Była godzina 23:20 gdy Zawada wszedł do domu i skierował sie do kuchni. Nagle usłyszał dziwny szmer wiec oswiecił swiatło i chciał wyjąc broń. Zapalone swiatło pokazało jego ojca z grabiami w rekach.
- myslałem ze to włamywacz- Zawada senior- co tak późno?
- zasiedziałem sie- Adam- z grabiami na włamywacza? Ładnie tylko ze potem my mamy robote.
-od powrotu z Krakowa ciagle zostajesz do późna w pracy. Ja wiem ze nie jest ci łatwo ale przesadzasz- Stanisław
- inaczej nie umiem- Adam- dobranoc.
Mieszkanie Basi i Pawła następnego dnia.
- Paweł ,ja juz musze iść, tu masz tabletki- Basia
- ale mnie juz przeszło- Paweł- ja tez ide
- nie ma mowy- Basia- dzisiaj jeszcze zostejesz w domu. Bedziesz grzecznym Pawełkiem?
- Pawełki nie są grzeczne- stwierdził Paweł- zwłaszcza Pawełki Nowackie.
- ale zrobisz wyjątek dla Basieńki?- Basia- niech chociaz jeden Pawełek Nowacki bedzie grzeczny co?
- no dobra- Paweł
Pocałowali sie i Basia wyszła.
U Kasi i Marka
- postaram sie byc punktualnie o 15-stej w domu zeby dzieciaki zabrac z Mamą do Wesołego miasteczka- Marek
- jak mi sie uda to tez bede- Kasia- to ja juz lece. Zaprowadze dzieci do przedszkola i lece do pracy. Mamy dzis zmiane dekoracji w muzeum. Straszna robota.
- ale sie postarasz?- Marek spojrzał Kasi w oczy i po długim pocałunku dziewczyna wybiegła z dziecmi.
Prawie równoczesnie Basia, Marek i Adam podjechali na parking Komendy i zaparkowli obok siebie.
- Adam, moge dzis wyskoczyc po 14-stej do domu? Obiecałem Krzysiowi i Ani ze zabiore ich do Wesołego Miasteczka- Marek
- nie ma problemu- Adam- sprawdziłem wczoraj prawie wszystkich, zostało jeszcze kilku ale to tylko formalnosc bo nadal siedzą.
- czyli to ktos nowy?- Basia
- mhm- Adam- jak Paweł?
- dzisiaj juz chciał przyjsc do pracy – Basia- ale powiedziałam mu zeby jeszcze został
- pewnie, z grypą nie ma żartów- Marek
Jeszcze dobrze nie weszli na komende gdy Szczepan poinformował ich o nowym morderstwie dziecka.
- gdzie?- zapytał Adam
- na Tarnowskiej 5- Szczepan
Na miejscu
- czesc Leszek- przywitał sie Zawada
- dziewczynka lat 6- Leszek- równiez uduszona niecałą godzine temu.
- ktos widział sprawce?- Marek
- nie- Zuzia- dziewczynka wybiegła z domu zeby poczekac na mame a gdy ta wyszła nigdzie jej nie było. Sąsiadka znalazła zwłoki 20 minut temu.
- Adam tu są jakies ślady buta- Basia- ale bardzo niewyraźne i nie nadają sie do niczego
- trudno- Adam- na razie nie mamy nic. Basia zostaw te buty!
- Adam one są jakies dziwne- Basia- jakby nierówno odciśniete
- moze powieżchnia jest nierówna albo bardziej sucha- Marek
- nie- Adam- Basia ma racje. Ten ktoś kuleje na lewą nogę
- skąd wiesz?- Marek
- po prawy but jest mocniej odcisniety- Adam- czyli ciężar ciała opiera sie na prawej nodze a lewą odciąża nie?
- racja ekspercie- Marek
- dobra robota Basiu- Adam- chłopaki zróbcie odlew tych sladów butów a my wracamy. Mamy jakis punkt zaczepienia.
Na komendzie
- Marek sprawdzisz co robiły te rodziny dzień przed morderstwem dzieci. Gdzie byli itd. Basia sprawdzisz jeszcze raz czy ktos z naszych akt nie kuleje- Adam
- Adam juz jest 14:30- Marek- obiecałem dzieciakom
- ten to wie jak sie wymigac – Basia
- no dobra leć- Adam- Basia damy rade?
- a mamy inne wyjście?- stwierdziła Storosz i zagłebila sie w czytanie akt.
- Adam musze ci cos powiedziec- Basia- to jest prośba Izy
- no mów- Adam
- powiedziała zebys spakował reszte jej rzeczy i je zawiózł do mieszkania koleżanki , z którą mieszkała- powiedziała cicho Basia
- to przekaz jej ze zrobie to jutro- Adam
- przepraszam – Basia
- za co? – Adam- Basiu , ja zawiniłem najbardziej i musze sie pogodzic z obecną sytuacją.
- wiem i dlatego jest mi tym bardziej przykro ze stoję miedzy wami- Basia- ze musze przekazywac takie wiadomosci i to mnie bardzo boli
- niestety, nie da sie cofnąć czasu- Adam- a bardzo bym chciał.
ciąg dalszy nastąpi.
11 lipca 2006
8 lipca 2006
2/26
Mineło kilka dni.
- cześć chłopaki- Basia- Paweł złapał jakąs grype i wział pare dni wolnego
- słusznie- Marek- ja jutro z rodzinka wybieram sie do Wesołego miasteczka.
- Adam chcesz kawy?- zapytała Basia
- nie,dzieki- Adam
- witam wszystkich- Grodzki- macie robote na ulicy Piasecznej.
- no to do roboty- Adam
Na miejscu
- czesc – Adam- co mamy?
- dziecko, jakies 6 lat, zostało uduszone- Zuzia- to Tomek Markiewicz. Jego mama dostała duzą dawke srodków uspokajających , ale udało mi sie z nia poromawiac
- chłopczyk był sam na podwórku?- Basia
- pare minut- Zuzia- jego mama weszła do sklepu a on miał loda. Jak wyszła to go nigdzie nie było. Godzine pozniej go znalazła tutaj .
- cholera, chłopak był w wieku naszej Ani- Marek
- zabezpieczcie teren- Adam- a my wracamy na komende.
- Adaaam- Basia- moge skoczyc do Pawła na chwile?
- mozesz – Adam- tylko najpierw podrzucisz nas na Komende. A jak bedziesz wracac to wstąpisz do Patologa
- noo dobra- Basia- wskakujcie.
Basia weszła do mieszkania. Paweł spał.
- spiochu, jak sie czujesz?- Basia
- troche lepiej- Paweł- zrobiłabys mi herbaty?
- no jasne- Basia- jadłes coś?
- troche zupy- Paweł
- czekaj, chyba masz gorączke- Basia- zaraz znajde termometr.
Po kilku minutach
- noo kolegoo! 38,6- Basia- marsz do łóżka z powrotem!
- bez Ciebie to żadna atrakcja – Paweł
- moj biedny chory narzeczony- Basia- ja musze juz wracać. Tu masz tabletki.
- a buzi?- Paweł
- buzi dostaniesz jak bedziesz zdrowy- Basia- paa! OO masz juz Adam dzwoni. A nie, to Iza. Halo?
Basia w drodze do samochodu rozmawiała z dziennikarką, o mało co zapomniała o Patologu i wróciła na komende.
- no nareszcie- Adam- co tak długo?
- papier produkowałam- Basia- Paweł ma gorączke wiec musiałam sie nim zająć i jeszcze Iz…… zapomniałam telefonu i musiałam wrócic
- dobrze ze głowy nie zapomniałaś- Marek
- no ty niedługo to bedziesz chodził z odtwarzaczem i bedziesz słuchał nagrania: ” oddychać, nie oddychać”- zakpiła Basia
- uspokójcie sie- Adam- Basia gdzie masz ten raport?
- w samochodzie?- Basia- zaraz przyniose
Marek parsknął smiechem a Adam nawet nie zareagował. Niecierpliwie odebrał Basi dokumenty i zagłebił sie w lekturze. Marek i Basia wymienili spojrzenia. Nie musieli nic tłumaczyc bo wszystko była jasne. Ich kolega starał sie zapomniec o Izie co nie było dla niego łatwe i praca stała sie dla niego najważniejsza.
- przyczyną smierci było uduszenie- Adam- na szyi są wyraźne slady rąk ale musiał miec rękawiczki
- co te dziecko komus zawiniło?- Marek
- nie wiem- Adam-ale kojarzy mi sie to z pewną sprawą faceta, który zabijał w ten sposób dzieci w wieku 5-8 lat
- ale on chyba siedzi nie?- Marek
- no i to własnie trzeba sprawdzić- Adam- Marek ty sprawdzisz tego goscia a Basia i ja wyszukamy podobne zgłoszenia z ostatnich kilku miesiecy w innych miastach oraz wszystkich zabójców dzieci
- super robota nas czeka- Basia- Paweł by to załatwił w godzine a tak bedziemy siedziec do jutra nad tym
Godzine później
- sprawdziłem tego faceta- Marek- pół roku temu powiesił sie w domu
- jasna cholera- Adam- czyli mamy do czynienia z kimś zupełnie nowym
- ale ten ktos stosuje te same metody- Basia- Adaś masz juz coś?
- na razie nic- Adam- a ty?
- ze 100 facetów – Basia- do wyboru do koloru
Na komendzie praca powoli posuwał sie do przodu.
- Adaaam- jekneła Basia- juz jest 19:30. Moge isc do domu?
- co? a tak, jasne- Adam- ja sie tym zajme. Idzcie
- niedługo dzieciaki mnie nie poznają jak wejde do domu- Marek- cześć.
Gdy Brodecki wyszedł Basia zawachała sie jeszcze na chwile
- no przeciez chciałas isc do domu- Adam
- no tak juz ide ale…- Basia- dzwoniła do mnie dzisiaj Iza i …
- Basiu, to jest rozdział zamkniety- Adam- skonczył sie. NIe ma tematu.
- ja wiem ale nie wierze ze wy sie juz nie kochacie- Basia
Zawada spojrzał na Basie poważnie jakby chciał cos powiedziec ale powiedział zupełnie cos innego
- idz do domu- Adam
ciąg dalszy nastąpi !!
Pomysł Biedroneczki , napisane przeze mnie!
Pozdrawiamy !!
- cześć chłopaki- Basia- Paweł złapał jakąs grype i wział pare dni wolnego
- słusznie- Marek- ja jutro z rodzinka wybieram sie do Wesołego miasteczka.
- Adam chcesz kawy?- zapytała Basia
- nie,dzieki- Adam
- witam wszystkich- Grodzki- macie robote na ulicy Piasecznej.
- no to do roboty- Adam
Na miejscu
- czesc – Adam- co mamy?
- dziecko, jakies 6 lat, zostało uduszone- Zuzia- to Tomek Markiewicz. Jego mama dostała duzą dawke srodków uspokajających , ale udało mi sie z nia poromawiac
- chłopczyk był sam na podwórku?- Basia
- pare minut- Zuzia- jego mama weszła do sklepu a on miał loda. Jak wyszła to go nigdzie nie było. Godzine pozniej go znalazła tutaj .
- cholera, chłopak był w wieku naszej Ani- Marek
- zabezpieczcie teren- Adam- a my wracamy na komende.
