wolnym czasie czytacie i komentujecie zaległości. Tak robi Knasiorek za co bardzo dziekuję .
Jeszcze jedno pytanko: jak krótko scharakteryzowalibyscie Izę, Kasię i Pawła?
Zmęczeni po akcji kolejno rozchodzili sie do domów. Pozostało im jeszcze tylko zrobić porządek na biurkach.
- Marek idź już do domu- odezwał sie Adam
- dzieci są u Mamy- odparł Brodecki- nie mam ochoty wracać do pustego domu
- ja też- odpowiedział cicho Adam siadając w fotelu
- u Ciebie też pusto?- zdziwiła sie Basia
- raczej przepełnienie- uśmiechnął sie Zawada- przyjechała mama Izy a godzinę temu dotarła jeszcze jej siostra. Na dodatek znajomy Ojca dziś nocuje. Przyjechał po jakieś sadzonki
- moje kondolencje- Marek- stary, to moze zatrzymasz sie u mnie?
- chętnie ale innym razem- Adam- to cześć. Basia podrzucic Cie do domu?
- mhmm, dzieki. Kodzak pewnie zdemolował pół mieszkania z nudów- Basia
Szli powoli korytarzem gdy zadzwoniła komórka Adam. Marek spojrzał wyczekująco a Basia aż jękneła bo telefon oznaczał nową sprawę
- Zawada, gdzie, no dobra, za chwilę bedę- Adam- Wy do domów, ja sie tym zajmę
- jadę z tobą- Marek
- jedziesz ale do domu- zdecydował Zawada- cześć.Odwieź Basię!!
Basia i Marek zdziwionym wzrokiem odprowadzili Zawadę i po chwii ruszyli w drogę, za Adamem. Kilka minut później zadzwoniła komórka Basi
- Basia, to nie jest droga do Twojego domu- odezwał sie Zawada
- ale Adam…- Basia
- nie ma żadnego ale, jedziecie do domu i koniec- stanowczo stwierdził Adam- to rozkaz !!
- no dobraa- skapitulował Marek i zawrócił- to do jutra.
Zawada dotarł na miejsce, które podał Szczepan w meldunku.
- cześć Leszek- przywitał sie Zawada- co masz?
- młody chłopak, został uduszony- Leszek
- kurka, nazywał sie Grzegorz Rowicki, mieszkał na ulicy Szarej 4- zameldował Szczepan- było zgłoszenie o zaginieciu
- no dobra, to jutro sie tym zajmiemy. Już po 23:15 wiec warto pomieszkać troche w domu. Chłopaki zróbcie co macie do zrobienia i macie wolne- zakomunikował nadkomisarz.
W Nowym Jorku Kasia wkroczyła do Kliniki razem z Beatą.
- cieszę sie ze mnie odwiedziłaś. Ale mam przeczucie ze nie tylko tęsknota Cie tu sprowadziła tylko masz jakiś problem- Beata
- zgadłaś- westchneła Brodecka- pokłóciłam sie z Markiem
- pierwsza małżeńska awantura co?- Ciocia
- no tak- usmiechneła sie Kasia- jak Paweł? Bo mam dla niego kilka informacji od Basi.
- wczoraj miał ciężką noc a i dzień równie trudny- Beata- podajemy mu maksymalne dawki leków a wiesz co to robi z człowiekem.
- kładzie na łopatki- uzupełniła Kasia
- po południu dostał silne srodki przeciwbólowe. Powiększona śledziona powoduje ból- Ciocia- wczoraj nawet zasłabł w łazience, bardzo mocno wymiotuje i troche sie odwodnił
- wytrzyma to?- zapytała Brodecka
- tak, mimo wszystko ma silny organizm. Chodź zajrzymy do Niego- Beata
Obie kobiety weszły do niewielkiej sali. W pokoju panował półmrok a ciszę przerywał tylko szum wentylatora. Kasia podeszła do jednego z łóżek , popatrzyła na znajomą postać i usiadła obok. Paweł spał jednak wyczuł obecność Kasi, otworzył oczy i od razu zamknął.
- wymiotuje jak tylko otworzy jedno oko- Beata
- Paweł, zostawię ci tu kartkę, jak sie lepiej poczujesz to przeczytasz- Kasia- trzymaj sie. Wpadne tu jeszcze.
- czego sie mam trzymać?- wymruczał Nowacki
- kroplówki- uśmiechneła sie Kasia
- ok. W koncu ktoś normalny- stwierdził Paweł i zasnął.
Wyszły z sali i skierowały sie do wyjscia
- żarty sie go trzymają- pokreciła głową Beata- czekaj, dam Ci klucze i pojedziesz do mnie. Ja mam dziś dużur a ty odpocznij.
Zawada dotarł do domu po północy. Wchodząc do kuchni prawie zderzył sie z Agnieszką ( siostrą Izy).
- jezus maria, przestraszyłeś mnie- Agnieszka
- przepraszam- Adam- potrzebujesz czegoś ?
- nie, już idę do pokoju- Agnieszka- Iza śpi wiec nie chciałam jej budzić.
- no to kolorowych snów- Zawada
- dzieki. Adam- Aga
- tak?-
- przepraszam Cie za to wtedy z tym winem
- mnie nie musisz przepraszać tylko Izę. Dobranoc
ciąg dalszy nastąpi !!!!!!!!!
Postanowiłam wprowadzić taką regułę a raczej jest to moja prośba do Was: wiem ze macie obowiązki szkolne wiec proponuję taki układ: ja sobie piszę bez względu na ilość komentarzy a wy w wolnym czasie czytacie i komentujecie zaległości. Tak robi Knasiorek za co bardzo dziekuję .
Jeszcze jedno pytanko: jak krótko scharakteryzowalibyscie Izę, Kasię i Pawła?
Zmęczeni po akcji kolejno rozchodzili sie do domów. Pozostało im jeszcze tylko zrobić porządek na biurkach.
- Marek idź już do domu- odezwał sie Adam
- dzieci są u Mamy- odparł Brodecki- nie mam ochoty wracać do pustego domu
- ja też- odpowiedział cicho Adam siadając w fotelu
- u Ciebie też pusto?- zdziwiła sie Basia
- raczej przepełnienie- uśmiechnął sie Zawada- przyjechała mama Izy a godzinę temu dotarła jeszcze jej siostra. Na dodatek znajomy Ojca dziś nocuje. Przyjechał po jakieś sadzonki
- moje kondolencje- Marek- stary, to moze zatrzymasz sie u mnie?
- chętnie ale innym razem- Adam- to cześć. Basia podrzucic Cie do domu?
- mhmm, dzieki. Kodzak pewnie zdemolował pół mieszkania z nudów- Basia
Szli powoli korytarzem gdy zadzwoniła komórka Adam. Marek spojrzał wyczekująco a Basia aż jękneła bo telefon oznaczał nową sprawę
- Zawada, gdzie, no dobra, za chwilę bedę- Adam- Wy do domów, ja sie tym zajmę
- jadę z tobą- Marek
- jedziesz ale do domu- zdecydował Zawada- cześć.Odwieź Basię!!
Basia i Marek zdziwionym wzrokiem odprowadzili Zawadę i po chwii ruszyli w drogę, za Adamem. Kilka minut później zadzwoniła komórka Basi
- Basia, to nie jest droga do Twojego domu- odezwał sie Zawada
- ale Adam…- Basia
- nie ma żadnego ale, jedziecie do domu i koniec- stanowczo stwierdził Adam- to rozkaz !!
- no dobraa- skapitulował Marek i zawrócił- to do jutra.
Zawada dotarł na miejsce, które podał Szczepan w meldunku.
- cześć Leszek- przywitał sie Zawada- co masz?
- młody chłopak, został uduszony- Leszek
- kurka, nazywał sie Grzegorz Rowicki, mieszkał na ulicy Szarej 4- zameldował Szczepan- było zgłoszenie o zaginieciu
- no dobra, to jutro sie tym zajmiemy. Już po 23:15 wiec warto pomieszkać troche w domu. Chłopaki zróbcie co macie do zrobienia i macie wolne- zakomunikował nadkomisarz.
W Nowym Jorku Kasia wkroczyła do Kliniki razem z Beatą.
- cieszę sie ze mnie odwiedziłaś. Ale mam przeczucie ze nie tylko tęsknota Cie tu sprowadziła tylko masz jakiś problem- Beata
- zgadłaś- westchneła Brodecka- pokłóciłam sie z Markiem
- pierwsza małżeńska awantura co?- Ciocia
- no tak- usmiechneła sie Kasia- jak Paweł? Bo mam dla niego kilka informacji od Basi.
- wczoraj miał ciężką noc a i dzień równie trudny- Beata- podajemy mu maksymalne dawki leków a wiesz co to robi z człowiekem.
- kładzie na łopatki- uzupełniła Kasia
- po południu dostał silne srodki przeciwbólowe. Powiększona śledziona powoduje ból- Ciocia- wczoraj nawet zasłabł w łazience, bardzo mocno wymiotuje i troche sie odwodnił
- wytrzyma to?- zapytała Brodecka
- tak, mimo wszystko ma silny organizm. Chodź zajrzymy do Niego- Beata
Obie kobiety weszły do niewielkiej sali. W pokoju panował półmrok a ciszę przerywał tylko szum wentylatora. Kasia podeszła do jednego z łóżek , popatrzyła na znajomą postać i usiadła obok. Paweł spał jednak wyczuł obecność Kasi, otworzył oczy i od razu zamknął.
- wymiotuje jak tylko otworzy jedno oko- Beata
- Paweł, zostawię ci tu kartkę, jak sie lepiej poczujesz to przeczytasz- Kasia- trzymaj sie. Wpadne tu jeszcze.
- czego sie mam trzymać?- wymruczał Nowacki
- kroplówki- uśmiechneła sie Kasia
- ok. W koncu ktoś normalny- stwierdził Paweł i zasnął.
Wyszły z sali i skierowały sie do wyjscia
- żarty sie go trzymają- pokreciła głową Beata- czekaj, dam Ci klucze i pojedziesz do mnie. Ja mam dziś dużur a ty odpocznij.
Zawada dotarł do domu po północy. Wchodząc do kuchni prawie zderzył sie z Agnieszką ( siostrą Izy).
- jezus maria, przestraszyłeś mnie- Agnieszka
- przepraszam- Adam- potrzebujesz czegoś ?
- nie, już idę do pokoju- Agnieszka- Iza śpi wiec nie chciałam jej budzić.
- no to kolorowych snów- Zawada
- dzieki. Adam- Aga
- tak?-
- przepraszam Cie za to wtedy z tym winem
- mnie nie musisz przepraszać tylko Izę. Dobranoc
ciąg dalszy nastąpi !!!!!!!!!
9 października 2006
5/38
Na miejscu zbrodni była już Basia z Oliwią gdy podjechał Adam.
- no nareszcie- Basia
- wypadek na Mokotowskiej i nie można przejechać- Adam- macie już coś?
- mhm, rana zadana nożem w brzuch- Leszek- zmarł jakieś 3 godziny temu
-a nóż ?- Zawada
- Szczepan znalazł w krzakach- odpowiedziała Oliwia i podała Zawadzie woreczek z zabezpieczonym dowodem
- ok, zawieź to do laboratorium- Adam- kto go znalazł?
- bezdomny- Szczepan- ale nie nadaje sie do używalności bo jak to zobaczył to się spił
- nie dziwię sie- Basia
- no dobra zbieramy sie- zakomenderował Adam i wraz z Basią pojechał na Komendę gdzie był już Marek.
- to co teraz?- Basia
- może by sie na Niego zaczaić na parkingu?- zaproponował Brodecki
- na ducha chcesz sie zaczaić? Przecież nawet nie wiemy kto napada na tych kierowców- Basia
- obydwoje macie rację- Adam- ale ja coś czuję ze ten kto zabił Romańskiego, napada też na kierowców.
- a mamy nóż którego użył- dopowiedziała Basia
- i najświeższe odciski palców z noża i z kabiny ciężarówki- dodał Marek
- trzeba pogonić ludzi, wieczorem zaczynamy akcję- Adam- rozstawimy sie na wszelkich możliwych parkingach.
Nadszedł wieczór i tak na ulicy Konwaliowej w czarnej toyocie siedział Adam i Oliwia, na ulicy Krótkiej w srebrnej toyocie nudził sie Marek a nieopodal w fordzie jeszcze jeden policjant. Na Bratków parking obserwowali Zuzia i Szczepan a Pomorską Basia z Michałem.Wszyscy porozumiewali sie ze sobą za pomocą radiostacji lub telefonów.
- Basia co u was?- w samochodzie zabrzmiał głos Zawady
- spokój- Basia- parking jest całkowicie pusty, a u was?
- kilku delikwentów sie plącze ale to podróżni- Adam- Basia , dołącz do Marka
- ale u mnie też spokój- odezwał sie niespodziewanie Brodecki
- dobra dobra, przyda Ci sie wsparcie- uciął dyskusje Adam- Zuzia, melduj, jak u was
- cicho wszędzie, ciemno wszędzie, co to będzie?- Zuzia
- akcja będzie- Adam- słuchajcie, jakiś facet sie plącze między pojazdami
- jesteśmy najbliżej Ciebie- Basia- jedziemy!
Zawada rozłączył sie i razem z Olą wysiedli z auta. Z bronią w ręku ruszyli za postacią.
- POLICJA! Nie ruszaj sie!- krzyknął Zawada i powalił mężczyne na ziemie
- co jest? Ja tu pracuję!!
- co? – Zawada- dlaczego w takim razie tak dziwnie pan sie porusza po okolicy?
- sprawdzam koła! Zdarzało sie ze łobuzy przecinały opony to sprawdzam!
Zawada przeprosił parkingowego i wrócił do samochodu w chwili gdy podjechała Basia.
- Adam, odezwij sie- usłyszeli głos Marka- chyba mamy faceta, wybił juz szybe w jednym wozie i szuka kolejnego
- zostań i czekaj na nas, zaraz jedziemy do Ciebie- rozkazał Adam i po chwili ruszyli na ulicę Krótką.
Tymczasem Marek wysiadł z samochodu i podążył za tajemniczym facetem. W końcu dostrzegł go w świetle latarni
- nie ruszaj sie i żuć ten łom! Policja!- Marek- stój powiedzialem!
Facet nie zamierzał jednak czekać i rzucił sie do ucieczki . Marek szybko go zgubił w labiryncie pojazdów. Z daleka usłyszał samochody Adama i Basi oraz ich głosy.
- cholera, mówiłem zeby zaczekał- wkurzył sie Zawada- Oliwia, Basia idziecie od lewej, Zuzia, Szczepan,zacznijcie od tyłu
Grupka policjantów rozdzieliła i ruszyła w wyznaczone miejsca. Ciemnośc utrudniała im poruszanie. Marek znów zauważył mężczyznę, który wsiadał własnie do ogromnej ciężarówki i po chwili rozległy sie strzały. Zawada skierował sie w stronę hałasu.
Marek w ostatniej chwili ukrył sie pomiędzy szeregiem aut i wpadł na Adama.
- Marek, do jasnej cholery nie mogłeś poczekać?- wysyczał Zawada- skąd On ma broń?
- wyciagnał z z tej cieżarówki- odpowiedział również szeptem Brodecki- tam jest!
- POLICJA ! Rzuć broń !- z drugiej strony krzykneła Basia
- jesteś otoczony!- dodał Szczepan
Napastnik jednak nie dał za wygraną, padł na ziemię i przetoczył sie pod ciężarówkę. Po chwili uciekał w stronę wyjscia z parkingu.
- zablokuję mu wyjscie! – krzyknął Brodecki i ruszył w pogoń za uciekającym
- Basiaa, od lewej!- krzyknęła Zuzia i pobiegła za Markiem. Adam , Basia i Oliwia ruszyli pomiędzy samochodami
Brodecki biegł w ciemnosciach lecz po chwili stracił orentacje w nieznanym terenie. Wszystko wyglądało tak samo. Za sobą usłyszał szelest, odwrócił sie i ujrzał wycelowaną broń. W tej samej sekundzie z boku wystrzelił pistolet i napastnik z jękiem upadł na ziemię. Marek spojrzał na wciekłą twarz Zawady, który wkładał broń do futerału a Brodecki skuł faceta.
- nic Ci nie jest?- Adam
- nie, dzieki- Marek
Zawada pokręcił głową, reszta ekipy równiej już dotarła.
Na komendzie
- Robert Marczewski , 3 miesiące temu został oskarżony przez kolegów o kradzież. Nie lubili go bo nie pomagał innym w trasie- relacjonował Adam w gabinecie inspektora
- a na trasie to ważne- Marek- stracił prace bo kierowcy skarżyli sie ze utrudnia im pracę. Zabierał kursy a potem niedotrzymywał terminów , przez CB radio puszczał takie ploty w swiat ze az głowa boli
- więc postanowił sie zemscić- dokończyła Dorota- wiedział gdzie i jak moze napaść. Długo jeżdził?
- 8 lat- Basia- wystarczająco długo zeby poznać zwyczaje
- gratuluję udanej akcji- Grodzki.
KONIEC cz. 38 jezeli sie wam nie podobało to przepraszam. Buziak!
- no nareszcie- Basia
- wypadek na Mokotowskiej i nie można przejechać- Adam- macie już coś?
- mhm, rana zadana nożem w brzuch- Leszek- zmarł jakieś 3 godziny temu
-a nóż ?- Zawada
- Szczepan znalazł w krzakach- odpowiedziała Oliwia i podała Zawadzie woreczek z zabezpieczonym dowodem
- ok, zawieź to do laboratorium- Adam- kto go znalazł?
- bezdomny- Szczepan- ale nie nadaje sie do używalności bo jak to zobaczył to się spił
- nie dziwię sie- Basia
- no dobra zbieramy sie- zakomenderował Adam i wraz z Basią pojechał na Komendę gdzie był już Marek.
- to co teraz?- Basia
- może by sie na Niego zaczaić na parkingu?- zaproponował Brodecki
- na ducha chcesz sie zaczaić? Przecież nawet nie wiemy kto napada na tych kierowców- Basia
- obydwoje macie rację- Adam- ale ja coś czuję ze ten kto zabił Romańskiego, napada też na kierowców.