- Adaaam- Basia- moge skoczyc do Pawła na chwile?
- mozesz – Adam- tylko najpierw podrzucisz nas na Komende. A jak bedziesz wracac to wstąpisz do Patologa
- noo dobra- Basia- wskakujcie.
Basia weszła do mieszkania. Paweł spał.
- spiochu, jak sie czujesz?- Basia
- troche lepiej- Paweł- zrobiłabys mi herbaty?
- no jasne- Basia- jadłes coś?
- troche zupy- Paweł
- czekaj, chyba masz gorączke- Basia- zaraz znajde termometr.
Po kilku minutach
- noo kolegoo! 38,6- Basia- marsz do łóżka z powrotem!
- bez Ciebie to żadna atrakcja – Paweł
- moj biedny chory narzeczony- Basia- ja musze juz wracać. Tu masz tabletki.
- a buzi?- Paweł
- buzi dostaniesz jak bedziesz zdrowy- Basia- paa! OO masz juz Adam dzwoni. A nie, to Iza. Halo?
Basia w drodze do samochodu rozmawiała z dziennikarką, o mało co zapomniała o Patologu i wróciła na komende.
- no nareszcie- Adam- co tak długo?
- papier produkowałam- Basia- Paweł ma gorączke wiec musiałam sie nim zająć i jeszcze Iz…… zapomniałam telefonu i musiałam wrócic
- dobrze ze głowy nie zapomniałaś- Marek
- no ty niedługo to bedziesz chodził z odtwarzaczem i bedziesz słuchał nagrania: ” oddychać, nie oddychać”- zakpiła Basia
- uspokójcie sie- Adam- Basia gdzie masz ten raport?
- w samochodzie?- Basia- zaraz przyniose
Marek parsknął smiechem a Adam nawet nie zareagował. Niecierpliwie odebrał Basi dokumenty i zagłebił sie w lekturze. Marek i Basia wymienili spojrzenia. Nie musieli nic tłumaczyc bo wszystko była jasne. Ich kolega starał sie zapomniec o Izie co nie było dla niego łatwe i praca stała sie dla niego najważniejsza.
- przyczyną smierci było uduszenie- Adam- na szyi są wyraźne slady rąk ale musiał miec rękawiczki
- co te dziecko komus zawiniło?- Marek
- nie wiem- Adam-ale kojarzy mi sie to z pewną sprawą faceta, który zabijał w ten sposób dzieci w wieku 5-8 lat
- ale on chyba siedzi nie?- Marek
- no i to własnie trzeba sprawdzić- Adam- Marek ty sprawdzisz tego goscia a Basia i ja wyszukamy podobne zgłoszenia z ostatnich kilku miesiecy w innych miastach oraz wszystkich zabójców dzieci
- super robota nas czeka- Basia- Paweł by to załatwił w godzine a tak bedziemy siedziec do jutra nad tym
Godzine później
- sprawdziłem tego faceta- Marek- pół roku temu powiesił sie w domu
- jasna cholera- Adam- czyli mamy do czynienia z kimś zupełnie nowym
- ale ten ktos stosuje te same metody- Basia- Adaś masz juz coś?
- na razie nic- Adam- a ty?
- ze 100 facetów – Basia- do wyboru do koloru
Na komendzie praca powoli posuwał sie do przodu.
- Adaaam- jekneła Basia- juz jest 19:30. Moge isc do domu?
- co? a tak, jasne- Adam- ja sie tym zajme. Idzcie
- niedługo dzieciaki mnie nie poznają jak wejde do domu- Marek- cześć.
Gdy Brodecki wyszedł Basia zawachała sie jeszcze na chwile
- no przeciez chciałas isc do domu- Adam
- no tak juz ide ale…- Basia- dzwoniła do mnie dzisiaj Iza i …
- Basiu, to jest rozdział zamkniety- Adam- skonczył sie. NIe ma tematu.
- ja wiem ale nie wierze ze wy sie juz nie kochacie- Basia
Zawada spojrzał na Basie poważnie jakby chciał cos powiedziec ale powiedział zupełnie cos innego
- idz do domu- Adam
ciąg dalszy nastąpi !!
Pomysł Biedroneczki , napisane przeze mnie!
Pozdrawiamy !!
HEEEELLLOO!!!
Witam was !!
Bardzo mi przykro ze od wczoraj nie ma notki ale moi rodzice wrócili z urlopu no i trzeba była zrobic zakupy wiec od rana bylismy w rozjazdach! Chciałam dzis napisac ale plany pokrzyzowała burza straszliwa oraz jej skutki. Jutro wątpie czy mi sie uda siąść przy kompie wiec notke przewiduje dopiero w poniedziałek lub wtorek.
No chyba ze Biedroneczka na coś fajnego wpadnie i napisze notke??
Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz przepraszam!!! Buziale dla wszystkioch !!!
Bardzo mi przykro ze od wczoraj nie ma notki ale moi rodzice wrócili z urlopu no i trzeba była zrobic zakupy wiec od rana bylismy w rozjazdach! Chciałam dzis napisac ale plany pokrzyzowała burza straszliwa oraz jej skutki. Jutro wątpie czy mi sie uda siąść przy kompie wiec notke przewiduje dopiero w poniedziałek lub wtorek.
No chyba ze Biedroneczka na coś fajnego wpadnie i napisze notke??
Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz przepraszam!!! Buziale dla wszystkioch !!!
6 lipca 2006
Kłopoty kryminalnych cz.26
Dwa dni później na komendzie zjawiła sie cała ekipa w komplecie. Brakowało tylko Adama.
- moze sie spóźni?- Marek- przeciez sie nie rozmyslił?
- no przeciez jestem- Adam- byłem u Grodzkiego. Jutro mnie nie ma bo jade do Krakowa
- do Izy?- Basia
- tak- Adam- jak chcesz to mozesz pojechac ze mną
- no jasne- Basia
Wszedł Grodzki
- za godzine dostaniecie nowe biurko i komputer- Grodzki- urzadzcie sie tu jakoś. Z Wiśniewską załatwiliśmy sprawe Pawełka. Do prasy daliśmy komunikat ze to był nieznany sprawca. A Pawełek to juz historia
- noo ale dzieki Pawełkowi mamy znowu Adama- Paweł
Przez kilka godzin na komendzie panował nieziemski chaos. Próbowali ustawić nowe biurko w takim miejscu zeby nikomu nie przeszkadzało i było wygodnie. W koncu nadszedł czas podłaczania komputera, do którego co chwile czegos brakowało. W końcu wszystko zostało poustawiane jak należy i wszyscy rozeszli sie do domów. Adam pojechał do domu Ojca.
- no nareszcie- Stanisław- Ryszard mi o wszystkim opowiedział. Smutno sie samemu mieszka
- cześć- Adam- ja własnie w tej sprawie.
Następnego dnia Adam podjechał pod dom Pawła i Basi, którzy juz czekali.
- Paweł poradzicie sobie z Markiem?- Adam
- nie odpowiadam na głupie pytania- Paweł- jedzcie ostrożnie
- ok- Basia
Po paru godzinach wjechali do Krakowa.
- Adam chodz na Rynek- Basia- a potem pojedziemy do Izy
- no dobra- Adam- stawiam obiad
Weszli do małej restaracji.
- wiesz co? Ciesze sie ze znowu jesteś z nami- Basia- Adam, wszystko sie ułozy!
- ja nadal mam wątpliwości co do mojego powrotu- Adam
- no co ty?- Basia- ostatnio troche sie porobiło ale zawsze sie dobrze konczyło
- troche?- zapytał ironicznie Adam
- no tak wiecej niz troche- Basia
- chodz juz- Adam
Iza wyszła na spacer pare minut wczesniej niż Basia i Adam podjechali pod dom.
- zostane w samochodzie- Basia
Zawada wysiadł z samochodu i podszedł do drzwi ,nacisnął dzwonek i po chwili otwarła mu mama Izy.
- dzień dobry- Adam- czy jest Iza?
- a czego pan jeszcze od niej chce?- mama- mało panu jeszcze?
- chciałem porozmawiac- Adam
- nie ma jej i dla Pana juz nigdy nie bedzie- Matka- moja córka nie chce pana znać po tym co pan zrobił.
- ale ja… prosze posłuchac ja chciałem ją przeprosić. Prosze ją zawołać- Adam
- prosze pana! Izy nie ma! Niech sie pan stąd zabiera i zapomni o niej- matka- aha i jeszcze jedno! Przy okazji prosze to sobie zabrać- powiedziała kobieta i wreczyła Zawadzie pierscionek zareczynowy Izy. http://img92.imageshack.us/my.php?image=eeeeechhhh4bs.jpg
- rozumiem- Adam- przepraszam. Dowidzenia. Zawada odszedł sciskając w dłoni pierscionek. Zatrzymał sie jeszcze przy furtce i zamyslił na chwile . http://img80.imageshack.us/my.php?image=img07894ea.jpg
Wrócił do samochodu przy którym czekała Basia. Storosz nie musiała o nic pytac bo mina Adama mowiła sama za siebie. Przytuliła go i po chwili wsiedli do auta. Zamyslony i smutny Adam siedział na miejscu pasazera i gapił sie przez okno. http://img80.imageshack.us/my.php?image=smutnyadam5qm.jpg Basia właczyła radio
„Oczy Twe, Tak pragnęły czułości,
Twoje usta
Nadawały życiu smak,
Włosy gdzieś,
Wirowały w nicości fal
Dłonie Twe,
Dotykały pięknie tak.
Bo to co dla mnie miało sens – odeszło razem z Tobą.
I czekam tu wciąż kocham Cię, choć poszłaś inną drogą.
Jak mam żyć?
Jak mam prosić o więcej?
Skoro los żadnych szans nie daje mi.
Chciałbym znów,
Poczuć dotyk w miłości ,
Więc jak dawniej dla niej kochać dla niej żyć.
Bo to co dla mnie miało sens – odeszło razem z Tobą.
I czekam tu wciąż kocham Cię, choć poszłaś inną drogą…”
Iza zauwazyła znajomy samochód w drodze do domu
- Mamo! Czy był tu Adam?- Iza
- tak, oddałam mu pierscionek i powiedziałam zeby ci dał spokój- mama
Iza odwróciła głowe w strone okna i powiedziała cicho
- dobrze zrobiłas – i pobiegła do swojego pokoju.
Późnym wieczorem Basia wróciła do domu.
- juz jestem- Basia
- i co?- Paweł
- nie pytaj nawet- Basia- nie udało sie, Izy nie było w domu i nie poromawiali nawet, jej Mama oddała Adamowi pierscionek
- jak sie Adam trzyma?- Paweł
- nie odezwał sie przez cała droge- Basia
- cholera myslałem ze to da jakos posklejać- Paweł objął Basie i pocałowali sie- gorąca kąpiel czeka!
- ja tez- Basia- bardzo gorąca?
- bardzo- Paweł- chodz!
ciag dalszy nastąpi !!! Pozdrawiamy serdecznie z Biedroneczką wszystkich!!
- moze sie spóźni?- Marek- przeciez sie nie rozmyslił?