- a mamy nóż którego użył- dopowiedziała Basia
- i najświeższe odciski palców z noża i z kabiny ciężarówki- dodał Marek
- trzeba pogonić ludzi, wieczorem zaczynamy akcję- Adam- rozstawimy sie na wszelkich możliwych parkingach.
Nadszedł wieczór i tak na ulicy Konwaliowej w czarnej toyocie siedział Adam i Oliwia, na ulicy Krótkiej w srebrnej toyocie nudził sie Marek a nieopodal w fordzie jeszcze jeden policjant. Na Bratków parking obserwowali Zuzia i Szczepan a Pomorską Basia z Michałem.Wszyscy porozumiewali sie ze sobą za pomocą radiostacji lub telefonów.
- Basia co u was?- w samochodzie zabrzmiał głos Zawady
- spokój- Basia- parking jest całkowicie pusty, a u was?
- kilku delikwentów sie plącze ale to podróżni- Adam- Basia , dołącz do Marka
- ale u mnie też spokój- odezwał sie niespodziewanie Brodecki
- dobra dobra, przyda Ci sie wsparcie- uciął dyskusje Adam- Zuzia, melduj, jak u was
- cicho wszędzie, ciemno wszędzie, co to będzie?- Zuzia
- akcja będzie- Adam- słuchajcie, jakiś facet sie plącze między pojazdami
- jesteśmy najbliżej Ciebie- Basia- jedziemy!
Zawada rozłączył sie i razem z Olą wysiedli z auta. Z bronią w ręku ruszyli za postacią.
- POLICJA! Nie ruszaj sie!- krzyknął Zawada i powalił mężczyne na ziemie
- co jest? Ja tu pracuję!!
- co? – Zawada- dlaczego w takim razie tak dziwnie pan sie porusza po okolicy?
- sprawdzam koła! Zdarzało sie ze łobuzy przecinały opony to sprawdzam!
Zawada przeprosił parkingowego i wrócił do samochodu w chwili gdy podjechała Basia.
- Adam, odezwij sie- usłyszeli głos Marka- chyba mamy faceta, wybił juz szybe w jednym wozie i szuka kolejnego
- zostań i czekaj na nas, zaraz jedziemy do Ciebie- rozkazał Adam i po chwili ruszyli na ulicę Krótką.
Tymczasem Marek wysiadł z samochodu i podążył za tajemniczym facetem. W końcu dostrzegł go w świetle latarni
- nie ruszaj sie i żuć ten łom! Policja!- Marek- stój powiedzialem!
Facet nie zamierzał jednak czekać i rzucił sie do ucieczki . Marek szybko go zgubił w labiryncie pojazdów. Z daleka usłyszał samochody Adama i Basi oraz ich głosy.
- cholera, mówiłem zeby zaczekał- wkurzył sie Zawada- Oliwia, Basia idziecie od lewej, Zuzia, Szczepan,zacznijcie od tyłu
Grupka policjantów rozdzieliła i ruszyła w wyznaczone miejsca. Ciemnośc utrudniała im poruszanie. Marek znów zauważył mężczyznę, który wsiadał własnie do ogromnej ciężarówki i po chwili rozległy sie strzały. Zawada skierował sie w stronę hałasu.
Marek w ostatniej chwili ukrył sie pomiędzy szeregiem aut i wpadł na Adama.
- Marek, do jasnej cholery nie mogłeś poczekać?- wysyczał Zawada- skąd On ma broń?
- wyciagnał z z tej cieżarówki- odpowiedział również szeptem Brodecki- tam jest!
- POLICJA ! Rzuć broń !- z drugiej strony krzykneła Basia
- jesteś otoczony!- dodał Szczepan
Napastnik jednak nie dał za wygraną, padł na ziemię i przetoczył sie pod ciężarówkę. Po chwili uciekał w stronę wyjscia z parkingu.
- zablokuję mu wyjscie! – krzyknął Brodecki i ruszył w pogoń za uciekającym
- Basiaa, od lewej!- krzyknęła Zuzia i pobiegła za Markiem. Adam , Basia i Oliwia ruszyli pomiędzy samochodami
Brodecki biegł w ciemnosciach lecz po chwili stracił orentacje w nieznanym terenie. Wszystko wyglądało tak samo. Za sobą usłyszał szelest, odwrócił sie i ujrzał wycelowaną broń. W tej samej sekundzie z boku wystrzelił pistolet i napastnik z jękiem upadł na ziemię. Marek spojrzał na wciekłą twarz Zawady, który wkładał broń do futerału a Brodecki skuł faceta.
- nic Ci nie jest?- Adam
- nie, dzieki- Marek
Zawada pokręcił głową, reszta ekipy równiej już dotarła.
Na komendzie
- Robert Marczewski , 3 miesiące temu został oskarżony przez kolegów o kradzież. Nie lubili go bo nie pomagał innym w trasie- relacjonował Adam w gabinecie inspektora
- a na trasie to ważne- Marek- stracił prace bo kierowcy skarżyli sie ze utrudnia im pracę. Zabierał kursy a potem niedotrzymywał terminów , przez CB radio puszczał takie ploty w swiat ze az głowa boli
- więc postanowił sie zemscić- dokończyła Dorota- wiedział gdzie i jak moze napaść. Długo jeżdził?
- 8 lat- Basia- wystarczająco długo zeby poznać zwyczaje
- gratuluję udanej akcji- Grodzki.
KONIEC cz. 38 jezeli sie wam nie podobało to przepraszam. Buziak!
7 października 2006
4/38
Następnego dnia na komendzie
- cześć chłopaki, tęskniliście za mną?- Basia
- mmmm niee- Adam
- aha, to ide sobie do domciu- Basia odwróciła sie na pięcie z łobuzerskim uśmieszkiem
- ależ bardzo tęskniliśmy , Basieńko nasza kochana, nie zostawiaj nas – Marek
- no to rozumiem- Storosz roześmiała sie i usiadła przy biurku
- jak sie miewa rodzinka?- Adam
- a dziekuje dobrze- Basia- mój Tata juz sie nie moze doczekać żeby was poznać. Słuchajcie, pensjonat mamy zamówiony od 27 grudnia do 4 stycznia. Sorry, mielismy zrobić jeszcze wspólne święta ale okazało sie ze własciciele wyjeżdzają.
- dobrze będzie- Marek- wydalibyście na to majątek
- Iza jedzie do matki do Krakowa na Wigilie- Adam- a do Ojca przyjezdza jego znajomy.
- ufff, ulżyło mi. Jeszcze musze przekazać to Pawłowi. Próbowałam mu to wczoraj wytłumaczyć ale biedaka tak zwaliło z nóg ze nic do Niego nie dociera- Basia
- znowu jakies problemy?- Marek
- niee. po prostu dostaje końskie dawki leków żeby dało efekt- Basia
- ja mogę mu to osobiście przekazać- powiedziała wchodząca Kasia- postanowiłam na kilka dni odwiedzić Ciocię i zabrać mój dyplom i inne rzeczy
- a dzieci?- Marek
- zostają z Tobą- Brodecka- własnie przyszłam sie pożegnać bo za 1,5 godziny mam samolot.
Brodeccy wyszli na korytarz a Basia pytająco spojrzała na Adama, który wzruszył ramionami i usiadł za swoim biurkiem.
- powiało chłodem- Basia- ale nie wnikam. Mamy jakąś sprawe?
- mamy, sprawdzisz Mirosława Walczaka i zajmiesz sie daktyloskopią. Marek już zaczął sprawdzać kierowców- Adam- ja jadę do patologa
- ok- Basia- cześć Oliwia, co taka markotna?
- a nic – Ola
- przemyślałas?- Adam
- mhmm, musze dokończyć staż a potem zobaczę- Borowik- zostaję do konca miesiąca
- zrobisz jak uważasz- Adam- pomóż Basi
Brodecki wrócił i usiadł przy swoim biurku a Basi zadzwoniła komórka.
- halo Storosz. Czesc Artur, sorry ale dziś chyba nie dam rady- Basia- no dobra, dam Ci znać. Pa pa.
- ja jadę na lotnisko z Kasią- oznajmił Brodecki
W domu Iza siedziała w kuchni i rozmawiała z mamą.
- Mamo, zrozum, ja tak nie mogę- Iza- za dużo wspomnień na każdym kroku. Tak będzie łatwiej mi zapomnieć o nim
- jak można zapomnieć o ojcu dziecka?- Maria- przecież Adam ma prawo widywać dziecko
- tak wiem- Iza ze smutkiem spojrzała w okno
- a poza tym, przecież ty go kochasz, widzę to- Maria
- tak, kocham go i co z tego? On nic nie robi żeby cokolwiek zmienić!- obruszyła sie Iza- nie był taki! Teraz gdybym mu kazała strzelić sobie w łeb to by to zrobił a dawniej…
- a dawniej co? Walczył o Ciebie?- Maria
- tak!- Iza- zmienił sie, jest jakiś dziwny
- bo czuje sie winny- Maria- przecież ja widzę jak patrzy na Ciebie maślanym wzrokiem
- i na patrzeniu sie kończy- powiedziała rozgniewana Iza- mam mu powiedzieć : kup mi kwiaty albo weź mnie na spacer?