- no przeciez jestem- Adam- byłem u Grodzkiego. Jutro mnie nie ma bo jade do Krakowa
- do Izy?- Basia
- tak- Adam- jak chcesz to mozesz pojechac ze mną
- no jasne- Basia
Wszedł Grodzki
- za godzine dostaniecie nowe biurko i komputer- Grodzki- urzadzcie sie tu jakoś. Z Wiśniewską załatwiliśmy sprawe Pawełka. Do prasy daliśmy komunikat ze to był nieznany sprawca. A Pawełek to juz historia
- noo ale dzieki Pawełkowi mamy znowu Adama- Paweł
Przez kilka godzin na komendzie panował nieziemski chaos. Próbowali ustawić nowe biurko w takim miejscu zeby nikomu nie przeszkadzało i było wygodnie. W koncu nadszedł czas podłaczania komputera, do którego co chwile czegos brakowało. W końcu wszystko zostało poustawiane jak należy i wszyscy rozeszli sie do domów. Adam pojechał do domu Ojca.
- no nareszcie- Stanisław- Ryszard mi o wszystkim opowiedział. Smutno sie samemu mieszka
- cześć- Adam- ja własnie w tej sprawie.
Następnego dnia Adam podjechał pod dom Pawła i Basi, którzy juz czekali.
- Paweł poradzicie sobie z Markiem?- Adam
- nie odpowiadam na głupie pytania- Paweł- jedzcie ostrożnie
- ok- Basia
Po paru godzinach wjechali do Krakowa.
- Adam chodz na Rynek- Basia- a potem pojedziemy do Izy
- no dobra- Adam- stawiam obiad
Weszli do małej restaracji.
- wiesz co? Ciesze sie ze znowu jesteś z nami- Basia- Adam, wszystko sie ułozy!
- ja nadal mam wątpliwości co do mojego powrotu- Adam
- no co ty?- Basia- ostatnio troche sie porobiło ale zawsze sie dobrze konczyło
- troche?- zapytał ironicznie Adam
- no tak wiecej niz troche- Basia
- chodz juz- Adam
Iza wyszła na spacer pare minut wczesniej niż Basia i Adam podjechali pod dom.
- zostane w samochodzie- Basia
Zawada wysiadł z samochodu i podszedł do drzwi ,nacisnął dzwonek i po chwili otwarła mu mama Izy.
- dzień dobry- Adam- czy jest Iza?
- a czego pan jeszcze od niej chce?- mama- mało panu jeszcze?
- chciałem porozmawiac- Adam
- nie ma jej i dla Pana juz nigdy nie bedzie- Matka- moja córka nie chce pana znać po tym co pan zrobił.
- ale ja… prosze posłuchac ja chciałem ją przeprosić. Prosze ją zawołać- Adam
- prosze pana! Izy nie ma! Niech sie pan stąd zabiera i zapomni o niej- matka- aha i jeszcze jedno! Przy okazji prosze to sobie zabrać- powiedziała kobieta i wreczyła Zawadzie pierscionek zareczynowy Izy. http://img92.imageshack.us/my.php?image=eeeeechhhh4bs.jpg
- rozumiem- Adam- przepraszam. Dowidzenia. Zawada odszedł sciskając w dłoni pierscionek. Zatrzymał sie jeszcze przy furtce i zamyslił na chwile . http://img80.imageshack.us/my.php?image=img07894ea.jpg
Wrócił do samochodu przy którym czekała Basia. Storosz nie musiała o nic pytac bo mina Adama mowiła sama za siebie. Przytuliła go i po chwili wsiedli do auta. Zamyslony i smutny Adam siedział na miejscu pasazera i gapił sie przez okno. http://img80.imageshack.us/my.php?image=smutnyadam5qm.jpg Basia właczyła radio
„Oczy Twe, Tak pragnęły czułości,
Twoje usta
Nadawały życiu smak,
Włosy gdzieś,
Wirowały w nicości fal
Dłonie Twe,
Dotykały pięknie tak.
Bo to co dla mnie miało sens – odeszło razem z Tobą.
I czekam tu wciąż kocham Cię, choć poszłaś inną drogą.
Jak mam żyć?
Jak mam prosić o więcej?
Skoro los żadnych szans nie daje mi.
Chciałbym znów,
Poczuć dotyk w miłości ,
Więc jak dawniej dla niej kochać dla niej żyć.
Bo to co dla mnie miało sens – odeszło razem z Tobą.
I czekam tu wciąż kocham Cię, choć poszłaś inną drogą…”
Iza zauwazyła znajomy samochód w drodze do domu
- Mamo! Czy był tu Adam?- Iza
- tak, oddałam mu pierscionek i powiedziałam zeby ci dał spokój- mama
Iza odwróciła głowe w strone okna i powiedziała cicho
- dobrze zrobiłas – i pobiegła do swojego pokoju.
Późnym wieczorem Basia wróciła do domu.
- juz jestem- Basia
- i co?- Paweł
- nie pytaj nawet- Basia- nie udało sie, Izy nie było w domu i nie poromawiali nawet, jej Mama oddała Adamowi pierscionek
- jak sie Adam trzyma?- Paweł
- nie odezwał sie przez cała droge- Basia
- cholera myslałem ze to da jakos posklejać- Paweł objął Basie i pocałowali sie- gorąca kąpiel czeka!
- ja tez- Basia- bardzo gorąca?
- bardzo- Paweł- chodz!
ciag dalszy nastąpi !!! Pozdrawiamy serdecznie z Biedroneczką wszystkich!!
4 lipca 2006
4/25
- nigdzie nie idziecie!- stanowczo powiedział Grodzki
- ale…- zaczeła Basia
- żadnego ” ale”- Grodzki- po pierwsze nie macie zadnego planu a poza tym jest jeszcze za wcześnie
- jak za wcześnie?- Adam
- faktycznie, teraz go tam nie ma- Paweł- bedzie o 3 w nocy!
- jeden co mysli rozsądnie- Grodzki
- dlatego ze nazywa sie Paweł Nowacki- stwierdził Marek
- a co zrobimy o 3 w nocy?- Basia
- ja nic nie sugeruje ale akt zgonu jest wystawiony- Wiśniewska- wiem ze to brutalnie zabrzmiało ale zróbcie z tego urzytek
- i jeszcze jedno- Grodzki- Adasiu, co ty postanowiłeś? Wiesz w jakiej sprawie
- jeszcze nie wiem- Adam
- no to sie zastanów- Grodzki
Punktualnie o 3 w nocy zeszli na pustą stacje metra. Po drodze odbyła sie jeszcze mała sprzeczka bo Adam nadal chciał isc tam sam jednak przyjeciele uparli sie ze go nie zostawią samego.
- dobra, to co robimy szefowo Storosz?- Adam
- nie wiem, wymysl cos- mowi obrazona Basia- wchodzimy i rozdzielamy sie.
Po chwili weszli i kazde z nich poszło w inną strone. Byli w kontakcie ze sobą. Basia szła jednym z peronów i weszła w zaułek. Nagle poczuła twardą dłoń na twarzy i przystawiony pistolet do głowy.
- spokojnie bo zaraz ci ten łeb rozwale- Pawełek- widze ze w koncu dotarło do was moje zaproszenie. Idziemy!
Zawada niczego nieswiadomy snuł sie po głównym peronie. Nagle usłyszał w słuchawce głos Pawła
- Adam, Pawełek ma Basie. Widziałem!
- Paweł spokojnie, gdzie?- Adam
- jak sie wchodzi na drugi peron- Paweł
Szybkim krokiem podszedł do Adama Marek.
- słyszałem- Marek- co robimy?
- ja pojde sladem Basi a wy zostaniecie tutaj -Adam- zajmijcie go czyms jak sie pojawi.
W chwili gdy Adam zniknął uslyszeli glos Pawełka!
- witam was ! Gdzie Zawada! I co to za palant ?- wskazuje na Pawła bronią. Blada Basia patrzy na nich z przerażeniem.
- kope lat- Marek- jakim cudem zes sie wylizał co?
- zamknij sie kundlu! Pytam gdzie jest ten skur***- wrzeczczy Pawełek- mow bo ją zatłuke!
- spokojnie, pusc ją – Marek- trudno sie było domylec o co ci chodzi bo masz stare informacje o nas. Troche sie pozmieniało od naszego ostatniego spotkania.
- gdzie jest Zawada?? No mów bo jej zrobie krzywde.- Pawełek- i w ogóle co ty pieprrzysz?
- no to moze zaczniemy od początku co?- Paweł- ja jestem podkomisarz Paweł Nowacki, pozostali awansowali o stopień wyzej a Adam juz z nami nie pracuje.
- dobre żarty!- Pawełek- Zawada !!!! Wiem ze tu jesteś ! Komisarzu wyłaź !!
Basia kątem oka dostrzegła Adama stojącego tuz za Pawelkiem i w chwili gdy ten sie obracał ugryzła go w rekę i z całej siły uderzyła łokciem w brzuch. Pawełek zaskoczony pochylił sie z bólu, Basia wyrwała mu sie a Adam strzelił mu w noge. Pawełek zawył z bolu jednak wsciekły strzelił na oslep.
- Basia uwazaj!!- krzyknał Marek a Paweł pobiegł w jej kirunku. Zawada i Pawełek gdzieś znikneli.
- gdzie oni są?- Marek
- Basia nic ci nie jest?- Paweł
- nic- Basia- Pawełek jest ranny wiec łatwo go znajdziemy – wskazała slady krwi ,które ciagneły sie wzdłuz peronu
- a Adam gdzie?- Marek
- jest po drugiej stronie peronu – Paweł- czeka na nas.
- idzcie tą stroną a ja tą- usłyszeli głos Zawady w słuchawkach- uwazajcie na niego
Ruszyli. Gotowi do strzału przeszukiwali kazdy kat i zakamarek. Nagle Basia zauwazyła Pawełka i poszła w jego strone. Widział go równiez Adam.
- Zawaadaa! – Pawełek- wiem ze tu jestes ! Zasrany komisarz! A jak twoja dziennikareczka co?
- znowu stare informacje- krzyknał Marek
Pawełek słyszac to wyciagnął automatyczną broń i wystrzelił serie.
- nerwowy facet- stwierdził Paweł- chyba naprawde zmienie imie i nazwisko.Marek patrz !!
Adam i Basia równoczesnie krązyli za Pawełkiem, ktory w koncu ich zauwazył.
- UWAGA !!- wrzasnął Adam widząc ze Pawełek chce strzelic do Basi. Zbiegł ze schodów i szybko wystrzelił trafiając Pawełka w brzuch. W tej samej chwili Marek i Paweł zrobili to samo. Nowacki padł na ziemie, mocno krwawiąc, jednak po chwili próbował wstac wiec Zawada strzelił kolejny raz. Postrzał okazał sie smiertelny.
- Basiaa nic ci nie jest??- krzyknał Adam
- nie- Basia- nie zyje?
- tak- potwierdził Marek sprawdzając tetno
- na pewno??- Basia
- na pewno- Marek
- a gdzie jest Adam?- Paweł
- nie wiem- Marek
Zawada stał przy samochodzie opierając sie o maske samochodu.
- to co? Ekipa znowu w komplecie?- Marek
- tak- Adam- w komplecie.
- super- Basia- niewygodne to twoje krzesło
KONIEC cz.25
- ale…- zaczeła Basia
- żadnego ” ale”- Grodzki- po pierwsze nie macie zadnego planu a poza tym jest jeszcze za wcześnie
- jak za wcześnie?- Adam
- faktycznie, teraz go tam nie ma- Paweł- bedzie o 3 w nocy!
- jeden co mysli rozsądnie- Grodzki
- dlatego ze nazywa sie Paweł Nowacki- stwierdził Marek
- a co zrobimy o 3 w nocy?- Basia
- ja nic nie sugeruje ale akt zgonu jest wystawiony- Wiśniewska- wiem ze to brutalnie zabrzmiało ale zróbcie z tego urzytek
- i jeszcze jedno- Grodzki- Adasiu, co ty postanowiłeś? Wiesz w jakiej sprawie
- jeszcze nie wiem- Adam
- no to sie zastanów- Grodzki
Punktualnie o 3 w nocy zeszli na pustą stacje metra. Po drodze odbyła sie jeszcze mała sprzeczka bo Adam nadal chciał isc tam sam jednak przyjeciele uparli sie ze go nie zostawią samego.
- dobra, to co robimy szefowo Storosz?- Adam
- nie wiem, wymysl cos- mowi obrazona Basia- wchodzimy i rozdzielamy sie.
Po chwili weszli i kazde z nich poszło w inną strone. Byli w kontakcie ze sobą. Basia szła jednym z peronów i weszła w zaułek. Nagle poczuła twardą dłoń na twarzy i przystawiony pistolet do głowy.
- spokojnie bo zaraz ci ten łeb rozwale- Pawełek- widze ze w koncu dotarło do was moje zaproszenie. Idziemy!
Zawada niczego nieswiadomy snuł sie po głównym peronie. Nagle usłyszał w słuchawce głos Pawła
- Adam, Pawełek ma Basie. Widziałem!
- Paweł spokojnie, gdzie?- Adam
- jak sie wchodzi na drugi peron- Paweł
Szybkim krokiem podszedł do Adama Marek.
- słyszałem- Marek- co robimy?
- ja pojde sladem Basi a wy zostaniecie tutaj -Adam- zajmijcie go czyms jak sie pojawi.
W chwili gdy Adam zniknął uslyszeli glos Pawełka!
- witam was ! Gdzie Zawada! I co to za palant ?- wskazuje na Pawła bronią. Blada Basia patrzy na nich z przerażeniem.
- kope lat- Marek- jakim cudem zes sie wylizał co?
- zamknij sie kundlu! Pytam gdzie jest ten skur***- wrzeczczy Pawełek- mow bo ją zatłuke!
- spokojnie, pusc ją – Marek- trudno sie było domylec o co ci chodzi bo masz stare informacje o nas. Troche sie pozmieniało od naszego ostatniego spotkania.
- gdzie jest Zawada?? No mów bo jej zrobie krzywde.- Pawełek- i w ogóle co ty pieprrzysz?
- no to moze zaczniemy od początku co?- Paweł- ja jestem podkomisarz Paweł Nowacki, pozostali awansowali o stopień wyzej a Adam juz z nami nie pracuje.
- dobre żarty!- Pawełek- Zawada !!!! Wiem ze tu jesteś ! Komisarzu wyłaź !!
Basia kątem oka dostrzegła Adama stojącego tuz za Pawelkiem i w chwili gdy ten sie obracał ugryzła go w rekę i z całej siły uderzyła łokciem w brzuch. Pawełek zaskoczony pochylił sie z bólu, Basia wyrwała mu sie a Adam strzelił mu w noge. Pawełek zawył z bolu jednak wsciekły strzelił na oslep.
- Basia uwazaj!!- krzyknał Marek a Paweł pobiegł w jej kirunku. Zawada i Pawełek gdzieś znikneli.
- gdzie oni są?- Marek
- Basia nic ci nie jest?- Paweł
- nic- Basia- Pawełek jest ranny wiec łatwo go znajdziemy – wskazała slady krwi ,które ciagneły sie wzdłuz peronu
- a Adam gdzie?- Marek
- jest po drugiej stronie peronu – Paweł- czeka na nas.
- idzcie tą stroną a ja tą- usłyszeli głos Zawady w słuchawkach- uwazajcie na niego
Ruszyli. Gotowi do strzału przeszukiwali kazdy kat i zakamarek. Nagle Basia zauwazyła Pawełka i poszła w jego strone. Widział go równiez Adam.
- Zawaadaa! – Pawełek- wiem ze tu jestes ! Zasrany komisarz! A jak twoja dziennikareczka co?
- znowu stare informacje- krzyknał Marek
Pawełek słyszac to wyciagnął automatyczną broń i wystrzelił serie.
- nerwowy facet- stwierdził Paweł- chyba naprawde zmienie imie i nazwisko.Marek patrz !!
Adam i Basia równoczesnie krązyli za Pawełkiem, ktory w koncu ich zauwazył.
- UWAGA !!- wrzasnął Adam widząc ze Pawełek chce strzelic do Basi. Zbiegł ze schodów i szybko wystrzelił trafiając Pawełka w brzuch. W tej samej chwili Marek i Paweł zrobili to samo. Nowacki padł na ziemie, mocno krwawiąc, jednak po chwili próbował wstac wiec Zawada strzelił kolejny raz. Postrzał okazał sie smiertelny.
- Basiaa nic ci nie jest??- krzyknał Adam
- nie- Basia- nie zyje?
- tak- potwierdził Marek sprawdzając tetno
- na pewno??- Basia
- na pewno- Marek
- a gdzie jest Adam?- Paweł
- nie wiem- Marek
Zawada stał przy samochodzie opierając sie o maske samochodu.
- to co? Ekipa znowu w komplecie?- Marek
- tak- Adam- w komplecie.
- super- Basia- niewygodne to twoje krzesło
KONIEC cz.25
3 lipca 2006
3/25
-ale jak to mozliwe?- Marek- jakim cudem? Przeciez dostalismy akt zgonu!
- jakies głupie żarty – Paweł
- chwila moment! – Basia- komisarz i podkomisarze, kobieta i dwóch facetów, pracowali na jednym posterunku, byli przyjaciółmi, komisarz rozstał sie z zona, podkomisarz miał syna a jego dziewczyna odeszła, kobieta o ile wiem równiez miała za soba rozstanie ze starszym facetem! To tak jak my !
- to powiniem byc jeszcze czwarty trup i nie zgadzają sie stopnie- Paweł
- kochanie przykro mi bardzo ale Pawełek nie wie o twoim istnieniu , naszych awansach i odejsciu Adama- Basia
- czyli chodzi mu o nas- Marek- no tak, dowiedział ze brat nie zyje to postanowił sie ujawnic
Wszedł Grodzki
- a wy co macie takie przerazone miny?- Grodzki- stało sie coś?
- i to duzo- Basia pokazała szefowi wszystkie analizy i domysły
- Marku pojedziesz do tego szpitala i popytasz , tylko dyskretnie jakos – Grodzki- Basia sprowadz Adama i to natychmiast! Paweł pokrecisz sie po tym metrze i wybadasz sytuacje. Jestes jedyny,który jest bezpieczny.
- nie wiem czy uda mi sie sciagnąc Adama- Basia- mam mu powiedziec od razu o co chodzi?
- Baska zrób to co bedziesz musiała ale sprowadz go tu- Grodzki- ide do Wiśniewskiej
- dobra, jade- Basia- Paweł uwazaj na siebie bo to niebezpieczny skur****
- ok- Paweł.
Wyjechali prawie równocześnie z komendy wszyscy w innym kierunku. Basia myslała co powiedziec Adamowi. W końcu zaparkowała przed jego blokiem i długo jeszcze siedziała w samochodzie. W końcu wysiadła i weszła do budynku. Po chwili weszła do mieszkania kolegi. Zawada widząc jej niepewną mine spojrzał pytająco.
- no powiesz w końcu co sie dzieje? – Adam- Marek albo Paweł narozrabiali?
- noo, w sumie to Paweł- zaczeła Basia
- Baska no wykrztuś to wreszcie- Adam sie zniecierpliwił- co Paweł zrobił?
- to nie ten Paweł tylko Paweł- Basia- tzn Nowacki
- Basia siadaj i zacznij od poczatku co?- Adam
- to moze to przejrzyj co?- Basia podała mu akta sprawy
- nie nie, nie ma mowy- Adam
- prosze cie- Basia- to chodzi o te morderstwa policjantów w metrze
- Basiu nie obchodzi mnie to- Adam- mówiłem juz, że…
- tylko przejrzyj, mozesz to dla mnie zrobic?- Basia
Zawada spojrzał na Basie i po chwili wział teczke i przeglądał wszystkie dokumenty.
- no i do czego doszliście? Macie podejrzanego?- Adam
- mhm- Storosz westchneła ciężko i podała mu wyniki daktyloskopii i portret pamieciowy. Zawada rzucił okiem na rysunek i spojrzał zdumiony na Basie.
- jezeli to jest żart to kiepski- Adam
- to nie jest żart- Basia- mamy swiadka który z rysownikiem robił ten portret. Adam przyjrzyj sie wszystiemu dokładnie. Albo sama ci powiem. Pawełkowi chodzi o nas. O Ciebie, Marka i o mnie. Nie wie o istnieniu Pawła , o awansach i o tym ze ty … no wiesz. Dowiedział sie o smierci brata i ujawnił sie.
- no i co ja mam zrobić?- Adam
- pojechac na komende, prosze cie !- Basia- Marek pojechał do szpitala wybadać sytauacje a Paweł kreci sie po metrze
- który?- Adam
- Nowacki- Basia – kurcze, tzn mój Paweł Załapałes juz o co chodzi?
- załapałem- Adam- ale po co ja wam jestem potrzebny?
- Adaś noo prosze cie!- Basia- Grodzki mnie ukartupi jak nie przyjedziesz!
- dobrze Basiu ale powiedz to wszystko jeszcze raz porządnie- Adam- ale na komendzie.
- jesteś kochany wiesz?- Basia
Zawada usmiechnął sie troche smutno i ruszyli w drogę. Jechali w milczeniu.
Na komendzie byli juz wszyscy.
- miło cie widziec Adam- Dorota- to co macie?
-zamordowani pracowali razem ale byli równiez przyjaciólmi tak jak my, dwoje z nich było podkomisarzami- Marek- a ten trzeci to komisarz i wszyscy mniej wiecej w podobnym wieku co my.
-zwłoki znaleziono w tym samym miejscu gdzie postrzeliłes i aresztowałes Pawełka- opowiada Basia-teraz to skojarzyłam.
Byłem w tym szpital gdzie 1,5 temu zawieziono Pawełka.2 dni po przywiezienu go tam stwierdzono zgon ale ciało znikneło. Jakis sanitariusz stwierdził ze widział jak lekarz wywozi zwłoki.Wyglada na to ze Pawełek sie wylizał a myslałem ze mu porzadnie przywaliłem-relacjonuje Marek.
- ten lekarz to był kumpel Pawełka .Wywiózł go do Niemiec- uzupełnie Grodzki. Adam usiadł w fotelu Marka nic nie mowiac.
- pokreciłem sie po tym metrze ale nie widziałem go tam. Ale zauwazyłem jakis samochód na niemieckich rejestracjach i sprawdziłem. Należą do Wilhelma Strausa, niemieckiego lekarza- uzupełnił Paweł
- Jezeli macie racje to Pawełek wysłał zaproszenie na spotkanie-odezwał sie Adam- widocznie chce zakonczyc sprawe. Musze to sprawdzic. – Adam
- straciłes rozum?- wrzasnał Grodzki- Wszyscy wracacie do domów i przydzialam wam ochrone!!!