- moze powinnaś pokazać mu o co Ci chodzi?- Maria- kazałaś mu sie nie wtrącać to sie wycofał
- ale ja sama nie wiem o co mi chodzi!!- rozpłakała sie Iza
- moze porozmawiajcie szczerze o tym co was boli- Maria- i zostaw już te mieszkanie! Albo użyj go jako sprawdzianu
- co?- Iza
Matka usmiechneła sie chytrze i po chwili wyjaśniła córce dokładny plan działania.
Na komendzie
- Olka odbierz telefon- powiedziała Basia wpatrzona w ekran monitora
- halo? No hej Szczepan, żartujesz? dzięki- Oliwia
- coś ciekawego?- Basia
- nowa ofiara, tym razem na parkingu przy ulicy Bratków- Ola
- znowu kierowca ciężarówki?- Basia oderwała sie od komputera
- nie, to Romański, byliśmy wczoraj u niego- Borowik- miał sie popytać o te napady
- no pięknie- Basia- dzwonie po Adama i jedziemy.
ciąg dalszy nastąpi!!
wiem ze znów notka bardzo krótka ale wyjasnia trochę sytuację Izy.
Buziak!
- cześć chłopaki, tęskniliście za mną?- Basia
- mmmm niee- Adam
- aha, to ide sobie do domciu- Basia odwróciła sie na pięcie z łobuzerskim uśmieszkiem
- ależ bardzo tęskniliśmy , Basieńko nasza kochana, nie zostawiaj nas – Marek
- no to rozumiem- Storosz roześmiała sie i usiadła przy biurku
- jak sie miewa rodzinka?- Adam
- a dziekuje dobrze- Basia- mój Tata juz sie nie moze doczekać żeby was poznać. Słuchajcie, pensjonat mamy zamówiony od 27 grudnia do 4 stycznia. Sorry, mielismy zrobić jeszcze wspólne święta ale okazało sie ze własciciele wyjeżdzają.
- dobrze będzie- Marek- wydalibyście na to majątek
- Iza jedzie do matki do Krakowa na Wigilie- Adam- a do Ojca przyjezdza jego znajomy.
- ufff, ulżyło mi. Jeszcze musze przekazać to Pawłowi. Próbowałam mu to wczoraj wytłumaczyć ale biedaka tak zwaliło z nóg ze nic do Niego nie dociera- Basia
- znowu jakies problemy?- Marek
- niee. po prostu dostaje końskie dawki leków żeby dało efekt- Basia
- ja mogę mu to osobiście przekazać- powiedziała wchodząca Kasia- postanowiłam na kilka dni odwiedzić Ciocię i zabrać mój dyplom i inne rzeczy
- a dzieci?- Marek
- zostają z Tobą- Brodecka- własnie przyszłam sie pożegnać bo za 1,5 godziny mam samolot.
Brodeccy wyszli na korytarz a Basia pytająco spojrzała na Adama, który wzruszył ramionami i usiadł za swoim biurkiem.
- powiało chłodem- Basia- ale nie wnikam. Mamy jakąś sprawe?
- mamy, sprawdzisz Mirosława Walczaka i zajmiesz sie daktyloskopią. Marek już zaczął sprawdzać kierowców- Adam- ja jadę do patologa
- ok- Basia- cześć Oliwia, co taka markotna?
- a nic – Ola
- przemyślałas?- Adam
- mhmm, musze dokończyć staż a potem zobaczę- Borowik- zostaję do konca miesiąca
- zrobisz jak uważasz- Adam- pomóż Basi
Brodecki wrócił i usiadł przy swoim biurku a Basi zadzwoniła komórka.
- halo Storosz. Czesc Artur, sorry ale dziś chyba nie dam rady- Basia- no dobra, dam Ci znać. Pa pa.
- ja jadę na lotnisko z Kasią- oznajmił Brodecki
W domu Iza siedziała w kuchni i rozmawiała z mamą.
- Mamo, zrozum, ja tak nie mogę- Iza- za dużo wspomnień na każdym kroku. Tak będzie łatwiej mi zapomnieć o nim
- jak można zapomnieć o ojcu dziecka?- Maria- przecież Adam ma prawo widywać dziecko
- tak wiem- Iza ze smutkiem spojrzała w okno
- a poza tym, przecież ty go kochasz, widzę to- Maria
- tak, kocham go i co z tego? On nic nie robi żeby cokolwiek zmienić!- obruszyła sie Iza- nie był taki! Teraz gdybym mu kazała strzelić sobie w łeb to by to zrobił a dawniej…
- a dawniej co? Walczył o Ciebie?- Maria
- tak!- Iza- zmienił sie, jest jakiś dziwny
- bo czuje sie winny- Maria- przecież ja widzę jak patrzy na Ciebie maślanym wzrokiem
- i na patrzeniu sie kończy- powiedziała rozgniewana Iza- mam mu powiedzieć : kup mi kwiaty albo weź mnie na spacer?
- moze powinnaś pokazać mu o co Ci chodzi?- Maria- kazałaś mu sie nie wtrącać to sie wycofał
- ale ja sama nie wiem o co mi chodzi!!- rozpłakała sie Iza
- moze porozmawiajcie szczerze o tym co was boli- Maria- i zostaw już te mieszkanie! Albo użyj go jako sprawdzianu
- co?- Iza
Matka usmiechneła sie chytrze i po chwili wyjaśniła córce dokładny plan działania.
Na komendzie
- Olka odbierz telefon- powiedziała Basia wpatrzona w ekran monitora
- halo? No hej Szczepan, żartujesz? dzięki- Oliwia
- coś ciekawego?- Basia
- nowa ofiara, tym razem na parkingu przy ulicy Bratków- Ola
- znowu kierowca ciężarówki?- Basia oderwała sie od komputera
- nie, to Romański, byliśmy wczoraj u niego- Borowik- miał sie popytać o te napady
- no pięknie- Basia- dzwonie po Adama i jedziemy.
ciąg dalszy nastąpi!!
wiem ze znów notka bardzo krótka ale wyjasnia trochę sytuację Izy.
Buziak!
6 października 2006
3/38
Na początek serdeczne życzenia dla naszego ukochanego komisarza Adama Zawady czyli p. Marka Włodarczyka który obchodzi dziś 52 urodziny!!! Życzę szczęscia w życiu prywatnym, zdrowia, sukcesów w życiu zawodowym i wielu wspaniałych ról które są jeszcze przed Tobą!
„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„`
Słówko jeszcze ode mnie: wczorajsza notka była taka krótka bo naprawdę nie miałak koncepcji a poza tym jakoś nie chciało mi sie nad tym skupic. No ale teraz już noteczka.
W mieszkaniu Romańskiego było duszno. Okna pozamykane a opuszczone rolety nie wpuszczały światła dziennego.
- coś Ty taki nerwowy co?- Adam
-a nic Ci do tego- Romański
- wujciu, troche grzeczniej- Marek- co wiesz o napadach na kierowców ciężarówek ?
- a co ja infomacja jestem? Niedawno z pierdla wyszedłem więc niewiele wiem co sie na świecie dzieje- Stefan
- odkąd Cie wypuścili zaczeły sie napady na parkingach- dodała odważnie Oliwia
- a co to za lalunia? Przyprowadziliście mi dziewczynkę do towarzystwa?- Romański
podszedł blisko do Oliwi i pogłaskał po włosach. Reakcja nadkomisarza była natychmiastowa: złapał faceta za koszulę i przygniótł do ściany.
- Romański odpowiadaj grzecznie na pytania bo wrócisz do pierdla szybciej niż Ci sie zdaje- wycedził przez zęby Adam nadal trzymając go za koszulę
- spieprzaj do budy kundlu- usłyszał w odpowiedzi. Sekundę później jęczał z bólu na podłodze trzymając sie za brzuch.
- Marek, to jak to bedzie w raporcie?- Adam
- mężczyna w trakcie przesłuchania rzucił sie na funkcjonariusza policji, który w obronie własnej interweniował- wymyslił na poczekanie Brodecki puszczając oko do bladej Oli.
- jak myslisz, uwierzą Tobie czy nam?- Adam- to co wiesz o tych napadach? A moze to Ty ?
- chyba Cie pogięło!- Romański- nie wiem ale mogę popytać
- to tak zrób- Marek- i proszę przeprosić panią podkomisarz Borowik.
Po chwili cała trójka jechała z powrotem na komendę. Adam i Marek zaśmiewali sie z odwiedzin a milcząca Oliwia siedziała na tylnym siedzeniu.
- Adasiu, chodz do gabinetu- Grodzki
- co jest?- Adam
- dostałem listę kierowców którzy zatrzymywali sie na tych parkingach. Wielu jest w drodze dlatego trzeba sie z nimi skontaktować telefonicznie- inspektor
- ok- Zawada- dzieki
- i jeszcze chciałem podziekować za zastępstwo- Grodzki
- nie ma sprawy, tylko nigdy wiecej nie dam sie wrobić w bycie szefem- zaśmiał sie Adam- nic tylko papiery, telefony i siedzenie za biurkiem
- no widzisz co ja muszę znosić?- zażartował inspektor- mnie też na początku łatwo nie było ale przyzwyczaiłem sie
- pamietam- Adam
- to na dziś macie wolne- Grodzki- wszystkie raporty bedą jutro.