-porozgladam sie tylko! – Adam
- Nigdzie sam nie pojdziesz!- krzyknał Marek
- Idziemy z toba- dodała Basia
- ja tez!- Paweł- w koncu poznam tego drugiego
- dwóch Pawłów Nowackich w metrze? Ciekawe- Marek
ciąg dalszy nastąpi !!!!!!!
- jakies głupie żarty – Paweł
- chwila moment! – Basia- komisarz i podkomisarze, kobieta i dwóch facetów, pracowali na jednym posterunku, byli przyjaciółmi, komisarz rozstał sie z zona, podkomisarz miał syna a jego dziewczyna odeszła, kobieta o ile wiem równiez miała za soba rozstanie ze starszym facetem! To tak jak my !
- to powiniem byc jeszcze czwarty trup i nie zgadzają sie stopnie- Paweł
- kochanie przykro mi bardzo ale Pawełek nie wie o twoim istnieniu , naszych awansach i odejsciu Adama- Basia
- czyli chodzi mu o nas- Marek- no tak, dowiedział ze brat nie zyje to postanowił sie ujawnic
Wszedł Grodzki
- a wy co macie takie przerazone miny?- Grodzki- stało sie coś?
- i to duzo- Basia pokazała szefowi wszystkie analizy i domysły
- Marku pojedziesz do tego szpitala i popytasz , tylko dyskretnie jakos – Grodzki- Basia sprowadz Adama i to natychmiast! Paweł pokrecisz sie po tym metrze i wybadasz sytuacje. Jestes jedyny,który jest bezpieczny.
- nie wiem czy uda mi sie sciagnąc Adama- Basia- mam mu powiedziec od razu o co chodzi?
- Baska zrób to co bedziesz musiała ale sprowadz go tu- Grodzki- ide do Wiśniewskiej
- dobra, jade- Basia- Paweł uwazaj na siebie bo to niebezpieczny skur****
- ok- Paweł.
Wyjechali prawie równocześnie z komendy wszyscy w innym kierunku. Basia myslała co powiedziec Adamowi. W końcu zaparkowała przed jego blokiem i długo jeszcze siedziała w samochodzie. W końcu wysiadła i weszła do budynku. Po chwili weszła do mieszkania kolegi. Zawada widząc jej niepewną mine spojrzał pytająco.
- no powiesz w końcu co sie dzieje? – Adam- Marek albo Paweł narozrabiali?
- noo, w sumie to Paweł- zaczeła Basia
- Baska no wykrztuś to wreszcie- Adam sie zniecierpliwił- co Paweł zrobił?
- to nie ten Paweł tylko Paweł- Basia- tzn Nowacki
- Basia siadaj i zacznij od poczatku co?- Adam
- to moze to przejrzyj co?- Basia podała mu akta sprawy
- nie nie, nie ma mowy- Adam
- prosze cie- Basia- to chodzi o te morderstwa policjantów w metrze
- Basiu nie obchodzi mnie to- Adam- mówiłem juz, że…
- tylko przejrzyj, mozesz to dla mnie zrobic?- Basia
Zawada spojrzał na Basie i po chwili wział teczke i przeglądał wszystkie dokumenty.
- no i do czego doszliście? Macie podejrzanego?- Adam
- mhm- Storosz westchneła ciężko i podała mu wyniki daktyloskopii i portret pamieciowy. Zawada rzucił okiem na rysunek i spojrzał zdumiony na Basie.
- jezeli to jest żart to kiepski- Adam
- to nie jest żart- Basia- mamy swiadka który z rysownikiem robił ten portret. Adam przyjrzyj sie wszystiemu dokładnie. Albo sama ci powiem. Pawełkowi chodzi o nas. O Ciebie, Marka i o mnie. Nie wie o istnieniu Pawła , o awansach i o tym ze ty … no wiesz. Dowiedział sie o smierci brata i ujawnił sie.
- no i co ja mam zrobić?- Adam
- pojechac na komende, prosze cie !- Basia- Marek pojechał do szpitala wybadać sytauacje a Paweł kreci sie po metrze
- który?- Adam
- Nowacki- Basia – kurcze, tzn mój Paweł Załapałes juz o co chodzi?
- załapałem- Adam- ale po co ja wam jestem potrzebny?
- Adaś noo prosze cie!- Basia- Grodzki mnie ukartupi jak nie przyjedziesz!
- dobrze Basiu ale powiedz to wszystko jeszcze raz porządnie- Adam- ale na komendzie.
- jesteś kochany wiesz?- Basia
Zawada usmiechnął sie troche smutno i ruszyli w drogę. Jechali w milczeniu.
Na komendzie byli juz wszyscy.
- miło cie widziec Adam- Dorota- to co macie?
-zamordowani pracowali razem ale byli równiez przyjaciólmi tak jak my, dwoje z nich było podkomisarzami- Marek- a ten trzeci to komisarz i wszyscy mniej wiecej w podobnym wieku co my.
-zwłoki znaleziono w tym samym miejscu gdzie postrzeliłes i aresztowałes Pawełka- opowiada Basia-teraz to skojarzyłam.
Byłem w tym szpital gdzie 1,5 temu zawieziono Pawełka.2 dni po przywiezienu go tam stwierdzono zgon ale ciało znikneło. Jakis sanitariusz stwierdził ze widział jak lekarz wywozi zwłoki.Wyglada na to ze Pawełek sie wylizał a myslałem ze mu porzadnie przywaliłem-relacjonuje Marek.
- ten lekarz to był kumpel Pawełka .Wywiózł go do Niemiec- uzupełnie Grodzki. Adam usiadł w fotelu Marka nic nie mowiac.
- pokreciłem sie po tym metrze ale nie widziałem go tam. Ale zauwazyłem jakis samochód na niemieckich rejestracjach i sprawdziłem. Należą do Wilhelma Strausa, niemieckiego lekarza- uzupełnił Paweł
- Jezeli macie racje to Pawełek wysłał zaproszenie na spotkanie-odezwał sie Adam- widocznie chce zakonczyc sprawe. Musze to sprawdzic. – Adam
- straciłes rozum?- wrzasnał Grodzki- Wszyscy wracacie do domów i przydzialam wam ochrone!!!
-porozgladam sie tylko! – Adam
- Nigdzie sam nie pojdziesz!- krzyknał Marek
- Idziemy z toba- dodała Basia
- ja tez!- Paweł- w koncu poznam tego drugiego
- dwóch Pawłów Nowackich w metrze? Ciekawe- Marek
ciąg dalszy nastąpi !!!!!!!
2/25
Marek wszedl do bloku gdzie mieszkał Zawada i na schodach zauważa siedzącą znajomą postać. http://img373.imageshack.us/my.php?image=pijak7aj.jpg
- To ty?- Adam- co tu robisz?
- no ja, a kogo sie spodziewałeś?- Marek- a skąd to sie wraca o tej porze?
- szukałem pracy- Adam
- czego?- Marek- jakiej pracy? W monopolowym? Człowieku praca na Ciebie czeka na Komendzie! Znowu piłeś?
- Marek daj spokój- Adam- jedno piwo wypiłem i tyle
- jedno piwo tak?- Marek- widziałem patrol , moze małe badanko alkomatem?
- o co Ci chodzi?- Adam- do Policji nie wróce, mam dosc tej roboty.
- i co? Znajdziesz jakąs robote i co? Adam ja to też przerabiałem! Wiem jak to jest! Nie pieprz ze nie wrócisz bo wrócisz!- Marek- a poza tym wpadniesz w jeszcze wiekszy dołek niz teraz
- brakuje mi Izy- powiedział Adam
”… Bo to co dla mnie miało sens
odeszło razem z tobą…”
- no tak- Marek- tylko ze to ty ją zostawiłeś.
- nie musisz mi o tym przypominac- Adam- juz sam nie wiem co mam robic
- no to ci powiem: przestać sie nad sobą użalac i pozbierac sie do kupy, wrócic do mieszkania z Ojcem bo tez sie o Ciebie martwi, wrócic do pracy w Policji i pojechac do Krakowa przeprosic Ize- wyliczał Marek- no co tak patrzysz?
- nie zapomniałes o niczym- Adam- Iza pojechała do Krakowa?
- tak- Marek- mamy nieciekawą sprawe
- pracuj pracuj- Adam
-cztery trupy w metrze- Marek- dwóch bezdomnych i dwóch policjantów, wszyscy znalezieni na stacji metra
- nie wciągniesz mnie w to- Zawada zaczał wchodzic po schodach- Cześć!
Marek westchnął cieżko i pojechał do domu.
- czesc- Kasia- jak Adam?
- kiepsko- Marek- nadal nie chce wracac do nas tylko szuka czegoś
- dajcie mu czas- Kasia przytuliła sie do Marka- pozbiera sie, zrozumie i wróci
- zebys miała racje- Marek pocalował Kasie w usta .
Kraków
- Mamo – Iza- boje sie
- czego?- Mama
- powrotu do Warszawy- Iza- czy w sprawie dziecka podjełam własciwą decyzje
- zrobiłas to co uwazałas za słuszne- Mama- a na razie mozesz zostac tutaj
Warszawa
Marka ze snu o 6 nad ranem wybudził go dzwiek komórki
- tak? czesc Paweł. Coo? Znowu? Dobra zaraz tam bede- Marek- Kasiu musze jechać. Pa.
W metrze
- czesc, i co?- Marek
- policjant w stopniu podkomisarza, lat 27, nazywał sie Ireneusz Grabiński, miał dwuletniego syna- Zuzia
- co z zoną?- Basia
- wyszła za mąż za innego faceta- Paweł- moze to jest jakis trop?
- watpie ale trzeba to sprawdzić- Basia- najdziwniejsze jest to ze ci wszyscy policjanci sie znali pracowali razem
- musieli miec jakiegos wspolnego wroga- Paweł- znamy czas zgonu?
- dokładnie o 3 w nocy- Leszek- zegarek jest pękniety i wskazuje na tą godzine
- i tez został tu przyniesiony- Basia – widac wyraźne slady ciągniecia
- jest jeszcze wcześnie- Paweł- moze wrócimy na komende co? A potem ruszymy do boju
- super! Kawa za mną chodzi- Basia
- nic nie widac zeby chodziło skarbie- Paweł pocałował Basie i wyszli z metra.
KOMENDA
- no co zamierzacie zrobić? – Wisniewska- co mam powiedziec prasie? Ze policja nie ma zielonego pojecia kim jest morderca?
- tak by było najlepiej- Paweł
- kiepski żart- Wisniewka- i co z Adamem? Kiedy wraca?
- tego nie wie nikt a nawet On sam- Marek- spokojnie złapiemy gnoja! Zostawił odcisk palca na denacie
- bede spokojna jak go zamkniecie!- Wiśniewska
- no to do roboty- Basia- Paweł pojedziesz na ten Dworzec Zachodni i porządnie wszystkich przesłuchasz
- Mam wrażenie ze cos przeoczyliśmy- stwierdza Marek
-dlaczego zabójca przytaszczył ich az z dworca zachodniego do stacji metra? Musiał chyba miec jakiegos pomocnika.- mysli Basia- trzeba znależć jakies powiazania miedz nimi.
Jakąś godzine później Szczepan wbiegł do nich!!
-znalazł sie swiadek!! To,kurka ,lump i troche zawiany ale twierdzi ze wszystko widział-woła Szczepan.
- Marek przesłuchaj go a ja sie zajme tym co mamy
Lump przeglada zdjecia podejrzanych w kartotece.
- to żaden z nich- stwierdza.
- a pamietasz jak On wygladał-pyta Marek- mógłbys zrobic portret pamieciowy? Marek
- spróbowac zawsze mozna, takiej gemby sie nie zapomina- facet
Wrócił Paweł z wynikami daktyloskopii .Wprowadza dane do komputeraa Basia wypełnia raporty.
- Marek co z tym portretem?- Basia
- robi sie- Marek
Basia dostaje wyniki analizy.W pewnym momencie kartka wypada jej z rak .Dzwoni do techników.
- Jestescie pewni ze sie nie pomyliliscie?? upewnia sie raz jeszcze .
- Basia co masz taka mine przerazona? Ducha zobaczyłas?- pyta Marek
- Chyba tak- steka Basia.
- Basia mamy portet ale to jakies dziwne-mowi grafik.
- Marek te odciski… -Basia
- czekaj, co dziwne?pyta Marek grafika. Ten podaje mu kartke. Marka zamurowało.
- Jakies żarty…? Przeciez facet nie zyje!!! – mowi Marek
- ale to był On- twierdzi lump.
- Marek odciski równiez wskazuja na niego.
- NIEMOZLIWE!!!!
Z potretu spoglada na nich twarz…(zdjecie)
http://img373.imageshack.us/my.php?image=paweek4gl.jpg
- To ty?- Adam- co tu robisz?
- no ja, a kogo sie spodziewałeś?- Marek- a skąd to sie wraca o tej porze?
- szukałem pracy- Adam
- czego?- Marek- jakiej pracy? W monopolowym? Człowieku praca na Ciebie czeka na Komendzie! Znowu piłeś?
- Marek daj spokój- Adam- jedno piwo wypiłem i tyle
- jedno piwo tak?- Marek- widziałem patrol , moze małe badanko alkomatem?
- o co Ci chodzi?- Adam- do Policji nie wróce, mam dosc tej roboty.
- i co? Znajdziesz jakąs robote i co? Adam ja to też przerabiałem! Wiem jak to jest! Nie pieprz ze nie wrócisz bo wrócisz!- Marek- a poza tym wpadniesz w jeszcze wiekszy dołek niz teraz
- brakuje mi Izy- powiedział Adam
”… Bo to co dla mnie miało sens
odeszło razem z tobą…”
- no tak- Marek- tylko ze to ty ją zostawiłeś.
- nie musisz mi o tym przypominac- Adam- juz sam nie wiem co mam robic
- no to ci powiem: przestać sie nad sobą użalac i pozbierac sie do kupy, wrócic do mieszkania z Ojcem bo tez sie o Ciebie martwi, wrócic do pracy w Policji i pojechac do Krakowa przeprosic Ize- wyliczał Marek- no co tak patrzysz?
- nie zapomniałes o niczym- Adam- Iza pojechała do Krakowa?
- tak- Marek- mamy nieciekawą sprawe
- pracuj pracuj- Adam
-cztery trupy w metrze- Marek- dwóch bezdomnych i dwóch policjantów, wszyscy znalezieni na stacji metra
- nie wciągniesz mnie w to- Zawada zaczał wchodzic po schodach- Cześć!
Marek westchnął cieżko i pojechał do domu.
- czesc- Kasia- jak Adam?
- kiepsko- Marek- nadal nie chce wracac do nas tylko szuka czegoś
- dajcie mu czas- Kasia przytuliła sie do Marka- pozbiera sie, zrozumie i wróci
- zebys miała racje- Marek pocalował Kasie w usta .
Kraków
- Mamo – Iza- boje sie
- czego?- Mama
- powrotu do Warszawy- Iza- czy w sprawie dziecka podjełam własciwą decyzje
- zrobiłas to co uwazałas za słuszne- Mama- a na razie mozesz zostac tutaj
Warszawa
Marka ze snu o 6 nad ranem wybudził go dzwiek komórki
- tak? czesc Paweł. Coo? Znowu? Dobra zaraz tam bede- Marek- Kasiu musze jechać. Pa.
W metrze
- czesc, i co?- Marek
- policjant w stopniu podkomisarza, lat 27, nazywał sie Ireneusz Grabiński, miał dwuletniego syna- Zuzia
- co z zoną?- Basia
- wyszła za mąż za innego faceta- Paweł- moze to jest jakis trop?
- watpie ale trzeba to sprawdzić- Basia- najdziwniejsze jest to ze ci wszyscy policjanci sie znali pracowali razem
- musieli miec jakiegos wspolnego wroga- Paweł- znamy czas zgonu?
- dokładnie o 3 w nocy- Leszek- zegarek jest pękniety i wskazuje na tą godzine
- i tez został tu przyniesiony- Basia – widac wyraźne slady ciągniecia
- jest jeszcze wcześnie- Paweł- moze wrócimy na komende co? A potem ruszymy do boju
- super! Kawa za mną chodzi- Basia
- nic nie widac zeby chodziło skarbie- Paweł pocałował Basie i wyszli z metra.
KOMENDA
- no co zamierzacie zrobić? – Wisniewska- co mam powiedziec prasie? Ze policja nie ma zielonego pojecia kim jest morderca?
- tak by było najlepiej- Paweł
- kiepski żart- Wisniewka- i co z Adamem? Kiedy wraca?
- tego nie wie nikt a nawet On sam- Marek- spokojnie złapiemy gnoja! Zostawił odcisk palca na denacie
- bede spokojna jak go zamkniecie!- Wiśniewska
- no to do roboty- Basia- Paweł pojedziesz na ten Dworzec Zachodni i porządnie wszystkich przesłuchasz
- Mam wrażenie ze cos przeoczyliśmy- stwierdza Marek
-dlaczego zabójca przytaszczył ich az z dworca zachodniego do stacji metra? Musiał chyba miec jakiegos pomocnika.- mysli Basia- trzeba znależć jakies powiazania miedz nimi.
Jakąś godzine później Szczepan wbiegł do nich!!
-znalazł sie swiadek!! To,kurka ,lump i troche zawiany ale twierdzi ze wszystko widział-woła Szczepan.
- Marek przesłuchaj go a ja sie zajme tym co mamy
Lump przeglada zdjecia podejrzanych w kartotece.
- to żaden z nich- stwierdza.
- a pamietasz jak On wygladał-pyta Marek- mógłbys zrobic portret pamieciowy? Marek
- spróbowac zawsze mozna, takiej gemby sie nie zapomina- facet
Wrócił Paweł z wynikami daktyloskopii .Wprowadza dane do komputeraa Basia wypełnia raporty.
- Marek co z tym portretem?- Basia
- robi sie- Marek
Basia dostaje wyniki analizy.W pewnym momencie kartka wypada jej z rak .Dzwoni do techników.
- Jestescie pewni ze sie nie pomyliliscie?? upewnia sie raz jeszcze .
- Basia co masz taka mine przerazona? Ducha zobaczyłas?- pyta Marek
- Chyba tak- steka Basia.
- Basia mamy portet ale to jakies dziwne-mowi grafik.
- Marek te odciski… -Basia
- czekaj, co dziwne?pyta Marek grafika. Ten podaje mu kartke. Marka zamurowało.
- Jakies żarty…? Przeciez facet nie zyje!!! – mowi Marek
- ale to był On- twierdzi lump.
- Marek odciski równiez wskazuja na niego.
- NIEMOZLIWE!!!!
Z potretu spoglada na nich twarz…(zdjecie)
http://img373.imageshack.us/my.php?image=paweek4gl.jpg
2 lipca 2006
Kłopoty kryminalnych cz.25
Od rozmowy z Adamem mineło kilka dni. Marek wszedł na komende w swietnym humorze.
- cześć!- Marek
- cześć, a co ty taki wesolutki?- Basia
- a bo z Kasią sie dogadalismy i jestem szczęsliwy- Marek
- no to gratuluje- Paweł- jeden zmądrzał
- a Adam jak?- Basia
- powoli wraca mu rozum- Marek- na szczeście juz nie pije tyle ale z dołka jeszcze nie wyszedł
- tyle dobrego- Basia- znowu mamy trupa w metrze wiec jedziemy
Na miejscu
- czesc i co tym razem?- Paweł
- masakra- Leszek- albo to ktos inny albo morderca zmienia forme . Zobaczcie sami. Władował w ofiare 6 kul a potem jeszcze podciął gardło
- znowu jakis bezdomny?- Marek
- nie, kurka to policjant- Szczepan- komisarz Mirosław Orlicki miał 48 lat i był komendantem na dworcu Zachodnim
- o kurde- Paweł- miał rodzine?
- nie, zona odeszła pare lat temu- Zuzia
- jakies slady albo swiadkowie?- Basia
- śladów niewiele a swiadków brak- Szczepan
- a kiedy nastąpił zgon?- Marek
- około 3 w nocy- Leszek- czyli jakies 6 godzin temu
- no to ciekawie sie nam sprawa zapowiada- Basia
- Baaasiaaaaa !! – wrzasnął Szczepan
- co jest? Pali sie?- Basia
- tu są kurka następne zwłoki!!- Szczepan
- coo?- Marek
- kobieta, tak samo jak ten tutaj oo!!- Szczepan
- Zuzia przeszukacjcie cały terez – Basia
- kurdelebele ona ma tez odznake!- Szczepan-podkomisarz Monika Światek lat 26 , równiez pracowała na Zachodnim
- o co mu chodzi?- Paweł
- nie mam pojecia- chłopaki pojedziecie na ten komisariat i pogadacie z pracownikami a ja z Zuzią pojedziemy do ich mieszkań- Basia- Szczepan sprawdzisz tą dziewczyne
- tak jest szefowo!!- Szczepan
Kiedy znów sie spotkali na komendzie była godzina 16:00
- czesc , macie coś?- Marek
- niewiele- Basia- spokojni ludzie, uczynni, nikt nie zyczył im źle. A wy jak?
- to samo- Paweł- obydwoje byli swietnymi pracownikami, nie mieli żadnych wrogów i inne bzdury
- obydwoje zgineli w tym samym czasie czyli około 3 w nocy- Marek- gardla zostały podciete po smierci – Brodecki czytał raport z sekcji zwłok
- mamy odcisk buta ale bardzo niewyraźny i nie mozna go dopasowac do niczego- Zuzia- krew tylko do denatów . O tej porze na dworcu jest pusto wiec świadków tam nie było
- i tak nic by widzieli bo po smierci zostali tam przewiezieni- Paweł- na ubraniu sa fragmenty z tapicerki samochodowej
- ciekawe komu sie chciało ,kurka, taszczyc ich aż na stacje metra – zastanowił sie Szczepan
- dobre pytanie Szczepan, jak go znajdziemy to sie dowiemy- Basia- nie wiem jak wy ale ja juz padam i marze o kanapie i ciepłym kakao
- my tez padamy a z tym kakao to sie da załatwic- Paweł spojrzał na Basie z usmiechem
- ok, to ja wpadne jeszcze do Adama- Marek
W Krakowie
- Izuniu wydaje mi sie ze nie powiedziałas mi jeszcze wszytkiego- Mama
- wydaje ci sie- Iza
- nie wydaje mi sie- Mama- dzwoniła Agnieszka, jest zdziwiona ze jestes u mnie
- zdziwiona? To jej wina – Iza- znowu namieszała mi w zyciu
- znowu zrobiła to samo co z Łukaszem?- Mama- dlaczego ona to robi?