- dzieki- Adam
Zawada wszedł do kanciapy i zakomunikował wiadomość od szefa.
- tylko jutro od rana wisimy na telefonach- dodał- Oliwia co sie dzieje?
- ja sie do tego nie nadaję. Jak Romański dziś … to ja…nie umiem…- Ola
- co to ma znaczyć?- Zawada
- myślałam ze sobie poradzę ale nie umiem pokonać strachu- Ola
- Ola, przemyśl to sobie jeszcze raz- Marek- wszyscy to przerabialiśmy. Cześć!
- Marek ma racje- Adam- ja też lece. Cześć.
Zawada wszedł do domu i usłyszał znajome głosy w kuchni więc tam skierował swoje kroki.
- dzień dobry pani Mario- Adam- cześc Tato. Izy nie ma?
- witam – Maria
- Iza umówiła sie z koleżanką na zakupy- Stanisław
- panie Adanie, nie tak sie umawialiśmy- zaczeła groźnie p. Liszewska- mieliscie sie pogodzić a tu co? Wciąz ta sama sytuacja! Iza znalazła mieszkanie a pan nic nie robi
- a co ja mogę zrobić?- zapytał Adam- Iza jasno postawiła sytuację ze sie wyprowadza a ja mam sie nie wtrącać!
- ach Ci faceci- Maria
W mieszkaniu Brodeckich było pusto. Na kuchennym stole leżała wiadomość od Kasi
Krzyś jest u Mamy. Pojechałam z Anią do mojej koleżanki. Nie dzwoń.
Kasia
Późnym wieczorem Basia otwarła drzwi swojego mieszkania i postawiła torbę w przedpokoju.
- no Artur wchodź, nie bedziesz teraz jeździł po nocy. Wersalka w salonie jest duża i wygodna. – Basia
- fajne mieszkanko- Artur
- dzieki- Basia- tam jest łazienka, rozgość sie.
- wiesz co Baska? Ciesze sie ze dostałem robote w Warszawie. Bedziemy sie często widywać- Artur
- no, ja też sie ciesze. Jestem padnięta. Ide spać . Dobranoc.
- słodkich snów- Artur
ciąg dalszy nastąpi !!!!!!!!
„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„`
Słówko jeszcze ode mnie: wczorajsza notka była taka krótka bo naprawdę nie miałak koncepcji a poza tym jakoś nie chciało mi sie nad tym skupic. No ale teraz już noteczka.
W mieszkaniu Romańskiego było duszno. Okna pozamykane a opuszczone rolety nie wpuszczały światła dziennego.
- coś Ty taki nerwowy co?- Adam
-a nic Ci do tego- Romański
- wujciu, troche grzeczniej- Marek- co wiesz o napadach na kierowców ciężarówek ?
- a co ja infomacja jestem? Niedawno z pierdla wyszedłem więc niewiele wiem co sie na świecie dzieje- Stefan
- odkąd Cie wypuścili zaczeły sie napady na parkingach- dodała odważnie Oliwia
- a co to za lalunia? Przyprowadziliście mi dziewczynkę do towarzystwa?- Romański
podszedł blisko do Oliwi i pogłaskał po włosach. Reakcja nadkomisarza była natychmiastowa: złapał faceta za koszulę i przygniótł do ściany.
- Romański odpowiadaj grzecznie na pytania bo wrócisz do pierdla szybciej niż Ci sie zdaje- wycedził przez zęby Adam nadal trzymając go za koszulę
- spieprzaj do budy kundlu- usłyszał w odpowiedzi. Sekundę później jęczał z bólu na podłodze trzymając sie za brzuch.
- Marek, to jak to bedzie w raporcie?- Adam
- mężczyna w trakcie przesłuchania rzucił sie na funkcjonariusza policji, który w obronie własnej interweniował- wymyslił na poczekanie Brodecki puszczając oko do bladej Oli.
- jak myslisz, uwierzą Tobie czy nam?- Adam- to co wiesz o tych napadach? A moze to Ty ?
- chyba Cie pogięło!- Romański- nie wiem ale mogę popytać
- to tak zrób- Marek- i proszę przeprosić panią podkomisarz Borowik.
Po chwili cała trójka jechała z powrotem na komendę. Adam i Marek zaśmiewali sie z odwiedzin a milcząca Oliwia siedziała na tylnym siedzeniu.
- Adasiu, chodz do gabinetu- Grodzki
- co jest?- Adam
- dostałem listę kierowców którzy zatrzymywali sie na tych parkingach. Wielu jest w drodze dlatego trzeba sie z nimi skontaktować telefonicznie- inspektor
- ok- Zawada- dzieki
- i jeszcze chciałem podziekować za zastępstwo- Grodzki
- nie ma sprawy, tylko nigdy wiecej nie dam sie wrobić w bycie szefem- zaśmiał sie Adam- nic tylko papiery, telefony i siedzenie za biurkiem
- no widzisz co ja muszę znosić?- zażartował inspektor- mnie też na początku łatwo nie było ale przyzwyczaiłem sie
- pamietam- Adam
- to na dziś macie wolne- Grodzki- wszystkie raporty bedą jutro.
- dzieki- Adam
Zawada wszedł do kanciapy i zakomunikował wiadomość od szefa.
- tylko jutro od rana wisimy na telefonach- dodał- Oliwia co sie dzieje?
- ja sie do tego nie nadaję. Jak Romański dziś … to ja…nie umiem…- Ola
- co to ma znaczyć?- Zawada
- myślałam ze sobie poradzę ale nie umiem pokonać strachu- Ola
- Ola, przemyśl to sobie jeszcze raz- Marek- wszyscy to przerabialiśmy. Cześć!
- Marek ma racje- Adam- ja też lece. Cześć.
Zawada wszedł do domu i usłyszał znajome głosy w kuchni więc tam skierował swoje kroki.
- dzień dobry pani Mario- Adam- cześc Tato. Izy nie ma?
- witam – Maria
- Iza umówiła sie z koleżanką na zakupy- Stanisław
- panie Adanie, nie tak sie umawialiśmy- zaczeła groźnie p. Liszewska- mieliscie sie pogodzić a tu co? Wciąz ta sama sytuacja! Iza znalazła mieszkanie a pan nic nie robi
- a co ja mogę zrobić?- zapytał Adam- Iza jasno postawiła sytuację ze sie wyprowadza a ja mam sie nie wtrącać!
- ach Ci faceci- Maria
W mieszkaniu Brodeckich było pusto. Na kuchennym stole leżała wiadomość od Kasi
Krzyś jest u Mamy. Pojechałam z Anią do mojej koleżanki. Nie dzwoń.
Kasia
Późnym wieczorem Basia otwarła drzwi swojego mieszkania i postawiła torbę w przedpokoju.
- no Artur wchodź, nie bedziesz teraz jeździł po nocy. Wersalka w salonie jest duża i wygodna. – Basia
- fajne mieszkanko- Artur
- dzieki- Basia- tam jest łazienka, rozgość sie.
- wiesz co Baska? Ciesze sie ze dostałem robote w Warszawie. Bedziemy sie często widywać- Artur
- no, ja też sie ciesze. Jestem padnięta. Ide spać . Dobranoc.
- słodkich snów- Artur
ciąg dalszy nastąpi !!!!!!!!
5 października 2006
2/38
Adam i Marek wysiedli z samochodu na parkingu Komendy i weszli do środka.
- Olka, znalazłaś coś?- Adam
- owszem- Ola- 3 napady na parkingu na Konwaliowej w ciągu ostatnich 2 miesięcy, 1 napad na Pomorskiej i 4 napady na Krótkiej. Bez ofiar śmiertelnych, głównie pobicia i rabunek.
- a jak to sie odbywało?- Marek- są jakieś zeznania?
- tak, prawdopobnie jedna osoba. Zawsze wygląda to tak samo : napastnik wybija okno od strony pasażera i włamuje sie do środka - Oliwia- zwykle napada na kierowców którzy maja dalekie trasy i duży ładunek. Działa tylko w nocy
- ale ładunek jest nianaruszony ?- Adam
- tak- Ola- w dwóch przypadkach sie zdarzyło ze zgineła niewielka ilość
- czyli mamy do czynienia z kimś kto zna środowisko kierowców- Marek
- masz racje- Adam- poszperajcie w komputerach, szukacie kierowcy który stracił prawo jazdy albo był karany
- znowuu??- Ola
- no, tak wygląda nasza praca- Marek- jak sie nie podoba to zawsze jest wyjscie ewakuacyjne
- Marek!- upomniał Zawada kolegę i sam zabrał sie za raporty.
Pomieszczenie wypełniła cisza, przerywana stukiem klawiszy i szelestem papieru.
- Adam , mozesz na to spojrzeć?- zapytał Brodecki
- masz coś?- Adam-Stefan Romański, hmm, nasz stary znajomy na zwolnienu warunkowym? Ciekawe. Moze by go odwiedzić?