- jak to dlaczego? Obwinia mnie za rozpad jej małżeństwa z Darkiem- Iza- widocznie jezeli ona nie moze byc szcześliwa to ja tez nie mam do tego prawa!
- oj dzieci dzieci- Mama- jak sie czujesz?
- źle- Iza- tęsknie za nim chociaz nie wiem dlaczego. Mamo ja sie go wtedy bałam. Był taki odpychający i zastanawiam sie czy mowił prawde czy kłamał
- Izuniu zapomnij o nim najlepiej bez wgledu na ty czy kłamał czy nie- Mama
- masz racje mamo. To juz nie ma znaczenia- Iza
ciag dalszy nastapi!!!!! Jezeli czytaliscie moje opowiadanie na Forum strony Kryminalnych na Onecie to wiecie do czego zmierzam.Tym razem notka mojego autorstwwa
Pozdrawiam!!
- cześć!- Marek
- cześć, a co ty taki wesolutki?- Basia
- a bo z Kasią sie dogadalismy i jestem szczęsliwy- Marek
- no to gratuluje- Paweł- jeden zmądrzał
- a Adam jak?- Basia
- powoli wraca mu rozum- Marek- na szczeście juz nie pije tyle ale z dołka jeszcze nie wyszedł
- tyle dobrego- Basia- znowu mamy trupa w metrze wiec jedziemy
Na miejscu
- czesc i co tym razem?- Paweł
- masakra- Leszek- albo to ktos inny albo morderca zmienia forme . Zobaczcie sami. Władował w ofiare 6 kul a potem jeszcze podciął gardło
- znowu jakis bezdomny?- Marek
- nie, kurka to policjant- Szczepan- komisarz Mirosław Orlicki miał 48 lat i był komendantem na dworcu Zachodnim
- o kurde- Paweł- miał rodzine?
- nie, zona odeszła pare lat temu- Zuzia
- jakies slady albo swiadkowie?- Basia
- śladów niewiele a swiadków brak- Szczepan
- a kiedy nastąpił zgon?- Marek
- około 3 w nocy- Leszek- czyli jakies 6 godzin temu
- no to ciekawie sie nam sprawa zapowiada- Basia
- Baaasiaaaaa !! – wrzasnął Szczepan
- co jest? Pali sie?- Basia
- tu są kurka następne zwłoki!!- Szczepan
- coo?- Marek
- kobieta, tak samo jak ten tutaj oo!!- Szczepan
- Zuzia przeszukacjcie cały terez – Basia
- kurdelebele ona ma tez odznake!- Szczepan-podkomisarz Monika Światek lat 26 , równiez pracowała na Zachodnim
- o co mu chodzi?- Paweł
- nie mam pojecia- chłopaki pojedziecie na ten komisariat i pogadacie z pracownikami a ja z Zuzią pojedziemy do ich mieszkań- Basia- Szczepan sprawdzisz tą dziewczyne
- tak jest szefowo!!- Szczepan
Kiedy znów sie spotkali na komendzie była godzina 16:00
- czesc , macie coś?- Marek
- niewiele- Basia- spokojni ludzie, uczynni, nikt nie zyczył im źle. A wy jak?
- to samo- Paweł- obydwoje byli swietnymi pracownikami, nie mieli żadnych wrogów i inne bzdury
- obydwoje zgineli w tym samym czasie czyli około 3 w nocy- Marek- gardla zostały podciete po smierci – Brodecki czytał raport z sekcji zwłok
- mamy odcisk buta ale bardzo niewyraźny i nie mozna go dopasowac do niczego- Zuzia- krew tylko do denatów . O tej porze na dworcu jest pusto wiec świadków tam nie było
- i tak nic by widzieli bo po smierci zostali tam przewiezieni- Paweł- na ubraniu sa fragmenty z tapicerki samochodowej
- ciekawe komu sie chciało ,kurka, taszczyc ich aż na stacje metra – zastanowił sie Szczepan
- dobre pytanie Szczepan, jak go znajdziemy to sie dowiemy- Basia- nie wiem jak wy ale ja juz padam i marze o kanapie i ciepłym kakao
- my tez padamy a z tym kakao to sie da załatwic- Paweł spojrzał na Basie z usmiechem
- ok, to ja wpadne jeszcze do Adama- Marek
W Krakowie
- Izuniu wydaje mi sie ze nie powiedziałas mi jeszcze wszytkiego- Mama
- wydaje ci sie- Iza
- nie wydaje mi sie- Mama- dzwoniła Agnieszka, jest zdziwiona ze jestes u mnie
- zdziwiona? To jej wina – Iza- znowu namieszała mi w zyciu
- znowu zrobiła to samo co z Łukaszem?- Mama- dlaczego ona to robi?
- jak to dlaczego? Obwinia mnie za rozpad jej małżeństwa z Darkiem- Iza- widocznie jezeli ona nie moze byc szcześliwa to ja tez nie mam do tego prawa!
- oj dzieci dzieci- Mama- jak sie czujesz?
- źle- Iza- tęsknie za nim chociaz nie wiem dlaczego. Mamo ja sie go wtedy bałam. Był taki odpychający i zastanawiam sie czy mowił prawde czy kłamał
- Izuniu zapomnij o nim najlepiej bez wgledu na ty czy kłamał czy nie- Mama
- masz racje mamo. To juz nie ma znaczenia- Iza
ciag dalszy nastapi!!!!! Jezeli czytaliscie moje opowiadanie na Forum strony Kryminalnych na Onecie to wiecie do czego zmierzam.Tym razem notka mojego autorstwwa
Pozdrawiam!!
3/24
Moi drodzy !!
Mam dla was dwie informacje i nie wiem od której zacząć.
Moze od tego ze od tej pory w wymyslaniu notek bedzie mi pomagała Biedroneczka !! Pomagała mi juz troche przy poprzednich opowiadaniach.
A druga wiadomosc? Sama jestem jeszcze w szoku! Grabarz nadal grasuje na Śląsku! Hehehe!! Widziałam aktora w Katowicach w Centrum Silesia! Az mnie wmurowało w krzesło i prawie mi szczeka opadła wiec tylko patrzałam na Niego a był całkiem blisko!
A teraz notka!
Paweł zbierał butelki i puszki w mieszkaniu Adama, podczas gdy Zawada nadal spał.Podkomisarz nagle uderzył głową w kant szafki i upuscił pare butelek robiąc niesamowity hałas i budząc śpiącego Adama.
- co sie dzieje?- wymamrotał Adam- Paweł? Co ty tu robisz?
- usiłuje zachowywac sie cicho- Paweł
- no to ci nie wyszło- Adam- jak juz jesteś to podaj mi wode
- co? Tupot białych mew o pusty pokład?- Paweł – nic dziwnego ! Niezła bateria tu była
- czego chcesz?- Adam- i jak tu wszedłes?
- włamałem sie za pomocą klucza- Paweł- słuchaj Adam, musisz z tym skonczyc i wrócic do pracy
- mam to gdzieś- Adam- mam dosc tej pieprzonej roboty
- Adam co ty pierdzielisz? Jestes najlepszy w tym ! Grodzki nie przyjął twojej rezygnacji!- Paweł
- no to niech przyjmie- Adam
- wiesz co? Nie rozumiem Cie! Na własne zyczenie pieprzysz sobie życie a wsciekasz sie na innych! – Paweł – człowieku tak sie nie robi!
- zamknij sie i wynos sie – Adam- daj mi swiety spokój!
Paweł podszedł do Zawady
- gadasz głupoty wiesz?- Paweł- pomysłeś o innych podejmując takie decyzje? Pomyslałes o Izie i o nas?
- myslałem zwłaszcza o Izie. Nie moge jej narażac! Nie chce zeby przeze mnie cierpiała- Adam
- Adam posłuchaj sam siebie! Nie chcesz zeby cierpiała tak? – Paweł- a teraz niby jest szczęsliwa co?
- przejdzie jej- Adam- pozna kogos innego i ułozy sobie zycie od nowa.
- idiota- Paweł- zgłupiał kompletnie! A wasz ślub to co? I nie pieprz mi tu ze jej nie kochasz! Wez sie zastwnów zanim znowu palniesz jakąs bzdure!!
Zawada nie wytrzymał i uderzył pięscia w twarz Pawła. Nowacki zaskoczony niespodziewanym ciosem wylądował na podłodze. Na tą sytuacje wszedł Marek
- czys ty zwariował?- Paweł- wez sie wyrzywaj na siłowni a nie na mnie!
Chłopak podnosił sie z ziemi z zakrwawionym nosem i rozciętą wargą.
- Adam uspokój sie !- wrzasnął Marek- co ty robisz?
- o następny sie znalazł do prawienia morałów- Adam- wyjdziecie sami czy mam was wyrzucic?
- nie wyjdziemy dopóki nie pogadamy – Marek- człowieku co ty robisz?
- gówno Cie to obchodzi! - Zawada- wypieprzac stąd !
Adam w furii rzucił szklanką w Marka, który w ostatniej chwili zrobił unik. Szklanka rozbiła sie o sciane.
- Marek trzeba go jakos uspokoic i doprowadzic do normalnosci- Paweł- masz kajdanki?
- mam- Marek – swietny pomysł! Pomozesz mi?
- jasne- Paweł- to do dzieła!
Marek wyciagnał kajdanki i razem z Pawłem rzucili sie na Adama. Po dłuzszej szarpaninie Zawada siedział na ziemi z rekami z tyłu klnąc i wyzywając obydwu.
- co wyscie zrobili? – odezwała sie nagle stojąca w drzwiach Basia
- inaczej sie nie dało- Marek- Pawła uderzył a we mnie rzucił szklanką.
- Adaś czemu ty nam to robisz? Nie rozumiesz ze my Ci chcemy pomóc? Potrzebujemy Cie! – Basia- Dlaczego to wszystko? Rozstanie z Izą i rezygnacja z pracy? Mozesz to jakos wytłumaczyc?
-Krysia zgineła przeze mnie- zaczał Adam- gliniarz nie powiniem sie z nikim wiązać bo to jest jego słaby punkt. Nie moge narażac Izy na takie przezycia.
- to dlaczego zrezygnowałes ze wszystkiego?- Paweł
- nie wiem- Adam- rozkujcie mnie!
- a bedziesz juz grzecznym Adasiem?- Basia- a teraz marsz pod prysznic zrobic z siebie człowieka!
- rozkazała szefowa- Paweł
KONIEC cz .24
Opowadanie poswiecone wyłacznie sprawom osobistym ale jest pewiem motyw kryminalny. Morderstwa w metrze!
Mam dla was dwie informacje i nie wiem od której zacząć.
Moze od tego ze od tej pory w wymyslaniu notek bedzie mi pomagała Biedroneczka !! Pomagała mi juz troche przy poprzednich opowiadaniach.
A druga wiadomosc? Sama jestem jeszcze w szoku! Grabarz nadal grasuje na Śląsku! Hehehe!! Widziałam aktora w Katowicach w Centrum Silesia! Az mnie wmurowało w krzesło i prawie mi szczeka opadła wiec tylko patrzałam na Niego a był całkiem blisko!