- ee to nie pasuje do niego- Marek- ale odwiedzić zawsze warto
- za co siedział?- Oliwia
- za to ze sie głupio pytał- Marek
- Marek!- po raz kolejny padło upomnienie z ust Zawady- wypuśc te muchy z nosa
- to nie muchy tylko rój pszczół- mrukneła Oliwia
- dzieciaki zbieramy sie i jedziemy w odwiedziny – Adam- a kolega Brodecki opowie o wujku Stefanku naszej koleżance
- dobrze Tatusiu- zakpił Brodecki- tylko niech koleżanka weźmie broń bo moze sie przydać
- mam – Oliwia- i przestań sie ze mnie nabijać!
W drodze
- Romański to były kierowca rajdowy, bardzo nielubiany środowisku- zaczął Marek- posunął sie nawet do tego ze uszkodził samochód konkurenta. Ogólnie facet jest agresywny, ciągłe bójki. Siedział za podwójne morderstwo
- z premedytacją wjechał samochodem w swojego szefa i księgowego na torze bo chcieli go zwolnic- dokończył Zawada
- miły facet- Ola
- ciekawe czy bedzie u siebie w domu- Adam- moze bedzie wiedział coś o tych napadach
Zaparkowali przy nieduzej zniszczonej kamienicy i weszli do środka. Po dłuższej chwili oczekiwania drzwi otworzyły sie i natychmiast sie zamknęły.
- Romański otwieraj bo bedziesz musiał kupić nowe!- krzyknął Zawada i kopnął w drzwi- Otwieraj mówie!
- odpierdol sie! Nic na mnie nie macie!- Romański wrzasnął ze środka
- nie byłbym taki pewny!- Marek- otworzysz czy Ci pomóc ? Chcieliśmy tylko pogadać!
- wy zawsze chcecie tylko pogadać!- powiedział Romański otwierając
- moze nas jednak wpuścisz?- Adam
- zajęty jestem- Stefan
- już nie- Marek zdecydowanym ruchem popchnał mężczyne i cała trójka weszła do dusznego pomieszczenia
ciąg dalszy nastąpi!
wiem ze notka krótka ale przyznaję szczerze ze na razie nie mam pomyslu na rozwój sytuacji . Buziaki dla wszystkich !
- Olka, znalazłaś coś?- Adam
- owszem- Ola- 3 napady na parkingu na Konwaliowej w ciągu ostatnich 2 miesięcy, 1 napad na Pomorskiej i 4 napady na Krótkiej. Bez ofiar śmiertelnych, głównie pobicia i rabunek.
- a jak to sie odbywało?- Marek- są jakieś zeznania?
- tak, prawdopobnie jedna osoba. Zawsze wygląda to tak samo : napastnik wybija okno od strony pasażera i włamuje sie do środka - Oliwia- zwykle napada na kierowców którzy maja dalekie trasy i duży ładunek. Działa tylko w nocy
- ale ładunek jest nianaruszony ?- Adam
- tak- Ola- w dwóch przypadkach sie zdarzyło ze zgineła niewielka ilość
- czyli mamy do czynienia z kimś kto zna środowisko kierowców- Marek
- masz racje- Adam- poszperajcie w komputerach, szukacie kierowcy który stracił prawo jazdy albo był karany
- znowuu??- Ola
- no, tak wygląda nasza praca- Marek- jak sie nie podoba to zawsze jest wyjscie ewakuacyjne
- Marek!- upomniał Zawada kolegę i sam zabrał sie za raporty.
Pomieszczenie wypełniła cisza, przerywana stukiem klawiszy i szelestem papieru.
- Adam , mozesz na to spojrzeć?- zapytał Brodecki
- masz coś?- Adam-Stefan Romański, hmm, nasz stary znajomy na zwolnienu warunkowym? Ciekawe. Moze by go odwiedzić?
- ee to nie pasuje do niego- Marek- ale odwiedzić zawsze warto
- za co siedział?- Oliwia
- za to ze sie głupio pytał- Marek
- Marek!- po raz kolejny padło upomnienie z ust Zawady- wypuśc te muchy z nosa
- to nie muchy tylko rój pszczół- mrukneła Oliwia
- dzieciaki zbieramy sie i jedziemy w odwiedziny – Adam- a kolega Brodecki opowie o wujku Stefanku naszej koleżance
- dobrze Tatusiu- zakpił Brodecki- tylko niech koleżanka weźmie broń bo moze sie przydać
- mam – Oliwia- i przestań sie ze mnie nabijać!
W drodze
- Romański to były kierowca rajdowy, bardzo nielubiany środowisku- zaczął Marek- posunął sie nawet do tego ze uszkodził samochód konkurenta. Ogólnie facet jest agresywny, ciągłe bójki. Siedział za podwójne morderstwo
- z premedytacją wjechał samochodem w swojego szefa i księgowego na torze bo chcieli go zwolnic- dokończył Zawada
- miły facet- Ola
- ciekawe czy bedzie u siebie w domu- Adam- moze bedzie wiedział coś o tych napadach
Zaparkowali przy nieduzej zniszczonej kamienicy i weszli do środka. Po dłuższej chwili oczekiwania drzwi otworzyły sie i natychmiast sie zamknęły.
- Romański otwieraj bo bedziesz musiał kupić nowe!- krzyknął Zawada i kopnął w drzwi- Otwieraj mówie!
- odpierdol sie! Nic na mnie nie macie!- Romański wrzasnął ze środka
- nie byłbym taki pewny!- Marek- otworzysz czy Ci pomóc ? Chcieliśmy tylko pogadać!
- wy zawsze chcecie tylko pogadać!- powiedział Romański otwierając
- moze nas jednak wpuścisz?- Adam
- zajęty jestem- Stefan
- już nie- Marek zdecydowanym ruchem popchnał mężczyne i cała trójka weszła do dusznego pomieszczenia
ciąg dalszy nastąpi!
wiem ze notka krótka ale przyznaję szczerze ze na razie nie mam pomyslu na rozwój sytuacji . Buziaki dla wszystkich !
4 października 2006
Kłopoty kryminalnych cz.38
Minęło kilka dni i Grodzki wrócił do pracy. Brodecki siedział przy swoim biurku i czytał gazetę.
- cześć Marek- wszedł Adam
- nie wiedziałem ze już jesteś- Marek
- rozmawiałem z Grodzkim – Adam- Basia wzieła wolne, pojechała do Przemyśla zamówić termin ślubu i inne sprawy z tym związane
- mhm, słyszałem o dwudniowej imprezie- Marek- tylko moim zdaniem to nie ma sensu
- co nie ma sensu? – Adam
- no przecież nie wiadomo czy Paweł będzie żył a co dopiero mówić o przyjeździe – Brodecki
- wiesz coś o czym nie powiedziałeś Basi?- Zawada
- nie, wczoraj Kasia dostała mailem wyniki wszystkich badań Pawła i wytłumaczyła wszystko Baśce- Marek- podobno nie jest najgorzej ale to przecież rak! Nigdy nic nie wiadomo
- i to ma przekreślić szanse na ich wspólne życie?- Adam- coś kolego jestes bardzo pesymistyczny. Pokłóciłeś sie z żoną?
- raczej Kasia sie obraziła na mnie- skrzywił sie Marek- najpierw zapytała czy chciałbym mieć dziecko więc odpowiedziałem ze przecież każde z nas ma dzieci . No i usłyszałem ze stwarzam jakieś podziały i jestem egoistą. Potem mi oswiadczyła ze chce zrobić studia podyplomowe
- i jaki problem?- Adam
- cholera Adam! Przeciez Ona ma pracę i to bardzo dobrą- Marek- a jak zacznie studia to bedzie musiała sie zwolnić. Nie bedzie jej po całych dniach a kto sie zajmie dziećmi? Przecież moja Mama też ma swoje życie!
- no to widzę ze masz przechlapane – Adam- musicie to sobie jakoś wyjaśnic
- znawca małżeństwa sie znalazł- mruknął Marek
- nie zapominasz sie czasem?- Zawada- cześć dziewczyny. Jak tam pani podkomisarz Borowik?
- Adam, kiedyś narzekałeś ze nie masz pracowników- Grodzki- teraz to jest chyba nadmiar
- Rysiu od przybytku głowa nie boli, zresztą od jakiegoś czasu tu jest taka rotacja ze każda osoba sie przyda- Adam
- a własnie, Adaś dostaliśmy zgłoszenie na ulicy Konwaliowej – Zuzia- w ciężarówce znaleziono trupa, prawdopobnie kierowcę pojazdu
- tam jest ten duży parking?- Oliwia
- tak- Zuzia
- słyszałam ze tam juz była kilka napadów – Oliwia
- w takim razie sprawdzisz raporty – Adam- Zuzia ,Marek, zbierajcie sie
Na parkingu
- czołem panie nadkom.. kurka, – Szczepan- cześc Adam
- cześć Szczepan- Zawada- co tam mamy?