A teraz notka!
Paweł zbierał butelki i puszki w mieszkaniu Adama, podczas gdy Zawada nadal spał.Podkomisarz nagle uderzył głową w kant szafki i upuscił pare butelek robiąc niesamowity hałas i budząc śpiącego Adama.
- co sie dzieje?- wymamrotał Adam- Paweł? Co ty tu robisz?
- usiłuje zachowywac sie cicho- Paweł
- no to ci nie wyszło- Adam- jak juz jesteś to podaj mi wode
- co? Tupot białych mew o pusty pokład?- Paweł – nic dziwnego ! Niezła bateria tu była
- czego chcesz?- Adam- i jak tu wszedłes?
- włamałem sie za pomocą klucza- Paweł- słuchaj Adam, musisz z tym skonczyc i wrócic do pracy
- mam to gdzieś- Adam- mam dosc tej pieprzonej roboty
- Adam co ty pierdzielisz? Jestes najlepszy w tym ! Grodzki nie przyjął twojej rezygnacji!- Paweł
- no to niech przyjmie- Adam
- wiesz co? Nie rozumiem Cie! Na własne zyczenie pieprzysz sobie życie a wsciekasz sie na innych! – Paweł – człowieku tak sie nie robi!
- zamknij sie i wynos sie – Adam- daj mi swiety spokój!
Paweł podszedł do Zawady
- gadasz głupoty wiesz?- Paweł- pomysłeś o innych podejmując takie decyzje? Pomyslałes o Izie i o nas?
- myslałem zwłaszcza o Izie. Nie moge jej narażac! Nie chce zeby przeze mnie cierpiała- Adam
- Adam posłuchaj sam siebie! Nie chcesz zeby cierpiała tak? – Paweł- a teraz niby jest szczęsliwa co?
- przejdzie jej- Adam- pozna kogos innego i ułozy sobie zycie od nowa.
- idiota- Paweł- zgłupiał kompletnie! A wasz ślub to co? I nie pieprz mi tu ze jej nie kochasz! Wez sie zastwnów zanim znowu palniesz jakąs bzdure!!
Zawada nie wytrzymał i uderzył pięscia w twarz Pawła. Nowacki zaskoczony niespodziewanym ciosem wylądował na podłodze. Na tą sytuacje wszedł Marek
- czys ty zwariował?- Paweł- wez sie wyrzywaj na siłowni a nie na mnie!
Chłopak podnosił sie z ziemi z zakrwawionym nosem i rozciętą wargą.
- Adam uspokój sie !- wrzasnął Marek- co ty robisz?
- o następny sie znalazł do prawienia morałów- Adam- wyjdziecie sami czy mam was wyrzucic?
- nie wyjdziemy dopóki nie pogadamy – Marek- człowieku co ty robisz?
- gówno Cie to obchodzi! - Zawada- wypieprzac stąd !
Adam w furii rzucił szklanką w Marka, który w ostatniej chwili zrobił unik. Szklanka rozbiła sie o sciane.
- Marek trzeba go jakos uspokoic i doprowadzic do normalnosci- Paweł- masz kajdanki?
- mam- Marek – swietny pomysł! Pomozesz mi?
- jasne- Paweł- to do dzieła!
Marek wyciagnał kajdanki i razem z Pawłem rzucili sie na Adama. Po dłuzszej szarpaninie Zawada siedział na ziemi z rekami z tyłu klnąc i wyzywając obydwu.
- co wyscie zrobili? – odezwała sie nagle stojąca w drzwiach Basia
- inaczej sie nie dało- Marek- Pawła uderzył a we mnie rzucił szklanką.
- Adaś czemu ty nam to robisz? Nie rozumiesz ze my Ci chcemy pomóc? Potrzebujemy Cie! – Basia- Dlaczego to wszystko? Rozstanie z Izą i rezygnacja z pracy? Mozesz to jakos wytłumaczyc?
-Krysia zgineła przeze mnie- zaczał Adam- gliniarz nie powiniem sie z nikim wiązać bo to jest jego słaby punkt. Nie moge narażac Izy na takie przezycia.
- to dlaczego zrezygnowałes ze wszystkiego?- Paweł
- nie wiem- Adam- rozkujcie mnie!
- a bedziesz juz grzecznym Adasiem?- Basia- a teraz marsz pod prysznic zrobic z siebie człowieka!
- rozkazała szefowa- Paweł
KONIEC cz .24
Opowadanie poswiecone wyłacznie sprawom osobistym ale jest pewiem motyw kryminalny. Morderstwa w metrze!
1 lipca 2006
2/24
Iza wyszła z gabinetu Ginekologa , na korytarzu czekała na nią jej Mama
- co Ci powiedział lekarz?- Mama
- to 8 tydzien- Iza- Mamo ja nie moge urodzic tego dziecka. Bez Adama to nie ma sensu. Dziecko bedzie mi go przypominało
- kochanie to twoja decyzja- Mama
- wiem- Iza- umowilam sie za 2 tygodnie. Dziekuje ze mnie rozumiesz.
2 tygodnie pozniej.
Na komendzie panowało normalne zamieszanie.
- to juz drugi trup a my stoimy w miejscu- Grodzki- ruszcie z tym !
- szefie staramy sie- Basia- ale tych dwóch bezdomnych nie miało zadnych dokumentów a w bazach ich tez nie mamy.
- wiemy tylko tyle ze facet wybrał dla ofiar najciemniejszy zakatek metra- Marek
- nie zostawia zadnych sladów- Paweł
- Zawada sie odezwał?- Grodzki
Basia pokreciła przecząco głową.
- pojade dzis do niego- Marek
- pojedziemy wszyscy tylko wezmiemy klucze od jego Ojca- Paweł-
- Tereska go widziała wczoraj- Basia- obraz nędzy i rozpaczy. Żadko był ogolony ale teraz to juz wygląda strasznie
- ok- Marek – to co jedziemy juz?
- zaraz skoncze z tymi papierzyskami- Basia- i mozemy jechać.
- Marek chyba ktos do Ciebie- Paweł
- kto?- Marek
- to Kasia- Paweł
- cześć!- Kasia- Marek mozemy poromawiac?
- o czym?- Marek- kochas Cie juz zostawił?
- Marek daj spokój z tymi glupotami! Wymysliłes sobie cos !- Kasia
- a to ciekawe!- Marek
- tak bardzo ciekawe bo Marcin to gej!- Kasia
- co?- Marek
- to co słyszysz!- Kasia- to ja powinnam miec pretensje o tą kolezanke i o to ze nas zostawiłes.
- nie wróce do Gdańska- Marek
- a kto ci kaze?- Kasia- tam juz wszystko skonczyłam i ja tez juz wracam. Moge zobaczyc Krzysia?
- no jasne- Marek- jest u Mamy. Jak wróce to porozmawiamy dobrze?
- dobrze- Kasia- pa
Basia i Paweł hihotali przez całą droge do domu Adama
- ale smieszne- Marek- mozna paść ze smiechu
- mozna- Paweł- wchodzimy tam wszyscy czy jak?
- wszyscy- Basia
Cała trójka staneła pod drzwiami Zawady. Paweł zadzwonił lecz odpowiedziała im cisza. Marek wyjał klucze i weszli do srodka. W srodku panował półmrok spowodowany zaciagnietymi żaluzjami. Było duszno. Basia jako pierwsza weszła do pokoju i zobaczyła spiącego na kanapie Zawade. Na podłodze lezały puste butelki po piwie i wódce.
- no niezle – Basia- chłopaki budzimy go czy ktos zostaje?
- ja moge zostac- Paweł- zadzwonie jak bedzie w stanie uzywalnosci
- dobra- Basia- to papa.
Basia i Paweł pocałowali sie na pożegnanie.
Iza weszla do gabinetu Ginekologa
- pani Liszewska tak? Pani jest umowiona na zabieg?
- tak- Iza
- prosze sie rozebrac i zapraszam dalej
ciag dalszy nastapi!!
- co Ci powiedział lekarz?- Mama
- to 8 tydzien- Iza- Mamo ja nie moge urodzic tego dziecka. Bez Adama to nie ma sensu. Dziecko bedzie mi go przypominało
- kochanie to twoja decyzja- Mama
- wiem- Iza- umowilam sie za 2 tygodnie. Dziekuje ze mnie rozumiesz.
2 tygodnie pozniej.
Na komendzie panowało normalne zamieszanie.
- to juz drugi trup a my stoimy w miejscu- Grodzki- ruszcie z tym !
- szefie staramy sie- Basia- ale tych dwóch bezdomnych nie miało zadnych dokumentów a w bazach ich tez nie mamy.
- wiemy tylko tyle ze facet wybrał dla ofiar najciemniejszy zakatek metra- Marek
- nie zostawia zadnych sladów- Paweł
- Zawada sie odezwał?- Grodzki
Basia pokreciła przecząco głową.
- pojade dzis do niego- Marek
- pojedziemy wszyscy tylko wezmiemy klucze od jego Ojca- Paweł-
- Tereska go widziała wczoraj- Basia- obraz nędzy i rozpaczy. Żadko był ogolony ale teraz to juz wygląda strasznie
- ok- Marek – to co jedziemy juz?
- zaraz skoncze z tymi papierzyskami- Basia- i mozemy jechać.
- Marek chyba ktos do Ciebie- Paweł
- kto?- Marek
- to Kasia- Paweł
- cześć!- Kasia- Marek mozemy poromawiac?
- o czym?- Marek- kochas Cie juz zostawił?
- Marek daj spokój z tymi glupotami! Wymysliłes sobie cos !- Kasia
- a to ciekawe!- Marek
- tak bardzo ciekawe bo Marcin to gej!- Kasia
- co?- Marek
- to co słyszysz!- Kasia- to ja powinnam miec pretensje o tą kolezanke i o to ze nas zostawiłes.
- nie wróce do Gdańska- Marek
- a kto ci kaze?- Kasia- tam juz wszystko skonczyłam i ja tez juz wracam. Moge zobaczyc Krzysia?
- no jasne- Marek- jest u Mamy. Jak wróce to porozmawiamy dobrze?
- dobrze- Kasia- pa
Basia i Paweł hihotali przez całą droge do domu Adama
- ale smieszne- Marek- mozna paść ze smiechu
- mozna- Paweł- wchodzimy tam wszyscy czy jak?
- wszyscy- Basia
Cała trójka staneła pod drzwiami Zawady. Paweł zadzwonił lecz odpowiedziała im cisza. Marek wyjał klucze i weszli do srodka. W srodku panował półmrok spowodowany zaciagnietymi żaluzjami. Było duszno. Basia jako pierwsza weszła do pokoju i zobaczyła spiącego na kanapie Zawade. Na podłodze lezały puste butelki po piwie i wódce.
- no niezle – Basia- chłopaki budzimy go czy ktos zostaje?
- ja moge zostac- Paweł- zadzwonie jak bedzie w stanie uzywalnosci
- dobra- Basia- to papa.
Basia i Paweł pocałowali sie na pożegnanie.
Iza weszla do gabinetu Ginekologa
- pani Liszewska tak? Pani jest umowiona na zabieg?
- tak- Iza
- prosze sie rozebrac i zapraszam dalej
ciag dalszy nastapi!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)