- Mirosław Walczak, lat 28 – Żałoda- jechał z Poznania do Bielska z transportem. Zatrzymał sie tutaj na odpoczynek
- no i wyszedł mu wieczny odpoczynek- Leszek- silne uderzenie w głowę i to parę razy. Zmarł z powodu wewnętrznego krwotoku
- mozesz określić czas zgonu?- Marek
- myśle ze zmarł nad ranem, 2-3 rano- Leszek
- a narzędzie zbrodni macie?- Zuzia
- niestety nie- Szczepan- inni kierowcy którzy tu sie zatrzymali odjechali o 6 rano
- a kto go znalazł?- Adam
- parkingowy- Leszek- nie było go w nocy tutaj
- nawet gdyby był to i tak by nam nic nie powiedział- Zuzia- czuć od niego jakby beczkę piwa wypił
- ok, zbieramy sie – Adam- moze Oliwia coś znalazła
- Adam, słuchaj- Marek- troche mi głupio ale Iza dzwoniła do mnie z prośbą czy mógłym jej pomóc w zakupach materiałów do remontu mieszkania.
- nie widzę problemu- Zawada
- ale ja widzę – Brodecki- bo nie chce stać między wami
- i tak stoisz- Adam- ja sie poddałem, nie będę sie już wiecej wtrącał.
- jak uważasz- Marek
ciąg dalszy nastąpi
Witam was. Notka troche smutaśna wyszła ale to chyba pogoda tak na mnie wpływa. Jak widać w życiu prywatnym bohaterów sytuację sie komplikują. Czy waszym zdaniem Adam powiniem walczyć o Izę a Marek zrozumieć żonę?
Buziak!
- cześć Marek- wszedł Adam
- nie wiedziałem ze już jesteś- Marek
- rozmawiałem z Grodzkim – Adam- Basia wzieła wolne, pojechała do Przemyśla zamówić termin ślubu i inne sprawy z tym związane
- mhm, słyszałem o dwudniowej imprezie- Marek- tylko moim zdaniem to nie ma sensu
- co nie ma sensu? – Adam
- no przecież nie wiadomo czy Paweł będzie żył a co dopiero mówić o przyjeździe – Brodecki
- wiesz coś o czym nie powiedziałeś Basi?- Zawada
- nie, wczoraj Kasia dostała mailem wyniki wszystkich badań Pawła i wytłumaczyła wszystko Baśce- Marek- podobno nie jest najgorzej ale to przecież rak! Nigdy nic nie wiadomo
- i to ma przekreślić szanse na ich wspólne życie?- Adam- coś kolego jestes bardzo pesymistyczny. Pokłóciłeś sie z żoną?
- raczej Kasia sie obraziła na mnie- skrzywił sie Marek- najpierw zapytała czy chciałbym mieć dziecko więc odpowiedziałem ze przecież każde z nas ma dzieci . No i usłyszałem ze stwarzam jakieś podziały i jestem egoistą. Potem mi oswiadczyła ze chce zrobić studia podyplomowe
- i jaki problem?- Adam
- cholera Adam! Przeciez Ona ma pracę i to bardzo dobrą- Marek- a jak zacznie studia to bedzie musiała sie zwolnić. Nie bedzie jej po całych dniach a kto sie zajmie dziećmi? Przecież moja Mama też ma swoje życie!
- no to widzę ze masz przechlapane – Adam- musicie to sobie jakoś wyjaśnic
- znawca małżeństwa sie znalazł- mruknął Marek
- nie zapominasz sie czasem?- Zawada- cześć dziewczyny. Jak tam pani podkomisarz Borowik?
- Adam, kiedyś narzekałeś ze nie masz pracowników- Grodzki- teraz to jest chyba nadmiar
- Rysiu od przybytku głowa nie boli, zresztą od jakiegoś czasu tu jest taka rotacja ze każda osoba sie przyda- Adam
- a własnie, Adaś dostaliśmy zgłoszenie na ulicy Konwaliowej – Zuzia- w ciężarówce znaleziono trupa, prawdopobnie kierowcę pojazdu
- tam jest ten duży parking?- Oliwia
- tak- Zuzia
- słyszałam ze tam juz była kilka napadów – Oliwia
- w takim razie sprawdzisz raporty – Adam- Zuzia ,Marek, zbierajcie sie
Na parkingu
- czołem panie nadkom.. kurka, – Szczepan- cześc Adam
- cześć Szczepan- Zawada- co tam mamy?
- Mirosław Walczak, lat 28 – Żałoda- jechał z Poznania do Bielska z transportem. Zatrzymał sie tutaj na odpoczynek
- no i wyszedł mu wieczny odpoczynek- Leszek- silne uderzenie w głowę i to parę razy. Zmarł z powodu wewnętrznego krwotoku
- mozesz określić czas zgonu?- Marek
- myśle ze zmarł nad ranem, 2-3 rano- Leszek
- a narzędzie zbrodni macie?- Zuzia
- niestety nie- Szczepan- inni kierowcy którzy tu sie zatrzymali odjechali o 6 rano
- a kto go znalazł?- Adam
- parkingowy- Leszek- nie było go w nocy tutaj
- nawet gdyby był to i tak by nam nic nie powiedział- Zuzia- czuć od niego jakby beczkę piwa wypił
- ok, zbieramy sie – Adam- moze Oliwia coś znalazła
- Adam, słuchaj- Marek- troche mi głupio ale Iza dzwoniła do mnie z prośbą czy mógłym jej pomóc w zakupach materiałów do remontu mieszkania.
- nie widzę problemu- Zawada
- ale ja widzę – Brodecki- bo nie chce stać między wami
- i tak stoisz- Adam- ja sie poddałem, nie będę sie już wiecej wtrącał.
- jak uważasz- Marek
ciąg dalszy nastąpi
Witam was. Notka troche smutaśna wyszła ale to chyba pogoda tak na mnie wpływa. Jak widać w życiu prywatnym bohaterów sytuację sie komplikują. Czy waszym zdaniem Adam powiniem walczyć o Izę a Marek zrozumieć żonę?
Buziak!
2 października 2006
4/37
Basia wparowała na komendę i usiadła przy swoim biurku.
- Szczepan, gdzie jest faks?- Basia
- zepsuł sie rano- Żałoda- ale drugi jest w gabinecie Grodzkiego
- ok, dzieki- Storosz pomaszerowała do gabinetu , ostrożnie zapukała , weszła i staneła jak wryta. Przy biurku siedział zamyślony Adam, który nawet nie zareagował na pukanie.
- Adam, mogę skorzystać z faksu?- Basia- hej! Ziemia do Adama! Nadaje komunikat!
- co?- Zawada
- pytałam czy mogę skorzystać z faksu- Basia
- jasne- odpowiedział Zawada i zabrał sie do przeglądania papierów. Był jakiś nieobecny.
Basia szybko skorzystała z urządzenia i już miała wyjść ale zatrzymała sie przy drzwiach.
- Adam, jak chcesz to mogę porozmawiac z Izą- Basia
- dzieki Basiu ale to nic nie da- Adam uśmiechnął sie troche blado- masz swoje problemy wiec nie zawracaj sobie głowy moimi.
- może już powinieneś już wrócić do domu co?- Basia
- po co? – zapytał Zawada patrząc w okno- nie mam powodów zeby sie spieszyć
Nagle na korytarzu dał sie słyszeć okrzyk radości. Basia i Adam zaciekawieni wyjrzeli z gabinetu
- zdałam !!! Zdałam na 5 !!!!!! – krzyczała Oliwia
- no to gratuluję pani podkomisarz- Adam- jak wróci Grodzki to oficjalnie dostaniesz awans.
- dzieki, gdyby nie wy to …- Ola
- oj przestań- Basia- zasłuzyłaś
- Adam, obiecuję ze bedę dobrą policjantką, żadnych wygłupów jak na początku, dam z siebie wszystko- Oliwia przytuliła sie do Zawady.
Następnego dnia Marek i Basia zatrzymali sie przed szpitalem.
- jest 8 rano, ruch taki sami jak o 15:00 – Basia- właczam stoper
Brodecki ruszył w drogę, jednak już na wstępie utknął w korku. Poruszali sie wolno, w końcu po 20 minutach wyjechali na pustą ulicę. Gdy zatrzymali sie pod domem lekarza zegar wskazywał 48 minut. Brodecki wysiadł, otworzył mieszkanie i wszedł do środka. Wyjął ukryte pudełko, nastepnie broń. Zuzia jako denatka siedziała w fotelu i czytała czasopismo. Marek przystawił broń do jej głowy i „strzelił”, wytarł pistolet z odcisków palców, włozył go w rekę Zuzi i ułozył tak jak na zdjęciach.
- Zuzia nie śmiej sie- Marek
- kiedy nie mogę, bo to komicznie wygląda- powiedziała Ostrowska
Brodecki jeszcze wytarł skrzynkę i już chciał wyjśc gdy Basia stojąca w drzwiach ze stoperem zwróciła mu uwagę
- Marek, powinieneś chyba jeszcze sie umyć co? – Basia
- masz rację- Marek- musiał być pokrwawiony. Ide do łazienki.
Kiedy odjeżdzali zegar wskazywał 59 minut a gdy zaparkowali pod szpitalem , stoper pokazywał 97 minut.
- to nie On- Basia- nie było go godzinę ale o 14:50 był jeszcze w szpitalu. Nie miał szans zdążyć
- a szkoda. Byłoby po sprawie- westchnął Brodecki i pojechali na komendę. Na korytarzu spotkali Adama i podzielili sie z nim wynikami.
- Szczepan go pilnuje, zobaczymy moze to coś da- Adam- Zuzia co jest?
- pan doktor ma a raczej miał kogoś- Zuzia- jego siostra sie wygadała. Zona nic nie wiedziała
- no ładnie- Marek- wiesz coś o niej?
- raczej o nim- Zuzia- bo to facet
- CO ??- ten okrzyk padł z ust Basi, Marka i Adama równocześnie
- noo- Zuzia- Marcin Grajewski lat 34 , salowy w szpitalu. Jak sie okazuje pan Kruk lubi i kobiety i facetów. Pan doktor zerwał z nim ale Marcin był cholernie zazdrosny o żonę.
- no to mamy podejrzanego- Adam- jedziemy do szpitala
- chwila, On jest teraz w domu, – Zuzia- codziennie pracuje od 7 do 14. Tu macie adres
- świetna robota Zuzia- Adam
Cała trójka zapakowała sie do samochodu i pojechali na ulice Szarą. Zaparkowali i ruszyli do mieszkania. Drzwi otworzył szczupły mężczyzna
- dzień dobry, jesteśmy z policji- Adam
- jak do mnie trafiliście? Przecież pozacierałem wszystkie ślady, to wyglądało na samobójstwo! – Marcin- nie chciał od niej odejść, musiałem zareagować jakoś.
-czyli przyznaje sie pan do zamordowania Bożeny Kruk?- zapytał Zawada
- tak- Marcin
- w takim razie pójdzie pan z nami- Basia
Późnym wieczorem w domu Brodeckich małżonkowie siedzieli na sofie i popijali winko.
- Marek, chciałbyś mieć dziecko?- Kasia
- no przecież ja mam Krzysia, ty masz Anie, mi to wystarczy- Marek
- egoista- Kasia
- co?- Marek
- posłuchaj samego siebie! Ty masz Krzysia a Ja mam Anie! Marek! Myślałam ze MY mamy dzieci! – krzykneła Brodecka- ale widzę że istnieje jakis podział!
- jaki podział?- Marek- miałem na myśli ze każde z nas ma już dziecko
- tak! Każde z nas! Ale nie mamy NASZEGO dziecka- Kasia- ale jak tak stawiasz sytuację to ja chciałbym sie zapisać na studia podyplomowe i zacząć pracę w wyuczonym zawodzie
- a nie mozesz poczekać trochę? Dzieciaki są jeszcze małe a poza tym masz przeciez pracę- Marek
- wstrętny podły egoista!- krzykneła Brodecka i zamknęła sie w sypialni.
Adam wyszedł z łazienki, w przedpokoju minął sie z Izą.
- Adam, chciałam Cie przeprosić – Iza- nie wiem co sie ostatnio ze mną dzieje. To chyba przez ciążę
- co i tak nie zmienia faktu ze nie dajesz szansy sobie i mnie- Adam- dobranoc.
KONIEC cz.37
BUZIAKI DLA WSZYSTKICH
- Szczepan, gdzie jest faks?- Basia
- zepsuł sie rano- Żałoda- ale drugi jest w gabinecie Grodzkiego
- ok, dzieki- Storosz pomaszerowała do gabinetu , ostrożnie zapukała , weszła i staneła jak wryta. Przy biurku siedział zamyślony Adam, który nawet nie zareagował na pukanie.
- Adam, mogę skorzystać z faksu?- Basia- hej! Ziemia do Adama! Nadaje komunikat!
- co?- Zawada
- pytałam czy mogę skorzystać z faksu- Basia
- jasne- odpowiedział Zawada i zabrał sie do przeglądania papierów. Był jakiś nieobecny.
Basia szybko skorzystała z urządzenia i już miała wyjść ale zatrzymała sie przy drzwiach.
- Adam, jak chcesz to mogę porozmawiac z Izą- Basia
- dzieki Basiu ale to nic nie da- Adam uśmiechnął sie troche blado- masz swoje problemy wiec nie zawracaj sobie głowy moimi.
- może już powinieneś już wrócić do domu co?- Basia
- po co? – zapytał Zawada patrząc w okno- nie mam powodów zeby sie spieszyć
Nagle na korytarzu dał sie słyszeć okrzyk radości. Basia i Adam zaciekawieni wyjrzeli z gabinetu
- zdałam !!! Zdałam na 5 !!!!!! – krzyczała Oliwia
- no to gratuluję pani podkomisarz- Adam- jak wróci Grodzki to oficjalnie dostaniesz awans.
- dzieki, gdyby nie wy to …- Ola
- oj przestań- Basia- zasłuzyłaś
- Adam, obiecuję ze bedę dobrą policjantką, żadnych wygłupów jak na początku, dam z siebie wszystko- Oliwia przytuliła sie do Zawady.
Następnego dnia Marek i Basia zatrzymali sie przed szpitalem.
- jest 8 rano, ruch taki sami jak o 15:00 – Basia- właczam stoper
Brodecki ruszył w drogę, jednak już na wstępie utknął w korku. Poruszali sie wolno, w końcu po 20 minutach wyjechali na pustą ulicę. Gdy zatrzymali sie pod domem lekarza zegar wskazywał 48 minut. Brodecki wysiadł, otworzył mieszkanie i wszedł do środka. Wyjął ukryte pudełko, nastepnie broń. Zuzia jako denatka siedziała w fotelu i czytała czasopismo. Marek przystawił broń do jej głowy i „strzelił”, wytarł pistolet z odcisków palców, włozył go w rekę Zuzi i ułozył tak jak na zdjęciach.
- Zuzia nie śmiej sie- Marek
- kiedy nie mogę, bo to komicznie wygląda- powiedziała Ostrowska
Brodecki jeszcze wytarł skrzynkę i już chciał wyjśc gdy Basia stojąca w drzwiach ze stoperem zwróciła mu uwagę
- Marek, powinieneś chyba jeszcze sie umyć co? – Basia
- masz rację- Marek- musiał być pokrwawiony. Ide do łazienki.
Kiedy odjeżdzali zegar wskazywał 59 minut a gdy zaparkowali pod szpitalem , stoper pokazywał 97 minut.
- to nie On- Basia- nie było go godzinę ale o 14:50 był jeszcze w szpitalu. Nie miał szans zdążyć
- a szkoda. Byłoby po sprawie- westchnął Brodecki i pojechali na komendę. Na korytarzu spotkali Adama i podzielili sie z nim wynikami.
- Szczepan go pilnuje, zobaczymy moze to coś da- Adam- Zuzia co jest?
- pan doktor ma a raczej miał kogoś- Zuzia- jego siostra sie wygadała. Zona nic nie wiedziała
- no ładnie- Marek- wiesz coś o niej?
- raczej o nim- Zuzia- bo to facet
- CO ??- ten okrzyk padł z ust Basi, Marka i Adama równocześnie
- noo- Zuzia- Marcin Grajewski lat 34 , salowy w szpitalu. Jak sie okazuje pan Kruk lubi i kobiety i facetów. Pan doktor zerwał z nim ale Marcin był cholernie zazdrosny o żonę.
- no to mamy podejrzanego- Adam- jedziemy do szpitala
- chwila, On jest teraz w domu, – Zuzia- codziennie pracuje od 7 do 14. Tu macie adres
- świetna robota Zuzia- Adam
Cała trójka zapakowała sie do samochodu i pojechali na ulice Szarą. Zaparkowali i ruszyli do mieszkania. Drzwi otworzył szczupły mężczyzna
- dzień dobry, jesteśmy z policji- Adam
- jak do mnie trafiliście? Przecież pozacierałem wszystkie ślady, to wyglądało na samobójstwo! – Marcin- nie chciał od niej odejść, musiałem zareagować jakoś.
-czyli przyznaje sie pan do zamordowania Bożeny Kruk?- zapytał Zawada
- tak- Marcin
- w takim razie pójdzie pan z nami- Basia
Późnym wieczorem w domu Brodeckich małżonkowie siedzieli na sofie i popijali winko.
- Marek, chciałbyś mieć dziecko?- Kasia
- no przecież ja mam Krzysia, ty masz Anie, mi to wystarczy- Marek
- egoista- Kasia
- co?- Marek
- posłuchaj samego siebie! Ty masz Krzysia a Ja mam Anie! Marek! Myślałam ze MY mamy dzieci! – krzykneła Brodecka- ale widzę że istnieje jakis podział!
- jaki podział?- Marek- miałem na myśli ze każde z nas ma już dziecko
- tak! Każde z nas! Ale nie mamy NASZEGO dziecka- Kasia- ale jak tak stawiasz sytuację to ja chciałbym sie zapisać na studia podyplomowe i zacząć pracę w wyuczonym zawodzie
- a nie mozesz poczekać trochę? Dzieciaki są jeszcze małe a poza tym masz przeciez pracę- Marek
- wstrętny podły egoista!- krzykneła Brodecka i zamknęła sie w sypialni.
Adam wyszedł z łazienki, w przedpokoju minął sie z Izą.
- Adam, chciałam Cie przeprosić – Iza- nie wiem co sie ostatnio ze mną dzieje. To chyba przez ciążę
- co i tak nie zmienia faktu ze nie dajesz szansy sobie i mnie- Adam- dobranoc.
KONIEC cz.37
BUZIAKI DLA WSZYSTKICH
Subskrybuj:
Posty (Atom)